Reklama

Jeszcze nie ma niedzieli, a już wiadomo, że Tusk zaliczył porażkę i to taką z przytupem. Po Tusku, zresztą jak i po Kaczyńskim, można się spodziewać wszystkiego, tylko nie zaskoczenia. Politycy w tym wieku są niczym stare konie, znają jedną drogę do domu i z klapami na oczach człapią przed siebie. Tusk wyskoczył z protestem, przeciw konstytucji, żeby było śmieszniej, w swoim zgranym stylu. Wrzucił jako pierwszy pomysł do Internetu i czekał na reakcję całej reszty, ale niekoniecznie PiS-u, tylko reszty opozycji. Typowy szantaż, testowany przez PO latami, kto nie chcą maszerować z nami, ten za PiS-em. Roman Giertych przedstawił tę strategie w kultowym już filmiku krążącym po Internecie: „Kto nie skacze, ten jest z PiS-em, hop, hop, hop”. Udało się? W ogóle, poczynając od samych szeregów PO, na PSL-u kończąc.

Tusk jest cieniem samego siebie, nie potrafi zapanować nad szeregami PO i nie zapanuje. Nie tylko Trzaskowski ma Tuska serdecznie dość, ale Grodzki i Nitras nie chcę się podporządkować. Upokorzony słowami teściowej Budka taką samą miłością pała do Tuska, o Schetynie wszyscy wszystko wiedzą. Wyjście przed szereg wkurzyło wielu, bo akcja Tuska ma jasny polityczny przekaz – ja tu jestem liderem i jak coś powiem, to reszta za mną, a jak nie, to idźcie sobie z Kaczorem, ha, ha, ha. Przed 2015 rokiem zadziałałoby jak zawsze, ale nie tu i teraz. Po pierwsze PO ma 25% poparcia, czyli mniej niż uciułała za Schetyny (27,4%). I to pierwszy argument wytrącany Tuskowi, on po prostu nie ma czym pokazywać siły. Tusk zapytany w TVN o ten kiepski wynik i koniec „efektu Tuska”, odpowiedział, że o to mu chodziło. Po tych słowach Kajdanowicz wytrzeszczył oczy niczym po wyborach w 2019 roku, potem usłyszał, że PO schodziła na dno i realnym zadaniem Tuska było powstrzymanie trendu spadkowego. Z każdym dniem mityczne zdolności Tuska, które zresztą zostały prymitywnie wykreowane przez media, gasną i gasnąć będą. W niedzielę za Tuskiem pójdzie wierchuszka PO, inaczej wszyscy by się skompromitowali, ale z całą pewnością entuzjazmu tam nie zobaczymy i każdy będzie chciał ugrać swoje.

Reklama

Co do reszty opozycji sprawy są prawie jasne, jedynie Hołownia kluczy, ale to oznacza, że też nie uznaje Tuska za lidera. Lewica i PSL jasno się określiły i powiedziały wprost, że nie są chłopcami na posyłki, ani członkami PO, żeby odpowiadać na jakiekolwiek apele Tuska. Coś takiego jest czymś więcej niż policzkiem, to prawie upokorzenie dla „króla Europy”. Nie ma nic gorszego, gdy polityk pręży muskuły, udaje wodza, by za chwilę zostać zgaszonym jak niedopałek papierosa. Wszystko to razem wzięte oznacza jedno, że Tusk nie ma żadnej siły przebicia, gdyby miał, to jego asystent wykonałby parę telefonów do ludzi z PO i opozycji, po czym wszyscy poszliby grzecznie w wyznaczonym kierunku. Tak się nie stało i nie stanie. Paradoksalnie to wyśmiewany Schetyna w tym najtrudniejszym dla PO okresie był znacznie bardziej skuteczny. Schetynie udało się przejąć rolę lidera na opozycji, spacyfikował wewnętrzną konkurencję, czyli ludzi Tuska, ośmieszył Petru i jego partyjkę, doprowadził do wspólnego startu w wyborach europejskich. Tusk o takich wynikach nie ma co marzyć, jest to całkowicie poza jego zasięgiem i realiami politycznymi.

