Reklama

Rzecz nie dotyczy szeregowego, a nawet oficera, czy generała, rzecz dotyczy byłego Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, który swoimi publicznymi wypowiedziami i działaniami, nie tylko hańbi mundur żołnierza polskiego, ale stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. W wojsku, jak w pozostałych obszarach funkcjonują te same ludzkie słabości, od megalomani, przez głupotę, po zdradę, niemniej w wojsku za błędy płaci się ceny szczególne i często najwyższe. Fakt, że bezpieczeństwo żołnierzy i Straży Granicznej nic nie znaczy dla „dziennikarzy”, prezesów fundacji i politycznych wodzirejów, oczywiście smuci, ale już nie dziwi. Natomiast postawa Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych wpisująca się w to szkodnictwo powinna się spotkać z należytą reakcją państwa.

Rozumiem, że najłatwiej zrobić konferencję, na której postraszy się starców i młodzież „wzmożonymi działaniami i egzekucją obowiązujących obostrzeń”, bo wtedy państwo pokaże siłę, jak pisał w mejlach do Morawieckiego naczelny propagandysta Tomasz Matynia. Problem polega jednak na tym, że to są wyłącznie działania propagandowe, w dodatku pokazujące słabość państwa. W przypadku Różańskiego nie dzieje się nic wielkiego, poza rytualnymi połajankami ze strony „niepokornych” i paru ministrów. No, ale jeśli Błaszczak mówi, że ten generał rezerwy postępuje w sposób niegodny żołnierza polskiego, to dlaczego za tym prawdziwym stwierdzeniem nie idą żadne działania ministra? Czym innym były wygłupy Różańskiego na festynie Owsiaka, czy jego publiczne odstawiane szopki, choćby w przypadku „Strajku kobiet”, a czym innym wolty, które żywo zagrażają bezpieczeństwu czynnych żołnierzy i strażników. W tym samym czasie państwo zadziałało tak sprawnie, że trzech błaznów palących „Status kaliski” trafiło na trzy miesiące do aresztu. Ich „wyczyny” dla bezpieczeństwa państwa miały znaczenie marginalne, o ile w ogóle jakieś znaczenie miały. Różański z pozycji byłego dowódcy podpalił lub co najmniej zaognił sytuację na granicy i żadna krzywda mu się nie dzieje.

Stan spoczynku nie oznacza zwolnienia z honoru i postawy żołnierskiej, wręcz przeciwnie, te reguły obowiązują każdego żołnierza dożywotnio i z ich przestrzegania musi być rozliczany. Trudno sobie wyobrazić taką sytuację, w której były dowódca US Army przerabia się na Różańskiego i to w jednoznacznych okolicznościach. Przypomnę, że ocena tego co się dzieje na granicy białoruskiej, o dziwo, jest klarowna, od wspomnianych USA, przez kraje sąsiadujące z Polską, aż po Unię Europejską. Jedynie Rosja, Białoruś i Różański mają inną ocenę, całkowicie sprzeczną z interesem i bezpieczeństwem Polski. „Palieznyj idiot” dysponujący taką szarża staję się jedną z armat na wojnie hybrydowej i takich szaleńców albo zadaniowców państwo powinno w ramach istniejącego porządku prawnego eliminować. Bezczynność świadczy o tym, że obce i wrogie Polsce państwa mogą przy pomocy swoich świadomych lub nieświadomych współpracowników swobodnie prowadzić dywersję i to z pełnym dostępem do „polskich” mediów.

Dwie rzeczy naprawdę w tym wszystkim przerażają. Po pierwsze to, że ktoś taki jak Różański jest generałem i do tego byłym Dowódcą Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych. Po drugie, że jego jawne działania podważające rozkazy czynnych służb mundurowych, a co gorsza osłabiające skuteczne przeciwdziałanie agresji na białoruskiej granicy, pozostają całkowicie bezkarne. Jeszcze raz powtórzę, nie mówimy o „dziennikarzu” z TVN24, Mai Ostaszewskiej, czy aktywistce lewackiej fundacji. Mówimy o polskim generale i dowódcy sił zbrojnych, wprawdzie w stanie spoczynku, ale to nie ma żadnego znaczenia. Jakie realne narzędzie ma państwo polskie, Prezydent RP i minister Obrony Narodowej? Chyba dysponujemy konkretnymi możliwościami, których jakoś nie widać. Dopóki tacy ludzie i takie czyny pozostaną nierozliczone, będziemy wiecznie wiązać sznurkami „państwo z dykty”.

