Reklama

Dwa dni temu czeski korespondent zaproszony do TVN24 przedstawił stanowisko Czech, które było znane Polsce od dawna. Czesi są w trakcie kompanii wyborczej i politycy walczą o każdy głos, a ponieważ jest to kraj czterokrotnie mniejszy od Polski, to najmniejszy region jest dla czeskiego polityka jak stan w USA. Dodatkowo temat kopalni i elektrowni Turów to dla Czechów coś podobnego, jak u nas przekop mierzei, flagowy projekt PiS. Krótko mówiąc chodzi on lokalny problem społeczny związany z dostępem do wody, prestiż Czechów i interes polityczny w ramach toczącej się kampanii. Politycy za wszelką cenę chcieli pokazać, że coś dla czeskiej społeczności od Polaków osiągną, tymczasem „obóz patriotyczny” wsiadł na Kasztankę i pogonił lancą „jakieś tam Czechy”.

Z relacji czeskiego korespondenta wynika też, że Czesi nie oczekiwali cudów, ale współfinansowania projektu, który pozwoliłby przygranicznej ludności i czeskiej i polskiej uzyskać dostęp do czystych źródeł wody. Jak mówił czeski dziennikarz Polska miała wyłożyć około 180 milionów złotych, oczywiście kwota rozłożona w czasie. Biorąc pod uwagę fakt, że mówimy o dziennikarskich informacjach i w dodatku zainteresowanej strony czeskiej, należy podchodzić do wszystkiego ostrożnie i z ograniczonym zaufaniem, ale… Tak się jakoś dziwnie składa, że dziś po polskiej stronie padła kwota 45 milionów euro, co w przeliczeniu na złotówki daje 200 milionów. Wygląda zatem, że czeski korespondent nie kłamał, jak korespondenci TVN, ale miał wiarygodne informacje i dość rzetelnie relacjonował przebieg rozmów. Podsumowując ten wątek kompromitacji, sprawy mają się tak, że Czesi osiągnęli więcej niż chcieli i w dodatku nadal nie powiedzieli ostatniego słowa, jakby chciała strona polska. Jak na mistrzów „dyplomacji” przystało, politycy PiS ogłosili w Internecie wielki sukces negocjacyjny i wycofanie pozwu przez Czechy. Minęło parę minut i premier Czech Andrej Babisz sprowadził chłopców w krótkich spodenkach na ziemię oświadczając, że rozmowy trwają, a pozew w żadnym razie nie został wycofany.

Co trzeba mieć w głowie, żeby w tak idiotyczny sposób uprawiać „politykę zagraniczną”? Jest oczywiste, że politycy czescy w trakcie kampanii muszą na swoim podwórku pokazać sukces, a nie to, że zostali sponiewierani przez Polaków, którzy teraz triumfują. W takich negocjacjach obowiązuje prosta zasada, wypracowuje się wspólne stanowisko pozwalające wyjść z twarzą jednej i drugiej stronie, następnie wydaje się wspólny komunikat o tej samej treści. Powiedzieć, że to jest elementarz dyplomacji, to nic nie powiedzieć, to jest pierwsza strona elementarza. Niestety poziom inteligencji i „patriotyczna” mentalność nie pozwalają na minimum profesjonalizmu. PiS chciał pokazać szarżę, po której w ekstazę wpadną „prawi”, opozycja zostanie upokorzona i Czesi będą znali swoje miejsce. Takie były ambitne plany, ale wyszło jak zawsze. W najlepszym dla Polski razie Czesi z nawiązką dostaną to czego chcieli, jednocześnie nikt ze strony polskiej nie ruszy ich kopalń węgla brunatnego. I tak wygląda profesjonalna polityka zagraniczna oraz realizowanie założonych celów.

