Reklama

Ludzie Kaczyńskiego i Morawieckiego uciszają kolejnego bohatera dawnych czasów, tym razem chodzi o Sumlińskiego, któremu najpierw odmówiono prezentacji filmu o „Jedwabnem” we wszystkich mediach „niepokornych”, a potem kuzynka Mateusza z YouTube zamknęła mu kanał. W związku z zaistniałą patologią zacznijmy stereotypowo, od „wyobraźmy sobie…”, bo tu nic mądrzejszego zastosować się nie da. Zatem, wyobraźmy sobie, że przed wyborami w 2015 roku Kaczyński przekazuje wyborcom PiS kilka informacji dotyczących zmian po objęciu władzy. Wśród nich znajduje się likwidacja autorskiego programu Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”, a w zamian Polacy dostaną program Magdy Ogórek z SLD i Jarosława Jakimowicza z drugiej ligi lewackich celebrytów. Idźmy dalej, program Ewy Stankiewicz, tej od Smoleńska, zostanie zawieszony i nie zrobi tego TVN, ani Adam Michnik tylko Sakiewicz finansowany przez PiS. Wreszcie niegdysiejszy bohater, prześladowany przez WSI i Komorowskiego, nie znajdzie kawałka anteny, w mediach niepokornych i TV prowadzonej przez Kurskiego, aby pokazać film o Jedwabnym.

Jaki byłby skutek podobnych rewelacji przedstawionych przez szefa partii PiS? Wyborcy uznaliby to za żart! Gdyby jednak się okazało, że są to poważne deklaracje, bluzgom nie byłoby końca. Co się dzieje dziś? Dokładnie to, co się wydawało kompletną abstrakcją i jeszcze do tego dochodzą reakcje wyborców PiS, które w najlepszym razie są brakiem reakcji. Pierwsze skojarzenie jakie przychodzi do głowy, to fanatyzm. Trzeba być janczarem albo komisarzem ludowym, żeby z taką ślepotą podchodzić do tak radykalnej zmiany kierunków działań, zaproponowanych przez dowództwo. Czy tak jest rzeczywiście? Być może, ale taka diagnoza wydaje się co najmniej niekompletna. Nawet najwięksi fanatycy szeroko otwierają oczy, gdy bohaterowie stają się zdrajcami, a zdrajcy nowymi bohaterami. Dlatego ważniejsze od fanatyzmu jest inne zjawisko, które kiedyś było wypalane gorącym żelazem, za to dzisiaj uchwała PiS nie pomaga. Stary jak świat „punkt siedzenia” wyjaśnia praktycznie wszystko. PiS obstawił na wysokich stołkach takich ludzi, którzy za odpowiednie wynagrodzenie zrobią wszystko, żeby było tak, jak jest. Wystarczy popatrzeć na reakcje „niepokornych”, którzy w towarzystwie Ogórek czują się jak u siebie, a gdy na horyzoncie pojawi się Pospieszalski zaczynają się nerwowo rozglądać.

Reklama

Nie było żadnej solidarności z dziennikarzami, których PiS uciszył, w najlepszym wypadku pozwolono im coś tam napisać, w ramach peerelowskiego „wentyla”. Twardego i skutecznego sprzeciwu nie zobaczył nikt, za to cała armia zdegenerowanych „niepokornych” prześcigała się w opluwaniu byłych kolegów i koleżanek. Hierarchia tych obrzydliwych spektakli też wiele mówi o całym „obozie patriotycznym”, im wyżej postawiona szycha, tym większe „moralne” uniesienie. Kiedyś ktoś powiedział: „nie ma powrotu do koalicji z ludźmi o marnej reputacji”, po czym za parę dni do koalicji wrócił. Po latach Jarosław Kaczyński, rozszerzył swoją kadrową regułę i ludzi marnej reputacji postawił na miejscu ludzi, którzy miedzy innymi dla niego, wypruwali sobie żyły i narażali się na ciężkie represje. I nad tym wszystkim partyjny aktyw, razem z większością elektoratu przeszli do porządku dziennego. Przeszli i będą przechodzić jeszcze łatwiej i jeszcze szybciej, ponieważ proces gnilny ma to do siebie, że bez odcięcia chorej tkanki, cała reszta infekuje się błyskawicznie. Tymczasem chora tkanka PiS-u jest nie do odcięcia z tej prostej przyczyny, że składa się kierownictwa i „elit” partyjnych powiązanych z „elitami” medialnymi.

