Reklama

Za chwilę miną dwa lata od narodzin „nowej normalności” i ciągle mam tę niesamowitą, jedną z życiowych, satysfakcji, że od początku pisałem z czym mamy do czynienia, a na początku za takie twierdzenia traktowano linczem. Kto mnie dłużej zna ten wie również, że nie mam najmniejszych problemów z przyznaniem się do błędu, łącznie z przyznaniem się do wieloletniego tkwienia w błędzie. Równie bezboleśnie przychodzą mi rozstania z grupą „sympatyków”, którzy lojalność rozumieją jako fanatyzm poddający się każdej głupocie i zbrodni. Prze te prawie dwa lata zweryfikowałem wiele ocen i osób niestety, właściwie wszystko i wszyscy sami się zweryfikowali. Jednym słowem mam ten komfort, że nie muszę się z niczego tłumaczyć, po prostu od początku do końca piszę oczywistą prawdę.

Ludzie, którzy zainwestowali w wielką inżynierię społeczną podzielili się na trzy zasadnicze grupy: autentycznie przerażeni, cynicy zarabiający na ludzkich emocjach i „oświeceni”. Do tej pierwszej grupy, szczególnie w pierwszej fazie, trudno mieć pretensje. Nagle cały świat zaczął wyglądać podobnie i nie dało się na to spokojnie patrzeć. Z czasem ta grupa się wykruszała i zmądrzała, w efekcie z około 95% przestraszonych zostało może 30%, głównie starszych osób karmionych katastroficznymi wizjami. Wśród cyników zarabiających na brudnym interesie wielkich zmian proporcji nie mamy i sprowadzają się one głównie do obcięcia dodatków specjalnych. Z natury rzeczy ta grupa jest stabilna i tylko cud w postaci obrania nowej ścieżki życiowej odkrywa wyjątek od reguły. Ostatnia „populacja” ujęta w tej roboczej systematyce, to „oświeceni” i wydawać by się mogło, że to w tym obszarze powinno nastąpić największe przesunięcie, w końcu mówimy o tych, którzy opierają się na wiedzy naukowej i ekspertach. Niestety tak się nie dzieje, bo po pierwsze mamy do czynienia z cudzysłowem przyklejonym do „oświeconych, po drugie cechą osobniczą przedstawicieli tego gatunku jest reakcja stadna.

Nie ma takiej możliwości, aby wśród „oświeconych” zaiskrzyła jakaś indywidualna refleksja, konkretnie chodzi mi o zbiór postaw indywidualnych mających realny wpływ na zmianę postaw w całej grupie. Jeśli znajdzie się jakaś zbłąkana owieczka, to natychmiast zostaje czarną owcą stygmatyzowaną przez stado i albo odchodzi albo musi być prawdziwym herosem, żeby w takich warunkach przetrwać. Cała reszta, czyli 99,9% będzie do końca powtarzać największe brednie, bo posiada „naukowe” alibi. Stado zawsze daje poczucie siły i chociaż w wielu wypadkach jest to zjawisko pozytywne, to na myślenie najczęściej ma wpływ fatalny. Miliony „oświeconych” wpadły w intelektualną pułapkę, z której można wyjść wyłącznie bolesnym zabiegiem przyznania się do błędu. Problem polega na tym, że składowymi procesu są: myślenie i odwaga cywilna. Błąd we własnym rozumowaniu można zauważyć wyłącznie wówczas, gdy się myśli. Co więcej samo myślenie nie wystarczy do wyjścia z pułapki, trzeba jeszcze mieć odwagę głośno myśleć i wskazać błędy w myśleniu.

Cała tajemnica maniakalnego powtarzania tych samych bredni i śmieszności, zawiera się w powyżej opisanym zjawisku. Inżynierowie społeczni znają te banalne mechanizmy na pomięć, wiedzą w jaki sposób działają poszczególne stada i w przypadku „oświeconych” robota jest wyjątkowo prosta, ponieważ mamy do czynienia z centralnym sterowaniem. „Oświeconym” wystarczy wskazać, co mają „myśleć” i reszta robi się sama. Poczucie „oświecenia” namaszcza i sprawia, że wszyscy dookoła są głupi. Przy takim założeniu i przekonaniu nie ma najmniejszego znaczenia treść i forma głoszonych opinii, liczy się wyłącznie przynależność stadna, bo to ona wynosi na „intelektualne” wyżyny. Nie ma takiej głupoty, której nie powtórzą „oświeceni”, jeśli jest to oficjalne stanowisku przekazane całemu stadu. Dlatego mnie kompletnie nie dziwi, że po dwóch latach ci sami ludzie powtarzają te same idiotyzmy. Oni nie muszą się wykazywać minimum odwagi cywilnej i intelektualnej, wszystko za nich robi poczucie stadnej siły i dopóki stado nie otrzyma nowych wytycznych, będą „oświeceni” powtarzać obowiązujące mantry.

