Reklama

Przy granicy polsko-białoruskiej zebrał się niemały tłumek, a właściwie tłumek dopiero zmierza w naszym kierunku. O tym, że tak się dzieje polskie władze informowały już wczoraj, co jest chyba jedyną dobrą informacją, jednak jakoś tam monitoring granicy działa. Cała reszta do dobrych informacji nie należy, natomiast pierwsze pytanie tytułowe jest dość prowokujące, bo rzecz jasna Łukaszenka nie jest figurą w tej grze. Skali napływu „uchodźców” nie da się porównywać z tym, co się dzieje we Włoszech, czy działo się na Węgrzech, ale i tak mamy do czynienia z wystarczającym rozmachem, aby nie mówić o przypadku. Przez moment było tak, że sytuacja się uspokoiła, co niektórzy mówili wręcz o końcu operacji i prawdę mówiąc skłaniałem się w stronę takiej interpretacji. Co się w takim razie stało, że akcja ruszyła od początku i to ze zwielokrotnioną siłą?

Chciałbym wiedzieć, uczciwie na to pytanie nie potrafię udzielić odpowiedzi, o ile mówimy o odpowiedzi szczegółowej i pewnej, nie o generalnej i przypuszczającej. Wiadomym jest, że to dzieło Putina, wiadomo, że podporządkowane polityce wobec państw nadbałtyckich i Polski, co siłą rzeczy jest wymierzone w Unię Europejska, ale chciałoby się wiedzieć o co konkretnie tutaj chodzi. Gdy Amerykanie w wymiarze symbolicznym lokowali swoje wojska na terenie Polski, to prowokacje ze strony rosyjskiej same się tłumaczyły. Przez jakiś czas krążyła też opinia, że Łukaszenka mści się za sankcje związane z fałszowaniem wyborów i „dławieniem demokracji”, ale mało mnie to przekonuje. Jeśli chodzi o część białoruską to bardziej widzę tu brudny interes tamtejszej bezpieki i grup zajmujących się przemytem, co po prostu wiąże się z niemałą kasą. No i co do jednego wszyscy się na pewno zgodzą, że Łukaszenka musiałby natychmiast zwinąć żagle albo w ogóle nie odważyłby się rozwijać, gdyby nie miał bumagi od Putina. Jakakolwiek próba interpretacji wydarzeń na zachodniej granicy Białorusi musi zakładać, że to jest robota lub co najmniej przyzwolenie Putina.

Powyższe założenie jest banalne i co gorsza nie wyjaśnia intencji twórców operacji. Patrząc na sprawy bieżące Putin nie ma większych powodów do prowokacji. Drugą rurę z gazem przyklepali Niemcy i Biden. Politycznie Amerykanie sami zachowują się jak ZSRR i z powodu „kondycji polskiej demokracji” grożą wycofaniem wojsk z Polski. Z kolei pomór to dla Rosji żadne zagrożenie, mogą i robią, co chcą w tym zakresie. Słowem na pierwszy rzut oka mamy spokój na linii Rosja Radziecka i Zachód, wręcz porozumienie w najważniejszym dla Putina obszarze. Co pozostaje? Coś zupełnie nowego, pamiętajmy, że Putin to nie strażak Morawiecki, który biega z kąta w kąt i gasi polityczne pożary. Putin to polityk z dalekosiężnymi planami, rozbitymi na plan A i B, co doskonale widać i po Ukrainie i Białorusi. Na Ukrainie Rosja praktycznie cały czas miała sprawy pod kontrolą, Putin wiedział, że nowa władza posypie się tam szybciej niż później. W konsekwencji ustawił swojego człowieka Janukowycza, a jak go Ukraińcy pogonili, to po prostu sobie wziął Krym. Na Białorusi mieliśmy dla odmiany nieco inny teatrzyk, pani „opozycjonistka” Swiatłana Cichanouska, to produkt Moskwy, który miał dyscyplinować Łukaszenkę i z chwilą wykonania zadania poszła w odstawkę.

Czym teraz zajmuje się Putin i jaki cel chce osiągnąć? Jedyne, co mi przychodzi do głowy to ruch wyprzedzający. Mają w Moskwie jakiś nowy projekt i właśnie wprowadzają do międzynarodowej polityki kozę, w postaci tysięcy pasterzy kóz. Ponieważ kraje „liberalnej demokracji” nie mogą sobie pozwolić na rozwiązania siłowe, to ten uciążliwy stan rzeczy jest problemem tylko dla jednej strony granicy. Po drugiej stronie ludzie Łukaszenki zarabiają na „uchodźcach”, sam Łukaszenka ma też zyski polityczne, natomiast Putin realizuje etap nowego projektu. Co to za projekt pewnie dowiemy się wówczas, gdy zaczną się rozmowy jak z wyjść z „kryzysu emigracyjnego”. Jakąś wskazówką jest też kierunek migracji, bo przecież wiadomo, że to nie Polska, tylko Niemcy są krajem marzeń „uchodźców”. Dlaczego Putin podrzuca Niemcom ten problem, z którym oni nie chcą mieć już nic wspólnego? Wygląda to tak, jakby dyscyplinował nowy rząd i koalicję niemiecką, aby pamiętali, co podpisała i czego oczekiwała Merkel od gazowej rury, ale to tylko jedna z wielu możliwych interpretacji.

