Reklama

Słyszeliście to hasło pewnie ze 100 razy, ale jak zwykle przy wszelkiego rodzaju propagandowych kalkach, ludzie w większości powtarzają brednię bezrefleksyjnie, nie zastanawiając się nad tym, że to brednia. Dla człowieka myślącego sylogizm nie tyle rzuca się w oczy, ale bije po oczach. Równie dobrze można mówić o bezbolesnym otwartym złamaniu albo analfabecie studiującym filologię polską. Gospodarz domu Stanisław Anioł zwykł w takich okolicznościach mawiać: „albo rybka albo pipka, jak powiedział Hamlet” i to cała definicja najnowszego idiotyzmu. Do szpitala trafia się z poważnym stanem, w najlepszym razie średnim, bo taka jest istota i sens funkcjonowania szpitali. Jeśli ktoś przechodzi jakąkolwiek chorobę łagodnie, to leczy się w domu, o ile leczenie w ogóle nie jest konieczne.

W czasach „nowej normalności” nie takie absurdy przechodziły ludziom przez gardła i wcale się nie zdziwię jeśli kolejnym etapem będą „łagodne zgony”. Wprawdzie w polskiej kulturze i religii modlitwa o lekką śmierć nie jest niczym nadzwyczajnym, ale wszyscy wiemy, że nie o to tutaj chodzi. „Łagodne objawy” mają służyć celom propagandowym i promocyjnym. Zarządzający cyrkiem pomorowym w ten sposób „udowadniają” skuteczność cudownych eliksirów, a cała armia „łagodnie chorujących” celebrytów, zbiera kontrakty i „lajki”. Mieliśmy już kilka takich akcji, jeden śpiewał pod respiratorem, inny trzecioligowy aktorzyna odstawiał cały dramat, podobnie jak znany piosenkarz Andrzej. Tym razem tanim kosztem postanowił się wylansować wodzirej telewizyjny, który kiedyś też był aktorem. Samo połączenie wpisu, czy komentarza w Internecie z rurkami od inhalatora udającego respirator, to jest „łagodne przechodzenie choroby w szpitalu”. No na litość boską albo chorujesz albo sobie jaja robisz, przede wszystkim z ludzi, którzy się do szpitala nie dostali albo wyrzucono ich z powodu niemodnej choroby, na przykład nowotworu.

Rok temu wodzirej Gąsowski, bo o nim mowa, zrobiłby na Instargamie furorę, ale po blisko dwóch latach ludzie wyładowali na nim i jego bezczelności całą frustrację. Trzeba naprawdę solidnie przestrzelić, aby na Instagramie i potem w całym Internecie zebrać solidne baty i to w znacznej mierze od swoich fanów. Gąsowski popełnił klasyczną głupotę i klasycznie głupio usiłuje z niej wyjść, oczywiście „wylał się na niego hejt”. Cóż to takiego ten „hejt”? Na przykład to, co czytamy w komentarzu jednego z wielu zbulwersowanych użytkowników Internetu:

Zwykły śmiertelnik musi chorobę przejść w domu, gdzie leczony jest za pomocą teleporady, często odmawia mu się nawet zwykłego osłuchania przy ciężkim oddechu, a tu proszę. Zaszczepiony, jak sam mówi, przechodzi chorobę lżej niż niezaszczepieni, ale jest pod pełną kontrolą lekarzy i zajmuje miejsce tym ciężko chorującym. Oj nieładnie, nieładnie.

