Reklama

Konieczne jest wprowadzenie podziału, czy raczej rozróżniania dwóch kwestii. Samo zaczepianie Terleckiego na zakupach w galerii, przez „przypadkowe zatroskane obywatelki”, pachnie prymitywną prowokacją na kilometr. Fakt, że z tej „przypadkowej” rozmowy powstało nagranie, które w dodatku trafiło do lewicowej posłanki Nowackiej, mówi wszystko. Ktoś z wiadomych kręgów zobaczył Terleckiego i postanowił skorzystać z okazji, a dalej sprawy potoczyły się same. W tym aspekcie nie mam Terleckiemu nic do zarzucenia, jako człowiek zareagował dość normalnie na bełkotliwą tyradę ideologiczną, w datku wygłoszoną w sytuacji prywatnej, no półprywatnej, bo polityk w przestrzeni publicznej zawsze pozostanie politykiem.

Druga kwestia, stricte polityczna, wygląda już zupełnie inaczej i tutaj z Terleckiego, ale też z całego PiS pozostaje wiór. Najpierw wskażę na okoliczność łagodzącą i jest nią wieloletnia nagonka na polityków PiS. W ogóle mnie nie interesuje los tej partii, po tym co zrobiła Polakom, niemniej uczciwie trzeba przyznać, że politycy PO i lewicy mogli powiedzieć wszystko, natomiast Kaczyńskiego i resztę nawet z „nienawistnego” milczenia rozliczano. Takie historie muszą pozostawiać ślad w psychice i dotąd wyglądało to tak, że ci z PiS musieli się 10 razy bardziej pilnować niż ci z PO. Z drugiej strony pamiętajmy też, że słynne „przypadkowe pytania” do Komorowskiego to robota PR-owców z Nowogrodzkiej, co wskazuje kolejny raz, że w polityce sentymentów nie ma. Tak, czy siak Terlecki po tylu latach obecności w polityce powinien wiedzieć w jaki sposób organizuje się podobne akcje i czym się to kończy. Inna rzecz to kondycja moralna i psychiczna polityka i tutaj zaczyna się prawdziwy problem, nie tylko z Terleckim, ale z całym PiS.

Gdy polityk walczy o władzę staje się wyjątkowo ostrożny, dyplomatyczny, „szanuje każdego Polaka” i stara się zadowolić wszystkich. PiS po zdobyciu władzy miał tak jeszcze przez rok, wystarczy przypomnieć sprawę Sebastiana z Seicento, którą rozdmuchano do absurdalnych rozmiarów, właśnie z obawy przed mediami i opinią publiczną. Wówczas PiS pamiętał o nieustannym polowaniu i prowokowaniu wypowiedzi oraz zachowań swoich polityków, co potem histerycznie wyolbrzymiano w mediach. Po dwukrotnie wygranych wyborach narodziła się pewność siebie, charakterystyczna dla wszelkich formacji politycznych – dostaliśmy władzę na zawsze. Przekonanie, że opozycja i jej wyborcy są bezrozumni i nie ma z kim przegrać, to jest bezpośredni powód zachowania Terleckiego. Znaczący i eksponowany członek PiS rzuca w stronę obywatelki inwektywą, nazywa ją kretynką i to się musi samo sprzedać. Obojętnie, jakie były dodatkowe okoliczności tej „wymiany zdań”, a wiadomo, że tam nie doszło do jakichś grubych prowokacji typu atak fizyczny, czy wulgaryzmy. W takim pojedynku polityk nie ma szans i partia też nie ma szans, gdy politykiem zachowującym się w sposób skandaliczny jest jeden z członków kierownictwa partii.

Jeszcze pięć lat temu Terlecki pokornie zwiesiłby głowę, zabrakłoby mu języka w gębie, co jest normalne w takich okolicznościach. Wczoraj Terlecki zachował się jak typowy rządzący, który się do rządów przyzwyczaił i nie widzi żadnych wad swojej działalności, dlategi reaguje alergicznie na jakąkolwiek próbę krytyki. Reakcja Terleckiego jest podświadomą reakcją polityka przekonanego o własnej wielkości. Kretynką lub kretynem zostałaby nazwana każda osoba atakująca politykę PiS na drażliwym polu. Mogła to być inflacja, mogła „pandemia”, akurat trafiło na „ani jednej więcej”, ale to nie ma większego znaczenia. Kaczyński z najbliższym otoczeniem tyle razy widzieli, jak wielkie protesty społeczne paliły na panewce, że doszli do jednego fałszywego przekonania – tak będzie zawsze. Pomylili się wielokrotnie, piątka dla zwierząt, wyrok TK, obostrzenia sanitarne połączone z gnębieniem własnego elektoratu, ale jak widać wniosków nie wyciągnęli żadnych. Oczywiście sprawa z Terleckim też ucichnie, problem tylko w tym, że to nie jedna lewicowa aktywistka, tylko miliony Polaków, w tym twardy elektorat PiS, usłyszało, że są kretynami, a takich rzeczy ludzie politykom nie zapominają.