Reklama
Poprzedni artykułKryzys na granicy kolejny raz pokazał, jakie PiS ma słodkie życie z „opozycją”
Następny artykułSpektakularny sukces „Marszu Niepodległości” i frajerstwo Trzaskowskiego pełną gębą
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

18 KOMENTARZE

  1. Dokładnie to można zaobserwować srpowadzając ogolną obserwację do samego tylko środowiska medycznego. Nie potrafię pojąć, jak łatwo wielu np. lekarzy, może nawet większość, bezkrytycznie odwróciła się o wiedzy przekazanej im na studiach i na ciągłych szkoleniach oraz tej nabytej przez siebie z praktyce. Jak łatwo wyparli z umysłów treść wykutych na blachę podręczników i wręcz sprzeniewierzyli się własnemu doświadczeniu, nieraz mierzonemu w dziesiątkach lat pracy.

    Pomijam teraz łatwe wyjaśnienia w rodzaju gremialnego zaliczenia lekarzy-pandemistów, ale też innych zmanipulowanych “medyków”, do grona opłaconych cyników. Nie, to są po prostu matoły. Można obserwować, jak próbują teraz sami przed sobą ukryć przykrą tę prawdę, a jedyną drogą do tego jest właśnie przyjęcie nimbu “oświeconych”.

    Z tego wynikają chamskie ataki na kolegów, którzy pokazali charakter i zachowali naukowy krytycyzm. W normalnych czasach takie zachowania byłyby naruszeniem etyki i kwalifikowały by się do rozpatrzenia przez organy Izb Lekarskich. Dodatkowo połączone z oceną wiedzy zawodowej i weryfikacją prawa wykonywania zawodu, co mam nadzieję kiedyś nastąpi. Na razie przerobieni na głupców domagają się obowiązkowego zaszprycowania całego środowiska. Taka złośliwość frajerów, którzy chcą w tłumie rozmyć fakt, jak sami się wygłupili.

  2. Wielka Kompromitacja ma całkowicie rozwalić dotychczasowy system społeczny, by na jego gruzach budować nowy, ogólnoświatowy totalitaryzm. Dlatego muszą upaść wszystkie środowiska, które potencjalnie mogą zostać uznane za autorytety lub przywódców. W ramach tego projektu zostaną zniszczeni politycy, bo zostaną zastąpieni przez reżimowych biurokratów, rodem z opowiadań Kafki. Księża, którzy zostaną zastąpieni przez kapłanów nowej, lucyferiańskiej religii. Lekarze, których zastąpi się służbą utrzymania ruchu biologicznych aktywów państwowych, czy też naukowcy, których zastąpią celebryci i patoeksperci. Z tym procesem mamy już teraz do czynienia i stąd zjawiska opisane w felietonie Matki Kurki.

  3. Prezydent Białorusi kopiuje Jurka Owsiaka.

    Sprowadził na Białoruś kilkadziesiąt tysięcy islamistów (czekają miliony)
    ustawił umierające dzieci przy płocie z Polską i znamy już warunek – uratuje te dzieci,
    jeśli Polska zbierze dla niego kilka miliardów euro. Taka Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

    Maciuś Stuhr biega po ulicach Polski z naklejkami z czerwonym serduszkiem, jeśli zbierzemy kilka miliardów dla Prezydenta Białorusi, dostaniemy od niego czerwone serduszko i ocalimy życie dzieci….

    https://forsal.pl/swiat/rosja/artykuly/8288713,rosja-lawrow-ue-powinna-pomoc-bialorusi-w-przyjeciu-uchodzcow-z-granicy-z-polska.html

