Reklama

Rechot historii, w dodatku dość krótkiej, roznosi się coraz głośniej. Gdy rozmaici celebryci, politycy i sami „lekarze” wklejali swoje kwity z „komirnaty” pisałem, że na jesieni będą to gotowe rysunki satyryczne. Najbardziej śmieszni okazali się ci od „pełnej odporności”, ale pozostali też nie zachowali powagi. Dziś już wiemy, że wszystkie, powtórzę, wszystkie rodzaje cudownych eliksirów wymagają „dawki przypominającej” i tutaj znów robi się zabawnie. Pamiętam doskonale, jak w deszczu i w maseczkach na zewnątrz stali chętni do przyjęcia J&J, bo to raz i koniec, człowiek zostaje nieśmiertelny. Wszystko psu na budę i starą metodą salami, najpierw 50+ oddelegowano na trzecią dawkę, a lada chwila będą delegowani wszyscy pozostali.

Tak to wygląda, zaledwie po pół roku od „pełnej odporności” i chociaż „oszołom” Wielgucki cierpliwie tłumaczył, jak dzieciom, że nie ma takiej możliwości, aby przy zakupie 2,4 miliarda „szczepionek” przez samą UE, skończyło się to inaczej niż cyklicznym kłuciem, to w odpowiedzi słyszał kpiny i wyzwiska. Fakty, czy raczej oczywistości, przetrwały próbę czasu, natomiast wszelkie propagandowe gusła roztrzaskały się z hukiem, ale to dopiero początek. Jedną z większych tajemnic rządzących jest liczba osób, które nie zgłosiły się na drugą dawkę. Na początku pion propagandowy z CIR kłamał w swoim stylu i rzucał liczby w okolicach dziewięciu tysięcy. Potem sam Niedzielski skorygował do 40 000, ale to też jest fikcja. Prawdopodobnie kilkaset tysięcy osób na drugą dawkę się nie zgłosiło i nie trzeba zgadywać z jakich powodów. Dane dotyczące trzeciej dawki zatrzymało się w okolicach 300 000 na kilka milionów uprawnionych, czyli medyków i 50+. Szkoda sobie zawracać głowę procentami, ponieważ gołym okiem widać, że zainteresowanie nie przekracza 10% i to w takich grupach, które się „wyszczpiły” najliczniej. Co się stanie po odpaleniu trzeciej dawki dla wszystkich?

Bardzo dobre pytanie, nie chwaląc się, postawiłem. Dojdzie do brutalnej weryfikacji stanu świadomości społecznej. Bronię się jak mogę przed socjologiczną nowomową, jednak trudno znaleźć lepsze określenie dla poziomu percepcji nie pojedynczej osoby, ale całej grupy. Zachowania stadne są faktem nie mitem, to i świadomość społeczna musi istnieć. W jaki sposób to działa? Odwieczny, z rąk do rąk, szwagierka szwagrowi, ciotka bratankowi, sąsiad sąsiadowi, kolega z pracy kochance, opowiada co o tym wszystkim sądzi. Na podstawie rozmów, w domu, w pracy, przy wódce i na przystanku tramwajowym kształtuje się świadomość społeczna. Współcześnie dochodzą potężne narzędzia w postaci mediów i Internetu. Media wbrew pozorom też mają błogosławiony wpływ na świadomość, z tej przyczyny, że coraz bardziej prymitywny, monotonny i irytujący styl propagandy przynosi odwrotny skutek do zamierzonego. Internet dla odmiany bezwzględnie koryguje kłamstwa mediów, polityków i „ekspertów”. Na załączonym obrazku widać, że Niedzielski i reszta kreatorów histerii mają przed sobą gigantyczną kompromitację.

Przy masowej skali propagandy, 40% Polaków się nie złamało i wtedy ogłoszono porażkę „szczepień”, co ważne nie tylko krytycy władzy wystawili taką ocenę, ale sam Horban, szef „rady medycznej”. Nie ma takiej możliwości i cienia szansy, aby trzecia dawka pobiła wynik drugiej dawki. Otwartym pozostaje pytanie jaki wynik zostanie osiągnięty i dokładnie ten wskaźnik zdecyduje o kondycji świadomości społecznej. Poziom „wyszczepienia” trzecią dawką odpowie nam na jeszcze jedno pytanie, mianowicie ilu Polaków rzeczywiście jest przestraszonych wirusem? W mojej ocenie wynik maksymalny i jednocześnie mało realny, to 30%, natomiast wszystko poniżej 20% będzie totalną katastrofą na co wskazuje również zachowanie Niedzielskiego i reszty. Proszę zwrócić uwagę, że nie ma „twarzy kampanii” dla trzeciej dawki, nie ma „ostatniej prostej” dla trzeciej dawki i nie ma chętnych, którzy chcieliby to wziąć na siebie. Wynik tego testu będzie niezwykle ważną informacją dla nas, dowiemy się w jakim miejscu jesteśmy!

PS Proszę Użytkowników Twittera o wrzucenie linku do felietonu.

Reklama
Poprzedni artykułKolejny test woli i „patriotyzmu” PiS – nowa reforma sądownictwa wycisza wszystkie tematy
Następny artykułSensowna akcja Dudy i „Solidarności” przed siedzibą TSUE
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

63 KOMENTARZE

  1. Wszystko zależy od tego, na ile rodzimym totalniakom pozwolimy działać. Jak dostaną za dużo swobody, to będzie tak jak we Włoszech, że bez szprycowania nie będzie wolno ani pracować, ani kupować. I to nie szprycowania jednorazowego, ale takiego co pół roku, bo inaczej wygaśnie subskrypcja na prawa obywatelskie.

