Reklama

Wczoraj, późnym wieczorem, co nie jest okolicznością łagodzącą, Dorota Kania na portalu Twitter popełniła wpis, który dyskwalifikuje tę panią dożywotnio. Po tym, jak Kurski wyrzucił Jana Pospieszalskiego z TVP, czego nawet PO nie uczyniło, Kania z partyjnym i redakcyjnym zaangażowaniem przypuściła frontalny atak na byłego kolegę. W tym środowisku dość popularne jest poszukiwania haków w życiorysie, no i pani, która współpracowała z takim osobami jak Bertold Kittel, to ten od „Urodzin Hitlera”, czy z wieloletnim członkiem PZPR Targalskim, wytknęła Pospieszalskiemu udział w festiwalu piosenki radzieckiej, co miało miejsce prawie pół wieku temu. Pewne rzeczy są tak obrzydliwe, że na samą myśl człowiekowi cofa się treść żołądka pod samą grdykę i bez wątpienia do takich rzeczy należy zachowanie Doroty Kani wobec Jana Pospieszalskiego.

Wiem, że skłonność felietonistów i publicystów do produkowania hiperboli jest olbrzymia, jednak nie znajduję innego odniesienia niż wiece PZPR, na których młodzi junacy albo starzy towarzysze publicznie linczowali tych, którzy wyłamali się z linii partii. Starsi Polacy wiedzą lub znają z opowieści rodziców o czym mowa, młodszym wyjaśnię, że ulubioną formą publicznego upokarzania ludzi przez komunistów, było zmuszanie do samokrytyki. Partyjni fanatycy wskazywali konkretnego człowieka, przypisywali mu zdradę komunistycznych ideałów, współpracę z wrogami klasowymi, tudzież burżuazyjne pochodzenie. Po tym procederze ofiara musiała się upokorzyć, przyznać do ciężkich partyjnych grzechów i wtedy wracała na łono partii albo była wykluczana z życia zawodowego, wyrzucana z uczelni, słowem dostawała wilczy bilet. Przypadek Jana Pospieszalskiego jest idealnym przykładem starych komunistycznych metod, zresztą towarzyszka „prawa” doskonale te metody zna, ponieważ w przeszłości znała wielu towarzyszy i z częścią była w bardzo bliskich kontaktach. Nie zniżę się do poziomu Kani i nie użyję drugiego końca kija, czym Kania od wczoraj słusznie dostaje po grzebiecie, głowie i innych częściach ciała, ale odwołam się do opisanej wyżej współpracy z byłymi członkami PZPR i gwiazdami TVN w zupełnie innym celu.

Reklama

Gdy powstała książka Kani i Targalskiego „Resortowe dzieci”, głównym kontrargumentem było to, że Kania to przyjaciółka rodziny Dochnalów, natomiast Targalski to starty PZPR-owiec. Obie historie są prawdziwe, ale zostały użyte w takie sposób, aby pozbawić wiarygodności autorów i podważyć jednym prostackim zabiegiem całą treść książki. Jakie są fakty? „Resortowe dzieci” zawierały kilka może nawet więcej niż kilka błędów i nadużyć, ale grubo ponad 90% zawartych tam informacji jest prawdziwa. Koleżanka Bertolda Kittla i przyjaciółka rodziny Dochnal razem z byłym członkiem PZPR Targalskim, opisali stan faktyczny, układający się w całą serię zawrotnych karier, jakie robiły dzieci komunistycznych generałów, redaktorów, sekretarzy, ubeków i tak dalej. Innymi słowy życiorysy i kontakty towarzyskie autorów, nie wspominając o udziale w festiwalach, nie mają żadnego znaczenia dla weryfikacji treści zawartej w książce. Oczywiście można mieć zastrzeżenia moralne, etyczne i chrześcijańskie na zasadzie „widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz”, ale to jest odrębne pole do dyskusji.

