Reklama

Wczorajszy incydent, jaki miał miejsce podczas meczu Danii z Finlandią jest jednym z wielu przykładów na to, jak prymitywnymi środkami generuje się emocje społeczne, które przesłaniają jakiekolwiek racjonalne myślenie. W piłce nożnej takie przypadki zdarzają się rzadko, ale nie jest też prawdą, że Eriksen jako pierwszy i jedyny stracił przytomność w czasie meczu. Były znacznie tragiczniejsze zdarzenia z udziałem młodszych piłkarzy, na przykład 24-letni Fabrice Mamba doznał zawału w czasie meczu Boltonu i dopiero po 78 minutach odzyskał przytomność. Polski piłkarz Bartosz Bacza doznał zawału serca w czasie treningu i niestety zmarł, ale kto by o tym wiedział i pamiętał, w końcu mówimy nie o Realu Madryt, tylko Polonii Przemyśl.

Zawał Eriksena wywołał cały szereg emocjonalnych reakcji, ponieważ zdarzył się w czasie Euro 2020 i zobaczyło ten dramat miliony ludzi. Dalej sprawy potoczyły się same, wystarczyło kilka głupich komentarzy w studiach sportowych i na forach internetowych, aby wszystko stanęło na głowie. Dzień w dzień tysiące osób doznaje zwału, traci przytomność, w szkole, w pracy, w tramwaju, na ulicy. Nikt z tego powodu nie zamyka szkół, sklepów, ruchu drogowego. Istnieje cały szereg dyscyplin sportowych, gdzie ciężkie kontuzje i śmierć są wręcz wpisane w „ryzyko zawodowe”, od wyścigów samochodowych, przez zawody żużlowe, aż po himalaistkę. Tylko w polskiej lidze żużlowej dziesiątki razy karetki zabierały zawodników po ciężkich i tragicznych wypadkach. Grobów himalaistów nie policzy nikt, zwłaszcza tych mniej mądrych, którzy uprawiają „wspinaczkę zimową”. Na żużlu zawodów nie odwoływano, Himalaje nadal są „czynne”. Eriksen po prostu doznał kontuzji, tak to się dokładnie w piłce nożnej nazywa, nie on pierwszy i nie ostatni, zwłaszcza, że sport zawodowy ma tyle wspólnego ze zdrowiem, co zażywanie heroiny.

Tak wygląda, momentami brutalna rzeczywistość, cała reszta to emocjonalna tandeta, na której żeruje masa cwaniaków, używając najtańszego populizmu. Pierwsi krzyczeli, żeby natychmiast przerwać mecz, bo kontynuowanie byłoby barbarzyństwem. Dlaczego, pytam grzecznie? Czy zawał Eriksena wywołali koledzy z drużyny, przeciwnicy, sędzia, publiczność na stadionie albo przed telewizorami? W jakich innych okolicznościach z powodu choroby jednego zawodnika, pracownika, czy nauczyciela zamyka się stadiony, zakłady pracy, szkoły? Co ta tandetnie emocjonalna i populistyczna decyzja by zmieniła, poza tym, że tabuny cyników mogłyby się pokazać w roli empatycznych humanistów. Na Eriksenie jeszcze nie jeden zarobi, a pionierzy już odliczyli wpływy z reklam organizując lekcję pierwszej pomocy online, bo przecież „nawet jeśli jednej osobie uratuje to życie, to warto było”. Nikomu to życia nie uratuje, za tydzień nikt nie będzie pamiętał ani o tym, że uciskamy 30 razy na dwa oddechy, ani o tym, że taką „fantastyczną akcję” zorganizowano. Żyjemy w świecie wirtualnej torpedy informacyjnej, po wszystkich tematach wszyscy się ślizgają, a prawdziwe tragedie to tylko wiersze i pozycje arkuszu Excela.