    Ten cały maniakalny upór wyszczepieniowy ma jeden cel. Jest nim transhumanizm, polegający w tym przypadku na modyfikacji genomu ludzkiego. Tak, abyśmy przestali być stworzeniem bożym a stali się produktem inżynierii genetycznej… być może lucyferiańskim lub martwym.

    • Takie posty można pokazywać jako przykład “szurii”.
      Trzeba trzymać gardę i nie godzić się na paszporty, a nie bredzić o Lucyferze.
      Swoją drogą, Pan to chyba od Natanka przyszedł, skoro niewłaściwie “stworzony” człowiek przestaje być “ludziem”…

      • Wstrzymaj konie!

        To. że ludzie kręcący całą plandemią mają chore wierzenia nie jest chyba jakieś szczególnie dyskusyjne? Czy te wierzenia muszą się trzymać kupy albo być dla nas zrozumiałe? Nie muszą. Ważne, że tamci w to wierzą albo zachowują się jakby nimi się kierowali.

        Czy trzeba z tym od razu lecieć do norminków? No nie trzeba. Ale wydawało się, że tutaj można to w miarę bezpiecznie powiedzieć.

        Życie jest dziwniejsze niż fantazje bo nie musi być prawdopodobne, po prostu jest.

        > Swoją drogą, Pan to chyba od Natanka przyszedł, skoro niewłaściwie “stworzony” człowiek przestaje być “ludziem”…

        Kwestia pokory. Jak się przyjmuje, że człowiek jest stworzeniem wyższej istoty i ludzie tak naprawdę niewiele wiedzą o Świecie to pozwolenie im na manipulowanie przy samej istocie człowieka nie wygląda już tak niewinnie, nie uważasz?

        • “To. że ludzie kręcący całą plandemią mają chore wierzenia nie jest chyba jakieś szczególnie dyskusyjne?”

          Nie wiem, co to w ogóle miałoby oznaczać. Również nie do końca wiadomo, kto “kręci całą plandemią”, a w związku z tym, nie wiadomo, w co wierzy i co za tym idzie, czy to jest chore.

          Z jakimiś transhumanistycznymi bredniami niewiele przemawia. Teoria o agendzie klimatycznej jest znacznie bardziej sensowna.

          “Kwestia pokory. Jak się przyjmuje, że człowiek jest stworzeniem wyższej istoty i ludzie tak naprawdę niewiele wiedzą o Świecie to pozwolenie im na manipulowanie przy samej istocie człowieka nie wygląda już tak niewinnie, nie uważasz?”

          Nie wiem, przy czym i kto manipuluje. Odniesienie do “istoty wyższej” zupełnie niepotrzebne – wystarczy postulowany brak wiedzy o świecie.
          Gdyby “śmiercionka” manipulowała genomem, to by działała w nieskończoność, a nie wymagała “boosterów”. ;>

          • @Siwiec
            A jest Pan pewien że to boostery? Terapia genowa wymaga zwykle podania wielu dawek, szczególnie gdy serwowany czynnik jest szkodliwy. Czy nie zaintrygowała Pana tajemnica dotycząca składu preparatu? FDA zdecydowała się na nieujawnienie jego składu i nie chodzi tu o tajemnicę producenta, gdyż w formacji chroniony jest tylko sposób wytwarzania, a nie skład.

          • @Egon O.
            A to swoją drogą bardzo-ciekawe-spostrzeżenie.
            Nagromadzenie i skoncentrowanie takich “ciekawych” rzeczy jest tak niesamowite i tak bije po oczach, że aż nie sposób zrozumieć jak można tego nie widzieć i ustawiać się w kolejce po szprycę.

          • @Egon O. “A jest Pan pewien że to boostery? Terapia genowa wymaga zwykle podania wielu dawek, szczególnie gdy serwowany czynnik jest szkodliwy.”

            W aspirynie nie wie Pan, jaki jest skład. Nie wiem do końca, do jakich terapii genowych się Pan odnosi. Tak jakby ludzie wymyślali terapie, które celowo będą szkodliwe.

            “Czy nie zaintrygowała Pana tajemnica dotycząca składu preparatu? FDA zdecydowała się na nieujawnienie jego składu i nie chodzi tu o tajemnicę producenta, gdyż w formacji chroniony jest tylko sposób wytwarzania, a nie skład.”

            Dla mnie równie dobrze może to być utajnienie, by nie powstawały teorie spiskowe o tlenkach grafenu i innych 😉 . Swoją drogą, według poniższego artykułu, Moderna miała problem ze szkodliwością metody dostarczania ich terapii mrna.
            https://unlimitedhangout.com/2021/10/investigative-reports/moderna-a-company-in-need-of-a-hail-mary/

            @mmisiek
            “A to swoją drogą bardzo-ciekawe-spostrzeżenie.
            Nagromadzenie i skoncentrowanie takich “ciekawych” rzeczy jest tak niesamowite i tak bije po oczach, że aż nie sposób zrozumieć jak można tego nie widzieć i ustawiać się w kolejce po szprycę.”

            W przypadku “najn-ilewen” też było “nagromadzenie” “ciekawych rzeczy”. A Smoleńsk? Spiskowcy zawsze znajdą multum niewyjaśnionych aspektów.

