Reklama

Należę do tych publicystów, którzy nie boją się banału, bo banał to nic innego jak wielokrotnie powtórzona i zweryfikowana prawda. W tym przypadku prawdą jest to, że bez nachalnej, prymitywnej i pełnej gnojenia ludzi kampanii rządowej, wspieranej przez „ekspertów” i celebrytów, liczba chętnych do „szczepień” byłaby z całą pewnością większa. Piszę to bez najmniejszego sarkazmu i retorycznych sztuczek, dla mnie to jest pewne, z bardzo prostego powodu. Jak sobie przypomnimy co po ogłoszeniu 500+ wyczyniali politycy opozycji z liberalnymi celebrytami, to od razu zrozumiemy, co się stało z rządową kampanią „szczepień”. Biedne dzieci pojechały nad morze i przeszkadzały Młynarskiej ćwiczyć jogę. „Superniania” biegała po krzakach i liczyła kupy pozostawione po tanim jedzeniu, w którym gustowała biedota z PGR-ów. Generalnie 500+ brała sama patologia, dziecioroby, pijaki i tak dalej.

Skutek? Na 500+ PiS wygrał kolejne wybory i praktycznie rozbił opozycję, oczywiście nie tylko tym jednym programem, ale był to bardzo ważny, wręcz kluczowy element całej układanki. Mając te doświadczenia za sobą, plus słynny „Przemysł pogardy”, w którym chodziło o permanentne poniżanie Lecha Kaczyńskiego, PiS nie tylko nie wyciągnął żadnych wniosków, ale wszedł dokładnie w te same buty. Zadziałał prosty mechanizm, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, gdy PiS zdobył władzę i zaczął sięgać po te same metody, to już nie było poniżanie i szczucie połowy Polaków, ale „dobro Polski”. Od samego początku, jeszcze na długo przed szczepieniami, które Horban, główny doradca rządu PiS, przewidywał dopiero na 2023 rok, mieliśmy do czynienia z szantażowaniem i poniewieraniem ludzi. Mordercami byli wszyscy, którzy wyszli pobiegać do lasu albo z dzieckiem na spacer. Nie dla siebie, ale dla innych musieliśmy zakładać szmaty na twarz, zostawać w domu, testować się i „leczyć” przez telefon. Jak ruszyły „szczepienia” nagonki nasiliły się w postępie geometrycznym. Przekonywanie do „szczepień” polegało i nadal polega wyłącznie na wyszydzaniu „antyszczepionkowców” i to ze wszystkich stron: rządowych, opozycyjnych, eksperckich, celebryckich, medialnych, medycznych.

Reklama

Wszyscy od dziennikarzy, przez polityków i „artystów”, po „lekarzy” poniewierali nie przeciwników szczepień, jako takich, bo tych nie ma w Polsce ponad 50%, ale posiadających konkretne wątpliwości, co do jakości „szczepionek” i samej „pandemii”. Nie znam jednego przykładu spotu, czy choćby publicznej wypowiedzi, które mieściłyby się w kategorii „edukacja społeczna”, o czym non stop trąbili wszyscy bezkrytycznie uznający „szczepionki” za eliksir życia. Niemal każdy „ekspert” zaczynał od tego, że potrzebna jest edukacja, a potem mówił o „płaskoziemcach”, „antyszczepionkowcach” i „mordercach”, którzy się nie chcą „zaszczepić” dla innych. Spoty krzyczały tylko i wyłącznie o odpowiedzialności za innych i egoizmie „płaskoziemców”. W mediach albo wyszydzano albo straszono wyrzucaniem „pasożytów” ze pracy, restauracji i innych miejsc publicznych. Najbardziej nierozgarniętemu psychologowi nie trzeba tłumaczyć, jaką reakcję musiała wywołać taka akcja. Nie było żadnej edukacji, było i jest permanentne szczucie, sekowanie, stygmatyzowanie podpierane najbardziej prymitywnym szantażem emocjonalnym. Reakcja? Zaszczuwani okopali się na swoich pozycjach, a ponieważ zobaczyli, że nie stanowią mniejszości, tylko co najmniej połowę społeczeństwa, to trzymają się razem.

W tej chwili nie pomoże już żadna kampania, nawet gdyby była perfekcyjna od strony komunikacji społecznej, czego PiS nigdy nie potrafił robić. Podział społeczeństwa jest tak wyraźny i głęboki, jak przy wielu innych tematach samograjach, patrz aborcja, reforma sądownictwa i tym podobne. Przeciwników tęczowej ideologii do popierania tęczowej ideologii można przekonać 5 na milion i będą to wyjątki potwierdzające regułę. Dodatkowym czynnikiem betonującym stanowisko tych, którzy „szczepić” się nie chcą, jest nieprawdopodobna nachalność, toporność i śmieszność rządowej kampanii sięgająca „loterii szczepionkowej”. Tak to działa, im bardziej się ludzi poniża i prymitywnie straszy, tym bardziej ludzie od takiej „edukacji społecznej” uciekają!

