Reklama

Trudno się ludziom dziwić, że oczekują od życia, niektórzy od Boga, minimum zadośćuczynienia w postaci dymisji Niedzielskiego, ministra odpowiadającego za największą tragedię w dziejach polskiej służby zdrowia. Niestety to marzenie nie ma większego znaczenia w odniesieniu do samej katastrofy i tego, co się jeszcze zdarzy, a czeka nas cała seria tragedii. Niedzielski dawno by wyleciał z urzędu, gdyby w PiS znalazł się chętny i lepszy na jego miejsce i to dopiero pierwsza przeszkoda do pokonania. Wprawdzie chodzą plotki po korytarzach sejmowych i rządowych, że na ten stołek chętnie wskoczyłby wiceminister Kraska i jeszcze chętniej Bolesław Piecha, jednak obie kandydatury nie tylko nie rozwiązują żadnego problemu politycznego, ale tworzą następne.

Kaczyński z Morawieckim trzymają Niedzielskiego na stanowisku, bo dokładnie taki minister jest im potrzebny. Zimny technokrata, który w nieskończoność będzie mielił cyferki, modele i prognozy, przerzucając całą odpowiedzialność na „nieodpowiedzialnych” Polaków. Drugim bardzo ważnym argumentem na rzecz utrzymania Niedzielskiego jest jego teflonowość. Od 25 lat się utrzymuje na rożnych stanowiskach rządowych, pod rożnymi rządami i pomimo wielu wpadek ciągle ma dobre układy w mediach i środowisku medycznym, opozycja praktycznie też go nie rusza. O ile zewsząd spływają gromy na rząd PiS, to Niedzielski niemal jest z tej krytyki wyłączony. W jaki sposób sobie zapewnił tak szerokie alibi? Po pierwsze wykorzystał swoje naturalne talenty do zadowalania wszystkich wpływowych osób i środowisk, co połączył z mową trawą udającą rzeczowy komentarz do każdej sprawy. Po drugie jest kojarzony z ostrym kursem „pandemicznym” i wsłuchiwaniem się w głos „ekspertów”, co sam podsyca, z drugiej strony wskazuje palcem na „antyszczpionkowców”, również w szeregach PiS, którzy blokują słuszne decyzje. Wreszcie po trzecie, zapewnił dużą kasę „medykom” w postaci dodatków na najmodniejszą chorobę, pozwolił im na teleporady i zamykanie oddziałów razem z planowanymi zabiegami. Takiej laby „dzielni medycy” nie mieli nigdy.

Jak widać po stronie Niedzielskiego jest wystarczająco dużo argumentów, aby sobie mógł pozwolić na bezczelne odpowiedzi dotyczące jego dymisji. Oczywiście trzeba pamiętać, że mówimy o polityce i nie takie cwaniaki potykały się o własne nogi, ale póki co mamy falę za falą i PiS nie znajdzie nikogo innego, kto mógłby zapewnić przynajmniej tyle, ile zapewnia Niedzielski, czyli względy spokój w środowisku medycznym i w mediach. I nawet fatalne notowania Niedzielskiego jeśli chodzi o odbiór społeczny, nie są większym problemem, bo tym się PiS mało przejmuje. Przez jakiś czas Szumowski miał niebotyczny poziom zaufania i sympatii, po czym skończyło się to kompletną katastrofą wizerunkową, również dla PiS. W tej chwili Kaczyński i Morawiecki potrzebują dokładnie takiego ministra, jak Niedzielski, który skupi na sobie cały gniew społeczny i jednocześnie będzie potrafił lawirować w mediach i w środowisku medycznym w taki sposób, aby nie wywoływać konfliktów. Z tych powodów marzenia narodu o dymisji Niedzielskiego na pewno się w najbliższym czasie nie spełnią.

