Impas, co teraz zrobi Trump?

1

Zwolennicy teorii spiskowych wyśmiewają żarliwych służących głównych mediów i inne tarcze obronne globalistów wskazując na parszywą rzeczywistość. A konkretnie na niedawny farmakologiczny totalitaryzm zaaplikowany nam w ofensywie kowidowej będący pośpieszną próbą generalną wprzęgającą rządy poszczególnych państw w spójny, autorytarny system usuwania  i miażdżenia wolności obywatelskich pod płaszczykiem dbania o zdrowie poddanych. Ten skandaliczny zamach i eksperyment globalistów przez sparaliżowanie i wyniszczenie ośrodków opozycyjnych wyznających zdrowy rozsądek wypadł dla nich dość dobrze.

        https://images.americanthinker.com/jh/jhhh7mofoz5skzl4yww1_640.jpg 

Ofensywa globalistów…

Globaliści już tańczą na naszych jeszcze nie wykopanych grobach, na grobach chrześcijańskiej cywilizacji, która dała Zachodowi moc a nam prosperitę, treść i sens życia. Może mamy jeszcze jaskółkę wiosny, szanse na odbicie się od dna globalistycznego nihilizmu, czego symbolem jest mistrz, owoc pokolenia JPII prezydent RP Karol Nawrocki. Ich planiści rzucają przeciwko nam kolejne ofensywy, których celem jest rozmiękczenie, osłabienie i zniszczenie tego co z trudem i wielkim poświęceniem zbudowały pokolenia naszych przodków! W ramach tolerancji wdrożono w postępowe “kamasze” media, szkoły, rozrywkę, kulturę i biurokrację, uruchomiono wizję raz to globalnego oziębienia, później ocieplenia, aby wprowadzić dla naszego dobra ograniczenia i regulację obniżające nasz poziom życia!

 

Uruchomiono kompletnie dewastujący i kontrolujący społeczeństwa medyczny jihad, zwany Kowidem, wzmocniono idiotyczną inwazję imigracyjną i zaciągnięto w służbę ograniczeń zielonego szaleństwa, aby rozsadzić społeczeństwa i narody od środka. Niestety jesteśmy w sytuacji Indian pozbywających się swoich wolności, praw i wartości za garść błyszczących koralików rodem z Berlina i Brukseli “unia da”. Indianie też nie mieli pojęcia, że zderzyli się z zupełnie obcym im systemem wartości i niestety przegrali. Wiedza jest wszystkim!

 

Dziś nadzieją totalitarnych globalistów są dwie rewolucyjne, destrukcyjne siły: islamiści i komuniści i ich sojusz w celu zniszczenia już zmiękczonej  naszej starej łacińskiej cywilizacji. Pamiętajmy o jednym: niestety każda wojna ogranicza prawa i wolność osobistą obywateli zawsze powiększając władzę i kontrolę nad ponoszącymi koszty obywatelami. Wojna jest kosztowną zabawą dbających o swoje interesy wynarodowonych sprzedajnych elit.

 

Sytuacja prezydenta Trumpa…

Trump od dekad ma główną ideę odbudowy wielkości Ameryki, od ok. 45 lat mówi to samo, więc nie jest nowym zadaniowym dziwolągiem, agentem. Amerykanie nie są szczęśliwi z używania ich synów, żołnierzy i podatków do przewlekłych wojen z których pozostają im jedynie długi. Zwycięstwo Trumpa symbolizowało kurs na odbudowę wewnętrznej siły Ameryki i kurs na zachowanie tożsamości i wartości oryginalnej Ameryki. W pierwszej kadencji  Trump znalazł się w niszczącym ataku globalistów i amerykańskiego oddziału Głębokiego Państwa, które pochłonęły jego uwagę. Był poddany impeachmentom, procesom, a nawet aresztowany o rozmaite wymyślone zbrodnie. W czasie globalistycznej ofensywy kowidowej zniszczony w podejrzanych wyborach, przegrał z ledwo kontaktującym Bidenem. 

 

Po zwycięstwie w ostatnich wyborach prezydenckich niestety Trump wpadł w pułapkę dając się wciągnąć w wojny na rzecz koncepcji globalistów  wywracając stolik jego wyborczych obietnic. Na pierwszy plan wyszły zobowiązania wobec państwa Izrael i asystowanie w jego wojnach w duchu budowy Wielkiego Izraela.  Trzeba pamiętać, że to syjoniści hojnie wspierali jego kampanię wyborczą i to oni są czołowymi doradcami na których jeszcze polega Trump. 

 

Trump uratował Amerykę przed planowanym upadkiem zamykając granice przez które za Bidena wdarły się miliony “nachodźców”. Jako człowiek biznesu podjął decyzje o reindustralizacji Ameryki, ściągając obcy kapitał i produkcję, zatrzymując klimatyczne szaleństwo i panoszący się destrukcyjny wokizm. Jednak ogromne koszty zaangażowania się w wojnę z Iranem powodują wzrost cen benzyny jak i inflacyjne ceny odczuwalne przez Amerykanów na 3 miesiące przed listopadowymi wyborami, które mogą zatrzymać jego plany odbudowy Ameryki.

 

Problemy z wojną na Ukrainie

Trzeba przyznać, że Trump od zawsze był przeciwnikiem wojen. Podczas ubiegania się o drugą kadencję obiecywał: “Nie wyślę Cię abyś walczył i zginął w głupich nigdy nie kończących się obcych wojnach”. Podczas inauguracji powiedział: “Ja nie rozpocznę wojen, ja zatrzymam wojny”.  Prawdą też jest, że wojna na Ukrainie wybuchła za prezydencji Bidena, zanim Trump ponownie został prezydentem.

 

Po udanym eksperymencie farmakologicznym (medyczny jihad),globaliści z City of London wykorzystując tendencje nacjonalistyczne zaaplikowali nam wojnę ukraińsko-rosyjską, i wojnę na Bliskim Wschodzie. Wojny kosztują i dodatkowo dewastują uczestników. Wojna ukraińsko-rosyjska najprawdopodobniej wkrótce znajdzie swój koniec z powodu wycofywania się jej sponsorów. W sumie Żeleński powinien jak najszybciej dążyć do jej zakończenia kiedy jego zasoby jeszcze nie wyschły, przewlekanie wojny zemści się na tym już  zdewastowanym kraju. 

 

Możemy sobie wyobrazić, że zakończenie wojny wyzwoli wiele niebezpiecznych problemów, którym rządy Ukrainy, jak i krajów sąsiadujących będą musiały sprostać. Wojny demoralizują społeczeństwa, a głównie ocalałych i psychicznie okaleczonych żołnierzy, prowadząc to do wzrostu przestępczości i spekulanctwa. Trzeba pamiętać, że ta wojna mogła zakończyć się na wiele korzystniejszych warunkach dla Ukrainy (porozumienie w Stambule), które Żeleński odrzucił za namową Anglii. Wojny potrzebują pieniędzy, a napływ “wolnych” pieniędzy prowadzi do korupcji biurokracji. Jednak Trump oburzony skalą korupcji na Ukrainie zatrzymał darmową pomoc i dostarcza broń EU, która płaci i następnie przekazuje broń Ukrainie. Dodatkowo teraz Trump zużywa amerykańskie zasoby wojenne w izraelskiej wojnie z Iranem.

 

Zmarły niedawno senator Lindsey Graham obiecał przeforsowanie w Senacie zwiększenie pomocy Ukrainie, a nawet koncepcję “żelaznej kopuły”, co z kolei zablokował Netanjahu z obawy, aby ta technologia nie wpadła w ręce Rosji (zdobyta w boju, bądź na czarnym rynku). Trump wstępnie obiecał Żeleńskiemu udostępnienie licencji na produkcję pocisków do systemu Patriot, ale teraz jakby się z tej obietnicy wycofał.

 

Komplikacje w wojnie z Iranem

Wojna izraelsko-amerykańska z Iranem ma więcej znaków zapytania, jest zbyt wielu zainteresowanych jej kontynuacją. Łasy na historyczną wielkość prezydent Trump kompletnie wywrócił stolik i za namową Netanjahu wszedł w pogardzane buty klanu Bushów jedząc truciznę z ręki neokonów. Wiemy, że wojnę łatwo rozpocząć, ale już pierwszego dnia kierownictwo nad jej losami przejmuje Bóg Wojny. Wreszcie Trump zrozumiał, że wejście do tej izraelskiej wojny było błędem i od jakiegoś czasu chce się z niej wydostać i jakoś ją zakończyć, czy nawet tylko zawiesić (listopadowe wybory). Aż 70% Amerykanów źle ocenia uczestniczenie w wojnie z Iranem, głównie z powodu cen paliw, inflacji i ogólnie wzrostu kosztów życia.

Trump nie rozumiał, że wdał się w wojnę między mesjanizmem żydowskim i islamsko-szyickim sądził, że przedstawiane mu ekspertyzy doradców są prawdziwe i logicznie doprowadzą do szybkiego złamania irańskiego oporu. Nie spodziewał się, że Iran odwróci stolik i dziś już nie dyskutujemy  o zatrzymaniu irańskiego programu nuklearnego, czy produkcji pocisków balistycznych, ale o otwarciu cieśniny Ormuz dla swobodnego handlu i przepływu tankowców. 

Bombardowany przez USA i Izrael Iran chce sprywatyzowania cieśniny Ormuz i pobierania opłat w wysokości od 5-7% wartości ładunku tankowców i inne transportowce przez kontrolowane przez siebie wejście przez cieśninę do Zatoki Perskiej. Inne źródła mówią o opłacie aż 20% wartości towaru, dla przyłapanych, którzy omijają kontrolę. Iran nie chce rozmawiać z Amerykanami, rozmawia z sąsiadem przez cieśninę, z Omanem, przez którego wody miałyby statki opuszczać Zatokę Perską uiszczając dodatkowo opłatę w wysokości 3% od ładunku. Pierwsze 60 dni cieśnina byłaby bezpłatna. Trump odrzuca koncepcje wszelkich opłat.

Irański plan zakłada, że statki USA, Izraela, które brały udział w agresji na Iran nigdy nie będą mogły przepływać przez kontrolowaną przez Iran cieśninę Ormuz, natomiast inne państwa, które przyczyniły się do powstania szkód Iranowi będą mogły z niego korzystać po tym jak zapłacą odszkodowania za powstałe szkody. Wolny od opłat ruch Iran oferuje statkom rosyjskim i chińskim. Obecnie nad powyższym planem debatuje irański parlament. 

Groźby Trumpa…                                                                                                   Kilka dni temu Trump zapowiadał potężne zmasowane bombardowanie Iranu łącznie z elektrowniami, rafineriami, mostami i ujęciami wody aż do czasu kiedy Iran przywróci wolny handel przez cieśninę i przystąpi do rozmów. W odpowiedzi Teheran zapowiedział bombardowania odwetowe, wyłączenie światła” i dewastacje przemysłu naftowego i gazowego w krajach zatoki sprzyjających USA. Te kraje wiedzą, że Trump tak naprawdę nie jest w stanie temu przeszkodzić, ani ich skutecznie ochronić. Trump odwołał bombardowanie na wniosek zagrożonych państw w tym Kataru i  Arabii Saudyjskiej, która 90% swojej wody ma z zagrożonej odwetem odsalarni. W międzyczasie siły irańskie zbombardowały i uszkodziły dwa tankowce, które próbowały opuścić Zatokę Perską. Dodatkowo irańscy sojusznicy Houthis z Jemenu zbombardowały saudyjski tankowiec w rejonie Morza Czerwonego oraz zaatakowały punkt koncentracji sił saudyjskich. W odpowiedzi Trump przywrócił blokadę cieśniny Ormuz. Państwa regionu planują i realizują koncepcję omijania cieśniny Ormuz przez przez eksport przez budowane rurociągi.

Izrael nie pozostaje w tyle i ponownie bombarduje południowy sektor szyicki w Bejrucie tropiąc bojowników Hezbollahu. W ramach uzgodnionego porozumienia Izrael powinien opuścić południowy Liban, co było jednym z warunków otwarcia cieśniny Ormuz. Netanjahu powiedział jednak, że będzie robił to co jest w interesie Izraela. Iran zagroził, że jeśli Izrael będzie bombardował jego szyickich braci w Libanie, Teheran w odwecie zbombarduje Tel Aviv… 

Brak pocisków…                                                                                                     Jak podaje Center for Strategic and International Studies (CSIS) USA użyło więcej niż połowę swoich Patriot PAC-3 MSE i THAAD pocisków przechwytujących w tym roku w wojnie z Iranem. Amerykanie przed wojną na Ukrainie produkowali 300 takich pocisków rocznie, teraz produkują 600, do 2030 r. chcą produkować 2,000 rocznie. Nadchodzą ciężkie czasy dla Ukrainy, stowarzyszona z Rosją Korea Płn. dostarczyła  120 rakiet balistycznych i 6 wyrzutni do ataku na Ukrainę. 

W lipcu ówczesny minister obrony Ukrainy Mykhaylo Fedorov poprosił 40 europejskich państw o podarowanie posiadanych pocisków przechwytujących Patriot. Kraje UE posiadające systemy Patriot to Niemcy, Polska, Holandia, Szwecja, Grecja, Hiszpania i Rumunia, one przekazały część swoich zasobów Ukrainie (ostatnio Polska).  Holandia nie chce pozbyć się dalszych Patriotów, obiecując pomoc finansową Ukrainie w wysokości 3 mld euro aż do 2029 r.

Poparcie dla wojny na Ukrainie wyraźnie wyhamowało, w Anglii spadło z 50 do 36%. W Polsce spadło z 60 do 52%, na Ukrainie (Gallup) 69% respondentów chce negocjacji i szybkiego zakończenia wojny, tylko 24% Ukraińców chce walczyć aż do zwycięstwa. Popularność Żeleńskiego spadła do 49%.

Szanse na zatrzymanie wojen                                                                    Zaprawdę, szanse na zatrzymanie wojny są dziś znikome. Trump znalazł się w pułapce, szybko pozbywa się amunicji (Ukraina nie otrzyma pomocy), w USA wzrasta niezadowolenie z powodu wojny, zbliżają się wybory, Iran o tym wie i przeciąga konflikt stawiając warunki nie do przyjęcia przez Trumpa. Cóż może zrobić Trump? Uznać w tych zmaganiach zwycięstwo Iranu i uznać dominację regionu Zatoki Perskiej i cieśniny Ormuz przez Iran? Czy też rozpętać takie piekło, aby Iran i jemeńscy Houthis przestali strzelać do cywilnych statków handlowych w konsekwencji jednak doprowadzając arabskich sojuszników do ruiny? 

Sytuacja jest dość dramatyczna Trump w konsekwencji stał się zakładnikiem Izraela (wybory do Knesetu już 27-go października!), nawet gdyby Trump (wybory w Ameryce już 3-go listopada!) chciał taktycznie zgodzić się na większość irańskich postulatów to Netanjahu przecież pozostanie łyżką dziegciu w beczce z miodem i nie wycofa się z okupacji Libanu (zajął też część Syrii). Żeleński próbował pozyskać sympatię Trumpa i zaatakował statek irański na Morzu Kaspijskim zabijając jednego marynarza i raniąc innych. Kiedy Iran zagroził użyciem rakiet przeciwko Ukrainie, Żeleński przeprosił i zapłacił odszkodowanie rodzinie ofiary. 

Ktoś mógłby powiedzieć, że jest jeszcze możliwość użycia małych taktycznych bomb atomowych, ale to mogłoby otworzyć Puszkę Pandory i rozpocząć nieobliczalną w skutkach wojnę nuklearną. Szybko mógłby odezwać się Putin ze swoich olbrzymim arsenałem tej broni, którym mógłby pożegnać Ukrainę. W kłopotach mogłaby być Korea Płd. no i oczywiście maleńki Izrael. Na swój moment czekają też Chiny, które teraz pilnie obserwują uzbrojenie i sposoby walki tak na Ukrainie jak i w Iranie.

Co może zrobić Trump…                                                                                         Trump jak kot ma wiele możliwości na wyjście z trudnych sytuacji jednak ostatnie sondaże Quinnipiac wykazuje poparcie jedynie w wysokości 32%, przy 58% niezadowolenia z jego polityki, jest to najniższe poparcie jakie prezydent Trump. Sondaż wykazał też, że aż 74% Amerykanów jest przeciwna wysyłaniu żołnierzy na wojnę z Iranem. Inna sondażownia AP-NORC wykazuje, że 64% Amerykanów uważa, że wojna z Iranem nie ma sensu. Uważa tak 87% Demokratów, 68% wyborców niezależnych i 37% Republikanów. Tylko 28% respondentów popiera sposób prowadzenia polityki przez Trumpa w konflikcie z Iranem. 

Wydaje się, że Trump może liczyć na przeczekanie Teheranu oczekując, że jego ekonomia po prostu padnie przy skutkach bombardowań i blokady pozyskiwania funduszy z eksportu ropy. W Iranie szaleje inflacja, gwałtownie spada wartość waluty i dostępu do artykułów pierwszej potrzeby, wszystko to może doprowadzić do gwałtownego wybuchu społecznego niezadowolenia. W irańskich sklepach dochodzi już do kradzieży żywności co spotyka się z surowymi represjami szyickiego reżimu. Sytuacja jest rozwojowa, w Arabii Saudyjskiej (Mecca) trzy wiodące państwa sunnickie Turcja, atomowy Pakistan i Arabia Saudyjska zawarły porozumienie o wzajemnej pomocy militarnej (sunnickie NATO). Siłą rzeczy  nie ma tu Iranu i Izraela, więc mamy do czynienia z nową jakością i na Bliskim Wschodzie szykują się zmiany.

Jednak można zastanowić się w jaki sposób Trump znając i krytycznie oceniając  historię niedawnej poronionej wojny z Afganistanem oczekuje szybkiego sukcesu w wojnie z o wiele większym i ludniejszym szyickim Iranem.

Jacek K. Matysiak                                                                                                                   Kalifornia, 2026/08/09

Senator Lindsey Graham (1955-2026), odszedł jastrząb, neocon…

0

Zmarł nagle 71-letni senator Lindsey Graham, który reprezentował Karolinę Południową, czołowy neocon, jastrząb, wielki przyjaciel Izraela, zwolennik kontynuowania wojen na Bliskim Wschodzie i na Ukrainie, praktycznie mówiąc rzecznik przemysłu zbrojeniowego USA, ostatnio bliski współpracownik prezydenta Trumpa. Jeszcze w piątek był w Kijowie, dziesiąty raz od rozpoczęcia wojny, rozmawiał z Żeleńskim, obiecywał więcej pomocy wojskowej, odwiedził tajną fabrykę dronów w okolicach Kijowa, zmarł nagle następnego dnia w sobotę po powrocie do Waszyngtonu. Kilka godzin wcześniej rozmawiał z prezydentem Trumpem, któremu poskarżył się, że jest zmęczony, podobnie przyznał innemu swojemu rozmówcy, że pójdzie na badania lekarskie, ale dopiero po umówionym wywiadzie w niedzielę z NBC “Meet the Press”. Podobno (w/g  Axios)  żartował: 

“ Nie mogę umrzeć teraz. Przede mną nowe i sankcje na Rosję, uporządkowanie spraw z Iranem i normalizacja między Izraelem, a Arabią Saudyjską”. Oficjalnie zmarł z powodu rozwarstwienia aorty, pęknięcia tętnicy doprowadzającej krew do serca.  