Reklama

20 KOMENTARZE

  1. W najbliższych kilku miesiącach będziemy mogli przeprowadzić Wielki Narodowy Test Hipotez. Jeżeli hipoteza o mechanizmie działania i szkodliwości wszczepianego “białka kolca” miałaby być prawdziwa, to w okolicach sierpnia zacznie się Wielkie Narodowe Wymieranie. W takim przypadku tygodniowa ilość zgonów powinna przekroczyć 15 tysięcy i utrzymywać się na tym poziomie przez wiele tygodni. Będzie to ponad 150 procent średniej wieloletniej.

    Gdyby testowana hipoteza okazała by się być prawdziwą, to ciekawe gdzie się podzieją ci wszyscy naganiacze szczepionkowi, a szczególnie stado medialnych hitlerków namawiających do wszelkich form dyskryminacji niezaszczepionych.

  2. Podzielam pogląd Gospodarza, lecz jedynie częściowo. To prawda, gdyby nie oblewano sceptyków szambem, najprawdopodobniej stanowilibyśmy mniejszość w społeczeństwie. Szczepionkowy przemysł pogardy, wylewający codziennie plugastwa i głupotę w mediach dobrej zmiany wynika z jakości tamtejszych pismaków. Oni inaczej nie potrafią. Joanna Lichocka i Tomasz Sakiewicz to wzorcowi przedstawiciele tego gatunku. Pisząc najkrócej, innej opcji partia, obecna siła przewodnia, do dyspozycji nie miała.
    2. Lech Kaczyński był prezydentem niedołężnym. Zarówno jeżeli idzie o podejmowane przez niego decyzje, jak i, ogólnie mówiąc, piastowanie powierzonego mu urzędu.
    Długo by można błędy wymieniać, zatem ograniczę się do przywołania kilku faktów. Przypomnijcie sobie Szanowni Państwo
    np. podpisanie traktatu lizbońskiego, czy pakietu klimatycznego.
    Prezydent Kaczyński kompromitował państwo polskie permanentnie, gdyż nie posiadał minimalnych kompetencji do reprezentowania go podczas wizyt za granicą, czy choćby przyjmowania obcokrajowców u siebie. Nie dokonał niczego również w polityce wewnętrznej. Kilka razy, bez potrzeby, ogłosił żałobę narodową, co zmniejszyło znaczenie tego nadzwyczajnego stanu. Słowem;
    Zasługiwał na krytykę. Brak w niej głębszej treści wynikał z komuszego domowego wychowania resortowych dzieci, z których składają się elyty III RP.
    3. Jarosław Kaczyński nie zrobił nic, aby po 2015 roku Polacy poczuli się Panami na własnej ziemi. Jedno posunięcie, czyli bez końca przywoływane 500+ to jeden z tysiąca niezbędnych kroków. Mógł przeprowadzić mnóstwo zmian, bez obciążania budżetu i równocześnie przysparzających zwolenników. Tak na szybko mi do głowy przychodzą m.in:
    Wprowadzenie prawa do posiadania broni palnej dla niekaranych.
    Zakończenie idiotycznej polityki tzw. antyalkoholowej, czyt. mandat za wypicie jednego piwa w parku.
    Legalizacja uprawy marihuany i już by młodych konkurencji podebrał.
    Wprowadzenie demokratycznych wyborów do władzy sądowniczej.
    Radykalne zredukowanie biurokracji. Tu upiekłby dwie pieczenie na jednym ogniu. Biurwy to zaplecze przeciwników. Poza tym zatruwają życie uczciwym obywatelom.
    Nic z tego nie wprowadził, nawet nie próbował, bowiem to osobnik umysłowo niezdolny do kierowania państwem. Wiecznie niedorosły rozpieszczony bachor, sprowadzający zagadnienia najwyższej rangi do poziomu gierek partyjnych. Kogo awansować, a kogo udupić. Aparat partyjny funkcjonuje więc w myśl zasady,
    “teraz kurwa my”.
    To przekłada się również na ton mediów. Bezustannie drażniących wszystkich łącznie i każdego z osobna, kto nie należy do grona wyznawców, ten szkodnik i wróg klasowy. Tak się trwałego poparcia nie buduje. Uzyskali drugą kadencję, lecz nie rozbili, chociaż mieli na to niezliczoną ilość okazji, debilnej opozycji. Kwestią czasu jest odwrócenie sympatii elektoratu.
    4. Zaskoczony będę, jeżeli program depopulacji, zakładany w ramach wielkiego resetu, ruszy już w lipcu, lub w sierpniu. Uważam, że podanie biomasie zabójczego preparatu w pierwszej turze szprycowania byłoby zabiegiem zbyt gwałtownym. Być może, jak zwykle jestem niepoprawnym optymistą. Albert Einstein celnie zauważył, iż głupota ludzka jest nieskończona.
    5. Mówiąc tw. Bolkiem poszukajmy plusów dodatnich, bo tylko o ujemnych przynudzam. Dla Dworczyka i spółki szczyty żenady nie istnieją. Co wykombinują, gdy okaże się, iż loteria też popularności szprycowania nie zwiększa. Czekam na kolejne, genialne, marketingowe strategie władzy. Tyle naszego, co się pośmiejemy.