Reklama
Poprzedni artykułWładysławowi F. nie wolno więcej!
Następny artykułZupełnie nowa polityka PiS – mikrob w odwrocie, nie trzeba się już bać
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

24 KOMENTARZE

  1. To tylko jedna z gierek dla odwrócenia uwagi ludzi od zbliżającej się Wielkiej Kompromitacji rządu, która stanie się katalizatorem jego odejścia w niebyt.

    Już powoli przebija się informacja, że magiczny eliksir nie zapewnia nieśmiertelności, a jego biorcy także chorują i umierają z pozytywnym wynikiem testu na covid. Niedługo publika dostrzeże “efekty naczyniowe”, skutkujące między innymi masowymi udarami, zakrzepicą, zapaleniami osierdzia i mięśnia sercowego. Trwa też testowanie hipotezy o powodowaniu przez rzeczony eliksir trwałej utraty odporności oraz dysfunkcji komórek macierzystych, a także innej o skracaniu łańcuchów telomerowych. W najgorszym przypadku to wszystko może skończyć się armageddonem “wyszczepionych”. A do tego namawia i często zmusza nasza kochana władzunia.

    Zresztą tego typu rzeczy dzieją się w większości państw zachodnich. Tak, jakby ta Wielka Kompromitacja była gdzieś zaplanowana.

    • Wśród kodziarstwa prawie 100% zaszczepienia. PiS pozbędzie się opozycji jeśli to prawda z tą śmiertelnością szczypawki. Z moich obserwacji ludzie padają jak muchy, głównie z powodu zatoru płucnego.

      A co do Terleckiego to wątpię że mu ta sprawa zaszkodzi. Mnie bardziej oburza napastowanie starszego pana na zakupach niż jego reakcja.

      • @ corintians
        Takie badania to wspomniane przeze mnie testowanie hipotezy. Na razie mamy pojedyncze przypadki, ale jeszcze nie oznacza to prawidłowości. W tych badaniach będzie ciekawe, czy spadek odporności ma charakter czasowy (po większości szczepionek tak jest, bo układ odpornościowy jest zajęty radzeniem sobie z wstrzykniętym patogenem), czy trwały, jak w przypadku AIDS. Co gorsza pojawiła się kolejna hipoteza, że wygenerowane w organizmie białko kolca uniemożliwia naprawę uszkodzonego DNA gospodarza, co może być przyczyną chorób nowotworowych i nadmiernych mutacji.

          • @ Antyglobalista2
            Tak, ale odniosłem się do postu, a nie linka. Problem z wpychanymi nam “boosterami” polega na tym, że nie są one tym, na co wskazuje nazwa. To jest terapia genetyczna, która musi być prowadzona przez lata i rozłożona na etapy. Wygląda na to, że etapów będzie 6. Chodzi tu o genetyczną transformację ludzkiego genomu. Niestety jeszcze nie wiem, w jakim celu.

        • Nie wszystkim wstrzykuje się ten sam preparat.
          Praktycznie tak można było przypuszczać od samego początku, a tu jest ku temu konkretniejsza przesłanka (choć może jeszcze nie twardy dowód):
          https://theexpose.uk/2021/10/31/100-percent-of-covid-19-vaccine-deaths-caused-by-just-5-percent-of-the-batches-produced/
          Wynika z powyższego, że w Stanach najbardziej zabójcze było tylko 5% wyprodukowanych serii, przy czym mowa oczywiście o skutkach krótkoterminowych, a właściwie niemal natychmiastowych.
          Co będzie z efektami średnio- i długofalowymi to się dopiero okaże. Z góry można natomiast przewidzieć, że prawie nikt ze szczepanów jednego z drugim nie skojarzy i będą raczej bronić diabolicznej szprycy do upadłego.

          • Ciekawe. Wymaga zweryfikowania.

            Ale .. zaplanowanie już na etapie rozpoczęcia prac nad “szczepionką” Systemu Śledzenia Dystrybucji produktu jest mocno zastanawiające.

