Reklama

Publicyści mają tendencję do tworzenia sensacyjnych tytułów, bez pokrycia w faktach? Owszem, zgadza się w całej rozciągłości, ale mój tytuł nie jest taki, mój tytuł nie tylko ma potwierdzenie w faktach, ale jest niemal dosłownym cytatem. Nie kto inny, tylko sam Mejza, wiceminister sportu, jakby ktoś nie wiedział, wystawił sobie taką wysoką notę. Dokładnie powiedział tak: „Wisi na mnie rząd, więc do mnie strzelają”. Pytanie do kogo Mejoza kierował te słowa? Naiwni powiedzą, że do mediów i opozycji, ale doświadczeni obserwatorzy polityczni wiedzą kto jest prawdziwym i głównym adresatem. Bez dwóch zdań świeży koalicjant PiS wysłał ostrzeżenie na Nowogrodzką. Interpretacja samooceny Mejzy nie przysparza większych problemów, to niemal wprost wykrzyczany szantaż, jak mnie ruszycie, to koalicja znów się zachwieje.

Takie zabiegi są bronią atomową, co oznacza, że wszyscy mogą wylecieć w powietrze. Z chwilą gdy Mejza publicznie grozi PiS odejściem z koalicji, co wbrew mniemaniu Mejzy nie spowoduje utraty większości w sejmie, PiS ma podwójny problem. Po pierwsze jest naciskany ze strony opozycji i mediów z nią związanych, po drugie koalicjant pokazuje, że może sobie samotnie pogrywać z największą partią w Polsce. Sytuacja nie do pozazdroszczenia i żadne wyjście nie jest dobre, bo każde niesie ze sobą straty. „Zjednoczona Prawica” rzeczywiście jest na granicy większości sejmowej i Kaczyńskiemu zajęło wiele czasu i naszych pieniędzy, zanim odbudował większość po własnych błędach i wolcie Gowina. Co gorsza, Mejza to człowiek Bielana, czyli nowej inicjatywy politycznej „Republikanie”. Miała to być poważna, patriotyczna i głęboko moralna wersja „Porozumienia Gowina”, tymczasem nie do końca sprawy poszły w wyznaczonych kierunkach i to najłagodniejsza ocena rzeczywistości. Bielan zebrał wokół siebie byłych zawodników z drużyny Gowina, co z definicji wyznacza potencjał tych ludzi. Oni są w polityce po to, żeby robić kariery i pieniądze, stąd też tak łatwo zmieniają barwy, szczególnie przy okazji intratnych ofert od konkurencji politycznej.

TVN zrobił z Mejzy Bnasia, ale jak wiemy ten proces bez większego wysiłku da się przeprowadzić w drugą stronę. Teraz Banaś jest ulubieńcem TVN i to samo będzie z Mejzą, bez względu na to ilu rodziców chorych dzieci wciągnął w brudny interes. Jeśli Mejza zacznie walić w PiS i sprzedawać tajemnice kuchni politycznej, to TVN w pięć minut przerobi go na drugiego Owsiaka. Jedyne rozsądne wyjście dla PiS to poszukać kogoś nowego na miejsce Mejzy, żeby uzupełnić koalicyjne braki, ale łatwo się mówi, gorzej się szuka. Sięgniecie po Kukiza i ludzi Gowina to już ostatnie rezerwy. Wprawdzie pozostali jeszcze posłowie PSL, ale to czysta i bardzo głęboko teoria transferowa. Wyrzucenie Mejzy oznacza osłabienie koalicji i następne zgrzyty w ramach frakcji, czyli do serii starych konfliktów dojdzie świeży z udziałem Bielana i jego kanapy politycznej. Trzeba pamiętać, że nie chodzi też o jednego Mejzę, w rządzie jest jeszcze Bortniczuk, obecny minister świeżo reanimowanego Ministerstwa Sportu, czyli szef wiceministra Mejzy.

Po sześciu latach rządów, PiS doszedł do takiego „poziomu”, w którym rząd rzeczywiście wisi na Mejzie, człowieku o co najmniej dziwnej reputacji. Dla nas to jest dobra informacja, z tego względu, że Nowogrodzka musi liczyć każdą szablę i co za tym idzie unikać koalicyjnych wojen. Tak się szczęśliwie składa, że nie jeden Mejza, ale dwudziestu albo i więcej posłów PiS nie zgadza się na segregację sanitarną. Co to ma wspólnego z aferą Mejzy? Dotąd mówiło się, że dla przykładu zostanie z hukiem wyrzucona posłanka Siarkowska, miał to być ryzykowny i kosztowny zabieg, ale z nadzieją na uspokojenie całej grupy. W zastanych okolicznościach jednoczesna utrata dwóch głosów: Mejzy i Siarkowskiej, nie wchodzi w grę i z dwojga złego dla PiS, zdecydowanie gorzej wygląda afera z dziećmi chorymi na raka, niż z „folarzami” klubowymi. Jednym podsumowującym zdaniem – im więcej takich dylematów wewnątrz PiS tym większy spokój „pandemiczny” dla nas.