Reklama
Poprzedni artykułŁagodnie przechodzi chorobę w szpitalu…
Następny artykułPrzyjechał Donald na białym koniu i tylko konia żal
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

17 KOMENTARZE

  1. @ Autor
    Jeszcze makrela z makaronem się do wypowiedzi Różańskiego nie odniosła więc czeka się na odpowiednie wskazówki. Jak do tej pory, ekipa MM robi wszystko żeby “państwo z dykty” trwało jak najdłużej. Chociaż coś ostatnio słychać, że ludzie MM są wymiatani z banków, może jednak coś się ruszy…

  2. Dla mnie Różański to jest oczywisty agent Kremla. To ,że Różański gada i robi to, co robi, a przy tym pozostaje oficjalnie emerytowanym generałem z prawem noszenia munduru, to jeszcze można by uznać za przysłowiowy “pikuś”. Prawdziwa hańbą dla Polski jest fakt, że ten Różański nadal przy tym wszystkim pobiera spokojnie swoją niebotyczną generalską emeryturę. Zapewniam Wszystkich, że trafił by Was przysłowiowy “szlag”, gdybyście wiedzieli, ile on bierze tej emerytury (na pewno -dzieści tysięcy PLN). Logiczne wytłumaczenie dziwnej bezradności władz wobec Różańskiego jest niestety tylko jedno: Różański ma dostęp do jakichś “kwitów” których władza się boi. Jeśli ktoś ma inne wytłumaczenie, chętnie posłucham. Bo nie uwierzę, że po sześciu latach samodzielnych rządów władza musi się jeszcze bać ewentualnego buntu w wojsku, gdyby “ruszono” Różańskiego. A tolerowanie tej sytuacji kompromituje PiS doszczętnie.

    • Nie ma żadnego państwa pis. Państwo tworzą ludzie a nie jakiś zestaw zakazów, nakazów i kart nieustająco i nieustająca żartobliwie zwanych prawem. Przyswój to sobie proszę bo stosujesz narrację propagandową kogoś kto wyczerpuje definicję okupanta. Spójrz przez pryzmat tej umownej okupacji na tak ok. cztery i pół dekady które minęły i może wtedy coś Ci zaświta. Oceny zdarzeń, faktów i ludzi w wartościach chwilowych to jest jeden z fundamentów na którym podręcznikowy okupant buduje posłuszeństwo i wychowuje własnych przeciwników którzy zastąpią miejces dla tych prawdziwych zanim zdażą powstać. Większość nawet się nie domyśla jak wygląda prawdziwy OPÓR i prawdziwe “podziemie” żyjąc tłoczoną od urodzenia propagandą i miejskimi legendami.

  3. Różański ma przynajmniej tę zaletę że nie proponuje kretyńskich, faszystowskich ustaw stworzonych ad hoc na kolanie i dyskryminujących niezaszprycowanych. Dlatego na razie nie jest jakimś wielkim zagrożeniem dla kraju i rodaków. Jak już kogoś powinno się wziąć w obroty, to posłów – inicjatorów owego faszystowskiego kretynizmu.

    • Cześć @Egon O.
      Po prostu nie dotarły do Ciebie informacje w tej materii ale możesz być pewny że ta osobopostać ma pełne predyspozycje do bycia zamordystą czy tam tyranem, no i podpisuje sie pod sektą likwidacji wszystkiego co polskie z Polakami włącznie do roku pięćdziesiątego. Książkę mogę napisać ale publicznie oduszczę bo kaliber duży i spekuluję że można dołączyć do wielu znikniętych.
      Pozdrawiam

      • @ Vateusz
        Pełna zgoda. Ci posłowie dokonali swoistego coming out’u i będzie to zapamiętane. Gdyby nawet przegłosowano tę ustawę to i tak pracodawcy mogą ja wykorzystać w zupełnie innym celu. Gdyby nastąpił armageddon zaszczepionych, to wiedzieliby kogo nie zatrudniać. Przecież jest mały pożytek z pracownika o zdemolowanym systemie odpornościowym.