Na pocieszenie dodam, że wbrew emocjonalnemu zapotrzebowaniu, a mnie samego miota na widok Niedzielskiego, nie jest to zły stan rzeczy. Niedzielski nie ma żadnej siły przebicia w rządzie i żadnego zaplecza, jest absolutnym pionkiem. O tym jak słaba jest pozycja polityczna Niedzielskiego świadczy fakt, że w otwarty i zdecydowany sposób jego decyzje są kwestionowane przez innych ministrów, na przykład Czarnka i Horałę. Od wielu tygodni mówi się, że Niedzielski musi negocjować zarówno w rządzie, jak i w klubie PiS, zanim zaproponuje jakiekolwiek zmiany i te negocjacje idą mu marnie. Gdyby na miejscu Niedzielskiego znalazł się ktoś z silnym mandatem politycznym nadanym przez Kaczyńskiego, to z całą pewnością mielibyśmy do czynienia ze zmianą na gorsze. Polityczny nadgorliwiec z poczuciem władzy to dużo bardziej niebezpieczna mieszanka, niż obrotowy technokrata na posyłki. Niedzielskiego nie da się strawić, ale na szczęście on kompletnie nic nie znaczy w procesie decyzyjnym, dlatego jego ewentualna dymisja nic dobrego nie wniesie.

Reklama

37 KOMENTARZE

  1. Niedługo naród może mieć zupełnie inne marzenia – o ciepłej wodzie w kranie i świecącej się żarówce. W Sylwestra Niemcy planują definitywnie wyłączyć 3 bloki jądrowe, co stanowi prawie 4 tysiące megawatów. To bardzo dużo, jak na rozchwiane i przeciążone systemy energetyczne. W styczniu mogą zacząć się wyłączenia energii i wtedy naród przypomni sobie “klimatyczne” szaleństwa partii rządzącej oraz komu zawdzięcza likwidację naszej suwerenności energetycznej. Może wtedy się Niedzielskiemu jakoś upiecze.

      • Nie oglądałem jeszcze tego filmu, ale wygląda na to, że jego fabuła to propaganda podprogowa dostosowana do obecnej rzeczywistości. Mianowicie ludzie nie wierzący w kometę zmierzającą ku Ziemi to tacy “antyszczepionkowcy” i “denialiści klimatyczni”, którzy lekceważą “straszliwe zagrożenia”, a “naukowcy” z tego filmu bijący na alarm, to tacy właśnie Niedzielscy czy Jakuby Wiechy.
        Zresztą grający w tym filmie główną rolę DiCaprio sam wyłożył gawiedzi, jak ma go interpretować:

        “By krótko opisać “Nie patrz w górę”, użyłbym analogii współczesnej kultury i naszej niezdolności do słuchania prawdy naukowej, mówi DiCaprio w powyższym materiale wideo. Już teraz odczuwamy skutki kryzysu klimatycznego, a świat na przestrzeni lat zmieni się w inne miejsce. Kiedy pojawił się COVID, ogromne wątpliwości co do współczesnej nauki stały się jeszcze bardziej oczywiste. Przez ostatnie 20 lat mówię o tym i słucham wypowiedzi niezwykle inteligentnych ludzi na ten temat.
        To bardzo śmiały film. Pod wieloma względami odbija naszą kulturę, realia złych dla nas wiadomości, jak i czy my jako gatunek możemy ewoluować, by skupić się na tym, co ostatecznie jest najważniejszym problemem, z którym w historii cywilizacji zmierzyła się ludzkość”
        https://www.filmweb.pl/news/%22To+bardzo+%C5%9Bmia%C5%82y+film%22+-+DiCaprio+wyja%C5%9Bnia+%22Nie+patrz+w+g%C3%B3r%C4%99%22-144991

        • Jeżeli nie oglądałeś tego filmu, to zobacz koniecznie i nie sugeruj się opisem. W filmie na pierwszym planie wysuwa się bezmiar ludzkiej głupoty. Ta infantylność ludzi wylatuje tam wszędzie. Moim zdaniem czarnogłowi pokazali co o nas myślą i za kogo mają. Polecam. Genialny film.