  4. “Za chwilę miną dwa lata od narodzin „nowej normalności” i ciągle mam tę niesamowitą, jedną z życiowych, satysfakcji, że od początku pisałem z czym mamy do czynienia, a na początku za takie twierdzenia traktowano linczem. Kto mnie dłużej zna ten wie również, że nie mam najmniejszych problemów z przyznaniem się do błędu, łącznie z przyznaniem się do wieloletniego tkwienia w błędzie.”
    Niedawno wymieniłem autorów, których poglądy podzielam, odnośnie tego, czego początkiem jest plandemia. MK ma ciekawą strategię odpowiadania na komentarze, tj. udawanie, iż ich nie było. Dlatego dziś przywołam jedynie jedną książkę.
    Józef Białek, “czas niewolników”,
    podtytuł, jak świat stał się własnością kilku korporacji.
    Polecam każdemu kto twierdzi, że to afera, w stylu dotychczasowych.
    Teraz do tematu dzisiejszego wpisu przechodzę. Tak, większość populacji stanowią głupcy. Im lepsze papiery posiadają, tym ich tępota większa. Stąd bierze się np. sceptycyzm wobec szprycowania na tzw. ścianie wschodniej.
    Niższy poziom tfu, wykształcenia = większa zdolność do samodzielnego myślenia. Obecnie uczelnie służą bowiem do duraczenia studentów, nie zaś do zmuszania ich do wysiłku intelektualnego.
    Dlatego absolwenci obecnych uniwersytetów to zazwyczaj skończeni durnie, w dodatku przeświadczeni o własnej mądrości.
    @Egon O.
    Podważenie obecnych autorytetów nie powiodłoby się, gdyby nie były one fałszywe. Globaliści nie musieli tworzyć fałszywych treści je kompromitujących. Wystarczyło pokazać sprzedajność, nikczemność i pospolitą ciemnotę ludzi ze świecznika, aby ukazać ich rzeczywistą, że tak powiem, umysłową i moralną kondycję.

    • @ Ufol
      I tak się dokładnie stanie. Wyprodukowano masy pseudoautorytetów właśnie po to by można je było łatwo obalić, pokazując ich miernotę, sprzedajność i skurwysyństwo. Oczywistym jest też, że tych ludzi nikt nie będzie chciał bronić, bo nie warto. Ludzie mają uwierzyć że nie ma prawdziwych przywódców i że nie można już nikomu ufać. Społeczeństwa mają zostać zatomizowane, a do pilnowania tej gawiedzi wystarczą nadzorcy, desygnowani przez lucyferiańską wierchuszkę NWO.

    • Witaj @Ufol
      Nie rozwijając i nie precyzując: możesz wybrać pomiędzy “kanalizacją”, alkoholizmem albo magisterium dziedzin kibucowskich. Mogą być również dowolne złożenia wymienionych.
      Okazywanie się kwitami w szczególności ze starej często zagranicznych uczelni, sprzed dekad przekraczających długością czas życia przytłaczającej większości bazgrzących kredkami po wirtualnym asfalcie sieci Internet, takie okazywanie jest czynem jawnie samobójczym. Pominę wątki rozpoznania takich osób, jako autorów publikacji czy książek, dla współczesnego przyuczonego do składnia liter potomstwa homo rzekomo sapiens “starożytnych”, czasem nawet (mimo wszystko) obowiązujących nieformalnych podręczników. Takie rozpoznanie rozpoznanie kończy się zwykle lokalnym ostracyzmem, a często publiczną agresją słowną czasem wzbogaconą wulgaryzmami.
      Gdyby określić, właściwie wymodelować szacunkowo, jakiś graniczny punkt z marginesem, To można by spekulować że lawinowe przytłoczenie kryterium jakościowego przez ilościowe nastąpiło od rocznika siedemdziesiąt pięć z marginesem jakiś dwóch może trzech lat. Jest to poniekąd pochodną dominacji złotego cielca w pokoleniu nauczycieli i wykładowców dla kolejnych generacji od daty granicznej.
      Pozdrawiam

    • @ Ufol
      “Dlatego absolwenci obecnych uniwersytetów to zazwyczaj skończeni durnie, w dodatku przeświadczeni o własnej mądrości.”

      Od kilku ładnych lat, o tym co “produkują” te tzw. wyższe uczelnie, bardzo trafnie i dosadnie mówi Krzysztof Karoń.
      Zresztą cały istniejący, pożal się Boże, “system edukacji” tego wstecznie zmutowanego zombi, tworu spłodzonego w Magdalence pod okrągłym stołem przez bandyckie towarzycho spod znaku sierpa i młota, zblatowanego z różnym Kuroniami, Michnikami, Geremkami którym certyfikaty opozycyjnej koszerności wystawili komunistyczni zbrodniarze Jaruzelski i Kiszczak ma tylko jeden cel – “wyprodukować coś” co do żadnej pożytecznej pracy nie będzie zdolne. Do czego ma być zdolne, to można sobie samemu posłuchać o czym mówi Karoń od dawna.

  5. Zauważam w swoim otoczeniu, że grupa II (cynicy) oraz III (“oświeceni”) często występują jako jedna. Wtedy najczęściej cynizm zostaje przykryty “oświeceniem” tak, aby zwykłą chciwość i/lub koniunkturalizm pokazać na zewnątrz wyłącznie jako efekt “rozsądku oraz wiary w naukę”.

