Reklama

Zgodnie z oczywistą diagnozą postawioną wczoraj, spotkania kierownictwa PiS i klubu PiS okazały się tak samo tajne jak zaskakujące. Wszystko odbyło się na Nowogrodzkiej, a „konkluzje” są tak nudne, że szkoda opuszek palców ścierać o klawiaturę. Kaczyński nikogo nie ustawił, harcownicy dalej sobie harcują, przy wzajemnym udawaniu, że „Zjednoczona Prawica” jest zjednoczona. Dobitnie to podkreślił Ziobro przejmując jedną posłankę z klubu PiS, którą zapisał do „Solidarnej Polski”. Posłanka Siarkowska i tak byłaby skreślona z listy, ale gdy trwają potyczki koalicyjne, to trzeba podać wynik – jeden zero dla Ziobry. I to jest właśnie pierwszy argumentów, jaki traci PiS! Połączenie skrzydeł od prawicowego centrum reprezentowanego przez Gowina, do radykalnej prawicy w wydaniu „Solidarnej Polski” zakończyło się nurkowaniem nosem w piach.

Kto naiwny, ten będzie mówił, że w polityce nie liczą się emocje, tylko chłodna kalkulacja, ale takich rzeczy się nie zapomina. Kaczyński długo pracował, żeby się zemścić na Gowinie i dopiął swego. Między Ziobro i Morawieckim trwa walka nie tylko o wpływy w rządzie, ale też o przejęcie PiS, czy też miejsca po PiS, w co raczej należy wątpić. Wcześniej, czy później Kaczyński będzie chciał uziemić Ziobro, jak nie wyrzuceniem z list wyborczych, to ograniczoną liczbą miejsc, w dodatku mało atrakcyjnych. O powrocie Gowina do koalicji w ogóle nie ma mowy, dlatego stworzono przybudówkę Bielana, ale to rzecz jasna mało wiarygodna sztuczka. Teoretycznie PiS może zgarnąć schedę po „Solidarnej Polsce” i Gowinie, co zapewne w jakiejś części nastąpi, ale takiego wyniku, jaki osiągnęła „Zjednoczona Prawica” w ostatnich wyborach osamotniony Kaczyński nie zrobi na pewno. Gdyby problem obciętych skrzydeł koalicyjnych był jedyny, to jeszcze można by się łudzić, ale problemów jest znacznie więcej w tym kolejny główny – koniec bumu gospodarczego.

Reklama

Często zbieram baty za chwalenie 500+ i pozytywne oceny rządów PiS do 2020 roku, szczególnie w obszarze gospodarczym. Trudno, zbieram i będę zbierał dalej, bo zdania nie zmieniam, jednak co dobre skończyło się gwałtownie wraz z nadejściem pomoru i potem było tylko gorzej. PiS utonie w inflacji, drożyźnie, podwyżkach energii i paliw. Koniec z tłustymi budżetami i z takim samym hukiem upadły wszystkie piątki, z tarczami i ładami. Bardzo mocna, chyba najmocniejsza strona PiS, która przekładała się na wyższe dochody Polaków, kompletnie przestanie funkcjonować. Nie wszystko było zależne od rządów „Zjednoczonej Prawicy”, jednak na takie detale wyborcy nie będą zwracać uwagi. Zawsze i wszędzie władza odpowiada za kryzys, a kryzys po pierwsze już jest faktem, po drugie będzie znacznie głębszy. Przed wyborami PiS pewnie rzuci nową kiełbasę wyborczą, ale przy takich wskaźnikach gospodarczych Polacy będą do tego podchodzić zupełnie inaczej. Wcześniej „PiS dawał” i jednocześnie budżet wyglądał najlepiej od lat. Obecnie takie wyniki są nie do powtórzenia. Rozbita i skłócona koalicja plus kryzys gospodarczy, to wystarczające gwarancje przegranych wyborów, nie w sensie wyniku, tylko utraty władzy. W najlepszym razie PiS będzie musiał szukać koalicjanta, a do wyboru ma tylko Konfederację.

