Reklama

Z trudem sobie przypomniałem nazwisko Ministra Spraw Zagranicznych i założę się, że przez ten test nie przeszłoby najmniej 70% Polaków. Poprzednikiem Zbigniewa Raua był Jacek Czaputowicz, postać ulepiona z niczego, która z kolei zmieniła wyśmiewanego Witolda Waszczykowskiego. Z tej trójki jedynie ten ostatni próbował realizować politykę w interesie Polski i podnosić się z kolan. Naturalnie można się śmiać z San Escobar, czy wytykać sprowadzenie Komisji Weneckiej, jak Krzyżaków do Polski, ale za kadencji Waszczykowskiego przynajmniej był jakiś zarys polityki i wszyscy wiedzieli, że idziemy na zwarcie z UE, trzymając się nogawki Trumpa. Nikt rozsądny nie uzna tego za wielki sukces Polski, ale dramat polega na tym, że kadencja Waszczykowskiego to był najlepszy okres w polityce zagranicznej PiS od czasu przejęcia władzy.

Co się dzieje dziś? Nie mam pojęcia, czyli jestem w takim samym stanie świadomości i wiedzy jak rząd Morawieckiego i wierchuszka z Nowogrodzkiej. Aktualnie Polska nie ma żadnej polityki zagranicznej, wypowiedzi i stanowiska Raua, choćby w ostatnich sprawach związanych z Czechami, Białorusią i teraz Danią, nie znajdziemy na pierwszych stronach gazet i portali, ani w serwisach telewizyjnych. Cała „polityka zagraniczna” Polski to tragikomiczne uniesienia „patriotyczne” wyrażane na portalach społecznościowych i w „Dzienniku” Kurskiego. Dwa tygodnie temu „prawi” i „niepokorni” wypowiadali wojnę Czechom, potem Morawiecki padł na kolana i oddał państwu czterokrotnie mniejszemu od Polski wszystko, czego to państwo chciało, a przy tym został dodatkowo upokorzony brakiem wycofania pozwu z TSUE. Tydzień temu za „porwanie” polskiego samolotu prawie ruszyliśmy na Mińsk, skończyło się na tym, że Morawiecki poleciał na skargę do Brukseli, żeby ta nałożyła Łukaszenkę „straszliwe sankcje”. W międzyczasie Łukaszenka wykpił Zachód, porwanego „opozycjonistę” przerobił na marionetkę wychwalającą białoruski ustrój i wszystko to razem wzięte było tak proste do przewidzenia, jak tylko proste być może.

Gdy wczoraj gruchnęła wiadomość o tym, że Duńczycy wycofują zgodą na budowę Baltic Pipe szok był tak wielki, że nawet „prawi” nie zdążyli zajrzeć do Internetu, aby sprawdzić czy Duńczycy przypadkiem nie współpracowali z Niemcami w czasie II Wojny Światowej. Dało się jedynie słyszeć pojękiwania, że to Niemcy z Bidenem i Putinem załatwili polski projekt. Dla porządku dodam, że Dania podobnie jak Czechy i Białoruś to kraj kilkukrotnie mniejszy od Polski i teraz można jednym zdaniem podsumować „polską politykę zagraniczną”. Czesi prawie wyłączyli nam kopalnię i elektrownię, Białoruś „porwała” samolot, Dania zerwała kluczowy projekt, a legendarna polityka genialnego stratega Kaczyńskiego nie zadziałała na żadnym polu. I tutaj jest klucz do rozwiązania tej prostej zagadki. PiS i Kaczyński to politycy wyłącznie na krajowe podwórko. PiS wystarcza na całą opozycję, która uprawia politykę na poziomie B klasy. Kaczyński nie ma sobie równych wśród polityków krajowych, ale przypomnijmy, że mówimy o Budce, Kosiniaku–Kamyszu, Biedroniu, czy prezenterze pogody Hołowni. W rozgrywkach zagranicznych PiS i Kaczyński są chłopcami do bicia, bo o tej dziedzinie polityki nigdy nie mieli bladego pojęcia i co gorsza zawsze traktowali jako dodatek do polityki krajowej.