Nieprawdopodobny „hejt”, ale tylko dla celebrytów, dla zwykłych szaraczków to bardzo dyplomatyczny zbiór faktów podsunięty pod sam nochal „lepszego towarzystwa”. Trzeba mieć wyczucie czasu, miejsca i akcji, w przeciwnym razie zamiast greckiej tragedii, wychodzi tragifarsa. W ostatnim czasie cała grupa celebrytów zalicza podobne nokauty, jak nie w sprawie najmodniejszej choroby, to w sprawie „uchodźców” na granicy białoruskiej. Chłopcy i dziewczęta nie mogą znieść, że są traktowani jak inni, bo ich mniemanie o sobie wykracza daleko poza marzenia zwykłych zjadaczy chleba. Wyłożył się Gąsowski jak długi, a rozpętana afera okazała się najlepszym lekarstwem. Pan celebryta już się czuję fantastycznie i za chwilę ma wrócić do domu, czyli tam gdzie powinien siedzieć i nie zajmować łóżek ciężko chorym. Celebryci funkcjonują w ramach stada i bezmyślnie naśladują się wzajemnie, gdyby Gąsowskiemu udało się na tej tandetnej inscenizacji ugrać „lajki” i pieniądze, to zaraz mielibyśmy wyścigi naśladowców. Po zebraniu batów wielu naśladowców nie należy się spodziewać i to jest „plus dodatni”!

Reklama
Poprzedni artykułPiS koncertowo wepchnął się w pułapkę własnej polityki sanitarnej
Następny artykułDlaczego ktoś taki, jak Różański nadal jest żołnierzem i to w randze generała?
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

27 KOMENTARZE

  1. @MK: “Po zebraniu batów wielu naśladowców nie należy się spodziewać i to jest „plus dodatni”!

    Otóż to.
    Dlatego właśnie każdemu kolejnemu cwelebrycie czy innemu komediantowi, który w swoim braku zrozumienia rzeczywistości zdecyduje się jednak na tego rodzaju próbę należy natychmiast dać lekcję i wylać nie falę, ale od razu całe wiadro “hejtu” ze stanowczym przekazem oraz pouczeniem:
    Nie idź tą drogą! Dla własnego dobra zwyczajnie nie warto…

  2. Informacja o tym, że zaszczepiony celebryta i tak zachorował może mieć większe znaczenie dla publiki, niż setka opracowań naukowych. Dużo na to wskazuje, że będzie więcej takich przypadków, co zapewne jakoś tam powstrzyma dystrybucję generycznych preparatów. Armageddon zaszczepionych właśnie się zaczyna i niedługo cała rządową narracja zawali się jak domek z kart. Powoli zamierzamy do crescendo. Ciekawe czy Oni już zdają sobie z tego sprawę.

      • Witaj @Alkibel
        “Nie potwierdzam i nie zaprzeczam”. “Punkt bez powrotu” wychodzi w obecnej chwili że nastąpi po szóstym busterze ale poważne nieodwracalne komplikacje już powinny być po czwartym. Czyli zgodnie z projektem do dwudziestego czwartego ze zwiastowaniem w dwudziestym trzecim powinno się spełnić, a jaskółki będą już na najbliższą wiosnę.
        No cóż. Badamy. Łączymy kropki. Mimo że jesteśmy w d..pie i mamy prz..ne.
        Pozdrawiam

        • @nikt_ważny witam również

          Nie powiedziałbym że mamy wszyscy przekichane. Ja i bliscy żyjemy normalnie, ba, nawet śmiejemy się z tego cyrku. Mało tego, od 1,5 roku żyję bardziej świadomie, skokowo wzrósł u mnie stopień ‘oświecenia’, używając terminologii masońskiej.
          Bóg zweryfikował ludzkość dopuszczając, zezwalając na realizację tego diabelskiego planu. Większość koncertowo obała test, więc nie ma co ich żałować. Nie da się zbawić kogoś, kto sam nie wykazuje chęci zbawienia.
          Jeszcze co do tematu – u mnie na osiedlu na słupie ogłoszenoiwym zaczyna już brakować wydzielonego miejsca na klepsydry. Przodują wiadomo 60+, choć ostatnio trafiły się dwa ‘rodzynki’ 40+. A żniwa dopiero się powoli rozkręcają.