Trzeci główny i utracony argument, to podstawa poprzednich zwycięstw – zaangażowanie wyborców. Takiego klimatu, jaki panował w 2015 roku nie odbuduje żaden czarodziej. Wystarczy zajrzeć do Internetu, gdzie PiS-u bronią wyłącznie prymitywni agitatorzy i nieważne, czy są opłacani, czy bezinteresownie popisują się propagandową tandetą. PiS nie miał praktycznie żadnych mediów i wygrał dzięki Internetowi, gdzie teraz zbiera potworne baty, również od byłych wyborców. Cudów nie ma, przy tak znaczących stratach, żadna partia nie ma szansy na powtórzenie rekordowych wyników wyborczych. Prawie wszystkie błędy PiS popełnił na własne życzenie i co więcej nie wyciągnął z tych błędów żadnych wniosków. Mnie los tej partii przestał interesować kilka lata temu, dlatego mogę sobie pozwolić na zdystansowaną ocenę i napiszę wprost – kiepsko to widzę, bardzo kiepsko.

Reklama

23 KOMENTARZE

  1. PiS przede wszystkim stracił jedną rzecz bezcenną, której już nie odzyska: WIARYGODNOŚĆ. Zapewne wielu naiwnych nadal będzie głosowało na PiS bo “nie ma innej dobrej alternatywy”. Pomijając wątpliwy sens takiego podejścia, tych naiwnych będzie o wiele za mało, żeby mogli zapewnić PiS dobry wynik wyborczy. Ale faktem też pozostaje, że w obecnej sytuacji praktycznie nie ma na kogo głosować. Konfederacja znów zachorowała na odwieczną chorobę prawicy (nie tylko Polskiej – patrz Francja), czyli na niekończące się podziały i sprzeczki wewnętrzne. Trzeba więc niestety mówić, jak Maks w “Seksmisji”: ciemność widzę, ciemność. Polski tylko szkoda.

  2. Myślę, że kluczem do pojęcia postępowania władzy, jest zrozumienie, że “błędy” PiSu nie są błędami tylko zaplanowanym od co najmniej kilku (niektórzy twierdza że kilkudziesięciu) lat działaniem. Z grubsza celem jest wzięcie ludzi za twarz: “(…) Posłuszeństwo ludu, podporządkowanie się przez ludzi opowiadanym im historyjkom, jest warte o wiele, wiele więcej niż pieniądze. Cały system (od “szczepionek” po kwestię stabilności finansowej) opiera się na tej samej narracji. Jej upadek oznaczałby utratę wszystkiego. Utratę bilionów dolarów, rzecz jasna. Utratę władzy – raz na zawsze. Przede wszystkim utratę kontroli. A więc dlaczego oni to robią? – Dlaczego dokonują wyborów, które są sprzeczne z potrzebami społeczeństwa? (…)
    Jak mogą podejmować decyzje, które prowadzą do głodu i śmierci?
    Odpowiedź jest bardzo prosta, a ci, którzy czytają stronę Renovatio 21, już ją znają: ponieważ taki właśnie jest plan. Tym planem jest redukcja. A redukcja gospodarcza oznacza redukcję populacji….” https://babylonianempire.wordpress.com/2022/04/21/im-nie-chodzi-o-pieniadze-to-co-robia-robia-by-was-zniszczyc/
    A jeżeli chodzi o redukcję populacji to tutaj zawsze wojny były niezawodnym sposobem. Covid im nie wyszedł jeżeli chodzi o depopulację, co przyznał sam guru plandemiczny czyli Gates. Więc trzeba innych sposobów. Trudno nie zauważyć, że próby wkręcenia nas w to cały czas są. W końcu za którymś razem się uda. Nie ma przypadków. Morawiecki wiedział kiedy spieniężyć nieruchomości a moje odczucie jest takie, że wyborów może już nie być. Stąd ta dezynwoltura władzy w wymyślaniu sposobów na zgnębienie ludzi. Oni wiedzą, że głos ludu już nie będzie im potrzebny. Bo trudno robić wybory w czasie wojny. Po sieci chodzą sierpniowe terminy rozpoczęcia takowej z udziałem Polski. Oby skończyło się tylko na nerwowych rojeniach pesymistów….