        • Witaj @kłębek nerwów
          Film jak film. Warto obejrzeć jako rozrywkę. Polecam tak polecam wyrobić sobie opinie samemu a nie czytać bełkotliwe wypociny lliteratów samozwańców w temacie. Pastisz na rzeczywistość im wyszedł aż po scenę po napisach końcowych. Felieton czy dwa temu wspomniałem o nim, znaczy o filmie, ale kto by tam protodziadersa czytał. Młodzi tęczyści specjaliści od bytu bardziej mniej skomplikowani ;-).
          Ta rozrywka jest obrazem zastępującym tysiące słów. Tysiące słów których nie muszę pisać by wyjaśnić dlaczego jesteśmy w d..pie. Dlaczego inercyjnie w piach.
          Acz pamiętaj że to rozrywka jest 🙂
          Pozdrawiam serdecznie.

  2. Szpitale to w tej chwili obozy zagłady. Ludzie wchodzą o własnych siłach chorzy na cokolwiek a wyjeźdżają w plastikowym worku z doklejonym covidem.
    Na czele czegoś takiego może stać tylko totalnie teflonowy cyborg. Służba zdrowia to ludobójcze, korupcyjne bagno. “Nadmiarowe zgony” zostaną z nami na zawsze, nawet dłużej niż kagańce. Nie wierzę, że ktokolwiek będzie w stanie suszyć to bagno.

    • Chyba faktycznie jakby na to wychodziło – przerażony Michalkiewicz pobiegł do szpitala, a teraz przechodzi rekonwalescencję po… bezobjawowym zakażeniu wirusem.
      Jaja jak berety, ale ta psychopandemia ma to do siebie, że w pierwszej kolejności odbiera ludziom rozum. Widać rękę fachowców.

      • Niestety… dziwny jest ten świat. Jak to jest, że z biegiem czasu upadają wszystkie autorytety? Teraz okazuje się, że Dziwisz wiedział pierwszy, dopiero Jan Paweł II. Nie wspomnę o Wałęsie, co na świecie ma mit nie do ruszenia. Co do Michalkiewicza, to koniec końców okazał się niewart zaufania bynajmniej nie teraz, ale gdy – on, cwaniak i prawnik – podniósł klangor, że musi wykupić mieszkanie i naciągnął na to naiwnych ludzi, co jak na kogoś kto całe życie głosił liberalizm i potępiał socjal jest megakompromitujące. Okazuje się, że autorytety żyją zupełnie w kontrze do zasad, które wpajają maluczkim. Dno.

        • @ Info2
          To wszystko wygląda na czas selekcji, tak by można było odróżnić ziarno od plew. Padają i kompromitują się różne “autorytety moralne”, a test przechodzą tylko nieliczni. Kiedy ten cały “zajob” się skończy, to gówno na upadłych pozostanie. Oby dożywotnio.

          • To prawda. Mamy czas bezmiernej głupoty, plandemia dla średnio inteligentnego człowieka dawniej byłaby do zdemaskowania już dawno, nie dziwne więc, że dla jej podtrzymania wykorzystuje się znane nazwiska. Chyba dostanę zawału gdy któregoś dnia przeczytam, że Braun kończy się na covid pod respiratorem i błaga o modlitwę…

        • @ Info2
          Odnośnie hipotetycznego Brauna pod respiratorem. To każdemu może się zdarzyć i wtedy prośba o modlitwę jest czymś naturalnym. Bardziej chodzi mi o skurwienie za pieniądze. O kłamstwa, stręczenie do eksperymentalnych preparatów medycznych, segregację i prześladowanie inaczej myślących, o ślepotę “dziennikarzy śledczych” i tym podobne praktyki.