  4. “No, ale jeśli Błaszczak mówi, że ten generał rezerwy postępuje w sposób niegodny żołnierza polskiego, to dlaczego za tym prawdziwym stwierdzeniem nie idą żadne działania ministra?”
    Dzieje się tak, ponieważ minister należy do klasycznych przedstawicieli, za przeproszeniem, klasy politycznej III RP. Składa się ona z ludzi podłych, tchórzliwych i głupich. Taka mieszanka cech charakteru gwarantuje słabość państwa.
    Poza tym generał posiada, że tak się wyrażę, działające bezpieczniki. Pierwsza zasada magdalenkowa obowiązuje.
    (My nie ruszamy waszych. Wy nie ruszacie naszych.)
    Gdyby Błaszczak na poważnie zadarł z Różańskim, to źle by się to dla pisu skończyło. Dlatego trwa żenująca szopka, pt. minister oburza się wypowiedziami generała.
    “W tym samym czasie państwo zadziałało tak sprawnie, że trzech błaznów palących „Status kaliski” trafiło na trzy miesiące do aresztu. Ich „wyczyny” dla bezpieczeństwa państwa miały znaczenie marginalne, o ile w ogóle jakieś znaczenie miały.”
    Groteskowa demonstracja w Kaliszu, w kraju poważnym, w ogóle uwagi służb, czy organów państwa, by nie zwróciła. Pobłaznowało trzech chłopów, a niech im będzie na zdrowie. Niestety Polska jest właśnie zwijana, aby w tym miejscu, docelowo, utworzyć polin. Akcja fachowo prowadzona od około trzydziestu lat zaczyna wchodzić w ostateczną fazę, czyli rozpoczyna się fizyczna realizacja projektu. Pisali o tym przez lata m.in Waldemar Łysiak, czy Stanisław Michalkiewicz, lecz głosy tych nielicznych odważnych publicystów były przysłowiowym wołaniem na puszczy.
    Piotr Rybak, Wojciech Olszański i Marcin Osadowski trafili do aresztu wydobywczego, bowiem dopuścili się myślozbrodni, a w nowym totalitaryzmie, który obecnie powstaje, zalicza się do niej zwłaszcza tzw. antysemityzm. Czyt. wszystko, co akurat się Żydom nie podoba. Polskim gojom już nawet myśleć niepoprawnie zabroniono. Przygnębia mnie brak reakcji środowisk, ponoć prawicowych i konserwatywnych na tą hucpę. Skoro można było przymknąć Olszańskiego, to jutro zrobi się to z kolejnymi wywrotowcami. Choćby z nami, dyskutującymi na kontrowersyjnym portalu. A za co?
    Np. za to, że nie zgadzamy się z oficjalną narracją plandemiczną. Sądzę, iż na polin pis się już zgodził, tylko odwleka, jak się da najdłużej, ogłoszenie tej decyzji w mediach. Moja, jak zwykle całkowicie “oszołomska” teoria, świetnie tłumaczy postępowanie władz. Obecną naszą sytuację rozumiem następująco;
    Niepodległego państwa polskiego, nawet tak karykaturalnego jak III RP, która istniała jeszcze AD. 2015 już nie ma. Trwamy w oczekiwaniu na poinformowanie społeczeństwa o nieodwracalnej zmianie, lecz aparat partyjny dąży do tego, aby masowe, że tak gorzko zażartuję, uświadomienie, nastąpiło możliwie najpóźniej. Stąd m.in bierze się, wciąż podkręcana, świrusowa kretyniada.
    Wracając, na koniec, do niniejszego wpisu. Uważam, że awantura na granicy z Białorusią przykrywa ważniejsze zagadnienia. Bankructwo Polski, zarówno finansowe, jak i polityczne, oraz posuwający się projekt polinizacji, który stanowi dla narodu śmiertelne zagrożenie. Tym czasem media rządowe bredzą coś o wojnie hybrydowej i o tym, że cała UE nas popiera. Rzeczywistość wygląda krańcowo odmiennie. Znów polskie problemy są rozwiązywane przez obcych, ponad naszymi głowami i bez pytania nas o zgodę. Ostateczne decyzje podejmą poważni rozgrywający i prześlą do Warszawy rozkazy, że tak powiem, do wykonu.