Reklama

Gdy zaczynał się „narodowy program szczepień” i na czele tego programu stanął druh Dworczak, historyk z wieloletnim stażem studenckim, moja diagnoza był krótka – wyłoży się. Przypomnę, że w tamtym czasie o Dworczyku co bardziej brawurowi analitycy mówili, że zostanie następcą Morawieckiego. Dziś, obok Sasina i oczywiście Suskiego, nie ma w PiS bardziej skompromitowanego polityka i wystarczyłby sam „program szczepień”, który pomimo, a może właśnie z powodu topornej propagandy zakończył się porażką. Jak widać Dworczykowi było mało i do dużych kłopotów doszły jeszcze większe związane z aferą mejlową. Do znudzenia będę powtarzał, że w bajeczkę o ruskich agentach może uwierzyć tylko najbardziej zabetonowany wyborca, cała myśląca reszta wie lub się domyśla, że to jest robota kogoś z otoczenia Dworczyka i tak dochodzimy do Nowaka.

Podobieństwo cech pomiędzy tymi dwoma politykami wydaje się być naciągane, głównie dlatego, że Dworczyk raczej nie gustuje w zegarkach za 50 000 zł i pewnie rośnie mu w przełyku ośmiorniczka, za to ze smakiem zje chleb ze smalcem. W związku z tym najnowsze „sensację” medialną z kolacją za 4 000 zł, uważam za jedną wielką popelinę. Z tego, co widać na zdjęciach w kolacji uczestniczyło z pół wsi, to i koszt nie robi żadnego wrażenia. Niemniej nie ma tutaj przypadku i na pochyłe drzewo koza wchodzi. Tak jak ktoś z byłych lub obecnych pracowników, wrzuca mejle do sieci, tak ktoś sobie przypomniał o takiej imprezie wyborczej i postanowił przeciw Dworczykowi użyć. Dokładnie tak samo działo się z Nowakiem, był ulubieńcem Tuska, ale znienawidzonym przez wielu działaczy PO i któregoś pięknego dnia sprawa z zegarkiem, niby przypadkiem, wypłynęła na wierzch. Tak się skończyło wiele karier politycznych i wszystko zawsze się zaczyna od tego, że znienawidzony osobnik, po wielu brzydkich akcjach, w końcu trafia na swój słabszy dzień i bez litości zostaje eliminowany. Dworczyk, podobnie jak Nowak, po trupach szedł na szczyt politycznej kariery, o czym dobitnie świadczą pakty z diabłem, czytaj konsultacje ze Skórzyńskim, aż wreszcie przelicytował.

Reklama

Na zewnątrz, przed kamerami, druh Dworczyk był dokładnie druhem, taki co to węgla przyniesie starszej sąsiadce, ustąpi ciężarnej miejsca w tramwaju, popilnuje dziecka i wymieni spaloną żarówkę. A w samym środku politycznej rozgrywki bezwzględnie wycinał konkurencję na lewo i prawo, co bynajmniej nie przysporzyło mu przyjaciół. Tusk starał się przez jakiś czas bronić Nowaka, to samo robił Morawiecki i wcale nie o lojalność chodziło, czy wybitne kompetencje podwładnego, rzecz się sprowadza do politycznej taktyki. Przyznać, że szefem kancelarii jest niezbyt mądry Michał, który dał się ograć jakiemuś asystentowi i w dodatku doszło do ujawnienia korespondencji, gdzie występuje sam Morawiecki, to nie jest prosta sprawa. Problem polega jednak na tym, że Dworczyk stał się celem, zwierzyną łowną i media mu nie odpuszczą, tak jak nie odpuszczały Nowakowi. W konsekwencji Morawiecki i całe PiS ciągną za sobą balast i co gorsza w każdej chwili mogą wypłynąć kolejne kwity o dużo bardziej przytłaczającym ciężarze. Los Dworczyka praktycznie jest przesądzony i tylko dlatego jeszcze nie został zdymisjonowany, że chroni go polityczna zasada – nie ulegamy presji mediów i opozycji.