Tymczasem towarzyszka „prawa” Kania uderzyła w Pospieszalskiego po tysiąckroć niższym argumentem, niż uderzano w nią i zrobiła to wyłącznie z jednego powodu – wchodzenie w tyłek partii rządzącej, która daje papu i stanowiska redaktorów naczelnych. Pospieszalski został wrogiem klasowym o burżuazyjnym pochodzeniu, bo 40 lat temu wystąpił na festiwalu piosenki radzieckiej, ale tak naprawdę chodzi o to, że Pospieszalski zachował się jak człowiek, wbrew własnemu środowisku i kłamstwom partii doprowadzającej do tragedii, jakiej w Polsce nie było od 1945 roku. Pospieszalski stanął po stronie ludzi, faktów i tym samym zdemaskował kłamstwa i ciężkie, śmiertelne grzechy, jakie popełniła partia wraz ze zdemoralizowanym zapleczem „medialnym”. Kania atakiem na Pospieszalskiego gorliwie spłaca długi, nie pierwszy raz zresztą, zaciągnięte u partii żywicielki, ale też zagłusza własne sumienie, bo siedzi w tym bagnie po uszy i czerpie z tego zyski. Każda partia i środowisko zaczyna gnić, gdy wprowadzi negatywną selekcję i strukturę awansów. Fakt, że PiS linczuje Pospieszalskiego i awansuje Kanię jest dobitnym i niestety jednym z bardzo wielu przykładów na to, że zgnilizna jest w ostatnim nieodwracalnym stadium.

Reklama

34 KOMENTARZE

  1. Ten wywiad jest naprawdę mocny. Własnie wysłuchałem i polecam. Wersja po polsku.

    Co musimy zrobić aby pokonać globalistów – Brat Alexis Bugnolo z Rzymu

    Brat Alexis się nie patyczkuje, mówi wprost nie demonstracje, a obalenie rządów, rozmowy z policją, przeciągnięcie ich na swoja stronę, a dla popierających i wdrażających ściemę Kornowirusową tylko jeden wyrok – KS

    https://konradstachnioblog.wordpress.com

  2. W stopce redakcyjnej portalu Niezalezna.pl wśród “publicystów” nadal wymieniają Jana Pospieszalskiego, swojego wroga, wroga rewolucji. W tejże stopce znajdziemy też taką pozycję: “strażnik forum”. Przypomniało mi to o “strażnikach rewolucji” w Iranie. Cały ten tępy, filopisowski, bezkrytyczny i bezrefleksyjny bulgot “piaseczników” Sakiewicza to już 100% próba skrajnie prorządowej medialnej groteski. Pensjonariusze przejęli władzę w domu wariatów i po kolei niszczą osoby, które ich wcześniej nobilitowały samą swoją obecnością w stopce. Organizują nawet własną imprezę “Człowiek Roku”… Swoje media zaliczają do “Strefy Wolnego Słowa”. I coś w tym jest, bo ich słowo zawsze jest wolne… od prawdy, przyzwoitości i dziennikarskiej rzetelności. Skończą jak Wyborcza. To kwestia czasu.

    • Pospieszalski został zdrajcą narodu. A jeśli nie potrafi się przyznać, to zostanie jeszcze ruskim agentem.

      To prawda, Lichocka napisała to telewizji PiSu żeby zniszczyć Pośpieszalskiego, bo zadaje pytania…. które każdy dziennikarz zadać powinien.

      Zabawne jest to, że to nie Pośpieszalski wyleciał, to mała grupka ludzi z PiSu odlatuje coraz bardziej od rzeczywistości. Nie dziwię się że przerżnęli wybory na podkarpaciu. Nie zdrajcy narodu za tym stoją, tylko elita PiSu….

    • Pośpieszalski, raczej został bohaterem…. przeciwieństwie do donosicielki Lichockiej.

      Niestety, ale szef Pośpieszalskiego – Sakiewicz zapewne wykonany kolejny cios w Pośpieszalskiego, usuwając go z kolegium Gazety Polskiej oraz ze wspólnych zdjęć redakcji. Okaże się, że Pośpieszalski nigdy nie miał nic wspólnego z Gazetą Polską a pracownicy GP w przerwach rzucają lotkami w jego zdjęcie….