Proszę się nie spodziewać, że ludzie uczciwi i przyzwoici będą w „obozie patriotycznym” robić kariery, dla nich przewidziany jest zupełnie inny scenariusz. PiS przekroczył Rubikon i po tej stronie rzeki stoją tabuny, biernych, miernych i co najbardziej śmieszne, niewiernych. Wszyscy, łącznie z Kurskim, nie wspominając o Gizie, czy Ogórek, w sekundę obrócą się na pięcie, gdy PiS straci władzę, taka jest naturalna kolej rzeczy, przy koalicjach i komitywach z ludźmi marnej reputacji. Kaczyński przy wszystkich talentach politycznych, zawsze przegrywał jedną wadą – ręką do kadr. Za ten bałagan odpowiada wyłącznie prezes PiS, to jego dzieło, jak sądzę ostatnie.

PS Proszę Użytkowników Twittera o wrzucenie linku do felietonu.

Reklama

15 KOMENTARZE

  1. Od dawna już nie pokazują Kaczyńskiego. To, co się ostatnio dzieje w jego partii jest prawdopodobnie odbiciem stanu jego zdrowia. Kto wie, czy nie mamy tutaj do czynienia z jakąś chorobą neurodegradacyjną. To się czasami zdarza po “zakrzepieniu”. Jak to, co się teraz dzieje będzie kontynuowane, to być może możemy doczekać się Biedronia z partnerem jako wiceprezesów PiSu.

    Ale Kaczyński musi trwać. Jest jeszcze tyle do zrobienia: przymusowe “wyszczepienie” całego narodu, likwidacja energetyki węglowej, dywersyfikacja struktury demograficznej kraju, oduczenie obywateli używania samochodów, narodowy program wegański, ograniczenie dzietności, małżeństwa jednopłciowe…

    • trafne, dla utrwalenia:
      1) przymusowe “wyszczepienie” całego narodu,
      2) likwidacja energetyki węglowej,
      3) dywersyfikacja struktury demograficznej kraju,
      4) oduczenie obywateli używania samochodów,
      5) narodowy program wegański,
      6) ograniczenie dzietności,
      7) małżeństwa jednopłciowe…

      wszystkie agendy w trakcie realizacji

    • @Egon O.
      Dzień Dobry
      Żoliborczyk, w mitologii Gospodarza strategos und samozwaniec, nawet jakby już go nie było ujmując niedrastycznie, to nikt by nie zauważył. Do rzeczywistości wniósł zero więc po oddaleniu się z łez padołu, potencjalna zmiana była by również żadna, może poza tą, że było by prócz gwiazdkowania wycie okrutne, no po “jak żyć” jak wroga nie ma. No ale jest, przynajmniej formalnie, i nadal ten sam, z zerową wiedzą i doświadczeniem z rzeczywistości, bo co by się nie rozpisywać, bo realnie to on po żadnej stronie barykady nie był nigdy i nawet nie zauważy jak pojawią się widły, pochodnie, benzyna, butelki i sznur. Moża ryzykować stwierdzenie że tzw oni, wszyscy, naćpani urojoną rzeczywistością opartą na zakazach, nakazach i karach nieustająco i nieustająco żartobliwie nazywanych prawem, a także ekscytujący się ekskrementami kloaki zwanej internetem, od czasu do czasu pełniącej rolę asfaltu do bazgrania kredkami oburzonej propagandy, oni niczego nie są w stanie zauważyć. Także Ci pełniący rolę erzacu z tytułu tego tekstu Gospodarza, a może nawet oni w pierwszej kolejności. Bez zupełnie żadnych kompetencji, drzewiej mówiło się o im podobnym, nieudacznicy. Gdyby rozumieli stare suchary to może taki jeden warto by im rzucić: Chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach.
      Bo takie ich plany są, właściwie wszystkie, nawet te nieznane gawiedzi. Niestety pojmowanie sucharów zdaje się być poza ich zasięgiem. Podobnie jak zrozumienie pytania: “Ile kosztuje chleb”.
      Pozdrawiam