            Rozproszenie serii feralnych szczepionek – jest sprzeczne z normalną praktyką dystrybucji produktów masowych – to się nie zrobiło samo. Musiała być jakaś przyczyna.

            No i bil wspominający w jakimś wywiadzie o oczekiwanym efekcie pierwszego etapu na poziomie 5 – 10 procent (powiedzmy 5 preparat + 5 dezorganizacja służby zdrowia).

      • @corintians
        Dzień Dobry
        Zawoalowana prorządowa propaganda nikogo już nie interesuje…
        To nie są i nigdy nie były szczepionki. To że stosownie do szeroko rozumianego zdrowia określonego organizmu, po strzale z preparatu spada ilość przeciwciał nie jest niczym nowym. U ćpunów tez jest taki efekt. Baa.. u ćpunów nawet jest podobnie jak u grupy testowej na własną odpowiedzialność, albo raczej w drugą stronę, u grupy jest jak u ćpunów. Finalnie odporność niska i co najmniej upośledzony układ odpornościowy. Taki zespół nabytego niedoboru odporności czy raczej zespół nabytego upośledzenia odporności. Bawienie się z retrowirusami niesie ze sobą konsekwencje, często nieprzewidziane no ale jak się sku..lom w garniturach (i sku..kom też a nawet cześciej) zachciewa bawić w dzieło stworzenia…
        Tu nic do podobania. Podoba mi się że na obecną chwilę mamy obserwacje że Ci co odstawili po pierwszej próbce od dilera wracają w większości do normy. Z pierwszej grupy tych co poszli strzelić sobie drugi raz wydaje się że może być podobnie ale zawsze procent spada z grupy no i za mało czasu by twierdzić coś z dużym prawdopodobieństwem. Ten spadający procent jest groźny. Tu analogia z ćpaniem jest dość obrazowa mimo że nie należy jej dosłownie porównywać (bo to analogia). To znaczy któryś strzał może być tym ostatnim.
        Proponuję nie jarać się jakimiś jednostkowymi badaniami. Są tacy którzy nie należą do zbioru gawiedź i zajmują się dziedziną (różnymi dziedzinami) od dekad. Idź na utrzymanie Alphabet’u i rób codziennie materiał o jakimś znalezionym na śmietniku szczątku. Będziesz miał źródło utrzymania za nic nie robienie jak wielu internetowych magistrów.
        Pozdrawiam

          • Po Astrze to zostaje ślad opony na plecach. To nigdy nie były szczepionki (i to jest ta propaganda).
            Jeśli nie wiesz czym jest preparat i nie wiesz czym jest wirus, to stawiam tezę że nie wiesz również czym są retrowirusy i jaki jest związek. Było od początku wiele razy czym jest np, c19 i czym są preparaty, lecz koszałki opałki widać były bardziej nośne.
            Trzeba było uważać.

    • Egon O
      PiS jaki jest, każdy widzi.” Pandemia” pozwoliła zobaczyć Kaczyńskiego, Morawieckiego i resztę, “rozebranych do naga”. Niestety to sk..wysyństwo przezywane “opozycją”, za wyjątkiem Konfederacji, dopuszczone do władzy, jest gwarantem szybkiego i definitywnego końca wszelkich oznak istnienia niezależności i niepodległości Polski. Usunąć stare złogi z PiS u, koalicja z Konfederacją, SP i wszystkimi patriotycznymi środowiskami w Polsce, to jedyna droga ratunku. Oczywiście pod warunkiem, że gangrena zdrady nie jest już w ostatnim stadium.

      • Cześć @gracz
        Jak lecisz z nazwiska to możesz śmiało wszystkie czterysta sześćdziesiąt plus sto i okolice wymienić, oraz lecieć co najmniej po tzw ministrach, tzw sekretarzach i tzw podsekretarzach. Są też dyrektorzy i naczelnicy choć tych ostatnich bym się nie czepiał bo oni są tylko WIERZĄCY, czyli ktoś zwyczajnie ich podatność na łykanie XXI wiecznych koszałków opałków wykorzystał.
        Pozdrawiam

  2. Dziadostwo i tyle. Znam niemało ludzi, ktorzy wyrwani ze snu w środku nocy w dowolnej sprawie dobrze by wiedzieli, co komu odpowiedzieć. A gdyby nie wiedzieli, natychmiast płyną i panu już dziękujemy, następny proszę.