Kiedy i gdzie zmarł senator Graham?

W ubiegły czwartek obchodził 71 urodziny, oficjalnie zmarł z powodu krótkiej i nagłej choroby. W sobotę ok. 20.00 do jego domu na Kapitolu wezwano ratowników medycznych do pacjenta z bólem w okolicach klatki piersiowej, w niespełna pół godziny, mimo pomocy, doszło do zatrzymania pracy serca, po czym zabrano go do szpitala. 

W internecie zawrzało od spekulacji. Ostatnie jego zdjęcia pochodzą z piątku z Żeleńskim i z wizyty w tajnej fabryce dronów pod Kijowem. Na zdjęciu uśmiechnięty Graham trzyma w dłoniach nowoczesnego drona. Krążą plotki, że przesłał to zdjęcie i przez to Rosjanie natychmiast zaatakowali i zniszczyli fabrykę dronów i razem z oprowadzanymi gośćmi, którzy tam zginęli. Kłóci się to ze starannie  podaną oficjalną wersją z powrotem senatora do Waszyngtonu i jego telefonicznymi rozmowami m.in, z Trumpem. 

Chyba najprostszą metodą weryfikacji byłoby sprawdzenie czy żyją najbliżsi współpracownicy Grahama, którzy  mu wtedy towarzyszyli jak również oprowadzający ich Ukraińcy, czy też przestali istnieć. Swoje podejrzenia co do miejsca i czasu śmierci senatora Grahama publicznie wyraził też były analityk CIA Larry Johnson powołując się na źródła w Pentagonie. Prawdą jest, że FBI otworzyło dochodzenie odnośnie śmierci senatora Grahama. Jednak prawdą też jest, że ojciec senatora również zmarł w podobnych okolicznościach w wieku 68 lat, a kilkanaście miesięcy później jego matka, co mogłoby wskazywać na chorobę dziedziczną…

Poglądy i opinie senatora Grahama…

Sen. Graham był politycznym maverickiem, który działał nieszablonowo, czasem w Senacie wchodził w układy z Demokratami głosując za zatwierdzeniem ich kandydatów na sędziów, popierając zielone inicjatywy, zmiany klimatyczne, reformy podatkowe, czy politykę imigracyjną. Graham był przeciwnikiem wycofania sił USA z Afganistanu przez prezydenta Bidena, mimo, że to był przecież plan Trumpa. Był zwolennikiem amerykańskiej interwencji wojskowej, z uśmiechem mówił o przemocy, bombardowaniu, zabijaniu. W drugiej kadencji Trumpa bardzo się do niego zbliżył często grając z nim w golfa, miał na niego duży wpływ. Był przyjacielem premiera Izraela Bibi Netanjahu i bardzo dbał o jego bezpieczeństwo. Był zwolennikiem bombardowania Palestyńczyków w rejonie  Gazy, mówił: “Strefę Gazy należy zrównać z ziemią”, a Iranowi groził użyciem broni atomowej mówiąc: “Zmiażdżymy ich”. Uważał, że interesy i bezpieczeństwo Izraela i USA są ściśle powiązane. Netanjahu mówił o nim “ukochany przyjaciel”, a Trump traktował go jak “członka rodziny” i na znak żałoby nakazał opuszczenie flag do połowy. Tylko Iran zadowolony jest z odejścia Grahama, “sprawiedliwość Allaha dosięgła jego wroga” No i Rosja. Graham mówił: “ Ukraina robi dobrą robotę, ponieważ zabija wielu Rosjan”, “Ktoś w Rosji powinien sprzątnąć Putina”, “Rosjanie giną… to najlepiej wydane przez nas pieniądze”. 

Razem z sen. McCainem, Graham dbał o finansowanie i uzbrajanie walczącej z Rosją Ukrainy w najnowocześniejszą broń, jednocześnie pracując nad projektem ustawy o konfiskacie zamrożonych rosyjskich aktywów i przekazanie ich Ukrainie, był zwolennikiem przystąpienia Ukrainy do NATO.

Latem 2025 r. Graham powiedział: “Jeżeli Ameryka porzuci, zostawi Izrael, to Bóg nas porzuci”. Wcześniej w 2019 r. sugerował, że jeśli Turcja wejdzie do Syrii i zaatakuje siły kurdyjskie pomagające USA w zwalczaniu kalifatu ISIS, on przedstawi w Senacie sankcje na Turcję i zawieszenie ich członkostwa w NATO.

Kim był Lindsey Graham?

W życiu prywatnym Graham pozostał kawalerem, choć temu zaprzeczał, wielu mówi, że był gejem, co pod przysięgą zeznała Laura Loomer. Jeśli chodzi o religię, to Graham był południowym Baptystą.

Pochodził z rodziny szkocko-irlandzkiej, rodzice prowadzili restaurację, bar i sklep alkoholowy. Kiedy Lindsey miał 20 lata zmarła jego matka, jego  ojciec zmarł na zawał serca 15 miesięcy później w wieku 68 lat. Linsey skorzystał z programu wojskowego i dostał się na uniwersytet gdzie studiował psychologię pozostając blisko domu i swojej 13 siostry Darline, którą legalnie adoptował, aby zapewnić jej finansowe bezpieczeństwo, studia ukończył w 1977 r. Następnie studiował i ukończył prawo i w 1982 r. został oficerem w United States Air Force jako prawnik (JAG Corps). Od 1984 do 1988 r. pracował w amerykańskiej Rhein-Main Air Base we Frankfurcie, po tej służbie opuścił wojsko i pracował jako prawnik. Wstąpił do stanowego Air National Guard aż do 1995 r. jako wojskowy prawnik był aktywny w wojnie irackiej 1990-1991 w 2007 r. podczas ceremonii w White House, ówczesny prezydent GWB promował go na stopień pułkownika. Brał też okazjonalnie udział w wojnie w Afganistanie w roli wojskowego prawnika, za co otrzymał Bronze Star Medal. Po osiągnięciu wieku 60 lat i 33 lat w służbie wojskowej, przeszedł na emeryturę w 2015 r. Trzeba przyznać, że nie zbijał fortuny, jego majątek wycenia się tylko na $ 1,5 mln, co daje mu 294 pozycję majątkową wśród 535 członków Kongresu. 

Graham ostry przeciwnik kandydata D.J. Trumpa…

O Grahamie stało się głośno podczas impeachmentu prezydenta Billa Clintona, Lindsey był jednym z managerów tego impeachmentu w 1999 r. Wcześniej został reprezentantem w parlamencie Karoliny Południowej  (1993-1995) i następnie kongresmenem w Waszyngtonie (1995-2003). W 2002 r, wybrany został do senatu USA aż do chwili obecnej kiedy wygrał prawybory w Partii Republikańskiej. W 2016 r, ubiegał się o nominację Republikanów w prawyborach prezydenckich, jednak oceniając swoje szanse szybko wycofał się z konkurencji. Otwarcie krytykował kandydata Trumpa (podobnie jak ówczesny JD Vance). 

Kością niezgody była negatywna, pogardliwa ocena przyjaciela Grahama republikanina Johna McCaina weterana wojny w Wietnamie przez kandydata Trumpa. Graham był blisko z senatorem McCainem z Arizony i niezależnym senatorem Joe Libermanem z Connecticut, zwani jako “Trzej Amigos” . 

W grudniu 2015 r. Graham zaatakował Trumpa mówiąc o nim: “To podżegacz rasowy, ksenofob i bigot religijny…” , “On nie reprezentuje mojej republikańskiej partii. Nie myślę aby miał jakiekolwiek pojęcie o czymkolwiek. Czy wiecie jak uczynić Amerykę ponownie wielką? Pozbądźcie się Trumpa” . W maju 2016 r. Graham tweetował: “Jeśli nominujemy Trumpa, poniesiemy klęskę i zasłużymy na to”. Trzeba  przyznać, że w listopadzie 2016 r. Graham nie głosował na Trumpa, głosował na niezależnego kandydata Evan McMullin. Jednak Lindsey całkowicie zmienił front po spotkaniu z Trumpem w 2017 r. stając się jego wiernym sojusznikiem. Wydaje się, że przykleił się do zwycięzcy bo chciał mieć wpływ na politykę zagraniczną Trumpa.

Graham wierny sojusznik prezydenta Trumpa…

W 2018 r. zmarł senator John McCain, który zabronił obecności prezydenta Trumpa na swoim pogrzebie. Trumpa reprezentowała jego córka Ivanka, co załatwił u Cindy  wdowy McCaina  właśnie Lindsey Graham. Kiedy w 2020 ogłoszono, że Trump “przegrał” reelekcję, Lindsey sugerował, aby Trump się nie poddawał i nie uznał wyników wyborów. Podobno przeznaczył $500,000 na sądzenie wyników wyborów aby podważyć rzekomą przegraną Trumpa.

Quo vadis świecie i Ameryko?

Teraz sytuacja Republikanów nieco się pogorszyła, ich były lider w Senacie 84-letni Mitch McConnell ciągle przebywa w szpitalu, teraz nie żyje Graham, co prawda Republikanie w 100 osobowym Senacie mają 53 głosy, czyli teraz 51, jeśli wszyscy zgodnie głosują, ale przecież nie zawsze tak jest. Właśnie ogłoszono, że zgodnie z sugestią Trumpa republikański gubernator Karoliny Południowej  Henry McMaster desygnował do czasu nowych wyborów siostrę Darline Graham Nodone na miejsce zmarłego senatora, a ona przyjęła nominację. 

W szerszym kontekście Lindsey Graham, dla którego zimna wojna nigdy się nie skończyła odchodzi osierocając swoich wojennych przyjaciół Netanjahu i Żeleńskiego, również Trump stracił wojowniczego sojusznika z jego militarystyczną wizją hegemonistycznej roli Ameryki w świecie. Jest to też czas kiedy Republikanie ostro dyskutują o niekoniecznie korzystnych powiązaniach Ameryki z Izraelem i jego wojowniczymi planami na Bliskim Wschodzie. Generalnie młodzi ludzie nie chcą wojny w której to przecież oni będą na niej ginąć, a nie ambitni politycy ukryci w zaciszach swoich gabinetów. Z pewnością wojennemu stronnictwu trudno będzie znaleźć następcę Grahama. Czy wraz z nim powoli odejdzie widmo wojny? 

Jacek K. Matysiak                                                                                                   Kalifornia, 2026/07/14

Happy Birthday America!

3
niceTrumpPic

Ameryka wybuchnęła entuzjazmem i długim koncertem, a właściwie 40 minutowym festiwalem ponad 850,000 sztucznych ogni upamiętniając 4 lipca 250-lecie własnej niepodległości. Główne uroczystości miały miejsce w Waszyngtonie z wspaniałą oprawą muzyczną i patriotycznym przemówieniem prezydenta Donalda J. Trumpa. Właściwie to uroczystości rozpoczęły się 25 czerwca i zakończą się 10 lipca. Patriotycznie rozkołysani Amerykanie biorą hucznie udział w obchodach rocznicy niepodległości w 56 stanach i terytoriach uczestnicząc w ich 150 wystawach (np. SpaceX, czy NASA) razem z lokalnymi i wielkimi organizacjami, artystami i biznesami. Wielki rozmach celebracji związany też jest z osobowością Trumpa wykorzystującego tę okazję, aby manifestować miłość do kraju, narodową dumę z własnej historii, osiągnięć technicznych, innowacji i umacniać patriotyzm, tradycyjne wartości i amerykańskiego ducha dzięki, któremu Ameryka jest wielka i wspaniała. Takim festiwalem dumy Trump przeciwstawia się krytykanctwu i negatywizmowi  lewicy. Trump chce aby dzieci Ameryki dorastały dumne i entuzjastyczne wobec własnego kraju, a nie jak chciałaby lewica, by za niego się wstydziły. W  swoim przemówieniu otwarcie wskazał na niebezpieczeństwo komunizmu i na zagrożenie jakim ta niszcząca wolność jednostki stwarza również w Ameryce.

Ameryka to kraj ludzi kochających wolność, której mieszkańcy zbuntowali się przeciwko angielskiemu królowi Jerzemu III i w 8 letniej wojnie (1775-1783) desperacko i uparcie wywalczyli niepodległość  (1783 pokój paryski) dla 13 kolonii. 4 lipca w 1776 r. odnosi się do daty przyjęcia Deklaracji Niepodległości (podpisanej przez 56 buntowników) przez Drugi Kontynentalny Kongres, co oznaczało oderwanie się od Wielkiej Brytanii i stworzenia nowego państwa. Ojcem Deklaracji jest Thomas Jefferson, który korzystał z pomocy Benjamina Franklina i Johna Adamsa. Dokument określał prawa kolonii do ustanowienia własnych rządów, podkreślał niezbywalne prawa człowieka do życia w wolności i szczęściu. Oczywiście najpierw trzeba było te prawa obronić przed największą potęgą ówczesnego świata, która wysłała wojsko aby przywrócić w koloniach porządek, a zdrajców, rebeliantów powiesić i skonfiskować ich majątek. Populację 13 kolonii ocenia się na ok 2,5 mln (z czego ok. 20% to niewolnicy), w porównaniu z populacją ówczesnej Wielkiej Brytanii ok. 8 mln, której wojsko w Ameryce liczyło ok. 48,000 (z czego ok. 30,000 to najemnicy niemieccy, Hessians). 

Tak więc Ameryka narodziła się z rebelii, w rewolucji przeciwko swojemu królowi. Rebelianci byli w większości chrześcijanami i ich argumentacja często pochodziła z Biblii. Nawet ci z Ojców Założycieli, którzy nie byli chrześcijanami  (Jefferson, Madison, Franklin) używali pojęć wywodzących się z chrześcijaństwa. Jefferson zapożyczył od Franklina motto mówiące, że “Bunt przeciwko tyranom, jest  posłuszeństwem wobec Boga” “Rebellion to Tyrants is Obedience to God”. Koloniści pochodzili z różnych krajów z Anglii, Niemiec, Francji, Holandii, różnili się też religią wyznając różne odmiany chrześcijaństwa, co nieraz prowadziło do konfliktów i dyskryminacji. Do tego jeszcze trzeba dodać czarnych niewolników i “czerwonoskórych” Indian. John Adams pisał, że sytuacja była bardzo skomplikowana ok. ⅓ populacji aktywnie popierała rebeliantów, ⅓ popierała angielskiego króla, a reszta była neutralna…

Trzeba przyznać, że Ojcowie Założyciele byli ludźmi o dużej wiedzy i dlatego też świadomymi historii i systemów ustrojowych przeszłości, od starożytnej Grecji (filozofia, demokracja, tyrania), przez starożytny Rzym (królestwo, republika, cesarstwo i prawo) i chrześcijaństwo.  Twórcy Ameryki odrzucając dyktaturę, monarchię, oligarchię, wybrali republikę. Studiowali konfederację szwajcarską, republikę Niderlandów (The Dutch Republic) i grecką Amphictyonic League. Cenili wolnorynkowy kapitalizm i prawa i wolności obywatela zbalansowane osobistą odpowiedzialnością. W tamtym czasie większość krajów było monarchiami, dlatego nawet po wybraniu systemu republikańskiego, wielu obserwatorów sądziło, że prezydent George Waszyngton po pewnym czasie  ogłosi się królem, bądź dyktatorem. Jednak Waszyngton po skończonej kadencji gładko ustąpił z urzędu pomagając w pokojowym transferze władzy. Amerykanie przypominają Polaków przez swój indywidualizm i umiłowanie wolności, jednak oni mają naturalną izolację w postaci dwóch oceanów, a Polacy historycznie graniczą z Niemcami i Rosją…  

Nowe państwo składało się z niezależnych, suwerennych 13-tu organizmów połączonych porozumieniami w zakresie handlu i obrony, organizmy te czasem bywały w ostrym sporze szczególnie w sprawie granic i handlu. W 1787 r. delegaci Konwencji Konstytucyjnej zebrani w Filadelfii od 25 maja do 17 września uchwalili Konstytucję, która formułowała nowy system rządzenia krajem, która w następnych dekadach uzupełniana poprawkami obowiązuje do dziś. Za ojca Konstytucji uchodzi James Madison. Konwencja miała miejsce w tym samym budynku w którym 11 lat wcześniej podpisano Deklarację Niepodległości.  Hucznie i bogato delegaci uczcili rocznicę 4 lipca. Szczęśliwie dla Ameryki i Amerykanów Ojcowie Założyciele byli bardziej mężami stanu, myślicielami niż bojownikami, rebeliantami. Ówczesna Francja nie miała takiego szczęścia i pogrążyła się w krwi i terrorze.

Oczywiście projekt wypracowanej wspólnie Konstytucji został skierowany do ratyfikacji przez 13 stanów, tam spotkał się czasem z ostrą krytyką. Duże, ludne stany oburzał projekt wybierania po 2 senatorów, również przez małe stany. Trwały spory dlatego Hamilton, Madison i Jay zabrali się za pisanie artykułów do gazet argumentując zalety i potrzebę przyjęcia Konstytucji. Niektóre stany odmówiły ratyfikowania Konstytucji jeśli jednocześnie nie przyjmie się Bill of Rights (Karta Praw), który byłby zabezpieczeniem przed samowolą federalnego rządu wobec stanów. 

Świat z zainteresowaniem patrzył na Amerykę i jej eksperyment sądząc, że jej potencjalnie wybuchowa różnorodność wsparta wolnością wypowiedzi i prawem do posiadania broni szybko ją rozjedzie i przemieni w dyktaturę, a może i wojnę domową. Na tą ostatnią trzeba było czekać do 1860 r., ale ona tylko wzmocniła i uporządkowała priorytety Ameryki nie tracąc wolności słowa i prawa do posiadania broni. Co więcej, następnie Ameryka interweniowała dwa razy, aby uchronić Europę przed jej szaleństwami w I i II wojnie światowej, a następnie pozostała na starym kontynencie chroniąc go skutecznie przed sowieckim komunistycznym imperium.

W konsekwencji ogromnych zmian w technologiach i produkcji świat ogromnie się zmienił. Powstają nowe regionalne mocarstwa, ale też rolę mocarstw powoli przejmują wielkie ponadnarodowe korporacje z budżetami większymi niż wiele państw. Globalizm dzięki nowym technologiom, rozwojowi mediów, środków komunikacji oraz przez technikę zadłużania próbuje wyzuć narodowe państwa z ich suwerenności tworząc struktury międzynarodowe jak Unia Europejska, posługując się międzynarodowymi organizacjami jak ONZ, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, WHO, CFR, Bilderberg Group, City of London, Blackrock, czy WEF Davos. 

