Reklama

Od raz śpieszę z wyjaśnieniem, żeby nie było zarzutów o generowanie odsłon, które i tak będą, Niczego tu sobie nie wymyśliłem, ale po prostu połączyłem wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z działaniami Jarosława Kaczyńskiego i jego pomazańca Mateusza Morawieckiego. „Tylko ludzie najgłupsi, zupełnie tępi mogą wierzyć, że zmiana Europy w jedno państwo coś nam przyniesie dobrego” – powiedział Kaczyński w wywiadzie dla radiowej „Trójki”. Od zawsze zgadzałem się z tą tezą i zgadzać się będę po grób, ale pustych deklaracji PiS stojących w absolutnej sprzeczności z działaniami, nie kupuję w najmniejszym fragmencie. Powiem więcej, jesteśmy świeżo po podpisaniu kolejnego aktu kapitulacji i przekazaniu władzy Brukseli.

Za czasów pierwszych rządów PiS było bardzo głośno o traktacie lizbońskim. Dyskusja przebiegała mniej więcej tak samo jak dziś i same „negocjacje” nie inaczej. Początkowo PiS i prezydent Lech Kaczyński zapewniali, że to jest zła umowa dla Polski, co zresztą było prawdą. Potem zaczęła się jedna wielka nagonka ze strony tej samej opozycji, co dzisiaj i tych samych mediów razem z „prasą zachodnią”. Ostatecznie Lech Kaczyński pod traktatem się podpisał i wtedy nastąpiła fala krytyki z prawej strony. Dziś o tej umowie praktycznie nikt nie mówi, ale tylko dlatego, że od tamtego czasu powstało wiele innych „porozumień”, które idą o 100 kilometrów dalej. Pierwszym z takich dokumentów jest „praworządność”, a ściślej przestrzeganie praworządności i wartości europejskich, cokolwiek to znaczy, jako warunek wypłaty dotacji i kredytów. Tutaj też wypada przypomnieć trochę historycznych wydarzeń chociaż wszystko jest jedynie powtórką z tych samych błędów. Łatwo się domyślić, że początkowe stanowisko Kaczyńskiego i Morawieckiego zostało wyrażone „stanowczym NIE”.

Reklama

Gdy prowadzono rozmowy z UE Węgry jeszcze były polskim przyjacielem, a Orban węgierskim patriotą, nie „:ruską onucą”. Polska razem z Węgrami wetowała ten pomysł, ale do czasu. Orban swoim politycznym zwyczajem ugrał z Niemcami to, co chciał i dłużej nie zamierzał walczyć z UE. PiS został sam i prawie natychmiast zmienił stanowisko z „patriotycznego” uniesienia na „praworządność”. Podpisali cyrografy i żeby tak głupio nie wyglądało ruszyła machina propagandowa pod tytułem: „760 miliardów dla Polski”. Morawiecki tłumaczył, że „praworządności” nie podpisał, chociaż podpisał, potem gwarantował dopływ gotówki z UE i tak gwarantuje cały czas, pomimo pokwitowania następnego ultimatum. Projekt KPO to nic innego, jak oddanie kolejnego kawałka Polski do pełnej dyspozycji Brukseli. Ktokolwiek zadał sobie trud i przeczytał ten charakterystycznie bełkotliwy dokument, chociaż po tak zwanych łebkach, to od razu zrozumie „słowa klucze”. Wszystko tam jest „zielone” i „energooszczędne”, co oznacza, że każde skredytowane euro musi być wydane tak, aby żadnemu żuczkowi na budowie drogi włosek z nóżek nie spadł, natomiast polskie kopalnie muszą powoli równać plac pod wiatraki.

Zarówno Morawiecki, jak i Kaczyński kłamią, że w KPO nie ma podatków i innych obciążeń za samochody spalinowe, oczywiście takie zapisy istnieją. W KPO zapisano dwa „kamienie milowe” dotyczące tego obszaru polskich zobowiązań. W pierwszym do końca 2024 roku ma zostać wprowadzony podatek rejestracyjny, uzależniony od emisji spalin, a haracz będzie pobierany przy rejestrowaniu samochodu. W 2023 roku ponad 1400 km dróg ekspresowych i autostrad będzie płatnych dla samochodów spalinowych, głownie ciężarówek. O tym wszystkim nie zdecyduje polski rząd, tylko umowa z UE, w dodatku to UE ją zinterpretuje w dowolny sposób, co robi cały czas. Zgoda panie Kaczyński: „Tylko ludzie najgłupsi, zupełnie tępi mogą wierzyć, że zmiana Europy w jedno państwo coś nam przyniesie dobrego”, ale problem polega na tym, że cała pana partia, z panem i Morawieckim na czele, dokładnie tak postępuje.

Reklama

10 KOMENTARZE

  1. Niemcy przerobią Łabę na 10 pasmową autostradę żeby towary z Czech mogły płynąć do czeskiego portu nad morzem północnym i nikt nie płacze nad gniazdami ptaków, delikatne pogłębianie polskiej odry zostanie zatrzymane przez niemców, bo “ruszanie mułu zagraża ekosystemowi”.

    Oczywiście, przestawienie eksportu z tirów na barki było by bardzo ekologiczne, ale niemccy ekoterrorysci nie uzywaja logiki.

  2. W kółko te same chazarskie numery.
    Z góry wiadomo, że będą robić dokładnie odwrotnie niż opowiadają ciemnemu ludowi, więc w zasadzie to szkoda czasu na słuchanie ich gadania.
    Swoją drogą ciekawe czy ktoś jeszcze naprawdę wierzy w te ich bajania.

  3. Elektorat pisu, zapatrzony w kurwizję, nadal wierzy w geniusz prezesa i jego wybrańców. Jeżeli idzie o sam mechanizm jest on banalnie prosty. Faktycznej dobrej zmiany nigdy nie było. Od początku postępowali tak samo, jak obecnie. Tzn. podpisywanie wszystkiego z marszu, czego życzą sobie w UE, a w propagandzie pusta gadanina o obronie polskich interesów. Pojawiły się zgrzyty, ponieważ dłużej już się udawać nie da. Przechodzimy do kolejnego etapu wielkiego resetu, czyli obniżania standardu życia, oficjalnie zwie się to właśnie zielony ład, cyfryzacja, zrównoważony rozwój, itd. itp.
    Podejrzewam, że trwają aktualnie ustalenia państw poważnych odnośnie kształtu ukropoliniackiej republiki. Stąd bierze się nasza mała stabilizacja, czy jak kto woli, wakacyjna przerwa przed ostatecznym rozwiązaniem kwestii byłej III RP. Owego postmagdalenkowego potworka. Pięknie i celnie nazwał go niegdyś Aleksander Ścios;
    III RP, to bękart nieprawego związku komunizmu z polskością.
    Namiastka niepodległej polskiej państwowości, zmontowana pod okrągłym stołem, była całkowicie zepsuta w chwili swoich narodzin. Dlatego zdycha bez odrobiny godności, czy choćby szczypty racjonalizmu. Chodzi mi tu rzecz jasna o antyrosyjski amok i równoczesne uwielbienie dla potomków rzeźników z upa. Niedługo nowi hajdamacy nam zaczną za wszystko dziękować. Ma się rozumieć, po wołyńsku.