Reklama

Nie trzeba być wybitnym, można nawet być nieco ociężałym, aby przewidzieć, co by się w tej chwili działo, gdyby nie konflikt za naszą wschodnią granicą. Kompromitacja „polskiego ładu” nie zgubiłaby się w dyskusji o terminie i okolicznościach zatonięcia rosyjskiego krążownika. Po zniesieniu restrykcji, co było zapowiadane jeszcze przed „III Wojną Światową”, z całą pewnością wzrosłaby liczba przypadków i zgonów. W TVN i na konferencjach opozycji niczego innego byśmy nie widzieli. Zniesienie dodatków za leczenie najmodniejszej choroby na świecie zaowocowałoby masowym przemęczeniem lekarzy i pielęgniarek, pochłoniętych podłączaniem do respiratorów wszystkich „szurów”, które nie przyjęły ani jednej dawki. Białe miasteczka kwitłyby jak krokusy i przebiśniegi, pewnie doszliby nauczyciele ze swoimi nowymi żądaniami.

A gdzie „Pegasus” i Krajowy Plan Odbudowy? Gdzie nowa ustawa sądownicza prezydenta Andrzeja Dudy? I dałoby się jeszcze tak przez dwie strony wymieniać miny podłożone pod rząd „Zjednoczonej Prawicy”, z czego większość podłożyła sama koalicja. Na szczęście wybuchła wojna i wszystko poszło w kąt. Opozycja jednogłośnie z PiS przyjmuje ustawy. Ba! Trzecia Osoba w Państwie, Jego Wysokość i Majestat Tomasz Grodzki przepuszcza ustawy bez poprawek albo wprowadza poprawki w ciągu kilku godzin, a nie miesiąca, co drzewiej było normą. Do tego prawie cały naród znów w strachu ogląda główne wydania serwisów informacyjnych i we wszystkich ma ten sam straszny przekaz. Lecą bomby, walą się budynki, dzieci płaczą nad grobami matek i zamiast zniczy stawiają soczki – wzruszające sceny, tylko zwyrodnialec nie uroni łezki. Ceny paliw, rachunki za gaz i prąd, wydają się przy tym nieszczęściu niczym i de facto są niczym, ponieważ przestały być obecne w mediach. Czasami tylko, jak nie ma czym wypełnić czasu antenowego, jakiś dyżurny reporter pokaże „paragon grozy”, ewentualnie ściągnie filmik z Internetu. W takich warunkach władza ma raj na ziemi. Zdyscyplinowana opozycja, monotematyczne media i pokorny, zapędzony do kąta tłum, który wcześniej nazywał się narodem i dopiero za kilkanaście miesięcy znów zyska szlachetną nazwę suwerena, z okazji kolejnych wyborów.

Reklama

Pomór zastąpiła wojna, to trudno się dziwić, że Morawiecki biega cały w skowronkach od studia do studia i od imprezy do imprezy. Jego samopoczucie jest wyśmienite, ale musi bardzo uważać, żeby się z tym nie zdradzić, bo aktorsko i propagandowo ma zupełnie inną robotę do wykonania. Głównym zadaniem legendy opozycji, któremu SB kazała kopać grób, jest utrzymywanie tłumu w nieustannym napięciu i to na najwyższym poziomie walki o życie. Gdyby to zadanie się nie powiodło, wszystkie powyżej wymienione plagi „nowego ładu” i „tarcze” eksplodowałby jak krążownik „Moskwa”. Morawiecki wie doskonale, o co w tej grze chodzi i choćby biegał przed kamerą w otoczeniu „typowej polskiej rodziny”, to za chwilę założy maskę „męża stanu” i grobowym tonem opowie o wszystkich zbrodniach Putina, z podniesieniem inflacji do poziomi 11% na czele. W czasie względnego pokoju za inflację zapewne odpowiadałby słynny cytat: „piniendzy nie ma i nie będzie”, co się „nieco” zużyło”. Pewnie wrócilibyśmy też do mafii vatowskich i samolotu Amber Gold, który ciągnie Adamowicz z innymi samorządowcami Platformy. Jednak te sztuczki śmieszą już tylko Sakiewicza i braci Karnowskich, a Putin to prawdziwa rakieta, na której można szybować pod niebiosa propagandy i zrzucać z siebie całą odpowiedzialność.

„Putinflaca” jest jak wielka czapka uszanka albo jak gigantyczne walonki, w których chowają się błędy, zaniedbania, głupota i w końcu zbrodnie rządu Morawieckiego. Jedno słowo i pełne rozgrzeszenia, bez żadnej pokuty i zadośćuczynienia. Wystarczy wziąć speca od produkowania topornych kłamstw, bo nie ma się co wysilać, wszak „ciemny lud to kupi” i z jednej strony suszyć zęby do Polaków niczym wielkanocny zajączek, by z drugiej przywalić zagrożeniem nuklearnym. Rządź i dziel w wersji uśmiechaj się, życz wszystkiego najlepszego i strasz. Pomorowego paliwa starczyło na dwa lata, wojenne prawdopodobnie skończy się znacznie szybciej i wtedy Morawieckiemu pozostanie się modlić o inwazję szarańczy, czy inne gradobicie, bo w normalnych warunkach jego rząd nie przetrwa tygodnia.

Reklama

7 KOMENTARZE

  1. Covid pokazał, że z Polakami można zrobić wszystko, więc robią, skoro się da.

    W tym wszystkim dziwne jest, że sympatycy opozycji nienawidzący Kaczyńskiego i jego formacji, robią wszystko czego on zażąda, jak na komendę. To oni pierwsi ubrali maski, poszli się zaszczepić, a teraz brylują w ukrofilii. W ten sposob taki Kaczyński czy Morawiecki mogą z naszym narodem zrobić wszystko, co chcą.

  2. @Egon O.
    “…sympatycy opozycji nienawidzący Kaczyńskiego i jego formacji, robią wszystko czego on zażąda, jak na komendę.”
    Właśnie, słowo “komenda” jest tu chyba kluczem, wygląda na to, że obie strony otrzymują te same wytyczne do wykonania z jednej “centrali”. Potem przychodzi komenda i obie strony robią to co im każą.