Koordynujący zmiany na światowej scenie ośrodek znajduje się w sercu starego brytyjskiego imperium, w Londynie. Do niedawna na jego usługach był również rząd Stanów Zjednoczonych, podobnie jak i rządy wielu innych państw, jednak zwycięstwo Trumpa pomieszało globalistom szyki. Ciągle pod ich komendą jest Deep State, który jednak traci swoją moc wskutek reform dokonywanych przez Trumpa. Z tego powodu nasza chrześcijańska cywilizacja ma jeszcze szansę na przebudzenie się i zablokowanie zwycięskiego pochodu lewicowego globalizmu. Nie ma ludzi bez wad, ale dziś to właśnie zwalczany przez Głębokie Państwo Trump jest naszą nadzieją na obronę naszych narodowych, chrześcijańskich i rodzinnych tradycji i przy nim konserwatyści powinni stać.

Jacek K. Matysiak                                                                                                           Kalifornia, 2026/07/07

Trump w izraelskiej matni…

6
niceTrumpPic

Wybuchło lato, wzrasta też polityczna temperatura tak w Europie jak i na świecie. Właśnie wróciłem z czarodziejskiego odwiertu w mój polski świat radowania się spotkaniami w gronie rodziny i też przyjaciół z czasów studenckiego aktywizmu z okresu “festiwalu Solidarności” sprzed już 45 lat. Podobno przyjaźnie są najsilniejsze, kiedy powstają w okresie naszej młodości, otwartości, wspólnego doznawania, odważnej naiwności wiodącej nas tak do upadków jak i wzlotów. Dziś próżno  bym szukał cudownej, architektonicznie bajkowej, boskiej ławicy płynących chmur na kalifornijskim niebie oglądanych jeszcze kilka dni temu w Polsce. A tu, pod nogami wybuchają kolejne polityczne szamba chwiejąc, huśtając naszą wiarą, nadzieją i poczuciem bezpieczeństwa, więc nie sposób przecież to pominąć, chwytając za przysłowiowe pióro, dlatego kilka refleksji i o tym.

 

Trudno dziś ocenić, czy jesteśmy na przedpolu wojny, czy też możliwy jest pokój. Trump wie, że musi zatrzymać konflikt z Iranem jeśli za 5 miesięcy nie chce przegrać uzupełniających wyborów, co sparaliżowało by całą jego agendę i personalnie ponownie wpakowało by go w kłopoty. Dlatego za wszelką cenę chce wygasić, lub zawiesić konflikt z Iranem, który o tym wie i próbuje przeciągać rozmowy, aby maksymalnie  wynegocjować jak najkorzystniejsze warunki. Krytycy Trumpa mówią, że MoU to istotnie bezwarunkowa kapitulacja, ale właśnie Ameryki. Jednak kontynuowanie wojny zamknie cieśninę Ormuz, przez którą przepływa ok. 20% światowej ropy i podobna ilość gazu, w konsekwencji oznacza potężny kryzys dla całej światowej ekonomii. Amerykańscy wyborcy są bardzo czuli na wzrastające ceny benzyny, a i nie chcą słyszeć o następnej kosztownej długoletniej wojnie i Trump to wie. Przypomnijmy, że USA to pierwsza gospodarka świata, a Iran 34-ta…

 

Jesienne wybory, sytuacja Trumpa…

 

Trump jest wściekły, zbliżają się wybory, ceny paliwa rosną, narasta bunt w szeregach jego zwolenników, a sondaże jego popularności maleją. Reuters/Ipsos wskazuje spadek popularności Trumpa (rozpoczynał z 47% poparciem) do 34%, tylko 23% Amerykanów uważa, że USA ma teraz silniejszą pozycję niż przed wojną (28 luty), 35% jest przeciwnego zdania. Jedynie 24% uważa, że warto było rozpocząć tę wojnę, a połowa respondentów jest przeciwnego zdania. Aż 63% Amerykanów myśli, że porozumienie z Iranem nie zdoła się utrzymać, tak myśli połowa republikanów i 80% Demokratów. Problem w tym, że Trump wygrał wybory w 2024 r. obiecując ukrócić inflację (teraz rocznie 4,2%) i trzymania Ameryki z daleka od kosztownych wojen. 

 

Odnośnie zagrożenia widmem ekonomicznej katastrofy Trump powiedział, że podpisał MoU z Iranem, bo nie chce w przyszłości być kojarzony z 31-ym prezydentem  USA Herbertem Hooverem (Great Depression). Przypomnijmy, że rezerwy strategiczne ropy są najniższe od 1983 r., również wojna z Iranem wyczyściła magazyny amunicji, dalej ceny benzyny i nadchodzące wybory…

 

Zabawni są Demokraci w Kongresie, którzy zwykle popierają pokój, a w tym przypadku krytykują plany zakończenia wojny z Iranem oskarżając Trumpa, że daje Iranowi $300 mld na finansowanie odbudowy, zamierza znieść wszystkie sankcje i pozwala na eksport ropy i gazu, a nawet może umożliwić pobieranie opłat w cieśninie Ormuz. Senator z Kalifornii Adam Schiff nazwał to kapitulacją. Należy tu sprostować, że $300 mld ma pochodzić od prywatnych inwestorów, a nie z zasobów amerykańskiego podatnika. Dodatkowo Iran ma otrzymać własne zasoby dotąd zamrożone w światowych bankach. Niedawno lewicowi krytycy Trumpa zarzucali mu, że jest militarnym dyktatorem, a teraz porównują go do Neville Chamberlain…

 

Z pewnością Trump zdewastował militarną infrastrukturę Iranu, centra dowodzenia, zlikwidował czołowych liderów państwa, fabryki broni, lotnictwo (część uciekła do Pakistanu), okręty wojenne, stacje radarowe, porty etc. Jednak do pełnego zwycięstwa zawsze używano inwazji jednostek wojskowych, ale po pierwsze Amerykanie nie mają apetytu na coś podobnego, po drugie Iran to duży górzysty kraj z 92 mln ludzi, więc koszty inwazji byłyby ogromne…

 

Kiedy Trump podpisał deal z Iranem (MoU) momentalnie zyskał poparcie 56% respondentów, tylko 13% wyraziło niezadowolenie, 74% polubiło warunek, że Iran musi oddać, albo zniszczyć wzbogacony uran. Jednak Trumpowi ciąży ekonomia, tu ma jedynie 33% poparcia, przy 60% rozczarowanych. Z takimi notowaniami Trumpowi będzie trudno iść do wyborów.

 

Izrael, czyli o problemach Trumpa…

 

Obserwatorzy komentują, że prawdziwym wrogiem zakończenia konfliktu jest Izrael, któremu udało się wciągnąć Trumpa do swojej wojny i za wszelką cenę nie jest zainteresowany jej zakończeniem. Doszło do tego, że Trump zmuszony był atakować personalnie Netanjahu za bombardowanie Libanu i naruszenie umowy z Iranem. Podobnie wypowiadał się wiceprezydent Vance, który zażądał od Izraela podporządkowania się linii pokojowej Trumpa grożąc, że Izrael może stracić jedynego swojego sprzymierzeńca jakiego ma. Jednak Izrael wcale nie myśli o pokoju i jego lobby rozpoczęło bezpośrednie ataki na Trumpa.

 

Przypomnijmy, że słynna umowa z Iranem obejmuje również zaprzestanie agresywnej wojny Izraela w Libanie z wycofanie jego okupacyjnych wojsk. Jednak rząd Izraela ciągle prowadzi działania wojenne w południowym Libanie w swojej wojnie z szyickim Hezbollah wspieranym przez Iran oburzając się, że siły inwazyjne czasem ponoszą straty. Trump jest wściekły na Netanjahu, który psuje mu plany zatrzymania konfliktu z Iranem, w tle majaczy koncepcja budowy Wielkiego Izraela od Nilu do Eufratu. Z czasem zobaczymy, czy to jest tylko gra, czy też Netanjahu padnie ofiarą swojej bezczelności w nadchodzących w Izraelu wyborach.

 

Konflikt interesów: Trump-Netanjahu

 

Netanjahu stawia na siłę izraelskiego lobby w Ameryce praktycznie kontrolującego Kongres i Senat jak również poważną część mediów aby zmusić dotąd uległą mu  administrację Trumpa do kontynuowania wojny. Przypomnijmy, że to AIPAC hojnie dotował kampanię wyborczą Trumpa. Miriam, wdowa po królu kasyn syjoniście Sheldonie Adelsonie ostatnio dała mu $100 mln. To właśnie potężne lobby syjonistyczne broniło Trumpa kiedy globaliści Bidena chcieli go zniszczyć włócząc po sądach i doprowadzając do impeachmentów jeszcze w jego pierwszej kadencji. Dziś Miriam mówi, że Trump zawieszając wojnę zdradził Izrael. A może wymiana ognia  między Trumpem a syjonistami jest tylko teatrem przed arabskimi i perskimi elitami aby uwierzyły, że teoria “ogon kieruje psem” nie jest prawdziwa?

 

Jednak w roku wyborczym pojawiły się poważne rysy w bloku Trumpa w samym ruchu MAGA, którego część głośno oddziela się od sterowanego przez syjonistów MIGA (Make Izrael Great Again) i określa się mianem America First, krytykując praktycznie podporządkowanie się przez administrację Trumpa celom i interesom Izraela. Część komentatorów związanych z America First obawia się, że Netanjahu nie odpuści i wkrótce nawet w Ameryce wkrótce może dojść do spektakularnego aktu terrorystycznego o który oskarżony będzie Iran. Mówi się tu o prowokacji w czasie trwających mistrzostw świata w piłce nożnej (przepełnione stadiony), bądź podczas tłumnych parad i obchodów 250-lecia USA.

 

Syjoniści kontrolujący głównie amerykańskich ewangelików przez swoich medialnych liderów jak Mark Levin, czy Ben Shapiro   przystąpili do krytyki Trumpa żądając kontynuacji bombardowań Iranu, sugerując, że koniec  jego wytrzymałości jest bliski i zwycięstwo jest tuż za rogiem. Dziś już wiemy, że jest to myślenie życzeniowe, a sam teatr współczesnej wojny uległ poważnym zmianom co jeszcze w 2009 r. przepowiadał analityk George Friedman w książce “Następne sto lat” (rewolucja dronów), czego przykładem jest wojna na Ukrainie i w Iranie. Dziś największym problemem Trumpa jest rokosz Netanjahu, który może sprowokować Trumpa nawet do zablokowania amerykańskiej pomocy finansowej i militarnej dla Izraela, co spowodowałoby jego szybki upadek.

Izraelscy Żydzi niestety sobie nie pomagają. Minister izraelskiej diaspory Amichai Chikli w wywiadzie dla Israeli Army Radio wyznał, że Izrael wkrótce będzie w stanie wojny z Syrią, którą zaliczył do “sunnickiej radykalnej osi zła” obok Kataru, Turcji i Pakistanu, będącą większym zagrożeniem od Iranu…

 

Trump przeciwko globalistom

 

Oficjalnie oglądamy wojnę z Iranem, nazywaną też proxy wojną z Chinami, ale wydaje się, że jest to wojna między globalistycznym City of London i kontrolowanymi przez niego  przybudówkami jak Unia Europejska, krajami kontrolowanymi przez brytyjską koronę (Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Nigeria, itp.), ONZ, CFR, Bilderberg, Davos, a nawet CIA, MI6, Mossad, itp., a próbującymi zachować i odrodzić suwerenność państwami narodowymi. Liderem tych ostatnich jest dziś prezydent Trump, który niestety głupio i naiwnie dał się Netanjahu wciągnąć w nieszczęsną awanturę z Iranem. 

 

Do tego bałaganu dodajmy jeszcze prowadzoną przez globalistów od kilku lat wojnę na Ukrainie, która przecież kosztownie angażuje i Polskę. Świat zmienia się na naszych oczach na niekorzyść suwerennych państw narodowych i scenę zaczynają dominować ogromne ponadnarodowe korporacje, które przy pomocy nowoczesnych technologii usiłują i będą usiłowały zaprowadzić nowy porządek światowy. Stary świat usiłuje się bronić w wielu państwach odnotowujemy wzrost znaczenia ruchów prawicowych, czego najlepszym przykładem jest zmieniająca się mapa polityczna np. państw  Ameryki Południowej.

 

Siła AIPAC, izraelskiego lobby w USA

 

Spektrum wskazanych zagadnień jest ogromne zacznijmy więc od sytuacji Trumpa, który uwierzył w możliwe łatwe zwycięstwo w ataku na Iran, porównywalne z operacją porwania Maduro w Wenezueli. Zagrożony więzieniem (sprawy korupcyjne) Netanjahu opierający się na ultraprawicowej koalicji sukcesywnie podgrzewał próżność Trumpa (9 wizyt w ub. roku!), snując przed nim wizję błyskawicznego, oszałamiającego zwycięstwa nad reżimem ajatollahów w Teheranie. Roztaczał przy tym obraz nagłaśnianego powszechnego niezadowolenia Irańczyków z szybującej inflacji (ok. 60%) prowadzącego do masowych protestów, zapowiadając szybką wymianę reżimu. Niestety łasy na pochwały i glorię Trump, wcześniej krytykujący zbrojne, kosztowne wojskowe interwencje i wojny, łatwo dał się podpuścić i podjął się roli podwykonawcy wojennych planów Izraela z czego teraz próbuje się wyplątać.

 

Wypada tu przypomnieć o prawie kompletnej kontroli amerykańskiej polityki przez izraelskie lobby AIPAC, który to od dekad praktycznie kontroluje amerykańskich kongresmenów i senatorów selekcjonując i finansując tych, którzy z kolei będą popierać interesy Izraela, utrącając kandydatury kandydatów niezależnych. Ostatnio mieliśmy przykład przegrania reelekcji do Kongresu Thomasa Massie z Kentucky, który chwalił się tym, że był jedynym republikaninem, który nie zgodził się brać dotacji od izraelskiego lobby. Zorganizowano mu przegraną dofinansowując kampanię wyborczą sumą ponad $32 mln! Massie, otwarty krytyk Trumpa, “ostatni sprawiedliwy”, który doprowadził do stopniowego ujawnienia akt Epsteina, przepadł w prawyborach 45 do 55%.

 

Sytuacja Polski 

 

Dla Polski ważny jest konflikt rosyjsko-ukraiński jego implikacje dla przyszłości i naszego bezpieczeństwa. W mediach burza o niewdzięczności Żeleńskiego, antypolskich i proniemieckich manewrach ukraińskich elit. Polska stoi w rozkroku między pro niemieckim i unijnym premierem Tuskiem, a kojarzonym z pro amerykańskim (z izraelską wkładką) obozem prezydenta Nawrockiego. Polacy mają swoje twarde doświadczenia z obydwu wielkimi sąsiadami (Niemcy, Rosja) jak i niestety z Ukraińcami. Zwolennicy kordonu sanitarnego między Polską a Rosją poczuli się zdradzeni wrogą postawą kijowskich elit wobec Polski, narasta nurt rozliczeniowy. 

 

Wojna na Ukrainie jest podtrzymywana głównie przez City of London, które to siły już wcześniej zablokowały wypracowane porozumienie kończące wojnę między Ukrainą, a Rosją. Wojna to zawsze wielki lukratywny biznes najpierw dla niszczącego dany kraj przemysłu zbrojeniowego i polityków, a następnie dla odbudowujących go deweloperów i polityków, którzy wysyłają swoich obywateli na wojnę przy okazji sami korupcyjnie się zabawiając podczas “ratowania ojczyzny”

 

Unia Europejska żywo zainteresowana jest nie tylko wyjściem ze swojego obłąkanego “zielonego” kryzysu ekonomicznego przez produkcję broni i amunicji, ale każdy kryzys jest okazją dla ideologów, którzy mają plan głębszej integracji i podporządkowania sobie państw narodowych w jeden organizm. Jak widać elity ukraińskie są ściśle powiązane z City of London, mają też własne plany odnośnie stania się liderem wpływającym i kontrolujacym sąsiednie państwa, w tym Polskę. W ramach powojennych planów ten zrujnowany kraj będący na humanitarnej i ekonomicznej kroplówce “daj mi” zachodu chce utrzymać 800 tysięczną armię, ciekawe kto mógłby ją finansować? Czy Ukraina kieruje się racjonalnymi przesłankami, chyba nie, najlepszym przykładem jest to jak zepsuli sobie stosunki z USA, a teraz psują z Polską. W sumie można powiedzieć, że Żeleński swoją pro faszystowską akrobatyką (hołubienie UPA)  ociepla Polakom wizerunek Rosji za co być może otrzyma order od Putina…

 

Globaliści chcą sprowokować Rosję, na której zasoby mają odwieczny apetyt, do wykonania “wojennego” kroku wobec któregoś z państw NATO, aby na wojnę z nią skierować (po Ukraińcach), młodych Polaków, żołnierzy Pribałtyki i Skandynawii. Taka przecież jest tradycja City of London, na dziś znaleźli Ukraińców i gorączkowo szukają następnych chętnych, a powód zawsze się znajdzie. 

