Reklama

Uważam się za śmiertelnego wroga internetowego slangu, nie wspominając o piśmie obrazkowym w postaci emotikonów i gifów, ale wyjątkowo sięgnę po jedno, chyba nie do końca internetowe powiedzonko. „Szybko poszło”, to pierwsze skojarzenie po słowach ukraińskiego ambasadora Andrija Deszczycy, które jak gdyby nigdy nic padły na polskiej ziemi i w obecności Polaków. Zanim przywołam wypowiedź ambasadora, podeprę się jeszcze jedną życiową mądrością. Istnieją różne modele zachowań przejawianych przez gości, dwa najbardziej popularne są skrajnie różne, jedni chodzą na paluszkach, drudzy przestawiają meble w mieszkaniu gospodarza. Przy dwóch milionach ludzi ciężko uchwycić proporcje dla wyżej wspomnianych obyczajów, ale w przypadku ambasadora Andrija Deszczycy żadnych wątpliwości nie ma.

Na portalu Twitter ukraiński dyplomata zamieścił komentarz, a w nim proponuje Rosjanom interes, co samo w sobie jeszcze nie jest niczym zdrożnym. Problem polega na tym, że za ten interes mają zapłacić Polacy, którzy nawiasem mówiąc dopiero od ambasadora się o tym dowiedzieli. Dokładnie ma to wyglądać tak:

Reklama

Na tym samym portalu pozwoliłem sobie odpowiedzieć na wpis ambasadora w nieco żartobliwym tonie, żeby nie doprowadzić do kryzysu w stosunkach międzynarodowych. W replice zawarłem wdzięczność, że nie oddajemy Rosji Mokotowa, ale tylko wcześniej odebrane budynki. Naturalnie można uznać moje stanowisko za przejaw histerii, że o „ruskiej propagandzie” nie wspomnę, niemniej jednak chciałbym zwrócić uwagę na kilka charakterystycznych kwestii. Po pierwsze bije po oczach: „moja propozycja”, czyli na starcie wiemy kto podejmuje decyzje w zakresie dysponowania polskimi nieruchomościami i gruntem. Pan ambasador daje sobie tutaj pełne prawo do rozporządzania własnością, która póki co jest zajęta przez komornika, polskiego komornika, żeby było wszystko jasne. Po drugie pojawia się gest dobrej woli, ale dość stanowczo uporządkowany: „my wspólnie z Polakami”. Hierarchia zawarta w tym zadaniu nie pozostawia miejsca na interpretację, najpierw „my” (Ukraińcy), potem wspólnie z Polakami, żeby tak głupio nie wyglądało. Jedyne pocieszenie jest takie, że jego ekscelencja Andrij Deszczyca bardzo wysoko wycenił polską własność, bo za parę budynków w Warszawie chciał kupić Donbas i Krym.

Dobrze, pożartowaliśmy, na ile to w takich okolicznościach możliwe, jednak chciałoby się o coś bardzo ważnego zapytać. Czy polskie albo warszawskie władze w jakikolwiek sposób zareagowały na co najmniej niezręczną wypowiedź ukraińskiego ambasadora? Otóż nie zareagowały, na żadnym szczeblu i nie bardzo mogą się tłumaczyć niewiedzą, ponieważ sprawa została opisana w mediach. Co to oznacza? Niestety tyle, że gość nie tylko przestawia meble w naszym domu, ale je wynosi i sprzedaje, w dodatku gospodarz nie ma odwagi powiedzieć, że nie tak się umawialiśmy. Sprawy idą w dziwnym kierunku, prawda? Przeszła pierwsza fala skrajnych emocji i wówczas odruchy serca zastąpiły wszystkie racjonalne oceny rzeczy, zjawisk i ludzi. Jak długo emocje będą podpowiadać Polakom rozwiązania? Znając ludzką naturę i naturę w ogóle, to wszystko jest kwestią czasu, bo wszystko ma swoją wytrzymałość. Pożyjemy, zobaczymy ile jeszcze Polacy wytrzymają.

Reklama

25 KOMENTARZE

  1. Trafnie ujęte. Odnoszę wrażenie, że Polacy dostrzegają już absurd tej “wojny”. Nie widzą tego, że Rosja celowo postraszyła Kijów, żeby Ukraińcy w pierwszej fazie operacji militarnej mogli się pocieszyć wysokim morale, pokonawszy chłopców z poboru na postsowieckim sprzęcie. Prawdziwa walka rozpocznie się na tym odcinku, gdzie prawdopodobnie Rosja skupiła najlepsze swoje siły i bez problemu zajmie cały Donbas i dojście na Krym. Wyłupie to choćby siekierą, choćby miała zniszczyć wszystko “co ukraińskie”. Założyć się mogę, że wtedy zachodnie firmy rzucą się niemal do odbudowy tego obszaru: huty, porty itd, itp. w zamian za ruską ropę i ruski gaz. Zrobią to, by Chińczycy w tym nie pomogli. I właśnie wtedy, kiedy już nie będzie “wojny” Polacy powiedzą: “słuchaj, Ukraińcu, to już możesz wracać do siebie a klucz zostaw pod wycieraczką”.

