Reklama

Ciężki czas dla publicystów i felietonistów, gdyby nie rekiny pożerające turystów w Egipcie, to nie byłoby co na pierwszą stronę serwisów wrzucić. Dlatego też trzeba się chwytać brzytwy i produkować takie nagłówki, które przyciągną uwagę widza, słuchacza lub czytelnika. Postarałem się dziś o taki nagłówek i liczę, że mniej wymagający się złapią, a inteligentni wybaczą ten prosty zabieg, chociaż w tytule zawarłem swoja pierwszą myśl i rzeczywistą ocenę sytuacji. Akurat w tej wymianie zdań pomiędzy rządowymi urzędnikami, gdzie jeden z nich deklaruje ustalanie terminów rozpraw z sędziami konstytucyjnymi, nie widzę żadnej afery. Owszem świat powinien być bardziej przyjazny uczciwy i moralny, ale za długo na tym świecie żyję, aby wierzyć, że kiedykolwiek w Polsce odbywało się to inaczej.

Proszę mnie dobrze zrozumieć, w żadnym wypadku nie pochwalam tych praktyk, zwłaszcza jako regularny uczestnik postępowań sądowych, ale po prostu w najmniejszym stopniu mnie to nie zaskakuje. Dokładnie w tym sensie nie widzę nowej afery, czyli czegoś zaskakującego i niespotykanego wcześniej. Moje stanowisko można uznać za niemoralne albo twardo trzymające się rzeczywistości, ale jak się dobrze rozejrzymy to 70% Polaków w ogóle nie ma pojęcia, że coś się wydarzyło, ewentualnie ma takie wydarzenia na końcu kręgosłupa. Reakcje społeczne w większości przypadków są przewidywalne, szczególnie tam, gdzie emocje same się nakręcają, jednak w niektórych okolicznościach nie dochodzi do zapłonu i wówczas mamy do czynienia ze zmokłym kapiszonem. Teoretycznie afera Dworczyka, bo tak trzeba o tym mówić i pisać, śmiejąc się jednocześnie z „ruskich agentów”, ma gigantyczny potencjał, ale w praktyce nie dzieje się nic. Gdyby ktoś nie zauważył, o co nie jest trudno, to Michał Dworczyk nadal pełni funkcję, którą pełnił, pomimo upływającego czasu i paru rekonstrukcji w rządzie. Ten jeden obrazek dobitnie pokazuje, że mamy do czynienia z kapiszonem nie z bombą i chciałbym się nad tym dłużej zastanowić.

Reklama

Dlaczego ta sprawa nie zakończyła się w taki sposób dla PiS, jak nagrania ze znanej knajpy warszawskiej skończyły się dla PO. Na pierwszym miejscu wskazałbym frazeologię! Co konkretnie przez to rozumiem? Taśmy z „Sowy” dostarczyły polszczyźnie nowych związków frazeologicznych: „ch…, d… i kamieni k…”, „ośmiorniczki”, „mu…skość”. Minęło 10 lat i Polacy nadal pamiętają, a co więcej używają tych sformułowań w codziennych rozmowach. W tym miejscu przyznam się bez bicia, że z mejli Dworczyka nie zapamiętałem żadnej frazy, chociaż wielokrotnie te wiadomości czytałem i samym temat nie jest mi obcy. Czegoś tu zabrakło i tym czyś są „atrakcyjne dialogi”, które zapadają w pamięci przeciętnego odbiorcy. Na równi postawiłbym samą zawartość korespondencji, gdzie nie znajdziemy niczego poza standardowymi projektami marketingowymi. Urzędnicy państwowi, którzy się na swoich stanowiskach zajmują tworzeniem komunikatów dla obywateli, między sobą rozmawiają praktycznie tym samym bełkotliwym językiem. W dodatku wymiana korespondencji bardzo przypomina to, co słyszymy codziennie z ich ust i kto ma kapkę oleju w głowie nie traktuje tego poważnie.

Do afery potrzeba tego „czegoś” i niestety w aferze Dworczyka w tym zakresie mamy jeden wielki deficyt. Kolejne ujawnianie treści ze skrzynek pocztowych są coraz bardziej nudne, a dzieje się tak dlatego, że „ruscy agenci” z dużym prawdopodobieństwem wszystko co najlepsze wrzucili w eter na samym początku. Z tego powodu nie widzę większej szansy na rozpalenie emocji społecznych, co nie znaczy, że nie będą podejmowane takie próby. Pewnie pojawia się w TVN i GW „eksperci”, którzy zaczną mówić o upadku demokracji, zamachu na trójpodział władzy i pełzającym reżimie o zabarwieniu putinowskim. Kto i czy w ogóle będzie słuchał tych zgranych „wykładów”, to już inna kwestia i nie wychodząca poza dawno ustalony podział w ramach zwalczających się obozów politycznych. Mejle Dworczyka nie zbliżyły się na krok do „ośmiorniczek” PO i nic nie wskazuje na to, żeby się w tym obszarze cokolwiek zmieniło.

Reklama

13 KOMENTARZE

  1. Władze Rosji zrównały z ziemią groby Polaków z AK. I to jest skandal.

    W Polsce na cmentarzach chyba po 20 latach kasuje sie nieopłacone przez rodzinę groby. Czemu nie przeznaczymy Wrocławskiego cmentarza oficerów armii czerwonej na Park z symbolem ofiar “operacji specjalnej”?

  2. @Knock.out.4 5 lipca 2022 W 12:49

    > Czemu nie przeznaczymy Wrocławskiego cmentarza oficerów armii czerwonej na Park z symbolem ofiar “operacji specjalnej”?