Reklama

30 KOMENTARZE

  1. Zwisanie na Mejzie powoduje że na razie władzunia nam odpuści, bo nie będzie mieć ani czasu, ani energii, by zająć się kultem Omicrona.

    A kultyści wykonują już swoje zadania, blokując swobodę poruszania się. Nowy, ale znany od miesięcy wariant, jest ponoć tak bardzo zaraźliwy, że może być pretekstem do zamykania granic. Dla wszystkich, z kierowcami TIRów włącznie. W ten sposób uda się zerwać większość łańcuchów dostaw, co przybliży nas do Wielkiego Głodu i dalszego przygotowania świata do lucyferiańskiego resetu.

    • Mają i czas i energię i przede czują na sobie bat centrali zarządzającej plandemią – przed chwilą Duda (ten od żyrandola, nie zwiąchol) reklamował po Wiadomościach szczepionki, powtarzając non-stop te same wytarte frazesy. Aż redaktor musiał sprowadzić rozmowę na właściwe tory, tak się Andrzej zapędził w lokowaniu produktu. Świetne otrzeźwienie dla tych naiwnych, którzy myśleli, że Duda będzie hamulcowym przy zamordystycznych zapędach Sejmu.

  2. dildozaur – bez importu żywności to moglibyśmy się obejść gdyby była u nas produkcja rolna na poziomie z lat 80 XXw. Niestety taka nie jest. Owszem pola można obsiać i obsadzić na wiosnę. Ceny nawozów zależą w gł. mierze od cen gazu, a co jeśli go zabraknie dla całej gospodarki? Odnowienie stad hodowlanych to min. 2,5-3 lata. I co zamierzasz wrzucić do gara swojej rodzince? Szczaw i mirabelki? Jeśli nawet odbudowa rolnictwa by się udała to przez 3 lata będziemy kwiczeć z głodu i drożyzny.

  3. W każdej partii są tacy ludzie. Sama sytuacja z Mejzą dość niezręczna ale nihil novi. Wygląda to po prostu jak ogarnięty pożarem burdel. Do wielu osób zangażowanych bezpośrednio w system władzy dotarło chyba, że wierchuszka partii ma coraz więcej problemów a coraz mniej pola manewru. No to zaczynaja się harce, bo wiadomo, że partia na spektakuklarne wyrzucanie posłów nie może sobie pozwolić. Co do sytuacji ogólnej to tak jak mówiłem: nie wiem w którą stronę pójdzie. W każdej chwili może się wszystko wywrócić po prostu. Tak samo nie wiem czy wygramy lub wygrywamy czy nie. Czy przetrwa państwo lub naród nie wiadomo. Grunt, żeby przetrwał człowiek jako jednostka. Państwo można odzyskać, naród odbudować ale raz utracone człowieczeństwo jest jak cnota. Było i nie ma. To dlatego wspólny mianownik tych wszystkich durnych zasad to niszczenie relacji międzyludzkich. I temu każdy z nas powinień się opierać.