Hołownia, Lewica i PSL, żeby przetrwać muszą się odróżniać od PO i od Tuska przede wszystkim. Każde podporządkowanie, obojętnie w jakich warunkach, tym bardziej w warunkach szantażu, oznacza koniec tych partii. Z tych i wielu innych powodów, Tusk jutro będzie sterczał jak kołek na Placu Zamkowym i jedyne, co mu pozostanie, to bełkotać o Kaczorze Putinie, stroić groźne miny do żałosnej gry. Pożytek z tego wszystkiego jest taki, że ludzie kolejny raz zobaczą, jak politycy mają głęboko z tyłu „pandemię”, gdy chodzi o ich interesy i imprezy. Cała reszta to pewna porażka, głównie Tuska, ale i PiS nie ma się z czego cieszyć, bo wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego wykopał sobie następny dołek, do którego wpadnie. Taki wyrok byłby darem niebios, pod warunkiem, że w konsekwencji PiS odrzuca wszystkie wyroki TSUE, w co sam Kaczyński nie wierzy, o Morawieckim nie wspominając.

PS Proszę Użytkowników Twittera o wrzucenie linku do felietonu.

Reklama

25 KOMENTARZE

  1. Pochodzą sobie i potupią na rozgrzewkę. Trochę ruchu się przyda, bo czeka nas ciężka i głodna zima. Właśnie Europa zaczyna odczuwać skutki ekologicznego szaleństwa. Na razie rosną ceny nośników energii, później nawozów sztucznych a na koniec żywności. Jedynie synagogalni spekulanci są zadowoleni. Zaabsorbowano wszystkich covidem i nikt nie zwracał uwagi na transakcje na rynkach terminowych. Teraz też nikt nie zwróci, bo skrzepionki zaczną działać…

    • Nie zrozum mnie źle. Też uważam, że te szczepionki to zło ale… czy zaobserwowałeś wśród zaszczepionych znajomych jakiekolwiek objawy o których mówisz? Kiedy będziemy mogli potwierdzić albo zaprzeczyć tezie, że szczepionki to zło? Znam teorię, wygląda przekonywująco ale chciałbym mieć jakiś dowód do pokazania osobie na której mi zależy. Tak jak odrzucam medialne przypadki covida, jeżeli chcę być uczciwy to to samo muszę zrobić z medialnymi przypadkami NOPów… i prawdę powiedziawszy nie widzę wśród znajomych tego pomoru szczepanów. Z jednej strony to fajnie, z wielu z nich jestem we w miarę dobrych relacjach i nie życzę im nic złego, z drugiej strony wychodzę na świra i zaczyna mi to przeszkadzać.

      • @Antyglobalista2
        Dzień Dobry.
        Zapewne przedmówca powiedziałby “więcej wiary” 🙂 i poniekąd troszeczkę bym go wsparł. Zbyt wielu oczekuje spektakularnego bum w wymiarze hollywoodzkim i to dla wszystkich w jednym czasie. Rzeczywisty świat tak nie działa. Efekty będą różne i w różnym czasie dla każdej jednostki. Pewne symptomy można zaobserwować np. na stopie błędów w laboratoriach przy badaniu krwi, to nie jest też wymiar, jak to napisałem hollywoodzki, ale da się zauważyć że trochę więcej próbek szybko przestaje być do użytku bo… krzepnie.
        Inna sprawa że zapewne oczekujesz takich danych w publicznej i tej oficjalnej, komercyjnej części sieci Internet. Owszem są przecieki czasem ale jak widać wzmożenie w usuwaniu danych powoduje że utrzymują się tylko koszałki opałaki z kategorii “chip”, “5G”, a ostatnio “obcy we krwi”, czyli wyłącznie to co pomaga z przeciwników medialnie zrobić debili zwykłych, a co najmniej ludzi pier…niętych.
        Coś tam przeciekło, są jakieś spekulacje, ale póki nie szyfrujesz korespondencji poważnym algorytmem, to nawet firma na G ci ze skrzynki korespondencję wyjmie. Czad.. nie ?!
        Gdyby ktoś chciał trochę świeżego powietrza to można podjąć założenie że badania są odczyniane i na obecną chwilę przy ograniczonej skali dziedziny badanej, efekty powinny występować na przestrzeni kilku lat, spekulowałbym że nawet dziesięciu od przyćpania.
        Pozdrawiam

        • Czyli mamy twierdzenie którego nie możemy ani obalić ani potwierdzić. Trochę się tego bałem. Kontrola przepływu informacji do czegoś się jednak przydaje 🙁

          Czyli tak naprawdę jesteśmy skazani na wiarę? Przy tym materiale ludzkim który mamy (ludzi odrzucających wiarę jako kryterium decyzyjne) to pandemia trzyma się na codziennie wtłaczanej indoktrynacji. Być może powinniśmy prowadzić kampanię pod hasłem “ludzie przestańcie korzystać z mass mediów!”? Przy odcięciu od kłamliwej propagandy “pandemia” załamałaby się raczej wcześniej niż później.