  2. To wszytko skłania do wysnucia jednego wniosku: wypracowana uległość władz “polskich” rozochociła takich typów. Gdyby “polski” rząd nie był sługą Ukraińców a pracował nad interesem narodowym takich pierdów nigdy byśmy nie usłyszeli. Podziękujmy morawieckiemu i spółce
    Biologiczna aktywność wojskowa Niemiec na Ukrainie – czy powinniśmy się martwić?
    https://polskawliczbach.blogspot.com/2022/04/biologiczna-aktywnosc-wojskowa-niemiec.html

  3. Od razu widać, kto tu jest samcem alfa a kto bezsilnie położył się na plecach. Taka postawa zachęca samca alfa do wysuwania kolejnych żądań. Będzie jeszcze niezła eskalacja, ale pelikany przełkną wszystko. Nawet zmiany właścicieli i nazw kilku miast.

  4. Pamiętam Deszczycę do początku jego ambasadorowania w Polsce. Dobrych kilka lat nosił fryzurę jak spod kosiarki, ale to dosłownie wycinaną może nożycami krawieckimi, a krawat miał wywiązany w jakiś intuicyjny węzeł, jakby wiązał poszorek do orczyka. Nie chcę sobie przypisywać zasług, to pewno była koincydencja czasowa, ale obśmialem to kiedyś pod artykułem na onecie i wkrótce zaszła zmiana wizerunkowa. Zewnętrzna.

    Tylko w hollywodzkich filmach da się zrobić Zorro i De la Vegę z materiału innej klasy. Tak po prostu jest. Jeśli ktoś nie pamięta, to Deszczaca trafił do Polski po publicznym wykonaniu przyśpiewki “Putin ch…”, a był wtedy ministrem spraw zagranicznych. Taki to był ekscelencja. W ukraińskim MSZ się tym spalił, ale w Polsce został zaakceptowany na placówce, na złość Ruskim. I jak zwykle, złośliwości zamiast polityki najbardziej nam się odbija czkawką. Teraz musimy znosić impertynencje ambasadora państwa będącego w stadium upadłości.

    Cokolwiek zechcemy powiedzieć o relacjach polsko-ukraińskich, musimy niestety najpierw powiedziec o sobie. Kłamstwo w tych relacjach zaczyna się już w punkcie wyjścia, kiedy to rzekomo startowaliśmy z Ukrainą z tego samego punktu w ramach tzw. tranfromacji. To wieruntna bzdura. Zaczynalismy o kilka pięter wyżej pod względem rozwoju narodowego, kultury, oświaty, gospodarki, prawa, historii. Przez idotyczny wybór nieodpowiedniego sojusznika nie my wynosimy go wyżej, tylko sami się staczamy. Widomym symbolem tego jest potulne znosznie impertynencji i bezradne akceptowanie przywilejów dla ludności z dosłownej politycznej i kulturowej dziury, której największym wkładem do światowego dziedzictwa staje się wulgarny rzeczownik.

  5. Władza, jak wszystkim wiadomo, odnosi same sukcesy. M.in rozwalenie rodzimego rolnictwa. Przyznają to już nawet media głównego ścieku, jakże dalekie od wierzącego w spiski ciemnogrodu:
    https://www.money.pl/gospodarka/zywnosc-stanie-sie-luksusowym-towarem-spelnia-sie-najgorszy-scenariusz-6758506341747328a.html
    Zapewne w wyniku obniżenia poziomu życia zmniejszy się sympatia dla ukraińskich osiedleńców, lecz buntu nie prognozuję. Obecni poliniacy są zwyczajnie do niego niezdolni. Gdyby było inaczej, tzn. zachowalibyśmy odrobinę godności, poczucia człowieczeństwa, czy mówiąc uczenie narodowej tradycji;
    Gdyby tak było, to plandemia by tu nie zaskoczyła. Rząd nie otworzyłby na oścież granicy, ponieważ dygnitarze zdawaliby sobie sprawę, że dla zdrajców nie ma miejsca na naszej ziemi.
    Dzieje się dokładnie odwrotnie. Ambasador, jakże wymownie prezentujący cechy osobowości i, że się tak wyrażę, potencjał kulturowy swego ludu;
    rozstawia po kątach, jak się jemu żywnie spodoba, miejscowych tchórzy i przygłupów. Sądzę, że jego ekscelencja jeszcze nas zaskoczy wyrafinowaniem i specyficzną, ukraińską elegancją. Gdybym nie był Polakiem, to by mnie obecna sytuacja, w pewien sposób bawiła.
    Oto rozbrojone społeczeństwo ściąga do siebie, w trybie maksymalnie przyspieszonym, miliony postsowieckich turańców, w dodatku często posiadających broń. Ich się bełkotliwym gadaniem nie uspokoi. Może chociaż kolejnej plandemii dzięki nim unikniemy.
    Ponoć zawsze powinniśmy szukać pozytywów.
    Próbuję więc to czynić. Przyznaję, z typowym dla siebie czarnym humorem, lecz cóż nam pozostało?

