Reklama

Stara fraza „on już wygrał” ma w tym przypadku pełne zastosowanie. Sąd dwukrotnie przyznał Djokoviciowi rację, rząd australijski dwukrotnie bezprawnie Djokovicia aresztował, ostatni raz po najnowszym wyroku. Obojętnie jaki będzie kolejny ruch w tej sprawie, to jedno jest pewne, będzie to ruch kompromitujący Australię. Jeśli Novak ostatecznie weźmie udział w turnieju, to wygrał, jeśli nie weźmie też wygrał i to podwójnie. Serbski tenisista ma status samotnego wojownika, coś czego rządy na całym świecie boją się najbardziej. W pojedynkę ośmieszył i obnażył australijski reżim, na oczach całego świata. Równie źle dla Australii wygląda siłowe przetrzymywanie tenisisty wbrew postanowieniom sądu. Na tyle źle, że nawet fanatyczni wyznawcy „nowej normalności” rozdzierają szaty nad chaotycznymi i budującymi obraz męczennika działaniami Australii.

Przy okazji wyszły jeszcze jakieś drobne afery związane ze sposobem traktowania emigrantów i przytrzymywania ich w hotelu, ale tym się świat nieco mniej interesuje. Tak, czy inaczej zadymy i katastrofy wizerunkowej zatrzymać się nie da. Jest jeszcze jeden aspekt, bardzo istotny w kontekście sporu „pandemicznego”. Ze słów ojca Novaka Djokovica, który nazwał syna współczesnym Spartakusem, można się śmiać, ale to jest pusty śmiech. Dokładnie takim bohaterem stał się Novak, dla milionów ludzi, którzy maja serdecznie dość absurdalnego zamordyzmu. W samej Serbii Djokovic ma status świętego, ale i na świecie jest nadzieją uciśnionych. Dzieje się tak zawsze, gdy ciemna strona mocy atakuje samotnego wojownika, tutaj scenariusz napisał się sam i szczęśliwego końca dla australijskiego rządu nie będzie. Z punktu widzenia polityków sprawy zaszły tak daleko, że są skazani na rozwiązanie siłowe, inaczej ryzykują bunt społeczny. Przypuszczam, że ostatecznie Djokovic zostanie wydalony z Australii, bez względu na wyroki sądu i de facto ten proces się rozpoczął. Nie ma to jednak nic wspólnego ze sportową rywalizacją i to na każdym polu. Australia faluje serbskiego tenisistę i dlatego nie ma mowy, żeby ten pojedynek skończył się dla Australii zwycięstwem.

Przy okazji australijskiej porażki, podłamanie psychiczne mogą też przeżyć inni pożal się Boże „dyktatorzy”, a tych nie brakuje, również u nas. Ostatnia wypowiedź francuskiego „Napoleonka”, w której odmówił praw obywatelskich milionom Francuzów, odbiła się takim echem, jakiego się „wódz” nie spodziewał. Wyszły setki tysięcy Francuzów na ulicę, natomiast samą wypowiedź fatalnie oceniła ponad połowa obywateli, co oznacza, że został przełamany podział na tych z „paszportami” i bez „paszportów”. Zmęczenie ludzi na całym świecie jest tak wyraźne, że każda kropla goryczy może przelać czarę i każde światełko w tunelu uruchomić nieodwracalne procesy. W Australii dzieje się jedno i drugie. Za sprawą beznadziejnie głupich posunięć rządu, niemal codziennie dolewane są krople goryczy i jednocześnie postawa Novaka Djokovica jest coraz jaśniejszym światłem w tunelu. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek zrozumiał te słowa, jako zapowiedź światowej rewolucji, szanse na to są niewielkie, natomiast przełamanie w myśleniu i postrzeganiu rzeczywistości nie tylko jest możliwe, ale zaczyna przybierać realne kształty.

Odważna postawa Djokovica jest nie do przecenienia, ludzie kochają takich bohaterów i nawiązanie do historii nie jest przesadą, zresztą tak funkcjonuje współczesne kreowanie wizerunku i emocji. Djokovic ma wygraną w kieszeni, bez względu na ostateczny wynik pojedynku i w dodatku nic nie musi robić, ani biegać po korcie, ani fenomenalnie serwować. Wystarczy, że cierpliwie poczeka na ostateczne rozstrzygnięcie, które w każdym przypadku będzie jego spektakularnym zwycięstwem. W tych ponurych czasach i codziennych dawkach strachu, jakie serwują obywatelom politycy, widok rycerza walczącego z całym złem tego świata, zawsze i wszędzie będzie wlewał nadzieję i dodawał odwagi. Takie historie są po brzegi naładowane emocjami, często patosem, a to się automatycznie przekłada co najmniej na głośny doping, jeśli nie na kult. Djokovic pokonał Australię!

