Reklama

Przepraszam za tak dosadny tytuł, ale sprawy też do lekkich nie należą. Pierwszego dnia, gdy wybuchła szopka z białoruskimi „uchodźcami” zakrzyknąłem radosnym hura i poprosiłem, aby w tej intencji modlić się dzień i noc. Konkretnie chodzi o to, aby cyrk urządzony przez Łukaszenkę stał się tematem numer jeden i zastąpił dotychczasowy temat, który się wylewa uszami i pozostałymi częściami ciała. Póki co modlitwy zostały wysłuchane i rzeczywiście „pandemia” zeszła na plan dalszy, ale prawdziwy test dopiero przed nami. Zaplanowana „IV fala” będzie momentem prawdziwej próby, na ile uda się uciec od jednej paranoi, w stronę innej, ale na szczęście zupełnie niegroźnej dla Polski i Polaków.

Być może ktoś się poczuł nieswojo czytając powyższy akapit, bo na pierwszy rzut oka zamieniamy siekierkę na kijek. Tak to wygląda w mediach, w rzeczywistości nie ma żadnego zagrożenia, że w Polsce będziemy mieli tysiące „uchodźców” występujących o azyl. Powtórzyć wypada po raz kolejny, że Polska nie jest celem nowej fali migracji i to jedna rzecz. Po drugie wbrew bredniom pokazywanym w telewizjach, na granicy białoruskiej nie stoją biedacy, co widać między innymi po rasowym kocie, ale ludzie, którzy musieli wyłożyć od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów, żeby tamtejsi przemytnicy przerzucili ich na Zachód. Skąd ta pewność? Przede wszystkim stąd, że ten proceder nie trwa od tygodnia, tylko od wielu miesięcy i dopiero po wycofaniu wojsk NATO z Afganistanu został wykorzystany do celów politycznych. Znamienna jest też reakcja Komisji Europejskiej i całej UE całkowicie zbieżna ze stanowiskiem Polski. Cud? Wsparcie dla Polski? Nic bardziej mylnego, wszystko ma racjonalne wyjaśnienie, podparte realnym zagrożeniem. Niemcy i pozostałe kraje Zachodu doskonale wiedzą, że Polska nawet nie jest przystankiem dla „uchodźców”, ale trasą do pokonania. UE broni interesów krajów docelowych, a ponieważ Polska leży na trasie przemytu, to wyjątkowo została potraktowana po przyjacielsku.

Reklama

Bardziej dosadnych dowodów nie potrzeba, wszystko jest jasne i dlatego dalej można się modlić, aby Łukaszanka robił swoje, a najdurniejsza na świecie „opozycja” swoje. Tusk i reszta ekipy z PO wpadli w nowy amok i doszli do wniosku, że da się zatopić PiS budowaniem idiotycznej narracji o polskim okrucieństwie. U nich nienawiść jest silniejsza od jakiegokolwiek myślenia, gdyby było odwrotnie, to nie opowiadaliby herezji wbrew stanowisku UE i co najważniejsze wbrew polskiej opinii publicznej. Od zawsze wiadomo, że Polacy w zdecydowanej większości są przeciw przyjmowaniu islamskich „uchodźców”. Jedynie polityczni samobójcy mogą się w takiej sytuacji decydować na walkę z rządem, który ma poparcie ze strony Brukseli i Polaków. Przez moment Tusk próbował zachowywać się mądrze i nazwał zjawisko po imieniu „nielegalną emigracją”, ale szybko został sprowadzony na ziemię przez własne „elity”. Istnieje spora szansa, w zasadzie pewność, że PO będzie w tej kwestii zachowywać się najgłupiej jak się da i dostanie wsparcie medialne. Daje to podstawy do optymizmu, jednak jest też jeden problem.

Czas działa na niekorzyść zmiany tematu. Zaplanowanej „IV fali” należy się spodziewać na przełomie września i października, co oznacza, że będzie bardzo trudno utrzymać poziom emocji przez miesiąc. „Uchodźcy” to nie „pandemia”, która bezpośrednio dotyka wszystkich i jest realnym problemem, nie jakimś medialnym show. Łukaszenka z Putinem musieliby się bardziej postarać i nakręcić nowe odcinki szopki, żeby całość z odpowiednią siłą zadziałała. W każdym razie nie przeszkadzałbym Tuskowi, TVN i GW w nakręcaniu tandetnych spektakli emocjonalnych, a to oni akurat potrafią kręcić. Wszystko, no prawie wszystko, co jest konkurencją dla „pandemii”, pozwoli nam głębiej oddychać. „Uchodźców” nie ma się co bać, to nie nasz problem, natomiast „pandemia” to potężna siła uderzająca w każdego z nas i nie przestanie uderzać dopóki media i politycy nie zajmą się czymś innym. Niech się „mądrzy inaczej” jak najdłużej bawią w „akcje humanitarne” i rzewne opowieści o biednych „uchodźcach”, tego sobie i wszystkim życzę.

