Reklama

W świecie „pandemicznym” najprostsze fakty są postawione na głowie, choćby takie, że infekcje sezonowe, jak sama nazwa wskazuje, mają miejsce w określonym czasie. Okres jesienno-wiosenny to największe żniwa dla wszelkiego rodzaju mikrobów wywołujących przeziębienia i inne choroby górnych dróg oddechowych. Z kolei latem odwieczne procesy biologiczne się uspakajają i mamy przerwę do kolejnego sezonu. W takie właśnie „okienko” wszedł „narodowy program szczepień” i choćby testować dziennie po sto i więcej tysięcy, to świata natury się na zawróci na „pandemiczne” tory. Tym samym Niedzielskiemu i Dworczykowi odpada korony argument opisany w mejlach wykradzionych przez „ruskich hackerów”. Nie da się postraszyć ilością przypadków i zgonów, po czym przerzucić całej odpowiedzialności na ludzi nie przestrzegających „zasad”.

Jest to główny powód porażki pierwszej fali „szczepień”, co oczywiście i tak zostanie przekute na sukces. Przy „wszczepieniu” na poziomie 50% rząd będzie mógł żonglować liczbami i mieszać ludziom w głowach, ale to nie wystarczy, czujna opozycja i media zrobią swoje. O tym, że od września zacznie się nowa fala infekcji wie każda babcia, mama i dziecko również, o ile ma więcej niż 10 lat. To co nieuchronne i w zasadzie kompletnie niezależne od człowieka, zostanie przypisane „płaskoziemcom”. Wszyscy nie zaszczepieni staną się odpowiedzialnymi za wzrosty wskaźników i ponownie zostaną „siewcami śmierci”. Paradoks polega na tym, że kluczowa dla całego procesu ogłupiania mas będzie szkoła. Powrót dzieci do szkoły wiąże się ściśle z „pandemią” i o ile do tej pory zwyczajnie się szkoły zamykało, to teraz głównym argumentem będą „szczepienia”. Grunt pod tę operacje jest wstępnie szykowany i nazywa się „Delta”. Wcześniej na panewce spaliło parę innych wariantów i straszenie Indiami, teraz z pomocą przychodzi Wielka Brytania. W tym najbardziej „wszczepionym kraju notuje się rekordowe zachorowania na poziomie sezony i prócz Rosji nie ma drugiego takiego kraju w Europie. Wzrost ma jedno „wyjaśnienie” – nie zaszczepieni i nowa mutacja odpowiadają za to niepożądane zjawisko. Wniosek? A jakżeby inaczej, jeszcze więcej „szczepień” zanim dojdzie do wielkiej tragedii!

Dlaczego należy „wyszczepić” dzieci, też już wiadomo. „Eksperci” i „lekarze” stworzyli kolejny kanon „medyczny”, w którym nie leczy się chorego, tylko zdrowy człowiek ma być pośrednikiem w profilaktyce innych pacjentów. Jedynie radziecka schizofrenia bezobjawowa może z tym nowym kursem w medycynie konkurować. Wszystko co zostało powyżej wymienione nie stanowi żadnej tajemnicy, przeciwnie to zbiór do znudzenia wykorzystywanych mechanizmów propagandowych, ale przy odpowiedniej sile przekazu i podgrzewaniu emocji, zadziała jak zawsze. Zacznie się przepychanka pomiędzy tymi, którzy kierując się zdrowym rozsądkiem chronią dzieci przed eksperymentami medycznymi, nie mającymi nic wspólnego ze szczepionkową profilaktyką i wyznawcami „pandemii”. Następna bitwa na „pandemicznym” froncie jest nieunikniona, o ile nie zakończy się cała wojna.

Jakie są przesłanki przemawiające na rzecz końca wojny? Wiele ich nie ma, najmocniejsza to wybory w Niemczech planowane na dzień 26 września, czyli początek sezonu infekcyjnego. Jest Biden i jego obietnice związane z „wyszczepieniem” Amerykanów, ale to wszystko patykiem na wodzie pisane. Dobre znaki płyną od odważniejszych krajów, takich jak Dania, gdzie zapowiada się koniec DDM. Jednak wszystko to nie ma większego znaczenia, jeśli decydenci postanowią kontynuować cyrk, to nic ich nie zatrzyma łącznie z „wszczepionym” Izraelem i Wielką Brytanią, gdzie procedura po prostu zostanie powtórzona III i IV dawką. Nie ma zatem większego sensu zajmować się „Deltą” i innymi czarami, bo to są wyłącznie prostackie narzędzia, które mogą, ale nie muszą zostać użyte. Do jesieni bez trudu da się wyprodukować „Gamę”, „Betę”, czy inną „Alfę i Omegę”. Nie to jest ważne w jaki sposób zostanie przeprowadzona nowa operacja, ale to czy w ogóle zostanie przeprowadzona?

