Reklama

Rozwody zawsze są przeżyciem traumatycznym i najczęściej występuje słynne przejście od miłości do nienawiści. Z politycznymi rozwodami dzieje się bardzo podobnie, ale mnie towarzyszą zupełnie inne uczucia, gdy patrzę i słucham człowieka, którego nie tak dawno szanowałem. Irytacja i znużenie jednocześnie, po prostu nie da się słuchać tych bredni, jakie wypowiada prezes PiS. Z Kaczyńskiego nie zostało nic i mam wrażenie, że gdyby nawet biologia nie dokonała dzieła zniszczenia, to i tak mielibyśmy do czynienia z zupełnie innym politykiem niż ten, którego znaliśmy i wielu popierało przed 2015 rokiem. Jakie są główne przyczyny upadku, bo to jest upadek polityka, pisałem wielokrotnie i nie chcę się ponownie tym katować, jedno w każdym razie jest pewne – był Kaczyński i nie ma Kaczyńskiego.

Jeszcze na początku tej paranoi pomorowej widzieliśmy prezesa PiS, który puszczał oko do wyborców. Do klasyki przeszła scena, w której Kaczyński zrugał kuzyna tak mocno, że ten zdjął maskę. Potem były jeszcze bardziej słynne wizyty na cmentarzu, a także uczestnictwo w mszach świętych, jak się pojawiały pierwsze sygnały, żeby pozamykać kościoły. Po półtora roku nic nie zostało z tamtych zachowań dających dość jednoznacznie do zrozumienia, co Kaczyński myśli o kolejnej inżynierii społecznej odpalonej przez tłuste misie. Teraz widzimy przerażonego staruszka ze szmatą zaciągniętą pod same brwi, który powtarza największe idiotyzmy za Horbanem, jak choćby te o milionie pacjentów w szpitalach. W najnowszym wywiadzie padają też słowa o obowiązku „szczepień”, co oczywiście wywołało burzę, ale chyba mało kto zwrócił uwagę, na bardzo charakterystyczne zdanie, jakie tam padło. Otóż Kaczyński opowiadał, jak wygląda kwestia obostrzeń w poszczególnych regionach Polski, w mieście większość zasad przestrzega, natomiast na wsi tylko jeden znajomy Kaczyńskiego chodził w maseczce. Co w tym jest takiego uderzającego?

Przed 2015 rokiem Kaczyński objeździł całą Polskę wzdłuż i wszerz, zwiedził prawie każdą gminę, miasteczko, wieś i na podstawie tych doświadczeń PiS zbudował program oraz przekaz, który przekonał rekordową liczbę wyborców. Dziś Kaczyński opowiada banały i to na podstawie relacji człowieka, który mieszka na wsi. O czym to świdczy? Bez niespodzianek, o kompletnym oderwaniu tego człowieka od rzeczywistości, a wręcz o przejęciu „narracji”, jaką się posługiwali i posługują jego przeciwnicy. Dowiedzieliśmy się od Kaczyńskiego, że obowiązek „szczepień” razem z paszportami dawno byłby wprowadzony, ale niestety wiejski i małomiasteczkowy ciemnogród hamuje postęp. W tym miejscu można powiedzieć, że polityk traci instynkt i nie rozumie jaką krzywdę sobie wyrządza, ale tak nie jest. Dalej Kaczyński zdradza, że doskonale wie ile ryzykuje takimi stwierdzeniami i jak to się przełoży na osobiste sympatie wobec niego. Z tego należy wnioskować, że jakąś tam świadomość zachował, ale nie do końca wiadomo, czy potrafi odróżnić publicystyczne bajanie od konkretnych porażek politycznych. Kaczyński otoczony propagandowymi doradcami, realizuje ich toporne scenariusze, które zakładają, że „ciemnogród” nagle zmieni zdanie i pójdzie za swoim idolem w ciemno.

