Reklama

Śmiech, to pierwsza reakcja, a potem pukanie w czoło, najchętniej tych, którzy tę niedorzeczną teorię głoszą i jeszcze do tego dodają, że Polska zastąpi Niemcy. Na świecie od wieków podział wpływów jest ustalony i z bardzo prostego powodu niewiele się zmienia. Liczy się potencjał: ludzki, obszarowy, cywilizacyjny, a co za tym idzie finansowy i technologiczny. Ostatnie dwa potencjały we współczesnym świecie właściwie są decydujące, chociaż obszar i liczba ludności nadal pełnią bardzo ważną rolę i mogą w pewnym stopniu wypełnić niedostatki pozostałych, czego doskonałym przykładem są Chiny. Jak już się pośmiejemy, niestety gorzko, można przejść do formalności, czyli wykazania dlaczego Niemcy liderem pozostaną i inaczej być nie może.

Krótka lista spisana z tak zwanej pamięci: Daimler, Volkswagen, BMW, Siemens, BASF, Bosch, Deutsche Bank, Alianz, Lufthansa, Bayer, ThyssenKrupp, Adidas. Takich „maluchów” jak: Lidl, czy Deichmann nie wspomnę. Dosłownie kilka krajów na świecie może konkurować z niemiecką technologią i jedynie dwa kraje w Europie: Francja i Włochy. Cała reszta zostaje daleko w tyle i to dopiero jeden z elementów, który daje pozycję lidera. Niemcy to ciągle najbogatszy kraj w Europie, cywilizacyjne również zajmuje pierwsze miejsce, politycznie poukładany, obojętnie jaka opcja rządzi zawsze i wszędzie obowiązuje jedna zasada: „Niemcy ponad wszystko”. Tak wygląda niemiecka dożywotnia gwarancja i nagła, bardzo rzekoma, utrata pozycji europejskiego przywódcy, co ma być skutkiem „fatalnej polityki prorosyjskiej”, to bajkopisarstwo. Słyszę te bajki od lat, część z nich z opowieści, gdy zaraz po II Wojnie Światowej prawie wszyscy eksperci, historycy i wielu naiwnych ludzi było przekonanych, że Niemcy nigdy nie odbudują swojej potęgi. Po 25 latach było już po wszystkim i Niemcy stały silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Reklama

Ze współczesnych błędów niemieckich, obok aktualnej podniety, mamy też Angelę Merkel i jej „politykę emigracyjną”. Takie same „analizy” krążyły po mediach i Internecie, jakie krążą teraz, tymczasem Merkel spokojnie wygrała wybory, a Niemcy były jednym z krajów zarządzających pomorem. Ocena polityki Scholza, który robi wszystko, aby nie pakować się w konflikt zbrojny na Ukrainie, zawiera identyczne pobożne życzenia i niespełnione wizje eksperckie. Z polskiego i europejskiego punktu widzenia rzeczywiście jest to polityka fatalna. Niemcy to pierwszy i najważniejszy kraj, który bezkrytycznie dokarmiał Putina i wchodził z nim w grube interesy uzależniające całą Europę od rosyjskich surowców. Szkoda się nad tym szerzej rozwodzić, bo akurat to jest powszechnie rozumiane i niemal ze wszystkich stron opisywane podobnie. Tyle tylko, że to się ma nijak do niemieckiej doktryny uznającej interes Niemców za najważniejszy i tutaj nie ma żadnych sentymentów, moralnych uniesień, czy epatowania ofiarami wojny. Niemcy robili interesy z Putinem, długo nie wysyłali żadnej broni na Ukrainę, nie wspierali jej finansowo i nie zerwali kontraktów z Rosją, tylko z jednego powodu – im się to kompletnie nie opłacało.

Cała Europa i pół świata mogą sobie krzyczeć, że te błędy skłoniły Putina do zaatakowania Ukrainy i pozwalają mu na kontynuowanie agresji, ale Niemcy na swojej postawie nie straciły, poza „wizerunkiem”, czyli jałową paplaniną w mediach. Nic się na samej górze europejskiej polityki nie zmieniło i nie zmieni. Niemcy są i pozostaną liderem Europy, a przy pomocy Francji poprowadzą całą Unią Europejską w takim kierunku, który potęgę niemiecką utrzyma. Dyskutowanie o jakiejkolwiek alternatywie dla niemieckiego przywództwa jest czymś więcej niż naiwnością, to zwyczajna głupota. Z kolei wskazywanie Polski jako następcy Niemiec, to oddzielna fantasmagoria, w dodatku tak smutna, że nie mam serca się nad tym pastwić. Niemcy ponad wszystko, tak było, jest i pozostanie na wieki, choćby wielbłąd przeszedł przez ucho igielne.