    Koniec końców wyuczony repertuar kilku głakich reakcji (jak “zaprośmy panią do pałacu…”) ma na eksponowanych stanowiskach nawet większe znaczenie, niż merytoryczna znajomość branży czy służby. A w przypadku ludzi bez zawodu, jakimi są politycy, to jest właściwie jedyna kwalifikacja.

    Dokładnie tak, jak to zostało w felietonie opisane, PiS został kolejny raz obnażony. Ci ludzie nie potrafią dosłownie niczego. O ile taki Tusk nas wkurzał, to przez swoje cwaniactwo, ale trzeba przyznać, że do końca swojej polskiej rundy to była zupełnie inna liga niż bucowaty Kaczyński i otaczająca go dobrana horda nieokrzesańców. Najgorsze jest to, że pisowscy debile kompromitują kolejny temat społecznej debaty tożsamościowej.

  3. Brawo MK, bardzo doby opis zaistniałej sytuacji. Ja chciałbym zwrócić tylko uwagę na jedną rzecz, jeśli się mylę, to proszę lepiej zorientowanych o korektę, gdyż sam od dłuższego czasu nie jestem w stanie oglądać TV i mogę nie być na bieżąco. Otóż pamiętam jedno – obłudne pisuary nie opublikowały tzw. wyroku Przyłębskiej – na który teraz powołują się herodowe media, że niby to jego pokłosie. A zatem cała sytuacja nie ma z wyrokiem TK nic wspólnego, gdyż nieopublikowany nie wszedł w życie. Czyżbym cś przeoczył?
    PS
    Wie ktoś może z szanownych komentatorów na co zmarł Targalski? Panuje jakaś zmowa milczenia w tej sprawie.

  4. Szukam w internecie burzy po wypowiedzi w DoRzeczy dr Roszkowskiej … cisza 🙁

    – Z ciężkim sercem, stawiam oskarżenie, że w majestacie prawa, nasza grupa zawodowa polskich lekarzy, z powodu śmiercionośnych wytycznych dotyczących terapii pierwszej fazy, zaniechania badania i leczenia, skazała na śmierć kilkadziesiąt tysięcy Polaków – mówi w rozmowie z DoRzeczy.pl dr Marta Roszkowska.

    Ilu ludzi uniknęłoby hospitalizacji, gdyby nie „leczono” ich tylko paracetamolem w pierwszej fazie choroby COVID-19?
    Możemy się tego tylko domyślać. Amerykanie obliczyli, że 75-80 proc. pacjentów nie musiałoby wcale trafić do szpitali, gdyby byli oni wcześniej właściwie leczeni. . Słowacy na przykład sprowadzili iwermektynę. Może od nich powinniśmy się uczyć, może powinniśmy się uczyć od profesora Raoulta z Francji, kiedy podawać hydroksychlorochinę i jak nią leczyć chorych, albo posłuchać doktora Bodnara z Przemyśla, jak leczyć amantadyną. Wielką jego zasługą jest, że dał sygnał, iż lek ten działa i że ustalił jego nowe dawkowanie!

    http://nie-wierze-nikomu.pl/index.php/prawda-o-covid-19/42-dr-roszkowska-zaniechanie-leczenia-covid-19-skazalo-na-smierc-kilkadziesiat-tysiecy-polakow

  5. […] Obranie kursu na wojnę ze społeczeństwem wiąże się ze znacznie groźniejszymi kosztami politycznymi. PiS wie, że traci w sondażach i to tych, które sami zlecają. Z całą pewnością mają też szczegółowe wyniki w poszczególnych rubrykach. Restrykcje i przymuszanie do zabiegów medycznych, bez dwóch zdań zajmują czołowe miejsce, co zresztą dobitnie widać po słowach Niedzielskiego i Andrusiewicza. Obaj otwarcie mówią, że uwarunkowania medyczne to jedna rzecz, ale muszą się też liczyć z nastrojami społecznymi. Słowem klasyczna pułapka i sytuacja patowa. Gdziekolwiek się ruszysz dostaniesz po głowie, mocniej lub słabiej, ale samo zebranie batów jest pewne. I tylko tym daje się wytłumaczyć bezczynność PiS, czy jak kto wiali udawanie głupiego. Polityk, który nie wie co robić, po prostu nic nie robi. Proszę zwrócić łaskawą uwagę, że PiS zachowuje się zupełnie inaczej niż rok temu, nawet policją straszy inaczej, tak jakby sam był przestraszony. Jeśli już podejmowane są jakieś akcje to w absolutnym chaosie i paraliżu decyzyjnym, patrz ustawa pozwalająca pracodawcom na wgląd do informacji wrażliwych pracownika. […]