 

Jacek K. Matysiak                                                                                                     Kalifornia, 2026/06/26

Monte Cassino i Gen. Wł. Anders…

0

Polskie rocznice wokół 12 maja pachną krwią i śmiercią. Serię rocznic otwiera szturm przez 2 Polski Korpus gen. Andersa ruin klasztoru Monte Cassino w 1944 r., śmierć gen. Andersa w 1970 r., zamachu majowego marsz. Piłsudskiego z 1926 r., jego śmierci w 1935 r.i dalej samobójcza śmierć Szmula Zygielbojma w 1943 r., ale dziś zajmiemy się gen.  Władysławem Andersem.Oczywiście można zadawać pytania o sens decyzji gen. Andersa użycia 2 Korpusu, kiedy wiedział już o ustaleniach w Teheranie, o zbliżającej się niemieckiej przegranej, no i polskiej przegranej niepodległości. Czy trzeba było w tej sytuacji wykrwawiać polskiego żołnierza o skały wzgórza Mt. Cassino?  Przecież sam był dobitnie krytyczny wobec decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego, która według niego była zbrodnią i niepotrzebnym rozlewem polskiej krwi… Wygraliśmy bitwę, ale przegraliśmy wojnę.  Wśród żołnierzy nadchodziła świadomość goryczy, przekonanie, że sprawy polskie mają się beznadziejnie (zgodnie z prawdą), nie udzielono pomocy Powstaniu Warszawskiemu. Niepodległość kraju, o który zaczęła się II wojna światowa  została przez szmalcowników/sojuszników sprzedana Stalinowi, którego ci żołnierze dobrze znali.                                Wstęp
Gen. Władysław Albert Anders (1892-1970), (nazwisko rodowe matki Tauchert), ewangelik do VI/1942 r., kiedy przeszedł na katolicyzm. Z protestanckiej rodziny niemieckiej z Inflant (w/g innych źródeł rodzina wywodziła się z Żydów Niderlandzkich). Weteran I w. ś. (armia rosyjska), wojny polsko-bolszewickiej 1919-20 i II w.ś., 8 krotnie ranny, szef sztabu powstania wielkopolskiego. W zamachu majowym marsz. Piłsudskiego, po stronie rządu, był szefem sztabu d-cy obrony Warszawy.  Mistrz zawodów kawaleryjskich w Europie (1932 r. Puchar Narodów w Nicei). We wrześniu ‘39 r. dowodził Nowogródzką Brygada Kawalerii (m.in. Bitwa pod Mławą, gdzie nie wykonując rozkazu osłony 20 DP przyczynił się do jej rozbicia). Odmówił osłony przebijających się do stolicy oddziałów gen. T. Kutrzeby.  Ranny (Ukraińcy), w niewoli sowieckiej. Wzięty z Lwowskiego szpitala do Moskwy (Łubianka), po bezskutecznym nakłanianiu go do wstąpienia do Armii Czerwonej, przesłuchaniach/torturach został na podstawie umowy Sikorski-Majski, 08/04/41 r, uwolniony i desygnowany na organizatora i dowódcę tworzącej się armii polskiej w Rosji Sowieckiej.  Na skutek szykan i nieporozumień i na prośbę Churchilla, Anders wyprowadził  (jednak wbrew opinii Naczelnego Wodza gen. Sikorskiego) w dwóch etapach w 1942 r. 115,000 żołnierzy i ich rodzin z Rosji do Persji.  Z początkiem 1944 r. 2 Korpus Polski, dobrze wyszkolony, uzbrojony i zgrany z Brytyjczykami na Bliskim Wschodzie, został przesunięty na front włoski w rejon górzystego Monte Cassino.
Włochy – układ sił na Linii Gustawa
Głównodowodzącym Grupy Armii Sprzymierzonych był gen. Sir Harold Alexander, dowódcą 5 Armii (US) był gen. Mark Clark, d-ca 8 Armii (brytyjskiej) był gen. Sir Oliver Leese, (2 Korpus gen. Andersa wchodził w skład tej armii).
Frontem niemieckim we Włoszech dowodził marszałek polny III Rzeszy Albert Kesselring, (oficer Luftwaffe, wywodzący się z bawarskiej katolickiej rodziny). Kesselring nie chcąc zniszczeń słynnego  zwanego Atenami Średniowiecza wywodzącego się z 529 r. klasztoru św. Benedykta, nie obstawiał go wojskiem. Niemiecka linia obronna Gustawa biegła od Adriatyku na wschodzie, do Morza Tyrreńskiego na zachodzie.  Opactwo św. Benedykta dominowało nad doliną rzeki Rapido od wschodu i rzeki Liri od zachodu, wzdłuż której biegła główna droga na północ do Rzymu.
Nieudane szturmy
Pierwszy atak na zaciekle bronioną i silnie umocnioną linię Gustawa, rozpoczęła 5 Armia (US) 01/22/44 przy współdziałającym desancie na Anzio.  Opactwo szturmowali pierwsi Amerykanie, obok Francuzi, jednak natarcie przyniosło klęskę 30 Dywizji Piechoty (ponad tysiąc zabitych). Następny krwawy szturm Mt. Cassino przez 30 DP z 02/11/44, przyniósł straty do 90% pierwotnego stanu i doprowadził do jej rozwiązania. Trzeba przyznać, że Niemcy dołożyli wszelkich starań, aby nie dać Sprzymierzonym pretekstu do zbombardowania średniowiecznego klasztoru, który był klejnotem w historii religii katolickiej. Jednak naczelne dowództwo, jak i media w USA i W.B. wywierały silny nacisk nawołując do szybkiego przełamania oporu niemieckiego nawet za cenę zburzenia opactwa. Gen. Clark, na wniosek d-cy 2 Korpusu Nowozelandzkiego gen. Bernarda Freyberga (a właściwie d-cy Dywizji Hinduskiej, gen. Harry Dimoline), poparty przez gen. H. Alexandra, nakazał 02/15/44 zbombardowanie klasztoru.
Przeciwnikami bombardowania klasztoru byli generałowie Geoffrey Keyes i Charles Ryder. Ten pierwszy kilkakrotnie latał nad klasztorem i zapewniał, że nie widział tam żadnych niemieckich żołnierzy. Niemiecki marsz. Kesselring dowiedział się o planach bombardowania i wywiózł bezcenne zabytki oraz mnichów z klasztoru, zaś po nalotach, które tylko lepiej przygotowały teren do obrony, wzmocnił ruiny pododdziałami wyborowej 1 Dywizji Spadochronowej (d-ca gen. Richard Heidrich). Obronę odcinka Mt. Cassino powierzono gen. Fridolin von Senger und Etterlin (d-ca XIV Korpusu Pancernego).
15 lutego 239 amerykańskich bombowców (w połowie latające fortece B 17) pod dowództwem mjr Bradforda Evansa i mjr Franka Chappella w przeciągu 3 godzin barbarzyńskiego bombardowania zamieniło w gruzy ten unikalny zabytek chrześcijańskiego świata. Zginęło ok. 1000 okolicznych uchodźców, którzy pewnie w tym świętym miejscu czuli się bezpiecznie. Nie zginął ani jeden Niemiec.
W USA i W.B. w mediach zapanowała nieopisana radość sławiąca zburzenie silnej niemieckiej twierdzy, która powstrzymywała pochód sprzymierzonych. Niestety najlepiej (nie tylko propagandowo) wyszli na tym Niemcy sprawnie obsadzając ruiny klasztoru zniszczonego głupotą sprzymierzonych i z nich wykrwawiając przez kilka miesięcy atakujących wojsk alianckich, w tym Polaków. W tej bitwie na moment po bezmyślnym tym zbombardowaniu klasztoru, moralnymi zwycięzcami zostali Niemcy.
Kolejny szturm z 02/15/44 wykonały dywizje: brytyjska, hinduska i nowozelandzka, zakończył się on niepowodzeniem i ogromnymi stratami (ok. 4 tys. poległych).
2 Korpus atakuje Mt. Cassino
Wobec trudnej sytuacji operacyjnej sprzymierzeni zmontowali wspólną ofensywę 5 Armii i 8 Armii, mającą doprowadzić do złamania oporu niemieckiego aby otworzyć drogę na Rzym. D-ca 8 Armii gen. Leese zaproponował gen. Andersowi wykonanie natarcia przez 2 Korpus na najtrudniejszym odcinku obejmującym klasztor, dając Andersowi 10 min. do podjęcia decyzji.  W skład 2 Korpusu wchodziły: 5 Dywizja Piechoty (d-ca ppłk. Nikodem Sulik, 3 Dywizja Strzelców Karpackich (d-ca gen. Bronisław Duch) i 2 Brygada Pancerna (d-ca gen. Bronisław Rakowski).                                                                                                                                                                                          11 maja o godz 11 pm, rozpoczęło się artyleryjskie piekło, a w ślad za nim już 12 maja, do natarcia ruszył 2 Korpus Polski.  W piekielnie trudnym terenie i dobrze wstrzelanej artylerii niemieckiej, za cenę ciężkich strat 2 Korpus rozpoznał niemieckie pozycje ogniowe, częściowo wycofując się ze zdobytych skalistych przyczółków, pod ciągłym ogniem wiążąc siły niemieckie i ułatwiając tym samym sojusznikom powodzenie w ich walkach.  Następne decydujące uderzenie z 16 i 17 maja doprowadziło wyczerpane do granic wytrzymałości oddziały do zwycięstwa.  Niemcy nie mogąc utrzymać pozycji (bali się też okrążenia), wycofali się w nocy na 18 maja.  Patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich o godz. 10.20, 18/V/44 zatknął na gruzach Opactwa Mt. Cassino biało czerwoną flagę, a sierżant Czech odegrał melodię Hejnału Mariackiego.  Zwycięstwo!
Straty własne i zajęcie Rzymu
Straty polskie to 924 poległych żołnierzy i oficerów, 2,930 rannych i 345 zaginionych.  Zbudowano i uroczyście z honorami poświęcono polski cmentarz na Mt. Cassino 09/01/45 (pochowano 1,072 poległych i zmarłych z ran).
Polski wysiłek pomógł wydatnie nacierającemu w sąsiedztwie Francuskiemu Korpusowi Ekspedycyjnemu (d-ca gen. Alphonse Juin) z jego marokańskimi góralami.  Zwycięstwo pod Mt. Cassino, jako część sojuszniczego natarcia pomogło otworzyć drogę do Rzymu, do którego wkroczył gen. Clark – 8 Armia (ku niezadowoleniu gen, Alexandra, który zalecał dalszy pościg i osaczenie sił niemieckich). Kiedy gen. Anders złożył propozycję, aby w defiladzie zwycięstwa w Rzymie wystąpiły też oddziały 2 Korpusu, gen. Clark wyraził się, że nie przewiduje udziału jednostek straży pożarnej, czy też polskich jednostek.
Oceny
Bitwy o Mt. Cassino (4 bitwy, od stycznia 44) były jednymi z najcięższych w II wojnie światowej.  Zginęło w nich, bądź zostało rannych ok. 80 tys. sprzymierzonych i co najmniej 55 tys. żołnierzy nieprzyjaciela.  Wyniszczające natarcia przypominały nieodparcie okrutne i krwawe bitwy z I wojny światowej.
2 Korpus dalej walczył zaciekle, zdobywając Piedimonte, Ankonę, aż do zdobycia Bolonii.
Plany Churchilla, aby uderzeniem przez Bałkany zająć przed Sowietami: Belgrad, Wiedeń, Pragę w kierunku polskim, został zmieniony przez Roosevelta, który na prośbę Stalina, chciał otworzyć drugi front w północnej Francji.  Wobec tego kampania włoska i cały front włoski stały się drugorzędne, a 2 Korpus nie miał szans na dotarcie do Polski.  Dotarł tylko na emigracje w Anglii…
Zwycięstwo pod Mt. Cassino miało znaczenie nie tylko wojskowe (planu natarcia nie popierał wizytujący 2 Korpus, Wódz Naczelny gen. broni Kazimierz Sosnkowski, przepowiadając ogromne straty i niepowodzenie), ale przede wszystkim moralno polityczne.  Zaprzeczało ono sowieckiej propagandzie, że Polacy z Niemcami nie chcą się bić, pokrzepiało żołnierzy 2 Korpusu i Naród w Polsce, pozwalając przetrwać kolejne tragedie i okupacje, stanowiąc źródło patriotycznej siły duchowej.  Po klęsce wrześniowej potrzebowaliśmy zwycięstwa nad doborowymi dywizjami niemieckimi, bo nie można tylko wspominać niedoli i klęsk.  Bitwa ta pomogła w utrzymaniu higieny naszej pamięci historycznej, była bitwą o honor, a także depozytem dla Niepodległej Polski.  Rozsławiła ona imię oręża polskiego w świecie i pozwoliła czerpać ze zwycięstwa wolę walki i wiarę w przyszłość.
Oczywiście można zadawać pytania o sens decyzji gen. Andersa użycia 2 Korpusu, kiedy wiedział już o ustaleniach w Teheranie, o zbliżającej się niemieckiej przegranej, no i polskiej przegranej niepodległości. Czy trzeba było w tej sytuacji wykrwawiać polskiego żołnierza o skały wzgórza Mt. Cassino?  Przecież sam był dobitnie krytyczny wobec decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego, która według niego była zbrodnią i niepotrzebnym rozlewem polskiej krwi… Był oskarżany (wdowa po generale, premier Mikołajczyk) o udział w zamachu na gen. Sikorskiego (Gibraltar), ponieważ wcześniej był w ciągłym konflikcie z Sikorskim.
Niemądrym pomysłem była sama idea frontalnego ataku na dobrze uzbrojone przez naturę wzgórze, której zwolennikiem był d-ca Nowozelandzkiego Korpusu gen. Bernard Freyberg, posiadający duże wpływy w naczelnym sztabie sprzymierzonych. Przeciwnikiem tej koncepcji, która oznaczała zburzenie klasztoru, był d-ca francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego gen. Alphonse Juin, który proponował natarcie oskrzydlające prowadzące na tyły niemieckie (po bitwie jego arabskie  oddziały gwałciły Włoszki i kradły co popadło…

Amerykański geniusz wojskowy gen. Patton odwiedził gen. Andersa i 2 Korpus Polski i w swoich wspomnieniach ciepło wspominał Polaków:
“Oddziały polskie prezentują się najlepiej ze wszystkich, jakie kiedykolwiek widziałem, łącznie z brytyjskimi i amerykańskimi. Śmiejąc się powiedział mi, że jeśli jego korpus dostanie się pomiędzy armię niemiecką i armię rosyjską, będzie w kłopocie, z którą bardziej pragnąłby walczyć.”
Wygraliśmy bitwę, ale przegraliśmy wojnę.  Wśród żołnierzy nadchodziła świadomość goryczy, przekonanie, że sprawy polskie mają się beznadziejnie (zgodnie z prawdą), nie udzielono pomocy powstaniu warszawskiemu. Niepodległość kraju, o który zaczęła się II wojna światowa  została przez szmalcowników/sojuszników sprzedana Stalinowi, którego ci żołnierze dobrze znali.  Sam gen. Anders (w kraju została żona z 2 dzieci), przeciwny był wybuchowi powstania w Warszawie, ponieważ taka decyzja nie mogła prowadzić do zwycięstwa w istniejącym tam układzie sił.  Na przestrzeni lat przeprowadził kilka rozmów z Churchillem (Kair, jesień’ 42, 08/26/44 w 2 Korpusie we Włoszech i 02/21/45 w Londynie).  W czasie ostatniej rozmowy nie było już gratulacji i podziwu dla męstwa i ofiar.  Na protesty w/s oddania Polski Stalinowi Churchill odparował:
„Mamy dzisiaj dosyć wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy.  Może Pan swoje dywizje zabrać.  Obejdziemy się bez nich.”
Gen. Anders – po wojnie
Po upadku Powstania Warszawskiego i odejściu do niemieckiej niewoli mianowanego Wodza Naczelnego gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego (też znakomitego kawalerzysty), gen. Anders otrzymał nominację na p.o. Wodza Naczelnego (od września 1946 r. Generalny Inspektor Sił Zbrojnych). Będąc jednym z liderów Polonii gen. broni Wł. Anders przewodniczył Głównej Komisji Skarbu Narodowego i był członkiem ekskluzywnej Rady Trzech. 
Dnia 26 września 1946 r., działająca z nadania sowieckiego, Rada Ministrów w Warszawie pozbawiła gen. broni Władysława Andersa, polskiego obywatelstwa.  Jednocześnie namiestnicy Stalina pozbawili obywatelstwa innych 75 generałów i starszych oficerów (m.in gen. Stanisława Maczka).
Testamentem gen. Andersa dla nas, niech będzie jego credo:
„Odrzućmy wszystko co nas dzieli, a bierzmy wszystko, co nas łączy”.
Jak w przeszłości gen. Henryk Dąbrowski – chciał gen. Anders doprowadzić swoich żołnierzy „z ziemi włoskiej do Polski”, niestety sprzymierzeńcy mieli inne plany, żołnierze 2 Korpusu zostali skazani na tułaczkę po całym świecie, a w ich domu rządził ich wróg. Pod koniec wojny w 2 Korpusie służyli też trzej bracia gen. Andersa: Tadeusz, Karol i Jerzy.
Niektórzy zarzucają mu zdradę interesu polskiego przez wyjście z Rosji (bliżej ze Stalinem do wyzwolenia Polski), ale tak naprawdę Anders ratował Polaków- łagierników przed głodową śmiercią, a zerwanie stosunków dyplomatycznych w 1943 r (odkrycie katyńskiego ludobójstwa) tylko przyznaje rację decyzjom Andersa. Przecież Stalin traktował Polaków jak armatnie mięso i zapowiedział Andersowi sukcesywne wysyłanie każdej stworzonej polskiej dywizji zaraz na front.
Po wydostaniu się z Rosji Sowieckiej, podczas pobytu na Bliskim Wschodzie z 2 Korpusu zdezerterowało ok. 3 tysięcy polskich Żydów (jednak w Korpusie pozostało ok. 900), którzy tak jak Polacy postanowili walczyć o własną ojczyznę, jednym z nich był kapral Mieczysław Biegun (Menachem Begin, późniejszy premier Izraela). W odróżnieniu od Brytyjczyków Polacy nie ścigali i nie karali żydowskich dezerterów, Biegun podobno nawet poprosił o zwolnienie go z wojskowej przysięgi. W rzeczywistości gen. Anders sprzyjał polskim Żydom i nawet ich oficjalnie urlopował, żeby oszczędzić im nękań Brytyjczyków. Te 3 tysiące wyszkolonych przez Polaków żołnierzy stanowiło fundament  sił zbrojnych rodzącego się Izraela…
Pierwszą żonę Andersa (Irena Maria Jordan-Krąkowska, rozwiodła się dla Andersa z ziemianinem Prószyńskim, mieli syna) i dwoje dorastających dzieci (Anna i Jerzy) przerzucono, przed zbliżającymi się wojskami sowieckimi, do Włoch. Córka Anna przybyła z mężem Jankiem i wnuczką Ewą. Następnie udali się oni na emigrację do Kanady, gdzie w 1983 r. jedynego syna Andersa (ekonomista, miał syna Władysława) zastrzelił jakiś szaleniec.  Córka Anna odwiedzała ojca w Londynie (zm. 2006), “Mój Ojciec generał Anders”.
A sam gen. broni Wł. Anders był liderem niepodległościowej emigracji, uczestnicząc w jej chwalebnych i mniej chwalebnych wewnętrznych starciach i przepychankach (był powiernikiem Skarbu Narodowego, w ostrym konflikcie z prezydentem Augustem Zaleskim). Druga żona (od 1948 r.) 28 lat młodsza gwiazda estradowa Irena Jarosewycz (pseudonim artystyczny Renata Bogdańska) była Ukrainką (jej pierwszym mężem był  aktor kabaretowy Gwidon Borucki (1912-2009)).  Jej ojciec Mykoła Jarosewycz był popem grekokatolickim, starsza siostra Tatiana była aktywnym członkiem OUN (po wojnie w USA). Istnieją opinie, że to dzięki jej wpływom gen. Anders uratował 14 Dywizję Grenadierów SS (ok. 8,000) u Churchilla przed powrotem do Rosji i niechybną zagładą co spotkało się ze znaczną krytyką, szczególnie po ujawnieniu ukraińskich zbrodni na Polakach (rzeź wołyńska).
Odszedł z życia w legendę 12 maja (w rocznicę zamachu majowego – kiedy to opowiedział się po stronie rządu, śmierci J. Piłsudskiego i natarcia polskiego na Mt. Cassino i w dniu 50-tych urodzin swojej żony) 1970 r. W Londynie gdzie mieszkał z drugą żoną Ireną i córką Anną Marią, byłą senator RP i byłą przewodniczącą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa,oraz sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnikiem premiera do spraw dialogu międzynarodowego. Obecnie pełni obowiązki ambasadora Polski w Rzymie.
Powrócił wódz na miejsce zwycięskiej bitwy i tam spoczął wśród swoich żołnierzy. W maju 2011 r. obok niego na Polskim Cmentarzu Wojennym obok niego pochowano prochy jego ukochanej żony Ireny.
W  swoje bibliotece mam też jego wydane w 1949 r. wspomnienia z lat 1939-46: “Bez ostatniego rozdziału”, Newtown, 1949, “Klęska Hitlera w Rosji 1941-1945” (Londyn 1972) i “Sin Capitulo Final” (Barcelona 1948)
Po raz ostatni gen. Anders uczestniczył w uroczystych obchodach rocznicy bitwy w 1969 r, był już ciężko chory, na miejsce został podwieziony przez włoskich oficerów, którzy pomogli mu również dojść do mównicy, z której wygłosił płomienne i prorocze przemówienie obiecując wobec ok. 20 000 weteranów, ich rodzin i gości z Polski, że część z nich dożyje Wolnej Polski…
“Tu mu apel zagrała
Samotna trąbka
Ta ziemia – ta góra – skała
Tak polskością nasiąkła jak gąbka,
Tak polskim nasiąkła męstwem
I legendą i epopeją
I ostatnim zwycięstwem
I ostatnią polską nadzieją…”
fragment “Werbel na pożegnanie Generała” Marian Hemar
W 1979 r w 35-rocznicę bitwy na polski cmentarz przybył Papież Jan Paweł II i osobiście odprawił mszę świętą wobec ponad 6 tys. Polaków przybyłych z całego świata i 30 tys. Włochów.  Zebranych przywitał premier rządu włoskiego Giulio Andreotti.
Był polskim Mojżeszem, który wyprowadził na bliskowschodnie pustynie (wbrew decyzjom Rządu Londyńskiego) z domu sowieckiej niewoli wymęczonych łagrami, wynędzniałych i obdartych niedobitków, żołnierzy, dzieci, sieroty, kobiety i starców.  Ratował życie, był wybawcą ponad 115 tys. Polaków z sowieckiej niewoli i zwycięskim wodzem na przegranej wojnie.
Nie było Polaka, którego rządzący krajem komuniści nienawidzili bardziej, był przecież symbolem męstwa, nieufności wobec Rosjan, niezależności i zwycięstwa, rycerskiej godności i wierności ideałom, liderem i legendą, z którą komuniści nie mogli sobie dać rady.  Ta wizja Andersa na białym koniu. Był biało-czerwoną płachtą na czerwonego byka.
Był szanowany i kochany i jak każdy wielki wódz w historii, Anders, ostatni hetman Rzeczypospolitej, najpierw wygrał bitwę o serca żołnierskie, aby mógł wygrać bitwę o Mt. Cassino. Gdy więziony na Łubiance, gen. Anders wyprowadził z równowagi śledczego NKWD, Rosjanin mu szyderczo, ale i proroczo przepowiedział:             „Wy nie myślcie, że wam kiedyś pomnik postawią w Warszawie!”
NA ŚMIERĆ GENERAŁA ANDERSA
Matko, któraś w posiołkach i łagrach Workuty
Była łachmanem ludzkim z godności wyzutym,
Niewolnicą, skazaną w skwarnym Kazachstanie
Nie na śmierć lecz na długie, powolne konanie,
Gdy cię wszy obłaziły i cynga cię żarła . ..
Ty, któraś miała umrzeć – aleś nie umarła,
Westchnij dziś za Tego, co cię z tej niedoli
Wywiódł wtedy i Siebie, przeżyć ci pozwolił!
Sieroto, strzępie ludzki, mała kreaturko,
Szkieleciku, pokryty przeźroczystą skórką,
Skazany na zagładę w syberyjskiej kniei.
Mrący z głodu i zimna bez cienia nadziei
Na przeżycie… Zmów pacierz za Tego, co wtedy
Ciebie, gdyś był półmartwy, wyciągnął z tej biedy
I przywrócił do życia… Dziś Jemu potrzeba
Twej modlitwy, by drogę ułatwić. Do nieba.
Żołnierzu, zagubiony w azjatyckiej zimie,
W odludnych tajgach Komi, w tundrach na Kołymie,
Zniewolony, zaszczuty, ze złudzeń obdarty…
Wyniszczony szkorbutem, próchnicą przeżarty…
Pomódl się dziś za Tego, który dłońmi swemi
Wyprowadził cię wtedy z tej nieludzkiej ziemi
Poniżenia i brudu, hańby i zgnilizny,
Byś mógł stanąć na nowo w służbie dla Ojczyzny!
Polaku w którejkolwiek znajdujesz się stronie,
W Kraju czy poza Krajem -jeśli w tobie płonie
Umiłowanie tego, co wolnością zwie się
I haseł, które żołnierz na sztandarach niesie:
Bóg, Honor, i Ojczyzna – pomyśl, że dziś zgasło
Serce do końca wierne tym żołnierskim hasłom…
Pojmij to i schyl głowę, i westchnij! O, Panie,
Daj mu u Siebie wolność i odpoczywanie…!
(Chicago, 13 maja l970), FELIKS KONARSKI (REF-REN)