Przed wniesieniem pozwu do TSUE Polska miała niemal wszystkie argumenty po swojej stronie, ale zamiast sięgnąć po nie, to PiS postanowił zlekceważyć Czechów i jeszcze próbował upokorzyć. W efekcie nastąpiła gwałtowna zmiana ról, teraz kluczowe argumenty mają Czesi i mogą z „geniuszami” rządowymi zrobić praktycznie wszystko. Polska nie walczy już tylko o 200 milionów, ale o strategiczną kopalnię, elektrownię, ciepłownię i 5 tysięcy miejsc pracy w regionie. Z kolei PiS znów walczy o „wstawanie z kolan” i żeby pokazać jacy są skuteczni zapłacą Czechom więcej, by potem na konferencjach bredzić o prowadzeniu skutecznej polityki. Przy najlepszej woli i nawet sympatii do „obozu patriotycznego” rozum nie pozwala dokonać innej oceny ich politowania godnej „polityki zagranicznej” i tak jest na każdym polu. Przez pięć lat w polityce zagranicznej PiS mamy porażkę przeplataną kompromitacją i co najgorsze po tylu nieudanych próbach nie tylko nadal popełniają błędy, ale cięgle popełniają te same błędy.

Reklama

23 KOMENTARZE

  1. Zaraz zaraz… W Czechach jest kampania rozumiem że ekipie Babisza zależy na ich wygraniu tak samo pewnie zależy Morawiecki emu ostatecznie nie wiadomo jak rozdadzą się karty po wyborach. Wiec mówi Babisz to Mateusza “słuchaj bo ja bym chciał wygrać to wez zrobimy taka akcje podpieedolke z Turowem i wyjdzie że mój rząd jest sprawny bo sobie dobrze poradził to będą na mnie głosować” 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀

  2. “W takich negocjacjach obowiązuje prosta zasada, wypracowuje się wspólne stanowisko pozwalające wyjść z twarzą jednej i drugiej stronie, następnie wydaje się WSPÓLNY komunikat o tej samej treści.”

    Elementarz, ale rządzą nami niedorozwoje.
    Premier ogłasza komunikat, który jest natychmiast podważany przez jego partnera z rozmów. Dom wariatów.

  3. PiS odniósł tylko jeden sukces w polityce zgranicznej, ale to od razu sukces potrójny – to znaczy pierwszy, jedyny i ostatni. A był to brak głów obcych państw na pogrzebie Lecha Kaczyńskiego. Polska musiała wtedy lecieć jeszcze na jakichś oparach prestiżu, bo cały świat wysilił się na “narrację” o pyle z wulkanu na Islandii i żeby się nie brać udziału ceremoniach niejasnych i bez precedensu, zdecydowano się na ten czas zawiesić luch lotniczy nad Europą. Zagrożenia pyłem w Europie nie było nigdy wcześniej i nie powtórzyło się potem, co pokazuje, jak bardzo świat chciał zachować pozory. To jest właśnie ten sukces. PiS został olany, to oczywiste, ale tylko po plecach!

    Na wawelski pogrzeb przyleciał jedynie prezydent Malty, jakąś awionetką. Podróż okazało się zbyt niebezpiecza nawet dla prezydenta Gruzji, “osobistego przyjaciela LK”, któremu PiS niegdyś uratował prezydenturę i kawałek kraju. Na całe dwa lata… Nie mam złudzeń, że PLK, a w jego niewydarzonej osobie państwo polskie, odebrało swoją zapłatę za idotyczny wybryk gruziński.

    W tej sytacji, jak w pigułce widać było amatorski i histeryczny sposób działania PiS, co zawsze kończy się ograniem i ośmieszeniem. I będzie tak trwać do końca PiS, bo jest to poprostu emanacja osobowości Jarosława. Ciemniaka, tchórza i asekuranta. Niestety, naszą narodową tragedią jest to, że głupstwa PJK i PiS są popełniane w barwach Polski. Cały świat od czas Smoleńska nauczył się, że Polską można pomiatać jak komu pasuje i tak naprawdę nie trzeba ściemniać tego żadnym wulkanicznym pyłem. Tak, jak się przy dowlnej okazji ściga ostatniego szkolnego lebiegę.