Reklama

20 KOMENTARZE

  1. Oczywiście! – chciałoby się napisać, gdyby nie ostatnie zdanie. Ekscentrycznego felietonistę Pegaz poniósł w rejony ontologii, gdzie z kobyły natchnienia spadł. Niemiecka dominacja kiedyś napewno przeminie, jak wszystko na tym świecie. Przyjmijmy, że w tej chwili nie ma podstaw, aby przewidywać to w najbliższym czasie.

    Niemcy przetrwały nie takie poniewieranie wizerunku, jak krytyka za opieszałość w pomaganiu Ukrainie. Nawet ludobójstwo dokonane kilkadziesiąt la t temu na ludach Europy odeszło w niepamięć. Najpierw zasłonięte przez niesprawiedliwe als hałaśliwe epatowanie wyłącznie mordowaniem Żydów, a potem zrzucenie i tego dziejowego potknięcia na nieokreślonych nazistów. Przy okazji jeszcze okazało się, że to Niemcy byli tych nazistów pierwszą ofiarą.

    Kiedy cały zachodni świat w swoich filmach wojennych naśmiewał się z głupiego szkopa ze szmajserem na pasku i małą ilością rozumku pod charakterystycznym stahlhelmem, Niemcy cierpliwie budowali nową potęgę. Nie po to, żeby teraz ją roztrwonić w wojnie o utrzymanie amerykańskiej dominacji na świecie i brytyjskiej równowagi w Europie.

    Niemcy to straszny wróg. Z trzech sąsiednich – inne to oczywiście Rosja i Ukraina – dla nas najgroźniejszy. Ale jeśli powinniśmy się od kogoś uczyć polityki, to od nich. Z małym wtrętem, mianowicie mamy uczyć się na nowo, bez kompleksów, bo przecież przez setki lat to myśmy górowali politycznie nad niemiecką sieczką i nie ustępowaliśmy kulturowo.

  2. W tej chwili nie wiadomo kto będzie kim rządzić, bo sytuacja jest bardzo dynamiczna. Chiny rosną w siłę, a przymusowo wyszczepiona armia USA słabnie. To ostatni moment na wojnę, by przerwać potencjalną dominację Chin. Słabną też różni “rotszyldowie” bo miliony już są świadome ich gry. Dlatego jedni, jak Niemcy, nie chcą się pchać w ten cały burdel, a inni jak Morawiecki pchają się do każdej rozróby, by później oberwać z wielu stron. Niestety naszym kosztem.

    • @Egon: “Chiny rosną w siłę” – Nieprawda! Chiny maja narastające problemy finansowe, covidowe (super lokdałn) i populacyjne. Ilość urodzeń w Chinach spada szybciej niż gdziekolwiek na świecie. Od 3 miesiecy następuje odpływ kapitału z Chin do Indonezji, WIetnami, Filipin oraz do USA.

      • @Jankes2
        To na razie nie ma żadnego wpływu na chińską armię i jej zdolności bojowe. W tej chwili są jeszcze słabsi niż US Army, ale dystans się zmniejsza bardzo szybko. Szczególnie że Austin robi tyle dla światowego rozbrojenia, jak nikt przed nim. Armia USA imploduje w oczach.

        • @Egon
          Jaka jest zdolność bojowa armii chińskiej to dopiero okaże się w… boju!
          Jak dotąd to armia chińska pozabijała trochę cywilów na Placu Tiennan Men 30 lat temu.
          “Armia USA imploduje w oczach” – czyich? Bo na pewno nie moich.