  4. Dzień Dobry @Jacuś
    Nie stresuj się. Na potrzeby lokalne dla gospodarstw czy produkcji nawozów mamy krajowy gaz w wystarczającej ilości. Problemem jest zasilanie w gaz części przemysłowej. Podobnie jest z energią elektryczną. Dużym problemem jest centralne ogrzewanie. Tu polegamy w dużej mierze na imporcie paliw. W kategoriach rozwojowych mamy niedobory w przemyśle a likwidację nawet “przestarzałych” (rzekomo) obiektów zawdzięczamy kompletom pasożytniczym między od dziewięćdziesiątego siódmego do dwa tysiące piątego. Później to już było wiązanie sznurkiem, klejenie taśmą i krycie szpachlą ruiny oraz budowa infrastruktury uzależniającej od podmiotów zewnętrznych i obiektów skokowo powiększających koszty utrzymania.
    W kategoriach dezynsekcyjnych ujmując, robactwa nigdy do końca nie wytępisz ale jak przestaniesz z nim walczyć co rozrośnie ponad miarę i zacznie dyktować warunki. Są tacy którzy nie tylko respektują narzucone warunki, ale w pełni popierają robaczywy porządek i nawet starając się utworzyć jakieś symbiotyczne więzy, tak jakby nie rozumieli że pasożyt nie potrzebuje symbiozy tylko żywiciela, do jego śmierci, a później przeniesie się na następnego.
    Upraszczając: przytłaczająca większość przetrwa, bo ma w tym spore doświadczenie a i kraina jest bardzo przychylna. Pytanie jest raczej o samostanowienie, bo już z szeroko i miękko pojęto inwazją zdecydowanie sobie nie (po)radzimy. A nawet gdyby to nie ma propozycji co zamiast. NO NIE MA! Za to mnóstwo kopistycznych pomysłów jak jeden pasożytniczy system zamienić na inny. NO i ta wymieniona przytłaczająca większość homo rzekomo sapiens nie rozumie i pewnie nie jest nawet w stanie zrozumieć że żeby być wolnym trzeba może i czasem zaryzykować życie ale ZAWSZE trzeba z czegoś zrezygnować i tym czymś zwykle jest jakaś forma kajdan. Tyle że braki w edukacji klasycznej (albo całkowity jej brak) wydały owoce i obrodziły obficie bo to pokolenie siedemdziesiąt pięć (ok.) i generacje po nim.
    „Edukacja oferowana niższym klasom musi być na tyle uboga i przeciętna, na ile to możliwe, aby przepaść ignorancji pomiędzy niższymi a wyższymi klasami była dla niższych klas niezrozumiała”. I nie jest przypadkiem że ten cytat to akurat odprysk zwyrodniałego lewa które oficjalnie powołuje się na bezklasowość. Wszak u nich wszystko jest odwrotnie w przekazie niż faktycznie i to akurat nic zaskakującego jest, dla tych którzy dokładnie przestudiowali faktografię. Zwyrodniałe lewo nie wypączkowało z nicości, tylko ma te same korzenie co patologiczne prawo czy ultraliberalni legaliści.
    Problemem nie są zasdoby czy przetrwanie i rozwój (dodam że normalny, nie jakieś tam “gonienie” kogoś czy “wyścig”) przytłaczającej większość. Problemem jest przedstawicielstwo i zdolność do utrzymania Wolności.
    Co zamiast?
    Pozdrawiam

    • nikt_ważny
      Nie stresuję się. Mieszkam na wsi, mam swoje pole, swój las na opał, ja sobie poradzę. Gorzej z tymi z miast. A młodzież jeśli idzie o “prowizorkę” i zaradność to już kompletna katastrofa. Co do edukacji, to myślę tak samo jak Ty. Uważam że, filozofia i logika powinna być obowiązkowa od 7 klasy. Matura z matematyki i języka ojczystego oceniana tak jak to było przed laty. Teraz mamy 60% magistrów po WSPB – Wyższych Szkołach Pasienia Byków. Ich ego i oczekiwania; wybujałe w kosmos; wkrótce zderzą się z życiem na ziemi. W trudnych czasach; jeśli teraz takie nastąpią; codzienna rzeczywistość boleśnie zweryfikuje ludzkie umiejętności oraz postrzeganie świata. Prawdziwe jest powiedzenie że, ciężkie czasy kształtują silnych ludzi, silni ludzie kształtują dobre czasy. Dobre czasy kształtują słabych ludzi, słabi ludzie kształtują ciężkie czasy… a ciężkie czasy kształtują silnych ludzi…

  5. Mejza Mejzą, Siarkowska Siarkowską, a Superminister robi swoje bez drgnięcia powieki. Niedawno przestrzegałem Gospodarza przed nadmiernym optymizmem, teraz muszę się przyznać do błędu. Albowiem wyraziłem opinię, iż do Bożego Narodzenia raczej nic nie zrobią. Okazuje się jednak, że robią i całkiem dobrze im to idzie, a pani Siarkowska i inne nadzieje kontestatorów milczą. Nawet jeśli – jak to kiedyś ślicznie narysował Pan Mleczko – “milczą znacząco”, to i tak oznacza to zgodę. Milczenie owiec – ogółu Polaków – jest także bardzo znaczące.

  6. @Patriota
    Zgadzam się z twoją wypowiedzią, że tak powiem, w formie i treści. Zachowanie własnego człowieczeństwa stanowi nasz obowiązek. Jestem całkowicie ślepy, stąd moja aktywność ogranicza się do internetu. Wielce szanuję ludzi organizujących opór tzw. w realu, czyt. na żywo. Np. w najbliższą sobotę odbędzie się kolejny protest, tym razem we Wrocławiu. Barbórka antysrowidowa, w zamierzeniu, ma uświadomić niezaangażowanych, tzw. milczącą większość, iż szaleństwo, moim zdaniem świadoma zdrada magdalenkowej klasy politycznej powoduje faktyczne bankructwo państwa i totalną pauperyzację społeczeństwa. Jestem pesymistą odnośnie przebudzenia powszechnego, lecz równocześnie podziwiam tych nielicznych, którzy jeszcze rąk nie opuścili i próbują dotrzeć, z oczywistościami, do, mówiąc uczenie, opinii publicznej.
    Wracając do tematu dzisiejszego felietonu;
    Wszystkie tego typu przepychanki w rządowym burdelu utwierdzają mnie w wyrażonych już na kontrowersjach, wielokrotnie z resztą, poglądach. Pisowcy marzą o zamordyzmie, na wzór austriacki, tylko są zbyt głupi. Od spraw ogólnych zaczynając, choćby ich kłótnia z nadzwyczajną kastą. Przecież wyłącznie z tego powodu w sądach, zazwyczaj, prześladowani mandatami z bezprawiem i niesprawiedliwością wygrywają.
    Ciągłe incydenty w gatunku mejzowskim jedynie pogłębiają bałagan. Tym samym rządzący nie mogą działać tak, jakby faktycznie chcieli. Niech fajtłapowatość nie opuszcza partii, przewodniej siły narodu, zawzięcie nas w przepaść pchającej.