    • Przylot “głów” na wawelski pogrzeb to IMO była nieco inna historia. Po prostu “służby” różnych państw (w tym tych “ważnych”) przekazały swoim szefom, że sprawa Smoleńska jest co najmniej dziwna i należy poważnie rozważyć opcję ruskiego zamachu. W związku z tym nie należy w jednym miejscu gromadzić wszystkich “ważnych” głów państw, bo nie wiadomo, czy ruskim nie przyjdzie ochota na powtórkę. Wybuch wulkanu na Islandii był bardzo wygodną wymówką. Dlatego np. nie przyleciała na pogrzeb Kaczyńskiego z Niemiec pani Merkel (rzeczywiście Islandię miała po drodze:):)), ale przyleciał aż ze Stanów prezydent Saakaszwili. Ta sytuacja nie miała wiele wspólnego z szacunkiem (bądź jego brakiem) wobec Prezydenta Kaczyńskiego, bo w takich sytuacjach ceremoniał dyplomatyczny jest ważniejszy, niż jakieś-tam szacunki. Dlatego IMO nie-przylecenie na pogrzeb Kaczyńskiego większości ważnych przywódców jest pośrednią przesłanką, że w Smoleńsku jednak “coś było na rzeczy”. Z najważniejszych przyleciał tylko Miedwiediew, bo on nie miał się czego bać. a chciał się “pokazać”.

  4. inż. Zadrożniak tłumaczył KTO stoi za likwidacją polskiej energetyki? Was to już nie powinno dziwić!https://www.youtube.com/watch?v=Pj82zTLn48A
    Jedna z audycji z cyklu wykładów, w których elektryk starej daty zrozumiale objaśniał proces likwidacji polskiej energetyki. Należałem do grona zainteresowanych szczegółami tematu, dlatego śledziłem przedsięwzięcie pt. raport Zadrożniaka na bieżąco. Pan Marek sprawę zaczął nagłaśniać i nagle zmarł na serce. Być może śp. inżynier faktycznie rozstał się z tym światem bez niczyjej pomocy, ale jako maniakalny zwolennik spiskowych teorii dziejów, nie wierzę w jego całkowicie naturalny zgon. Pisowcy, od początku ponoszą wyłącznie klęski, jeżeli mowa o polityce zagranicznej, zatem nie dziwmy się Czechom, iż korzystają z okazji. Władza nie posiada kadr do, nawet najprostszych, działań dyplomatycznych. Poza tym fatalny prezydent Lech Kaczyński faktycznie podpisał wyrok śmierci na rodzimy przemysł. Owe klimatyczne fanaberie utwierdziła, podczas swego premierowania, Beata Szydło. Tu nie ma żadnego przypadku, lecz mamy do czynienia z ciągiem logicznie po sobie następujących zdarzeń. To dopiero początki, czekają nas mocniejsze uderzenia, których pisowscy aparatczycy prawdopodobnie sobie nie wyobrażają. Wrodzone braki intelektualne nie pozwalają im na myślenie perspektywiczne. Najbardziej zatwardziali wyznawcy prezesa próbują tłumaczeń w stylu;
    I co, Pan Kaczyński i premier Morawiecki się nie przestraszyli. Bredziliście, głupie oszołomy, że pis się poddał, a my żeśmy właśnie się silni okazali. Czesi mogą se gadać i nic to im nie da.
    Taki bełkot betonu wynika z jego kompletnego nierozumienia sposobu funkcjonowania unijnego molocha. Faktycznie żaden atut Polsce już w ręku nie pozostał. Owe miliardy euro, w każdej chwili, będzie można jednym ruchem zatrzymać.
    Choćby i na podstawie turowskiego precedensu.
    Mieliście wyłączyć elektrownię natychmiast, a żeście się z tym spóźnili.

  5. Piszę to z autentyczną przykrością, ale poczułem niestety wyraźną schadenfreude kiedy Morawiecki w bardzo krótkim czasie dostał tak dobitnie po d….e od Łukaszenki (czytaj: od Putina) oraz od Babiša. Nigdy nie przypuszczałem, że w taki sposób będę mógł odebrać ewidentną porażkę i międzynarodowe upokorzenie Polski. Jednak jestem obecnie jedną z wielu (jak sądzę) sierot po nadziejach na “make Polish great again”, które nam obiecywał PiS. Podzielam w pełni szeroko tutaj (i nie tylko tutaj) wyrażany pogląd, że rządzą nami obecnie gówniarze. Do tego również bezczelni kłamcy, głupcy i często oszuści. Morawiecki, Kaczyński i wszyscy ich przydupasy bardzo solidnie zapracowali na ta moją pogardę i schadenfreude. Niestety mam świadomość, że to przegrywa Polska. Moja Ojczyzna. A ja mogę zrobić tak niewiele.