  3. Niemiecka doktryna uznająca interes Niemców za najważniejszy? To tak wygląda tylko z zewnątrz, i zakłada, że to polityka ustala reguły. Tymczasem jest inaczej. Niemcy to w rzeczy samej taki zmyślny ludek, który potrafi efektywnie produkować. A ponieważ rynek wewnętrzny jest ograniczony, niemiecki przemysł musi eksportować. Niemiecka polityka jest tylko podwykonawcą. Stąd jest UE jako rynek, do którego jest nieograniczony dostęp. Stąd polityka migracyjna nastawiona na ściąganie taniej siły roboczej skąd tylko się da. Stąd też wreszcie zagraniczne inwestycje niemieckiego przemysłu – oni chętnie budują fabryki np. w Polsce, bo warunki do robienia biznesu są lepsze. To akurat jest przeciwko życzeniom niemieckiej polityki, która chciałaby zatrzymać inwestycje na terenie Niemiec, i pokazuje, kto jest rozdającym.

    • @Zacny Wuj Łańcuchy zaopatrzenia z Chin od kilku lat się rozpadają. Od roku coraz szybciej. Dla niemieckiego przemysłu najlepszym i najtańszym rozwiazaniem jest przenoszenie produkcji z Chin do Polski. I to sie już dzieje. Od dawna fabryki VW, Audi, Skody, Fiata, Mercedesa czy BMW w całej Europie zaopatrują w części i podzespoły setki jeśli nie tysiące polskich firm. Kupiłem niedawno w Chicago vana Dodge Ram Promaser (Fiat Ducato) wyprodukowany w Meksyku ma sporo części z Polski i Rumunii. Tania złotówka w tym bardzo pomaga. Jak Niemcy będą odbudowywać Ukrainę to i tak Polacy będą głównymi podwykonawcami.

  4. Amerykanski parlament przyznal ekstra kase dla amerykanskich firm, na technologiczne dogonienie Chin…

    Europejski parlament przeglosował, ze Polska nie dostanie kasy, dopoki przesluchania nie wykażą, ze podkakuje tak jak Komisja klaszcze rytm. I na tym można skończyc bajki o “nowym przywódcy europy”

    Zauważmy, ze Komisja Europejska zakręciła nam kurek z kasą, kiedy Polska wydaje ogromne pieniadze na powstrzymanie wojny na wschodzie.

    A jaki byl był dramat i płacz, kiedy Polska nie chciala podżyrować kredytu pocovidowego… Mielismy sie martwic o wszystkie państwa UE.

  5. Oczywiście Niemcy dalej będą rządzić w Europie ale ich rola bezdyskusyjnie osłabła choćby tylko chwilowo. Rola wrogów niemieckiej hegemonii w Europie czyli Amerykanów wzrosła. Być może też chwilowo. Czas pokaże. Łatwiej będzie reszcie Europy (Francji, Polsce ale także Anglii) wykazywać błędy Niemców jeśli chodzi o politykę wobec Rosji i generalnie politykę energetyczną. Chwilowo Szwaby odpierdoliły sie od polskiego węgla. Plany Niemców, żeby kontrolować rynek energii w Unii poprzez niemiecki import gazu z Sowietów też na razie utknęły w miejscu. Miejmy nadzieję, że na dobre. RFN przeżywa tez politycznie kryzys wewnętrzny. Prosowieckie SDP wyciaga na wierzch stare super prosowieckie dokumenty CDU. Flagowy projekt Niemców czyli € EURO prawdopodobnie pójdzie na dno znacznie wcześniej niż dolar. Wydaje mi sie, że podejście Autora, że nic nie zmieniło, nie ma żadnej wojny, Niemcy i Rosjanie idą do przodu jak burza jest znacznym uproszczeniem i publicystycznym pójsciem na łatwiznę. Rosjanie prawdopodobnie zajmą Donieck, utrzymają Krym i Mariupol ale za bardzo wysoką cene wojskową, polityczna i finasowa. Europa na razie nie może zablokować ruskiej ropy bo to byłoby samobójstwo. Ale za pół roku jest to do zrobienia. Wystarczy zakazać ubezpieczania tankowców z ruska ropą o czym sie już mówi. Jak na razie Indie (po polsku Cyganie) podobnie jak Chiny, kupując ropę od Rosjan chcą coraz wiekszych zniżek. Inni kupujacy też. Produkcja ropy w Rosji spadła o 25%. Za rok spadnie o 50-60% Chiny ograniczaja zakup gazu LPG na rzecz zwiększenia produkcji i imporu węgla. Najbardziej na tym wszystkim stratni są i będą Ukraińcy.

