Reklama

Na początek proszę zwrócić uwagę na dwa znamienne fakty. Po pierwsze przy takich liczbach, jakie mamy dziś, Niedzielski biegał z policją i sanepidem nie tylko po hipermarketach, ale po chodnikach. Wszyscy maski włóż! Po drugie konferencja goniła konferencję, a straszenie i zrzucanie winy na Polaków, bo ktoś tam poszedł do „Biedronki” bez maseczki stało się codzienną mszą, czarną mszą jeśli się trzymać precyzji porównania. Dziś jedynie Kraska robi za kuriera złych wiadomości, ale nawet on nie zakrywa ust i nosa na zewnątrz i stoi pół metra od swojej świty i dziennikarzy. Teraz przejdźmy do faktu trzeciego, o którym pisałem od wielu, wielu miesięcy. Nie ma takiej możliwości, żaby cała mistyfikacja „szczepionkowa” nie posypała się w drzazgi, jak tylko przyjdzie sezon. No i sypie się zgodnie nie tyle z przewidywaniami, co podstawową wiedzą z biologii dla klas IV-VI.

Trudno głupotę i prymitywizm propagandowy rządzących definiować inaczej niż słynnym powiedzeniem Einsteina, że obłęd to jest ciągłe powtarzanie tych samych czynności i liczenie na inny skutek. Mamy na świecie wirusy i odkąd świat istnieje człowiek z nimi żyje, w sezonie infekcyjnym lżej lub ciężej choruje, w skrajnych przypadkach umiera. Walczyć z tym zjawiskiem biologicznym jakoś tam można, ale na poziomie indywidualnym i w taki sposób, jak nas uczyły babcie i mamy. Załóż czapkę, bo się przeziębisz, nie siadaj na kamieniu, bo dostaniesz wilka, nie pij zimnego, przebierz się jak się spocisz, nie chodź z mokrą głową, zjedz coś ciepłego, żeby nie osłabiać organizmu. Do tego sport, spacery na świeżym powietrzu, a przy przeziębieniach dostępne powszechnie proste leki i znane domowe sposoby, polecane również prze mądrych lekarzy. Nie ma, nie było i nie będzie innego sposobu na walkę z wirusami, których są tysiące i choćby rzeczywiście powstała skuteczna szczepionka, zamiast tej marketingowej maści na szczury, to ochroni nas przed jednym, może trzema, ale nie tysiącem wirusów.

Gdy się wyjęło z pakietu jednego najmodniejszego mikroba i od dwóch lat robi się wokół tego cyrk, zapewniając, że już „za dwa tygodnie” sobie poradzimy, efekt zawsze będzie taki sam i dokładnie taki, jak mówił Einstein. O ile bzdur o maseczkach nie dało się zweryfikować, o tyle „szczepienia” zweryfikują się brutalnie i to w prostych liczbach. Mamy blisko 60% „zaszczepionych”, co oznacza, że mniej więcej o 60% powinna spaść liczba przypadków, zgonów i hospitalizacji. Niedzielski poszedł w tę stronę, gdy naciągane statystyki pasowały mu do teorii, jednak „zapomniał” o drobnym szczególe. Mamy koniec października i taką pogodę jak w maju. Krótki wniosek? Sezon przesunął się o parę tygodni i najgorsze dopiero nastąpi, z chwilą załamania pogodny z wiosennej na jesienną pluchę i chłód, ludziom zaczną lecieć gile z nosa, wielu zapomni o czapkach, niejeden usiądzie na kamieniu i „zabawa” zacznie się od nowa. Żadna profilaktyka na skalę masową i żadne „szczepionki” tego nie powstrzymają, wie to dziecko, o ile słuchało pani na biologii chociaż jednym uchem. Niedzielski na biologii z miłością słuchał swoich pierwszych przemówień, które nagrywał na „Kasprzaku”.