W Polsce w pełnym osamotnieniu zmarło 140 000 ludzi, którzy umrzeć nie musieli. Odmówiono im prawa do leczenia, a gdy w stanie ciężkim i krytycznym do szpitala w końcu trafili, to ich bliskim powiedziano, że zmarli z własnej winy, bo za późno się do szpitali zgłosili. Zawał Eriksena jeszcze przez tygodnie będzie analizowany, 140 000 zgonów podsumowano jedną „przyczyną” – zmarli sami są sobie winni. Bliscy nie mogli odwiedzać chorych w szpitalach, w pogrzebie pozwolono brać udział tylko pięciu osobom. Większość z tych, którzy z taką empatią chcieli przerywać mecz z powodu kontuzji piłkarza, kpi, kłamie i powtarza propagandowe brednie na temat śmierci tysięcy Polaków. Empatia to jest coś zupełnie innego niż hipokryzja. Przypadek Eriksena, jak wiele innych przypadków, pokazuje, że jeden zawał jest wart 140 000 zgonów, wszystko zależy od tego, kto umiera, kto doznaje zawału i kto mówi w telewizji.

Reklama
Poprzedni artykułMerkel zapowiada III dawkę, Johnson po „wyszczepieniu” UK walczy z zakażeniami
Następny artykułAmeryka na niebezpiecznym zakręcie…
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

15 KOMENTARZE

  1. Wszystko jak zawsze trafne i słuszne. Faktycznie największą i najmniej wyeksponowaną hańbą obecnej “pandemii” jest tragiczny los tych wszystkich ludzi którym nie dano szansy na skuteczne leczenie, który musieli sami w zaniedbaniu umierać w szpitalach i na ulicy, którym odebrano możliwość godnego pożegnania z bliskimi, i tak dalej… Niemniej barbarzyński i okrutny jest los “mieszkańców” (lepiej byłoby napisać “więźniów”) wszelkich DPS-ów oraz innych “domów opieki społecznej”. O tym wszystkim stanowczo zbyt mało się mówi.
    W smutnym przypadku Eriksena jest jednak “drugie dno”. To kwestia domniemanego (na razie nie potwierdzonego) niedawnego szczepienia tego piłkarza. Czy on się rzeczywiście niedawno zaszczepił, czy- i jaki- owo szczepienie mogło mieć związek z jego zawałem? To są dobre pytania. Osobiście trudno mi uwierzyć, aby tej klasy zawodnik, na tej klasy zawodach ot-tak sobie dostał zawał. Przecież tacy zawodnicy są dość starannie monitorowani zdrowotnie, a stan przedzawałowy obecnie wykryć nie jest trudno. Jakoś więc nie przychodzi mi łatwo uznać, że ten zawał serca to był jeden z wielu “wypadków przy pracy”. Chyba nie ta liga i nie ten poziom zawodowstwa. Oczywiście mogę się mylić – i obym się mylił. Ale trzeba obecnie czekać, czy podobny incydent nie zdarzy się jakiemuś innemu piłkarzowi. Oraz obserwować czy- i jakie- będą reakcje propagandy na ewentualne informacje o niedanym szczepieniu Eriksena. Te okoliczności sprawy mogą nam wiele powiedzieć

  2. Mam jednak nieodparte wrażenie, że coś może być na rzeczy. Wczorajszy tweet o tym, że Eriksen zaszczepił się Pfizerem 31 maja, nie jest już dostępny. Jest kopia, która też może zaraz zniknie:
    https://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:TtvF4ZpXUAEJ:https://twitter.com/ya_yo2/status/1403793639390711810+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
    Owszem przypadki zawału piłkarza zdarzają się. Ale stopień przebadania zawodnika Inter Mediolan i uczestnika Euro, jednak nie jest takie jak Pogoni Przemyśl, z całym szacunkiem.