  2. Od dawna podejrzewam że Kaczyński robi za Breżniewa. Podpierany kijami z każdej strony na pokaz dla gawiedzi że wieczny wódz żyje i działa. Natomiast jedna tylko uwaga: Gospodarz twierdzi, że Kaczyński przy wszystkich swoich umiejętnościach politycznych nie ma ręki do kadr. No to pytanie postawie: jeżeli polityk, szef partii i premier nie ma ręki do kadr to do czego w takim razie ma rękę w polityce?

  3. No i Pan Wielgucki po raz kolejny – “Kaczyński przy wszystkich talentach politycznych …”
    Wolne żarty …
    Tylko przypomnę Panu Wielguckiemu coś, cytat: “Kadry decydują o wszystkim” … to zdanie Iosifa Wissarionowicza Stalina.
    Jaki “generalissimus” takie kadry … od zawsze …

    • @tejot
      Dzień Dobry
      Czas przywyknąć acz za każdy razem prostować. Szukając analogii: spurkowian nie namówisz na mięso nawet gdyby z głodu zdychali. A tu mamy wcale nie odmienną sytuację bo opiera się ona na WIERZE. Wytłumacz wierzącemu że cokolwiek sądzi o przeszłości to było jedno wielkie oszustwo. “Niedasię”. A już odcinkowe sukcesy powstałem dzięki ciężkiej pracy wielu zwykłych ludzi w tym nikomu nie znanym urzędnikom (wbrew przygłupawej opinii o ich rzekomej nieprzydatności) przypisywać proto nieudacznikowi i jego “wierzącej” kamadzie, jest, żeby nie szukać delikatnych słów, to BEZCZELNOŚĆ.
      I żeby oddać sprawiedliwość, to dotyczy całego tego grona udającego polityczne, no może poza wyjątkami do zliczenia na palcach obu rąk. Pośród tych na palcach nie ma wspomnianego nieudacznika.
      Pozdrawiam

    • @tzw. zwykły obywatel
      Witam
      Politructwo (i generalnie ci na P) musi się legendować i czasami iść na odcinki pozorowania “prawa” i pozorowania “sprawiedliwości”. Ci na K może mniej udolnie, ale też muszą czasem podemokratyzować na ulicach, co by manierę sutenerską i judaszowe prowadzenie poprzykrywać, a legendować swoją euro-pejskość und demo-k-rację, jak również bezrefleksyjne nadstawianie różnych części ciała do zastosowania niezgodnie z przeznaczeniem acz zaspokajające nieco zwyrodniałą chuć. Gdyby tak nie robili to jeszcze jakieś “lewe” biznesa by im wyszły w papirach.
      Pozdrawiam

  4. zastanawiam się czy nie istnieje jakiś tajny fundusz wypłacający odszkodowania za NOP rodzinom “celebrytów” w zamian na trzymanie mordy na kłódkę mimo oczywistych dowodów zaszczepienie umarlaka ( wpisy na FB, tweecie itp). Ja gdyby mi ktoś z rodziny zszedł kilka dni po szczepieniu chciałbym wykrzyczeć o mojej krzywdzie całemu światu- a u nich ….ciszaaaaaa.