Bardzo długo działał taki mechanizm, trwały jakieś wewnętrzne spory i dyskusje, po czym przychodził sam „naczelnik”, mówił jak ma być i tak było. Problem polega na tym, że mówimy o historii i to dość zamierzchłej. Kaczyński ma za sobą całą serię spektakularnych porażek, od batów, jakie zebrał po dymisji Szydło, przez wybory kopertowe i „piątkę dla zwierząt”, aż po katastrofalną politykę wobec UE. Autorytet Kaczyńskiego spadł gwałtownie i jego wypowiedź, de facto pogardzająca własnym elektoratem, a na pewno grożąca temu elektoratowi czymś, czego wyborcy PiS boją się najbardziej, to polityczna katastrofa. Mam swoją ulubioną tezę, która mówi, że ludzie nienawidzą się bać i w końcu chcą usłyszeć, że będzie dobrze. Dla wielu wyborców Kaczyński był autorytetem i liczyli, jak zawsze, że to właśnie on powie, nie bójcie się, nie pozwolę Wam zrobić krzywdy. Co usłyszeli zamiast tego? Jesteście ciemnogrodem ze wsi, zobaczcie jak w mieście grzecznie noszą maseczki i pokazują paszporty. Nic nie zostało z polityka, który znał i rozumiał charakter polskiej prowincji, Kaczyński stał się nieudolna kopią swoich wrogów i ich metod.

Reklama

44 KOMENTARZE

  1. Tak żałośnie się kończy flirt Kaczyńskiego z piekłem. Władza dla niego jest cenniejsza, niż własne zbawienie. Przed własną śmiercią zapewne chciałby pochować jak największą ilość Polaków, stąd te aluzje o konieczności przymusowego “wyszczepienia”. Może ktoś jeszcze da się zastraszyć?

    Jeżeli jednak będzie chciał ten przymus wprowadzić w życie, to tym samym wypisze się z polskiej społeczności oraz pójdzie prostą drogą do piekła. Bóg już go ukarał odebraniem rozumu.

    • Witaj @Egon O., Dzień Dobry
      Od ponad wieku …pejski porządek macha flagami i orłem nieprzerwanie a gawiedź nadal wierzy, że “narodowy” oznacza coś związanego z wolnością, a nie z kolejną mutacją …izmu tym razem w formacie wieloznacznie …pejskim. Gospodarze znowu zasuwa nam papkę że kiedyś to był ktoś inny niż jest teraz.
      No nie.
      Nigdy nie był.
      To jest ten sam ktoś tylko pozbawiony wielu hamulców pewnie z racji istotnego dla jego samego kryterium ilościowego związanego z tzw czasem oraz znaczącą degradacją kryterium jakościowego jak skutkiem postępującej ilości.
      Czas porzucić fantazje o tzw “wielkości”, “sprawiedliwości”, “uczciwości” czy nawet “wolności”, bo to nawet nie infantylne jest tylko to takie umysłowo niepełnosprawne przedszkole. Wolności zaś ma się tyle, ile się wyszarpie od tyranów.
      I czas pojąć że dla wielu zbawienie jest władzą zmierzoną ilością trupów. Tyrani nie rodzą się z czyiś chorobliwie wielkich idei tylko z tych małych kłamstw które sobie wmawiamy. Zło nie staje się czynem jednostek tylko biernością ogółu. Faktografia dostarcza dość przykładów na to jak ludzie głupi, zwyrodnialcy, czasem niepiśmienni, czy wręcz debile niekoniecznie funkcjonalni, przy wsparciu pomijalnej mniejszości i poklasku najgłupszej części homo rzekomo sapiens, Ci właśnie zafundowali tzw ludzkości największe nikczemności przeplatane czasem bestialstwem.
      Nadal oczekują o jeden realny przykład który zaświadczy że jednak kiedyś ten ktoś był inny niż jest. Przykład który zmienił coś tak trwale że to coś trwa do dziś.
      I proszę nie mylić z własnym fantazjami albo swoim jednostkowym przykładem bo to jak napisałem wyżej: przedszkole dla wątłych umysłem.
      Pozdrawiam

      • “Zło nie staje się czynem jednostek tylko biernością ogółu.”
        Dobre, kupuje to. Biernosc, postawy typu “zgodze sie na wszystko byle dali mi swiety spokoj” daja im ogromna przewage nad nami. Ich jest faktycznie mniej, znacznie mniej ale to oni przejeli inicjatywe.