    • @Iwonn
      Masz bardzo dobre wrażenie.
      Pytanie jest nie o to czy dużo pogrzebów będzie tylko jak dużo. Ja już mam listę kogo prawdopodobnie z bliskich i znajomych będę odprowadzał.
      Dorośli jak semantycznie nazwa wskazuje są dorośli, choć definicja którą tzw politycy z tzw prawnikami uknuli ma się nijak do dorosłości faktycznej. Mendycy with dzieciofilen mają jeszcze inne wyobrażenia. Mniejsza. Jako dorośli sami podejmują decyzje więc ratować ich samych nie ma sensu, bo nie uratuje się tych co uratowani być nie chcą (wiem, powtarzam się). Byłoby to zresztą przeciw skuteczne, bo walka ze skutkami to jest właściwie trochę jak dolewanie benzyny do ognia. To jest pierwszy błąd w byciu “przeciw”. Im bardzie się podważa wersję zindoktrynowanych tym bardziej umacnia się ich stanowisko.
      A ostrze trzeba wymierzyć w przyczynę całości. Jak ktoś ma guza to się nie wcina zdrowej tkanki tylko guza, no może trochę podejrzanej tkanki wokół. I trzeba to zrobić na możliwe wczesnym stadium bo jak jest złośliwy i przerzuty będą na większość organizmu to będzie “po ptakach”. Kolejny pogrzeb.
      Tyle teorii.
      Bo jakoś tak nie ma co liczyć że da się zespół do tej operacji pozbierać, a czasy takie że nawet dzieciofile mogą kandydować, zostawać preziami i imunitetować się, przy czym dzieciofilstwo proszę dla zrozumienia zabariwć pejoratywnie negatywnie.

  3. Przypadek Eriksena może być jednostkowym zdarzeniem niezwiązanym ze szczepieniami przeciwko covidowi. Natomiast jeżeli pojawi się więcej tego typu zdarzeń wśród sportowców i młodszych wiekiem celebrytów, to już będzie to dzwonek na alarm. O ile masowi wyszczepiacze są w stanie ukryć przedwczesną śmierć przysłowiowej babci Kowalskiej czy dziadka Nowaka, to nie są tego w stanie zrobić w przypadku młodych, znanych osób.

    Niestety na wyciągnięcie z tego wniosków jest już za późno. Kilkanaście milionów Polaków przyjęło zastrzyki i tego już nie da się odwrócić. O ile okazałyby się one szkodliwe, to możemy już tylko czekać na skutki. W takim przypadku będziemy je zawdzięczać Kaczyńskiemu, Morawieckiemu i ich całej lucyferiańskiej bandzie.

  4. Na moich oczach umarl chlopak. Nie znalem go bo byl z przeciwnej druzyny. To byl tylko sport amatorski, nikt nie wypruwal sobie flakow. Ja zadnych zgonow po szczepionkach nie widze, ale nie wykluczam ze po 5 dawce sie zaczna. Glownie u starszych. A co do polityki lockdownu to nie po lekarz wybral taki zawod by przy zagrozeniu unikac pacjentow. Nie po to ludzie umierali na wojnie by teraz ktos im zabranial im wyjsc do pracy czy nawet do lasu, tylko dlatego ze przyszla nowa grypa i trzeba sie schowac pod pierzyne. Jesli na Bialorusi zmarlo 2 razy tyle, to znaczy ze tak mialo byc. Jesli w Szwecji zmarlo 4 razy mniej to tez tak mialo byc.

    • Ale TY nie musisz widzieć. Kuluary walczą o życie a że tam co trzeci to straszna pleciuga to i “wieść gminna” taka że po zaćpaniu zmarło dwa rzędy wielkości więcej niźli po prawdziwym wirusie (bo wbrew sterowanemu ministernie agencjiprzekazowi taki wirus jest i został wyizolowany acz od sierpnia roku pamiętnego jego zaraźliwość jest incydentalna).
      Z drugiej strony jeszcze w żadnym labie nie udało się nikomu nic trwałego “poszczepiać”. Wcześniej czy później, jak nie z pomocą to z udziałem “matki natury” się rozpada.
      Już to napisałem raz tutaj (conajmniej) że oficjalne i mendiów i od mendyków dane to sobie można obok czekoladowego orła wsadzić.