  7. Na czymkolwiek wisi szmatopis, już długo nie powisi. Myślę, że w pierwszym kwartale przyszłego roku czeka nas zmiana rządu, zapewne przyjdą jacyś “techniczni” fachowcy, którym Aligator zrobi miejsce. I oni już dojadą nas jak należy. Najgorsze przed nami. “Wirus” był tylko pretekstem do wprowadzenia nowego porządku, on się skończy prędzej czy później i nastanie nowe. Czyli komuna w wersji 2.0. Powoli jesteśmy przyzwyczajani do tego, że takie dobra jak samochód, laptop itp. wcale nie są nam potrzebne i finalnie będą dostępne tylko dla naprawdę bogatych. Świat który znamy odchodzi.

      • Niestety, nie podzielam tego optymizmu. Idzie specjalnie wywołany kryzys wszystkiego, sam Kurka pisał tu niedawno o chipach i półprzewodnikach bodajże. Samochód po prostu będzie mega drogi – już sytuacja się odwraca -niedawno po wyjeździe z salonu auto drastycznie traciło na wartości, a teraz staje się ono inwestycją, nowych nie ma, a używane drożeją. Podobnie było za komuny – ktoś komu udało się kupić w salonie zaraz po wyjeździe sprzedawał dużo drożej na giełdzie. Ponadto niebawem zabronią spalinowych jak diesla. A ceny prądu szybują. Za kilkanaście lat możemy nie poznać świata. Nowe wraca. Żadne tam darcie pierza.

  8. “Siemaneczko” @Alkibel 🙂
    Zabraknie fazy, zniknie całkiem dużo, a wróci zdecydowanie mniej. Zawsze można zrzucić na jakieś “ruskie hakiery”, a jak nie “ruskie” to jakieś tam “nigeryski geszeft” tudzież “niezależnych cyberwagnerowów krld”. Niezleżnie “na kogo wypadnie i na tego bęc” ogłoszą to w strumieniu alarmowy wysłanym do telefonów, a gawiedź łyknie, tyle że nie będzie już internetów więc zwymiotowanie będzie trudniejsze a tym samym dużo większy odsetek niż przy prandemii będzie żył iluzją. Możliwości są naprawdę duże, a umoczenie wierzących w koszałki opałki spore. Kto ma gotówkę dziś znaczną, albo złoto, no powiedzmy srebro, kto ma zapas amunicji (to też waluta na czas kryzysu), albo kartuszy z gazem? Nie chodzi o preperstwo tylko na zupełnie inny Świat. Za to sporo ma tylko płatności elektroniczne, głównie kartą, a głuptaki totalne polegają wyłącznie na swoim telefonie, internetach i banku(!!!). Spora cześć umoczona jest w “krypto” bzdety, akcje, obligacje o mega koszałkach opałkach w rodzaju NFT (taki dość nowy geszeft) nawet nie wspominając. W pewnym sensie choć obecne tłumaczenia są raczej g..niane to czeka nas chyba Ap 18. No jakaś jej wersja.
    Pozdrawiam

  9. Co za różnica czy PIS, czy PO, pociągający za sznurek pacynek pozostają ci sami 🙁
    —–
    Projekt “Wielki Reset” i “One Health” w świetle ustaleń analityków wywiadu. – analiza grupy byłych oficerów wywiadu zachodnich zwolnionych za konserwatyzm i poglądy prawicowe.

    http://nie-wierze-nikomu.pl/index.php/wielki-reset-nwo/59-projekt-wielki-reset-i-one-health-osad-analitykow-wywiadu

     Skąd się wzięła i dlaczego na świecie zapanowała pandemia szczepień ?

    Szczepionki lekiem na wszystkie choroby zwierząt i ludzi?

    Czy w przyszłości będziemy kupowali na giełdzie 10 min spaceru w lesie, parku, rezerwacie lub po plaży.