          • Nie tylko za pieniądze, czasem za władzę, a czasem ze strachu. Aż sobie zacytuję na tą okoliczność:
            “I Bestii pokłon oddali, mówiąc: Któż jest podobny do Bestii i któż potrafi rozpocząć z nią walkę?”
            No więc kłaniają się na wyścigi aż furczy.

  3. Dziennikarz nie mógł zadać pytania Niedzielskiemu podczas konferencji prasowej bo nie miał maseczki, internauci nie mogą wstawić komentarza do artykułu w niezależna.pl (ale jaja ale jaja).
    https://niezalezna.pl/424408-nie-bedziemy-wzywac-policji-ale-nie-zada-pan-pytania-dziennikarz-nie-mial-maseczki-na-nosie

    Jeszcze niedawno na konferencji prasowej Ziobro i Kaleta na przemian podczas wypowiedzi ściągali i zakładali maski i nikomu to nie przeszkadzało. Normalnie cyrk.

  4. @Info2
    Odnośnie skurwienia prawicowych autorytetów już się wypowiedziałem:
    https://www.kontrowersje.net/rewolucja-na-ulicy-skonczyla-sie-zenada-i-popisowym-numerem-jkm/
    Michalkiewicz dołączył do tego parszywego towarzycha. Im starszy, tym bardziej przemądrzały. Nawiązując do mojego, drugiego komentarza, pod powyżej podlinkowanym wpisem. Również on mędrkował o tym, co powinni uczynić Polacy, gdy szalał huragan historii. Także jego, kowidowy zefirek, zdmuchnął na śmietnik. Podejrzewam, ze smutkiem, że to nie koniec. Mało nas zostanie u kresu tej drogi. Nie wiem, czy wielki reset się powiedzie, czy posypie. Jednego jestem pewien. Lepiej wytrwać na stojąco, niż kundlić się na kolanach.
    Wracając do tematu niniejszego artykułu. Nie istnieje już naród polski, nade wszystko wolność i honor miłujący. Znów wrzucę, moim zdaniem, trafne porównanie:
    Dzisiejsi Polacy mają tyle wspólnego z dzielnymi wilkami, czyli żołnierzami niezłomnymi, co obecni Grecy z Leonidasem. Kiedyś byliśmy pierwsi do bitki i do popitki. Teraz jedynie narzekamy na to, że władza sobie z plandemią źle radzi. Tfu!
    Spadliśmy, jako zbiorowość, na dno, jeśli idzie o poczucie własnej godności, że o rozumnym postrzeganiu rzeczywistości nie wspomnę. Sanitaryzm by nie zaskoczył w, nomen omen, zdrowym społeczeństwie. Każda władza próbująca wprowadzać idiotyzmy w rodzaju:
    zakrywanie twarzy szmatą, czy zamykanie restauracji, zostałaby zniesiona. Biernym, a jeśli to by nie wystarczyło, czynnym oporem. Adam Niedzielski nie jest problemem, to mentalność zdecydowanej większości mieszkańców naszego kraju stanowi przyczynę, że jesteśmy w…
    Wszyscy Państwo wiecie gdzie, więc słów wulgarnych, tym razem, nie użyję.
    Totalitaryzm nie bierze się z woli pojedynczych patologicznych osobowości. Takie jednostki wykorzystują po prostu panujący aktualnie klimat intelektualny i poziom dojrzałości psychicznej ogółu. Obecnie królują u nas nieuctwo, oraz porażająca płytkość emocjonalna. Dlatego, na wyznawców świrusa, działają lewe statystyki i narracja, którą określiłbym jako tandeta i przekaz zgodny z percepcją głupiego, rozpuszczonego nastolatka.
    Właśnie dlatego Adam N, w rzeczywistości, nic nie znaczy. On nie kreuje obecnej, żałosnej rzeczywistości, on ją obrazuje. Gdyby jutro ministrem plandemii został Bolesław Piecha, to wyłącznie gadająca morda w telewizorni się zmieni. Patologia pozostanie, gdyż jej źródło tkwi w, pożal się Boże, wyborcach. My, “oszołomy” stanowimy, maksymalnie, 5% społeczeństwa. Cała reszta, póki co, życzy sobie mieć u steru zwyrodnialców w typie Niedzielskiego.