Reklama

23 KOMENTARZE

  1. Panuje ogólnoświatowa wola polityczna, żeby po wakacjach kończyć tą katastrofę. Lobby farmaceutyczne mimo to podejmie próbę powtórki. Biorąc pod uwagę skurwysyństwo i poziom skorumpowania naszych włodarzy, mogą pociągnąć demolkę kraju po raz kolejny, nie oglądając się na świat.

  2. Na wariancie “Delta” na pewno się nie skończy. Złoczyńcy mają do dyspozycji cały grecki alfabet, a ten kończy się chyba na Omedze. Moim zdaniem ta “pandemia” trwa głównie dlatego, że decydenci nie boją się odpowiedzialności. Śledzą sondaże, a te ich uspokajają. Tak prędko władzy nie oddadzą. Czas rozliczeń, o ile w ogóle nadejdzie, wydaje się wystarczająco odległy, żeby zdążyć z zacieraniem śladów. Tymczasem fortuny skorumpowanych/zastraszonych* urzędników, polityków, lekarzy i “naukowców” szybko rosną.
    Zakładając roboczo, że wyniki sondaży są zbliżone do rzeczywistości, może warto je “skrzywić”. Gdy żaden ankietowany nie poprze PiS, w obozie Morawieckiego nastąpią pęknięcia i przecieki. Ludzie zaczną mówić. W tle mamy przecież (nie można tego wykluczyć) zbrodnię ludobójstwa.

  3. Dania? W Danii funkcjonuje już dobrze rozwinięta “nowa normalność”, czyli segregacja sanitarna i paszporty covidowe, wymagane w hotelach czy restauracjach. To faktycznie dobre znaki są?
    https://nczas.com/2021/06/21/tak-wyglada-segregacja-sanitarna-w-danii-mateusz-borek-ujawnia-video/

    Dania chyba została wybrana na jeden z poligonów doświadczalnych, i została wybrana nieprzypadkowo. Bo: mała populacja, geograficznie trochę izolowana, zamożna (ludzie mają sporo do stracenia), do tego wysoki poziom zinformatyzowania społeczeństwa i germańsko-protestancki etos obywatelski. Świetne miejsce na testowanie NWO.

  4. A mnie to się wydaje naszym lokalnym watazkom nikt zwyczajnie nie był łaskaw powiedzieć o co chodzi. Dostali tylko jakieś mgliste wytyczne oraz konkretne szczegółowe rozkazy. Rozkazy wypełnili bo było wszystko jasne ostatecznie ktoś mądrzejszy to wymyślił. wytyczne próbowali na własną rękę ale gówno się rozlało i teraz nie wiadomo jak z tego wyjść. Mocodawców to nie obchodzi więc muszą watazkowie muszą sobie radzić sami. Póki cyrk trwa jest w miarę spokój. Jak cyrk się skończy zaczną się niewygodne pytania. I tak sobie myślę że jak to się skończy to żeby wyjść z twarzą trzeba będzie z kogoś kozła ofiarnego zrobić. I Mateusz z resztą wesołej kompanii świetnie się do tego nadaje. A czy on osobiście poniesie konsekwencje? Już mniej bym się zdziwił gdyby rzucił na pożarcie niedzielskiego i jego komiczna radę medyczna

  5. Jak się wydaje bardzo trudno będzie reżimowi wprowadzić “czwartą falę”. Po pierwsze ludzie sami zaczynają dostrzegać, że choróbsko zanika (i nie pomagają dziesiątki tysięcy testów), po drugie duża część społeczeństwa sama przeżyła dość lekko zakażenie (lub pozytywny wynik testów), po trzecie czynnik strachu minął i nie pomoże nawet mnożenie wariantów i opisy strasznych, aczkolwiek jednostkowych przypadków, po czwarte milicja jest zmęczona i zaczyna mieć to wszystko w dupie. Sam rząd nie będzie mieć sił i środków by wymusić kolejny lockdown i powszechne noszenie szmat.