        “Tyrani nie rodzą się z czyiś chorobliwie wielkich idei(…) ”
        Ale od idei sie zaczyna, “idee maja konsekwencje”, dopiero pozniej przychodza tacy jak Blochin czy Reinefarth.
        Pozdrawiam

        • Nie od idei a od chorych urojeń. Witaj @zkr. Będę stał jednak przy takiej semantyce 😉
          Idee mają jakieś podstawy, urojenia są z… d…py. Te pierwsze to zbiór faktów, czasem również z oparciem w Nauce. Te drugie to zbirów kretynizmów jako twórcza konsekwencja byłej i teraźniejszej propagandy oraz pomysłów po różnych substancjach (i zdarzeniach) psychoaktywnych, po prostu skutek wiary w koszałki opałki.

          Ja “z uporem maniaka”, kiedy zawodzi tłumaczenie że te wymysły po propagandowniach, to nie konsekwencja jakiegoś planu, tylko zwykły zmyślony na poczekaniu bełkot (za terminologią Gospodarza), zadaję pytania w rodzaju: to ile mamy tych elektrowni atomowych? ile tych naszych satelitów (bojowych?) lata? ile samolotów startuje dziennie z CPK i ile ten port obsługuje pasażerów? jak tam nasza niezależność energetyczna i ekonomiczna? jak się ma “nasz” przemysł elektronicznyc? ile mamy w użytkowaniu okrętów podwodnych, ile “niewidzialnych” samolotów bojowych, ile czołgów z kategorii najlepszych jakie używa tzw “sojusznik” i hegemon (upadły albo jak kto woli “przegryw)?
          Pominę retrospektywne spojrzenie na dekady w obszarze wieku wstecz. Wystarczą dekady tzw “wolności”, baa… wystarczy spojrzenie na ostatnie PIĘĆ LAT i porównanie z innymi podobnymi ekonomicznie i finansowo pięciolatkami.
          Niezależnie od ekipy i ilości impulsów żartobliwie nazywanych pieniędzmi wrzuconych do systemu, właściwie nie powstało nic co miałoby większy sens. Nic co nie daje “nam” realnej samodzielności, czy jak ktoś woli górnolotnie, suwerenności i strategicznej czy taktycznej przewagi. Tylko tony szybko rozpadającego sie asfaltu i wiecznie obsmarowanych sprayem przed debili społecznych ekranów tzw akustycznych. I nieustanny festiwal szpachli, malowania w tęczowe pastele i fikuśnych tzw “murali”. Festiwal “urządzania się” w d..pie. Nawet wojskowe tzw modernizacje idą tak sobie, a propagandowym guru w tej materii jest internetowy video gawędziarz i tzw prawnik, zresztą wieść szemrana taka, że wyjątkowo mierny, no i co to “prochu nie wąchał”. Zresztą chyba w każdej materii “mamy” takich specjalistów, takie “elity”, co to są niczym “erotoman gawędziarz”. Niby jakieś dyplomy mają i w szumnych organizacjach zasiadają, a faktycznie są to jednostki często miałkie, nierzadko wątłe intelektualnie czy też debile funkcjonalni, tłukący stały zestaw frazesów, bełkoczący i wymyślający takie koszałki opałki że robi się “przykro”, oraz kierujący się tak niskimi pobudkami, że mający niedawną premierą pastisz rzeczywistości od wspomnianych przegrywów (“Nie patrz w górę” – polecam w kontekście rozrywkowym), jawi się jako całkiem poważne dzieło. Nie jest to również jakiś przypadek krajowy czy kontynentalny. Ta infantylność jest już udziałem przytłaczającej większości homo rzekomo sapiens.
          Jedna wielka paranoja. W krajowym przypadku można okrasić słowem “narodowa”. Tak “rzeczpospolita paranoiczna”.
          Tak że idee przeminęły. Pozostały chore urojenia. Brakuje tylko somy 😉
          Pozdrawiam