    • @ Ufol
      Myślę, że trochę przesadzasz z osądem Polaków (nie mylić z polskojęzycznymi mieszkańcami Polski). Kilka razy o tym wspominałem w różnych miejscach z kontrowersjami włącznie. W Polsce, prawie cała wierchuszka partyjna zarówno z lewej jak i prawej strony jest wyznania handlowego. Dokładając do tego kastę i media (też handlowcy i też z obu stron), mamy totalną kontrolę najważniejszych instytucji w kraju. Od wielu lat, poziom edukacji w Polsce (i nie tylko) spada, produkując dyplomowanych półanalfabetów, którym można sprzedać wszystko. Generalnie więc zgadzam się z Twoim osądem wyrażonym w powyższym komentarzu, jedyna rzecz, z która bym dyskutował to te 5%. Sądząc po rozmowach z rodziną i znajomymi, wydaje mi się, że “oszołomów” jest trochę więcej. Jeszcze więcej jest ludzi świadomych ale zastraszonych i to jest bardzo duży problem. To jest właśnie ta mentalność niewolnika, którą różne parchy nam wciskają od lat. Dużo podróżowałem i niestety ten syndrom niewolnika wśród Polaków jest jeszcze wyraźniejszy za granicą. Byle chłystek w jakimkolwiek kraju mógł się wydzierać na Polaków i większość brała uszy po sobie. Cóż, trzeba swoje robić, stawiać do pionu różnych hansów i mośków i dawać przykład zastraszonym.
      Najlepszego w Nowym Roku!

      • Witaj @Adam66, Dzień Dobry
        Mam wrażenie (może to tylko wrażenie), że pomyliłeś syndrom “niewolnika” z syndromem “odp…cie się od Nas”. Na różne rzeczy owszem pozwalamy i wiele cierpliwie znosimy ale że byśmy …pejski konstrukt żartobliwie nazywany prawem respektowali albo …pejskie dziesięć zasad dla niewolników to już tak nie do końca, choć w rozkładzie średnim zawsze znajdzie się grupa kato-holików, co owe …pejskie prawa dla niewolników będą traktować jak swoje.
        Żyjemy w czasach przenicowanych pojęć, dylatowanych definicji i propagandy zwanej żartobliwie historią. Infantylizm, wiara w mity, we wspomnianą “historię”, w legendy i bajki, w tym niby takie tam narodowe, dla Nas różne koszałki opałki, o jakiś tam powstaniach i niezłomnych. Z perspektyw dekad, wieku, i wielu (bardzo wielu) miejsc na tzw świecie, My jesteśmy chyba ostatnimi którzy rozumieją i cenią tzw Wolność, jak i staromodnie rozumianą normalność, spokojne życie. To jest właśnie syndrom “odp..cie się od Nas”. Nie patrz proszę przez pryzmat jednostkowych przypadków tych którzy ugrzęźli w tyranii i nie mają jak z niej uciec. W wielu miejscach gdzie tyrania żartobliwie nazywana cywilizację, nie dotarła, żyją całe społeczności Nas, cieszące się Wolnością, spokojem i normalnością. Te społeczności w odróżnieniu od okupowanych przez tyranów ziem mają czym się bronić, potrafią to i jak wieści szemrane niosą, czynią to od czasu do czasu.
        Tutaj to…. Ujmę to może taką przenośnią: Przerobienie “Auschwitz” na normalne miasto jest wyjątkowo głupim konceptem. Dodam: choćby nie wiem jak “nowoczesne” było to “Auschwitz”.
        Mógłbym przez faktografie zrobić matematyczną analizę i coś tam pewnie wykazać kto z kim albo raczej kto przeciwko komu i to od wieków, lecz jak to kiedyś napisałem, nie ma nawet zadatków na bohatera powieści Cervantesa.
        Publicznie pewnych rzeczy się po prostu nie podnosi i nie dlatego że tam ktoś słucha czy przytłaczająca większość nie zrozumie. Bardziej z tego powodu że zrozumie zupełnie coś innego.
        Pozdrawiam. Zdrowia, spokoju, normalności i Wolności życzę.