Morawiecki wybierze właściwy moment, być może przy wielokrotnie zapowiadanej rekonstrukcji rządu i niekoniecznie Dworczyk wyleci z polityki, ale wystarczy, że dostanie „awans”, jak towarzysz Winnicki na ambasadora w Hondurasie. Porównanie Dworczyka do Nowaka ciągnie za sobą ogólną analogię w odniesieniu do PiS i PO. Pierwsze lata rządów PiS zdecydowanie różniły od propagandowych szopek PO. Ostatnie lata w wykonaniu PiS to nieudolna kopia PR-owa ze stajni Tuska i na tym nie koniec. Propagandę w stylu Tuska i Nowaka zaprzęgnięto do „pandemii”, co doprowadziło do tragedii i patologii, jakiej nawet za PO nie widzieliśmy. Dworczyk stał się „wizytówką” PiS-u, jak wcześniej Nowak obrazował PO i to jest smutne podsumowanie całej polskiej polityki – znikąd ratunku.

PS Proszę Użytkowników Twittera o wrzucenie linku do felietonu.

Reklama

12 KOMENTARZE

    • @Vateusz i @klamar
      Dzień Dobry
      Ja Was rozumiem. Po prostu uważam że temat jest zapchaj dziurą i odwracanie uwagi. Cieć czy prajm różnica żadna. Poważne projekty nie opiera się na konkretnych osobach tylko na rolach które się obsadza osobami właściwymi na dany etap. Kolejną pogadankę o braku alternatyw też można sobie podarować. Jest mnóstwo alternatyw ale skupianie się na legalistyczno pseudo politycznym obrazku w obecnym spektaklu zakrawa albo na krecią robotę albo bycie niespełna rozumu. Nawet tzw “konfa” przecież legalistycznie podchodząc (sami mówią że są legalistami) przyklepuje to co jest, pewnie określony układ/system w którym w miejsce jednego ciecia przychodzi inny, w miejsce odstawionego prajma przychodzi inny. Władza różnicująca niewolników i “panów” to poważny projekt. Jak gawiedź będzie chciała praw i przywilejów dla zwyrodniałych mniejszości to się adaptuje odcinki i kadry wymieni na takie co będą najlepsze do zadania. Na razie jeszcze machanie flagami i narracja narodowa i wyklęta działa ale zbliża się do granicy gdzie wektor pójdzie w stronę że nadkochanie dzieci to nie nadkochanie tylko troskliwa opieka i edukacja.
      Ja zwyczajnie o tym, że skupianie się na takich czy innych personach to jest celowe i świadome (tak uważam) odwracanie uwagi od tego co jest istotą. To jest inna wersja skupiania się na detalach prankdemii, które owszem są czasem uciążliwe albo po prostu irytujące, ale to co naprawdę jest istotne, co będzie wkrótce nie uciążliwe czy irytujące, ale co najmniej nieznośnie, przytłaczające i nieakceptowalne, o tym zupełnie nic. Prankdemia jest tylko prankdemią. Zatrudniono do niej takich chciwców i niegodziwców, jacy do gawiedzi najbardziej trafiają. Jak widać zadziałało, bo może teraz jest jako tako (ale bynajmniej nic nie wygrywamy), ale półtora roku temu posr..ni byli niemal wszyscy światli. Można było do nich gadać jak do ściany. W tym to sporej cześci kitli i kitlowatych. Z pierwszej ręki macie. Cześć z nich do dziś wierzy w tragiczność. Czyli zadziałało.
      Żeby ciecie poszły w narrację cieciową potrzebny był cieć, żeby Zenki i Józki z kotłowni poszły za narrację prankdemicznego kotła i koszłaków opałków węglowych, potrzeba jest delikwentów o mentalności Zenków i Józków z kotłowni. Na każdy odcinek odpowiedni w danej chwili kandydat. Michał, Sławek, Mateuszek, różnica żadna. Ma mieć cechy potrzebne do danej roli na dany etap. Poważne projekty tak się robi. Tak się buduje trwałe koryta. Tak jak rzeczy które przeciwnicy projektu mogą zweryfikować muszą być prawdziwe, choć można je nagiąć w czasie bo póki co nikt niczego nie zweryfikuje długofalowo. Nie da się czasu zagęścić czasu, przyspieszyć. Ludzka percepcja w tej materii a tym samym wszystkie metody badawcze są w materii czasu liniowe.
      Dlatego np. wirus musiał być prawdziwy, choć niekoniecznie jakiś zaraźliwy czy z dużą śmiertelnością. To można w historii o nim pozmyślać, W kraju jest kilkadziesiąt miejsc które mogą wyizolować wirusy (i wbrew ściemowiercom w koszłaki opałki trzyliterowców o tzw postulatach pana K, wiele z nich to zrobiło – bo wierzyć to jedno ale sprawdzić to drugie).
      Ciekawe jaki dzisiaj temat z d…py będzie. O “lubieniu wódki”? O cieciowych oparach absurdu? O geniuszu żoliborskiego prowadzenia? Ja tych socjotechnik “nie kupuje”. Mniejsza dlaczego. Kiedyś się i tak wyjdzie.
      Pozdrawiam