  3. Temat właściwie z d..py (“przypadek?”) ale można go było “pociągnąć”. Ciekawe że wtedy kiedy nie było innych dużo ważniejszych tematów jak obecnie, nic tu nie było napisane np o “chorych” “lekko” co to śpiewali i/lub przesyłali odbytniaczki (inna wersja “buziaczków”), a wyzdrowieli jak się okazało że na izbie między “liveami” raczyli się wódeczką.
    Mniejsza. Nie mam zadatków na bohatera powieści Cervantesa.

  4. W tej całej historii z Gąsowskim jedno mi sie kojarzy na co już dawno zwróciłem uwage… Mianowice wszystkie te celebryckie przypadki czy łzawe internetowe historyjki “zwykłych zjadaczy chleba” miały zawsze jeden wspólny mianownik: chodziłem w masce, dezynfekowałem łapki, zachowałem dystans, a teraz zaszczepiłem sie a mimo to złapałem, zachorowałem, jestem na kwarantannie etc, więc zachowujcie dystans, noście maski etc…
    Nie wiem czy to specjalnie zeby zobaczyć kto jest durniejszy niż ustawa przewiduje i uwierzy w propagande DDM chociaż zewsząd dowody ze nie działa, czy może po prostu fajtłapowatość Dworzczyka i ekipy… Ale na tym tylko przykładzie nie dziwota ze lekko połowa przynajmniej w PL ostatecznie tego nie kupiła….

    • Witaj @Patriota, Dzień Dobry

      Przyjmijmy na chwilę perspektywę gawiedzi. Coś na rzeczy jest z tą “durnotą” bo jako “twarze” są wysuwani zdaje się najmniej lotni i to najmniej z własnych grup zawodowych. Podobnie z klasycznymi prowokacjami. Mądrego nie uświadczysz ale zjełczałe blondynki, czy odtwórcy ról głównie z poważnymi brakami ze wszystkim (i w rolach, i w rzeczywistości) “na pęczki” są wystawiani. Raz, dwa, powiedzmy pięć razy, to wypadek przy pracy, przypadek, ale żeby nie tylko w zakresie prankdemicznym, ale generalnie, łącznie z obsadą okrąglaka czy zarządu, byli używani w każdym niemal zadaniu homo rzekomo sapiens z… jak to łagodnie ująć … absolutnego dołu ewolucyjnego? To nie nie wygląda na przypadek. Logiką gawiedzi to można określić tylko jako sabotaż.

      Z drugiej strony, rozpatrując to w zakresie skuteczności realizacji projektu w którym to MY mamy wygrać, to te wszystkie działania w kontekście globalnym są doskonale przeprowadzone. Czyli oficjalnie “robimy co możemy, no ale kadry są jakie są”, znaczy ujmując to językiem gawiedzi, gó..ane, no i ten “gen buntu” (nawet to określenie jakieś niedorobione 😀 ). Powiedziałbym że idealny erzac racjonalnego usprawiedliwienia w rodzaju “robimy co możemy, ale się nie słuchają, a przymus protestuje bo ma dzieci, kredyty i mało zarabia, zaś alternatywą jest krajowa rozp..ucha”. Do tego całe mnóstwo WIERZĄCYCH na stołkach tzw lekarzy, czy tzw prawników, wszyscy z dyplomami, a jak! I elementarnymi brakami w zakresie dziedzin z dyplomów.

      Tak racjonalnie patrząc: akty zwane żartobliwie prawnymi są jakimiś koszmarkami na poziomie licealnego nieuka (ze współczesnego liceum – w czasach “starożytnych” to była by edukacja podstawowa w “szkole specjalnej”), a tzw “naukowcy” z zakresu biologi czy medycyny wygadują bzdury gorsze niż prawdziwi tzw “płaskoziemcy”, choć literatura w zakresie jest dostępna dla każdego i nawet językiem zrozumiałym dla każdego napisana. Ktoś by z perspektyw gawiedzi pomyślał że są “głupi”. No nie. Oni WIERZĄ. Zapadalność na tzw “wiarę” skutkuje trwałością na poziomie ok 30 do nawet 40% (ogólne szacunki). To jest ten procent który nawet jak naplują mu w twarz, nadal będzie mówił że deszcz pada i to pomimo tego, że w części racjonalnej ma wiedzę, że jednak to na twarzy, i deszcz mają zupełnie inną konsystencję i lepkość.