    • Dzień Dobry @Ufol
      Rozumiem Twoją ekspresję i chyba wzburzenie. Ale te “ikony” to…. cóż …literaci. Oni żyją z tego że ględzą i wylewają na “papier”, ale z działaniem u nich słabo. Nigdy nie nap…li się z gestapo, czy generalnie z …pejskimi i i “legendarność” jest raczej jak literacka (cóż za przypadek 😀 ) fikcja, tylko lepiej w słowa ubrana niż np. u pasożytów und hochsztaplerów.
      Pozdrawiam serdecznie.

  5. @Ufol
    Masz rację, wynika z tego, że naprawdę niewiele nas zostanie. Wczoraj spotkałem znajomą, już emerytkę, notabene kowidiankę, która już rok temu gdy mówiłem, że to wszystko jest mistyfikacją, patrzyła na mnie jak na kosmitę i wyczułem, że tylko z grzeczności i ze względu na naszą znajomość nie mówi, co o mnie myśli. W każdym razie ona opowiedziała mi wczoraj, że właśnie zmarła jej ciotka, bo w domu w przeciągu ją przewiało, a ponieważ była leciwa i mocno schorowana, nie przeżyła. I kontynuuje mi interlokutorka, że wpisano tejże ciotce, że zmarła na covid, a ona żadnego covidu nie miała. Ja na to, że widzi pani, tak właśnie podtrzymuje się tę pandemię i nabija statystyki, by straszyć społeczeństwo. ale myliłby się ten, kto miałby nadzieję, że kobiecie wreszcie coś zaświta. Mimo, że sama przed chwilą opisała na czym polega to kłamstwo, znowu popatrzyła na mnie jak na czubka, pożegnała się i poszła.

    Ludziom po prostu nie mieści się w głowach, że to wszystko może być mistyfikacja. To musi być jakaś organiczna niezdolność do samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków. Pewnie podświadomie sami nie dopuszczają takich myśli, gdyż cały ich świat mógłby runąć. Idą w zaparte wbrew zdrowemu rozsądkowi. Przecież w telewizji nie mogą się mylić, a każda – od Trwam po TVN nadaje to samo. W takim świecie ludziom o otwartych i samodzielnych umysłach niełatwo przetrwać. Nawet wyklęty Braun (którego bardzo poważam i cenię i cenię) nie mówi wprost “Żadnej pandemii nie ma”, tylko ucieka się do – słusznego zresztą – wykazywania bezprawia oraz bezsensu podejmowanych przez decydentów działań.

    Abstrahując już od Brauna – rozumiem, że można udowadniać, iż maseczki są bez sensu, gdyż wirus jest mniejszy i to tak jakby stawiać płot by ochronić się przed komarami. Brakuje mi jednak najważniejszego – one są be sensu, po po prostu nie ma żadnej pandemii. Cała reszta uzasadnień jest wobec tego faktu drugorzędna, ale nie ma nikogo w przestrzeni publicznej, kto zaryzykuje i krzyknie, że król jest nagi. Covid to religia i jej zakwestionowanie grozi nawet nie tyle spaleniem na stosie, co ośmieszeniem, a tego wielu boi się nawet bardziej.