  3. Ja mam swoją prywatną teorię na temat wyrzucenia Pospieszalskiego z TVP. Nie popartą żadnymi znanymi mi faktami, ale podpartą moją (rzadko zawodzącą) intuicją. Otóż wydaje mi się, że za tak brutalnym potraktowaniem Pospieszalskiego stoi osobiście sam Kaczyński. On pewnie w kwietniu oglądał ów sławny program Pospieszalskiego. I doznał przy nim skrajnego wstrząsu poznawczego. Ponieważ Kaczyński święcie wierzy w bajdy o “pandemii”, które mu codziennie podsuwają usłużne przydupasy. Kiedy u Pospieszalskiego usłyszał rzeczowe argumenty rozbijające w pył jego świętą wiarę, dostał zapewne przysłowiowego małpiego rozumu (czyli ataku wściekłości pod tytułem “jak oni mogli puścić takie rzeczy?”). “Wieści” o tym wstrząsie poznawczym Prezesa zapewne dotarły szybko do Lichockiej i Kurskiego. No, i zaczęła się “jazda” na Pospieszalskiego.
    Zaś co do Kani, Lichockiej, oraz im podobnych. Był czas, kiedy te kobiety darzyłem szacunkiem. Zarówno Lichocka, jak i Kania zrobiły w życiu kilka rzeczy, którymi na taki szacunek mogły zasłużyć. Niestety w sytuacjach wymagających dystansu i uczciwości, obie one (i wielu innych, im podobnych) całkowicie zawiodły. Jak kiedyś trafnie napisał Tuwim: “i wylazła z archanioła/stara świnia reakcyjna/absolutnie apolityczna/i zupełnie bezpartyjna”. Z Lichockiej, Kani, Mościńskiego, Terleckiego, Morawieckiego i całej tej zgrai też powyłaziły “stare świnie reakcyjne”. Ci ludzie zasmucająco szybko zapomnieli o wszystkim, co głosili, co robili, i co pozwalało nam mieć dla nich szacunek. Dzisiaj nawet trudno o pogardę dla nich. Bo to, co robią, całkowicie ich dyskwalifikuje moralnie, społecznie i etycznie.
    A wniosek z tego jaki? Cóż, chciałoby się znowu przywołać Księdza Twardowskiego (w pewnej modyfikacji, rzecz jasna): “Spieszcie się szanować autorytety. Tak szybko się kompromitują”.

  4. Pospieszalski “ruszał g**no kijem” (tj. pardon! omawiał pandemię) 2 razy. Za pierwszym razem w sierpniu ‘2020. I wtedy sprawa była bez konsekwencji. Nawet miałem wrażenie, że się szykuje przestawienie wajchy. Ale nie – kolejne oboszczenia. A później kwiecień 2021 i bach! Myślałem, że to ofiara rytualna na ołtarzu wolności słowa i niezależnych mediów. Ale czemu ma służyć obecne podsrywanie pana P.? Minęły 4 miesiące. Przypadkowe społeczeństwo już dawno zapomniało, że ktoś taki istniał…