          • @Siwiec Ale aspiryny nikt Panu nie wmusza i nie uzależnia od tego Pańskich wolności. Nawet gdy jest Pan chory, nie mówiąc o osobie zdrowej. Gdyby ta terapia genowa była nieszkodliwa, to nie byłoby tylu jej ofiar. Proszę spojrzeć na amerykańskie dane VAERS. Kiedyś gdy po szczepieniach daną szczepionką zmarło kilkadziesiąt osób, to akcje szczepień były odwoływane. Teraz brną w to dalej, pomimo tego że nie wiadomo jakie będą długofalowe skutki uboczne. Zwłaszcza że od kilkudziesięciu lat wiadomo, że nie da się zrobić szczepionki na koronawirusy. A gdyby dane o składzie były jawne, to nie powstawałyby teorie jak Pan to nazywa “spiskowe”.

          • Dzień Dobry @Siwiec
            cyt. “…to by działała w nieskończoność…”
            Jak rozumiem znasz się na tym i jesteś w konsultantem w dziedzinie oraz co najmniej posiadasz dyplom z dziedziny? O tytuł naukowy i dorobek liczony w setkach publikacji i kilkudziesięciu książkach w tym co najmniej trzech będącymi zalecanymi podręcznikami na razie nie pytam i nie wymagam.
            Może @Egon O. ma swój język ale jak długo żyję, a to już naprawdę długo (i to nie tylko ilościowo), ludzie, każdy z osobna, ma swój zestaw pojęciowy ukształtowany przez sumę doświadczeń i interakcji z naturą ożywioną i nie a wszystko spięte logiką i polane nabytym sosem emocji. Wszystko to na zdeterminowanej biologią ramie. Z tego właśnie wyrasta też coś co nazywamy traumą i co powoduje że podejmują działania która mają wszystko poukładać, kategoryzować, uregulować i niestety jest to jednocześnie najbardziej niszczycielska siłą dla tzw cywilizacji. Z jakiś przyczyn jeżeli cokolwiek dzieje się źle (łagodnie ujmując) to stoją za tym tzw prawnicy, tzw korporacje czy tzw politycy (ale politruki wielu profesji czy programiści w wielu znaczeniach też). I żebyśmy mieli jasność – nie spekuluje tu sobie bo na to kryterium czasu o którym napisałem wyżej, temat aż za dobrze znam od wewnątrz i mimo łysiny (po siwiźnie dawno nie ma śladu) rezyduje w nim do dziś (uważam że każdy powinien robić coś konstruktywnego póki ma ku temu siły i chęci). Doświadczenie wielu dekad, czasów, systemów, widać ono nie leży na ulicy skoro bardzo wymiernie wynagradzane nadal jest w zapotrzebowaniu. Inna sprawa że uczelnie (poza policzalnymi na skalę świata ośrodkami) od jakiś trzech dekad dostarczają niemal wyłącznie analfabetów funkcjonalnych, a i lista tzw debili funkcjonalnych rocznie. Mniejsza. Chodzi o to że tak kategoryzacja i regulacja, procedury wsiąkły już prawie we wszystko, w sposób myślenia cywilizacji. Na zasadzie najbardziej debilotwórczej metody – “kopiuj wklej” (i tzw komunistom w tym ..pejskim, czy może kibucystom – taki zestaw pojęciowy 😀 ). Cywilizacja nie poszła naprzód dzięki procedurom, przepisom, regulacjom, tzw prawu. Zresztą po dekadach doświadczeń wie że tzw prawnik bez co najmniej tytułu naukowego w dziedzinie innej niż tzw prawo, nie jest nic wart. Ujmując to językiem pokoleń długo po mnie, ktoś kt zajmuje się wyłacznie regulowaniem bez choćby podstaw w dziedzinie regulowanej to “dzban”. Bez podstaw nawet nie zrozumie tych którzy mogliby mu służyć wsparciem w dziedzinie.
            Cywilizacja poszła naprzód dzięki rozwiązywaniu problemów indywidualnie jakimi są a do tego potrzeba wielu perspektyw, wielu zestawów pojęciowych i logiki którą każdy stosuje tylko w nabytym zakresie. Upraszczając – żeby rozwiązać problem – potrzeba NIESZABLONOWEGO podejścia i unikalnej perspektyw. Tylko tak można rozwiązywać problemy choć nie ma gwarancji że akurat ta perspektywa i podejście da oczekiwany rezultat. Wykonywanie procedur to praca (logicznie niewolnictwo niejawnego przymusu), zmuszanie ludzi do jednego słusznego “czegokolwiek” to tyrania, a przynajmniej mocny wstęp do niej. I to dotyczy nie tylko “natańszczyzny” czy …pejskich, czy tam tzw rządów. Do dotyczy indywidualnie każdego. Tak jak indywidualnie każdy reaguje. Jeden lubi przestrzenie i widoki , inny kajdany regulacji w czworakach miast, jeden lubi śmierdzące skarpetki, inny pomarańcze. Ja np. lubię pomarańcze.
            Ekosystem pojęciowy @Egona O. jest jaki jest, bo to jest on, w właściwie jego emanacja w wirtualnej przestrzeni. Tak jak Twoja emanacja to Ty tutaj. Czepianie się wzajemne to tylko sztuka dla sztuki. Nikt nie każe wyznawać Ci “wiary” @Egona O. Generalnie w tzw Wolności chodzi że niczego nie musisz. Wybór jest tylko między istnieniem, a niszczeniem. Paradoks występuje jedynie w tym że czasem trzeba próbować zniszczyć coś niszczącego.
            I to nie jest filozofia (no może trochę – ale na to też ma kwity ze starych czasów). To jest elementaryzm. Ja reaguje negatywnie wyłącznie na przymus. Na każdy przymus. Zupełnie mi nie przeszkadza ani Twój anni @Egona O. zestaw pojęciowy. Staram się zrozumieć włącznie z perspektywą.
            Pozdrawiam

          • @Siwiec

            > nie do końca wiadomo, kto “kręci całą plandemią”

            Gates, przez B&MGF, CEPI, GAVI, WHO żeby tylko wymienić najbardziej znane. Powiązań jest na 100+ stron więc może warto się zapoznać?

