Reklama

Właściwie to sam nie wiem po co się produkuję i piszę felieton o rekonstrukcji rządu, która chyba nikogo nie interesuje i mam też nieodparte wrażenie, że najmniej interesuje Kaczyńskiego z Morawieckim. Znalazłem tylko jeden powód, dla którego warto się wysilać i jest nim niestety bezsensowność działania PiS, dokładnie w takim samym stylu, jak to wcześniej pokazywała PO. Być może wielu poczuje się zaskoczonych, ale dla mnie jedyna sensowna zmiana w rządzie, która się politycznie broni to minister Bortniczuk. Skąd taki pomysł? Matematyki nie oszukasz, Kaczyński musiał zwerbować jak najwięcej dezerterów z partii Gowina, żeby zachować większość i gdy miał okazję załatwić to niskim kosztem, czyli obiecać Bortniczukowi fuchę w zamian za ściągnięcie kilku szabel, to każdy polityk zrobiłby to samo. Gorzej, że przez te groteskowe ruletki coś takiego jak Ministerstwo Sportu jest kompletnie ośmieszoną instytucją.

Najpierw Kaczyński wywalił panią minister, taką Muchę sportu tyle, że z PiS, potem uznał, że sport w ogóle nie jest potrzebny i zajmie się tym Gliński, w ramach kultury, na końcu z tych samych politycznych powodów wskrzesił ministerstwo i obsadził nowego ministra. Z jednej strony polityczna konieczność związana z utrzymaniem koalicji, z drugiej katastrofa wizerunkowa, ale tym się PiS nigdy nie przejmował. Reszta nominacji to już totalny kocioł. Niech mi ktoś łaskawie wytłumaczy jaka idea przyświecała wielkiemu kadrowemu Jarosławowi przy powołaniu ministra rolnictwa Kowalczyka, który do 2019 był ministrem środowiska, a jego następcą został najpierw Michał Woś, potem właśnie zwolniony Michał Kurtyka? Nie wspomnę już o tym, że Ardanowskiego, bardzo dobrego ministra rolnictwa, wymienił beznadziejny Puda, tylko dlatego, że ślepo wspierał katastrofalną „piątkę dla zwierząt. Były minister środowiska zastąpiony przez zwolnionego ministra środowiska, zostaje ministrem rolnictwa, zastępując zwolnionego ministra rolnictwa. Jak to definiować, jeśli nie beznadziejną ręką do kadr i kompletnie pozbawionym jakiejkolwiek logiki działaniem politycznym.

Wszystko ma swoje źródło nie tylko w kadrowym beztalenciu Kaczyńskiego, ale w bieżących wojenkach i błędach politycznych. Podejmowane są decyzje z dnia na dzień, by po roku wrócić do tych samych albo jeszcze bardziej kompromitujących rozwiązań. Po drodze jeszcze Semeniuk wylatuje w kosmos, niczym Grad do elektrowni atomowej. Rozumiem, że PiS kupił sobie następną „polityczkę”, żeby ta nie usiadła na jakiejś kanapie w kole poselskim, ale przecież ona nawet nie była posłem i naprawdę nie dało się wsadzić Semeniuk do PZU, żeby choć trochę Orlen odciążyć? Trzeba było robić ten cyrk z „Agencją kosmiczną”? Nie mój cyrk, nie moje mały, wydawało się jednak, że Grada z Tuskiem nikt nie przebije i wtedy cali na biało wyszli Kaczyński z Morawieckim. Pozostała dwójka nowych ministrów to dla mnie pełna zagadka, coś tam doczytałem i nie wiem, czy dobrze zrobiłem. Pani Moskwa była wiceministrem żeglugi i czegoś tam, teraz zostanie ministrem klimatu i środowiska, czyli w zasadzie niewiele się u niej zmieni, z jednego nie wiadomo czego do drugiego nie wiadomo czego. Ostatni to minister Nowak i jeśli powiem, że to następny bankier w składzie Morawieckiego, chyba więcej dodawać nie muszę.