  5. Przysłowia mądrością narodów;
    Pycha kroczy przed upadkiem.
    Pospieszalski nie jest przecież żadnym herosem. Uznawałbym go za bohatera, gdyby przeciwstawił się kretyniadzie w marcu AD. 2020, gdy zajoba dopiero uruchamiali.
    Widać, na marginesie niniejszej tele-aferki, poziom pisowskich kadr. Jacek Kurski pouczający dojrzałego mężczyznę tonem godnym przywoływania do porządku rozbrykanego gówniarza:
    “powrotu na antenę, przynajmniej na razie, nie będzie.
    – Myślę, że Janek Pospieszalski sam się wykluczył, nakręcając histerię antyszczepionkową i atakując walkę rządu z pandemią. Trudno: był okres pewnej próby, wydawało się, że nastąpi jakieś uspokojenie. Tymczasem po stronie redakcji „Warto rozmawiać”, a także samego prowadzącego, nastąpił zupełny „odpał” w tej sprawie.”
    Pisowski naczelny propagandy telewizyjnej przyznał wprost, czym Pospieszalski zgrzeszył i to śmiertelnie. Poza tym wzorowo odwraca kota ogonem próbując udowodnić tezę pt. nie istnieje cenzura w tvp.
    “Nie ma tu mowy o cenzurze: to on ocenzurował drugą stronę w kwietniowym programie. Tam w ogóle nie było stanowiska rządu, zaprezentował tylko jedną stronę.”
    Oto istota kowidianizmu, oraz jego pochodnej, czyli sanitaryzmu. Wystarczy jedna szpilka i balon pęka. Mechanizm, że tak powiem, psychologii społecznej, świetnie opisany w baśni o szatach cesarza. Kurski obawia się, być może słusznie, iż pisowski beton mógłby zacząć się kruszyć, gdyby w kurwizyjnej narracji pojawił się choćby jeden głos odmienny.
    “Warto rozmawiać”, wypracowało sobie swoiste poważanie wśród wyborców pisowskich, zatem Jan Pospieszalski mógłby skłonić część wyznawców Jarosława Kaczyńskiego do samodzielnego myślenia, a to oznaczałoby faktyczną utratę takowego elektoratu. Jeżeli coś mnie jeszcze zdumiewa, w codziennej świrusowej paranoi, to właśnie poziom pisowskich aparatczyków. Tzn. ich przaśność, tępota umysłowa, prostacki, wręcz knajacki, sposób komunikowania się. Ich kompletna nieznajomość realiów, także informacyjnych, zwłaszcza, szeroko rozumiany, świat komputerów, internetu, itd. Wnioskuję, m.in, z obecnie przez nas omawianej sytuacji, iż oni naprawdę wierzą w to, że jeżeli czegoś nie pokażą w kurwizji, to, cytując jej szefa, “ciemny lud wszystko kupi”.
    (Przez wzgląd na formalność źródło podaję.
    http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/warto-rozmawiac-tvp-jan-pospieszalski-koniec-emisji-jacek-kurski
    Swoją drogą lektura komentarzy nie skłania do optymizmu. Zdebilenie występuje u przytłaczającej większości poliniackiej populacji. Nie piszę o narodzie, ponieważ uważam, że tego typu osobniki Polakami nie są. Co najwyżej obywatelami III RP.)

  6. Przypadek pana Pospieszalskiego jest moim zdaniem idealnym przykładem tego, jaką ściemą jest “pandemia”. Gdyby faktycznie coś było na rzeczy to każda normalna telewizja w każdym normalnym kraju na taki zrównoważony przekaz, ukazujący zagadnienie z różnych stron by zezwoliła. Tymczasem gościa od razu zdjęto, bo u nas ma się mówić tylko o wyimaginowanych trupach zalegających chłodnie, zastrzykach ze śmiercionką itp.
    Swoją drogą to smutna ironia sytuacji, że przez całe lata, gdy TA strona sporu uchodziła za “wyznawców wybuchających parówek, brzozy, wybuchy, strzały” to domagali się – słusznie – debaty, dyskusji, publicznego panelu w Akademii Nauk, a teraz sami weszli buty tych, którzy im na to nie chcieli pozwolić i teraz myślących inaczej nazywają “oszołomami, niebezpiecznym elementem” itp.

  7. Na optymizm zwany masowym przebudzeniem nie pozwala mi właśnie lektura, np. wyżej wspomnianych komentarzy zamieszczonych pod informacją na wirtualnych mediach. Sporej części społeczeństwa wyprano już mózgi, moim zdaniem, nieodwracalnie. Żadnymi argumentami racjonalnymi tej grupy nie przekonamy. Pospieszalski mógłby przekonać tzw. konformistów, czyli ludzi ze słabym kręgosłupem światopoglądowym. Odbiorcy mało wyrobieni intelektualnie, lecz posiadający resztki zdrowego rozsądku, stanowili potencjalnych przekonanych jego programami. Stąd zaskakujące odgrzanie sprawy dopiero teraz. Po mojemu o terminie zdecydował powszechnie panujący, w aparacie władzy, kompletny bałagan. Państwo zmierza ku bankructwu, natomiast partia, nasza siła przewodnia, przegniła już do spodu.

