Reklama

W pierwszym tekście o 154 powrocie Tuska postawiłem odważną tezę, że tym razem może to być fakt nie propaganda, bo zmieniło się wiele okoliczności wskazujących na zmianę sytuacji politycznej. Dziś nie napiszę „a nie mówiłem”, skromnie napiszę, że trafiłem przed Tuski, który jeszcze parę dni temu sam Tusk nie wiedział, gdzie się znajdzie. Żałuję natomiast jednego, w tamtym tekście zapomniałem wspomnieć o tym, że jeśli Tusk wróci, to nie na 100%, nie nad 200%, ale 1000% przedstawi jeden plan – wojna z PiS i Kaczyńskim. Niemal od pierwszego słowa Tusk od tego zaczął i to dopiero początek. Dzień w dzień będziemy słyszeć od Tuska to samo, Kaczyński i PiS odmieniani przez wszystkie przypadki, cała seria prowokacji, w tym tych najbardziej emocjonalnych. Kwestią czasu jest, kiedy pojawi się Smoleńsk i wszystkie inne „ląduj dziadu”. Tusk innego planu nie ma i nie będzie miał, z tego prostego względu, że jego polityczne umiejętności sprowadzają się wyłącznie do czegoś, co młodzież nazywa trollowaniem.

Plan jest prostacki, odgrzać konflikt na linii POPiS, tę świętą wojnę, co ma pozwolić na ustawieniu dwóch głównych graczy, by dla reszty zabrakło miejsca. Nawet nie chce mi się wchodzić w szczegółową analizę tego scenariusza, na samą myśl, że pisałem o tym 1000 razy robi mi się słabo. W każdym razie konflikt PO z PiS znów ma pozjadać wszystkie inne inicjatywy zgodnie z polityczną regułą – tam gdzie się dwóch dużych bije, reszta przegrywa. Warto natomiast zadać sobie kluczowe pytanie, czy to się może udać? Prawdopodobieństwo szacuję na 25%. Istnieje cały szereg poważnych przeszkód i na każdej Tusk w krótkim czasie może się wyłożyć. Pierwsza to ruch Hołowni i nie trzeba być profesorem politologii, aby wiedzieć jaka Hołownia odpowie. Oczywiście uderzy w odgrzewanie starych kotletów i jałowy konflikt PiS z PO, który Polskę dzieli i sieje nienawiść. Druga poważna przeszkoda, chociaż właściwie należało ją umieścić jako pierwszą, to wewnętrzna sytuacja w PO. Tusk jest cieniem samego siebie, widać było to niemal w każdym zdaniu jego wystąpienia, tak niepewnego, pogubionego i jednocześnie bardzo starającego się Tuska nie widział nikt, przy tego tupu okazjach. On wie, że dla własnej partii nie jest żadnym bohaterem, ale zaledwie dla jednej połowy ostatnią deską ratunku, a dla drugiej zawalidrogą.

Nie ma miejsca w PO dla Tuska i Trzaskowskiego, no chyba, że Trzaskowski zrezygnuje ze swoich ambicji politycznych. Kongres PO pokazał to wyraźnie, głównymi bohaterami byli Budka i Tusk, Trzaskowski został wspomniany jednym zdaniem. Co by o Trzaskowskim nie mówić, on jest twarzą nowego otwarcia w PO, przecież nikt inny tylko Trzaskowski w czasie kampanii prezydenckiej odprawił Tuska na polityczną emeryturę. Tusk w 2008 roku miał władzę absolutną, Tusk w 2021 roku za każdym partyjnym rogiem może dostać nożem w plecy. Wreszcie trzecia rzecz, która ogranicza szanse powodzenia tej misji. Tusk dotąd był wyczekiwanym „zbawcą”, co oznacza, że wszyscy mieli jakieś wyobrażenia, natomiast rzeczywistość zawsze brutalnie weryfikuje to, co się ludziom marzy. Zaraz po wystąpieniu Tuska „eksperci” w studio TVN mówili, że „zabrakło wizji, zabrakło pomysłu”. Ludzie znają na pamięć wszystkie inwektywy jakie ciska pomiędzy sobą PiS i PO, do tego cały czas tematem numer jeden jest „pandemia” i to temat w pełnej dyspozycji PiS. Gdy Kaczyński każe założyć Tuskowi maseczkę, to ten będzie musiał to zrobić. Od poniedziałku do niedzieli będziemy wysłuchiwać oklepanych złośliwości i „dowcipów” Tuska. Na tym tle każda świeżość z automatu stanie się skarbem politycznym i w tę stronę z pewnością pójdzie Hołownia z Trzaskowskim.

Ostatnia rzecz godna uwagi, to sytuacja polityczna. Powrót Tuska staje się kolejnym argumentem przemawiającym na rzecz wcześniejszych wyborów. Jeśli w projekcie powrotu Tuska bierze udział Banaś, Gowin i „kelnerzy od mejli”, to czekają nas ciekawe wydarzenia w najbliższym czasie. Tusk jest kompletnym ignorantem i beztalenciem, dlatego tak wysoko polityce zaszedł, ale ma jeden dar. Potrafi wyczuć optymalne warunki dla siebie i nie jest przypadkiem, że tyle razy podkulał ogon, gdy PiS był silny. Teraz musi mieć mocne dane, że coś się wydarzy, coś wyjątkowo niewygodnego dla PiS i stąd powrót na „gotowe”. Dla kogoś kto się poważnie interesuje polityką, jedynie ten wątek jest istotny i warty uwagi, co nie oznacza, że to Tusk będzie beneficjentem nowego rozdania, w to szczerze wątpię.

Reklama

11 KOMENTARZE

  1. Kolejny spektakl dla gawiedzi, by móc w spokoju przygotować i przeprowadzić kampanię przymusowych szczepień. Dlatego odkurzają starego Tuska, by przez dłuższy czas absorbować uwagę opinii publicznej. Teraz zaczną się słowne ataki na Kaczyńskiego, ale dyktatury sanitarnej i przymusu “wyszczepień” nikt nie będzie kwestionować.

    • Dokladnie. To jest umowa z Merkel zeby na nowo zmobilizowac debilny elektorat PIS. Lupy z POlski i tak sa podzielone miedzy Niemcy,USA i Rosje, a to kto te lupy oodaje im nie ma wiekszego znaczenia. Masz pewnie racje, ze wprowadza przymus szczepien i powiedza, ze Tusk i tak to by zrobil.

  2. Co to jest PeO było wiadomo od dawna, a dzisiaj, głównie dzięki “pandemii”, wiadomo również co to jest PiS. W tej sytuacji wątpię aby odgrzany teatrzyk miał jakiekolwiek szanse na rozbudzenie takich emocji jak choćby 5 lat temu – kto przy “pandemii” zachował resztki rozumu to raczej już się nie da to drugi raz nabrać.

  3. stawiam dolar przeciw orzechom, że prawda o powrocie Tuska jest inna. Słusznie MK zauważył, że podstawowe cechy tego jegomościa to lenistwo i tchórzostwo. Każda z tych cech osobno, nie mówiąc już o razem, powoduje, że ryży nie miał najmniejszej ochoty wracać do “tenkraju”,a prawdziwa przyczyna jest inna: dostał po prostu rozkaz od kanclerzycy, jako agent “Oskar” nie miał po prostu wyboru. Został, jak to pięknie się mówi zadaniowany na obalenie prawicowego rządu, który jest solą w oku Putina i Merkel z powodu blokowania gazociągu NS i budowę Baltic Pipe. Tu jest istota sprawy.