          • Większość trochę na wiarę, ale raczej innego rodzaju. Jeszcze książek wszystkich nie spalili jak to mieli i mają w zwyczaju przez setki (a może więcej) lat, więc jest teoria, a i mnóstwo reprintów (choćby na BioRxiv czy MedRxiv – ale uwaga są tam też propagandówki trudne do weryfikacji) zawiera wiedzą którą chapanejra pandemiczna nie jest w stanie zweryfikować bo… za “cieńka” jest :-). Ale tak to jest jak kwity zaświadczające mają odcienie od nepotycznego po kolesiński. Oczywiście takie reprinty to dla znaczącej większości wiedza z kategorii magicznych, a dla ostatnich rzekomo dorosłych generacji to już zupełnie “harry potter”, ale są wyjątki, zawsze były, od tysięcy lat, acz nie zawsze mają systemowe zaświadczenia “że wiedzą” i “że potrafią”.
            A media…. “mockingbird”. Coś mówi hasło? No to teraz niech każdy pofolguje wyobraźni, policzy trzyliterowców, poszuka drzewa właścicieli, rozważy postępy w technikach i badaniach praz doliczy kilkadziesiąt lat. A z drugie strony spojrzy na znaczącą większość którą umownie nazywamy gawiedzią oraz tzw “elitę” “naukową” “kulturalną” czy “polityczną”.
            I jak obrazek?
            Słabo, prawda? “Wolne media”? Chyba “wolne żarty”.

      • Sory, miało być tutaj. Dodałbym jeszcze matkę po szczepieniu strasznie puchną jej stopy, po usg – zakłócony obieg limfy, zatkane naczynia, na pocieszenie “medyk” powiedział: niech się pani cieszy, że nie naczynia krwionośne (i po prawdzie to i racja zawsze może być gorzej.

      • @ Antyglobalista2
        Preparaty, o które chodzi nie są trucizną w stylu arszeniku. Działają powoli, a skutki uboczne pojawiają się u niektórych pi miesiącach lub latach. To, co jest problemem, to powszechność ich użycia. Jeżeli 2% ludzi umrze w związku z ich podawaniem, to ilość zgonów w skali kraju będzie się równa rocznej umieralności. Na tego typu rzeczy trzeba patrzeć statystycznie, a nie fenomenologicznie. Ja osobiście nie znam nikogo, kto by umarł na udar mózgu, co nie znaczy że ludzie na to nie umierają.

        Co do podejścia statystycznego, to najbardziej kompletna baza danych znajduje się na stronie vigiaccess.org. Trzeba wprowadzić hasło “covid-19 vaccine”.

        • > Preparaty, o które chodzi nie są trucizną w stylu arszeniku.

          Ale to, że wszyscy zaszczepieni umrą po 2-3 latach wyglądało już poważnie. Rozumiem, że konsensus jest że to było mocno przesadzone?

          Trochę niepokoi mnie ta ewolucja przekonań. Ja jestem po tej stronie bo nie mam problemu z kwestionowaniem czegokolwiek… Być może prowadzący plandemię wiedzą co robią i utrata wiary w covida “ściga się” z utratą wiary w zagrożenie ze strony szczepionek?

          Jak moja postawa ma się trzymać tylko na mojej wierze to słabo to widzę…

          • @ Antyglobalista2
            Wszyscy zaszczepieni kiedyś na pewno umrą. Zresztą niezaszczepieni też.

            Preparaty wprowadzają do organizmu patogen zwany “białkiem kolca”, który jak teraz wiadomo, może wywołać zakrzepicę oraz inne choroby naczyniowe. Istnieją też badania potwierdzające skrócenie łańcuchów telomerowych, co przyspiesza starzenie oraz zgon.

            Dopiero po długim czasie można ocenić skutki szczepień. W przypadku szczepionek na ptasią grypę, pierwsze efekty katatoniczne pojawiły się dopiero po trzech latach.

          • @Egon.

            Obawiam się, że większość osób niezaszczepionych przeczeka sobie najbliższy sezon grypowy i jak nie będzie WIDOCZNYCH negatywnych skutków szczepionki to szeregi zaczną topnieć. Jak mówiłem, żyjemy w świecie kryzysu wiary. Jak chcemy obronić się przed tym musimy coś z tym zrobić. Czas, wbrew pozorom, nie działa na nasza korzyść.