    • Dzień Dobry @Info2
      W natłoku różnych koszałków opałków, żadna ze strona, żadna z grup, nie jest w stanie przyjąć elementarnych faktów, wyników badań czy analiz. Nie chodzi nawet o niedostępność tych rzeczy, lecz przytłaczająca większość nie jest w stanie zrozumieć tego co mają przed oczami. Zbyt wąska perspektywa, brak kontrastu, ograniczona dziedzina, odrzucanie innych perspektyw, w ostateczności opaczne zrozumienie. Jakaś nieistotna statystycznie garść sapiens wie w którym miejscu jesteśmy, ale wspomniane błędy powodują że podlegający temu samemu rozkładowi zarządzający tą iluzją rzeczywistości, zupełnie opacznie zrozumieli i rozumieją z czym ogól zwany ludzkością musi się zmierzyć. Że ratunku nie ma a forsowane rozwiązania tylko ten proces przyspieszają.
      Czy to jest prankdemia? W rozumieniu przeszłym, a i w rozumieniu zmienionych zapisów nie jest. Nie zmienia to jednak tego że oryginalne zagrożenie istnieje. Jest incydentalne ale niezwykle skuteczne. Na tyle że obrona jest możliwa w wąskim oknie czasowym w początkowej fazie. Nie jest to też zagrożenie naturalnego pochodzenia.
      Zupełnie równoległym jest wszystko obok, co najczęściej z braku wspomnianego zrozumienia a sporadycznie w sposób zamierzony czyni prankdemię pełzającą lecz realną na tyle że notujemy nagłych zejść więcej niż w najgorszych momentach choroby zwanej drzewiej obiegowo grypą. @smartboy wyżej napisał krótko, ja felieton czy dwa wcześniej. Z odpowiedniej perspektywy wygląda to jak pełzające ludobójstwo. Mniejsza czy zamierzone czy nie. Przyspieszające. Wystarczy trochę (no więcej niż trochę) Matematyki i Rachunków. Trochę Nauki (tej prawdziwej). Badań i analiz. Tego nie załatwi się niestety tabelką w excelu i wykresem pod tezę.
      Gdyby nie tragiczne w faktach to zabawnym by się wydawało to że całą masa debili funkcjonalnych bełkocze o jakiś tam ładach, nowej normalności, wielki resecie i cyfrowej przyszłości. To wszystko to bełkot. Jeśli nie nastąpi faktycznie jakiś przełom, na miarę cudu wręcz, to te wszystkie ideologiczne i polityczne “największe bzdury ever” będą tylko wzajemnym pocieszaniem się przed całkowitym upadkiem.
      Jesteśmy w d..pie.
      Inercyjnie w piach.
      Pozdrawiam

      • Cześć Ważniaku
        Nie wydaje mi się, by wielki reset, cyfrowa przyszłość itp. to był jakiś bełkot. A nagłych zejść jest więcej, gdyż ludzie pozbawieni są dostępu do opieki zdrowotnej. Nie ma się co dziwić, że ktoś z zawałem umiera, bo pod szpitalem musi czekać na wynik testu zanim go wpuszczą i udzielą pomocy. Takich sytuacji jest multum. Dodaj do tego “szczepionki” oraz strach, który sprzyja wszelkim zachorowaniom i oto masz żniwo kowidowe.

  6. Miną lata, i wnuk spyta dziadka:
    – dziadku, opowiadasz że kiedyś był lepszy świat, ludzie byli wolni. Gdzie byłeś i co robiłeś gdy wprowadzali niewolnictwo?
    – Wiesz wnusiu, nosiłem szmatę na twarzy i nie wierzyłem w teorie spiskowe.

    Zdrowia i wolności w Nowym Roku.

    • Czyli po prostu jest okupantem i nie mam obowiązku stosować się do praw okupanta. To jest wojna tylko jeszcze do nas nie strzelają. Skoro nie podlega jurysdykcji polskich sądów to może nam wyrządzić dużo większe świństwo i pozostanie bezkarny? Tak to mam rozumieć ?