Jacek K. Matysiak                                                                                                Kalifornia, 2026/05/12

Kłopoty Trumpa, jak nie wojna, to zamach…

9

Tyle się na tym świecie dzieje, że można by pisać co godzina nie będąc w stanie objąć zachodzących wydarzeń. Mamy trzy czynne wojny, za drzwiami Ukraina, ta z Iranem w przeciekającej zamrażalce, podobnie jest z libańską, ale i w sferach pokoju (Chiny) nie ma spokoju. Wojna rosyjsko-ukraińska pozwoliła ośrodkom globalistycznym na zniwelowanie, ograniczenie rosyjskich wpływów w Syrii, Libii, Armenii i Iranie. Cóż dziwić się konfliktowi między lewicowymi globalistami, a konserwatystami (też podzielonymi na syjonistów i ortodoksów z America First) skoro islamscy szyici (Iran, Jemen), walczą z arabskimi sunnitami. Nie da się ukryć, że wiele z tych konfliktów związanych jest z mesjanistycznymi imperialnymi planami Izraela i niestety skutecznym wpływem izraelskiego lobby na politykę USA. Po drugiej stronie mamy irański mesjanizm 12-tego ukrytego imama Mahdiego, który też ma powrócić aby dać zwycięstwo swoim wiernym…

 

Kto walczy o panowanie nad Światem?

 

Jednak niewielu komentatorów zrozumiało, że świat raptownie się zmienia i właśnie Trump jest przysłowiowym piachem w szprychy starego globalistycznego systemu z City of London i jego międzynarodowych  organizacji i przybudówek dążących do stworzenia  światowego kołchozu/kibutzu i pogrążenia nas w orwellowskim “szczęśliwym”, ale przecież jakże upiornym niewolnictwie.  Krótko mówiąc o władzę nad  światem walczą (czasem skorelowane) dwie grupy. Jedna pełna osiągnięć na międzynarodowym teatrze,   historyczna progresywna wykorzystująca bezradnych  lewaków siła City of London, która inicjuje wyniszczające krwawe rewolucje kopiujące bezprawie i anarchizm Komuny Paryskiej, w rozwinięciu rzeźniczej rewolucji żydowskiej w Rosji, Chinach, czy Kambodży. To jest  przysłowiowy wąż Boa połykający pieczołowwicie wypracowaną przez wieki kulturę i tradycje poszczególnych krajów w diabelskim globalistycznym gardle nicości. Jak wiemy zbudować cywilizację jest niezwykle trudno, ale rozwalić, bardzo łatwo,  potrzeba przysłowiowej łyżki dziegciu…… 

 

Druga siła, to orientacja konserwatywna, reprezentująca tradycyjny świat państw narodowych wyrastający z bogatej ich historii, ale świat państw też skonfliktowanych od czasu do czasu uwikłanych w swoje bezsensowne wojny. To świat patriotycznie myślących przywódców narodowych do których od niedawna można zaliczyć Amerykę Trumpa, Węgry, Chiny, Iran, Japonię, Izrael, Rosję i do niedawna unijną Polskę. Oczywiście w tym gronie nie brak konfliktów, ale ich liderzy chociaż podejmują walkę obronną z globalistyczną, kołchozową zarazą próbując ocalić narodową, kulturową, a nawet religijną tkankę tożsamości, popadając niestety też w regionalne konflikty.

 

Trump i sytuacja w Ameryce

 

W sercu imperium, w Ameryce lewicowe siły “podstępu” sukcesywnie opanowały wiele dziedzin życia od kultury (Hollywood, wydawnictwa, rozrywka, media), poprzez edukację i sieć stowarzyszeń i organizacji, których celem jest pogarda dla dotychczasowej tradycyjnej Ameryki i dalsza anarchizacja społeczeństwa w kierunku rewolucyjnego rozwalenia Ameryki jaką znamy. Trump wygrał prezydenturę głosząc zatrzymanie tego pociągu do nikąd i do tej pory wykonał kawał dobrej roboty zatrzymując nielegalną imigrację, czyniąc Amerykę największym producentem energii na świecie i podejmując działania aby przywrócić miejsca pracy dla Amerykanów. Jednak jak wiemy, poślizgnął się jak dzieciak na izraelskiej skórce od banana, co może przynieść mu klęskę w nadchodzących wyborach midterms. Z drugiej strony nie zapominajmy, że USA mają swoje interesy jako supermocarstwo i ich adwersarzem są Chiny, połykające 90% irańskiego eksportu ropy, dlatego Trump zainteresował się Iranem…

 

Trump uwierzył Netanjahu…

 

Trump dał się wciągnąć Netanjahu w zapowiadaną (Mossad) szybką zwycięską wojnę z Iranem, mającą przypominać sprawne porwanie prezydenta Maduro i przejęcie kontroli nad ropą w Wenezueli. Wszystko w/g Mossadu było gotowe, setki tysięcy demonstrujących Irańczyków na ulicach, natarcie sprawnych sił kurdyjskich, którym Izrael dostarczył broń na Teheran i jednoczesne odcięcie “głowy” irańskiego reżimu, przez zabicie przywódców państwa. Wszystko miało “wypalić” i Trump miał być genialnym wodzem z kolejnym wieńcem laurowym zdobiącym jego dumną skroń.

 

 Izrael dopiął swego angażując Amerykę w wir wojny, która ma być etapem w urzeczywistnieniu mitu budowy Wielkiego Izraela od Nilu do Eufratu. Bóg wojny jednak zrządził inaczej, mity to sprawa dla historyków, ideologów, opłacanych akademików i influencerów, jednak jest jeszcze rzeczywistość. Od zawsze plany wojny dezaktualizują się wraz z jej rozpoczęciem, przynajmniej częściowo. Kurdowie przejęli broń od Izraela, ale nie uderzyli na Teheran, zachowali ją dla siebie, nie dali się użyć jako mięso armatnie. Po rozpoczęciu bombardowań Irańczycy przestali demonstrować przeciwko przecież opresyjnemu reżimowi ajatollahów, a zaczęli go popierać (rezultat agresji). Na miejsce zabitych liderów weszli nowi bardziej nastawieni do walki, szukający chwały. Przeciwnie, reżim się zradykalizował i wcale nie myśli o rozejmie z agresorami…

 

Szanse na zakończenie wojny…

 

Rozmowy USA-Iran w Islamabadzie, pod patronatem prezydenta i marszałka Pakistanu idą “nigdzie”. W samym Iranie, w jego “naczalstwie”  powstał prawdziwy, ale zrozumiały bałagan. Liderzy Gwardii rewolucyjnej w sytuacji wojennej zyskują na znaczeniu i próbują zdominować władze cywilne, które odpowiedzialne za stan gospodarki i losy kraju szukają jakiegoś porozumienia z silniejszym wrogiem. Trump wreszcie zaskoczył, że szybkie pozbywanie się rakiet i amunicji osłabia też jego pozycję w realnej przecież  perspektywicznej wojnie z Chinami, które kupują 90% irańskiej ropy. 

 

Trump zarzucił pomysł dalszego kosztownego atakowania celów w Iranie, ale postanowił zmusić liderów w Teheranie do rozmów przez “zagłodzenie” irańskiej gospodarki poprzez założenie blokady cieśniny Ormuz, którą to kartę wcześniej użył Iran, ogłaszając blokadę i “prywatyzację” cieśniny. Trump pomyślał, że wcale nie musi (jak straszył) bombardować elektrowni i mostów Iranu, co wywołałoby dalsze odwrócenie się od niego światowej opinii. Może zmusić ich do ustępstw poprzez odcięcie Iranowi życiodajnego eksportu i generalnie handlu. Dodatkowo zbiorniki magazynujące wydobywaną ropę wkrótce będą już pełne i Iran będzie zmuszony zakręcić studnie pobierające ropę. A to nie jest prosta sprawa, zawory można zamknąć, ale ropa dalej się zbiera i rośnie jej ciśnienie i przywrócenie takiego stanowiska do operacji może być bardzo kosztowne na co nie będzie stać kraju z galopującą inflacją w stylu weimarskim. Więc wojskowi liderzy Iranu wkrótce to powinni zrozumieć…

 

Cieśnina Ormuz i jej klienci…

 

Od początku wojny Iran stracił 40% PKB nie będąc w stanie eksportować ropy. Jedynie 3,8% importowanej ropy przez Europę przepływa przez Cieśninę Ormuz, 2,5% przepływa do Ameryki, 13% płynie do Korei Płd, 38% do Chin, 15% do Indii, 14% do innych państw Azji. Jeśli chodzi o proporcję eksportowanej przez Ormuz ropy to 37% należy do Arabii Saudyjskiej, 23% do Iraku, a 13% do Iranu. Dlatego cierpi nie tylko gospodarka Iranu. 

 

Przypomnijmy, że pojemność magazynów dla wydobywanej irańskiej ropy wynosi 13 mln baryłek.  Dodajmy, że dziennie do magazynów przybywa ok. 1 mln baryłek ropy, więc już wkrótce magazyny będą pełne, wtedy będą musieli zamknąć źródła, albo palić ropę, co zanieczyszczyło by  środowisko (pamiątka z wojny irackiej). Więc logicznie rozumując, strategia Trumpa zagłodzenia poprzez blokadę chwiejnego reżimu w Teheranie może wkrótce przynieść   pożądane rezultaty.

 

Izrael chce walczyć…

 

Na dziś Trump zawiesił “wojnę” z Iranem, wymusił też na Netanjahu zaprzestanie bombardowania Libanu. Choć Izrael wypędził z południowego Libanu 1 ludzi i stosuje plan Gazy, wyburzanie.  Rozmawiałem ze starą znajomą odnośnie poczynań Izraela w Gazie i teraz w Libanie. Powiedziała, że oczywiście z tym nie sympatyzuje (bo to przechodzi ludzkie pojęcie), ale Izrael jednak popiera bo jest polską patriotką. I to jedynie ze względu na alternatywę. 

 

Wyobraźmy sobie przegrany, rozgromiony Izrael i kilka milionów uchodźców. Gdzie oni wyjadą, czyje paszporty już często posiadają? Słyszeliśmy podczas demonstracji w Nowym Jorku przeciwko izraelskim morderczym postępowaniom w Gazie, w południowym Libanie, czy na Zachodnim Brzegu okrzyki przeciwko Żydom: “Wracajcie do Polski”. Takie teksty mogą nawet zdezorientowanym Polakom przywrócić rozsądek!

 

Słabe szanse na pokój…

 

W pakistańskim Islamabadzie miała mieć miejsce kolejna runda rozmów irańsko amerykańskich, jednak spotkanie odwołano. Główne warunki Trumpa to oddanie ok. 500 kg wzbogaconego do 60% uranu, otwarcie cieśniny Ormuz dla wszystkich i zaprzestanie finansowania libańskiego Hezbollahu i jemeńskiego Huti. Te warunki są nie do przyjęcia przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, gdyż oznaczałoby to koniec ich szans na dominację Bliskiego Wschodu przez Iran, więc zapowiadają, że w razie ponownego ataku będą walczyć i domagają się najpierw usunięcia blokady cieśniny jako warunku kontynuowania rozmów… 

 

Z drugiej strony ekonomia ma swoje prawa, niekiedy okrutne. Oczywiście jak to zwykle w Historii bywa koszty niemądrych decyzji przywódców poniosą zwykli ludzie, którym już jest trudno związać przysłowiowy koniec z końcem. W późnym PRL-u Polacy to pamiętają jako reformy przez udającego dziś aniołka niebezpiecznego globalistę prof. Jeffrey Sachs (plan Balcerowicza), który szalał dewastując ekonomicznie społeczeństwa nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach komunistycznych, w tym w Rosji. Wiele wartościowych zakładów pracy, biznesów należących za komuny do państwa, szybko i tanio zostało rozsprzedanych.

 

Czego od globalistów chce Trump? 

 

Ostatnio słuchałem wypowiedzi komentatora politycznego prof. Johna Mearsheimera z Chicagowskiego Uniwersytetu, dość oryginalnego myśliciela już dekady temu ostrzegającego Amerykanów przed siłą potężnego izraelskiego lobby paraliżującego suwerenność Ameryki. Jednak mam wrażenie, że profesor ciągle tkwi w swoim myśleniu w poprzedniej epoce interpretując rzeczywistość ze starych pozycji omawiając posunięcia Trumpa. Mówi, że Ameryka zbudowała system sojuszy i organizacji międzynarodowych (zgodnie z prawdą) mających służyć utrzymaniu jej  supremacji. Profesor narzeka, że Trump swoimi działaniami szkodzi tym sprawdzonym systemom.

 

Mearsheimer jakby nie rozumiał, że Trump nie pochodzi ze stajni Augiasza (króla Elidy), a raczej podejmuje się zadania Heraklesa czyli w nowym wydaniu MAGA i oczyszczenia tracącej swoją tożsamość i azymut Ameryki. Rozumiem, że Profesor interpretuje dzisiejszą sytuację przez patriotyczny pryzmat zniesmaczenia izraelskimi powiązaniami Trumpa, ale chyba to przesłania mu szerszą perspektywę. Chodzi o to, że Trump chce właśnie wyrwać Amerykę z więzów sojuszy i organizacji powstałych po zakończeniu II wojny światowej w opozycji do komunistycznego sowieckiego molocha. Problem w tym, że na przestrzeni  dekad zostały one przejęte przez globalistów z ośrodkiem w City of London, Davos, Bilderberga, dążących do zniszczenia państw narodowych, instytucji tradycyjnej rodziny, religii i wolności obywatelskich jednostki i zatopienia jej w komunistycznej, kibutzowej utopii.

 

Trumpa ten kierunek nie interesuje, od dekad jest on orędownikiem silnej Ameryki i rozumie zagrożenie jakie niesie bezwzględny czerwony totalitarny globalizm (pierwszy etap to socjalizm), który aby zwyciężył musi właśnie zniszczyć państwa narodowe i ich tożsamości. Zauważyłem, że wielu komentatorów tej esencji i motoru poczynań Trumpa nie dostrzega, lub nie chce zrozumieć reprezentując interesy politycznego globalizmu.  

 

Trumpa nie interesuje globalistyczna wizja zawładnięcia światem, której obok klimatyzmu i edukowaniu nowego człowieka, była rozpoczęta ponad 4 lata temu wojna na Ukrainie. Trump nie jest międzynarodowy, on jest NARODOWY! Celem dla Trumpa jest osiągnięcie osobistego biznesowego i rodzinnego sukcesu, z czym nie jest mu po drodze z celami globalistów z City of London.

 

Jacek Bartosiak: “Ameryka zdradziła”?

 

Prawdą jest, że Trump dorastał w N.Y. w biznesie zdominowanym przez żydowskich potentatów, którzy imponowali mu swoją sprawnością na rynku deweloperskim i kapitałowym. Stąd ma wielu przyjaciół i partnerów z tego środowiska, którym nawet powierza  misje dyplomatyczne (Witkoff, czy zięć Kushner).