Reklama
Poprzedni artykułZupełnie nowa polityka PiS – mikrob w odwrocie, nie trzeba się już bać
Następny artykułAmeryka. Żegnaj demokracjo, witaj tyranio?
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

30 KOMENTARZE

  1. Tak kończy się kelnerowanie Sorosowi. Polska niepotrzebnie odegrała rolę wsparcia dla nominatki Sorosa, wkurzając białoruskiego satrapę. Ten teraz się mści otwierając kolejny szlak migracyjny.

    Z drugiej strony owi migranci nie myślą o zasiedleniu Polski, ale Niemiec i innych krajów nie bardzo przyjaznych naszemu. Mamy teraz klucz do niemieckich drzwi, a więc potężny atut w ręce, ale dupowaty Morawiecki i tak z niego nie skorzysta, podobnie jak kiedyś z weta wobec powiązania wypłat z funduszu pandemicznego z “praworządnością”.

    Jedno, co w tym wszystkim jest pozytywne, to że władzunia nie będzie mieć ani sił, ani środków na zabawę w covida i likwidację pozostałości naszej wolności.

    • Nie byłbym taki pewny. Nielegalny zalew ludzi spoza UE to własnie genialny pretekst (nawet lepszy niż jakiś tam wirus) to ograniczania wolności poprzez przepustki, ograniczenia w przemieszczaniu się, budowaniu murów, śledzenie wszystkiego co się rusza. Czyli wszystko to co zapoczątkowali po 11 września tylko w bardziej podkręconej wersji. Wszystko oczywiście dla naszego dobra i bezpieczeństwa.

    • @Egon O.:
      “…władzunia nie będzie mieć ani sił, ani środków na zabawę w covida i likwidację pozostałości naszej wolności.”
      Wcale nie byłbym tego taki pewien. Adam Syntezator cały czas odgraża się w kwestii ustawy o dostępie pracodawcy do informacji o szczepieniu pracownika, a jeżeli sytuacja na granicy jeszcze się zaostrzy to nikt może nie zwrócić uwagi na to co Kraska z Niedzielskim sobie “pozarządzają”.

      • Od dawna skupuje i łączy się to z tym co głosi ten psychopata, czyli odchodzeniem od diety mięsnej w celu rzekomej ochrony środowiska. Sponsoruje również liczne badania nad alternatywą dla mięsa. UE idzie z resztą w tym samym kierunku – pół roku temu uznała larwy chrząszcza za pożywienie i zamiennik mięsa w przyszłości.

  2. Dla Polski najistotniejsze jest, że Białoruś została włączona do Rosji.

    Czyli cały teren Białorusi jej władze i wojsko są prostym przedłużeniem Rosji i jej armii.

    W ten sposób, może poza Litwa, ale tu można dyskutowac, jesteśmy otoczeni przez wrogów Polski i ich bliskich satelitów. Jak w 1939.

    W połowie, zawdzięczamy to polityce Rządu PiSu, a właściwie braku polityki.

  3. Swoją, że tak zażartuję, polityką zagraniczną pis doprowadził do tego, iż otaczają nas sami przeciwnicy. Białoruś to faktycznie Rosja, z którą partia bezustannie darła koty paranoicznie się nadymając. Tak, jak gdyby Polska mogła być partnerem w tej samej, jadąc porównaniem bokserskim, kategorii wagowej. Rosjanie to waga ciężka, my zaś kogucia. Jak się musi taka walka skończyć każdy, choć odrobinę rozsądny, doskonale wie.
    Litwa, Słowacja i Czechy patrzą na Niemcy, zatem możemy śmiało uznać, iż to państwa satelickie wobec naszego drugiego sąsiada, z którym też jesteśmy skłóceni. O Ukrainie szkoda nawet wspominać, bowiem dzięki darmowemu popieraniu przez naszą władzę w ciemno wszystkiego, co sobie Kozacy wydumają, odrodził się tam banderyzm. Dosłownie wołyńskich zbrodniarzy zaczynają otaczać państwowym kultem. Zauważam jeden wielki plus obecnej sytuacji. Władza nie ma głowy, aby gnębić nas kolejnymi świrusowymi kretynizmami.
    Wszystkie szanse na niedopuszczenie do kryzysu granicznego, a później na jego prędkie zażegnanie, pis koncertowo zmarnował. Dlatego podejrzewam, że będą brnąć w kłopoty z właściwym im debilizmem. Po co Putin rozpoczął ten cyrk? Nie mam zielonego pojęcia. Władimir jest politykiem wysokiej próby. Posiada plan, oraz plan b, a dodatkowo plan c, na wypadek gdyby plan b nie wypalił. Gdzież tam naszym przygłupom do takiego przebiegłego gracza. Cytując klasyka:
    Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić.