Ministrem zdrowia jest niekompetentny i pozbawiony wyobraźni syntezator mowy, w dodatku kompletnie wyzuty z ludzkich uczuć i umiejętności przyjmowania najprostszych faktów do wiadomości. Z „pandemią” można sobie było poradzić tylko tak, jak zrobiła to Dania, Szwecja i Holandia. Ogłosić, że mamy do czynienia z wirusem jak każdym innym, na szczęście dostępna jest „szczepionka” i każdy może się zabezpieczyć, reszta działa na własną odpowiedzialność, wracamy do pracy i szkół, żyjemy normalnie. Jakiekolwiek zabawy z „zero kowidu” zawsze i wszędzie zakończą się groteskowo, a w przypadku Niedzielskiego tragicznie dla ludzi. Jest więcej niż pewne, że wskaźniki zakażeń i zgonów poszybują w górę i będą te statystyki w znacznym stopniu zasilać „zaszczepieni”. Obawiam się również, że w panice Niedzielski znów zrobi czystki w szpitalach, bo na zamordyzm w takiej skali jak przed rokiem nie ma szans, ludzie za dużo widzieli i słyszeli. Smutny obraz „obozu patriotycznego” i „ministra zdrowia”, który się przekłada na dramat Polaków.

Reklama
Poprzedni artykułRekonstrukcja rządu – przyznanie się do serii porażek i planowanie następnych
Następny artykułNudą z „pandemii” wieje, nic się nie dzieje i tak już zostanie…
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

33 KOMENTARZE

      • Aż wysłuchałem co ta blać tym razem klepie… to co zwykle, czyli globalistyczna agenda w najczystszej postaci plus parę słów o Polsce na wyraźną prośbę TVN.
        Mogą nam naskoczyć. Polska robi kokosy na wspólnym rynku, dotacje po odjęciu składki to margines. Ze wspólnego rynku nas nie wyrzucą, bo UE nie ma takich procedur. Z całej reszty hamulców rozwojowych niech nas wywalą – zrobią nam przysługę. Jeśli rząd będzie niezawisły w tym temacie to powinien grać ostro z eurokołchozem.. a czy będzie to oczywiście inna sprawa. Idealny scenariusz dla Polski to trwać w unii korzystając ze wspólnego rynku, trzymać się własnej waluty, nie brać dotacji i nie płacić składki.

        • @smartboy
          Dzień Dobry
          Tyle że nie o impulsy tu chodzi tylko o wymuszenie zmiany na lennym terytorium, albo kierunkowej albo osobowej. A wtedy kokosy pójdą się… czochrać. Nieustająco powtarzam że homo rzekomo sapiens są niezwykle podatni na sugestię a ołtarzyki liczone w calach im skutecznie podsuwają coraz to nowsze koszałki opałki. Wszak zaklęta pętla w rodzaju wyższe podatki –> ucieczka do rajów podatkowych –> wyższe podatki …. nie powstała sama i nie jest tak że nie wiadomo co było pierwsze, bo pierwsze było objawienie z ołtarzyków zesłane przez komu…. tfu… liberalnych demokratycznych przedsiębiorców. Mniejsza.
          To jest naprawdę spokojne, pracowite i bogate miejsce które potrafi znaleźć równowagę ale wadą jest niezwykłą podatność na sugestię.
          Wystarczy popatrzeć na narrację. Pasożyty und hochsztaplerzy są źli ale spory kawałek gawiedzi rozważa czy dawać głos na wyboru innych z grupy pogrobowców eses czy też z kryptoobyczajowej trupy nadkochającą zbyt małe dzieci. A są tacy i to w spore ilości którzy chcą aportować na czerwonych tęczystów bo uważają że to Ci dzięki którym powstał tamten system i jego owoce, system KTÓRY NIE MINĄŁ, a to akurat Ci, którzy to co tamte dwa pokolenia wypracowały skutecznie zdewastowali, jumeli i znikło.
          Ale co tam, Gospodarz tak mówi (np. że Gierek be) to podatna na sugestię gawiedź łyka. I zupełnie się nie pomyliłem. Wczorajszy tzw vlog był “o dupie Maryni” i idę o zakład że dzisiejszy felieton będzie również taki, a nawet jeśli faktycznie czyta i napisze o tym temacie to będzie takie “pitu pitu nic się nie stało”. Na jap… gościu żyje w chaszczach, śmierdzi formatem i reżyserką, gawiedź leci bo język ma, powiedzmy niewyrafinowany, z logiką na poziomie klocków duplo.
          Co do sytuacji, po płomiennych przemówieniach i kanalizacjach takich czy innych Gospodarzy, nic nie będzie, teatrzyk na całego, a jeśli jakaś cześć gawiedzi ma zrobić wentylek z zamieszaniem to się przekaz zrobi taki żeby to ta najgłupsza była, co to jej nawet na jajka i pomidory nie stać (albo żyłuje) a bić się już nie potrafi zupełnie. Pogrobowcy ese, metod gestapowskich i strzałów w tył głowy zresztą wszyscy kibucowskiego i …pejskiego prowadzenia robią co chcą a gawiedź skanduje: “eu-ro-pa, eu-ro-pa, eu-ro-pa”. Pewnie z drutów obozowych też będą tak wołać i z lufą przy potylicy też.
          A pasożyty und hochsztaplerzy zacierają ręce bo obszar nieciągłości między szczytem kryształowej góry a jej podnóżem się zwiększył i można grabek używać do woli bez konsekwencji. Nie zmienia to jednego, jak chcemy coś zmienić MY to musimy to zrobić MY, bo w przeciwnym wypadku z udziałem chaszczowych bohaterów zrobią to inni. I jak widać robią.
          Pozdrawiam