  5. “Kaczyński przy wszystkich talentach politycznych, zawsze przegrywał jedną wadą – ręką do kadr.”
    Dobre;
    To mniej więcej tak, jak znakomity taksówkarz, który nie potrafi kierować samochodem.
    Odnośnie przywołanych nazwisk: Ewa Stankiewicz i Jan Pospieszalski, to pisowscy funkowie medialni, którzy nie nadążyli za nową mądrością etapu. Wchodzimy powoli, moim zdaniem, w tzw. etap surowości, więc postawa pt. pisizm tak, wypaczenia nie, definitywnie odpada. Obecnie partia się nie myli, a na wszelkie wątpliwości należy odpowiadać z wyrafinowaniem godnym kurwizji;
    Tzn. dobrze jest, kurwa mać!
    A będzie jeszcze dobrzej.
    Kwestią arcyważną, niestety solidarnie maksymalnie zaciszaną przez pozornie spierające się media, tudzież wszelkie tzw. środowiska opiniotwórcze, są ustalenia Pana Wojciecha Sumlińskiego. To jeden z ostatnich Redaktorów, o których należy pisać przez R. Wykazuje się bowiem niesłychaną odwagą i pracowitością, czyli cechami obcymi, za przeproszeniem, elycie III RP. Udowodnił, w swojej książkowej trylogii pt. “powrót do jedwabnego”, prawdziwość tezy wyznawanej przez skrajnych szurów. Zaliczam się do grona tych oszołomów, zatem potwierdzając swoje foliarstwo, jeszcze raz napiszę.
    Polska czasów Tuska, ta słynna kupa kamieni, już faktycznie nie istnieje. Trwa przygotowanie do powołania w jej miejscu polin, czyli Judeopolonii, z polskimi gojami w roli nowych Palestyńczyków. Film pt. “powrót do Jedwabnego” jest na chama usuwany z internetu przez cenzurę, której by się Lenin nie powstydził. Warto podkreślić, że został on sfinansowany ze składek ludzi, którzy zaufali Ewie Kurek, Tomaszowi Budzyńskiemu i Wojciechowi Sumlińskiemu. Autorzy zawiesili ten porażający treścią dokument w sieci, gdzie się tylko dało, aby każdy poszukujący prawdy o relacjach polsko-żydowskich, mógł go obejrzeć zupełnie za darmo. Kto jeszcze filmu nie widział, temu szczerze doradzam, niech go sobie ściągnie i innym wyświetli. Podejrzewam bowiem, iż dosłownie za kilka dni znaleźć go w internecie będzie już bardzo trudno. Cenzorzy wyrabiają nadgodziny, żeby uciszyć wszelkie, niemiłe korzennym, fakty i wnioski z ich analizy płynące.

  6. […] A jaka była reakcja „eksperta” na 30 000 ludzi skupionych w jednym miejscu w czasie „pandemii”? No nie taka, jak w przypadku procesji na Jasną Górę i nawet nie taka jak w czasie meczów ME z udziałem kilkudziesięciotysięcznej publiczności, co ekspert skrytykował bezlitośnie. Pan Grzesiowski nie tylko nie powiedział złego słowa o Macie i wydarzeniu kulturalnym z jego udziałem, ale pochwalił się odpowiedzialnym synem, który wziął udział w imprezie. Skąd ta nagła zmiana stanowiska? Po pierwsze nie ma tu żadnej zmiany, pan Grzesiowski dla pieniędzy, sławy i własnego interesu powie wszystko, po drugie mamy do czynienia z konsekwencją. Blisko dwa lata rozmaici „eksperci” opowiadają takie i jeszcze większe brednie i po każdej z nich bez zająknięcia, czy też zarumienionych policzków produkują następne. Nie inaczej wygląda to od strony medialnej, dowolnie skompromitowany „ekspert” codziennie może liczyć na telefon od redakcji z zaproszeniem do studia albo prośbą o udzielenie wywiadu dla gazety. […]