          • Dzien dobry @nikt_wazny
            > Będę stał jednak przy takiej semantyce
            OK, mozna tak przyjac, rozumiem to podejscie.
            Zastanawiam sie jednak gdzie jest ta granica odzielajaca idee od urojen? Marksizm ma pozory naukowosci. Ten nierob (bez pozyczek od Engelsa by zdechl z glodu) wysmazyl pare tomow swoich(?) przemyslen. Ktos moglby tak przyjac, ze to dziela naukowe i wiele osob te narracje kupilo. Skutki znamy.
            Moze wlasnie to co odroznia idee od urojen to wlasnie konsekwencje? Moga byc one w wersji “light” jak napisales wyzej, czyli belkot dla luzdozerki z ktorego nic w praktyce nie wynika. Ale bardzo czesto konsewkwencja tych urojen jest Genickschuss gdzies nad dolem w lesie. W tym drugim przypadku bardzo starano sie nadac urojeniom podstawy naukowosci. Ostatnio czytalem o Sekcji Rasowo-Ludoznawczej Instytutu Niemieckich Prac na Wschodzie, Chehelmut wrzucil elaborat o tym:
            “GroßraumKartell Europa”
            https://stanczyk1.blogspot.com/2021/08/groraumkartell-europa.html
            Tutaj mamy przyklad czegos z d..py ale czemu nadano charakter faktow z oparciem w nauce (“nauce”).
            Obecnie mamy cwiczony przekaz o zagrozeniu strasznym wirusem, wszystko rowniez “oparte na nauce”. Konsekwencje, tragiczne dla wielu osob, juz powoli widzimy.
            Pozdrawiam

          • @zkr
            Skupienie należy przenieść na ciąg przyczynowo skutkowy z esencji powiązanych teoretycznej zdarzeń. Rangę urojeniom nadaje się przez pryzmat nie tyle Nauki co naukowców. I tu jest pierwszy fałsz: to nie naukowcy tworzą Naukę ale Nauka tworzy naukowców i to nie w obrębie zdarzenia czy pozornie powiązanego ciągu zdarzeń, lecz w całym contiuum . Tej drobnej subtelności, a i wielu innych, przytłaczająca większość nie jest w stanie pojąć. To dotyczy Nauki jako całości ale i jej cywilizacyjne odseparowanych segmentów czy ich pochodnych, również dziedzin syntetycznych czy urojonych. Dotyczy to tak Nauki, jak i Medycyny (sztuki) czy Prawa (urojeń). Legalizacja pozorami Naukowości zawsze opierała i niestety w związku ze znanym rozkładem średnim przez homo rzekomo sapiens, zawsze będzie się opierać na manipulacji skutkiem i przyczyną oraz dylatacji pojęć.
            W ujęciu prankdemicznym: To że ktoś ma dyplom lekarza nie czyni go lekarzem, tylko kimś kto w danymi miejscu i czasie otrzymał taki tytuł. Lekarzem czyni go leczenie. Leczenie zaś, semantycznie jest czynnością mając za zadanie co najmniej poprawić stan, a przynajmniej “nie szkodzić”. Jeżeli w ograniczonej liczebnie próbce skuteczność przypadków schodzi na osi skuteczności poniżej zera (umownego “nie szkodzenia”) to powtarzalna czynność w żaden sposób nie kwalifikuje się do pojęcia leczenia, a odczyniający ją do bycia Lekarzem. Jest inne pojęcie na taki stan rzeczy, a w kategoriach en masse nazywamy to zawsze lubójstwem. Oczywiście zawsze jest powoływanie się na “inne czynniki”, “względy obbiektywne” i …. wszelaki inny bełkot udający mądrymi słowami Naukę.
            Nauką jednak nie jest.
            Weźmy takiego “znanego” ministra. Gdzie nie pójdzie to “naukuje” przez wszystkie przypadki, dużo “mądrych” słów, tzw nowomowy. To samo z “radcami” “lekarzami”, dużo blablabla i górnolotnych frazesów. Dużo “naukowania”.
            Ale to bełkot.
            Przytaczająca większość homo rzekomo sapiens zupełnie nie łapie zależność zbiorowych, różnic, pojęcia próbki, błędów oceny czy badania. Nie rozumie że rozkład średni przekłada się na każdą wystarczająco liczebną grupę, na każde rozdanie tytułów, na każdy rodzaj weryfikacji. Nie rozumie że ze spadkiem liczebność, rośnie rola błędów metody, pomiaru, oceny, szacowania. Że jeden czy tam nawet stu, czy tysiąc specjalistów, prawnik, lekarz nie stanowi wykładni, zwłaszcza kiedy liczebność jest hermetyczna. Jeden z równym prawdopodobieństwem może być tak geniuszem jak i skończonym debilem a prawdopodobieństwo błędu wynosi stop procent. Gawiedź, ta przytłaczająca większość homo rzekomo sapiens uznaje jednak, że skoro jakieś tam gremium któremu ktoś (podlegający temu samemu rozkładowi), kiedyś nadały tytuły, w oparciu o coś stworzone przez kogoś (podlegającemu temu samemu rozkładowi), to zaordynowane rozwiązanie musi cechować się wyjątkową skutecznością.
            Największa bzdura “ever”.
            No ale Matematyka (tam prawdziwa i nie mylić z Rachunkami) i generalnie Nauka (albo Nauki jak ktoś woli liczbę mnogą) nie są dla każdego, nie są dla większości, nawet nie dla mniejszości, są dla marginesu na granicy ok 0,02% ogółu ssaków z gatunku homo (i nie mylić tu z powstałą na bazie dylatacji definicji, semantycznie niepoczytalną skrajność). W teraźniejszości nawet zasady Logiki są zmyślane przez utytułowanych w przeszłości, a “nauka” to napis wyryty na kiju do baseball’a.
            To że wracamyt do jaskiń było wiadomo jak naparzaliśmy się z gestapo, z …pejskim generalnie.
            Możemy że już do nich wróciliśmy, do takich na miarę czasu i pozostała tylko kwestia kto kogo w nich zamknie. Kto będzie batożonym , a kto będzie tego bata używał.
            Albo raczej kija do baseball’a.