          • @Smerf Maruda Ustka
            Dobry Wieczór. Przeczytałem w któryś wieczór. Dużo nieciągłych obszarów, a co do wniosków i spekulacji które czasem są na stronach to szacunkowo mylą się w jakiś dziesięciu, może piętnastu procentach, z nich. Niestety, powiedzmy, że niejawne są, wiec “wiem ale nie powiem” (gdyby ktoś nie pamiętał to z roli takiego banksterskiego miernego eks aktorzyny 😀 ).
            MY istniejemy. Głównie dlatego, że nikt nie wie że istniejemy albo też stanowimy publicznie wymiar statystyczny. Czasem tylko jakiś ortodoksyjnie fanatyczny urzędnik może dostrzeże jakieś obszary nieciągłości w jakimś ułamku MY, drzewiej zwane białymi plamami, ale nikogo nie zniknięto. Potrzebują MY. Zresztą tu również jest dużo MY, bo MY to nie jest jakaś forma organizacji, z listami, tajnymi powitaniami, tajnymi spotkaniami czy wielkimi spiskami. My nie jesteśmy jakąś warstwą. MY jesteśmy w każdej warstwie.
            Formalnie MY jest trochę jak Mityczne Yeti 😀
            Albo trafniej jak tzw promieniowanie tła 😉

  1. Panika w środowisku medycznym narasta. Miało być tak dobrze: wyniki testów “z dupy” na poziomie sankcjonującym utrzymanie dodatków covidowych i finansowania szpitali, większość “bezobjawowych chorych”, granciki od producentów eliksiru i od czasu do czasu jakiś rzeczywisty przypadek, by nie umrzeć z nudów.

    A tu zonk. Do szpitali zgłaszają się ludzie z zakrzepami, zdemolowanymi sercami, sepsą, dziwnymi chorobami o podłożu autoimmunologicznym, zakażeniami bakteryjnymi dotąd typowymi dla chorych na AIDS. Na oddziałach ląduje też coraz więcej osób zaszczepionych, które są chodzącymi (a właściwie leżącymi) przykładami na nieskuteczność tych preparatów. I wszyscy domagają się leczenia. Miała być kasa i plaża, a będzie dużo roboty, leczenia przypadków poza poziomem kompetencji oraz masa trupów.

    Ci mądrzejsi medycy już czują pismo nosem. Coraz więcej pacjentów i ich rodzin nie będzie już miało nic do stracenia i będzie szukało winnych ich nieszczęścia. A ci są blisko, ubrani w białe fartuchy…

  2. Jutro Niedzielski ma się spotkać z komendantem Policji, żeby wymóc wystawianie mandatów za brak namordników. Nazywa to zmianą polityki. Oczywiście, to kolejne pustosłowie bezradnego ministra, bo rząd nigdy nie zmieniał polityki w tym zakresie. To sami policjanci mają już dosyć wygłupów i coraz częściej odstępują od ukarania, ograniczając się do tzw. pouczania, albo w ogóle nie zawracają sobie głowy sanitarnymi pierdołami.