    • @Iwonn
      Na szczęście są siły, które sabotują te plany Synagogi Szatana. Dlatego nic im nie pójdzie tak, jak planowali. Dzięki sabotażowi Opatrzności, z covidem i szczepionkami im nie wyszło. W pierwszym przypadku naturalny Omicron zakończył pandemię wywołaną przez sfabrykowany wirus, w drugim bardzo wielu zaszczepionych pokonało mechanizm mRNA i nie zamieniło się w dożywotni generator białka kolca. Nasi rządowi akolici wspomnianej synagogi powinni się zastanowić komu służą i wymówić posłuszeństwo. W przeciwnym przypadku ich koniec jest przesądzony. Z takim przeciwnikiem nie wygrają.

      • @Egon O.
        Jak ktoś chce się zabawić w Pana Boga, to później takie są skutki. Miała być sponsorowana przez finansowe elity straszliwa pandemia i jazda bez trzymanki a wyszły dziwaczne podrygi. Gorzej tylko, jak ktoś miał pecha naprawdę zachorować i musiał trafić do umieralni zwanej szpitalem. Stąd tyle zgonów ponad średnią. No i długi zaciągnięte na finansowanie tej całej hucpy, niestety nie rozpłyną się we mgle. Gros dzisiejszych problemów to konsekwencje tego co się działo przez ostatnie 2 lata. Śmiech pusty mnie ogarnia jak słyszę, że inflacja jest przez Putina albo 500+. Przyznam, że liczę na Opatrzność Bożą, bo chyba tylko to już pozostało.

  3. Nie było, w ponad tysiącletniej historii Polski, władzy tak głupiej, jak obecna. Płatnych zdrajców typu Pinokio tu pomijam, bowiem oni doskonale wiedzą co robią. Pan premier już się nawet spakował.
    Chodzi mi o tabuny pisowskich aparatczyków, z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Wczoraj komitet polityczny radził, obradował i głowił się nad dalszymi losami partii. Podejrzewam, że postanowili jedno.
    (Towarzysze, kradnijmy, ile się tylko da. Trzeba się nachapać puki przy żłobie jesteśmy.)
    Doskonale wiedzą, iż nic, poza ewentualną utratą koryta im nie grozi, więc trza garnąć do siebie. Jestem ateistą, zatem o opatrznościach wszelakiego rodzaju dyskutować nie zamierzam. Mój prywatny światopogląd religijny absolutnie w niczym mi nie przeszkadza, jeżeli mówimy o postrzeganiu obecnej sytuacji politycznej i ekonomicznej. Zgadzam się z tzw. “szurami”, m.in Sławomirem Danilczukiem, a przede wszystkim Stanisławem Krajskim.
    Dodam, obaj autentycznie wierzący katolicy.
    Autorów stawiających podobne tezy jest oczywiście więcej, choćby Józef Białek, czy Marek Tomasz Chodorowski.
    Trwa, od dawna przygotowywana, próba przejęcia kontroli nad światem przez oligarchię finansową. Właśnie ten, że tak Danilczukiem pojadę, “globalny bunt elit” sprawia, iż wykładają się w diagnozach, niczym na skórce od banana, wszyscy odrzucający spiskowe teorie. Są one bowiem oparte na dogłębnej analizie faktów, oraz na samodzielnym myśleniu, czyli czymś nieosiągalnym dla odbiorców mediów głównego ścieku.
    Wracając do pisu;
    Gdybym nie był Polakiem, to by mnie on śmieszył, bo polityków tak durnych i zadufanych trudno wskazać w dziejach ludzkości. Wystarczy chwilę posłuchać ich propagandowego przekazu, np. obejrzeć hue-hue wiadomości w kurwizji.
    Same sprzeczności, co zdumiewające, niewidoczne dla pelikanów.
    Łudziłem się niedawno, iż wreszcie do zaczadzonych zwolenników żoliborskiego geniusza zacznie coś docierać. Tzn. skojarzą, iż rzeczywistość ma się nijak do propagandy. Dziś wątpię w ich otrzeźwienie. Zagłosują na swojego pokracznego idola, gdyż opanowali do perfekcji sztukę dwójmyślenia.