Reklama

25 KOMENTARZE

    • @Siwiec
      Może wreszcie ktoś rozsądny zauważył że na temacie uchodźców PiS może zyskać, a na covidzie tylko tracił. Ale sprawy poszły za daleko i już nic tej władzy nie uratuje. Będzie im się wszystko sypać i gnić. Tak kończą się zabawy z gnojeniem własnego narodu.

  1. By je sobie podporządkować, społeczeństwo musi być porządnie straszone. Odgrzanie tematu nachodźców oznacza, że straszak covida traci swoją skuteczność, podobnie jak cudowne “szczepionki”. Teraz tylko kilka spektakularnych ataków terrorystycznych i Europa zapomni o covidzie.

  2. “Tak kończą się zabawy z gnojeniem własnego narodu.” – Pytanie, czy dla nich jesteśmy jeszcze lub byliśmy własnym narodem. Poza tym pod tematem uchodźców, po cichu, można robić swoje, wprowadzać różne dziwne ustawy i nikt się nie kapnie. Co do tej tzw. opozycji. Wczoraj posłuchałem troszkę TV z różnych końców i zgadzam się z gospodarzem. Nienawiść do PIS-u zasłoniła im całkowicie oczy. Odmrożą sobie dłonie, głowy powkładają do ognia, zgodzą się na wszystko, aby tylko pokazać swoją nienawiść.

  3. Jeśli ktoś ma czas, to niech śledzi co teraz będzie przechodziło przez sejm/ senat, co podpisze prezydent, jakie rozporządzenie wyda ten i tamten minister. To wszystko znowu wygląda na teatr dla gawiedzi, wszyscy gadają o “uchodźcach”, Afganistanie itd., a tymczasem może się okazać, że za kurtyną dzieje się coś “grubego”. Plandemia na razie przycichła, bo pewnie przyszedł taki prikaz do mediów. Jak będzie trzeba, to będą grzać temat uchodźców, jak nie, to zawsze znajdzie się coś innego, morderstwo, wypadek, “afera”, byle ludzi czymś zająć.

  4. Średnio podzielam optymizm. Temat koronozajoba może i pójdzie w odstawkę ale sam cel, czyli kontrola wszystkich obywateli UE poprzez cyfrowe paszporty (a w przyszłości także czipy) jest nadal aktualny i będą do tego dążyć. Najazd imigrantów może im tylko w tym pomóc.

    • Czipy będą co najwyżej dodatkiem. Skoro ludzie rzucili się na “karty Biedronki”, Lidla itp., to wystarczy im dać 1% zniżki w zakupach i dadzą się zaczipać.
      Dla reszty wystarczy smartfołn – każdy byle frędzel to nosi i (o zgrozo!) tym płaci. Młodzi wchodzą w to “jak w masło”; ostatnia rzecz jakiej bym chciał

    • Czipy będą co najwyżej dodatkiem. Skoro ludzie rzucili się na “karty Biedronki”, Lidla itp., to wystarczy im dać 1% zniżki w zakupach i dadzą się zaczipać.
      Dla reszty wystarczy smartfołn – każdy byle frędzel to nosi i (o zgrozo!) tym płaci. Młodzi wchodzą w to “jak w masło”; ostatnią rzeczą jakiej chciałem był, gdy byłem nastolatkiem, to by rodzice wiedzieli, jak wydatkuję pieniądze. A dzisiejsze frędzle wydają pieniądze kartami i smartfonami, zamiast wyciągnąć gotówkę z bankomatu.

      • Czipy nie mogą być dodatkiem, bo tak jak kiedyś można było kupić nową kartę i być anonimowym, tak obecnie każdy kto się zorientuje, że smartfon jest be – przestanie go używać; albo w razie pogrożenia przez panów NWO – powie, że ktoś mu go ukradł i zrobił panom be! A czip wbudowany w DNA to jak odcisk palca – dlatego każdy szczepan ma przypisaną w systemie swoja dawkę eliksiru o danym numerze.