    O tym, jaka jest skala zjawiska świadczy też desperacki krok Ministrstwa Zaglady sprzed dwóch tygodni, zapowiadający wspólne patrole Sanepidu i Policji. Nawet nie wiem, czy gdzieś faktycznie do tego doszło, ale to drugorzędna sprawa. Przede wszystkim rzuca się w oczy, że rząd musi pilnować policjantów i dyscyplinować ich obecnością funkcjonariusza policji sanitarnej, która w niektórych aspektach przejmuje rolę policji politycznej.

    To zaś świadczy o kolejnym zjawisku – rząd PiS traci kontrolę nad Policją. To jest rząd, w którym stanowisko wicepremiera d/s bezpieczeństwa pełni Kaczyński. Ten łajza kolejny raz dowodzi, że nie ma takiej rzeczy, której by nie potrafił spieprzyć.

    I jeszcze jedno. Koalicja rządząca, lub zamierzająca rządzić – nawet nie wiem, państwem z dykty jakim nieubłaganie stają się Niemcy, podjęła wczoraj decyzję, że stan pandemii skończy się 25 listopada. Mają tylko zostać do ziosny jakieś tam niuanse i oczywiście maseczki. Dzisiaj ich pisowscy namiestnicy w Polsce od razu ogłosili, że w zasadzie nie ma się już czego bać jeśli chodzi o zarazę i na lekko się przeslizgamy ze wszystkim do 30 listopada. Z tym, że maseczki zostają. No i w tej sprawie Nidzielski idzie do policmajstra…

    • @ taktyczny
      Maski to taki fetysz, który ludziom ma przypominać o “pandemii” i o nakazie podległości ukazom władzuni. Z medycznego punktu widzenia nie chronią przed wirusami, a same przy długim noszeniu stanowią rozsadnik bakterii, nie wspominając już o azbeście i grafenie używanym w procesie produkcji plastikowej tkaniny filtracyjnej. Sama akcja Niedzielskiego wskazuje na to, że nie o zdrowie tu chodzi, ale podporządkowanie się reżimowi.

    • “rząd PiS traci kontrolę nad Policją” – nadmiar optymizmu! Jest tak samo, jak za stanu wojennego. Ludzie wmawiali sobie – i próbowali wmówić to milicjantom – że milicjanci to zwykli, zniewoleni i zastraszeni ludzie. A rzeczywistość była inna: byli to ludzie zaprzedani duszą i ciałem systemowi, a jeśli kogoś nie spałowali, albo spałowali lżej, to z przyczyn czysto egoistycznych (dobry lekarz, współpracownik SB, znany adwokat, kierowniczka sklepu itp.). Dziś jest tak samo. Przyjdzie rozkaz – będą mandaty. Albo pałowanie i gaz. I nie łudźcie się, że Wasze chciejstwo to zmieni.

      • @Republikanin
        Jest jednak mała różnica. Za komuny milicja z rodzinami nie dzieliła losu zwykłego człowieka. Były żółte, firanki, talony i inne przywileje. Żyli w innym świecie. Teraz rodziny milicjantów także są “lockdownowane”, muszą nosić maski i być “wyszczepiane”, o ile taki padnie rozkaz. Ciekawe czy będą fundować swoim dzieciom przymusową szprycę na rozkaz chazarskiego zwierzchnika, wiedząc co tym dzieciom później grozi.

    • O pardon, pragnę zwrócić uwagę, że od jakiś 2-3 miesięcy software cyborga został zaktualizowany i mówi teraz 1,5 x szybciej. Gościu albo zaczął brać jakiegoś speeda bo już nie wytrzymuje ciśnienia i oczekiwań mocodawców albo sam się kapnął że jego flegmatyczność wzbudza śmiech.