          • “po 2-3 latach”
            Taka prognoza owszem była jeśli uwzględnić badania preparatów na futrzastych, ale to się tak prosto nie przekłada na homo rzekomo sapiens. Badań na naczelnych oficjalnie nie było. Generalnie w tej materii od futrzaków było kilka lat ciszy.
            Prawdziwa wynikająca z Nauki odpowiedź brzmi zawsze NIE WIEMY. Jeśli ktoś mówi o skuteczność w procentach i to jeszcze wysokiej względem całej populacji na postawie nikłej względem populacji procentowo grupy testowej o nieznanym rozkładzie profili, to po prostu KŁAMIE. Znamy możliwe skutki na określonych przypadkach obserwowanych i monitorowanych po podaniu preparatów ale to jedynie poszerza katalog możliwych skutków. Nie ma odpowiednio dużych ilościowo badań jakościowych by zrobić rozkład średni przez populację, możliwości powikłań, jak i wyznaczyć prawdopodobieństwa rodzajowe powikłań dla danej jednostki o określonym profilu i kondycji. Są prawidłowości ale nie ma wystarczającej ilości badań i … czasu.

  2. @ Antyglobalista2 16:08
    .Być może część osób niezaszczepionych, nie widząc masowego pomoru ulegnie i się zaszczepi, by ułatwić sobie funkcjonowanie w sanitarnym reżimie. I tak wiele osób już to zrobiło.

    Gdyby ktoś chciał opracować idealny środek depopulacyjny, to działałby on nieuchronnie, ale na tyle powoli, by nie skojarzyć przyczyny choroby lub śmierci z tym środkiem. “Idealnym mordercą” byłoby coś, co skraca łańcuchy telomerowe. Ofiary po prostu szybciej się starzeją.

    • A z drugiej strony, brak pomoru niezaszczepionych już kolejny rok trwania straszliwej pandemii (teraz panuje wielce zakaźny wariant Delta), skłaniałby raczej do powstrzymania się od szczepiennych manewrów. Bo po co? Jakim cudem nie nosząc maski, nie szczepiąc się i olewając DDM jeszcze żyjemy? Oczywiście pytania są zasadne z medycznego punktu widzenia, nie politycznego. Ja osobiście nie znam osób nieszczepionych, które by ostatnio ciężko zachorowały na jakąś infekcję. A znam osoby zaszprycowane, które ciężko przechodzą banalne wcześniej infekcje albo po szczepieniu zachorowały i zaraziły całą rodzinę.

      • @Iwonn
        Nie wiadomo, jakie szkody systemowi odpornościowemu czynią preparaty mRNA. Ale można przypuszczać, że walka z “białkiem kolca” lekka nie jest. Dlatego zaszczpieni mogą być nieodporni na różne infekcje. Z drugiej strony osoby, które się nie zaszczepiły mają zwykle lepszą odporność, której zawierzyły.

        To, czego należy oczekiwać w sezonie grypowym, to fala zachorowań osób zaszczepionych i to nie tylko na tak modną ostatnio chorobę.

        • Niczego dobrego po białku kolca i innych ingrediencjach tego genowego preparatu się nie spodziewam. W najlepszym wypadku, organizm jakoś się z tego oczyści. Wygrani to ci, co dostali placebo. Cała reszta będzie się borykać mniej lub bardziej dramatycznie z efektami eksperymentalnej szprycy. Machina zła uruchomiona przeciwko lekarzom wskazującym na zagrożenia, odbieranie praw wykonywania zawodu, ciąganie po NILach wskazuje na dużą determinację we wdrażaniu projektu wielkiego szprycowania zakrojonego na szeroką skalę. Wszyscy ci, którzy myślą, że na odczepnego się zaszczepią i będzie git, są w błędzie. Maski też miały być tylko do wynalezienia szczepionki. Tymczasem nie wygląda na to, jakby ta maskarada miała się zakończyć w najbliższym czasie. W każdym razie zbliżający się sezon infekcyjny dużo pokaże. Wiemy, kto jest zaszczepiony, kto nie i jakie będą tego dalsze konsekwencje.