            > nie wiadomo, w co wierzy

            Oczywiście, ze wiadomo, “ludzi jest za dużo”, “są gorzej przystosowane jednostki które nie zasługują żeby żyć”, “musimy ratować matkę Ziemię”.

            > czy to jest chore.

            Oddawanie swojego losu w ręce człowieka którzy uważa, że rozwiązaniem wszelkich problemów jest zmniejszenie liczby ludności jest… mało rozsądne? Żeby nie użyć mocniejszych słów.

            > Z jakimiś transhumanistycznymi bredniami niewiele przemawia.

            To jest jednocześnie trudne i łatwe podejście. Łatwe bo wystarczy rzucić jakieś hasło a w resztę wystarczy wierzyć. Trudne jeżeli ktoś jednak zdecyduje się drążyć temat i poznać więcej.

            Transhumanizm jest na sztandarach czwartej rewolucji przemysłowej. Ponownie warto się zapoznać z tematem żeby nie wyjść na człowieka niezdającego sobie sprawy co się w około niego dzieje i w dodatku metkujących innych szurami. To ostatnie jest wyjątkowo zabawne w tym kontekście.

            > Teoria o agendzie klimatycznej jest znacznie bardziej sensowna.

            Ale to są wszystko powiązane tematy. Jedno nie wyklucza drugiego. Gadające głowy uwielbiają słowo “synergia” i w tym kontekście pasuje jak ulał.

            > Nie wiem, przy czym i kto manipuluje.

            Szczepionki bazujące o mRNA, zmuszają organizm do produkowania czegoś co standardowo on nie wytwarza. W teorii jest to punktowa (czasowo i miejscowo) ingerencja. W praktyce na pewno nie jest miejscowa i najprawdopodobniej istnieją mechanizmy które mogą spowodować że nie będzie ograniczona czasowo. Dodatkowo jeżeli mamy przejść przez 6 dawek (ale co miałoby ich zatrzymać przed zadekretowaniem regularnej “aktualizacji”?) ingerencja wcale nie musi być nieograniczona czasowo żeby nieodwracalnie zmienić organizm człowieka.

      • @Siwiec
        Proszę się nie czepiać, tylko czytać ze zrozumieniem, ograniczając swoje ego i poczucie wyższości. Co do paszportów to jest to na razie tylko instrument zmuszający ludzi do zaszczepienia się. Celem tych zabiegów jest transhumanizm, całkowita kontrola jest tylko narzędziem.

        • To rzeczywiście zmienia postać rzeczy. Nie obawiajmy się, bo na razie nie ma czego. Jak już będzie czego się bać, to będzie za późno…
          Można by zapytać, skąd Pan wie, że chodzi im o “transhumanizm”, cokolwiek by to nie było?
          Każdy chce władzy, ale nie widzę dobrego powodu, dlaczego ktoś chciałby “transhumanizmu” i to nie tak, że chce tego w celu “całkowitej kontroli”, ale że kontrola to narzędzie do uzyskania “transhumanizmu”.

          • Bo tu się trzeba wczuć w psychikę psycholi.
            Głody pragnie chleba.
            Biedny pragnie pieniędzy.
            Bogaty pragnie władzy.
            A czego mogą pragnąć psychole mający władzę i praktycznie nieograniczone majątki?

  2. Do tego zbioru niechętnych 3 dawce wrzuciłbym też wszystkich, którzy wzieli 2 szpryce bo chcieli zyc normalnie chodzić bez szmaty jeździć na wakacje. Sam osobiście znam sporo takich osób. Może nie mają wyjebane na wirusa ale nie są też nim jakoś ciężko przestraszeni. Nie kupowali też wszelkich hipotez zwanych potocznie “teoriami spiskowymi” a poszli się ukłuć żeby sie “rząd odpierdolil”. Dwie dawki miały być przepustką do normalności a teraz to chuj strzelił właśnie. Jak widać dzielić i rządzić też trzeba umieć, a kicha będzie jak nagle się okaże, że przeciw rządowi zwróciły sie obie strony konfliktu.