    My ze swojej strony nie powinniśmy im dać zapomnieć o półtorej setce tysięcy ofiar dysfunkcji służby zdrowia, o bezprawnym rządzeniu rozporządzeniami, o kombinowaniu na boku i korupcji, o tłumieniu wolności słowa i wprowadzaniu apartheidu i o okaleczaniu dzieci niesprawdzonymi preparatami. Jesteśmy im winni za to dożywotnią pogardę. Niech już nigdy nie zaznają spokoju.

    • Ludzi oszukano twierdzenienm, ze choruje sie ponownie. To jest klamstwo stulecia warte tryliony dolarow. Sama znam osobnikow, ktorzy twierdza, ze chorowali juz 3 razy. Nie zartuje. Ci przerazeni beda dalej przerazeni, a media umiejetnie podkreca zgony grypowe, zapalen pluc o roznej etiologii, i innych chorob powodujacycgh dusznosci i kaszel, jak chocby zatorowosci plucnej, i tluszcza bedzie dalej drzec przed wirusem.

      • Potwierdzam. Na prawdziwego s-c-2 choruje się raz. Przerabiałem zanim lokalnie stało się to modne. Objawy chorowania z jego powodu są trudne do pomylenia. Obserwowalne są również różne, w zależności od przypadku, efekty przechorowania w późniejszym okresie. Spekuluję że to efekty zabawy w “wielkiego konstruktora”, bo badając niemal widać miejsca cięcia i klejenia, jeśli ująć to w laickim języku. Zapewne stąd również jest nietrwały. Powtórzę. Oryginalny wirus występuje incydentalnie od ok. dziesięciu miesięcy. To co niby się gawiedzi wydaje (bo jest w znakomitej większości podatna na byle jakie sugestie – na tym bazuje nie tylko reklama, ale wciskanie eko i wege g..na) zwyczajowo jest nie tylko jedną z sezonowych koron, ale czasem naturalną skłonnością danego organizmu z alergiami włącznie. W zakresie patogennym najczęściej wytestowane wyniki nie mają wiele wspólnego z s-c-2, poza ukoronowaniem zwycięzcy kwarantanną i zrujnowaniem mu fragmentu życia. Jak ukoronowany jest nadgorliwym, podatnym na sugestie nieukiem, to przy okazji rujnuje życie innym wskazując ich palcem jako nawet nie faktyczne, a potencjalne jedynie kontakty. Rodzina nie rodzina, z daleka od …. takie niedopowiedzenie.

  6. Czarno widze jesien. Emigrant nigdy nie ma latwo a Polacy w Szwecji glownie w duzych miastach, na koniec roku mieli te same odsetki (5-6%) nadmiernych zgonow co przereklamowani Szwedzi. Afryka i Azja nadwyzki srednio po 25%, szwedzcy Dunczycy i Norwedzy 0%…
    80 149, 80 031, 80 754, 80 470, 77 360, 84 598 – zgony Szwedow…………… lata 2015-16 razem zgonow 822 (400 i 422?) pozniej 451, 493, 474. 524 – zgony Polakow (widoczny wyz demograficzny i brak grypy w 2019)
    Angielski GUS odpisal mi ze nie zbiera danych o mniejszosciach. Czekam jeszcze na odpowiedz holenderskiego.

  7. Chcialam zauwazyc taka rzecz. W zeszlym roku, po pierwszym przerazeniu “strasznym wirusem na wiosne” spoleczenstwa w swojej wiekszosci odrzucily wszelkie “pandemiczne” obostrzenia, kiedy wiosna weszla w zenit. Dzialo sie tak poniewaz wiekszosc ludzi miala jeszcze zachowane resztki zdrowego rozsadku i wiedziala, ze wirusy tego rodzaju sa grozne tylko w okresie jesienno zimowym. Ludzie worocili do normalnego zycia. Niestety trwajaca nieprzerwanie w mediach propaganda zastraszania i przekrecania podstwowych faktow biologicznych i medycznych, spowodowala,ze po ponad roku takiego prania mozgow, wiekszosc spoleczenstw nawet teraz!!!!, w przededniu lata, wciaz chodzi w maskach, dezynfekuje wozki w sklepach i obawia sie koronawirusa. To pokazuje,ze nie mozna liczyc na zdrowy rozsadek ludzi, a na 100 % mozna liczyc na to,ze globalisci wykorzystaja szanse i nakreca nastroje jeszcze wiecej, moze nawet do absolutnej goraczki i spolecznego faszyzmu, w ktorym wieksza czesc spoleczenstwa bedzie wrecz prosic sie o jeszcze wiekszy zamordyzm, zanim przyjdzie jesien i zima tego roku. A tych, ktorzy sie beda opierac beda linczowac na ulicach. To juz jest widoczne i prawde mowiac tego sie boje.