        • To nie jest tak prosto się wyplątać. Wymaga to wiedzy i samozaparcia. Przecież kontaktów swoich nie porzucisz – i nawet jak sam robisz wszystko właściwie, to jakiś “przyjaciel” cię “otaguje”, czy doda do kontaktów i cały bagaż, który człowiek nazbierał przed nabraniem świadomości, wróci do Gógla z nową tożsamością po zmianie karty/czegotamkolwiek.

  5. Uchodźców tj legalnych turystów muzułmańskich przybyłych na Białoruś możemy się niedługo spodziewać na przejściach granicznych np. w Terespolu. Tam oficjalnie wystąpią o azyl. A nasi pożyteczni idioci legalnie im tam zaczną dostarczać żarcie i pomoc prawną.

  6. Czy Poznań ma przyjąć uchodźców z Syrii? A gdzie są ci, których przyjęliśmy 1,5 roku temu?
    Opublikowano na 19 lutego 2017 by zenonzabawny
    27 lipca 2015 r. – Jacek Jaśkowiak w blasku fleszy wita w Poznaniu 26 syryjskich uchodźców. W połowie września zostało ich już tylko… 5. Mimo to grupa poznaniaków upiera się, że teraz koniecznie musimy przyjąć kolejnych Syryjczyków. Ciekawe, czy chcą im też zbudować obóz ogrodzony drutem kolczastym, aby przypadkiem nie zwiali.

    „Jako poznanianki i poznaniacy prosimy o podjęcie przez Państwa działań, które spowodują, że do Poznania przyjadą i otrzymają zgodę na osiedlenie ofiary wojny w Syrii i Iraku, dzieci i osoby dorosłe. Poprzez ten apel solidaryzujemy się z takimi miastami jak Sopot, Gdynia, Gdańsk, Kraków, Wrocław. Uważamy, że może to wpłynąć na zmianę stanowiska obecnie rządzących władz. Nie możemy pogodzić się z faktem, że do tej pory nasz kraj nie przyjął ani jednej uchodźczyni, uchodźcy dorosłego, czy dziecka z 6182 osób, które zobowiązano się przyjąć w ramach programu relokacji i 900 osób w ramach programu przesiedleń” – czytamy w petycji, którą wystosowała dla prezydenta Poznania i miejskich radnych grupa poznaniaków, a dokładniej m.in. Anna Wachowska-Kucharska, Ewa Wójciak, Tomasz Polak, Lech Mergler i cała reszta tej wesołej ferajny oderwanej od rzeczywistości, która wspiera KOD, broni anarchistów itp.

    Bardzo to ciekawa informacja, że Polska nie przyjęła żadnych uchodźców z Syrii, bo 27 lipca 2015 r. Jacek Jaśkowiak w blasku fleszy witał w urzędzie miasta 9 syryjskich rodzin sprowadzonych do Poznania przez fundację „Estera”. Zapewniono im tu dach nad głową, środki na utrzymanie, lekcje języka polskiego i wszystko, co tylko może być potrzebne do jak najszybszej adaptacji w naszym mieście.
    zdjecie: https://okonapoznan.wordpress.com/2017/02/19/czy-poznan-ma-przyjac-uchodzcow-z-syrii-a-gdzie-sa-ci-ktorych-przyjelismy-15-roku-temu/

    Minęło 1,5 miesiąca i z całej Polski zaczęły docierać sygnały, że ci biedni syryjscy uchodźcy zamiast okazać wdzięczność za okazaną gościnę, zwiewają do Niemiec. 11 września Radio Merkury(teraz radio poznań) donosiło, że z 26 Syryjczyków, którzy znaleźli schronienie w Poznaniu, zostało już tylko pięciu – dwie samotne osoby i trzyosobowa rodzina. Ciekawe, czy jeszcze tu są, czy też już zdołali uciec. Co ciekawe, biedni uchodźcy uciekali nie tylko do Niemiec, np. we wrześniu 2016 r. rodzina Syryjczyków, którą ugoszczono w Tarnowie, wolała wracać do… Damaszku, uznając, że wojna wojną, ale mają tam własne mieszkanie.
    Nie bardzo zatem rozumiem, po kiego grzyba wesoła ferajna lewicowych kosmitów chce fundować kolejne wakacje w Polsce dla następnych Syryjczyków, … No chyba, że szanowni państwo zamierzają do Poznania sprowadzić uchodźców i zamknąć ich w jakimś obozie ogrodzonym drutem kolczastym.