  3. Od pewnego czasu zwróciłem uwagę, jak zniknął z tak zwanego oficjalnego przekazu Dworczyk. Dawniej to on mi wyskakiwał z każdej szafy, choć telewizji nie oglądam wcale. Dziś – cicho, sza – był człowiek, nie ma człowieka. To jest, moim zdaniem, najlepszy miernik katastrofy całej tej szczepionkowej paranoi u nas. Oczywiście nie likwiduje to pytania fundamentalnego: o co tu właściwie chodzi z tą histeryczną presją (a właściwie przymusem) na szczepienia. Odpowiedzi są różne, czas pokaże, która była właściwa (a może nawet kilka naraz?). Co do 3 dawki, to każdy, kto choć trochę myśli, widzi jaka to jest skrajna hucpa. Ci, którzy tego “nie widzą” to albo ludzie krańcowo przestraszeni (sami sobie są winni!), albo sprzedajne k…. Pragnę też zwrócić uwagę, że np. w takiej Szwajcarii do dzisiaj ponad 1/3 obywateli w ogóle się nie zaszczepiła, a około 40% przyjęło tylko jedną dawkę (to są oficjalne dane: https://www.swissinfo.ch/eng/swiss-stats_coronavirus–the-latest-numbers-/45674308). Jest tak w Szwajcarii, gdzie poziom świadomości obywatelskiej jest znacznie wyższy niż u nas, gdzie jest powszechna segregacja paszportami szczepienia, i gdzie telewizja ogłupia ludzi nie gorzej, niż u nas Kurski (widziałem to przez chwilę na własne oczy). Wniosek stąd jest dość oczywisty: Polska wcale nie jest w awangardzie “nieszczepów”, ale dzielnie dotrzymuje kroku wszystkim innym, którzy pomimo tak gigantycznej presji, nie dali się zastraszyć i nie ulegli. Czy- i na ile- okaże się to skuteczne finalnie, dopiero się okaże. Skala presji na szczepienia pozwala bowiem przypuszczać, że chodzi tu o coś znacznie więcej, niż tylko szczepienie. A na pewno nie chodzi o zdrowie ludzi. Moim zdaniem, “w tle” całej tej histerii covidowej jest gwałtownie narastający na świecie kryzys ekonomiczny i walutowy. Sądząc po ostatnich “ruchach” Macrona i Johnsona (przedłużenie represji do połowy 2022), “oni” coś szykują na pierwszą połowę 2022. Ludzie, bądźcie czujni, chrońcie swoje portfele i swoje konta bankowe!!

    • Fakt, przepadł pionek Dworczyk niczym w Archiwum X. Nie sprawdził się, był małomedialny, więc cichaczem został wylogowany z projektu.
      Ale mam lepsze pytanie – gdzie przepadł Sanepid, który zwłaszcza podczas dwóch pierwszych ‘fal’ brylował i straszył nie mniej niż MZ? To jest dopiero zastanawiające, że instytucja o której mówiło się w zeszłym roku że otrzyma dodatkowe uprawnienia nagle jakby przestała istnieć.

  4. Gdyby srowidowy obłęd nie rujnował nam życia, byłby, na swój sposób, przezabawny. Niczym humor Monty Pythona. Co chwilę świrusowa hagada samej sobie zaprzecza.
    Np. trzecia dawka szprycowania. Czy odmawiający są takimi samymi szurami, jak ci, którzy w ogóle się nie spreparowali. A może dwie pierwsze dawki śmiercionki jednak coś znaczą w klasyfikowaniu podludzi i jakieś przywileje tym, wówczas rozsądnym, a obecnie foliarskim osobnikom, się należą. Tu pojawia się następna zagwozdka, godna talmudycznej dialektyki. Jeżeli znajdą się eliksirowcy nietypowi;
    Tzn. przyjmą porcję jesienną AD. 2021, chociaż odmówili dwóch poprzednich szpryc. Co z takimi władza pocznie? Przecież będą zarówno koszerni, jak i niekoszerni, bowiem wcześniej odznaczyli się szuryzmem. Na szczęście jestem prostym oszołomem, od początku uważającym, że żadnej pandemii nie ma. Dlatego łba nad, jakże żwawo się zmieniającymi, etapami mądrości etapu, łamał sobie nie będę.

    • @Ufol
      Wiele na to wskazuje, że przewidziano po 6 dawek dla każdego. Stąd planowane przedłużanie subskrypcji na prawa obywatelskie i anulowanie przywilejów związanych z wzięciem poprzednich dawek. Dzieje się tak zapewne dlatego, że gdyby preparat skumulowano w jednej dawce to byłby na tyle toksyczny, że ilość ofiar pierwszej fali eliksiryzacji powstrzymałyby następnych przed jej wzięciem.

        • No właśnie. Z logistyczno-technicznego punktu widzenia depopulacja przeprowadzana w sposób generujący “trupy na ulicach” ma wiele wad, z których główna polega na konieczności zaangażowania odpowiednich środków w celu ich usunięcia zanim wywołają prawdziwą epidemię.

          Problem (braku odpowiednich środków) nie jest zresztą nowy. Rudolf Hess skarżył się kiedyś w liście do Adolfa Hitlera, że Endlösung można by przyspieszyć, ale główny problem tkwi w szybkości opróżniania (z ciał) komór gazowych oraz wydajności obozowych krematoriów, których fizycznie zwiększyć się nie da. Zwłaszcza wydajności…

          Dlatego też, przeprowadzając taką operację (depopulacja) raczej należało by skupić się na tym, aby ludzie przestali się rozmnażać, niż żeby padali “jak muchy”. Wprawdzie znacznie przedłuża to czas trwania projektu, ale jednocześnie zapewnia mu pewien komfort. Wszystko stanie się (niejako) samo.
          Myślę, że warto skupić się na śledzeniu doniesień na temat wpływu preparatów mRNA na zdolność do zajścia w ciążę oraz jej donoszenia. Takie dane mogą wiele wyjaśnić.

          Przepraszam, jeżeli mój wpis zieje cynizmem, ale mając do czynienia z psychopatami trzeba (przynajmniej spróbować) myśleć jak oni, żeby zrozumieć całą sytuację.

          • @Don Myszores Niedawno wpadł mi w oczy artykuł, że w USA albo w UK wzrosła o 2.000% ilość samoistnych poronień. Dla osób biegłych w statystykach jest to do sprawdzenia.

    • @Ufol: tak – pandemiczna “narracja” jest niespójna informacyjnie. Kompletnie nie trzyma się kupy w żadnym aspekcie poczynając od realnej skali zagrożenia. Zagrożenie epidemiczne kovidkiem oczywiście istniało – takie jak co roku. Sezonowa infekcja niebezpieczna dla osób starszych i schorowanych. Co roku na zapalenie płuc, grypę itp umiera kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Ale ta narracja jest jak najbardziej spójna w zakresie emocjonalnym, wyraźnie ma dwa cele: siać panikę i spanikowanych szczuć przeciw “szurom, foliarzom i antyszczepionkowcom”, którzy zwariować się nie dali.