  3. Wajcha właśnie została przełożona. Media zmieniły narrację: wczoraj “Łżemy na żywo przez całe 24 godziny” zapuściła temat: Akcja szczepień nieskuteczna, winny Dworczyk i Niedzielski. Dzisiaj “Solorz dossany do mienia publicznego’: “Ludzie umierają na raka, bo nie byli objęci leczeniem w czasie pandemii. Wielki błąd Ministerstwa Zdrowia i Premiera. Pandemia będzie skutkować wieloma zgonami na skutek bezczynności służby zdrowia.” Oba przekazy idą jednocześnie. W perspektywie widoczny przełom. Ciekawe, czy tylko polityczny, czy też karny.

  4. Nasi politycy; generalnie rzecz biorąc; nie ogarniają strategicznych interesów narodu gdyż mają zbyt ciasne móżdżki.
    Przekaz zmienia się, bo w USA zamienili miłośnika słowiańskich piękności na miłującego dzieci a deal z Niemcami i Rosją bliski jest dopracowania. PiS i niestety Polska zostają z ręką w nocniku. Do tego dochodzi kapitulacja przed UE z lipca 2020r, osłodzona trochę 770 paciorkami/koralikami za które sprzedali Nasz Manhattan z zawarowaną gwarancją “praworządności”. Władza będzie leżeć i kwiczeć. No chyba że przyspieszą dodruk pieniądza, tyle że inflacja już jest powyżej 5%. Jeśli za chwilę (rok może dwa) ludzie zobaczą że co raz więcej im ubywa, to żadne programy socjalne i rozdawnictwo mogą nie pomóc utrzymaniu się przy korycie. Dochodzi jeszcze kwestia 4-tej i kolejnych fal koronazajoba, relacji z państwami sąsiednimi – tu już leżymy po całości. Do tego przebudowa systemu energetyki – ktoś ma iluzję że pozwolą nam budować własne el. jądrowe? Wydatki na badania naukowe i reforma szkolnictwa wyższego. Służba zdrowia. Konieczność gruntownej przebudowy sił zbrojnych tak by sprostały wymaganiom XXI wieku – przecież nawet nie mają wizji co i jak należy zrobić, itd itp. Nie podołają, nie ma szans, sześć lat już zmarnowali.

  5. Plandemia to tylko narzedzie. Narzedzie do przekierowania swiata na droge Czwartej Rewolucji Technologicznej. Gdzie kapital ludzki w takiej ilosci jak teraz staje sie niepotrzebny. Bedzie zredukowany. Jego role przejmie Sztuczna Inteligencja i robotyzacja. I to nie jest teoria spiskowa. To bedzie zrobione do 2030-2035. Wszystkim znajacym angielski polecam takie wywiady jak ten. Tu, w dziewiatej minucie jest podane czemu ma sluzyc pandemia. Oczywiscie nie wprost jest to powiedziane, ale dostatecznie jasno. Ta rewolucja jest wynikiem konkurencji z krajem Wschodu-Chinami, w ktorym takie plany sa zwykle latwo przeprowadzalne, bo to kraje o innej mentalnosci i zarzadzaniem ludzmi. To jest wywiad dwoch bardzo znamienitych ekoonmistow, bankiera i specjalisty od ukladow scalonych. Warto sluchac ich wszystkich wywiadow…https://www.youtube.com/watch?v=u4BPHjcqkbk