    gdyby sie komus nudziło można przeczytać całość:
    https://okonapoznan.wordpress.com/

    • ktoś złośliwy mógłby nawet powiedzieć, że być może ta cała hucpa z apelem o osiedlenie uchodźców to był tylko czysty PR i lansowanie się na dramacie ofiar wojny, bo to przecież nic nie kosztuje. Ale to byłaby oczywiście złośliwość.
      całość: https://okonapoznan.wordpress.com/

      Komu w Poznaniu naprawdę zależy, aby pomóc Syryjczykom?
      Opublikowano na 29 Maj 2017 by zenonzabawny
      Grupa lewicowych aktywistów domagała się, aby władze Poznania osiedliły na swoim terenie uchodźców z Syrii. Władze miasta postanowiły pomóc jednak inaczej – zorganizować zbiórkę na pomoc humanitarną dla ofiar wojny. Nie zauważyłem, aby ktoś z owej grupy zaangażował się w tę akcję, a jedna z nich nawet nazwała akcję „Poznań dla Syrii”… nieludzką.

      W połowie lutego w Poznaniu ruszyła zbiórka pod petycją do władz Poznania z apelem, aby na terenie miasta mogli osiedlić się uchodźcy z Syrii i Iraku.

      „Jako poznanianki i poznaniacy prosimy o podjęcie przez Państwa działań, które spowodują, że do Poznania przyjadą i otrzymają zgodę na osiedlenie ofiary wojny w Syrii i Iraku, dzieci i osoby dorosłe. Poprzez ten apel solidaryzujemy się z takimi miastami jak Sopot, Gdynia, Gdańsk, Kraków, Wrocław. Uważamy, że może to wpłynąć na zmianę stanowiska obecnie rządzących władz. Nie możemy pogodzić się z faktem, że do tej pory nasz kraj nie przyjął ani jednej uchodźczyni, uchodźcy dorosłego, czy dziecka z 6182 osób, które zobowiązano się przyjąć w ramach programu relokacji i 900 osób w ramach programu przesiedleń” – napisał w petycji jej autor prof. Tomasz Polak.

      Przyjmijmy tych biednych uchodźców? Przecież przyjęliśmy i gdzie oni są?
      Przyjmijmy tych biednych uchodźców? Przecież przyjęliśmy i gdzie oni są?

      Pod petycją podpisała się cała śmietanka poznańskich lewicowych aktywistów – m.in. Anna Wachowska-Kucharska, Ewa Wójciak, Marcin Kęszycki i wiele innych osób. Petycja jednak nie spotkała się z entuzjazmem poznaniaków – chociaż o zbiórce podpisów informowały chyba wszystkie poznańskie media, podpisało się pod nią zaledwie 640 osób.

      Mimo to temat pojawił się na sesji rady miasta za sprawą radnych Zjednoczonej Lewicy i wzbudził olbrzymie emocje. Ostatecznie radni PO zaproponowali, aby zamiast na „hurra” przyjmować uchodźców, a dopiero później martwić się, co zrobić, aby się tu zaaklimatyzowali, znaleźli pracę itp., zorganizować zbiórkę na pomoc humanitarną dla ofiar wojny. Szef klubu PO Marek Sternalski zwrócił uwagę, że Poznań już przyjął grupę uchodźców z Syrii w 2015 r., ale wszyscy w ciągu kilku miesięcy uciekli do Niemiec.

      – Co się stało z tymi rodzinami, które przyjechały do Poznania dwa lata temu. Gdzie są te rodziny? – pytał retorycznie przewodniczący klubu PO i proponował inną formę pomocy. – Tej zimy w obozach dla uchodźców brakowało agregatów prądotwórczych, a nie tego, żeby stamtąd zabrać kilka osób i powitać w blasku fleszy. O tym, jak najlepiej pomóc uchodźcom, najlepiej jest rozmawiać z organizacjami pozarządowymi, które już prowadzą tam działania

      Ostatecznie prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak wspólnie z abp. Stanisławem Gądeckim postanowili przeprowadzić zbiórkę pod hasłem „Poznań dla Syrii”. Pieniądze zbierali wolontariusze Polskiego Czerwonego Krzyża oraz Caritas m.in. podczas misterium Męki Pańskiej, przed meczem Lecha Poznań z Legią Warszawa oraz przed spektaklami w poznańskich teatrach.