  2. Twarz Kaczyńskiego jest znośna tylko dla najtwardszego elektoratu. Pozostali traktują go z dystansem lub co najmniej z nieufnością. Wypuszczenie więc właśnie jego z takim przekazem ma celować tylko w ten betonowy elektorat. Czy ma za zadanie przekonać tych, którzy mimo miłości do PiS przekonać się nie dali? Wątpie. Bardziej mi tu pasuje stara sowiecka metoda pozbywania się wiernych i poważanych towarzyszy. Oczywiście takiego człowieka nie mozna po prostu “zniknąć”. Jeszcze męczennikiem zostanie. A tego byśmy nie chcieli. Zamiast tego zaczniemy od niszczenia legendy wokół postaci (nie ważne czy prawdziwej czy zmyślonej). Kiedy tłum już znienawidzi i najtrwalsi zwolennicy odwrócą twarze wtedy nasz nieszczęśnik namiaści następne po czym popchniemy go do ostatniego aktu skurwienia po którym już nikt sie nie zdziwi ani nie zapłacze.

    • Witaj @Patriota
      Pragnę przypomnieć że Hitler, Stalin, Mao czy Pol Pot przez większość czasu też mieli pogodną i uśmiechniętą twarz dobrego wujaszka. A co do męczeństwa to faktografia bezspornie twierdzi że jego skutkiem jest zwyczajowa śmierć a nawet jeśli ktoś wstanie z martwych to tylko tak symbolicznie by w chwale jedna umknąć z łez padołu.
      Pozdrawiam

  3. Może po prostu ktoś postraszył go czym trzeba i przekonał do czego trzeba? Globaliści mają haki na każdego, na Kaczyńskiego na pewno też. Widocznie mają coś takiego, czego ujawnienia Kaczyński panicznie może się bać, więc to wykorzystali. Byli też tacy, co się nie bali – ich już nie ma (chociażby były prezydent Tanzanii). Mimo iż plan pandemii i tego co po niej jest robiony zbyt szybko, zbyt ostro i zbyt gwałtownie (takie poważne zmiany wymagają ostrożności, subtelności i działania krok po kroku ROZŁOŻONEGO W CZASIE by nie wywołać zbyt ostrego sprzeciwu i w efekcie nieudanego wykonania planu) i protesty w krajach zachodu są dość wyraźne, to globalistyczna machina mimo wszystkie idzie jak buldożer do przodu. Kaczyński właściwie jako jedyny mógłby się sprzeciwić i powiedzieć NIE, jeszcze kilka lat temu miał w PiSie taką siłę. Dziś widać, że albo kupili/zastraszyli go globaliści, albo sam uwierzył w tą pandemiczną szopkę.