Tylko przywołane nazwiska ministrów mówią wszystko o tym, co Kaczyński wie o polityce zagranicznej i jak ją traktuje, dalej jest tylko gorzej. Obecne położenie Polski jest takie, że wszystko zależy od tego, co zrobi Biden, a to oznacza, że najgorsze dopiero przed nami. Po drodze w Izraelu zmieniła się władza, na lewicową i jeszcze bardziej nienawidzącą Polaków niż nienawidził Netanjahu. Izrael to odwieczny sojusznik, czy raczej zarządca USA, gdzie teraz „rządzi” lewicowy staruszek, niemal ubezwłasnowolniony, a demokraci zawsze swoje rządy zaczynają od „resetu” z Rosją. Jest prawie pewne, że Polska w tej grze będzie kartą przetargową, bo na horyzoncie pojawia się wielki biznes do zrobienia, w którym Chiny mają być ograne przez USA i Rosję. PiS i Kaczyński będą się temu wyłącznie przyglądać i robić głupie miny. Rzesz jasna nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że Polska może być równorzędnym graczem dla mocarstw, to problem polega na tym, że Polska w tej grze nawet nie jest chłopcem do podawania piłek. PiS i Kaczyński w polityce zagranicznej przegrali wszystko, z porażek nie wyciągnęli żadnych wniosków i dalej będą zbierać baty, a my niestety razem z nimi.

Reklama

18 KOMENTARZE

  1. To prawda, PiS oddał duńczykom należący do Polski ogromny obszar morza bałtyckiego, po to żeby duńczycy nie wydali zgody na Nord Stream II oraz pozwolili pociągnąć rurę z polskim gazem przez terytorium Danii.

    Jak tylko Dania dostała od Polski spory kawałek Bałtyku, pozwoliła Rosji położyć tam NORD STREAM II a teraz zatrzymała budowę polskiej rury gazowej, bo myszy polne stracą swoje legowiska.
    I tak wszyscy są zadowoleni :
    red. Targalski napisze, że tysiacletnie państwo PiS odniosło wielkie zwycięstwo,
    Rosja dzięki PiSowi mogła zbudować NORD STREAM II,
    a duńczycy dostali w prezencie od PiSu ogromny obszar baltyku, NS II jest budowane daleko od ich wybrzeży a polska rura nie jest.

  2. “nie ma sobie równych”
    no nie zupełnie, tylko wszyscy ze trzy albo cztery rzędy lepsi (i na pewno dużo poważniejsi) odpuścili sobie okrąglak, bo po co być kojarzonym z … normalnymi bezobjawowo. Jak to w obiegowym finale pewnego powiedzenia: “ludzie nie zauważą różnicy”.
    To jest kwestia perspektywy Gospodarzu. Jak w zasranym chlewie jedną ze świń potraktujesz wiadrem wody, to “nie będzie miała sobie równych”, ale świnią być nie przestanie.
    Jakoś tak ten niby to nie wychwalający artykuł “cuchnie” tak jak odporności wyliczane w xlsx, czy też “strategie” (ktoś pamięta?) i “łady” w pptx, i odwraca uwagę od prostych faktów: od tak trzydziestu lat nie jesteśmy państwem samodzielnym, a tak od dwudziestu państwem poważnym. Bieżące zaś wydarzenia i ich komentowanie to takie trochę łudzenie się, że jednym prostym ruchem, ten stan rzeczy natychmiastowo się zmieni.
    Tak bez satelitów i okrętów podwodnych? W XXI wieku?
    Chyba w ramach budowania wirtualnego świata na engine wiedźmina albo cyberpunka. Tylko żeby Ci się autorze ta rzeczywistość nie “zgliczowała” za bardzo, bo zaczniesz widzieć wodzów wszędzie gdzie nigdy nie istnieli.

