Reklama

Poziom bezczelności wśród polityków, jak wszelkie inne negatywne poziomy, to oddzielna kategoria. Nie da się porównać takiej zwyczajnej ludzkiej bezczelności, na przykład wciskania się do kolejki, czy zajmowania miejsca parkingowego dla inwalidów, z bezczelnością polityka. Bartłomiej Sienkiewicz na dużej bani, jest tego ewidentnym przykładem, ale on akurat zachował się mało bezczelnie, dał się bardzo szybko przekonać, że pora spać. Znacznie większym tupetem wykazali się jego koledzy, szczególnie Borys Budka, jednak nim do tego dojdę, chciałbym zerwać pewien kaganiec i bezceremonialnie odnieść się do samego wydarzenia.

Każdy, absolutnie każdy człowiek, który kiedykolwiek widział pijanego albo sam był pijany, nie może mieć najmniejszych wątpliwości, że Bartłomiej Sienkiewicz był wczoraj nie na lekkim rauszu, czy dobrze rozbawiony, ale kompletnie pijany. Sienkiewicz ledwie trzymał się na nogach, co zresztą natychmiast wyczuł Budka i reszta przerażonych kolegów i koleżanek z klubu PO. Nic tego faktu nie zmieni, żadne polityczne bredzenie, żadne „idź do prokuratury, jak masz dowody”. Technika przerzucania odpowiedzialności na ludzi, którzy po prostu widzą rzeczy oczywiste, to jest jedno z ulubionych narzędzi polityków. Gdy nie działa zwykłe zastraszanie, zazwyczaj procesami, to zaczynają wchodzić do gry szantaże emocjonalne. Zaczyna się od „niszczenia życia człowiekowi, który ma ogromne zasługi dla Polski”. Dalej możemy usłyszeć, że „poseł jest mężem i ojcem, proszę pomyśleć, co teraz czuje jego rodzina?”. Rzadziej polityczni komedianci decydują się na chorobę dyplomatyczną, by w jej trakcie koledzy mogli grzmieć: „zobaczcie do czego doprowadziliście, chcecie mieć na sumieniu tragedię?”. Na starcie tych zabiegów ludzie się śmieją i bulwersują na przemian, ale po kilku dniach już mało kto mówi o pijanym w sztok Sienkiewiczu, tylko dyskusja się skupia na „niemoralnych atakach na posła”.

Na szczęście bywa i tak, że z bezczelnością politycy przesadzają i wtedy robi się taka atmosfera społeczna, która jest bezlitosna dla prymitywnych kłamców. Przypuszczam, że Budkę wyprowadzającego pijanego kumpla z PO widziało kilka milionów Polaków, z czego może trzech uwierzyło w trzeźwość Sienkiewicza. W zaistniałej sytuacji wystarczyło, aby Budka powiedział, że zdarzają się takie wpadki, dlatego zareagował natychmiast. Problem w tym, że tak, czyli mądrze i uczciwie, postąpiłoby większość ludzi, ale nie bezczelny polityk. Budka najpierw naopowiadał głupot w mediach, że Sienkiewicz był trzeźwy jak dziecko, potem, przyciśnięty na korytarzu sejmowym, spadł na samo dno i odpalił śmierć Adamowicza. Nie od dziś wiadomo, że PO i setki „dziennikarzy” z celebrytami, traktowali trumnę Adamowicza jak pałkę albo trampolinę marketingową, co pokazuje ich stosunek do zmarłego. Budka wykorzystał Adamowicza do obrony pijanego Sienkiewicza i to jest nowa odsłona profanacji i plucia na grób „męczennika” z Gdańska. Tak się dopełnia obraz politycznej bezczelności, która przechodzi w obrzydliwość.