    • Zawsze mnie zastanawiało czym można by zastraszyć Kaczyńskiego. On nie ma nic do stracenia. Rodziny mu nie zabiją, gdyż jej nie ma. Próby podważenia jego “legendy”? Może, ale do pewnego stopnia mógłby wtedy wykorzystać strategię Wałęsy (czyli pójść “w zaparte”), co przy wsparciu “zaprzyjaźnionych mediów” mogłoby zadziałać. Zresztą takie próby już podejmowano (“gdzie był Kaczyński 13 grudnia 1981” itd.). Nic to nie dało.

      Niedawno przypomniała mi się natomiast bardzo ciekawa książka Wiktora Suworowa pt. “Akwarium”. Kto nie zna temu polecam. Autor opisuje tam między innymi, jak traktowano radzieckich agentów flirtujących z drugą stroną i dlaczego w szeregach GRU tak rzadko dochodziło do zdrady. Podwójny agent, po schwytaniu przez służby radzieckie, wywożony był do siedzimy GRU w Moskwie. Tam najpierw poddawano go wyczerpującym przesłuchaniom, aby dowiedzieć się co przekazał drugiej stronie. Gdy dowiedziano się wszystkiego, człowieka zamykano żywcem w trumnie, którą następnie powoli spalano w krematorium.
      Te historie znał każdy agent GRU i agencja dbała, aby znał je ze szczegółami…

      Nie wiem co o tym sądzicie, ale w moim odczuciu perspektywa “akwarium” i tak przerażającej śmierci może złamać chyba każdego, nawet takiego, który nie ma nic do stracenia. Jak np. Jarosław Kaczyński.

      • @Don Myszores
        Interesująca hipoteza, niedawno w gronie znajomych dyskutowaliśmy po raz kolejny co mogło skłonić Kaczyńskiego do takiego a nie innego postępowania. Praktycznie dochodzimy do wniosku, że albo Kaczyński od początku jego działalności był oddelegowany do frakcji “patriotycznej” i miał za zadanie prowadzenie prawdziwie patriotycznej “Solidarności” w ślepa uliczkę, albo też zastraszono go jakimś rodzajem szczególnie bolesnego rozstania się z życiem doczesnym. Zresztą, jedno nie wyklucza drugiego. Wprawdzie, nie dyskutowaliśmy metody opisanej w “Akwarium” ale coś w tym rodzaju.
        A tak a propos “Akwarium”, rzeczywiście świetna książka wyjaśniająca mechanizm terroru w dawnych sowietach i jestem pewien, że w dalszym ciągu aktualna, jeśli chodzi o dzisiejszą Rosję…

  4. Zastanawiam się czy gdyby Kaczor miał inny stosunek do Dudy w 2017 roku to pewne sprawy wyszłyby inaczej? Traktował Dude jak chłopca na posyłki aż się Duda zbuntował i zawetował ustawy sadownicze. Kaczor przeżył szok. A czego sie spodziewał? Trzeba było Dudę pieścić, chwalić, masować jego próżność (umiejętnie zrobiła to za Kaczora opozycja) Wtedy wygrał jednak pojebany, wodzowski charakter Kaczora i tzw. Zakonu PiS i kompletnie zawaliło to CAŁY program PiSu. To co się dzieje teraz to trwajaca dalej równia pochyła. Ziemkiewicz pisze, że jedyna szansa to przewrót pałacowy w PiS (mało realne) albo wzrost Konfederacji do 15-17%. Pożyjemy, zobaczymy.

      • Ja właśnie napisałem, że Duda nie ma silnego charakteru i jest niedopieszczonym, próżnym pedałem. I tak jak pedała trzeba go pieścić, przytulać i komplementować. Duda, podobnie jak Obama, ma za żonę dużą babę, typ silnego faceta, która nim steruje. Agata Duda zawsze była zazdrosna o wpływ jaki Kaczyński wywierał na jej cipowatego męża. Aż w końcu ten wpływ ucięła.

  5. Pomijając to jak mało/dużo mu jeszcze zostało rozumu, on po prostu musi tak mówić a jak nie wyjdzie to ma przynajmniej alibi w postaci Ziobry czy Siarkowskiej. To się odbywa na zasadzie korupcji i szantaży. Obstawiam, że naczelnik jest szantażowany tęczowymi grzeszkami z czasów jak był młodszy..

