Reklama

Pamiętam swój pierwszy felieton poświęcony KOD-owi, w którym pisałem, że to nie ma prawa się udać, bo znam założycieli ruchu. Pierwszym był Mateusz Kijowski, obecnie zapomniany oskarżony, borykający się z zarzutami defraudacji, a drugi to Maciej Bajkowski, ostatni raz widziano go w wyświechtanym dresie, gdy bronił „konstytucji” w jakimś szałasie. KOD miał być „drugą Solidarnością” i w ogóle nawiązaniem do opozycji z czasów PRL. Pewnie mało kto pamięta, ale na początku „kodziarze” nosili oporniki w klapach marynarek, jak kiedyś protestujący przeciw komunie. Jednym z pierwszym, który zareagował na tę profanację był Zbigniew Hołdys. Później poszedł oficjalny komunikat, że to „nasi” i Hołdys, podobnie jak wielu innych, stał się fanatycznym zwolennikiem KOD-u.

Dziś o tej zbieraninie bez najmniejszego znaczenia politycznego przypomniał TVN i parę innych mediów. Okazją do przypomnienia stała się szósta „okrągła rocznica” powstania KOD. Dla rozrywki i w przerwie między robotą obejrzałem sobie kawałek tej szopki i rzecz jasna nic mnie nie zaskoczyło. Kaczyński robił tam za nazistę, a skompromitowana recepta na zdobycie władzy: „ulica i zagranica” za hasło naczelne. No i jako jeden z wielu, gdzieś w środku stawki przemówił Tusk. Napisałbym, że nie chcę być złośliwy, ale będę złośliwy i pozwolę sobie na przedwczesną pointę. Trudno się powstrzymać przed jednoznacznym skojarzeniem: „jaki KOD, taki gość specjalny”. Tusk i KOD wzajemnie się uzupełniają, oba byty polityczne niczego w polskiej polityce już nie osiągną i wszystko co najlepsze mają za sobą. Wiadomo, że PiS kiedyś straci władzę i raczej nastąpi to szybciej niż później, ale gdyby nawet Tusk, nie daj Boże, ponownie został premierem, to w ułamku sekundy zaliczy totalną porażkę i stanie się jeszcze bardziej znienawidzonym politykiem niż jest. Z tej mąki żadnego chleba nie będzie i zakalec też się nie urodzi.

Właściwie ciężko powiedzieć, czy to Tusk stał się KOD-em, czy KOD Tuskiem, w każdym razie wzajemnie się uzupełniają i podsumowują. Kaczyńskiemu i PiS zajęło parę lat zanim zrozumieli, że radykalnym przekazem skazują się na wieczną porażkę i co by o PiS nie sądzić, to wyciągnęli wnioski. Kampanią wyborczą zajęła się Szydło, Duda robił za polskiego Kennedy’ego, Kaczyński, Macierewicz i Smoleńsk odjechali na boczne tory. Powstał nowy program i natychmiast stał się punktem numer jeden zarówno wyborów prezydenckich, jak i parlamentarnych. W efekcie tych zmian PiS dwukrotnie pokonał „najgorszy sort”, chociaż prawie nikt im nie dawał szans, szczególnie w wyborach prezydenckich. U śmiertelnego wroga PiS nie ma ani grama zmiany strategii, ciągle pozostaje naiwna wiara, że wszystko za Tuska i jego zaplecze polityczne zrobi TVN z Unią Europejską. Ta groteskowa uroczystość była idealnym podsumowaniem indolencji politycznej najszerzej pojętej „opozycji”. Na politycznych sucharach wyłamują sobie zęby od sześciu lat i dalej trzymają się niestrawnego menu, bo innego po prostu nie mają.

Nieustanne pytanie Tuska o program nie ma najmniejszego sensu, ponieważ programem Tuska jest brak programu, takie otrzymał wytyczne od mocodawców, poza opowieści o lenistwie i beztalenciu Tuska nie są złośliwością, tylko faktem. Obojętnie ile razy TVN pokaże te same „dowcipy” o Kaczyńskim i te same zaczepki, tak zgrane jak „debata”, nic w układzie sił na polskiej scenie politycznej się nie zmieni. Jest tak źle z Tuskiem i KOD-em, że równie beznadziejny Hołownia bez większego wysiłku zdobył połowę tego, co PO, tylko dlatego, że wystartował jako „nowy”. Kiedyś takie patenty działały, malowało się nowy szyld, doklejało nowe logo i resztę robił media. Internet i życie wszystko zmieniło. Tusk z Kaczyńskim nie muszą niczego mówić i tak wszyscy mają jasny pogląd kim są i co mogą. Nieszczęście Tuska polega jednak na tym, że zdecydowana większość ma go serdecznie dość i żadne słowa, tym bardziej na stypie KOD nie zmienią tej tendencji. Lepsi od Tuska próbowali wrócić na szczyt i kończyło się to na Ludwiku Dornie i Sabie.

Reklama

12 KOMENTARZE

    • Jak śpiewał Grzegorz Markowski “trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść…”. Ani KOD, ani Tusk nie wiedzą tego. W sumie, tak po ludzku rzecz ujmując – trochę szkoda; w pewnym wieku nie powinno się robić z siebie publicznie kompletnych idiotów.
      Z drugiej strony, jakoś wcale mi nie żal ani koderastów, ani tego małego upadłego folksdojcza…

    • @smartboy, Witaj
      Raczej po Cyrankiewiczu, ale ktoś kto nie był dorosły wtedy nie zna różnicy a bredzi tylko o tym co zna z indoktrynacji i propagandy. Z racji osobistego kryterium ilościowego ponad miarę wręcz wzbogaconego jakościowo, zaryzykuję stwierdzenie, że Ci którzy obecnie mają mniej niż pięć i pół do sześciu dekad właściwie nie wiedzą o czym mówią a z pozostałych i tak trzeba odciąć przytłaczającą większość homo rzekomo sapiens zgodnie z rozkładem średnim. Zostaje marginalnej wielkości próbka, z które garść ma odpowiednie zdrowie i kompetencje by mówić o czasach minionych, a i tak Ci którzy mogliby zmienić tzw Świat wolą słuchać co im elektronika o mentalności pedofila z brandem od Alphabet podsunie niźli sięgnąć do faktografii.
      Nawet Gospodarz koszałki opałki w tej materii sprzedaje choć siedzi w chaszczach i nawet bieżącą rzeczywistość niezupełnie kojarzy wypełniając ją podejrzanie często szajsem który nikogo poza tzw życiowymi przegrywami nie interesuje. Dzisiaj otrzymaliśmy kolejną próbkę radosnej “twórczości” o niczym.
      Pozdrawiam.

  1. Jak wiele na to wskazuje, KOD powstał po to, by odpowiednio legendować PiS. Byśmy uwierzyli, że jest to patriotyczna partia broniąca interesu narodowego przed tą grupką pajaców. Jak zadanie zostało wykonane, to KOD przestał być komukolwiek potrzebny. Teraz istnieje tylko po to, by dać się wygadać Tuskowi.