  4. O, pan Piotr dziś przynajmniej uczciwie przyznaje, że nie wie. Szacun.

    ‘Putin to polityk z dalekosiężnymi planami, rozbitymi na plan A i B, co doskonale widać i po Ukrainie i Białorusi.’
    No przy tym to się uśmiałem. Na szczęście dla nas, Putina nie stać ani na plan A, ani na plan B. Jego działanie oscyluje między C a D. Z daleka może wyglądać to inaczej, ale z daleka (przestrzennie czy czasowo) zawsze wygląda rozsądniej, niż z bliska. Dodatkowo Rosja ma tradycyjnie mocną propagandę, na którą dużo ludzi się nabiera.

    • @Zacny Wuj
      “Na szczęście dla nas…”. Możecie się WY pocieszać ale MY dokładnie wiemy kto jest kim i mimo wieków niszczenia przez was wszystkiego i wszystkich będziemy istnieć.
      Analityczne podług narracji, składni i opakowania szyldem to jesteś ze zbioru “Marysi” która drzewiej bywała tu wirtualnie i nam kredkami kurtyzaniła? Bo na to wychodzi.

    • Też cały czas z tyłu głowy chodzą mi myśli, że tu jest drugie dno. Całkiem możliwe, że nie udało się wprowadzić w Polsce covidovego zamordyzmu, więc próbują z innej strony. Nie zdziwię się jeśli za jakiś czas grupa “inżynierów” wedrze się do Polski, coś zdemolują i jedziemy- ulice pełne policji, kontrole, inwigilacja itp. To jest temat, który rozpala Polaków, “maseczki” już się niestety przejadły.

    • Moze masz rację Gracz że majstersztyk. Faktem jest ze cały burdel istotnie PiS pomaga. Teraz przynajmniej część “odpłyniętego” elektoratu wróci na fali patriotyzmu i obrony granic. Wiele niewygodnych tematów zdechnie. Nic nikomu nie trzeba będzie tłumaczyć po prostu nagle wszyscy przestaną o tym czy tamtym mówić. Natomiast czy to majstersztyk PiS to już nie jestem takim optymistą… PiSowcy są na takie rzeczy zwyczajnie za mało cwani. Grupa krajowych awanturników bez trudu rozgrywa tą władzę to jak miałaby sobie ona poradzić z bądź co bądź międzynarodową intrygą… Raczej skłonny jestem twierdzić, że płyną z prądem i modlą się zeby w tej rwącej rzece nie utonąć, że się tak metaforycznie wyraże. Natomiast jeśli rozpatrywać styuację w kategoriach majstersztyku to tak. Czyjś to jest ale nie PiS co oznacza, że ktoś rzucił PiS koło ratunkowe aby ta władza przypadkiem sie nie przewróciła.W czasach kryzysu naród skupia sie wokoł rząduna początku srowida też tak było. A trudno znaleźć chyba inny poza uchodzcami temat który w równym stopniu zasypywał by podziały w społeczeństwie. Bo poza garstką otumanionych cwelebrytów i ich wyznawców większość naszych krajan raczej wolałaby nie musiec omijać dywaników modlitewnych an ulicy