 

Trump, który już w czasie swojej pierwszej prezydentury mocno zachęcał europejskie państwa NATO do zaprzestania finansowania potencjału Rosji i inwestowania we własną obronność, spotykał się z uśmiechem politowania rządzącej politycznej szlachty UE sprzężonej z interesami centralizacji Europy zaprzyjaźnionej z wizją City of London. Teraz UE i UK zdecydowały się zerwać z lukratywnym handlem rosyjską energią (ropa, gaz) i z przerażeniem obserwują posunięcia Trumpa wzmacniające status i interesy  państw narodowych. 

 

Więc jak tu można mówić jak Jacek Bartosiak, że Ameryka zdradziła? To tak jak gen. Kukliński zdradził sowiecką ekspozyturę w Polsce, Kiszczaka i Jaruzelskiego reprezentujących rosyjskie interesy w Polsce. Trzeba by najpierw kochać, aby zdradzić. Kukliński kochał Polskę, tą suwerenną, historyczną, a nie,  ujażmioną sowiecką przystawkę w której dorastał. To raczej można nazwać odwagą powrotu do korzeni, do wierności ideałom naszych przodków, a już na pewno nie zdradą.

 

Trump, NATO i wojna na Ukrainie

 

Narodowiec Trump nie jest zainteresowany finansowaniem i podtrzymywaniem wojny na Ukrainie w interesie przyspieszenia centralizacji UE na życzenie City of London. Europę padła ofiarą wirusa rozbudowanych programów społecznych, rozbrojenia i umacniania kontroli przez biurokrację unijną  coraz to nowych obszarów życia obywateli. Dziś w ramach koniecznej korekty (kosztowna wojna na Ukrainie) Europa chciałaby stworzyć potęgę militarną wokół niemiecko-francuskiego centrum, wypychając za ocean Amerykę i wtedy jako europejskie superpaństwo Berlin mógłby wyciągnąć rękę do Rosji po jej tanią energię. To podobało by się Rosji, ale nie państwom wschodniej flanki jakim jest Polska. 

 

Zagadką pozostają ambicje Ukrainy po zakończonej wojnie, która z jednej strony będzie wyczerpana ekonomicznie, ale już dziś kreśli odważne plany przyszłej potęgi militarnej i eksportowej ekspansji nie tylko w ramach UE, ale i NATO. Na dziś Ukraina  jest też głodną wybuchową pralnią zachodniej gotówki. Wojny wyczerpują siły, zasoby i ekonomię walczących stron. Ponadto demoralizują ludzi, po wojnie potrzeba będzie ogromnych nakładów na odbudowę, więc sny o utrzymaniu 800 tysięcznej armii, Żeleński byłyby bardzo kosztowne, tylko gdzie znaleźć frajerów, którzy za to zapłacą?

 

Próba zamachu na prezydenta Trumpa…

 

W Sobotę miał mieć miejsce White House Correspondents Dinner w waszyngtońskim Hiltonie. Według komentatorów była to kolejna próba zamachu na prezydenta Trumpa i członków jego gabinetu. Uroczystości zostały przerwane strzelaniną w paśmie bezpieczeństwa, jedna kula trafiła agenta Secret Service, uratowała go kuloodporna kamizelka.  Zamachowiec miał dwa pistolety, długi karabin i kilka noży, został obezwładniony i aresztowany.  Jest  zradykalizowanym 31 letnim nauczycielem z rejonu Los Angeles w Kalifornii. Cole Allen  ukończył dobrą uczelnię techniczną, ofiarował pieniądze na kampanię prezydencką demokratki Kamali Harris. Allen  wcześniej napisał manifest, który rozesłał rodzinie i znajomym, w nim zaatakował chrześcijan i oczywiście Trumpa, brał udział w anty-Trumpowskich protestach “No Kings”. Jest członkiem radykalnej lewicowej grupy “The Wide Awakes” promującą aborcję i potępiającą imigracyjną policję ICE. 

 

To pewnie przypadek, ale przed tym samym Hilton Hotel w Waszyngtonie John Hinckley Jr, dokonał zamachu w 1981 r. na prezydenta Ronalda Reagana, który ledwo przeżył. Pojawiło się wiele plotek i konspiracyjnych teorii. Trzeba dodać, że Demokraci w Kongresie ciągle od 72 dni blokują fundusze na wypłaty  dla agentów Secret Service w ramach walki z polityką imigracyjną Trumpa. Słowem, polityka to wszędzie wielkie szambo…

 

Jacek K. Matysiak                                                                                                                   Kalifornia, 2026/04/27

Czy Trump naprawdę strzelił sobie w stopę? Wątpię.

3
niceTrumpPic

Podczas wojen bogaci ludzie powiększają swoje majątki, a biedni powiększają swoją biedę i cierpienie. Najprawdopodobniej Trump wiedział, że Teheran odrzuci jego twarde ultimatum, więc jednak będziemy mieli większą i dłuższą wojnę. Amerykanie (i obserwatorzy na całym świecie) dzielą się na dwie zdecydowane grupy. Pierwsza to totalnie lojalni zwolennicy Trumpa z MAGA i MIGA (Make Izrael Great Again), druga to jego zaprzysiężeni wrogowie czyli Demokraci i część zawiedzionych zwolenników MAGA protestujących wpływy MIGA, czyli wpływ potężnego lobby izraelskiego na Prezydenta i MAGA. Wiemy już, że negocjacje (ich pierwszy etap) w celu zakończenia wojny przeciwko Iranowi zakończyły się “pomyślnie”, tym razem irańscy negocjatorzy cali i zdrowi powrócili do Teheranu po 21 godzinach “mówił dziad do obrazu…”. Wkrótce II-ga runda.  Po drugiej stronie indyjskiej sadzawki Chińczycy czekają na korzystny moment i intensywnie ćwiczą oblężenie Tajwanu.  Putin nareszcie może oddychać pełną piersią i sprzedawać Chinom, Indii i innym ropę i gaz po pełnej cenie. Tylko Netanjahu budzi się z krzykiem w środku nocy ze straszliwego snu w którym kończy się wojna… W Waszyngtonie  rozpoczęły się  rozmowy na szczeblu ambasadorów między Izraelem, a Libanem… 

                                         https://www.zerohedge.com/_next/image?url=https%3A%2F%2Fassets.zerohedge.com%2Fs3fs-public%2Fstyles%2Fteaser_desktop_2x%2Fpublic%2F2026-04%2Fmaster%2520and%2520commander.jpg%3Fitok%3DtUx8OGZg&w=1920&q=75 

Przeciwnicy prezydenta Trumpa…

Trump jest starym, zdemoralizowanym, zramolałym, schorowanym oszustem o niskim IQ, bankrutem  kochającym tylko pieniądze, złote kible i piękne kobiety. Prezydent z łaski Putina i Netanjahu, powiązany z izraelskim szpiegiem, aferzystą i seksualnym perwertem Epsteinem. Facet, który nie potrafi sklecić zdania, zaprzeczający dziś temu co powiedział wczoraj.  Dwukrotnie impeached Prezydent, skorumpowany przestępca, Antychryst, szaleniec żerujący na głupocie i naiwności swoich wyborców, facet kompletnie bez moralnych zasad: rasista i wsteczny prawicowy dewiant. Narcyz, idiota i słoń w składzie porcelany…

Wróg demokracji, środowiska naturalnego, zmian klimatycznych, paneli słonecznych i wiatraków. Zwolennik szkodliwej dla przyrody produkcji i wydobywania z umęczonej ziemi jej bogactw naturalnych jak węgiel,  ropa i gaz. Jest nieszczęściem dla Ameryki zagrażający postępowi i społecznej sprawiedliwości. Zapyziały wróg nowoczesności i ideałów LGBT, ludzi trans i tak potrzebnych Ameryce imigrantów, których niewinnych  bezwzględnie ściga i wydala z Ameryki. Do tego idiota atakujący Bogu ducha winny Iran, w dodatku zupełnie bez planu zakończenia wojny, co więcej chcący się teraz z niej wycofać, TACO!

Jak on śmie pouczać papieża Leona XIV, który nawołuje do zakończenia wyniszczającej wojny. Trump odpowiedział Papieżowi, że bardziej lubi jego brata z Chicago, który jest zagorzałym aktywistą MAGA. Skrytykował  głowę KK za brak silnego potępienia przestępczości i potulne bez protestu dostosowanie się do represyjnych obostrzeń wobec chrześcijan w czasie plandemii C-19… 

Kilka dni temu Trump  zamieścił na swojej społecznościowej platformie Truth Social czyjeś zdjęcie AI przedstawiające Trumpa na podobieństwo Jezusa uzdrawiającego chorego. Lewica zawrzała i ruszyła do ataku w obronie chrześcijaństwa (co już jest cudem!) twierdząc, że to już jest bluźnierstwo. On nie może kreować cudów,  a jest co najwyżej cudakiem. Trump post skasował oświadczając, że zapożyczył post, przedstawiający go w roli  lekarza, czy aktywisty Czerwonego Krzyża. Katolicy reagują na to różnie, Dla nas liderem KK jest Papież, a nie Trump i każdy z nich niech zajmie się swoim obszarem kompetencji…

Zwolennicy prezydenta Trumpa…

Trump jest namaszczonym przez Boga wysłannikiem niebios, który chce uratować Amerykę i wyrwać ją z rąk złowrogich globalistów z City of London, głębokiego państwa (Deep State) i doszczętnie skomunizowanej i skorumpowanej Partii Demokratycznej. Od 40 lat mówi to samo i jego posłannictwem jest ocalenie demoralizowanej, zainfekowanej nielegalną imigracją, narkotykami i deindustrializacją Ameryki. Tylko Trump ze swoim genialnym planem może przywrócić Ameryce traconą potęgę i wielkość. Przywrócić Amerykanom dobrą pracę i godność, obronić społeczeństwo przed demoralizacją, dzieci przed seksualizacją, aborcją i uczynić Amerykę wielką i potężną. Dzięki niemu USA jest największym na świecie producentem ropy i gazu. 

Zwolennicy Trumpa uważają, że jest on deską ratunku dla zagrożonej demoralizacją i upadkiem Ameryki podkreślając jego dramatyczne osiągnięcia w przywracaniu normalności w życiu społecznym, zakończeniu popierania i finansowania dewiacji w edukacji, administracji, sporcie i miejscach pracy, porządkowania spraw nielegalnej imigracji przez zamknięcie granicy z Meksykiem. Podkreślają jego wysiłki w przywracaniu samowystarczalności w dziedzinie energii “Drill Baby Drill!”, tworzenia miejsc pracy i powstrzymanie zalewu tanimi chińskimi produktami za pomocą taryf (wpływy ok. $31 mld miesięcznie!) i zapraszania biznesu i stworzenie udogodnień do produkcji w Ameryce. Trump pracuje nad odzyskaniem kontroli na państwem i przez zwiększenie wydobycia ropy i gazu uczynieniem jej niezależną od zewnętrznych dostawców. Podkreślają, że Trump likwiduje niesprawiedliwy brak równowagi na rynku ceł, gdzie produkty amerykańskie obłożone są wysokimi taryfami (np. w Chinach, czy UE), a importy do Ameryki korzystają z niskich ceł dewastujących rodzimą produkcję. Przywraca też kontrolę nad najnowszą technologią niestety często wykradaną głównie przez chińskich agentów.

Wojna perska i jej perspektywy…

Mamy za sobą pierwsze negocjacje między Iranem, a USA na tak wysokim szczeblu pierwsze od 1979 r. Po pierwszej rundzie negocjacji w Islamabadzie Trump wysłuchał sprawozdania swojej delegacji (wiceprezydent JD Vance, Steve Witkoff, Jared Kushner) z rozmów zorganizowanych przez premiera Pakistanu Shehbaz Sharif i marszałka armii Asim Munir. Według irańskiego MSZ osiągnięto porozumienie w wielu punktach w ciągu jednego dnia, ale są punkty, w/s których na dziś nie ma zgody stron. Pakistan wspierany przez Egipt, Turcję Arabię Saudyjską i Chiny, podejmuje dalej wysiłki, aby doszło do następnej tury rokowań. 

Prawdziwą łyżką dziegciu w beczce miodu jest Izrael, który jak zwykle uważa, że ogólne normy i zasady go nie obowiązują, bo jest “specjalny” dlatego oburzony perspektywą zawarcia porozumienia dalej atakuje podbrzusze Libanu bombardując i wysiedlając (ok. 1 milion ludzi) jego południową część realizując swój plan MIGA, czyli Wielkiego Izraela, od rzeki do rzeki (Nil i Eufrat). W sobotę Izrael zbombardował ok. 200 wybranych celów w Libanie związanych z Hezbollahem w tym budynki mieszkalne. Jednak Trump wymusił na Netanjahu rozpoczęcie negocjacji Izrael-Liban, które rozpoczęły się w Waszyngtonie na szczeblu ambasadorów.  

Problem Cieśniny Ormuz…

Zawarty rozejm obowiązuje do 22 kwietnia, czyli walczące strony mają trochę czasu do rozważań i podjęcia ważnych kroków. Przez Cieśninę Ormuz przepłynęły dwa amerykańskie niszczyciele, a Trump ostrzegł, że jeśli zostaną zaatakowane rozpęta się prawdziwa burza. Następnym krokiem ma być rozpoczęcie rozminowania wód cieśniny do czego zaprosił Trump europejskie kraje NATO i te, które importują ropę i gaz z tego regionu. Problem w tym, że Iran chce skorzystać z powstałej sytuacji i sprywatyzować Cieśninę Ormuz i już zaczął pobierać opłaty ok. $2 mln w chińskich juanach, lub kryptowalucie od dużych tankowców (pojemności 2 mln baryłek), czemu stanowczo sprzeciwia się Trump, choć wcześniej rozważał deal 50/50 pobierania opłat wspólnie z Iranem.

Zdaniem Trumpa Cieśnina Ormuz powinna dalej pozostać otwarta do wolnego handlu i jej otwarcie uczynił jednym z punktów negocjowanego porozumienia, obok zrezygnowania przez Iran ze wzbogacania uranu. Obiecał, że może dostarczyć Iranowi uran do wykorzystania w celach pokojowych. Oczywiście zażądał też wydania  ok. 500 kg uranu już wzbogaconego do 60%, co Iran odrzucił. Trump zażądał zamrożenie irańskiego programu nuklearnego na 20 lat, Iran zgadza się na 5 lat. Były plotki, że USA przeprowadzając masową i potężną akcję ratowania zestrzelonego drugiego pilota (angażując ok. 150 różnego rodzaju samolotów) z terenu przyległego do instalacji nuklearnych wykradło już ten uran, co wydaje się propagandową bzdurą. 

Sytuacja może dalej się skomplikować jeżeli dojdzie do następnej odsłony “gorącej” wojny, irańscy sojusznicy z Jemenu obiecują zamknąć cieśninę Bab al-Mandeb między Morzem Czerwonym, a Zatoką Adeńską, przez którą przepływa kilkanaście procent światowej ropy i gazu. Wojowniczy Houthis już nie raz udowodnili swoją lojalność wobec Iranu ostrzeliwując rakietami Izrael i Arabię Saudyjską.

Światowe giełdy wahają się do góry i na dół, ale już zdążyły się przyzwyczaić do nowej sytuacji, kiedy cena baryłki ropy skoczyła z $65 do $120. Zablokowanie cieśniny przez Trumpa (odminowanie) kieruje setki tankowców do portów w USA aby tam zakupić niezbędną ropę i gaz. W drodze do Zatoki Amerykańskiej  (dawniej Zatoka Meksykańska) jest już 171 dużych tankowców. Produkcja ropy w USA zbliża się do 15 mln baryłek dziennie. Tankowce zabierają ropę płacąc w dolarach…

Interesy Chin…

W interesującej sytuacji są energochłonne Chiny. Przypomnijmy, że 90% eksportu irańskiej ropy idzie do Chin, które zabezpieczają się na przyszłość gromadzą w swoich strategicznych rezerwach 1,2 mld baryłek ropy, które w razie ich odcięcia od importu, wystarczyły by Chinom na ok. 100 dni.  Chiny protestują blokadę cieśniny. W pewnym sensie Iran byłby drugim frontem w przypadku konfliktu USA-Chiny, tak jak libański Hezbollah pełni podobną funkcję dla Iranu w czasie konfliktu z Izraelem. Może zainteresowanie Trumpa Iranem jest nie tylko z powodu interesów Izraela, ale lepszego przygotowania na wypadek konfliktu z Chinami. Oczyszczanie przedpola.

Wiadomo, że to Chiny są głównym rywalem USA. Dla Chin dalsze zaangażowanie się USA w wojnę z Iranem może być na tym etapie jednak korzystne. Tajwan bacznie obserwuje reakcje i spójność sojuszników USA z NATO i zdolności obrony przez USA bombardowanych przez Iran państw Zatoki Perskiej, nie mówiąc już nic o wnioskach wyciągniętych z wojny na Ukrainie. Będący hubem wysokich technologii Tajwan ma dylemat, dogadać się z Chinami, czy dalej wierzyć w ochronę USA…

Dodajmy, że Japonia importuje 95% ropy z Bliskiego Wschodu z czego ok. 90% przechodzi przez Ormuz.

A co “na to” NATO?

Jak pisałem wcześniej, wojny dużo kosztują i jak mawiał Napoleon potrzeba na nie trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i pieniędzy. Do tego przecież Ameryka ma na utrzymaniu Izrael, który “kosztownie” rozbija się po Bliskim Wschodzie atakując sąsiadów, wysysając pieniądze z kieszeni amerykańskiego podatnika. Miesięczne bombardowania Iranu i przechwytywania jego rakiet  kosztowały setki mld dolarów i osierociły zapasy pocisków w magazynach. Wystrzelono ponad  2,400 pocisków, których uzupełnienie potrwa do 4 lat.

Kiedy w latach 90-tych lewicowa Unia Europejska walczyła z Serbią, aby wydrzeć jej prastare ziemie Kosowa, Ameryka była na zawołanie i do usług. Kiedy pokojowo usposobiony Putin chciał się posilić w ukraińskiej kuchni za którą “przepada” Ameryka ofiarowała swoją wydatną pomoc. Jednak to była inna Ameryka współgrająca z lewicową globalistyczną UE i kierownictwem z City of London. Chodziło o wciągnięcie Rosji w długotrwałą wyniszczającą wojnę, aby ją zrujnować (sankcje) i poważnie osłabić, tak jak carat w I wojnie światowej, aby później przejąć jej bogactwa  naturalne.