  4. Ludzie głosują żołądkiem, pozostałe tematy to ozdobniki. Jeśli rząd nie zapanuje nad drożyzną to jest skończony. Obecnie stówą można sobie tyłek podetrzeć. Ludzie nie będą wnikać na ile jest w tym winy polskiej władzy. Spadek jakości życia zawsze bije w notowania partii rządzącej.

  5. Jeśli chodzi o mnie, wiarygodność PiSu, która wprawdzie spadła, jest wciąż wysoka. Postaram się rozwinąć – sami oceńcie, czy jestem beton (nie obrażę się), czy po prostu umiem liczyć.

    1. Zasadnicze dla mnie kwestie cywilizacyjne, tj. stosunek do przeróżnych zmyślonych zboczeń lgbtxxxxx, ‘tolerancji’ itd. itp. pominę celowo.
    2. Jako ojciec licznego potomstwa jestem zwolennikiem 500+. Aktualnie zarabiam więcej niż sporo, ale bywały okresy, kiedy 500+ ratowało domowy budżet. Jeśli chodzi o polityczną konkurencję, mógłbym co najwyżej optymistycznie liczyć, że 500+ nie zostanie zlikwidowane.
    3. Polski Ład – dla mnie to przynajmniej kilkanaście tysięcy rocznie do przodu. Start i PR były fatalne, ale już teraz mało kto narzeka; może się mylę, ale chyba ostatecznie większość coś tam zyskuje. Dla mnie, aktualnie doskonale zarabiającego PŁ jest wręcz dziwny – władza mogłaby spokojnie poddusić mnie podatkami, a jednak wychodzę na spory plus.
    4. Zajob: z grubsza zgadzam się z panem Piotrem, że zarządzanie zarazą było za PiSu fatalne. Z drugiej strony, czy ktoś zna pozytywne przykłady, ale proszę nie z księżyca? Osobiście przychodzi mi do głowy Albania, gdzie z konieczności spędziłem zeszłoroczne wakacje. Oni mają tyle prawdziwych problemów, że kowida po prostu zignorowali, i dobrze na tym wyszli. Mimo wszystko nie chciałbym tam mieszkać. To samo pytanie co w punkcie drugim: czy są jakiekolwiek poszlaki, że któraś partia opozycyjna zrobiłaby coś lepiej lub przynajmniej nie gorzej? Pajaców z Konfy oczywiście pomijam.

    Z grubsza tyle najważniejszego. Dla każdego rachunek może być oczywiście inny. Moja diagnoza na przyszłość jest następująca: PiS ostatecznie wyłoży się na inflacji. Po wyborach będziemy mieli kombo: kryzys, który przyszedł z zewnątrz i dopiero nabiera rozpędu, a u władzy jawnie antypolską i do tego jeszcze bardziej nieudolno-złodziejską ekipę u władzy. A ci, co teraz psy na PiS wieszają, jeszcze zatęsknią.

  6. Cały ten manifest możnaby zawrzeć w krótkiej niepisanej wprost choć wyczuwalnej sugestii zdradzającej cały przekaz przez jedno końcowe zdanie – choć niektórym jest źle zaciśnijmy zęby i wytrwajmy przy PiS bo inaczej “za nim zatęsknimy”. Poziom rodem z dziennika kurskiego albo wyborczej dla prawych od ssakiewicza. W sumie jeden wuj.

    “A ci, co teraz psy na PiS wieszają, jeszcze zatęsknią.”

    Oczywiście nie. Jeśli jakaś nominalnie polska władza dokonuje ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej to jest jeden wuj czy robi to obóz pisraelskich filosemitów czy folksdojczów spod szyldu POKO. Poprzedni rząd przynajmniej był o tyle uczciwy, że nawet w retoryce nie krył, że liczy się tylko “europejskość” cokolwiek pod tym frazesem rozumieli, że wspólnota, że silna unia a nie jakieś tam idee niepodległościowe, silne państwa narodowe, silna Polska wierna Bogu, swojej tradycji, wartościom, historii. Przewaga w opanowaniu zdradziectwa do perfekcji u obozu obecnego jest jedynie taka nad poprzednimi łotrami, że tego ostatecznego rozwiązania dokonują przy aplauzie sporej, na szczęście malejącej*, części swojego elektoratu w płaszczu bogoojczyźnianym, z perfidią dość charakterystyczną dla pewnej nacji, a ze skutecznością jakby rzeczywiście zawarli przymierze z diabłem. Jak na razie.