    • Czy na pewno czytaliśmy te same komentarze? Zdecydowana większość staje po stronie Pospieszalskiego a te które nie są wygłosowywane w dół w ziemie. Sądząc tylko po komentarzach ludzie mają dość i uginają się tylko pod presją… Co niestety może być jednak wystarczające do kontynuowania tej ściemy 🙁

      • Wypowiedziałem się zbyt skrótowo, a przez to nieprecyzyjnie. Owo pranie mózgów odbywa się na dwa sposoby. Pierwszy to kowidiotyzm, w jego klasycznej postaci. Tu zgoda, faktycznie dziwadła wyzywające nas wciąż od foliarzy, stanowią już mniejszość. Natomiast plandemiuszom udało się co innego. Złamanie psychiki większości, przy użyciu ucyfrowionej ubeckiej metody;
        Przyznaj się!
        Jak to zadziałało?
        Rząd źle z pandemią walczy, lecz coś na rzeczy jest i oszołomy kwestionujący ją całkowicie też racji nie mają. Oczywiście chciałbym się mylić, ale odnoszę wrażenie, iż stanowisko pt. stoję sobie po środku sporu, ogół przyjął za tzw. rozsądny punkt widzenia. To zaś umożliwi kolejne fazy wielkiego resetu, czyli budowę nowego łagru. Dopiero odrzucenie całej, fałszywej świrusowej hagady pozwoliłoby na zatrzymanie srowidowego obłędu.
        Znajdujemy się, w moim subiektywnym odczuciu, na zwrotnicy naszych czasów, że tak do znanej literackiej serii historii alternatywnych nawiążę. Dzieje ludzkości nie są według mnie zdeterminowane. Mogły i mogą potoczyć się różnymi, skrajnie odmiennymi, drogami. Najbliższe jesień i zima zadecydują, którędy podążymy. Dalej tkwić na rozstaju po prostu się nie da. Obecny system wyczerpał już dotychczas dostępne zasoby. Zarówno ekonomiczne, jak i ludzkie. Sanitaryzm albo zacznie zdychać, albo przeobrażać się w formę docelową, czyli zamordyzm w stylu stalinizm wspomagany osiągnięciami współczesnej nauki. Ze szczególną rolą technologii elektronicznych. Tak obecną sytuację postrzegam.

    • Też widziałem tam bardzo dużo komentarzy krytycznych wobec Qrskiej TV. Czasami zaglądam też na komunikaty Min. Zajoba publikowane na zbuku i “#zczepimy się”. Tam to jest jazda. Chociaż ostatnio pojawiają się próby dawania odporu “szurom i foliarzom”. Nie wiem, czy to pełny spontan covidiotów, czy też MinZaj wyskrobał jakiś budżet na trolli?

  8. […] W 2020 roku, na samym początku szaleństwa „pandemicznego”, byłem „Jednym z dziesięciu” i nie wiem, czy przypadkiem nie przesadziłem z liczbą. Z osób jako tako rozpoznawalnych w przestrzeni publicznej, zaledwie kilkoro nazwało „pandemię” jedną wielką inżynierią społeczną. Był wśród nich między innymi Ziemkiewicz, ale po paru dniach serdecznie przeprosił i wrócił na główne tory. Na torze bocznym stali tylko „wariaci”, poddawani dzień w dzień szyderstwom, presji, blokadom kont na portalach, wezwaniom na komendy i komisariaty policji. Wszystko to dało się przeżyć i dziś można sobie z czystym sumieniem spojrzeć w lustro, bo po dwóch lata już nie kilkoro, ale miliony dostrzegły w jakiej paranoi politycy, koncerny, „media” i „eksperci” próbują nas usadowić. Z historii mojej aktywności publicznej można wyciągnąć wiele wniosków, ale na pewno nie można mi odmówić „samotności w sieci”. Gdy ujawniałem rodzinne biznesy Owsiaka po drugiej stronie stało 95% „co by nie mówić, to dzieciom pomógł”. Przy „pandemii” wskaźnik podchodził pod 99%. Nie mam najmniejszych oporów przed publikowaniem treści, które dla większości są „hejtem”, czy „teorią spiskową”, ale jest jeden warunek. Publikacje muszą się trzymać faktów, logiki i po prostu rozumu. […]