  3. Być może działają u cyborga już tylko nieliczne sterowniki. Stąd jego zafiksowanie na punkcie przymusowego noszenia na twarzy szmaty. Owo maskowanie, jadąc jego nowomową, dosłownie go nakręca, jakby operator wciskał guzik, turbo.
    Powtórzę się, bo nic innego do łba mi nie przychodzi.
    Rządzą nami kompletni debile i w tym nasza nadzieja. Zamordyzm im się marzy, lecz są zbyt durni, aby go wprowadzić. Narobili i narobią jeszcze szkód. Podejrzewam, iż rozkręcą znów paranoję w listopadzie, ale nie wypali tak, jak zeszłoroczna. Władza, w większości, składa się z ignorantów, którzy nie mają zielonego pojęcia o nastrojach społecznych wynikających z masowej pauperyzacji Polaków. Poza wszystkim;
    Sytuacja, jak zwykle w krajowym wydaniu, posiada swój rys, że tak powiem, humorystyczny.
    Minister ludobójstwa chce straszyć policję sanepidem? Oby tak dalej;
    Im szybciej się układanka rozsypie, tym mniejsze szanse na dopięcie całej operacji. Oczywiście srowid jest sterowany z zewnątrz i wierchuszka kolejne wytyczne, do wykonu, przyśle. Tu znów liczę na naszych polityków. Oni nawet precyzyjnymi wskazówkami pokierowani, potrafią sprawę koncertowo spieprzyć.

  4. art. 41 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia stanowi:
    W stosunku do sprawcy czynu można poprzestać na zastosowaniu pouczenia, zwróceniu uwagi, ostrzeżeniu lub na zastosowaniu innych środków oddziaływania wychowawczego.

    Czy Niedzielski naciskami na Komendanta Głównego, nie przekracza swoich uprawnień.
    Policjant lub inny funkcjonariusz indywidualnie podejmuje decyzję co do zastosowanych środków w stosunku do sprawcy wykroczenia i nie może ona być z góry narzucona przez przełożonego.
    Art. 33. Zasady wymierzania kary
    § 1.
    Organ orzekający wymierza karę według swojego uznania, w granicach przewidzianych przez ustawę za dane wykroczenie, oceniając stopień społecznej szkodliwości czynu i biorąc pod uwagę cele kary w zakresie społecznego oddziaływania oraz cele zapobiegawcze i wychowawcze, które ma ona osiągnąć w stosunku do ukaranego.
    § 2.
    Wymierzając karę, organ orzekający bierze pod uwagę w szczególności rodzaj i rozmiar szkody wyrządzonej wykroczeniem, stopień winy, pobudki, sposób działania, stosunek do pokrzywdzonego, jak również właściwości, warunki osobiste i majątkowe sprawcy, jego stosunki rodzinne, sposób życia przed popełnieniem i zachowanie się po popełnieniu wykroczenia.

  5. Coraz więcej tzw. “teorii spiskowych” przestaje być teorią a staje się faktem…  Poniżej, potwierdzenie, że Fauci kłamał i jednak finansował badania w Wuhan nad “gain-of-function” czyli ułatwianiu koronawirusowi od nietoperzy zarażania ludzi.  W drugim artykule, pfizer i moderna przyznają, że ich podwójne szczepionki przestają działać po 11 miesiącach i potrzebna jest “dawka przypominająca”…

    http://www.swellnet.com/comment/770793

    alexberenson.substack.com/p/pfizer-and-biontech-announce-their/comments

    • Tylko co z tego, że my to wiemy i oni wiedzą ze my wiemy? Kompletnie nic. Fauci uzbrajał koronawirusy, PCR dają fałszywie pozytywne wyniki, prof. Kuna (pulmonolog) mówi w Polsacie, że maski nie działają, brytyjski raport stwierdza, że “szczepionki nie powstrzymują infekcji ani przenoszenia wirusa (w rzeczywistości raport pokazuje w innym miejscu, że zaszczepione osoby dorosłe są obecnie zakażone w znacznie WYŻSZYCH wskaźnikach niż osoby nieszczepione” – https://www.bibula.com/?p=128667
      A rządzący idą coraz bardziej pod prąd. Już nie można spokojnie odwiedzić chorego w szpitalu, zrobić zakupów i chodzić do szkoły. wszystko po to, by jak to Dworczyk powiedział ostatnio “wejść w proces szczepień”. I cały czas de**e wchodzący w proces szczepień się znajdują.