  6. Jak już się czepiać, to na całego. Póki po szpiegowo należy do FR, mimo zajęcia przez komornika. Nb. radosne zajmowanie ruskiej własności, szczegónie tej prywatnej na szeroko pojętym Zachodzie jest może i medialnie nośne, ale prawnie często wątpliwe. Za parę miesięcy/lat trzeba będzie po cichu oddać i wypłacić odszkodowania.

  7. @Zacny Wuj
    To chyba nie jest przypadek, że oligarchowie zarówno ruscy jak i ukraińscy, są wyznania handlowego a oni nie lubią tracić. Na razie padło na ruskich i im się te majątki zajmuje ale kasta w większości krajów też jest tego samego wyznania więc krzywdy im nie da zrobić. Kto wie czy to “zajmowanie” nie jest celowe, żeby potem olbrzymie odszkodowania dostawać, jeszcze z odsetkami. A skąd rządy wezmą na to kasę? Oczywiście wydoi się “suwerena” i tym sposobem, nie dość że oligarchowie na inflacji nie stracą, to się jeszcze obłowią, nic przy tym nie robiąc. Osobnicy wyznania handlowego znani są z planowania kilka kroków do przodu, coś co teraz pozornie nie ma sensu, za jakiś czas może się okazać żyłą złota…

  8. Pan Deszczyca za dużo sobie pozwala i to nie od dzisiaj. Dobrze, aby wreszcie znalazł się ktoś, kto go ustawi do pionu i pokaże jego miejsce. W prawdziwej dyplomacji nie ma miejsca na taką bezczelność. Najwyraźniej jednak, jaki kraj taka i jego przaśna “dyplomacja”.
    Słabe jest to wszystko…

    • @Don Myszores
      Kto z obecnego zarządu nadaje się do roli “ustawiacza”? Przez chwilę myślałem, że Tarczyński się będzie dalej wybijał, ale po głosowaniu w sprawie paszportów kowidowych mi przeszło. Dobrze pyskuje ale tylko tam gdzie niczym to nie grozi, w przypadku paszportów, “Ruki pa szwam” i tak jak reszta euro-osłów za wyjątkiem czwórki, głosował za zamordyzmem – u mnie raczej przepadł. Tak więc podtrzymuję pytanie – kto ustawi tego nadętego ukra?

      • @Adam66:
        Nie wiem Adam, z zarządu to raczej nikt. Potencjalnie widzę dwie osoby z sejmu, chociaż tylko potencjalnie. Janusz Korwin-Mikke, który już raz odważył się powiedzieć coś “wbrew” (przy okazji braku embarga na rosyjski LPG) oraz Grzegorz Braun. Ten drugi musi się tylko wystarczająco mocno wk*rwić.

  9. DZIS rano był “wywiad” w sprawie “dzieci” uczniów z ukrainy…
    kuzwa “wywiad” niespełna 10 min i w jednym takim pada ABSURD za absurdem,
    z jedengo takiego wywiadu było omówione co najmniej z 5 ABSURDÓW, (dot. nauki “dzieci”/młodziezy z ukrainy,
    5 albo nawet 10 mega absurdów, (w niespełna 10 min “rozmowie”

    • ABUDRY-wymieniam- młodziez ukraińska(która jest w PL od mar-kwietnia) ma sie (zacząć) uczyc zdanie w klasach maturalnych(1); czyli maja uczc sie w tak jak w ukr szkole, ukr programem, tylko ze zdanie)
      /zaznaczam ze w ukr KOŃCZY SIE SZKOŁE W WIEKU 16 LAT! (najpóżniej 17LAT) – tj- DWA LATA WCZEŚNIEJ NIZ W PL, /
      i w “wywiadzie” pada ze taka młodzież ma być rekrutowana do PL uczelni na podstawie w/w ukraińskich matur! – ABSURD! po ukraińskim programie – ABSURD! kogoś tu na-prawde POJEBAŁO!
      – widać ze ktoś kto wymysłił w/w**** nie ma kontaktu z realiami ; z rzeczywistoscią!!!
      [oczywista oczywistosc ze młodzieze ukr z bardzo bardzo niskim poziomem bedzie “zabierała ” miejsca polskiej młodziezy z ukr matura z samymi piątkami/4 NA UKR maturze?
      —nie mam tu zarzutu do czarnka – tylko widać ze jest jakaś banda debili która wymyśla te wszystki Absurdyy!!! nie ma kontaktu z realiami
      a tych absurdów jest jeszce z 10!!!!

      (1) od maja na masowa skale? od czerwca?