      • @Patriota
        Witaj. Ładne kropki tu z @graczem stawiacie i nawet szkicujecie połączenia. Można spekulować że będzie tych, jak to nazwałeś, kół ratunkowych, jeszcze kilka. To wynika ze struktury lokalnej i rozkładu średniego przez homo rzekomo sapiens w tej strukturze. Tu dużo rzeczy zmyślonych zwanych żartobliwie ideami nie ma szansy na długie życie stąd tzw gra na wielu fortepianach. Wszyscy się na tym pośliznęli, od “nie naszych królów” począwszy, przez tzw “szlachtę” wątpliwego prowadzenia, “naczelnika” i innych niedoszłych założycieli “proto polin”, “Hitlera i Stalina” oraz powierników ich u-rojeń (zwanych ideami), po wyewoluowanymi z tamtych rojeń ortodoksami demo-k…-racji dnia dzisiejszego, od zwyrodniałego lewo, po patologiczne prawo. Ci wszyscy co się na tym pośliznęli, z racji egzystowania w innym brodziku kulturowym, być może nawet wiedzieli/wiedzą, że coś inaczej, lecz póki nie zrozumieją, że ta wewnętrzna kultura NAS, autochtonów, to jest system immunologiczny tzw Narodu, nie mają najmniejszych szans.
        Tu po prostu nie istnieje tzw stado. Są, owszem, jakieś stadka obcej kultury, czy to prowadzenia chazarejskiego czy tam kozakujące, czy tam …pejskie rytu zachodniego czy tam wschodniego, ale lokalnie MY to nie stado tylko zbiór indywidualności. Stadem jesteśmy na chwilę, od tak, żeby było jasne że nasz orzeł jest biały i zestaw podstawowych PRAW (tych prawdziwych) jest ten sam. Chwilę później rozpalamy własne burze i biada tym którzy próbują w nich grzebać. Wtedy te burze obracają się przeciwko grzebiącym choćby nie wiem jak zacni byli, a znów jesteśmy chwilowym stadem. Tu każdy sam sobie sterem i okrętem. I chyba ktoś to zaczął rozumieć podobnie jak “anegdotyczny Hitler” załamujący się kiedy dowiedział się kogo zaatakowali rok wcześniej, czy “fikcyjny Stalin” który po znanej konferencji, gdy upchano mu to terytorium, rzucił po staropolsku słowo na K, po czym jak zaczął pić to nie trzeźwiał prze miesiące. Z tego rozumienia, zdaje się, te koła ratunkowe, a że to nie jest coś co się tak da z miesiąca na miesiąc zrobić, a i ramy planu widać mają datowanie na poziomie lat, to gra jest poważna i wbija się w szerszy kontekst tego co ma nadejść tylko za mało jest takich co widzą ten las, a za dużo takich co się na detalach skupiają, na jakiś kwiatka, ptaszkach, kotkach, wiewiórkach, korze tego czy innego drzewa. A las rośnie, ewoluuje. I coś tym lasem zdążą takiego na co większość, a może nawet nikt nie jest gotowy. Może to nie bycie stadem znów zadziała…
        Pozdrawiam

  5. Diagnozowanie i prognozowanie oraz analiza polityki wschodniego agrofuehrera za pomocą narzędzi socjologii, politologii i innych “nauk społecznych” jest i będzie zawsze nietrafna. Osobnika owego prawidłowo może opisać tylko psychiatria. I tylko zespół wysokokwalifikowanych lekarzy psychiatrów może podać motywy postepowania i próbować przewidzieć zagrożenia w przyszłości.
    Nie ma żadnego politycznego dna ani sterowania z kremla. Tylko zemsta, tylko nienawiść. Prędzej łuka manipuluje putinem niż odwrotnie. putin go serdecznie nienawidzi od lat ale to łuka go wymanewrował i wykorzystał do utrzymania się u władzy mimo, że latem 2020 zawisł na włosku.

    • @jest_git
      Ja bym się nie pocieszał i nie starał się zmyślonych …pejskich dziedzin do tego mieszać bo sądząc bo ujęciu w cudzysłów uważasz zapewne podobnie, że nauki to żadne i koło Nauki nawet owe wymyślone dziedziny nie leżały (to raczej takie koszałki opałki dla potłuczonych i dla kibucystów, tudzież zwyrodniałego lewa do patologicznego prawa, co by jakieś źródło tzw utrzymania mieli żerując). Podobnie, nie ujmowałbym tego narracją zaoceanicznych “przegrywów”. Przeciwnika nie wolno lekceważyć, a już wierzyć we własne pocieszenia i zapewnienia, to jest jednokierunkowa droga do klęski. Żeby chociaż zgrubnie ogarnąć skalę to polecam globus polityczny. To wielkie, na na największym kontynencie… tak to właśnie Rosja. Chętnych do urwania z tego tortu nie widać mimo że lud tam na kilometr kwadratowy nieliczny. Jest takie obecne w wielu kulturach od tysięcy lat przysłowie które po naszemu brzmi mniej więcej tak: “Im większe rzeczy bierzesz na siebie tym większych problemów się spodziewaj”.

      • Na Sybir to Kitaj ma od wieków apetyt. Stare mapy chińskie od IX w.n.e. pokazują, że granice Chin kończą się na Uralu na rzece Ob, a jeszcze w XVII w. sięgały za Bajkał. Takie kresy “północne” i taki resentyment. RF to circa 125 mln ludzi z czego za Uralem mieszka tylko(sic) ok.25 mln. Większość z tych 25mln nie określa się jako rosjanie ale jako “tutejsi” lub sybiracy. Nota bene są już merowie miast i samorządowcy chińczycy na “ruskiej syberii” jako 3 pokolenie urodzonych tam.