  6. Ta wypowiedź może zostać zrozumiana przez Zdradę Medyczną, morawieckiego, niedzielskiego i całą resztę covidowej swołoczy, jako zezwolenie na każdy zamordyzm i terror. Niestety, jest pewne, że “naczelnik” ma” nasrane w papierach ” jak wszystkie legendy 3rp.

  7. “Jeszcze na początku tej paranoi pomorowej widzieliśmy prezesa PiS, który puszczał oko do wyborców.”
    Otóż to;
    Robił to, co przez całe życie, czyli udawał swoje przeciwieństwo. Tchórz i zdrajca odgrywający rolę patrioty oraz odważnego przywódcy. Oto prawdziwy wizerunek prezesa. Nie stracił kontaktu z rzeczywistością, bowiem nigdy go nie nawiązał. Nie zidiociał ze starości, nie zwariował, nie zmienił swoich poglądów. Po prostu sytuacja go zmusiła do pokazania prawdziwej twarzy. Pozował na męża stanu, a teraz, nawet jego byli wyznawcy, widzą zdradziecką mordę niedoszłego zbawcy narodu. Kurka wciąż powtarza hagadę o wielkim wodzu, który upadł. Dlatego ja, przyznaję, dosyć emocjonalnie, przeciwko tej fałszywej legendzie znów protestuję. Jarosław Kaczyński nie upadł, ponieważ zawsze był nikczemnikiem. Co odróżnia go od Leszka Millera, Donalda Tuska, czy Waldemara Pawlaka?
    Uważam, że nic godnego uwagi. Wszyscy oni grają do jednej bramki.
    Dzisiejszy wywiad dowodzi, cóż za niespodzianka, iż “szury” znowu mają rację. Pis marzy o zamordyzmie w austriackim stylu. Nie wprowadził go dotychczas wyłącznie z przyczyn kadrowych. Aparat partyjny i propagandowy jest zbyt głupi, aby ogarnąć uruchomienie w Polsce totalitaryzmu, którego, swoją drogą, Hitler i Stalin by się nie powstydzili. Prezes planuje nam bowiem przyszłość iście orwellowską. Takie wrażenie odniosłem po lekturze zapisu ostatnich, że tak gorzko zażartuję, refleksji prezesa na przyszły rok.
    “Po półtora roku nic nie zostało z tamtych zachowań dających dość jednoznacznie do zrozumienia, co Kaczyński myśli o kolejnej inżynierii społecznej odpalonej przez tłuste misie.”
    Zgadzam się, w pewnym sensie, z MK. Odpalenie fałszywej pandemii było dziejową szansą, zarówno dla Polski, jak i dla samego Jarosława Kaczyńskiego. Los, wierzący być może powiedzą, że Bóg, podarował mu okazję przekreślenia marnego życiorysu. Mógł przejść do historii, jako wybitny polityk, który uratował swój kraj, przed powszechną, globalną paranoją. Sądzę, iż mogło się to udać. Niestety musiałby się wykazać męskimi cechami charakteru:
    odwagą osobistą, szlachetnością, postępowaniem honorowym i szczerością wobec współpracowników, oraz narodu.
    Pozostał tym, kim był, czyli skończoną kanalią. Tym samym zatrzasnął okno na lepszą przyszłość, które lekko się dla Polaków, w marcu AD. 2020, uchyliło. Obecnie sprawy przybrały już wiadomy bieg. Jedziemy po równi pochyłej. Nie wiemy jeszcze, jak nisko spadniemy.
    “Przed 2015 rokiem Kaczyński objeździł całą Polskę wzdłuż i wszerz, zwiedził prawie każdą gminę, miasteczko, wieś i na podstawie tych doświadczeń PiS zbudował program oraz przekaz, który przekonał rekordową liczbę wyborców.”
    Jeszcze jedno;
    “Nic nie zostało z polityka, który znał i rozumiał charakter polskiej prowincji, Kaczyński stał się nieudolna kopią swoich wrogów i ich metod.”
    Człowiek pracy w III RP jest ciągle poniżany. Owo bezustanne upokorzenie tych, dzięki którym, da się tu żyć, wykorzystał Jarkacz. Pojechał na prowincję, jak do ludzi, a nie niczym do cyrku z małpami. Zauważył, iż tfu, elyta, poniewierała ludzi pożytecznych, natomiast wychwalała pod niebiosa wszelkich pasożytów. Zatem wystarczy potraktować, wyłącznie werbalnie, ludzi ze wsi i małych miasteczek, jak ludzi i to wystarczy, aby pozyskać ich głosy. Jedynie to Kaczyński przyswoił, z objechania Polski wzdłuż i wszerz. Niczego poza tym nie zrozumiał. Nadal gardzi prostym ludem, który on, żoliborski inteligent, musi dopiero oświecić. Odrealniony politruk z Warszawy. Myślący, iż żywność rośnie na półce w sklepie. Rolnik, kierowca, czy Pani sprzątająca, pozostają dla Kaczyńskiego roboczym bydłem, bowiem człowiekiem jest on. Zarozumiały obłudnik, który się właśnie niechcący wygadał.
    Próbuje małpować lepsze wielkomiejskie towarzycho. Wygląda to dosyć groteskowo, ale to marne pocieszenie. Samozwańcza elita i tak go nie polubi.
    Żywię wątłą nadzieję, iż nie zdążą z odpaleniem sanitaryzmu, ponieważ, w międzyczasie, bałagan im się posypie. Przybierające na sile, chaos i kryzys, są, paradoksalnie, naszymi sprzymierzeńcami. Interesującej epoki żeśmy doczekali, nieprawdaż?