  6. Sporo fachowych szczegółów i trafna ocena elit pseudonaukowych, którzy tak naprawdę okazują się być płaskoziemcami w kwestii szczepień i wirusa – fragment:

    “(…)Dzieją się bardzo ciekawe zjawiska na poziomie ludzkiego umysłu, które możemy obserwować. W miarę jak upadają kolejne mity o preparatach mRNA i adv-mRNA, tysiące szanowanych naukowców nazywa politykę covidową i blokowanie wczesnego leczenia “zbrodniami przeciw ludzkości”, będziemy widzieć jak bardzo ci wszyscy “podążający za nauką” eksperci i pozostali, którzy tak mocno zaangażowali się w promocje preparatów mRNA jako jedynego wyjścia z pandemii, będą coraz bardziej mijać się z nauką i brnąć w zaparte. Ludzie będą doświadczać coraz większych dysonansów poznawczych. Zaangażowali całą swoją reputację i wiarę w narrację oficjalną i preparaty genetyczne, zatem tak naprawdę będą walczyć o swój byt i udowodnienie swoich racji za wszelką cenę. Tutaj już dawno skończyła się jakakolwiek obiektywność. Już ponad rok temu pisałem, że prawdopodobnie ci co wyzywają najgłośniej innych od foliarzy, ostatecznie sami okażą się największymi z nich. Tego procesu nie da się odwrócić, ponieważ zabrnęło to za daleko. Wyrządzono ludziom zbyt wielką krzywdę, znacznie większą niż podczas dwóch wojen światowych. (…) Taka szczepionka nie przerywa transmisji, umożliwia nosicielstwo wirusa przez osoby zaszczepione przy jednoczesnym wywieraniu przez nie ogromnej presji immunologicznej na domenę S1 w wirusie. Sprawia to, że osoby zaszczepione mogą nosić wysokie miano wirusa w sobie i generalnie nie wykazywać wielu objawów, tym samym być superroznosicielami. Zdaje się, że ma to właśnie miejsce, ponieważ co chwila można przeczytać o wybuchu ognisk wśród w pełni zaszczepionych. Narzucając tak dużą presję immunologiczną na szczytową część wirusa (S1) na poziomie populacji, jedynie promujemy w wirusie wprowadzanie mutacji w miejscu, gdzie szczepionka profilaktyczna narzuca największą presję. Tworzy to doskonały grunt pod hodowlę coraz bardziej zakaźnych wariantów. Akceleracja dynamiki ewolucyjnej w domenie S1 wirusa SARS-CoV-2 i wyłanianie się kolejnych wariantów VOC dramatycznie przyspieszyło w trakcie trwania dużych badań klinicznych III-fazy szczepionek C19 oraz rzecz jasna podczas masowych kampanii szczepień. Tymczasem winę próbowano zrzucić na niezaszczepionych stosując pseudonaukowy bełkot. Niezaszczepieni nie mają z tym nic wspólnego. Opierają się oni bowiem na multiwalentnej, multimerycznej naturalnej/wrodzonej odporności, która jest niespecyficzna i działa na wszystkie warianty koronawirusów. Niezaszczepieni nie wywierają selektywnej presji immunologicznej na domenę S1 wirusa, ponieważ ich systemy immunologiczne oddziałują na cały wirion, jeśli już dojdzie do infekcji.(…)”
    https://farmakognozja.blogspot.com/?fbclid=IwAR0AeT5E7XlD__Np58pHxhFxLFGL1dVs_x1v8ciiz7AS7cLOvVnnXfYfeCc

    • Nic dodać, ująć też niewiele 🙂
      Powoli dochodzimy do momentu, gdzie “gołym okiem” to wszystko będzie widać, a ci co się poddali eliksiryzacji albo będą musieli sami przed sobą się przyznać, że zostali wsadzeni na minę, oszukani, poddali się propagandzie albo będą dalej sami siebie okłamywali.
      Natomiast “eksperci” promujący to gówno będą faktycznie musieli iść w zaparte, ale koniec końców powinno to się dla nich skończyć tragicznie.

  7. […] Bez dwóch zdań największym przegranym jest Rafał Trzaskowski i cały warszawski ratusz. I nie mówimy tu o jakiejś tam porażce, tylko o pełnym frajerstwie. Trzaskowski zablokował marsz na poziomie prawnym, ponieważ był pewien, że to organizatorów […]

  8. […] zmiany nastrojów nie zauważyła i wtedy zaczęto grać zamordyzmem wspieranym przez „elity”. Sowicie opłacani „dziennikarze” i „medycy” nakręcali paranoję wskazując winnych, którymi zawsze byli ludzie. Oczywiście ta zmiana kursu nie mogła przynieść […]