  3. Wytyczne NWO są jasne. Nie ma miejsca na państwa narodowe. Zamiast tego będą regiony zarządzane przez lokalne administracje. Te mają tylko zapewnić posłuszeństwo wobec globalnych władców. Ta gra już się rozpoczęła.

    PiS nie walczy w niej o jakąś krajową suwerenność, ale o to, by stać się taką lokalną administracją. By to osiągnąć nie wystarczy tylko spełniać życzenia prawdziwych władców, ale należy je wyprzedzać.

    Dlatego też z taką gorliwością wycovidowano polskie górnictwo by zrobić miejsce dla importowanego gazu. Niekoniecznie gazu z Norwegii…

    • Zgadzam się. Bo los Polski był przesądzony już dawno, a gra między PO i PiS szła o to, kto będzie tą kolonią zarządzał. Na początku wydawało się, że PO jest faworytem, aż tu nagle PiS zwyciężył, zagrawszy na naszych uczuciach patriotycznych. W 2015 jeden z moich młodych bratanków, dotąd wielbiciel Tuska, po głębokim namyśle oświadczył, że „Kaczyński jaki był, taki był, ale go nie oszukał” Teraz to już nieaktualne. Biedna ta młodzież, jak uczniowie którzy zobaczywszy, jak słoń ulatuje z wiatrem, „opuścili się w nauce i stali się chuliganami. Podobno piją wódkę i tłuką szyby. W słonie nie wierzą w ogóle.”
      S.Mrożek „Słoń”

  4. Polityka zagraniczna to dość wdzięczny temat, i w zależności od przyjętej tezy można uzasadnić rzeczywistość jako totalny sukces lub totalną porażkę. Pan Piotr jest wkurzony na PiS (co bardzo dobrze rozumiem), ale idzie na łatwiznę, wskakując w buty totalnej opozycji. Pewnie, że mogłoby być dużo lepiej, ale akurat za PiSu polska polityka zagraniczna w ogóle wyszła poza przytakiwanie grubym misiom. To się nikomu nie podoba, sojusznikom również. Przykład pierwszy z brzegu: NS2. Niemcy, którzy pod względem biadolenia i fatalizmu są do Polaków bardzo podobni, uważają powszechnie za olbrzymi sukces Polski skuteczne sabotowanie tego projektu przez kilka lat. Na więcej nie było co liczyć – komuch w Waszyngtonie oznacza koniec karnawału. Z kolei na pewno ewidentną porażką jest kwestia ustawy o IPN – tutaj ‘sojusznicy’ jasno pokazali nam poziom szklanego sufitu. Prawdziwą tragedią nie jest jednak PiS, tylko tradycje Targowicy. Jak długo kilkadziesiąt procent wyborców będzie mieć mentalność sowieckiego satelity i popierać ingerencje zagranicznych ‘sojuszników’ w wewnętrzne sprawy, będziemy dostawać po tyłku.

    • Ja nie widzę wkurzenia? A sprawy zagraniczne to nie jest wdzięczny temat tylko całkiem prosty i banalny.
      Tu nie ma znaczenia czy to jest zgodnie z podziałem dla gawiedzi ta czy inna grupa/partia/stronnictwo. Komuchen to komuchen.

      To ile lat budujemy i ile sztuk elektrowni atomowy? Ile lat “rządzi” obecna grupa? Co nam zafundowali? Rycie rowów i tuneli? Pewnie tych rowów co to jedni mają je ryć a inni zasypywać. Za miskę ryżu oczywiście.