    • Sam pamiętam jak w 2007 roku Matka Kurka wyzywał mnie od idiomów na lamach Onetu, kiedy ostrzegałem przed glosowaniem na PO. Ten sam Matka kurka wyzywał mnie od idiomów, kiedy w 2015 roku radziłem obdarować PiS tylko ograniczonym zaufaniem i patrzeć Kaczyńskiemu uważnie na ręce, bo jego patriotyzm był zawsze wątpliwego pochodzenia. Ja Kaczyńskiemu nigdy nie ufałem, gdyż nie rozliczył się z przeszłością. (Magdalenka, Okrągły Stool, Wałęsą itp.) Zresztą prawdziwy patriota nie brałbym udziału w dzieleniu społeczeństwa.

    • Kontrfelieton na Kontrowesjach, pod którym podpisuję się obiema rękami, bo historię trzeba prostować na bieżąco.

      Za to dzisiejsze video MK jest so-czystym podsumowaniem bieżącej nędzy Kartofla.

      I uświadommy sobie, że Kaczyński cały czas jest odsłonięty, jeśli chodzi o zemstę ludu – mania wielkości doprowadzi go do szaleństwa i największych błędów, kiedy zaczniemy się upominać o likwidację kilkuset niezasłużonych upamiętnień bliźniaka, łącznie z usunięciem z Wawelu.

  8. Ufol ! Bardzo ładnie, to napisałeś. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Zawsze mnie zastanawiało jak gospodarz mógł uwierzyć w PIS. Włożył tytaniczną pracę w pokazanie prawdy na temat Owsiaka, co świadczy o nieprzeciętnej inteligencji a z drugiej strony stanął murem, przynajmniej wtedy za politykami, którzy nie raz i nie dwa pokazywali swoje prawdziwe oblicze tyle, że pod innymi szyldami. Między innymi dlatego wylogowałem się stąd na na kilka ładnych lat… Pozdrawiam.

  9. Wywiad faktycznie porażający. Ale najważniejsze jest to, że on już nawet nie ukrywa totalitarnych zapędów i chęci złapania ludzi za twarz. Świadczy o tym ten fragment: “W Polsce generalnie potrzebna jest zasadnicza reforma państwa, dostosowanie konstrukcji naszego państwa do pewnych cech polskiego charakteru, wyciągnięcie wniosków z ostatnich doświadczeń. I trzeba oczywiście uwzględnić kontekst zewnętrzny, spokojne czasy się skończyły i nie wiadomo, kiedy wrócą. W centrum zawsze musi być bardzo głęboka reforma sądownictwa, tak by strzegło ono przestrzegania prawa, a szczególnie jego fundamentów, takich jak równość obywateli wobec prawa właśnie. Wiele sądów kpi z tej fundamentalnej zasady” wypowiedziany w kontekście braku zdyscyplinowanego podejścia społeczeństwa do zakazów i nakazów i uchylania przez sądy mandatów wystawianych przez policję. Wychodzi z niego postawa Hitlera i Stalina.