  5. “Dr Bruce Aylward, starszy doradca dyrektora generalnego WHO powiedział, że pandemia koronawirusa może “z łatwością przeciągnąć się głęboko w 2022 rok”. Powodem jest brak szczepionek w biedniejszych regionach świata.(…)- Mogę powiedzieć, że nie jesteśmy na dobrej drodze. Naprawdę musimy to przyspieszyć, bo inaczej pandemia potrwa rok dłużej, niż jest to konieczne – powiedział dr Aylward….” – interia.pl
    Ostatnie słowa są najciekawsze – dłużej niż to konieczne. Po co i do czego konieczne? Widać wyraźnie że cel to “wyszczepić” 100% populacji. A w każdym razie władować 14 (2x liczba mieszkańców Ziemi) miliardów we wszystko co się rusza i chodzi na 2 nogach. Prawdopodobnie chodzi o konieczność nadania identyfikatora ID2020, powiązanego z paszportem szczepiennym każdemu ludzkiemu mieszkańcowi kuli ziemskiej. O innych celach nie wspominając.

    • Dzień Dobry @Iwonn.
      Jeśli publicznie ktoś podaje liczbę znaczy w projekcie jest cel jest mniejszy dwukrotnie minus dopuszczalny dryf. Właściwie wszystkie klocki już są dostępne i wystarczy połączyć kropki. Zlecam niepublicznie i generalnie niecyfrowo. Do czegoś te ok trzydzieści procent mam być permanentnie przechwycone przez dilerów i z jakiś przyczyn jest to powiedzmy mniej rozwinięta cześć, a pozostałej części ma wejść mentalnie w narrację, że tabsy pomagają żyć. Odsetek na zboczu opadającym do patologicznego sceptycyzmu kreowany jest na winowajców. Pewnie rezerwaty to najmniej drastyczny plan.
      A wszystko to tylko dlatego że debile funkcjonalni nie potrafią liczyć.

          • @dildozaur, @mmisiek
            Witajcie
            Pragnę zauważyć że Mao i Pol Pot też chcieli dobrze. …pejscy też są przekonani że ratują Polaków przed … Polakami nie wypłacając pieniędzy Polakom (taka bieżąca dygresja). Tyle że lwią cześć impulsów żartobliwie zwanych pieniędzmi, nie dostaną Ci przed którymi się ratuje czy ostatecznie ci ratowani?
            Kwintesencja tzw debilizmu funkcjonalnego. Mniejsza. Ja się tylko powtórzę: Raz. Nie da się uratować tych którzy nie chcą być uratowani. Dwa. Aby mieć możliwość uratowania innych najpierw należy uratować siebie. Trzy. Przymus, w tym ratowanie “na siłę” czy tam “whatever it takes” (taka tzw kultura popularna debili funkcjonalnych) to zawsze TYRANIA!.
            Pozdrawiam

          • Więcej ogłady!

            Nie rozmawiasz z wrogiem. Nie ma sensu ładować emocji do czegoś co da się racjonalnie, spokojnie wytłumaczyć.

            Szczepią się różni ludzie. Cały czas nie ma twardego dowodu ze szczepionki szkodzą. Trup nie ścieli się na ulicach.

            Jak ktoś jest specjalistą tylko w swojej dziedzinie i żyje z tego ze inni ufają, że wykonuje dobrze swoja robotę to nie będzie piłował gałęzi na której siedzi i nie będzie podważał autorytetu innych specjalistów.

            Tylko tyle i aż tyle.

            Świat jest zbyt skompilowany dla przeciętnych ludzi i w coś muszą wierzyć żeby uzupełnić luki (nb 99%+ widzenia świata to są właśnie te ich luki). Nie oszukujmy się ja czy Ty nie jesteśmy DUŻO lepsi. Też w coś wierzymy i nie na wszystko mamy twarde dowody a rozumowanie nie musi być prawidłowe jeżeli usadowione jest na błędnych podstawach.

            Oddzielną sprawą jest zamiana tłumu w broń. Odpowiednio poszczuty potrafi zwrócić się przeciwko wskazanemu celowi. Dlatego tak ważne żeby utrzymywać poprawne relacje ze znajomymi, nawet zaszczepionymi żeby nie zostać postawionym w sytuacji sam przeciw całemu Światu.

            To oczywiście nie oznacza że mamy przyjąć ich wiarę. Trzeba też być świadomym, że wystawienie na indoktrynację przez znajomych nie pozostaje bez śladu…

            …ALE, jeżeli byśmy ciągle nie wystawiali na próbę naszej wiedzy i wiary w czym bylibyśmy lepsi od szczepanów?

          • @Antyglobalista2
            Witaj.
            “Cały czas nie ma twardego dowodu ze szczepionki szkodzą”.
            Gdzie nie ma?
            Preparat sto sześćdziesiąt dwa stworzono ponad dekadę temu. Preparaty od M powstały prawie dwie dekady temu (oficjalnie). Futrzaki nie zniknęto od razu, ale zostały zniknięte wszystkie. Co tu jest niezrozumiałego. Skoro oficjalnie są powikłania i to ciężkie po zniknięcia włącznie, a matematyka mówi że może ich być dwa rzędy wielkości więcej, to nie postawiłbym grosza nawet na tezę “że nie ma twardego dowodu”. Homo rzekomo sapiens są różni. Jednym nie szkodzą (jeszcze?) a innym szkodzą (szybko?).
            Dowody są.
            Nie ma tylko konsekwencji dla morderców bo do tego etapu dobrnęła tzw cywilizacja.
            Pozdrawiam

          • @nikt_ważny

            Znam teorię, w odpowiedzi na nią dostaję “to było wtedy teraz jest teraz. To były inne szczepionki i badania na ludziach nie potwierdziły takiego skutku. Spójrz za okno, widzisz trupy? A wśród znajomych?”