      Inna sprawa że podatność na wiarę jest wyjątkowo reprezentowana w grupach mocno społecznie samoizolujących się, z brakami (zbadane wiele razy) w zakresie tzw zdolności społecznych. Tzw dziennikarze, tzw prawnicy, tzw lekarze, tzw politycy, tzw artyści, czy “nowotwory”: tzw influencerzy, tzw blogerzy, tzw celebryci, “bożyszcza” “tłumów”. Oczywiście to nie jest jakaś determinanta, lecz przytłaczająca nadreprezentacja jest widoczna. Skłonność do WIERZENIA w koszałki opałki, zarówno obce, jak i te samodzielnie zmyśle, jest w grupach “wzajemnej adoracji” znacząco większa niż w rozproszonej i całkowicie przeciętnej gawiedzi. Gawiedź jest wbrew definicji, bardzo racjonalna w zakresie indywidualnym. Przy czym należy pamiętać o rozkładzie średnim – coś jak ze skutecznością preparatów, tylko z wygięciem w drugą stronę. Rzeczywistość to nie policzalne Rachunki tylko Matematyka. Są dziedziny, granice, szacowanie, ciągłości i nieciągłości, liniowości i nieliniowości. Taki dany preparat ma granice skuteczności (mniejsza w czym) od umownej minus nieskończoności (zwanej po prostu “śmiercią”), do iluś tam procent (twierdzili że 95 czy tam 98 procent “czegoś tam” – polecam jak ktoś przegapił https://dziennikzarazy.pl/12-11-kurde-wiedzieli-od-poczatku/ ). Nasz obiekt lansujący się jest “mądry” od granicy umiejętności “posługiwania się łyżką” do “nieumiejętnego dopierania tematów lansujących”.

      Wracając do początku po tych krótkich dywagacjach. Czy “to ma sens”, cała ta “szmatławcowata” (w sensie medialnym) propaganda, twarze które starają się być głupsze w przekazie niż są faktycznie (no dobrze, niektórzy są, ale większość to AKTORZY)? Nielotny kolokwialny “zachód” (jego tzw przywództwo – zresztą dość “teoretyczne”) może to nawet “łykać”, a trudności leksykalne i różnice w “naturze” pogłębiają kiełkujący dysonans z którym nie wiedzą, z braku wcześniejszych doświadczeń, co zrobić. Zasady grupy skutecznie rugują odmienne spojrzenia do momentu uzyskania masy krytycznej dla innych opinii. Tyle że zwyczajowo gra jest o to, by do tego czasu już wygrać, a tzw przegrywy zobaczyły (choć niekoniecznie zrozumiały) przyczyny po fakcie.

      Pozdrawiam

      • Powitac.

        W zupełności sie zgadzam. Z każdym akapitem. Dawno temu już odpowiedni ludzie zadbali o to, aby elity naszego narodu stworzyć z ludzi preferujących raczej niższe instynkty. Natomiast bardziej w kategoriach kabaretu już chyba patrzę na prawidłowośc propagandową, którą przedstawiłem wyżej. No bo chcemy przestraszyć wszystkich i przekonać do proponowanych przez nas zasad. Burza mózgów. Pokażmy kożysci ze bycia posłusznym a nieposłusznych jako przykład konsekwencji. No logiczne. Tymczasem tu mamy zupełnie odwrotnie. To trochę tak jakby socjalizm prowadził narracje: zobaczcie ten i ten wstąpił do partii, wygłaszał referaty na plenach nawet kilku wrogów ludowych zadenuncjował a i tak trafił na przesłuchanie. Więc pilnujcie się zapisujcie do partii etc…