Rekonstrukcji rządu inaczej niż przyznaniem się do serii porażek i planowaniem następnych nazwać się nie da. PiS dawno zatracił to, co miał w 2015 roku, teraz stał się klasyczną partią władzy, która zupełnie nie przejmuje się celami innymi niż utrzymanie władzy. Każda zmiana w ministerstwie temu służyła i niczemu więcej. Typowe przestawianie figur i pionków na szachownicy, co Kaczyński lubi najbardziej, ale tym razem są to same maty samobójcze. Nic rozsądnego z tej chaotycznej gry wyłonić się nie może i nie wyłoni. Łatanie dziur i kręcenie politycznej kiełbasy oczywiście nie skończy się nagłą utratą władzy ani też załamaniem sondaży, jak chce opozycja i wspierające ją media, ale to kolejny obraz do kolekcji, który się odkłada w głowach Polaków. Takie rzeczy w polityce zawsze działają z opóźnionym zapłonem i tutaj też nie przewiduję innych skutków.

Reklama
Poprzedni artykułCzym się różni „zielony paszport” od antydepresyjnych okularów? „Pandemią”!
Następny artykułTylko szaleniec powtarza te same czynności licząc na inny skutek – minister Niedzielski
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

18 KOMENTARZE

  1. Może jednak tym razem ta gierka personalna ma jakiś sens i kryje się za nią coś głębszego. Wywalono z roboty dwóch najbardziej NWOwskich fanatyków. Być może wdrażali swoją agendę tak po chamsku, że wzbudziło to opór i teraz trzeba było ich zastąpić bardziej stonowanymi wykonawcami.

    Ale dopóki rządzą nami ludzie ze schwabowej hodowli, to raczej się niewiele zmieni.

    • Jeśli chodzi o “głębokość przemyśleń prezesa” to przytoczę mój wpis sprzed kilku dni u p. Matusiaka, któremu gospodarz często udziela strony:
      “Co do nominacji Olgi Semeniuk i podboju naszej galaktyki przez PiSeRPe Space Agency. To może kaczka skumał po latach że, będąc dzieciakiem nie zajumał Księżyca i teraz słuchając podszeptów owsika w różowych okularach, postanowił do tej roboty wyp…dolić w kosmos panią Krysię?”.
      Taki właśnie jest sens tych wszystkich posunięć i roszad, co i nasz Pan Piotr dostrzega. NWO nie ma tu nic do rzeczy. Teraz jest już w Polsce chyba ze 130 ludzi w rządzie. Że rekord? Stać nas na więcej. I więcej; za jakiś czas; będzie w myśl prostej prawdy – Czego to nie zrobi się byleby trwać przy korycie.

  2. Akurat z Ministerstwem Sportu to ma sens. Gdyby stanowisko było utrzymane, teraz trzeba by było kogoś wywalić. A tak, odrobina władzy za parę szabel…. Może trochę drogo, ale nie ma co wydziwiać, tak się po prostu robi, gdy nie ma alternatywy. Pozostałe przetasowania to również efekt krótkiej kołdry. Zastanawiam się natomiast po raz kolejny, w co bawi się pan Piotr. Krytyka PiSu jest owszem, uzasadniona, rozumiem rozgoryczenie i rozczarowanie. Ale nie jest to krytyka konstruktywna. W coś takiego można się bawić w sezonie ogórkowym. Obecnie mamy raczej wojnę, i to prawie w dosłownym znaczeniu. A na wojnie, wiadomo, są tylko dwie strony……

    • > na wojnie, wiadomo, są tylko dwie strony……

      Jedziemy z poniższego manuala?

      „Przecież to oczywiste, że ludzie nie chcą wojny. (…) Zwykli ludzie nie chcą wojny; ani w Rosji, ani w Anglii, ani w Ameryce, ani zresztą w Niemczech. To zrozumiałe. Ale przecież są przywódcy kraju, którzy określają politykę, a pociągnięcie ludzi [za sobą] zawsze jest łatwą sprawą, czy to w demokracji, czy to w dyktaturze faszystowskiej albo w parlamentaryzmie lub w dyktaturze komunistycznej”.

      „Jest tu jedna różnica – wskazałem. – W demokracji ludzie mają coś do powiedzenia w sprawie, przez wybranych reprezentantów, a w Stanach Zjednoczonych tylko Kongres może wypowiedzieć wojnę”.