    * – nie mam tu na myśli jedynie otwierania oczu przez mniej wyprane kurwizją mózgi, ale też wybicie ~200 tys. Polaków stworzonym prawem minionych dwóch lat. Bez strzelania, a samym pseudoprawem wielokrotnie prześcignąć dokonanie ludobójców z Katynia to z jednej strony spory talent, ale też pozbawianie się nie małej części swoich wyborców. Kto wie ilu przy wyborach zabraknie głosów od biednych ofiar PiSowskiego bezprawia. Nie covida, ale PiSowskiego bezprawia, w sensie stworzenia konkretnych procedur obliczonych na demograficzną katastrofę, jaką nam obóz rządzący zafundował.

    • @Andrzej B
      Konkluzja być może jest taka, że PiS to opcja anglosasko-pejsata, a PO-niemiecka. Pytanie, która gorsza. Dobra wiadomość jest taka, że obie te opcje rozumieją, że biedakom nic nie sprzedadzą, więc Polska ma sobie radzić raczej lepiej niż gorzej. Gdzie jest jednak granica wzrostu? Dla Niemiec silna Polska to zagrożenie bliskie i realne. Dla USA/GB optymalna siła Polski (i ogólnie Międzymorza) to równowaga dla Niemiec, Francji i Rosji. Tutaj są dużo większe możliwości wzrostu.

  7. Pelna zgoda z Zacnym Wujem.

    Trzecia kadencja w obliczu kryzysu (Covid wojna inflacja) bylaby cudem.

    “Tajne” spotkanie dalo pierwsze rezultaty… Glapinski przeszedl i 15 sedziow do KRS tez.
    Nastepny rezultat to bedzie SN i izba wedlug Dudy. Co do KPO to osobiscie watpie bo Bruksela zbyt duzo zainwestowala w wymiane polskich wladz na spolegliwe by teraz dac paliwo “skrajnej” prawicy czyli prawicowym socjalistom …z PiSu.
    Niestety w praktyce pozostaje pytanie jedynie wazne:
    jak nie PiS to kto?
    Prosze mnie rozsmieszac uczciwa i kompetentna Platforma lub medialnym tworem Holowni.
    Naprawde rzadzic moze Czarzasty…?
    PSL jest calkowicie obrotowy i jedyny powod dlaczego jeszcze nie jest z PiS to fakt, ze PiS ma ten sam elektorat i PSL moze jedynie istniec na przekor PiS-owi.
    A moze rzad Tusk Holownia tygrysek Czarzasty…to by dopiero byl burdel.
    Nikt sie za bardzo do rzadzenia nie pali…zwlaszcza, ze zamiast krytyki trzeba bedzie podejmowac jakies decyzje. Teraz mozna wrzeszczec by podniesiono stopy procentowe a tydzien pozniej wrzeszczec , ze podniesiono stopy procentowe.
    Na spolkach miejskich zarobic mozna nie gorzej niz na spolkach sakrbu panstwa a odpowiedzialnosc sie rozmywa.
    No i wracamy do punktu wyjscia kto?
    Wedlug mnie mimo wszystko PiS wraz z Konfederacja ale wyczyszczona z wariatow. Zeby bylo cos w ramach teorii spiskowych…wazne jest jak pojda wybory uzupelniajace w USA i w ogole w ktora strone pojdzie to za Atlantykiem.