A tu na scenie pojawił się gardzący lewactwem i pragnący wyrwać ze szponów uniwrałowki globalizmu nacjonalistycznie/patriotycznie zorioentowany Trump. To prawda, że w pierwszej kadencji nie miał lojalnych partnerów, bo w polityce był nowym. Wleczono go po sądach, zorganizowano impeachmenty pod fałszywymi argumentami, próbowano go zbankrutować, a nawet kilkakrotnie zabić. Pech to pech, ale on nadal żyje. Niszczony potrzebował pomocy, której ochoczo udzielili mu syjoniści, im zaufał i od nich otrzymywał dotacje na kolejne kampanie prezydenckie. W drugiej go oszukano i zwiększono ciśnienie niszczenia, tym bardziej potrzebował pomocy. Sama tylko wdowa po królu kasyn Sheldonie Adelson, syjonistka Miriam podarowała mu $100 mln na kampanię. Trump wysoko ceni lojalność i jest wdzięczny. Dziś jego najwięksi sojusznicy Ben Shapiro i Mark Levin, szermierze syjonizmu w wyborach 2016 r nie popierali Trumpa. Ich wybór padł na syjonistę  senatora Ted Cruz z Teksasu, który niedawno oświadczył, że Amerykanie muszą popierać Izrael, bo tego chce biblijny Bóg. Dziś trwa walka w szeregach MAGA, która broni się przed przemianą na syjonistyczną MIGA…

Cóż, Ameryka posiada wiele baz wojskowych w europejskich krajach NATO (w 30-tu bazach stacjonuje 80 tys. amerykańskich żołnierzy), instalowanych, aby ówcześnie odeprzeć ewentualny atak Układu Warszawskiego (ZSRR i satelit), wiemy o tym od antykomunistycznego polskiego bohatera gen. Ryszarda Kuklińskiego. Na apel o pomoc w wojnie z Iranem (bez art. 5-go) Hiszpania, Włochy, Austria i Francja odmówiły Trumpowi pozwolenia na korzystania z amerykańskich baz na ich terytorium, a nawet wykorzystania ich przestrzeni powietrznej (Francja, Austria). To zapłata za amerykańską pomoc Europie Zach. w I w.ś., w II w.ś. i pewnie podziękowanie za Plan Marshalla, kiedy Europejczycy drżeli przed możliwym sowieckim zagrożeniem, ale KARMA jest sobą. Trump oblicza wydatki wojskowe i myśli po co mu bazy z których nie może nawet w potrzebie skorzystać. Europa porwana przez lewackie globalistyczne prądy odpływa w siną dal  z nową moralnością porzucając swoją tożsamość, swoje wartościami i historię.

Konkluzja 

Co wnikliwsi komentatorzy są zdania, że Trump zdecydował się na wywrócenie stolika i zablokowanie światowego lewactwa w jego pochodzie nad szczęśliwą przepaść  i odłączył amerykański wagon z konduktu samobójców. Jego posunięcia można ocenić jako usiłowania patrioty wdrażającego plan zatrzymania nieszczęśliwego pochodu i przemodelowania światowego porządku, aby ocalić szansę na umocnienie pozycji państw narodowych i stworzenie im warunków prosperity zgodnie z ich tradycją, kulturą i tożsamością. To nie będzie łatwe i może nawet nie ujdzie mu na sucho, bo gra naprawdę jest o gigantyczną stawkę…

Jacek Matysiak                                                                                                                                Kalifornia, 2026/04/15

Kryzysowa opera mydlana kręcona na Nowogrodzkiej

7

Kryzys w partii politycznej nie jest ani nowym, ani rzadkim zjawiskiem i to samo dotyczy utraty pozycji lidera partii. Praktycznie po każdej porażce wyborczej pojawia się kryzys i bardzo często szef ugrupowania traci swój autorytet, co nie zawsze kończy się wymianą wodza, ale na pewno podważa przywództwo, przynajmniej w części. Z takim stanem rzeczy od 2023 roku mamy do czynienia w PiS, chociaż konflikty pomiędzy frakcjami trwają znacznie dłużej i pojawiły się już w 2017 roku. Problem w tym, że inaczej funkcjonuje partia władzy, która przechodzi różne perypetia, a inaczej partia opozycyjna.

Dopóki PiS sprawował władzę, to władza była najpewniejszym spoiwem i na potwierdzenie tej oczywistej tezy wystarczy przywołać słynną konferencję Zbigniewa Ziobry z 2020 roku, kiedy to lider „Solidarnej Polski” ukorzył się przed prezesem PiS i dzięki temu koalicja przetrwała. Po obu stronach walka toczyła się o wszystko, bo i PiS i „Solidarna Polska” chciała zachować swoje wpływy, a po ewentualnym rozbiciu „Zjednoczonej Prawicy” nikt nie mógł zachować wpływów zarezerwowanych tylko dla obozu rządzącego. Po zażegnaniu tego sporu pojawiały się jeszcze rozmaite złośliwe wypowiedzi, między innymi Zbigniew Ziobro poczęstował Mateusza Morawieckiego „miękiszonem”, w rewanżu Morawiecki odwdzięczył się krytyką reformy wymiaru sprawiedliwości, za co był odpowiedzialny Ziobro, ale pomimo tych złośliwości cała „Zjednoczona Prawica” ciągnęła wózek w jedną stronę.

Wszytko uległo radykalnej zmianie po 15 października 2023 roku, gdy „Zjednoczona Prawica” wybory wygrała, ale utraciła władzę, co było początkiem głębokiego kryzysu, który trwa do dziś. Początkowo niedawni rządzący paradoksalnie się zjednoczyli, najpierw w desperackiej próbie utrzymania władzy, potem w obronie TVP, a także Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Nie trwało to jednak zbyt długo i w tej chwili praktycznie nie ma dnia, żeby frakcje działające w ramach PiS nie brały się za łby i to publicznie. Chyba nikt nie jest w stanie zliczyć ile razy Morawiecki i jego ludzie obrzucali błotem przeciwników zwanych „maślarzami” i odwrotnie. Wprawdzie Zbigniew Ziobro z powodu choroby i ucieczki na Węgry niemal wypadł z gry, ale „dzielnie” zastępują go Patryk Jaki z Jackiem Kurskim i jeszcze paroma innymi politykami rozpoznawalnymi w mediach trakcyjnych i internetowych.

Próby łagodzenia konfliktów przez osłabionego prezesa PiS przynosiły różne skutki, czasami dochodziło do zawieszania broni, na bardzo krótko, ale najczęściej atmosfera jeszcze bardziej gęstniała i nakręcała wzajemne pretensje. Na domiar złego ciągle trwają spekulacje na temat rozłamu w PiS i w tym kontekście regularnie pada nazwisko Morawieckiego, który w tych dniach ogłosił powstanie nowego stowarzyszenia. Natychmiast pojawiły się pytania, czy to jest wstęp do złożenia nowej partii, konkurencyjnej dla PiS, czemu na razie Mateusz Morawiecki stanowczo zaprzecza. W między czasie Jarosław Kaczyński próbuje udawać silnego lidera z dawnym autorytetem, ale kompletnie mu to nie wychodzi. Parę miesięcy temu powstała lista polityków PiS, którzy trafili do partyjnej komisji etyki i znaleźli się na niej liderzy frakcji: Mateusz Morawiecki i Patryk Jaki, jednak do dziś żaden z nich nie został ukarany.

W myśl zasady „coś trzeba robić”, Jarosław Kaczyński postanowił zawiesić posła Krzysztofa Szczuckiego, co zostało odczytane jako sygnał ostrzegawczy dla Morawieckiego, tyle tylko, że z tym samym Morawieckim prezes PiS kolejny raz spotkał się na Nowogrodzkiej i poza standardowym komunikatem „wspólnie osiągniemy sukces”, kompletnie nic z tego nie wyniknęło i nie wyniknie. PiS jest w tak poważnym kryzysie, że bez gruntownej zmiany w strukturach partii, łącznie z wyborem nowego prezesa, nie będzie w stanie odzyskać poparcia, ani nawet utrzymać tego, co jeszcze ma na stanie posiadania. Dalsze odcinki opery mydlanej będą paczką gwoździ, może nie do trumny, ale do klatki, w której PiS się zamyka i traci kontakt z rzeczywistością.

Bliski Wschód w ogniu, Trump między MAGA, a MIGA…

3

Sytuację prezydenta Trumpa oddaje przysłowie: „Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”. Dziś wielu obserwatorów pozbyło się wątpliwości, że ogon zwany potocznie Bibi Netanjahu (wnuczek Warszawy) podpuścił Trumpa do wojny perskiej. Podobno Netanjahu poinformował Trumpa, że z Ameryką, czy bez, on uderzy na Teheran. Kiedy Trump zapytał, co Bibi zrobi, kiedy Iran się obroni i zaatakuje Izrael, Bibi odpowiedział: “mamy broń atomową”. Wówczas Trump zrozumiał, że Iran odpowie uderzając też w izraelskiego sojusznika, czyli w  liczne amerykańskie bazy w krajach Zatoki Perskiej. Oczywiście nie możemy zapominać, że USA będąc światowym mocarstwem przede  wszystkim chciałoby osłabić energochłonne Chiny, które kupują 85% irańskiego eksportu ropy. Dodatkowo w  Ameryce Pentagon, przemysł zbrojeniowy (ostrzegał przed nim już  prezydent Eisenhower) jest silnie zakotwiczony i stanowi dużą część amerykańskiej ekonomii, a im większy jest bizne,s tym więcej ma lobbystów wpływających na decyzje rządu. 

Jak poprzednio pisałem, wojnę rozpocząć jest łatwo, ale trudno przewidzieć jej przebieg i zakończenie. Najlepszym przykładem jest “3-dniowa” wojna Putina z Ukrainą, która ciągnie się już 4-y rok. Hitlerowi też sugerowali fachowcy i generałowie, że ZSRR jest zmurszałym, skorumpowanym tworem, który wystarczy tylko dobrze kopnąć i się rozpadnie, a ciemiężone narody staną u boku Niemiec (Ukraina, tak). Innym przykładem jest sowiecka inwazja Afganistanu.  Nawet wygrane wojny polegające na zniszczeniu ośrodków władzy przynoszą nie zawsze pożądane rezultaty (Irak, Afganistan, Libia) chyba, że chodzi o izraelski plan zdestabilizowania państw sąsiednich, wtedy mówimy o sukcesie. 

Obserwatorzy uważają, że Trump musi się śpieszyć z zakończeniem wojny z powodu sytuacji wewnętrznej w USA, głównie chodzi o to, że każda przedłużająca się wojna powoduje utratę poparcia wśród wyborców (nadchodzą listopadowe wybory). Ceny benzyny i gazu rosną, Amerykanie to odczuwają. Trump ciągle cieszy się bardzo wysokim poparciem wśród konserwatystów, ale w wyborach bardzo ważne są głosy niezależnych. Wzrasta zadłużenie, bo wojna zawsze dużo kosztuje, a USA w rekordowym tempie opróżniają swoje magazyny z amunicją, czemu przychylnie przyglądają się Chińczycy, choć i oni zaczynają odczuwać spowolnienie. Tajlandia poleciła urzędnikom pracować z domów, aby obniżyć zużycie paliwa (transport). Bangladesz zamknął  uniwersytety aby obniżyć zużycie energii. Na  Filipinach ogłoszono 4 dniowy tydzień pracy. W USA, Norwegii i Nowej Zelandii z powodu wzrastających cen paliwa linie lotnicze obcinają ilość lotów o 5%.

Putin wreszcie finansowo może odetchnąć, ceny ropy ok. $100 za baryłkę), gazu i nawozów szybują w górę, tylko w tym miesiącu podwoił swoje dochody do $24 mld. Dodatkowo USA tymczasowo uchyliły sankcje na rosyjską ropę, więc Putin może ją sprzedawać na wolnym rynku bez głębokich obniżek. Gorzej jest z sytuacją  energochłonnych azjatyckich potęg jak Chiny, Japonia, Korea Płd. ich gospodarki zaczynają się dusić, w Tajlandii ludzie w ogromnych kolejkach po benzynę. Dlatego te kraje proszą Iran o pozwolenie na przepływ ich tankowców przez cieśninę Ormuz, zgadzając się na uiszczenie większych opłat. Zaatakowane przez Iran, w odwecie za utrzymywanie aktywnych w agresji amerykańskich baz, naftowe królestwa rejonu Zatoki Perskiej, podobnie jak Izrael optują za dalszym kontynuowaniem wojny, aż do obalenia reżimu ajatollahów. Iran chciałby sprywatyzować cieśninę Ormuz, na podobieństwo Kanału Sueskiego, czy Kanału Panamskiego. Oficjalnie zaatakowano i “zlikwidowano” ok. 10 tysięcy ważnych obiektów militarnych i ekonomicznie i politycznie ważnych instalacji w Iranie, ale Iran oficjalnie powołał 1 mln żołnierzy i zaprasza elitarne jednostki amerykańskie i izraelskie, aby spuścić im lanie. 

Trump jest pewnie zaskoczony nieugiętością i dotychczasową odpornością Teheranu i powoli odchodzi od swojego pierwotnego żądania “kapitulacji”  i teraz nie chcąc przeciągania kosztownej w wielu wymiarach wojny, aktywizuje państwa trzecie jak Pakistan, Arabia Saudyjska, czy Egipt w sprawie rozejmu i zakończenia działań wojennych. Rozmowy trwają przez pośredników, ale w cieniu aktywnej wojny. Niestety zawiodły rachuby na zorganizowanie przez Mossad ofensywy ze strony irańskich Kurdów zamieszkujących północno-zachodni obszar Iranu, którzy tym razem nie dają się nabrać. Warunki jakie Trump stawia odnoszą się do zaniechania prac nad bronią atomową, pociskami balistycznymi dalekiego zasięgu i zaprzestania wspomagania sił Hezbollahu, Houthis i Al Shabaab. Przypomnijmy, że w sobotę jemeńscy Houthis przystąpili do wojny po stronie Iranu wysyłając pociski na Izrael.

Oczywiście ofiarami tej wojny są nie tylko Irańczycy, szczególnie z dotkliwymi bombardowaniami izraelskimi pozbawiającymi ich dopływu prądu i atakującymi ich największe na świecie instalacje gazowe czyniąc apokaliptyczne zanieczyszczenia powietrza. Ofiarami są też największe gospodarki świata w Azji i oczywiście wcześniej  pozbawiona rosyjskiej taniej energii Europa, a dziś potrzebująca bliskowschodniej ropy i gazu. Również, zaatakowany Iran uderza w rafinerie i instalacje gazowe  sojuszników USA, krajów Zatoki Perskiej, a nawet Omanu. 

Prawdą jest, że Trump (a tym bardziej Netanjahu) nie poinformował europejskich sojuszników z NATO o zamiarze i dacie ataku na Iran, a teraz oburza się, że kraje europejskie niechętnie pozwalają USA na wykorzystywanie swoich terytoriów  (bazy amerykańskie) w uderzeniach na Iran. Problem w tym, że Europa ciągle traci swoją potęgę, siłę i znaczenie pogrążona w lewackim samobójczym uwielbieniu wiatraków, paneli słonecznych i zielonego progresywizmu. Złoty cielec City of London wykorzystując ludzką naiwność demoluje ekonomię, tradycje, religie i kulturę cywilizacji chrześcijańskiej, która stworzyła potęgę Europy rozsadzając ją od środka bolszewicką biurokracją, pogardą dla chrześcijańskich wartości, praw jednostki propagowaną szczepionką imigracji ludzi z innych tradycji kulturowych i religijnych. A na rezultaty nie trzeba było długo czekać, Europa szybko traci swoją tożsamość,  pogrąża się w ruinie i bezprawiu.

Trump powiedział, że nie zapomni Europie braku sojuszniczego wsparcia i zwykłej życzliwości, szczególnie po wydatnej pomocy US na europejskim teatrze dla Ukrainy. Komentatorzy uważają, że NATO powinno wrócić do swojej funkcji samoobrony wobec Rosji. Trump sądzi, że Ameryka nie powinna tak jak dotychczas opiekować się Europą, która korzystając z tej sytuacji przestała łożyć na własną obronność. Jest zdania, że Europa posiada wystarczający potencjał ludnościowy i ekonomiczny, aby była w stanie przeciwstawić się zakusom Rosji. Ameryka ma znacznie więcej na swoim talerzu (gwałtowny wzrost Chin), aby prowadzić przedszkole dla ciągle jeszcze bogatej, ale źle zarządzanej Europy. Każdy wybiera i jest odpowiedzialny za własną przyszłość, jeśli Europa kosztem wolności i dobrobytu własnych obywateli i wyborców chce realizować zgubne lewackie programy obniżające rozwój i dobrobyt jej obywateli, to jej sprawa i jej wyborców.

W gorszej sytuacji jest też walcząca o przeżycie Ukraina. Dopóki prezydentem był Biden, USA były częścią lewackiej międzynarodówki z ośrodkiem w City of London. Za Trumpa nastąpiło swoiste przekierowanie amerykańskiej polityki i priorytetów z międzynarodowych na narodowe, z klimatyzmu na troskę o ekonomię. Ostatnio wyszły na jaw korupcyjne zjawiska związane z przesyłaniem za administracji Bidena ogromnych funduszy na Ukrainę z których ok. 90% wracało do USA na kampanię wyborczą Bidena w 2024 r. i na walkę z Trumpem.  Oczywiście za administracji Bidena mocno dostało się Trumpowi, którego usiłowano, zbankrutować, medialnie wypatroszyć, wsadzić do więzienia, a nawet  kilkakrotnie “zastrzelić”. Niewątpliwie Trump jest mocno związany z żydowską sektą Chabad Lubavicz (aktywista zięć Kuszner) i ruchem syjonistycznym związanym z ichnim mesjanizmem, budową III świątyni i innymi paranoidalnymi koncepcjami o końcu świata i oddaniu go przez Boga w ręce Żydów.

Cóż, nie nalejesz z pustego w próżne, nawet jakbyś był Salomonem, dlatego wojna z Iranem jest złą informacją dla Żeleńskiego. Trump, który teraz sprzedaje broń Europie na wojnę na Ukrainie ostatnio zatrzymał transporty broni i amunicji przewidziane na Ukrainę przekierowując je na Bliski Wschód. To prawda, że Ukraina doskonali swoją broń boleśnie uderzając w czułe punkty militarne i energetyczne Rosji, ale brak dostaw amerykańskiej pomocy militarnej może spowodować poważny kryzys i obniżenie zdolności bojowych Ukrainy.  Choć Żeleński usiłuje pomagać państwom Zatoki Perskiej w obronie przeciwko irańskim dronom i pociskom wykorzystując najnowsze ukraińskie doświadczenia na tym polu. Stronie irańskiej w kategorii nowoczesnych pocisków balistycznych i skutecznego naprowadzania od dłuższego czasu pomaga komunistyczna Korea Płn. i Rosja.

Na dziś mamy dwóch liderów, sugerujących reszcie świata (Netanjahu i Żeleński), że należy im się stała pomoc i sympatia, gdyż oni walczą za nas w obronie zagrożonej zachodniej cywilizacji. Wydaje się, że tak jak Putin uwierzył swoim doradcom o szybkim upadku Ukrainy, tak i Trump uwierzył Netanjahu, że wojna będzie krótka i zakończy się oszałamiającym sukcesem, czyli masowymi protestami Irańczyków i obaleniem represyjnego teokratycznego reżimu ajatollahów. Eksperci zapomnieli o sile strachu i nadziei przetrwania utrwalanego od 47 lat i wdrażanego brutalnie systemu z ogromną rolą religii. Wychowani w nim Irańczycy bombardowani z “nieba” zostali w zasadzie zepchnięci na pozycje konsolidacji i wspierania tegoż systemu.