  5. “Celebryci funkcjonują w ramach stada i bezmyślnie naśladują się wzajemnie, gdyby Gąsowskiemu udało się na tej tandetnej inscenizacji ugrać „lajki” i pieniądze, to zaraz mielibyśmy wyścigi naśladowców. Po zebraniu batów wielu naśladowców nie należy się spodziewać i to jest „plus dodatni”!”
    Taki drobiazg też mnie cieszy. Większość nadal jest bezdennie głupia. Czyt. wierzy w tzw. oficjalną narrację plandemiczną, a nas, “oszołomów”, którzy od początku uważają, iż żadnej zarazy nie ma, uznaje za szaleńców. Pojawił się, na szczęście, efekt pt. zmęczenie materiału ludzkiego. Nie należy mylić go z przebudzeniem, czyli zrozumieniem mechanizmów i celu odpalenia świrusowej kretyniady. Jednak ta wściekłość ogółu, także przeszkadza zamordystom, bowiem utrudnia projekt m.in w warstwie medialnej. Sanitarny totalitaryzm zderzył się z polskim biernym oporem, jak to Dębiec rapował:
    “Jak nie zgodnie z prawem, to lewą stroną jadę.”
    Ćwierkanie na tłiterku nie zaszkodzi nowej normalności, natomiast zderzenie z realiami, czyli prawami fizyki i biologii, już może ją z siodła wysadzić. Jak poucza Konfucjusz;
    Ludzie potykają się o kretowiska, nie zaś o góry.
    Dlatego kolejnej kompromitacji żenującego celebryckiego półświatka nie traktuję jako wydarzenia przełomowego, czy istotnego. Po prostu miła, mała niespodzianka.

    • Oprócz “zmęczenia materiału” dodałbym jeszcze jeden czynnik. Po znajomych szczepanach widzę, że szpryca ich uspokoiła, nie boją się kowidka tak jak wcześniej. Choć na 3-cią dawkę już zaczęli się zapisywać. Osłabł zatem czynnik emocjonalny, lękowy który był chyba główną siłą propagandy picdemicznej.

  6. “To wojna światowa”. Abp Viganò wzywa narody do sojuszu antyglobalistycznego. Owa globalna machinacja dokonywana obecnie pod pretekstem epidemii koronawirusa ma swoje cele finansowe, ale przede wszystkim ma służyć jeszcze większej centralizacji władzy. Wielki Reset Światowego Forum Ekonomicznego i Agenda 2030 Organizacji Narodów Zjednoczonych to zdaniem arcybiskupa wstęp do stworzenia światowej dyktatury, zniewalającej ludzkość

    http://nie-wierze-nikomu.pl/index.php/prawda-o-covid-19/55-abp-vigano-wzywa-narody-do-sojuszu-antyglobalistycznego-to-wojna-swiatowa

  7. Być może nazistowskie barany bez mrugnięcia okiem pójdą na ubój rytu-alny. A u nas? Jeśli chcą wojny – to będzie wojna. Masa krytyczna w kraju niebawem zostanie przekroczona. Celebryci padają jak muchy…
    Ze znanych wrocławian – Piotr Gonet (łucznik)- zachęcam do zapoznania się z jego historią….powiem tylko, że optował za sanitarnym faszyzmem i to dość radykalnym.

    Małgorzata gębicka, wrocławska pływaczka RIP

  8. Ja dla odmiany się nie zaszczepiłem i przechodziłem ciężko – całe 37,5C gorączki przez dwa dni i ból głowy dzień dłużej. Jestem typowym facetem co prawie nie choruje, więc można się domyślić jak bardzo z tego powodu cierpiałem. Błagałbym żonę o szczepionkę, ale nie mogłem krzyczeć, bo piłem piwo.