    • To również “smoke & mirrors”.
      Polecam matematykę a zaraz później rachunki. Generalnie Naukę i ten prawdziwy niedostępny dla gawiedzi poziom dostępnej technologii. Fakt, na to ostatnie większość nie ma szans, jak nie wszyscy.
      To wszystko jest po to aby zacząć nie tyle rewolucję, co kolonizację techniczną najbliższej przestrzeni, a na to nie ma zasobów. Znaczy są, tyle że są przeżerane przez nie dających nic w zamian, nie tylko całości, ale nawet swoim dzieciom i sobie samy. “Obciążalści” na wiecznym zasilaniu “tarczowym”. Bez kolonizacji zabraknie zasobów w ogóle, dla kogokolwiek, a życie homo rzekomo sapiens i pokrewnych rozwiniętych gatunków w zasadzie się skończy przez Mass extinction second edition. To tak jakby ktoś nie wiedział do czego przypiąć reset. Ogólnie jeden czynnik tylko decyduje o zwolnieniu zasobów aby populacja homo rzekomo sapiens przetrwałą – drastyczne zmniejszenie tej populacji.
      Paradoks tej sytuacji jest taki że na liście tych co nie zostaną poświęceni, nie ma tych którzy tak ochoczo realizują różne cele ograniczające wielkość populacji, w tym z użyciem obecnej modnej metody. Nie ma profesji na P (ale i na inne litery), nie ma ludzi znanych z tego że są znani, i innych różnego umaszczenia łałtystów. To jest szereg działań które dzieją się od …. prawie 40 lat. Większość udzielających się po sieciach nawet nie widzi esencji niektórych metod uznając je za coś naturalnego i postęp. Tymczasem nawet komercjalizacja sieci Internet i doprowadzenie jej publicznej i oficjalnej części do kolorowego, pomalowanego na pastelowo chlewa w którym autorytetami (taki bożek dla inteligentnych bezobjawowo albo przyuczonych do profesji wymyślonych przez agnostyków z pejsami) są jednostki na te autorytety mianowane bez żadnych prawdziwych kompetencji i przydatnych umiejętności.
      Cała ta zwyrolologia, pałka po klimacie, równoudojenie, praworządność i lewonierządniczość, mnóstwo różnych działań było nakierowanych na to by homo rzekomo sapiens nie pomnażali się i nie czynili coraz większej liczby zasobów sobie poddanymi.
      Tylko że ostatnie naście lat coraz głośniej na oficjalnych konferencjach (którymi nikt się z gawiedzi nie interesował bo hitem były cycki D… no jakieś tam panny, meczyki i próbowanie kolejnego gatunku semi piwa) mówiono że idzie za wolno, że potrzeba “the great reset” i tak ustawić by było usilne pragnienie gawiedzi na cykutę.
      No i jest. A to że jest ich mniejszość nie jest pocieszającym bo to nadal olbrzymia liczba ludzi która WIERZY że to jest ich ZBAWIENIE. Gorzej bo wierzą w to ci który piszą kwity, decydują co jest “prawem”, wydają decyzje i zarządzają pałką, tą która W IMIĘ SWOJEJ WYMYŚLONEJ WIARY całej reszcie przy..lą w łeb. Bo ta oporna większość niestety ale oporna jest biernie no i pałek nie ma, bo przecież praworządność ich obroni.Sr..nie w banie, a nie obroni, bo praworządność to akurat kajdany a nie wolność.

  6. Uprawianie propagandy to jedno, ale wiara w nią to drugie. A to się właśnie tutaj chyba stało – covidianie uwierzyli we własną propagandę i teraz są zaskoczeni tego skutkami. Tego, jak niski jest w rzeczywistości poziom zainteresowania szczepieniami. Ciągle i konsekwentnie określali ludzi nieskorych do szczepień na covida foliarzami, oszołomami, płaskoziemcami, etc. – a tu zdziwko, bo nagle się okazało, że liczba ludzi chcących wstrzyknąć sobie jakiś spłodzony na kolanie specyfik o nieznanych do końca właściwościach, spłodzony przez towarzystwo spod ciemnej gwiazdy, specyfik, za którego ewentualne skutki uboczne nikt nie weźmie odpowiedzialności, wcale nie pokrywa się jeden do jednego z kilkudziesięcioosobowym bractwem wariatów wierzących w płaską ziemię. Zupełnie serio oczekiwali, że cały naród ochoczo popędzi do punktów i grzecznie podda się wyszczepieniu. I stąd te nagłe, paniczne ruchy z loteriami i hulajnogami: reakcja na kubeł zimnej wody. Ale przecież nikt się na to nie nabierze, rzucanie bydlętom marchewki niczego nie zmieni, rząd prędzej czy później przestanie się cackać i sięgnie po kij. Oczekujmy kolejnych sankcji, z coraz dalej posuniętym szczepionkowym apartheidem, do ustaw norymberskich włącznie…