    • Spokojnie PiS razem z konfą bez Mikkego mogą jeszcze rządzić w przyszłym rozdaniu. Obie partie muszą zrobić sprzątanie w szeregach przed wyborami.
      Absolutnie PiS nie może nawet kijem dotykać żadnych Zandbergów, Tusków i oczywiście największej prostytutki, raka na ciele polskiej demokracji czyli PSLu.
      W ogóle dyskusja o preferencjach wyborczych sprowadza się do tego czy ktoś wierzy w mniejsze zło czy nie. Czasami pada porównanie, że nie można być dziewicą częściowo, to jest absurd w wypadku polityki. Świat nie jest zerojedynkowy. Jeśli jakiś układ jest chociaż odrobinę lepszy niż inny to trzeba mu dać preferencje, inaczej zrównujemy dobrych, złych i średnich wrzucając ich do jednego worka.

  8. Gdyby Konfederacja weszła w koalicję z PiS, to natychmiast straci 80% elektoratu (ze mną włącznie). Poza częścią Ruchu Narodowego (który ma około 1% poparcia w skali kraju, wszyscy w Konfie nienawidzą PiS-u. A Konfa nie jest partią k*rewską tak jak PSL, żeby za parę stanowisk ministerialnych i w spółkach skarbu państwa porzucić ideę niepodległościową dla PiS-owskich dziwek globalizmu, które chcą roztopić Polskę w UE, a może nawet wciągnąć do wojny z atomową Rosja w imię interesów USA.
    Już abstrahując od tego, że po tym, co PiS zrobił z poprzednimi partiami antyglobalistycznymi, które były w Sejmie (Samoobroną i LPR), trzeba być idiotą, żeby wchodzić w koalicję z PiS.
    Jedynym rozwiązaniem jest głosowanie w najbliższych wyborach na Konfederację, żeby uzyskała wynik zapewniający jej w Sejmie taki status, jaki przez większość okresu III RP pełnił PSL, czyli żeby bez Konfy nie dało się stworzyć rządu większościowego (myślę, że musi to być poparcie co najmniej 12%). Jednocześnie Konfa w żadnym wypadku nie powinna wchodzić w koalicję ani z PiS, ani z PO/Lewicą/PSL. Jako, że żadne z tych dwóch dominujących zdradzieckich stronnictw nie będzie w stanie bez Konfy samodzielnie rządzić, prędzej czy później wejdą ze sobą w koalicję (tak jak PiS z Lewicą przy okazji nadawania UE możliwości bezpośredniego opodatkowania Polaków). Wtedy Konfa już oficjalnie będzie mogła atakować system z pozycji jedynej partii opozycyjnej i ludzie będą to widzieć (teraz w istocie jest jedyną partią opozycyjną, ale ludzie myślą, że między PiS, a PO/Lewicą/PSL trwa jakiś zażarty konflikt, bo się kłócą, choć wszystkie te partie pchają Polskę w globalistyczny niebyt). Wówczas Konfa zacznie rosnąć i będzie miała szansę (być może już w tej dekadzie) na samodzielne rządy i uratowanie polskiej niepodległości przed globalizmem (poczynając od secesji z UE). Będą temu sprzyjały okoliczności, czyli katastrofa gospodarcza połączona z likwidacją ogrzewania węglowego domów, likwidacją jedzenia mięsa i likwidacją samochodów spalinowych (co oznacza likwidację mobilności większości Polaków, zwłaszcza z małych miast i wsi, czyli dotychczasowego elektoratu PiS). Do tego miliony Ukraińców (+ “studenci” z Azji i Afryki) i napięcia społeczne z tego wynikłe (zwłaszcza w okresie biedy i bezrobocia). Do tego prawdopodobnie nawrót covidianizmu (który właśnie ma miejsce w Nowej Zelandii). Do tego coraz bardziej nachalna sodomizacja Polski (na którą PiS dał wolną rękę setkom organizacji pozarządowych finansowanych z zachodu). To musi runąć i Konfederacja musi się na ten moment przygotować, a mianowicie stanąć sama przeciw wszystkim partiom sy(f)stemu, obrastać w piórka i czekać na swój czas (PiS też w swoich pierwszych wyborach w 2001 r. zdobył poniżej 10% głosów, a potem dwukrotnie przejął władzę – trzeba być cierpliwym i stać na swoim). Wejście w koalicję z ktorąkolwiek z frakcji dziwek NWO w Polsce (i to właściwie nie wiadomo po co – dla stołków?) byłoby zaprzepaszczeniem ostatniej szansy na uratowanie niepodległości Polski, bo sytuacja, w jakiej się teraz znajdujemy, to jest mniej więcej analogia przełomu lat 80. i 90. XVIII wieku. Z UE, zwłaszcza gdy stworzy armię (która będzie dysponowała francuskim arsenałem atomowym) i specsłużby, zlikwiduje obrót gotówkowy i wprowadzi pieniądz elektroniczny jako jedyny środek płatniczy (możliwość wyłączenia każdego człowieka z życia) oraz będzie kontrolowała wodę, żywność i energię, nie da się wyjść. To będzie zabór wielokrotnie gorszy od tego z lat 1795-1918. Jeśli globalizm zostanie w Polsce dopięty, to naprawdę już tylko zastępy anielskie będą mogły nam pomóc.