      • Witaj @Iwonn, Dzień Dobry
        Chociaż “dobry” chyba nie do końca jest na miejscu. To Twoje podsumowanie skwitowałem pod najnowszym grafomaństwem tego miejsca.
        Tak zwyczajnie, po prostu, wszyscy jeszcze w miarę normalni są… no tam tam gdzie są, a zwykłe “a nie mówiłem” zupełnie nie jest na miejscu.
        Pozdrawiam

      • @ Iwonn
        No coż, na razie rzeczywiście sprowadza się to do tego “że my to wiemy i oni wiedzą ze my wiemy” ale… Zauważam w moim otoczeniu małe, może nawet maleńkie zmiany, ale zawsze to coś. Już o tym ktoś wspominał, szczepany tracą rezon i nawzajem się upewniaja, że dobrze zrobili biorąc berbeluchę i już tak ostentacyjnie nie kpią z tych co odmówili. Biorąc pod uwagę środowisko w jakim się obracam (edukacja), osobniki w większości święcie wierzące w to co rząd i “eksperci” powiedzą, to jednak uważam to za pozytywny znak. Dzisiaj miałem wizytę lekarską i jestem po niej zszokowany, nawet jeden raz nie zaproponowano mi szprycy, a poprzednio cały czas byłem do tego usilnie namawiany, mimo że cel mojej wizyty nie miał nic wspólnego z “zarazą”…

        • Ja bardziej zauważam polaryzację poglądów. Rozmawiałam ostatnio z optyczką. Zaczęło się od rozmowy o tym, jak nauka zdalna psuje dzieciom wzrok. A skończyło na wspólnym wyklinaniu wykonawców tego bandyckiego planu wyszczepienia. Pani opowiadała jak jej matce chorej na nowotwór usilnie proponują szprycę, “bo ma choroby towarzyszące”. Pani z ledwością dobierała cenzuralne słowa by nie zacząć bluzgać przy obcej osobie. Po drugiej stronie barykady, babki 50+ chodzące po sklepach z jeszcze wyżej naciągniętymi niż przed miesiącem maskami, spryskujące się rytualnie jakimś roztworem przed wejściem i osoby pozaszczepiane 3 dawkami i będące z tego powodu w niezrozumiałej euforii. No dobrze. Jak mówi rosyjskie przysłowie – pażyjom, uwidim…

        • Dobry Wieczór @Adam66
          Przestrzegałbym przed rozciąganiem pojedyńczej perspektywy na całe continuum. To jest właśnie takie pocieszanie się czy taka radosna twórczość codzienna Gospodarza. Homo rzekomo sapiens są różni, bardzo różni. W uproszczeniu można mówić że jakiś tam odsetek jednej i odsetek drugiej strony zmienia front, ale to tak nie działa. Gawiedź u podnóża góry to dość ciągły obszar, ciągły wielowymiarowo, jest mnóstwo postaw i tylko odpowiednio liczna i odpowiednio zróżnicowana liczba niepowtarzalnych perspektyw o różnych kontrastach, daje ogólny obraz który można mniej więcej w danej wartości chwilowej podzielić na części wyjątkowo krętą linią. Najbardziej niebezpieczne są wartości brzegowe po każdej stronie. To są fanatycy każdej ze stron, a jest nieco więcej niż dwie. Wszyscy oni całe swoje działanie opierają na WIERZENIACH. Ich działalność jest jak religia. I nie chodzi o jakiś teoretyków spiskowych czy konowałów za impulsy. Równie niebezpiecznie są fanatyczni prawnicy (tzw), urzędnicy (tzw), uniformy, “programiści”, “politycy”, “politruki” (i politruczki – uwaga na rebrandowaną słoneczną ale o tym w szczegółach może kiedyś). “Wierzący prawnik” czy “Wierzący urzędnik” jest równie niebezpieczny jak “teoretyk globalnych spisków” czy nawet współczesny “komiwojażer” wciskający na telefon garnki staruszkom, nawet bardziej bo dzięki zakazom, nakazom i karom ma w ręku bat oraz pałkę, no i potrafi ich użyć nawet nie za srebrniki ale za kila miedziaków.
          To że coś się zmieniło z Twojej perspektywy tej chwili dobrze ale “nie chwal dnia przed zachodem słońca”. Do 2024 jeszcze trochę czasu jest, a prankdemia w tej konwencji spełniła swoje zadanie. Na to co nadchodzi chyba nikt nie jest do końca gotowy ale tak się robi wielkie niekończące projekty które niosą prawdziwe zmiany.
          Pozdrawiam