          • Dzień Dobry @Iwonn
            Ja mam pewność że tzw sezon infekcji niczego nie pokaże publicznie i oficjalnie. Ilość trwale odchodzących, w rozkładzie średnim, jest stała od dłuższego czasu, więc nawet fluktuacji na osi czasu nie zauważymy. Dokonano pewnego emocjonalnego przepisania zejść z przyczyny którą można by nazwać kryminalną na przyczynę nową która weszła na porządek dnia i nie ma już ładunku emocjonalnego. Do tego rutyna testowania już nawet nie proceduralna i polecenia ze szklanej góry pod groźbą izolacji wraz z najbliższym otoczeniem często zwieńczonego lokalnym ostracyzmem.
            Nie zauważyłem by ktoś zwracał uwagę że średnio więcej ludzi umiera na dzień choć i że demograficznie współczynnik zastępowalność przesunął się ku jedności. Żyjemy. Żadnych złych wiadomości i nawet pandemiczne koszałki opałki są jakieś takie nienachalne. Drugi zakazów, nakazów i kar nadal leżą w kolejce legislacji, bynajmniej nikt ich nie wycofał jak i nikt nie kwapi się zmienić wątpliwych zapisów w nich. Czy to tylko taki straszak, czy może faza druga jeszcze nie nastąpiła (bo jesteśmy pod koniec fazy pierwszej w przybliżeniu) tego raczej ogół zwany gawiedzią się nie dowie, a nawet i elita jego/jej.
            Lokalnie coś się dzieje. Ci co nie przyjęli preparatów cieszą się zwyczajnością, Ci co przyjęli w większości też, a że czas walki z naturą jest ten i ów żre to i owo więc trudno stwierdzić kto co nosi. U tych ostatnich rzekomo najnowszych dorosłych generacji tylko bardziej się zauważa ale o nie oni z tych co to łykają kit z okien medialnych i uważają że tak powiedzmy fiorda to nie cukierki i wyleczy wszystko włącznie z rakiem chyba.
            Coś się tam jednak dzieje. Trochę przez wzmożoność gawiedzi w diagnozowaniu wszystkiego, od pypcia na palcu po wysypkę na jajkach. Trochę przez diagnostykę która dopiero z perspektywy wygląda dziwnie. Trochę przez żarcie na potęgę tabsów maskujących różne objawy. No i wciąż za dużo ludzi odchodzi sobie trwale od czynności codziennych, ale oficjalnie to nie przypadłość pandemiczna ani skutki nadmiernego ćpania. No ale diagnostyka w tej materii tez jakaś inna, inne przykazy, inne narzędzia, inne materiały, inna mentalność, a dane globalnie publiczne i tak zawłaszczone więc mamy tylko okruszki.
            Pozdrawiam

          • Taka próbka badawcza 😉
            To jest typowy wykwit statystyczny który ledwo liże profilowanie więc wnioski są właściwie żadne. Sam w sobie nie niesie jakieś specjalne wiedzy. Za to wiele badań składanych w modelowaniu matematycznym (prawdziwym a nie rakowskim) daje zgrubny obraz.
            Ja mam taką uwagę i propozycję @Antyglobalista2. Nie czekajmy aż coś się wydarzy bo wydarzy się. Wtedy my będziemy tą częścią ludzkości która musi zaopiekować się resztą, choćby teraz byli dla nas co najmniej niemili (łagodnie ujmując). Klasycznie po raz enty napiszę: nie da się uratować tych którzy nie chcę być uratowani. Teraz oni nie chcą a nawet jeśli niektórzy chcą to szukają pomocy u dilerów. Niestety ani prochy, ani wódka, ani internety nie rozwiązują problemów. Pieniądze i prawo też.
            A jak już raczę takim motywacyjnym kropkami to jest drugi bezsporny fakt. Nie uratujesz nikogo jeśli najpierw nie uratujesz siebie. Więc dbajmy o siebie nawzajem i bądźmy przygotowani. W kategoriach rzeczy na wiarę, ma przekonanie że całkiem niedługo będziemy bardzo potrzebni.

  3. No “(…) w niedzielę łomot” – takie to chaszcze, że nie było, za to owsiarze przykrą wonią upierdzili krajobraz. Za to dowód pośredni się pojawił, ile to zwykła większość musi tych na P i ich wiernych na K, mieć na utrzymaniu.
    Oczywiście …pejski projekt skansen plus nadal obowiązuje. Nie bez przyczyny wyrzucano na obszar przedskansenowy różne relikty przeszłości i infrastrukturą nie zaśmiecano krajobrazu budując ją wokół terytorium skansenicznego. W zasadzie od pozorów przyłączenia skansenicznego terytorium, od samej inicjacji projekt realizowano. Po prostu nie da się wykonać egzekucji dla przykładu bez trupa. A reszta….? Przedstawienie.
    I chaszcze