  9. Za bardzo nie jestem w stanie zrozumieć powodów powyższej dyskusji. Mamy system Dominion i namiestników NWO we wszystkich ważniejszych krajach świata. Będzie tak, jak w USA, Włoszech i Francji. Narzucą nam jakiegoś “naczelnika” z WEF i jawnie zagrają elektoratom na nosie, jak w uprzednio wymienionych krajach.

    • My, w przeciwieństwie do Włoch i Francji, mamy gdzie uciekać, bo graniczymy z wolnym światem (Białorusią i Rosją). Obecny świat podzielił się na 2 bloki: żydomasoński Zachód dążący do budowy rządu światowego i chińsko-rosyjski Wschód dążący do wielobiegunowego świata suwerennych państw. My mamy szczęście w nieszczęściu graniczyć z tym drugim blokiem, co daje nam możliwość ucieczki z NWO. Tylko trzeba obalić namiestników NWO w Polsce i wyzbyć się antyrosyjskiego szowinizmu (celowo rozbudzanego do granic możliwości, żeby nasz naród spalił sobie jedyny most, przez który może uciec z globalistycznego więzienia narodów).

  10. Wdzięczenie się Morawieckiego do globalisty i zwolennika depopulacji, prawej ręki Schwaba, mówi wszystko: https://www.pjj.tv/video/yuval-noach-harari-ludzie-to-zwierzeta-ktore-mozna-hakowac/
    To że PiS wprowadza nam NWO w białych rękawiczkach i pod płaszczykiem bogoojczyźnianym i w roli dobrego wujka rozdającego 500, świadczy tylko o ich wyjątkowej perfidii. Niektórzy jeszcze jej nie zauważyli, ale zauważą, zauważą. Jak wejdzie gwarantowany dochód podstawowy w postaci cyfrowych pieniędzy z terminem ważności 1 miesiąc, nawet największe śpiochy się obudzą. I ten dochód oczywiście tylko dla tych grzecznych, którzy zaszczepią się na to na co akurat będzie moda. Obudzą się, ale będzie już za późno.

  11. @Kłębek Nerwów
    Napisał Pan prawie wszystko, co ja, wyborca tzw. partii skrajnych, ostatnio konfederatów, miałem do powiedzenia. Odnoszę wrażenie, iż wyborcy bandy czworga zasadniczo nas, “ekstremistów”, nie rozumieją. Konfederacja straci poparcie, jeśli, w jakiś sposób pójdzie na współpracę z układem spod okrągłego stołu. Po, czy psl, nie stanowi żadnej opozycji względem pisu. To dwie strony tej samej, bezwartościowej monety. Kłócą się jedynie o miejsce przy korycie. Poza tym są jednomyślni. Przykładów bez liku, choćby:
    obłęd kowidowy, zielone szaleństwo zwane energią odnawialną, czy nasze egzotyczne sojusze polityczne. Obecnie nadzieję pokładamy w USA, gdzie przegłosowano ustawę 447, czyli likwidację Polski i powołanie w jej miejscu polin. Polacy wystąpią w roli Palestyńczyków, w najlepszym razie, bo wariant ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej, też może zaistnieć. Czemu by nie?