      „Och, wszystko w najlepszym porządku, ale – głosowanie czy nie – ludzie zawsze mogą być zmuszeni do licytowania się z przywódcami. To łatwe. Wszystko, co musi pan zrobić, to powiedzieć im, że będą atakowani i potępiani za brak patriotyzmu i wystawianie ojczyzny na niebezpieczeństwo. To działa tak samo w każdym kraju”.

        • “Popyt” na “łunie” jest wykreowany przez prywatne zabezpieczenie wpływów dla prominentów upasionych i pasących się na “łunijnej” glebie z podatków obywateli którzy od “łuni” co najwyżej mogą łomot dostać. Przecież pasożyty kreują obraz “fajnych łunia” tylko dlatego że mają obietnicę “fajnych łunijnych emerytur”.
          Inna sprawa że latka temu wieszczono że bez KONTROLI granic i KONTROLI przepływu osób, towarów i usług łunia najdalej w 2020 się rozpadnie się całkowicie, a tu magicznie prakdemia ją ratuje i plan zespolone jądro i rozproszone peryferia roboli nagle się objawił i oczywiście z “niedorzeczem” które już te latka temu było kreowane na koziołka ofiarnego i przykład.
          Już wskazywałem że poważne państwo ma jednostki specjalne i czarne operacje oraz znika wrogów zewnętrznych jak nie rozumieją po dobroci. W czasach minionych właśnie dlatego można było mówić o imperium. Jak ktoś nie rozumiał na piśmie to była pałka. Teraz niestety mentalność kibucowska wyrażana zakazami, nakazami i karami nieustająco i nieustająco żartobliwie nazywanymi prawem, wsparta przez frakcje pasożytów żartobliwie nazywanych prawnikami, powoduje że cała potencjalna powaga to wytatuowanie sobie na czterech literach tęczy i rozwarcie pośladków na umowny zachód uzależniony fizycznie i myślą od wschodu ale w rozumieniu kibucowskim.
          Gospodarz też w sumie że jak każą nerkę wyciąć to każe się najpierw podłożyć a potem dochodzić zwrotu w sądzie należącym do tych co tą nerkę zajumali.
          Ja skory nieustająco oczekuję aż ktoś mi poda podstawę na jakiej niby to cały kraj należy do łuni (bo w kontekście porządku prawnego tak nie jest) i poda chociaż jeden przykład że na niby przynależność coś nam dała.
          Jeden wystarczy to wtedy mogę nawet wyinterpretować (mimo karkołonności) legalność przynależności.

  3. @Zacny Wuj
    Tak trwa wojna rządów ze społeczeństwami. Banda czworga z ul. Wiejskiej jest jednomyślna w uwielbieniu dla sanitarnego zamordyzmu.
    https://postpolityka.pl/2021/08/23/otwarta-wojna-rzadow-ze-spoleczenstwami/
    Jeżeli powyżej podlinkowany tekst ciebie nie przekona, to naprawdę nie wiem, jakie argumenty uznałbyś za dowód trafności, solidarnie potępianej w mediach głównego ścieku, “szurskiej teorii spiskowej”.

    • @JAN_VAN
      Tam zaraz marudzenie. Robi to co ma robić to i nie ma co marudzić. Sumienny jest w obowiązkach. A z tym tekstem codziennie to mimo tego że przy dobrych wiatrach mógłbym być dziadem tego pierwszego robię dziennie tak między dwadzieścia do pięćdziesięciu stron tekstu poważnie wstrząsającego jego czytelników. Niestety klauzula niedostępności dla gawiedzi no i chyba intelektualnie poza możliwościami onych.
      Odskoczni tutaj nie liczę.

  4. Semeniuk do kosmosu przydzielili dla jajec. ktoś miał na Nowogrodzkiej niezłą polewkę. Odcięcie Semeniuk to trochę taka amputacja nóżki Dworczykowi. Co do ministrów, to mimo wszystko widać demontaż imperium Pinokia. Nie wyleciał za jednym zamachem, tylko będzie musiał po trochu osobiście kopać sobie grób usuwając swoich ludzi a obsadzając przeciwników. To taka fajna sadystyczna gierka prezesa. PJK już leci na oparach jak schyłkowy Breżniew ale jak widać trochę życia zachował.