            Póki co szczepionki dotknęły ekstremalnie za mało ludzi żeby złamało to ich warunkowanie.

            To co wiem wystarcza żebym się nie zaszczepił ale nie naciskam na szczepanów żeby ich nie antagonizować. Skorą walczę o prawo do nie szczepienia się to walka o to żeby oni się nie szczepili jest na dokładnie drugim biegunie tego na czym mi zależy.

            Ktoś to bardzo dobrze zaplanował. Taktyka salami jest cholernie skuteczna i pewnie, z sukcesami, zostanie zastosowana do końca. Jedyne co możemy zrobić to opóźniać cały proces. Sprawczość (jeżeli ją kiedykolwiek mieliśmy) straciliśmy lata temu, niestety 🙁

            Musimy, znowu niestety, robić analizę jakie działanie daje największy zwrot. Nie mamy komfortu robienie wszystkiego co właściwe. Rozproszenie środków może spowodować, ze nie zrealizujemy żadnego celu.

    • Mój szwagier na pytanie, czy się będzie “doszczepiał”, odpowiedział że czemu nie? Przecież co roku szczepi się na grypę więc czemu nie na Covid? No problem. Tylko, że wcześniej miał Astrę Zenka, która chyba z mężczyznami się dość łagodnie obchodzi. Zobaczymy co będzie po Picerze.

    • Potwierdzam.

      Studium przypadku:

      Kolega rówieśnik, 50+ (a raczej bardziej już 60-), fanatyczny platfons, aktywista KOD, zawsze i wszędzie podkreślający, że PiSowi nie wierzy, nie uwierzy nigdy i nie ma do nich zaufania “za ułamek grosza”. Jednocześnie dumny z zaszczepienia dwoma dawkami oraz “gotowy przyjąć trzecią, jeżeli mu zaproponują”.
      Na moje pytanie “dlaczego decyduje się przyjąć niezbadaną substancję od ludzi, którym nie ufa” odpowiada krótko “taki paradoks, co nie?”.
      Zadaję więc pytanie (jak się okazuje) ostatnie w tej rozmowie.
      “Czym twoja postawa różni się od postawy typowego konsumenta dopalaczy, który również bierze nieznaną substancję zaoferowaną mu przez człowieka, któremu nie ufa (obcego dilera)?”.
      Wyzwiska pod moim adresem…

      To ostatnie świadczy, że on zdaje sobie sprawę w co zabrnął, ale nie może się wycofać, gdyż wtedy własną postawą zanegowałby swoją “światłość” oraz (jak to określiłeś) “wiarę w naukę”. Tego zaś nie zrobi, choćby nie wiem co. Lemingoza i tyle.
      Szkoda, bo to jednak mój kolega od półwiecza…

    • Wydaje się że większość informacji zawartych w artykule odzwierciedla obecny stan wiedzy. Ciągle jeszcze poznajemy efekty działania “białka kolca”. To, co kiedyś wydawało się idealnym składnikiem pozwalającym na uodpornienie się przeciwko wirusowi, okazalo się być szkodliwym patogenem. Coś, co najbardziej zdumiewa w obecnej sytuacji, to że mając już taką wiedzę o “białku kolca” z uporem maniaka chce skazić się nim jak największą ilość ludzi. Tak, jakby na tym skażeniu komuś specjalnie zależało. Blokowanie takich artykułów przez cenzurę także wpisuje się w ten trend.

      • Trudno powiedzieć – albo im faktycznie zależy na skażeniu kolcem, albo to jest traktowane jako mało znaczący koszt dużo ważniejszej operacji.
        Samym lucyferianom nawet nie ma co się specjalnie dziwić, że się tym nie przejmują, ale zwykłym szeregowym lekarzom-szprycownikom to i owszem.

        • Taka sytuacja: pacjent w starszym wieku z chorobami serca, krążenia i krzepnięcia. Na pytanie szprycownika czy się zaszczepił, odpowiada że nie bo prof. Simon powiedział w telewizji, że w takich przypadkach jak jego, to niewskazane. Szprycownik na to, że to nieprawda. I tak to lekarka z rejonowej przychodni przewyższyła wiedzą profesora. Już pomijam kim jest Simon i kto mu płaci i za co? Ale tu widocznie wykazał się jakąś refleksją.

          • Dwa razy spotkałem się z bliska z podobną sytuacją i postawą lekarzy. To jest jakiś amok, jakby nagle w jakiś sposób wyparowała z nich cała dotychczasowa wiedza.

    • Usiłuję od miesięcy rozkminić, jak działa covidopropaganda. To nie ma nic wspólnego z inteligencją, jeśli już to związek jest lekko dodatni: ludzie prości są odporniejsi. Coś jak w baśni Andersena “Nowe szaty cesarza”. Niestety trafiło mnóstwo ludzi naprawdę trzeźwo myślących. Najbardziej chyba zadziwił mnie przypadek pana Andrzeja Pilipiuka, który na samym początku zajoba napisał coś w stylu, że covid ma wszelkie cechy chińskiego bubla (cyt. z pamięci) a mimo to po szprycę poszedł. Może lęk przed śmiercią ma największe znaczenie? I bardzo dużo złego (“…i zaniechaniem”) zrobił Kościół. Ma przecież i zaplecze naukowe i różne środki przekazu. A głównie misję krzewienia wiary. Mógł stanąć przeciw plandemii ale ustawił się w pozycji ofiary a nawet słyszałem o przypadkach, że szprycownie znalazły się w parafiach.