    To ma być oznaka wyższości i siły? Ledwo pozbyliśmy się jednych okupantów, już musimy wykonywać polecenia nowych?

    Wydawało mi się że jesteśmy tymi lepszymi i przekonujemy do siebie siłą naszej kultury a nie kopaniem po kostkach.

    Przez takie nieprzepracowane traumy cały czas żyjemy przeszłością zamiast budować przyszłość.

    Na pewno dasz radę wymyślić jakiś rewanż który wejdzie im w pięty bez zniżania się do ich poziomu. TO ich bardziej zaboli. Oni też maja kompleks Polaków. Hodujmy go zamiast dawać im argument, że są na tym samym poziomie co my.

  3. Michał może sobie do woli korespondować z Julią i nie ma to żadnego znaczenia. Za to odrodzenie covida, tym razem jako wersja 22, takie znaczenie posiada. Pod tym pozorem będą dalej wprowadzali cyfrowe ausweisy na wszystko, a w szczególności opłacaną kolejnymi zastrzykami, czasową subskrypcję na prawa obywatelskie. Wszystko co teraz się dzieje wskazuje na chęć reanimacji zajoba na terenach opanowanych przez synagogę szatana. Chyba że Władymir znów zrobi coś niestosownego sypiąc piach w tryby covidowej machiny.

  4. Egon, Nie jest zle. Polacy byli ostatnio mniej szmaceni bo
    po pierwsze wladza czula narastajace oburzenie
    po drugie Putin obnazyl ten cyrk
    po trzecie kanclerz Scholt nie ma takiego autorytetu jak Merkel ktorą Pinokio nasladowal co jest w MAILACH

    Od kiedy mamy na glowie miliony nieszczepionych, nietestowanych, nie poddawanych kwarantannie i nieomaskowanych Ukraincow, skonczyly sie nasze problemy a Szwabia nadal notuje dziennie po stowce zgonow.
    Gdyby nie wczesniej wymienione okolicznosci, byc moze nadal bysmy powielali fanaberie spiących na forsie Szwabow (oni nie mieli sylwestra jak my) a Piniokio oglaszal jak cudowna jest moc gnojenia

  5. @corintias
    “Władza czuła oburzenie”, jakoś nie zauważyłem choćby jednej, wielotysięcznej manifestacji przeciw zamordyzmowi wprowadzanemu przez rządzących faszystów.
    “Putin obnażył ten cyrk”, w odpowiedzi kanalia morawiec zapowiada czwartą dawkę i szczepienie co rok.
    Co do Pinokia, to życzę mu żeby naśladował jak najszybciej trupa.
    “Oni nie mieli sylwestra jak my”, sukces na miarę naszych możliwości. Miś Barei pokonany.

  6. Prawdziwych afer nie brakuje, ale potrzeba posiadać choćby szczyptę przyzwoitości, aby się nimi zajmować. Prestytutki, zarówno kurwizyjne, jak i tvjebowskie i polszmackie, pochwalić się tą cechą nie mogą. Stąd biorą się tak błahe tematy, w ich przekazach dnia. Naprawdę ważne sprawy, istotne problemy, omijają szerokim łukiem.
    1. Andrij Melnyk robi zawrotną karierę. Jeszcze wczoraj pełnił funkcję ukraińskiego ambasadora w RFN. Niedługo, najprawdopodobniej, wskoczy na stołek wiceministra spraw zagranicznych.
    2. Bestia nie odpuszcza i szykuje nową odsłonę fałszywej pandemii. Po mojemu będą próbować w myśl zasady;
    Teraz, albo nigdy. Nie wycofają się, zbyt łatwo im pierwsza mistyfikacja się udała, aby mieli rezygnować z budowy światowego e-obozu koncentracyjnego.
    3. Nadchodzą ciekawe czasy, czyli zderzenie globalnych złudzeń z twardą rzeczywistością. Przykładem ostatnim są lecące na ryj krypto waluty. Tak oto spełnia się kolejna prognoza “oszołomów”. Cyfrowego dobrobytu, bez realnych podstaw materialnych, długo udawać się nie da.

    • @Ufol
      W tym, że kryptowaluty się dewaluują nie ma nic dziwnego. Jest to fiducjarny instrument finansowy bez żadnej wewnętrznej wartości. Podobnie jak i większość walut. Zresztą prędzej czy później waluty fiducjarne spotka podobny los. Podobnie będzie z instrumentami pochodnymi i obligacjami większości rządów.

      Teraz warto kupować tylko to, co stanowi rzeczwiste, materialne aktywa.

    • @Ufol
      Jeszcze na dodatek do wypowiedzi Melnyka, strona ukraińska zaprezentowała na konferencji w Lozano mapkę przyszłej odbudowy Ukrainy. Różnym państwom poprzydzielano poszczególne regiony Ukrainy, Polacy mieliby odbudowywać obwód doniecki, który to pewnie zostanie w rękach ruskich. To wygląda na kpiny z Polski otwartym tekstem ale wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydaczmówiąc: “Jak rozumiem, na potrzeby konferencji strona ukraińska zaproponowała pewnego rodzaju swoje jakieś tam wyobrażenie, jak by to mogło wyglądać, ale raczej w duchu zachęcenia tych, którzy jeszcze nie są przekonani do zaangażowania się w ogóle we wsparcie Ukrainy…”
      Plują Polsce w twarz a wiceminister twierdzi, że to deszcz pada… Pomijając już kwestie czy z Ukrainy coś zostanie kiedy ruscy skończą “operację specjalną”…
      https://niezalezna.pl/449001-ktory-region-ukrainy-bedzie-odbudowac-polska-wiceszef-msz-w-tv-republika-nie-chodzi-o-donieck