  6. Rozumiem dlaczego ten GWniany defetyzm, ale zastanawiam się, po co. Jeśli polska mentalność będzie bazowała na ‘nie da się’, to Polska pewnego progu na pewno nie przeskoczy. Z kolei większa wiara we własne siły (która nic nie kosztuje) może sprawić, że Polska lepiej wykorzysta pojawiające się okazje.

  7. Niemcy są górą, bo po I WŚ Ententa rozkawałkowała stosunkowo mało agresywne Austro-Węgry, a Niemcom Francuzu zabrali tylko Alzację i Lotaryngię. Alianci nie odrobili lekcji i po II WŚ też nie zdecydowali się na powrót Niemiec do ich XVIII-wiecznego kształtu szeregu niezależnych państw niemieckich poprzestając na oderwaniu Austrii i podziału na DDR i BRD, co do którego wiadome było że zbyt długo nie potrwa.
    Churchill się mylił. Bombardowanie ma być nie co ale co lat. Ewentualnie można podać jakieś przyczyny, np. brak praworządności, za mała inkluzywność, naruszanie wartości europejskich etc….

  8. @Taktyczny
    Podzielam Pański pogląd. MK, z niejasnych dla mnie powodów, zdaje się opisywać w dzisiejszym felietonie Niemców, jako nadludzi. Nie zgadzam się z tą oceną.
    Jakby to nie zabrzmiało;
    Niemcy to też ludzie, więc ich dzieło również przeminie. Tak, jak wielkie imperia, gdy trwały, zdawały się ówczesnym ustanowionymi na zawsze. Przepadło zarówno rzymskie, perskie, jak i tureckie. Wszystko się kiedyś skończy, nawet powieść radiowa pt. Matysiakowie w bliżej nieokreślonej przyszłości przejdzie do historii, jako słuchowisko jedynie archiwalne.
    Polska miałaby szansę nawiązać rywalizację z Niemcami, gdybyśmy posiadali autentyczną patriotyczną elitę. Elit nam brak i nic nie zapowiada wytworzenia ich przez społeczeństwo.
    Szkopy potrafili naprawić swój wizerunek, chociaż wywołali w ciągu pokolenia dwie wojny światowe. Naprawdę mistrzostwo, jeżeli mówimy o, że tak modern polishem pojadę, szeroko pojmowanym marketingu politycznym. Poza tym są bezczelni ponad wszelką miarę. M.in uczą nas tolerancji.
    Buta Niemców nie napotyka w Polsce na żaden opór, bowiem demoliberalny bełkot nie pozwala nam formować myśli w odpowiedni sposób. Tak łatwo by z nami nie pogrywali, gdyby nasi, za przeproszeniem politykierzy, nie wyznawali nowej religii, czyli politycznej poprawności. Niemcy są, paradoksalnie mniej nią zainfekowani, niż poliniaccy przywódcy.

  9. Obejrzałem Pana komentarz o kredytach. I zgadzam się że tym ludziom zrobiono krzywdę. Patologią systemu bankowego w Polsce są zmienne raty. To powinno znikać z rynku. Czy przyszli do kasyna obstawiając czarne-czerwone. Tu niestety uważam że było jeszcze gorzej. Bo stopy były historycznie nisko, a dwa że nieruchomości (światowo) są drogie REALNIE w sensie w odniesieniu do zarobków, wynajmu, dzierżawy. Kilkadziesiąt % droższe niż w 07, a podobno była wtedy bańka. Spory wkład miały tutaj sztucznie zaniżone stopy- według mnie powinna być jakaś korelacja między nimi a inflacją bazową, bo na nią mogą działać instrumenty monetarne. Na ceny ropy i surowców nigdy nie działały, ale to inna sprawa. Kredyty o zmienną stopę zwiększają zdolność. Dodatkowo windując ceny na rynku. Bo na rynku nieruchomości praktycznie nie ma płynności. Ile ma Pan działek na sprzedaż w powiecie? 200? Kilkudziesięciu sobie zawyży takim kredytem zdolność i inni mogą nawet nie mieć wyboru, bo na stałą choćby 5 letnią stopę nie dostaną. Generalnie, usuwać to z systemu finansowego, na ile podpisałeś na tyle masz spłacać. Tak jest w krajach anglosaskich i innych krajach rozwiniętych. A nie że zależne to od jakiegoś grona.