    • Ja też się boje. A najbardziej boje się o dzieci. Rok temu nawet nauczyciele jakoś tak inaczej i na luzie do sytuacji podchodzili. Nawet powątpiewali w powagę tej choroby. Teraz jest wzywanie na dywanik do dyrektora za brak maski, krzyki woźnych, nauczyciele zarzucają wiadomościami o szczepieniach na dzienniku elektronicznym. Kuratorium przysyła informację, w której dają do zrozumienia, że bez wyszczepu dzieci mogą mieć problem z normalną nauką i integracją. Kuriozum sięgnęło zenitu, bo dzieciom ta choroba nie grozi, nauczyciele poszczepieni a “szczepienie” to eksperyment i badanie kliniczne III fazy. Jak trzeba mieć uprany mózg, żeby dać się nakłonić do tego zastrzyku a tym bardziej dzieci? Nie pojmuję. Ale już czuję, że trzeba zbierać siły do walki jesienią.

      • @ Iwonn – Jednakowa reakcja dyrekcji i woźnych jest w miarę łatwo wytłumaczalna. To jest fragment procesu prania mózgów, ten konkretny, czyli wzywanie na dywanik i pokrzykiwanie na dzieci po korytarzach jest efektem “zaangażowania” dyrekcji i woźnych i wszystkich pomiędzy nimi. Sami dali sobie wmówić, że “szczepionka chroni” i teraz, żeby nie wyjść na idiotów, zmuszają do tego innych. Gadowski wyjaśnia to dość interesująco w swoich komentarzach tygodnia, polecam odsłuchać. W ostatnim, cytował fragmenty listu otwartego lekarzy do prezydenta Dudy, w którym apelują o wstrzymanie “wyszczepiania” nieletnich. Ale Morawiecki już się zgodził i Pfizer ma darmowe i bez żadnych konsekwencji prawnych czy finansowych, poletko doświadczalne na polskich dzieciach… Ciekawe tylko czy plandemiusz Morawiecki swoje dzieci też “wyszczepi”?

        • Plandemiusz tak samo “wyszczepi” jak jego guru Gates, którego dzieci nie były szczepione tak jak inni Amerykanie czy Polacy, co potwierdził jego lekarz rodzinny . Także to “dobrodziejstwo” jest zarezerwowane dla nas. Jestem na bieżąco z Gadowskim, oglądałam konferencję niezależnych lekarzy i naukowców. Inna rzeczywistość natomiast mnie otacza. W tej rzeczywistości szmaciane maski działają na wirusa, testy PCR są 100% wiarygodne i robi je się wszystkim jak podleci, mimo że nawet WHO zaleca stosowanie ich tylko u osób objawowych. W tej chorej rzeczywistości szczepionki są bezpieczne i przebadane oraz zapewniają nieśmiertelność. Skoro tak, to po co “wyszczepieńcom” maski ponaciągane pod same oczy? Ta cała hucpa jest tylko po to, by każdy dostał certyfikat, na razie szczepienny, później zdrowotny. I to dlatego tak przeszkadzają lekarze, którzy leczą amantadyną, iwermektyną i hydroksychrlorochiną.

    • Dezynfekcji takich wózków, poręczy czy ławek bym nie lekceważył. To miało sens nawet jak nie objawiono gawiedzi s-c-2. Gawiedź tym samym palcem dłubie w zębach, w nosie, w d..pie, a potem dotyka różnych rzeczy w miejscach publicznych. Ale to z maskami to jest jakiś dramat egzystencjonalny. Tzw maski mają ograniczone zastosowanie. Personel medyczny który ma wiele kontaktów z pacjentami, w szczególności przed ich diagnozą, winien z nich korzystać by nie stać się medium transmisji, ale nie tylko. To wszystkie kiedy ma to uzasadnienie było już wiele razy napisane. Tak jak to że przed lotnymi i naturalnie trwałymi wirusami zabezpieczeniem są trochę bardziej złożone technicznie środki niźli jakaś ściera na twarzy. W warunkach POLOWYCH maski prowizoryczne były uzupełnione nasączonym tamponem ale nigdy nie nadawały się do dłuższego, wręcz długotrwałego noszenia.