      • Bo chyba rzeczywiście mamy do czynienia z pandemią – ale nie covida tylko szaleństwa i powszechnej utraty rozumu.

        Natomiast co do Kościoła to tu wszystko poszło od góry jak po sznurku.
        W organizacjach hierarchicznych sprzeciw często niemal zahacza o heroizm – w takich warunkach tym bardziej należy docenić tych nielicznych co jednak mimo wszystko odważają się głośno sprzeciwiać.

      • Witaj @Vateusz
        Działa dokładnie tak jak reklama tyle że na silniejszych emocjach. Jak mówią że “woda X z serca góra samo zdrowie” to jadą na emocjach pozytywnych (do tego ładna muzyczka i obrazki), a tu jadą “trupy, trupy, wszędzie trupy i smród” plus muzyka z horroru i barwy obrazków też nie takie żywe i ostre tylko takie przesiąknięte szarością, mrokami i rozmazaniem. Strach mimo wszystko lepiej motywuje tyle że należy dobrze go ukierunkować: Rodzice boją się o dzieci, Dziadkowie o wnuki, dzieci o rodziców, debile o kotki, weganie o cycki krów, a miastowi o planetę którą widzą tylko w kilku calowych ołtarzykach.
        Wypada znać elementarne zasady bo później kupujecie lodówkę do które serwis zagląda co miesiąc, żrecie toksyczne “bez cukru” albo bierzecie od dilera szprycę “na poprawę nastroju”. Bo o to chodzi: by nastrój poprawić a nie np zdrowie. A że potencjalnych klientów mimo umieralności wciąż jest więcej i więcej…. jak to się drzewiej mawiało “Sorry Winetou, business is business”, przy czym businnes to nie są tzw. pieniądze. Te to tylko narzędzie.

  6. Mateusza 10:(26) “…nie ma nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajnego, o czym by się dowiedzieć niemiano. (27) Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia; a co słyszycie na ucho, głoście na dachach. ”

    Do Siwiec i dla innych, po obejrzeniu serii (13) filmów z napisami może inaczej spojrzycie na świat, jak jesteśmy okłamywani i oszukiwani i jak mała jest nasza wiedza o naszej Ziemi. Oglądanie zajęło mi dwa dni, o niektórych rzeczach wiedziałem już od dawna inne dopiero poznałem podczas oglądania. Polecam. linki do kolejnych odcnków pod filmem lub w komentarzach.
    https://www.youtube.com/watch?v=r77UbgzZn4c

  7. Czy pracodawca ma prawo zwolnić pracownika, który “po godzinach” bierze udział w eksperymentach medycznych? Przecież te preparaty do roku 2023 pozostają w fazie testów. Producenci informują o tym bardzo wyraźnie w ulotkach dołączanych do fiolek. Tak więc “ostatnia prosta” (hasło wymyślił jakiś miłośnik czarnych komedii) jest kampanią, czy też akcją zachęcania do udziału w testowaniu preparatu. To, że ów specyfik został “warunkowo dopuszczony” przez jakąś skorumpowaną/zastraszoną instytucję niczego nie zmienia. Bo najważniejsza informacja znajduje się w ulotce producenta. Te “szczepienia” są eksperymentem medycznym, w którym człowiek zastąpił małpy, myszy i szczury. Czy jeśli Ministerstwo Zdrowia będzie zalecało picie domestosa, to pracodawca ma pozostać bezbronny wobec demolowania jakości i zdrowia jego kadr? Straszą ludzi brakiem pozwolenia na pracę. Odwracam wektor. Czy pracodawca może bezkarnie zwalniać wyszczepionych? Moim zdaniem ma do tego prawo.

    • @Jones Wg mnie pracodawca nie może bezkarnie zwalniać zarówno wyszczepionych jak i niewyszczepionych dopóki są zdrowi i nie utracili możliwości uprawiania zawodu. To co kto robi ze swoim zdrowiem to jego sprawa. Zresztą nie wynośmy na piedestał pracodawców – jeśli dziś pozwolimy na dyskryminację pracowników ze względu na status wyszczepienia, to jutro takim czynnikiem będą inne pozakodeksowe powody. Dzisiejszy pracodawca może jutro zostać najemnym pracownikiem, i na odwrót. Wolność dotyczy wszystkich.

    • Kurka trochę popłynął w tym temacie. Nie kopmy martwego konia, może?

      Drobna podpowiedz, akcyzy. Czy zależy od ceny ropy i jak zmieniała się w czasie.

      Marża w branży jest niewielka i problem jest ogólnoświatowy. Finansowanie zabaw Orlenu to tylko fałdka na ogromnej fali. A wszystko, niestety, dopiero przed nami 🙁

  8. mmisiek:”A czego mogą pragnąć psychole mający władzę i praktycznie nieograniczone majątki?”
    Kiedyś Niemcy dążyły do uzyskania tzw Lebensraum – przestrzeni życiowej dla rasy panów. I dziś jest powtórka. Tylko zamiast Niemców jest garstka 2-3 tys. najbogatszych ludzi świata a zamiast Żydów i Słowian, większość ziemskiej populacji.