      Suwerenność od stu lat z górką a tak po prawdzie od tysiącleci jak nie od zawsze określa się miarą tego jak państwowość jest samowystarczalna. Od stu lat z górą kluczem jest samowystarczalność energetyczna. I nie chodzi tu o wyłącznie o węgiel ale o zasobach się w ogóle nie mówi w ogóle a jest o czym mówić. Po prostu “morda w kubeł”. Możecie tylko o “igrzyskach”, “chlebie” i “odnawialnych” koszałkach opałkach. Nauki z Matematyką i Rachunkami są jednak nie przekupne i żaden kupiony autorytet ich nie podważy. Aby mieć samowystarczalność (nie piszę zupełnie o nadwyżkach) znaczy żeby bilans był na zero przy odnawialnych mitach dla tak liczebnej populacji, nasze terytorium musiałoby mieć Słońce i niezły wiatr przez całą dobę albo być jakieś 25 do 30 razy większe terytorium.

      Że co, że nie potrafimy zbudować elektrowni sami? Bzdura! Że nie potrafimy rakiet wybudować i satelitów? Bzdura!
      Ale świetnie kopiemy rowy i dziury które jedyne co nam dadzą to koszty utrzymania. Świetnie budujemy gazoporty i rury żeby być zależnymi od innych i jeszcze więcej trzeba harować na rachunki.

      Sorki. Nie trawię narracji Gospodarza bo ona jest “śmierdząco” podejrzana, a widziałem już podobnych narracji setki jak nie tysiące. I wszystkie poprzednie okazały się taka samą ściemą dla gawiedzi, jak “wolne wybory” i “magdalenka”. Gospodarz jakkolwiek by nie pisał ma prawo mieć osobisty żal a dlaczego to może sam kiedyś napisze. Co do obiektywnej krytyki to i tak pisze bardzo łagodnie i podtrzymuje pewne mity. Pierwszy z nich jest taki że obecna ekipa z ich niby wodzem jest czymś innym niż poprzednia.

      Nie jest, różnica jest bardzo detaliczna w tzw kolejności dziobania i to kolejności która nie jest ustalana lokalnie. Po prostu nie.

  5. Postępowanie Duńczyków jest zarówno całkowicie zrozumiałe, jak i racjonalne. Ponoć nasz, pożal się Boże, niezmordowany minister sprawiedliwości powołał zespół prokuratorów walczących urzędowo z mową nienawiści. Cokolwiek ten potworek prawno-językowy ma oznaczać. Przypuszczam więc, że ktoś może śledzić wpisy w niszowych miejscach krajowego internetu, w których oazę znajdują ludzie rozumni. Moim zdaniem kontrowersje.net do takich miejsc się zaliczają. Dlatego wyjaśniam prokuratorce, lub prokuratorowi, czytających nas służbowo.
    Miesiąc temu pokazaliście Duńczykom, jak wygląda wasze rozumienie dyplomacji. Prosiliście o możliwość, za opłatą oczywiście, grzebania w ich śmietnikach. Wyrzucili do nich zajzajery marki gwiazda Zenka, oraz syn Janka i syn Janka. Propozycja tyleż żenująca, co i zabawna. Nawet, znanych z chłodnego temperamentu Skandynawów, zapewne rozśmieszyła do łez. Skoro ktoś się ceni tak nisko, to naprawdę nie da się go szanować. Ciekawe jak kolejny wielki sukces pisu zrelacjonują partyjne media z kurwizją na czele? Przemilczą wiadomość, czy pomimo wszystko będą próbowali odwrócić kota ogonem?

    • Ładne, tylko tzw Skandynawów bym nie mieszał, bo wbrew obiegowemu pokazywaniu jako przykład przez tą stronę, coraz więcej dowodów wskazuje że w obecnie odgrywanym dziele, nie jedne skrzypce ale cała sekcja smyczkowych to własnie ci tzw Skandynawowie. Nie wszyscy znaczy, ale ci właściwi, paluchy umaczali po łokcie.
      “Żenująca” to dość łagodne określenie choć po prawdzie trudno znaleźć określenie na coś istnieje tylko jako “praworządna” deklaracja istnienia bez desygnatu.