Reklama

Szybciej uwierzę w garbate aniołki, jak się mawiało w podstawówce, niż w to, że jakiemukolwiek celebrycie nie wolno przekraczać granic. Oni non stop to robią i zasadzie z tego żyją. Istnieje 1000 sposób, by celebryta trafił na top serwisów informacyjnych i innych gazet plotkarskich, ale 999 z nich to zawsze jest mniejszy lub większy skandal. Co się w takim razie takiego stało, że nagle jedną Kurdej-Szatan dopadła jako taka sprawiedliwość? W sprawie stanu wyjątkowego i sytuacji na granicy z Białorusią wypowiedziało się multum „znanych i lubianych”. Zdecydowana większość opowiadała identyczne idiotyzmy, co stygmatyzowana Kurdej-Szatan, niejeden i niejedna używali też wulgaryzmów. Niemal dokładnie w tym samym czasie swoje wygłupy w okolicach Michałowa odstawiał Owsiak i Stuhr, dlaczego oni mają spokój, a pani blondynka dzień w dzień dostaje po grzbiecie.

Argument, że przesadziła odrzucam na starcie, bo jeszcze raz powtórzę, celebryci po to istnieją i tak funkcjonują. Trafiła w fatalny czas, gdy Łukaszenka z Putinem na tyle przyśpieszyli, że strach obleciał nawet TVN i „Wyborczą”? Ten trop uważam za słuszny, jednak to tylko jedna okoliczność, która nie tłumaczy całości zjawiska. Normalnie to się kiwa palcem, potem dodaje, że to jednak wybitna artystka, obrończyni praw człowieka, „ekolożka” itd. Czasami nie ma litości, ale to tylko wtedy, gdy się naruszy tabu, jak na przykład zrobiła to Bożena Dykiel. Sęk w tym, że Kurdej-Szatan nic podobnego nie zrobiła, wręcz przeciwnie popłynęła z prądem niczym Maja Ostaszewska. O co tu chodzi i skąd ta niesamowita gorliwość ze wszystkich stron? Pierwszy odpalił się Kurski i w podobnych okolicznościach mówi się o „pisowskim zamordyzmie”, następnie daje darmową reklamę „ofierze” i w końcu stanowisko w konkurencyjnych mediach. Tymczasem za Kurskim poszedł „Polsat”, gdzie celebrytka usiłowała złapać angaż. Co prawda „Polsat’ nie wydał żadnych komunikatów, ale na kilku portalach można przeczytać, czego „dowiedziała się nasza redakcja od rozmówcy, który chce pozostać anonimowy”. Jedynie Play zachował się asekuracyjnie, nie znaczy to jednak, że pod wpływem presji nie zmieni zdania.

Nagle wszyscy zapłonęli patriotyzmem i troską o Ojczyznę? Rzeczywiście kluczem do rozwiązania zagadki jest ciężka, niemal wojenna atmosfera na granicy z Białorusią? Nie, w tak daleko posuniętą naiwność nie zainwestuję, za to skorzystam ze starej zasady: „jak nie wiadomo o co chodzi, to…”. Pozostawiłem niezawodną zasadę w zawieszeniu, bo w tym przypadku wymaga małej modyfikacji. Owszem chodzi prawdopodobnie o pieniądze, ale w wersji pośredniej. Fakt, że Kurdej-Szatan nikt nie ma ochoty bronić mówi najwięcej o niej samej. Prawdopodobnie pani gwiazda swoim niezrównoważonym i wrednym zachowaniem, które nieopatrznie ujawniła publicznie, częstuje wszystkich dookoła. Jeśli jednego dnia potrafiła występować na manifestacjach KOD, by drugiego dnia robić u Kurskiego, jeśli pracowała w TVP i szukała angażu w „Polsacie”, jednocześnie trzymając angaż w Play, to równie ambitne koleżanki i koledzy na pewno nie patrzyli ze spokojem na taki rozwój kariery. Naturalnie istnieją gwiazdy, które są tak wredne i cyniczne, że kompletnie nikt ich nie toleruje, łącznie z rodziną, a mimo wszystko są nietykalni. Zgadza się, ale to najwyższa półka, okolice wspomnianego Owsiaka, Stuhra, czy Wojewódzkiego, Kurdej-Szatan, to co najwyżej półka średnia, czyli taka, która nie może sobie pozwolić na połowę tego, co wyczyniają największe „gwiazdy”.

Dokładnie w tym i tylko w tym obszarze szukałbym przyczyn gwałtownego, choć w moim przekonaniu nie ostatecznego upadku. Wszelkie próby wyjaśniania „nagonki” na Kurdej-Szatan względami bezpieczeństwa państwa, szacunkiem dla polskiego munduru, czy patriotyczną postawą, nie są warte uwagi. Takie rzeczy w tych środowiskach się nie zdarzają, a jeśli już to są przedmiotem kpin lub profanacji w stylu sprzątania kup po psie, co ma być współczesną definicją patriotyzmu. Poddano gwiazdeczkę małemu linczowi, bo mało kto ją lubi i z takim drażniącym charakterem usiłowała wdrapać się na szczyt. Inaczej tego nie widzę i nie zobaczę.

Reklama
Poprzedni artykułSpektakularny sukces „Marszu Niepodległości” i frajerstwo Trzaskowskiego pełną gębą
Następny artykułWschód na czele, jak odwrócimy tabelę!
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

10 KOMENTARZE

  1. Co najmniej kilkanaście naprawdę ważnych tematów, może nawet setka. Co dostajemy? Materiał z d..py o tzw kur..tyzanie tzw okupanta, jako przytłaczająca większość homo rzekomo sapiens zwana gawiedzią rzecze. Robi się coraz bardzie żenująco, co doskonal widzi wymieniona gawiedź, która ewolucyjnie jest co najmniej piętro wyżej od komediant(ów/ek), których jedynym zajęciem było z racji naturalnej zdolności do nieudolnego małpowania, pokazywania jak głupi może być tzw Świat (a także: jak pozbawiony etyki, wulgarny i pełen nienawiści) jeśli tylko pozwolimy pajacom (i pajackom?) decydować o losie innych i oddamy przekaz (również w obrębie afaltu), a “niedajboże” zaczniemy im rozdawać, nagrody, ordery i stawiać pomniki. Hmm… No dobra, to się dzieje od dawna, jesteśmy w d..pie.
    Może stąd i materiały z d..py. Smutne.
    Co będzie dalej? O kur..tyzanie szlochającej znad granicy?

    • @nikt_ważny
      Powiedzieć że teksty publikowane od dłuższego czasu przez Pana Wielguckiego jako żenada do n-tej potęgi, to tak jak by nic nie powiedzieć.
      Pomazaniec żoliborskiego geniusza, globalista którego nazwiskiem nie chcę sobie kalać klawiatury, na ten przykład na rozkaz Berlina cofa Polskę o 50 albo i więcej lat. Nie będzie kopalni, nie będzie elektrowni, samochodów też a Pan Wielgucki o przysłowiowej dupie Maryni …

  2. Teraz różne telewizje będą się głowić jak ową panią zastąpić. Ta “technologia” się przyda, bo długotrwałe niedyspozycje aktorów staną się chlebem powszednim. I to nie tylko aktorów. Taki syndrom Aguero. Gorzej będzie z pilotami, ale można latać we trzech. Zawsze ktoś będzie w stanie wylądować.