  5. Christian Eriksen dostał zawału a dziennikarze i goście studia tvp sport zachowywali się, jak gdyby na stadionie miał miejsce zamach bombowy. Z dziesiątkami zabitych i setkami, jeżeli nie tysiącami, ciężko rannych. Poziom tandety tzw. mediów głównego nurtu wciąż mnie zaskakuje. Nie wyobrażam sobie, iż można być bardziej zakłamanym, infantylnym, histerycznym, prostackim, czy niedouczonym. Zawsze okazuje się, że jednak potrafią zejść jeszcze jeden szczebel niżej. Podchodzę do sprawy na chłodno, ponieważ należę do grona kibiców piwnych. Tzn. nie rozumiem ludzi, którzy autentycznie emocjonują się sportem. Dla mnie to najprostsza rozrywka. Otwieram browara i słucham sobie meczu. Ot i cała filozofia. Ale żeby czymś tak błahym się przejmować?
    Mała notka historyczna z zeszłego roku. Zatrzymali w marcu wszystkie rozgrywki. Na szczęście Białorusini oparli się zbiorowemu obłędowi. Ich liga grała, z kibicami na trybunach. Przełączyłem się zatem na mecze naszych dzielnych wschodnich sąsiadów. Dlatego, w niniejszym komentarzu, pragnę wyrazić podziękowania dla wszystkich osób decyzyjnych na Białorusi. Dzięki nim spokojni, piwni kibice, mogli zachować dobry stan ducha. Normalny człowiek potrzebuje bowiem także prostych przyjemności. Np. kibicowania.
    Wracając do wczorajszego meczu;
    Wypada pogratulować Finom. Sprawili sensację, bo nikt, z ekspertów, na nich nie stawiał.

  6. Media to prostytutki, a tluszcza po prostu nie moze sie przejac tysiacami zmarlych, bo musialaby sie przejac swoja wlasna przyszloscia. A media i sport w szczegolnosci, to wlasnie nic innego jak teatr, ktory ma nas zajac i oderwac od rzeczywistoscie i myslenia o sobie i swojej przyszlosci. Dlatego w krajach, w ktorych jest najwiecej mediow spoleczenstwa karleja i upadaja. Jesli sposrod moich znajomych z LO wiekszosc nie pracuje w swoich pseudo-zawodach humanistyczno-spolecznych, tylko udaje “dziennikarzy”, to o czyms swiadczy. Nasze panstwo jest teoretyczne, a dzisiejsza hossa “dziennikarska” oplacana przez BigPharme i pozyczki z Niemiec tym szybciej doprowadzi do jego calkowitej likwidacji. Mam nadzieje,ze MK sie nie obrazi za to co napisalam, poniewaz sam wielokrotnie definiowal swoja profesje wyuczona.

  7. Dane ostateczne i nie przysluguje prawo do odwolania!!
    Zroznicowana populacja Polonii w Szwecji wynosila w ostatnich latach 85 517, 88 704, 91 180, 92 759, 93 722, 93 762 osob. Umieralo nieco powyzej 400 a pozniej 451, 493, 473, 524. Uwzgledniajac trend demograficzny i niski poziom grypy w 2019 prognoza zgonow na rok 2020 to bylo ok 495. Zmarlo 524. Nadwyzka 6% przy naprawde nie latwych warunkach zyciowych jak np czesta nieznajomosc jezyka, przeludnienie miast i slaba integracja.
    Sami Szwedzi nadwyzki 5% a Dunczycy i Norwedzy 0%. Azjaci i Afrykanczycy padali jak muchy, jak na calym zachodzie. Brak danych za 2021 poza tym ze cala Szwecja nadwyzki ma 0…………………
    W Polsce wzrost smierci ponad prognozy wynosil na koniec roku 62 tys a teraz 115 tys, czyli odpowiednio 15% i 28% gdyby liczyc pod okres 12 miesiecy…….