      To co jednak piszesz o tym co robią ludziom wykorzystując elementarne zasady manipulacji (socjotechniki – dla tych co lubią jak coś niby naukowo brzmi a nie lubią pejoratywnego zabarwienia) to jest …. i tu długi ciąg wulgaryzmów, słów powszechnie uważanych za obraźliwe, oraz podlegające wymiarowi kary za sam fakt nazwania kogoś kim kim faktycznie jest (no ale poprawność polityczna….).

      Ja podzielam tutaj również obawy @Iwon. Dzisiejsza tzw szkoła obok Szkoły często już nie leży, a jest to jeden wielki system segregacji dzieci który wyparł system odnajdowania predyspozycji w każdym (zresztą zrodzony w jednym z dwóch krótkich okresów podczas… tzw socjalizmu 🙂 ). Ta segregacja jest nawet wyżej stawiana od indoktrynacji, bo przedmioty wywodzące się od Nauki zawsze się obronią może poza zakresem w którym mówi się o pochodzeniu tego czy innego odkrycia. Cóż… daj politykom możliwości to wszystko sp…olą, a jako że sami to mało sprawcze mają możliwości, to pomogą im tzw prawnicy. Daj im palec a wyżrą Cię po wątrobę. Później zaś zawody uważane za publiczne wszystko ładnie wykonają, bo jak nie to ciupa, koniec życia jakie się znało i na jakie się ciężko pracowało.

      Dzieci mają przekichane po wielokroć bo to są fale odbite nie tylko ze z segregacji i indoktrynacji ze szkół, ale również fale odbite przez media i dalej przez rodziców, dziadków, rodzinę generalnie, rówieśników. Dzieci są też bardziej podatne na sugestie i bardziej emocjonalnie wszystko odbierają. Stąd w światłych czasach umyśliliśmy szczególną ich ochronę. Nie starych zramolałych pasożytów i hochsztaplerów na publicznych często stołkach albo w zawodach niby to zaufania publicznego, ale właśnie pod szczególną ochronę wzięliśmy dzieci. Niestety elektroniczne media dawane dzieciom jak zabawki już dawno pogrzebały ich ochronę, a tzw szkoła tylko w tym pomogła.
      Teraźniejszość wszak pokazuje że największym zagrożeniem dla dzieci (i młodzieży) nie są sami politycy ale właśnie nauczyciele i tzw szkoła (nie generalizując ale tak jest i to od dłuższego czasu). Owszem politycy mają w tym swój wkład, lecz w ciemnym okresie tzw socjalizmu jakoś nie było takiego problemu, bo kryterium jakościowe było dużo większe i to w skali dużo większej kryterium ilościowego. Dzisiaj można powiedzieć że mamy edukacyjny paradoks. Niby “zbuntowani” ale jednak wierni żołnierze sytemu. Z wszelkimi cechami idealnego żołnierza walczący z tymi których powinni uczyć, chronić, wspierać i pomagać im znajdować własną drogę.

      • Jeszcze co do szkoły, to szacunek do niej i do nauczycieli po tym wszystkim co się stało, szoruje po dnie. Mój syn po awanturze za brak maski, nosi ją teraz na brodzie. Jak wszyscy inni. Tak można ale nie można maski nie mieć. Czego to młodych uczy? Że nauczyciele są obłudnymi ludźmi wykonującymi jakieś chore i antylogiczne procedury. To naprawdę zgroza co się dzieje.

  8. Patrząc na rozpiskę czasową wariat delta w sierpniu i straszliwe restrykcje dla nieszczepionych od 1 sierpnia to za ów wariant bedzie uchodzić żołądkówka – 3 dni górą i dołem, lekarstwo proste wegiel aktywowany plus dużo płynów. Ale jakby nie leczyć “bo nie ma lekarstw i cza szczypać” to faktycznie śmiertelność będzie na poziomie umiłowanym przez tą chazarską bandę czubków.