W Polsce wyrozumiałość dla spożycia i przeholowania w spożyciu jest bardzo duża. Gdyby Sienkiewicz miał jaja i powiedział wprost jak było, po czym przeprosił, to połowa wyborców PiS by mu przyklasnęła. Bezczelny i obrzydliwy spektakl z profanacją trumny Adamowicza, w wykonaniu Budki, wzbudza odruchy wymiotne w połowie elektoratu PO. Mamy też wątek wybitnie komediowy, w żałosnym scenariuszu Budki znalazło się też miejsce dla „Pegasusa”, bo to w tej sprawie Sienkiewicz miał się doczołgać na salę posiedzeń sejmu i do fotela Budki. Cóż, w całej banalnej historii nie należy się spodziewać innej puenty. Kolejny odcinek totalnej kompromitacji „opozycji” pokazuje dlaczego „opozycja” ciągle widzi plecy skompromitowanego PiS. Wiarygodność liderów PO to kabaret pomieszany z największą ohydą. Nie ma dla nich granic śmieszności, bezczelności i przyzwoitości. A warto przypomnieć, że wcześniej Tusk z kumplami urządzili sobie sesją zdjęciową przy „kowidowych zniczach”.

Reklama

20 KOMENTARZE

  1. Witam szacowne Grono dyskutantów. Cóż, tak się akurat złożyło, że dzisiaj pochylone nad tematem, który trafnie i z niejakim wdziękiem podsumował “nikt_ważny”. Z “Alkibelem” też nie sposób się nie zgodzić.
    Panie Egonie, od dawna uważam, że należy się Panu od Gospodarza suta prowizja za bycie stałym i najwybitniejszym komentatorem. Są tacy, którzy odwiedzają ten blog co najmniej z uwagi na Pańskie uwagi. Wielkie chapeau bas (melonikiem, oczywiście!).
    A co do dzisiejszego wpisu Pana Egona, to uważam: cóż, może po prostu był podpity? A co było czynnikiem sprawczym? Może nieznośna lekkość bytu?
    Budynek ten widział już nie takie rzeczy, w wykonaniu posła Jackowskiego (na mównicy, to już większy kaliber). Nie należy przy tej okazji wspominać posła Janowskiego, bo w tamtym przypadku czynnik intoksykujący był zapewne zupełnie inny.
    Krótko mówiąc, w naszej kulturze jest jakaś, po ludzku do wytłumaczenia, empatia dla ludzi zaliczających swoją chwilę słabości.
    Ciekawe, że gdyby w stanie “nieważkości” jakiś poseł oddał głos w głosowaniu sejmowym, głos ten byłby ważny.
    Temat do poważnych przemyśleń.
    Wejść na salę obrad jest niewiele; przy każdym mógłby stać “wracz” z alkomatem. Da się to zrobić a i wytłumaczyć – w końcu powszechnie mierzona jest temperatura ciała.
    Przy okazji, co do poprzedniego wpisu – “smartboy” użył słowa “fartuszek” w kontekście, w którym nasuwałoby się bardziej słowo “kitel”. Hm, ten boy musi być naprawdę smart.

    • Dziękuję. Chyba 😉
      Dzień Dobry @Kot Szarak
      alkomat nie załatwia niestety testów na poczytalność o pomiarze umiejętności analitycznych czy sprawdzenia umiejętności liczenia i podstawowych rachunków w zakresie do stu, również nie. A z pierwszoręctwa powiem że w okrąglaku z tym ostatnim mają problem nawet doktorzy nauk matematycznych. W dodatku są trzeźwi.
      Pozdrawiam serdecznie

  2. Wiecie Państwo, mnie nawet takie straszno-śmieszne drobiazgi cieszą. Niech się żrą, wówczas mają mniej czasu na gnębienie nas. Zamordystów serdecznie nienawidzę, więc raduje moją duszę każdy, choćby maleńki, spór w ich obozie.
    Wszystko w tym wydarzeniu jest żałosne.
    Aferzysta, który umarł, tak jak żył, awansowany po hańbiącej śmierci na bohatera. Ciekawe czy wyznawcy kultu Adamowicza potępią Borysa Budkę za nadużywanie platformianego idola do tak mało znaczącego incydentu.
    Odnoszę nieodparte wrażenie, iż potomek noblisty znalazł się już w ostatnim stadium nałogu. Tłumaczenie godne skończonego menela, gdy zapytają go, czy pił, zazwyczaj zaprzeczy. Bartłomiej Sienkiewicz właśnie w ten sposób się zachowuje.