    • To że wygląda niewinnie, nie znaczy że jest niewinny. Został rzucony na front szczypawki więc jest w samym centrum tego korupcyjnego sterowanego z zagranicy syfu.
      Pamiętam jak w zeszłym roku w różnych onetach itp publikowane były ochy i achy jaki to byłby premier i w ogóle super. Był ewidentnie namaszczony na kolejnego nadzorcę bydełka w polin. To też tłumaczy dlaczego jest nieusuwalny podobnie jak jego pryncypał.

      • @smartboy
        Dworczyka promowano w niepisowskich mediach by spalić jego kandydaturę. Widocznie chłop miał jakieś aspiracje. Co do rzucenia go na front, to priorytetowy dla Synagogi Szatana program “totalnego wyszczepienia” wymagał w miarę dobrego organizatora, którego później można by było złożyć w ofierze gdyby sprawy poszły nie tak. Dworczyk nadawał się do tej roli idealnie. Przecież nie będą poświęcać swoich.

        • Niedzielskiego do dzisiaj promują w niepisowskich mediach i jakoś go nie spalili.Co do pewnych osób panuje consensus ponad podziałami. Afera mailowa jest w opozycyjnych mediach dozowana bardzo oszczędnie a to mógłby być niekończący się temat na nagłówki. Oceniając Dworczyka sugerujesz się przyjemną aparycją bo optycznie nie pasuje na kapłana “synagogi szatana”. Tacy sekretarze albo kierownicy kancelarii często służą do pilnowania polityków, trzymają rękę na pulsie. W KPRM Dworczyk może być podwładnym Morawieckiego, ale w “harcerstwie” już niekoniecznie.

          • @smartboy
            Dworczyk może mieć jakieś znaczenie na krajowym podwórku, ale Niedzielski czy Morawiecki już to inny kaliber. To ludzie wyhodowani do służby dla rządu światowego, a nie zadaniowcy od “wyszczepienia”.

    • Tym razem pozwolę sobie nie zgodzić się z opinią Egona. Dworczyk jak najbardziej “pasuje etnicznie” do większości ekipy Morawieckiego. Morawiecki ze wszystkich stron poobstawiał się młodymi gówniarzami, wyszkolonymi na skróconych kursach nazywanych (nie wiadomo dlaczego) studiami albo licencjatami. Ci ludzie nie mają bardzo mizerny zasób wiedzy ogólnej, żadnego doświadczenia praktycznego, nigdy nie musieli sami dla siebie zarobić ani złotówki. Są oczarowani “magią” mediów cyfrowych i mitem ich wpływu oraz skuteczności (moim zdaniem ten mit jest przesadny, choć ma uzasadnienie). Proszę spojrzeć na taką Olgę Semeniuk. Przecież to jest jedna z protegowanych Dworczyka. Kim ona jest każdy widzi. Ci ludzie otrzymali od Morawieckiego realną władzę. Uwierzyli przez to, że są bardzo mądrzy, kompetentni i sprawni. A robią jedną głupotę za drugą. Co gorzej, bardzo im w tym “pomaga” Unia, lansując agresywnie kolejne idiotyzmy zabójcze (albo samobójcze) dla Polski. Wiadomo, że to się musi źle skończyć dla Dworczyka, Morawieckiego i całej tej ich bandy. Tylko – czy po ich końcu będzie jeszcze co “zbierać” z Polski? To dla mnie jest obecnie pytanie kluczowe.