fbpx

Właściwie to sam nie wiem po co się produkuję i piszę felieton o rekonstrukcji rządu, która chyba nikogo nie interesuje i mam też nieodparte wrażenie, że najmniej interesuje Kaczyńskiego z Morawieckim. Znalazłem tylko jeden powód, dla którego warto się wysilać i jest nim niestety bezsensowność działania PiS, dokładnie w takim samym stylu, jak to wcześniej pokazywała PO. Być może wielu poczuje się zaskoczonych, ale dla mnie jedyna sensowna zmiana w rządzie, która się politycznie broni to minister Bortniczuk. Skąd taki pomysł? Matematyki nie oszukasz, Kaczyński musiał zwerbować jak najwięcej dezerterów z partii Gowina, żeby zachować większość i gdy miał okazję załatwić to niskim kosztem, czyli obiecać Bortniczukowi fuchę w zamian za ściągnięcie kilku szabel, to każdy polityk zrobiłby to samo. Gorzej, że przez te groteskowe ruletki coś takiego jak Ministerstwo Sportu jest kompletnie ośmieszoną instytucją.

Najpierw Kaczyński wywalił panią minister, taką Muchę sportu tyle, że z PiS, potem uznał, że sport w ogóle nie jest potrzebny i zajmie się tym Gliński, w ramach kultury, na końcu z tych samych politycznych powodów wskrzesił ministerstwo i obsadził nowego ministra. Z jednej strony polityczna konieczność związana z utrzymaniem koalicji, z drugiej katastrofa wizerunkowa, ale tym się PiS nigdy nie przejmował. Reszta nominacji to już totalny kocioł. Niech mi ktoś łaskawie wytłumaczy jaka idea przyświecała wielkiemu kadrowemu Jarosławowi przy powołaniu ministra rolnictwa Kowalczyka, który do 2019 był ministrem środowiska, a jego następcą został najpierw Michał Woś, potem właśnie zwolniony Michał Kurtyka? Nie wspomnę już o tym, że Ardanowskiego, bardzo dobrego ministra rolnictwa, wymienił beznadziejny Puda, tylko dlatego, że ślepo wspierał katastrofalną „piątkę dla zwierząt. Były minister środowiska zastąpiony przez zwolnionego ministra środowiska, zostaje ministrem rolnictwa, zastępując zwolnionego ministra rolnictwa. Jak to definiować, jeśli nie beznadziejną ręką do kadr i kompletnie pozbawionym jakiejkolwiek logiki działaniem politycznym.

Wszystko ma swoje źródło nie tylko w kadrowym beztalenciu Kaczyńskiego, ale w bieżących wojenkach i błędach politycznych. Podejmowane są decyzje z dnia na dzień, by po roku wrócić do tych samych albo jeszcze bardziej kompromitujących rozwiązań. Po drodze jeszcze Semeniuk wylatuje w kosmos, niczym Grad do elektrowni atomowej. Rozumiem, że PiS kupił sobie następną „polityczkę”, żeby ta nie usiadła na jakiejś kanapie w kole poselskim, ale przecież ona nawet nie była posłem i naprawdę nie dało się wsadzić Semeniuk do PZU, żeby choć trochę Orlen odciążyć? Trzeba było robić ten cyrk z „Agencją kosmiczną”? Nie mój cyrk, nie moje mały, wydawało się jednak, że Grada z Tuskiem nikt nie przebije i wtedy cali na biało wyszli Kaczyński z Morawieckim. Pozostała dwójka nowych ministrów to dla mnie pełna zagadka, coś tam doczytałem i nie wiem, czy dobrze zrobiłem. Pani Moskwa była wiceministrem żeglugi i czegoś tam, teraz zostanie ministrem klimatu i środowiska, czyli w zasadzie niewiele się u niej zmieni, z jednego nie wiadomo czego do drugiego nie wiadomo czego. Ostatni to minister Nowak i jeśli powiem, że to następny bankier w składzie Morawieckiego, chyba więcej dodawać nie muszę.

Rekonstrukcji rządu inaczej niż przyznaniem się do serii porażek i planowaniem następnych nazwać się nie da. PiS dawno zatracił to, co miał w 2015 roku, teraz stał się klasyczną partią władzy, która zupełnie nie przejmuje się celami innymi niż utrzymanie władzy. Każda zmiana w ministerstwie temu służyła i niczemu więcej. Typowe przestawianie figur i pionków na szachownicy, co Kaczyński lubi najbardziej, ale tym razem są to same maty samobójcze. Nic rozsądnego z tej chaotycznej gry wyłonić się nie może i nie wyłoni. Łatanie dziur i kręcenie politycznej kiełbasy oczywiście nie skończy się nagłą utratą władzy ani też załamaniem sondaży, jak chce opozycja i wspierające ją media, ale to kolejny obraz do kolekcji, który się odkłada w głowach Polaków. Takie rzeczy w polityce zawsze działają z opóźnionym zapłonem i tutaj też nie przewiduję innych skutków.