    • Cześć @gracz
      My tu sobie tzw “śmichy chichy” robimy, bo w sumie mówimy o aktorach (czyt. komediantach), lecz metody w rodzaju gestapo to nie aktorzy wymyślają, tylko np taka kadra niższa w rodzaju naczelnictwa, czasem ekspertów czy radców z mianowania, od i przez, tych czy innych mistrzów zbrodni. Umowni “oni” chyba mentalnie wzajemnie się dobierają i to na tyle bezczelnie, że jeśli wpadki nie ma to zmiana głównych aktorów niewiele zmienia, po za tym że im mierniejsi główni, tym większego terroru i grabieży można się spodziewać. Spekulując to bardzo możliwe, że gdyby nie mieli tzw roboty tam, to starszych ludzi “na kasę by robili” wciskając tzw “darmowe garnki”, o leciwych metodach na wnuczka nie wspominając.
      Tak że możemy sobie żartować, ale do terroru zwanego państwowym potrzeba kompetentnych mentalnych potomków takiego np. gestapo i niekompetentnych acz monetami śmiesznawych aktorów, wdrażających ten terror decyzjami. Aktorów, których to łatwo można wymienić w razie nagłego wzmożenia przytłaczającej większości homo rzekomo sapiens zwanej dumnie ludem a zwyczajnie gawiedzią. Gawiedź tedy weźmie na wstrzymanie bo przecież aktorzy nowi, a uchwalone kwity nakazów, zakazów i kar wraz z mentalnymi potomkami nadal będą żerować w cieniu. Czy nadużywana i nieformalnie (niestety), ale logicznie na pewno, nielegalna tzw ustawa sankcjonująca obecny tzw państwowy terroryzm na podwalinach sanitarnych, powstała niedawno, czy też zwyczajnie ewoluowała (dorośleje?) i ma już swoje lata? Czy jest tylko jedna taka tzw ustawa? Czy tacy aktorzy, w propagandowniach bredzący trzy po trzy po trzy, jakieś koszałki opałki, to są zdolni do zapisania tego przemyślnych procedur terroryzmu czy tylko przyklepują to w poczuciu ważności swoich decyzji i ważności swojego stołka? Chyba jednak to drugie. Bawimy się słowami, żartujemy (czasem by nie zwariować od prawdy), ale każdy prawie, jeszcze w miarę świadomy, niezależnie od strony po której stronie stoi/siedzi/leży, ma głowie cześć informacji których wiarygodności nie da się podważyć, a mimo tego posiadanie nie zauważyłem by ktoś napisał wprost. W sumie nie dziwię się bo dla niektórych to co wiedzą może być tak przerażające że wydaje się w propagandowym zgiełku niemożliwe. Ten zgiełk zresztą tworzy nie mniej przerażający obraz.
      Gdyby nie ta tragiczność którą ostatnio próbują na rozkaz (według wszelki przesłanek) zatuszować propagandownie, to może nawet było by zabawne to wszystko. Aktorzy, przedstawienie, oszustwa, zmyślanie. Ale nie jest.
      Jesteśmy w d..pie i spadamy inercyjnie w piach.
      Pozdrawiam serdecznie

  3. Cześć @nikt_ważny
    Przez naje.anego Sienkiewicza, zdarzyło mi się przypadkiem zobaczyć zachowanie naszych “wybrańców” w sejmie. Masz rację, “jesteśmy w du..pie i spadamy inercyjnie w piach”. Za co my tej hołocie płacimy i kogo nam podstawiają do tzw. “wyborów”?.
    Ale teraz coś na wesoło.
    Dziadek wybiega ze swojego pokoiku i podniecony pyta domowników, “jak się pisze ni ch.ja”, razem, czy osobno?. Po kilku chwilach konsternacji, wnuk pyta “dziadku, co z tobą, co ty tam piszesz w tym swoim pokoiku?”. Pada odpowiedź: TESTAMENT !!!!.
    Pozdrawiam na wesoło.:)))

  4. […] bo znów odwołuję się do bardzo znanych fraz, ktoś gotów pomyśleć, że się kończę, ale nic nowego wymyślić się nie da i nie ma potrzeby wymyślać. Każdy człowiek wyposażony w jako tako sprawny rozum, po odrzuceniu […]