Reklama

29 KOMENTARZE

  1. Myślę, że nie bez znaczenia dla całej sprawy jest fakt przynależności Djokovica do serbskiego Kościoła Prawosławnego. Serb podkreślał swoją religijność nie raz. I to ona daje mu skrzydła do walki o wolność. Kościół Prawosławny jest kościołem ortodoksyjnym, w którym zachowały się zasady chrześcijaństwa sprzed Wielkiej Schizmy, czyli w skrócie te które obowiązywały kościół niepodzielony, ustanowione przez sobory powszechne przez pierwsze tysiąclecie chrześcijaństwa. Ortodoksyjny jest jak widać nie tylko w sprawie dogmatów religijnych ale i podstawowych wartości, którymi powinien kierować się prawdziwy chrześcijanin. Katolicyzm idzie za to w jakimś szalonym kierunku, wyznaczanym przez kard. Bergoglio coraz szybciej i szybciej.

      • Każdy narodowy prawosławny kościół jest autokefaliczny, czyli niezależny i ma swoje oddzielne władze. Łączy je doktryna wiary. Ludzie stereotypowo i błędnie utożsamiają prawosławie z Rosją, tymczasem jest to cała Europa wschodnia i część południowej aż po Grecję i Cypr, zachodnia część Azji i północna Afryka. Nie wspominając już o Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie, którą władają prawosławni greccy i ormiańscy wraz z franciszkanami a w największe święta jest udostępniana dla liturgii kościołów ortodoksyjnych.

          • No i właśnie dlatego nie ma to wpływu na kościoły w innych krajach. A tamci z KGB niech sobie “rządzą” ale tylko na swoim poletku.
            W przeciwieństwie do “papy” Bergoglia, który z racji stanowiska pogrąża cały katolicki kościół, bez rozróżnienia jakiego kraju to dotyczy. Kiedy mówi: szczepcie się, to akt miłości, swoim autorytetem firmuje śmiertelne zastrzyki. Ładna mi alternatywa. To ja już wolę “ruskich” generałów.

          • @Iwonn
            Ze strony Miroslawa Dakowskiego:
            – The pope said getting the vaccine is an act of love
            – Maybe, but a forced act of love is called rape

  2. “… Serbski tenisista ma status samotnego wojownika, coś czego rządy na całym świecie boją się najbardziej. W pojedynkę ośmieszył i obnażył australijski reżim, na oczach całego świata…”
    ————————-
    Panie Piotrze, niech Pan tej mojej opinii nie przyjmuje jako puste pochlebstwa, ale dla mnie, a myślę że i dla wielu ludzi, Pan jest takim “samotnym wojownikiem”, który już ma wygraną “w kieszeni”. Dzięki Pana felietonom i filmikom na YT-bie, wielu ludzi przejrzało na oczy.
    I jest Nas coraz więcej.
    Naszym decydentom życzę aby im nie zabrakło greckich literek do oznaczania kolejnych mutacji wirusa, a Panu Panie Piotrze życzę Dużo Zdrowia.

  3. To całe zamieszanie z Djokovičem pokazuje dobitnie całemu światu jak “przywódcy” ze Schwabowej hodowli traktują prawo i wyroki sądów. Czują się panami wszystkich i wszystkiego i nie obowiązuje ich nic, poza rozkazami ich kontrolerów. To, co jest dziwne to fakt że nadal ich polecenia są wykonywane przez aparaty i służby państwowe. Widocznie tam znajdują się wielu ich ludzi. Co ciekawe, taka sytuacja nie jest tylko fenomenem australijskim, ale występuje w większości tak zwanych państw Zachodu. Na szczęście społeczeństwa już się budzą. Teraz mamy taką ciszę przed burzą, ale za kilka miesięcy “schwabowa mafia” będzie musiała walczyć o przetrwanie.

    • @ wrednick
      Skuteczniejszą byłaby akcją przeniesienia turnieju “wielkiego szlema” do jakiegoś innego kraju, np do Japonii pod pozorem tego, że tego typu imprezy nie powinny być rozgrywane w krajach rządzonych przez opresyjne i dyskryminacyjne reżimy totalitarne.

      Nawet hitlerowski i rasistowski Berlin wpuścił bez żadnych problemów czarnoskórego Jesse Owensa.Tak więc dla australijskich covidowych faszystów bycie niezaszczepionym jest gorsze, niż dla niemieckich faszystów było bycie członkiem znienawidzonej przez nich rasy.