Bibi pochwalił się, że od 40 lat próbował namawiać kolejnych amerykańskich prezydentów na uderzenie na Iran, a dopiero udało mu się to teraz. Jednak Iran przygotowywał się do tej wojny od wielu lat i mimo poważnego osłabienia libańskiego Hezbollahu, jemeńskich Houthis i somalijskich Al Shabaab i precyzyjnego bombardowania celów jest w stanie przebić się przez izraelską Żelazną Kopułę i pogonić tysiące przestraszonych  Izraelczyków do schronów. Ostatnio szef sztabu Sił Zbrojnych  Izraela (IDF) gen. broni Ejal Zamir ostrzegł Netanjahu, że armia izraelska przez swoje operacje  wojskowe w Gazie, Libanie, Syrii i Iranie jest na krawędzi “załamania”. Chodzi też o rekruta, który w Izraelu służy 32 miesiące, kobiety 24 miesiące….

W najnowszej odsłonie Trump wspomaga koncepcję zakończenia wojny i rozmów pokojowych planami użycia desantu na nieokreślone obszary Iranu dlatego ściąga tysiące US Marines, siły desantowe i elitarnej jednostki 82 dyw. powietrzno desantowej. W grę wchodzi desant i przejęcie wyspy Chark (północ Zatoki Perskiej, oddalonej o ok, 20 mil od lądu i ok. 680 km od cieśniny Ormuz), lub kilka wysp w samym sercu cieśniny jak Keszm (długość 100 klm) z których Iran kontroluje cieśninę. Inne cele to ewentualny desant mający na celu wykradzenia zasobów wzbogaconego uranu z nuklearnych instalacji. Trump najpierw zagroził zbombardowanie instalacji energetycznych Iranu jeśli nie zgodzą się na jego 15 punktowy plan zakończenia wojny. Najpierw dał na jego przyjęcie 48 godzin, później zaczął przedłużać, chcąc zmusić Iran do rozmów.  Sytuacja jest rozwojowa…

W Ameryce w ostatni weekend miały miejsce wielotysięczne już trzecie marsze “No Kings” organizowane przez Demokratów, lewicę i inne anty Trumpowskie siły. Hasła nawiązywały do oporu przeciw tyranii. W kłopotliwej (korupcja) Minnesocie w wiecach uczestniczyli gubernator Tim (Tampon) Walz, sen, Bernie Sanders, kongresmenka Ilhan Omar, Jane Fonda, Joan Baez i piosenkarka Maggi Rogers. Media szacują liczbę ogólnokrajowych uczestników protestu na 5 mln, w 2025 r. miało ich być nawet 7 mln… Tajemnicą poliszynela jest, że to nie jest ruch oddolny, sowicie opłacany i organizowany przez rozmaite lewicowe organizacje otrzymujące dotacje w setkach milionów dolarów właśnie od … miliarderów z którymi rzekomo walczą…

Dotychczas zginęło co najmniej 13 amerykańskich żołnierzy, z czego 6 1-go marca w wyniku uderzenia irańskiego dronu na amerykańską bazę w Kuwejcie. innych 6 zginęło kiedy KC-135 Stratotanker upadł na obszarze Iraku. Przyjmuje się, że co najmniej 300 amerykańskich żołnierzy odniosło rany, z czego 273 wróciło do akcji. Trzy samoloty F-15 Strike Eagle zostały strącone przez “friendly fire”. Uszkodzony został też lotniskowiec USS Gerald R. Ford, który naprawiają w greckim porcie.

Jak wyżej wspomniałem trwająca już 5-ty tydzień wojna i jej konsekwencje powodują, że w sondażach spada popularność prezydenta Trumpa. Jego politykę popiera 41%, a 59% ocenia ją negatywnie. To nie jest tak źle w porównaniu z prezydentem Obamą, który w podobnym czasie swojej drugiej kadencji miał 40% poparcia i 53% negatywnych ocen. Rok temu Trump miał 49% poparcia i 51% ocen negatywnych. Wojnę z Iranem popiera 42% zarejestrowanych wyborców, a 58% jest przeciwko, z tego 77% Republikanów popiera wojnę, 12% Demokratów i 28% niezależnych. 

Ogólnie 64% wyborców nie popiera sposobu prowadzenia wojny przez Trumpa. Poparcie dla zaangażowanych w wojnę żołnierzy amerykańskich  wyraża z entuzjazmem 58%, zaś 41% nie popiera, lub popiera słabo, 47% wyborców myśli, że wojna idzie dobrze, a 52% jest przeciwnego zdania. Według optymistów (13%) wojna zakończy się w kilka tygodni, 37% sądzi, że potrwa kilka miesięcy, 15%, że potrwa jeszcze rok, zaś 35% uważa, że dłużej niż rok. Wśród Republikanów poparcie dla Trumpa spadło w ciągu roku z 92%, na 84%

Jacek K. Matysiak                                                                                                           Kalifornia, 2026/03/31

Iran i ruletka Trumpa…

2

Nie odkryję przysłowiowej Ameryki mówiąc, że wojnę łatwo rozpocząć, ale trudniej przewidzieć jej zakończenie. Wydaje się też, że francuskie kredki już nie wystarczą. Tak bywało ze wszystkimi ważniejszymi wojnami, od polskich powstań, przez wyprawy ambitnych chłopaków  (Napoleon, Hitler) na Europę środkową i wschodnią. W analizie poprzednich zjawisk jest też ważny czynnik wybitnego ego ówczesnych liderów. Napoleon mógł zatrzymać swoje pożądanie w 1807 r, w Tylży, car Aleksander I uznał nawet prawo do istnienia Księstwa Warszawskiego. Hitler mógł zatrzymać swoje wilcze pożądanie w wielu momentach, przed zajęciem Czechosłowacji, po zajęciu północnej i zachodniej części Polski, czy zatrzymać się w pewnym okresie podboju Rosji i zawrzeć rozejm jak proponował totalnie zaskoczony inwazją Stalin. Trump zachęcony sukcesem w Wenezueli czeka jak z ongiś obfitego a teraz wyschniętego drzewa sowieckiego imperium wkrótce (wreszcie!) spadnie mu Kuba. Teraz mamy wojnę w Iranie i ambitną próbę Trumpa przemodelowania szachownicy Bliskiego Wschodu jako koniecznego warunku odchudzenia międzynarodowej wagi głównego rywala Chin, Europy i Azji. Kiedy skupimy się na teatrze Bliskiego Wschodu jednoznacznie nasuwa się refleksja, że to Netanjahu rozgrywa i motywuje  Trumpa dla osiągania swoich syjonistycznych celów niekoniecznie zbieżnych z interesami USA. Wydaje się, że ważnymi czynnikami tej wojny są mesjanizmy religijne szyitów i Żydów. To one spajają Iran i motywują Izrael.

                                https://thelibertydaily.com/wp-content/uploads/2025/11/trump-1-435×245.jpg 

Wśród ruchu MAGA, który wyniósł Trumpa do władzy narasta niezdrowy ferment, a przecież jesienią nadchodzą wybory do parlamentu, jeśli GOP straci większość w izbach Kongresu prezydent będzie miał poważne kłopoty. Trump zyskał poparcie i wygrał głosząc krytykę wojen, durnego zaprowadzania demokracji w rozmaitych krajach kosztem amerykańskiego podatnika i krwi amerykańskiego żołnierza. Niestety obserwujemy  i tu katastrofalną powtórkę z wielu poprzednich sytuacji.  Jak to rzekomo swego czasu wyznał marsz. J. Piłsudski oceniając jakość swoich bliskich współpracowników: “wszy mnie oblazły”. Piękno i atrakcja programów Trumpa polegała na autentycznym apelu Ameryka First i MAGA, nie MIGA!! 

Pamiętam kampanię wyborczą GW Busha, który w podobnym stylu ubiegał się o prezydenturę w 2000 r. zapowiadając zajęciem się stymulowaniem krajowej gospodarki i wyśmiewając kosztowne i niemądre wojny na BW i na całym świecie. Pamiętamy jak szybko “wszy go oblazły” i w konsekwencji realizował plan neoconów o którym mówił gen, R. Clark, czyli ataku na wiele państw perspektywistycznie zagrażających polityce i pozycji Izraela. Niestety za tym poszły zmiany w ograniczeniu praw obywatelskich w USA i zwiększenie praw policyjnych w imię narodowego bezpieczeństwa. Cóż, dziś też żyjemy wśród nadciągających jerozolimskich burz…  

Niestety coraz częściej słyszy się wśród MAGA rozgoryczenie, że możesz patriotycznie głosować na kogo chcesz ale i tak dostaniesz “Johna McCaina”

Trump z pewnością zainicjował przebudzenie zauroczonej bezmyślnie rozsiewaną swoją krótkowzroczną  głupotą Europy i jej awersji do samoobrony. Kiedy po wygraniu przez Amerykę zimnej wojny z ZSRR zakończył się sowiecki kołchoz, inspirowane przez niego europejskie lewactwo zapragnęło jego przeszczepu do EU hojnie dorzucając do programu jako bonus politykę zielonych i przeciwdziałanie wymyślonemu zagrożeniu klimatycznemu. Polacy z entuzjazmem wstępowali do “starej” unii, której naczalstwo jednak dało nura w idiotyczne odmrażanie i kosztowne stymulowanie dobrze nam znanego starego sowieckiego trupa. Z drugiej strony Niemcy jako najsilniejsze ogniwo unii nie zrezygnowało z pożądania do tym razem ekonomicznej, pokojowej, ale i gangsterskiej dominacji Europy.

Dotykamy tu wielu zagadnień, które tak naprawdę wymagają szerszej riposty i omówienia, ale przecież ja nie mam na to “pisemnie” czasu i Ty też go nie masz, więc pójdziemy na “skróty”. Trump w sumie jest konsekwentny, przecież to samo głosił w dostępnych wywiadach już w latach 80-tych ubiegłego stulecia, każdy to może sprawdzić. Żeby zrozumieć Trumpa trzeba spojrzeć na jego biznesowe “dorastanie” w Nowym Jorku w obszarze deweloperskim nasyconym przez żydowskich potentatów. Piszę to dlatego, że popularna jest teza o polityku Trumpie zdominowanym przez interes żydowski, którego ukochana córka wyszła za Żyda  Jareda Kushnera i której dzieci stały się Żydami. Dlatego zwalczany przez lewaków,  nie ufający zabetonowanemu Głębokiemu Państwu Trump na swoich zaufanych ludzi wybrał nowojorskiego dewelopera Steva Witkoffa i swojego zięcia Kushnera. Ten ostatni ma polskie pochodzenie przez dziadków patrz: “Bielski Brothers”), ale jest głęboko zaangażowany w sektę Chabad Lubawicz (ogromne wpływy od Ukrainy do Waszyngtonu) i jest otwartym syjonistą. Sekta ta pozostaje pod wpływem zmarłego w 1994 r. rabina Mendela Schneersona, którego wyznawcy uważają za wcielenie żydowskiego mesjasza. W Polsce ich liderem jest rabin Ber Stambler (deweloper).

Trzeba przyznać, że od początku niszczony przez lewaków i globalistów Trump (chcieli go zrujnować i posadzić) znalazł już za swojej pierwszej kadencji pomoc i wsparcie właśnie u amerykańskich Żydów tak w  kontrolowanych przez nich mediach, świecie prawniczym jak i w bardzo ważnym aspekcie darczyńców dla jego kampanii wyborczej. Tylko jedna syjonistka wdowa po Sheldonie, Miriam Sheldon Adelson dała na kampanię wyborczą Trumpowi powyżej $100 mln, a pieniądze tworzą zobowiązania. Polityka to przecież pieniądze, koneksje i układy. Każdy ambitny polityk zwykle ma swoje “plecy”, które pozwalają mu na zdominowanie swoich konkurentów i wygraną. Izrael swoją ingerencję w proces wyborczy USA doprowadził do perfekcji hojnie sponsorując (American Israel Public Affairs Committee, AIPAC) kandydatów popierających wspieranie i dotowanie Izraela o czym wszyscy zainteresowani wiedzą…

W sumie na poziomie strategicznym trwa ostra walka między starym układem globalistów z City of London plus EU i za  prezydencji Bidena USA), który osiągnął już bardzo wiele w swoim pożądaniu kontrolowania świata przez wciskane populacjom świecidełka i koraliki jak globalne ocieplenie, zielony ład, atak szczepionkowy C-19, feminizm, “transowanie” młodzieży itp. a odradzającym się nurtem nacjonalizmu widocznym na przykładzie Izraela, Rosji, czy Ameryki. 

Inspirowana przez Izrael wojna z Iranem ma służyć syjonistycznej koncepcji zbudowania wielkiego Izraela  “od rzeki do rzeki” (od Nilu do Eufratu) , czyli zniszczenia, bądź zdestabilizowania otaczających go państw i ich potencjalnych sojuszników za pomocą uwikłania w te wojny mocarstwa jakim jest Ameryka. W podobny sposób z Rosją walczy City of London przeciągając dewastującą Ukrainę wojnę za pomocą finansowej składkowej kroplówki. Z kolei dla Trumpa wojna z Iranem to sposób na poważne osłabienie niebezpiecznej dla USA konkurencyjnej potęgi komunistycznych Chin i kontrolowania dostępu, bądź odcięcia ich od irańskiej i arabskiej ropy i gazu, szczególnie po niedawnym ujawnionym wobec Zachodu chińskim szantażu z minerałami ziem rzadkich… 

Jednak wojna z Iranem jest swoistą puszką Pandory z wieloma niewiadomymi. Można się zastanowić, czy istotnie Trump jest “popychadłem” syjonistycznego Netanjahu jak chce część obserwatorów, czy też obaj mają w tej ryzykownej wojnie swoje zbieżne interesy? Iran to 93 mln państwo najeżone pasmami gór, które nie sprzyjają inwazji. Iran przez wiele lat przygotowywał się do tej wojny i zrzucenie tysięcy bomb na 7 tys. wyselekcjonowanych celów nie rzuci tego dumnego kraju na kolana. Trump może naiwnie oczekiwał szybkiego sukcesu i złamania szyickiego islamskiego reżimu tak jak mu przepowiadali doradcy i Netanjahu. Wojnę łatwo rozpocząć, ale jej powodzenie jest już w ręku Boga wojny, a tu taktyczna, czy operacyjna wygrana może oznaczać strategiczną klęskę. 

Po dwóch tygodniach operacji izraelsko-amerykańskiej przeciwko Iranowi trudno przewidzieć kiedy i jak ona się zakończy. Nie powiodły się protesty w Iranie przeciwko religijnej dyktaturze ajatollahów, wspólne zagrożenie scala ludzi. Dochodzą informacje, że nawet niektórzy amerykańscy dowódcy przedstawiają swoim żołnierzom tą wojnę jako religijną krucjatę. Amerykańscy protestanci (ok. 60 mln) są “sługami narodu” izraelskiego podróżując na gapę do biblijnych czasów aby uzasadnić swoje bezgraniczne poparcie dla Izraela jako narodu wybranego. Problem w tym, że zapomnieli o tym, że biblijny kontrakt Boga z Izraelem wygasł wraz z Jezusem Chrystusem, który ustanowił nowe przymierze z Bogiem, o czym oni jako chrześcijanie powinni przecież wiedzieć. Wprost wydaje się, że oni wybrali Izrael, odchodząc od Chrystusa, który jest przecież drogą do Boga Ojca.

W amerykańskich mediach wrze. Chrześcijańscy syjoniści i żydowscy syjoniści, a czołowi z nich to prawnik i TV host Mark Levin oraz media host Ben Shapiro (obaj amerykańscy ortodoksyjni Żydzi) atakują wszystkich tych, którzy odważą się skrytykować politykę Izraela w Gazie, czy wobec Iranu. Według nich każda krytyka Izraela jest antysemityzmem, nie istnieje różnica między antysyjonizmem, a antysemityzmem. Dziwne, nie powinni wchodzić na to drzewo, bo przecież Arabowie też są semitami… Trump wdzięczny Levinowi za poparcie w jego programie radiowym i telewizyjnym przyłączył się do oczyszczania z antysyjonizmu własnej stajni. Pod nóż poszli dotychczasowi jego zwolennicy wpływowi komentatorzy Tucker Carlson, Megyn Kelly,  Candace Owens, a nawet Alex Jones. Chrześcijańskich syjonistów drażni nawet zawołanie: “Chrystus Królem!” niosące jakoby akcenty antysemickie i będące bronią katolików nawiązujących do monarchizmu i ataku na chrześcijańskich syjonistów. Ostatnio zabłysnął takimi atakami konserwatywny senator z Teksasu, syn kubańskich imigrantów Ted Cruz. Cruz uchodzi za czołowego “sługę narodu” Izraela.

W środowiskach konserwatystów narastają obawy, że neocons  (czołowy przedstawiciel przemysłu zbrojeniowego senator Lindsey Graham, czy pro wojenna aktywistka Laura Loomer) wykorzystają sytuację wojny z Iranem i na podobieństwo 9/11 dojdzie do potwornego zamachu i w konsekwencji do wzmocnienia inwigilacji i cenzury obywateli przypominające Patriot Act. Carlson i inni zwolennicy America First i MAGA nie mogą zgodzić się żeby krytyka poczynań państwa Izrael była zabroniona i ścigana, a krytyka poczynań rządu USA była na porządku dziennym. To ogromny rozwojowy temat z dalszym ciągiem, który będziemy obserwować…

Aby nie przedłużać dodam tylko kilka uwag o najnowszych wydarzeniach. Otóż nowy supreme leader Iranu, syn zabitego ajatollaha, 56-letni Mojtaba Khamenei doznał dużych obrażeń w wyniku bombardowań i podobno przebywa w moskiewskiej klinice. Natomiast szef bezpieczeństwa narodowego Iranu Ali Laridżani również zginął w wyniku poniedziałkowych bombardowań razem z szefem policji Basij, Gholamreza Soleimani. Co ciekawe krążą również informacje o możliwej śmierci Bibi Netanjahu, którego ostatnio prezentowano w TV (AI) tylko, że jego dłoń miała 6 palców, ale  liczba 6 w kabale jest bardzo popularna. 

Cieśnina Ormuz jest dalej punktem zapalnym i Iran nie atakuje wszystkich innych statków a tylko USA i Izraela. Trump wezwał kraje, które polegają na dostawach ropy i gazu przez tą cieśninę do wspólnej jej obrony, odpowiedziała mu cisza. Nawet kraje NATO, które kupują tą drogą ropę nie chcą wtrącać się do wojny Izraela i USA z Iranem, podkreślając, że nie były konsultowane przed atakiem. 

Wygląda na to, że na dzień dzisiejszy Iran ma silniejsze karty w sprawie kontroli cieśniny przez groźbę ataku na tankowce, które nie ubiegają się o jego pozwolenie na przepływ. Marynarka wojenna USA nie podjęła się misji ochrony i zabezpieczania tankowców, piłka jest w rogu Iranu, który jest skłonny przepuszczać tankowce krajów BRICS. W odpowiedzi Trump zbombardował większość instalacji wojskowych na wyspie Kharg, z której Iran sprzedaje 90% swojej ropy. Trump powiedział, że może będzie musiał zająć tą wyspę i zatrzymać irański handel ropą. Sytuacja jest rozwojowa…

Jacek K. Matysiak                                                                                                  Kalifornia, 2026/03/18