  4. Myślę, że wiele z czytających blog osób a i chyba sam Gospodarz, może utożsamiać się z przypadkiem medycznym Djokovica. Mianowicie jego karta przetargową w uzyskaniu wizy, był fakt, że przeszedł covid w listopadzie a więc do 6 miesięcy przed turniejem. Ma zaświadczenie lekarskie stwierdzające odporność na chorobę w związku z wysokim poziomem przeciwciał. Ale nie zrobił testu PCR w czasie choroby. Jak jednak widać, nie o odporność i nie o zdrowie tu chodzi, tylko o czysty faszyzm i zamordyzm, gdzie wejście do systemu certyfikatów jest podstawą. Serb nie zrobił testu PCR w czasie choroby i nie zaszczepił się a więc jawnie jest temu systemowi przeciwny. Przeciwciała się nie liczą.
    A tutaj jeszcze ciekawostka w nawiązaniu do wcześniejszych dyskusji o ewentualnych lekach na covida. Oto jak “badają” leki, żeby wykazać że nie działają: https://www.msn.com/pl-pl/zdrowie/nasze-zdrowie/aspiryna-a-covid-19-s%25C4%2585-wyniki-nowych-bada%25C5%2584/ar-AAROl1t?ocid=msedgdhp&pc=U531
    W skrócie, podawali 1/3 tabletki (150 mg) aspiryny RAZ dziennie w covidzie. No i wyszło jak miało wyjść, czyli nie działa 😉

  5. Bo nie można wszystkiego zaplanować nawet w symulacji na komputerach kwantowych. Bóg nie zna się na ekonomii, polityce, matematyce. On po prostu wie wszystko dlatego walka z nim kończy się zawsze klęską. Widać, że sędziowie w Australii chyba też mają dość tego cyrku i dokopali politykom?

  6. Novak Djoković jest Spartakusem naszych czasów. Oby tym razem tyrani przegrali. Śmieją się, z takiego porównania, wyłącznie ludzie skundleni. Własne plugastwa usiłują przykryć szyderstwem. Mało dziś odważnych jednostek, tych których mowa brzmi jasno, tak mają za tak, a nie, za nie.
    Co nadto, to od złego pochodzi. Ja, konserwatywny ateusz, w pełni popieram autentycznie wierzącego chrześcijanina.
    Tylu sportowców już zmarło od szprycy, a przeciwstawił się morderczej procedurze jeden, jeżeli mówimy o sławnych na cały świat. Równie zdegenerowane moralnie środowisko, jak wiele innych, ponoć mających stanowić wzór dla reszty społeczeństwa.
    Publiczne stawanie w prawdzie, przez jakże nielicznych, dzielnych ludzi, odgrywa ważną rolę. My, kochający wolność i zasady cywilizacji łacińskiej, możemy się grupować we wspólnotach, które oni, w ten czy inny sposób, budują. Np. niniejszy blog. Gdyby MK się sprzedał i dołączył do zgrai plandemicznych kłamców, to byśmy tu nie zaglądali. Nie dzielili byśmy się własnymi przemyśleniami i emocjami. Ja tam bardzo sobie tą enklawę normalności, w dzisiejszej odwróconej rzeczywistości, cenię i gospodarza poważam. Każdy komentujący posiada nieco inne poglądy od pozostałych. To cecha charakteryzująca ludzi rozumnych. Jedynie bydło działa identycznie. Tresura na najniższym poziomie;
    (Założyć namordniki!
    Rozejść się, czyli oficjalnie, zachowujcie dystans.
    Biegiem, po następną dawkę szprycy!)
    Totalitaryści nadmuchali wielki balon. Być może samotny rycerz wystarczy, żeby tą konstrukcję naruszyć. Kibicuję Djokoviciowi, aby wytrwał, bowiem wieloraką presję na 100% na niego sukinsyny wywierać będą.

  7. Niestety nie zgodzę się: tenisista nie dość że nie wygrał, to przegrał z Australią na wszystkich frontach, ponieważ dla pieniędzy dał się wpuścić na minę. Tak to jest kiedy kogoś zaślepia pieniądze. Dzięki Dżokowiczowi rząd Australii pokaże całemu światu jacy to oni są uber-demokratyczni: wszystkich dotyczą te same prawa niezależnie od tego czy ktoś jest tajskim unter-menschem czy świętą złotą krową. Dżokowicz należy do tej drugiej grupy i juz za chwile wyleci z Australii z płaczem i jazgotem na fejsach, tłitach i insta.

  8. Znaczy się, posługując się analogią, podczas okupacji cieszymy się, że komuś z gestapo guzik odpadł i to jest powód do “wygrywamy”? Po prostu wygramy jak chaszczowy z czerwonoportym. Ten drugi do dziś kontynuuje publicznie wspierany proceder wyczerpujący definicję zuchwałej grabieży i jak wieś szemrana niesie zajmuje się lokalną mutacją procederów wisielca na płasko od zza oceanicznych tzw przegrywów. To jednak wieści szemrane, więc ufać im nie ma sensu. Jak nie ma w internetach to nie ma miejsca, prawda?
    Nie guzik był aktem walki podczas okupacji a… zupełnie inne czynność, oczywiście niezupełnie legalne, no ale taka esencja okupacji i związanego z nią zamordyzmu i tyranii. Każdej tyranii, każdego zamordyzmu i każdej okupacji przykrywających zazwyczaj jakiś rodzaj grabieży, od takiego podbierania z portfela po zuchwałą.
    No ale “wygrywamy” bo jest sprawa na miarę guzika co odpadł komuś z gestapo.