Reklama

Wiem, wiem, niech się nie biorę za pisanie o piłce, bo nie mam o tym pojęcia! Otóż mam i to nie tylko teoretyczne, ale praktyczne. Za młodego „też byłem murzynem”, grałem w juniorskiej drużynie, piłka była całym moim młodym życiem. Z kolegą „Jeżem” ścigaliśmy się na znajomość składów piłkarskich i wyników meczów, które się odbyły, gdy my mieliśmy po dwa lata. Takie nazwiska jak Lato, Tomaszewski, czy Boniek były wiedzą frajerów, my się popisywaliśmy Banasiem, zanim Banaś był modny, wiedzieliśmy kim był Maszczyk, Bulzacki, Kapka. I co w tym jest wielkiego? Pasja! W latach osiemdziesiątych nie było Google, wiedzę czerpaliśmy od rodziców i z grubych zeszytów wyklejonych artykułami z „Przeglądu Sportowego”. Do dziś czuję na tyłku wypłatę, jaką otrzymałem od rodziców po wymianie akwarium za taki właśnie zeszyt.

Pan prezes Zbigniew Boniek jest starszy ode mnie, on musiał przechodzić przez te i jeszcze większe pasje. Pokolenie moich rodziców kopało „szmaciankę”, my już mogliśmy grać „gumiakiem”, a po „Pierwszej Komunii” skórzakiem. Co się stało z pasją Zbigniewa Bońka? Tego nie wiem, może sommelier Bońka będzie wiedział, ale jedno jest pewne, w sporcie polityką można wygrać jedynie przy zielonym stoliku. Przez lata polską piłkę ustawiał jeden „Fryzjer” i banda sprzedajnych działaczy, nie wykluczając trenerów. Całość widziała ekipa PZPN i w zasadzie tym zarządzała. Szczyt patologii niekoniecznie przyszedł za kadencji Laty, on był jedynie najgorszy od strony PR, cała reszta działaczy zwanych „leśnymi Władkami” działa nadal lub wyznacza następców. Przez kogo został wybrany Boniek na szefa PZPN? Naturalnie przez tę samą bandę skorumpowanych półanalfabetów. Dlaczego wybrali Bońka? Bądźmy poważni, przecież nie dlatego, że Boniek miał być wielkim reformatorem, czytaj kimś, kto na starcie „leśnych dziadków” pogoni na zbitą twarz. Boniek to polityczny cwaniak, z nadzwyczajnymi zdolnościami do dryfowania w każdym politycznym bagnie. Z jego wspólnych imprez z politykami, od lewa do prawa, można nakręcić serial. Typowy pan działacz, do tańca i do różańca, on dogada się z każdym. Do politycznych zdolności dochodzi gigantycznego ego, które w zderzeniu z realnym potencjałem pryska jak bańka mydlana.

W czasie swoich kadencji Boniek nie zrobił z polską piłką nic dobrego, jakieś śmieszne reorganizacje ligi, czyli wizytówka każdego nowego prezesa. Jakaś kosmetyka w postaci wprowadzenia młodzieżowca do składów ligowych drużyn i tyle. Cała reszta to ciężka praca Bońka dla Bońka. Jedyne, co Boniek poważnego załatwił w PZPN przez dwie kadencje, to stanowisko wiceszefa UEFA dla Bońka. Organizacja i patologia w polskiej lidze ma pełne odzwierciedlenie w startach pucharowych i tutaj zawsze się słyszy od rozmaitych demagogów, że „prezes PZPN nie wychodzi na boisko”. Nie słyszało się tego przy jako tako udanym Euro 2016, wtedy to była zasługa Bońka i nikt nie krzyczał „j…ć PZPN”, a powinien, dzień w dzień przez wszystkie kadencje. Boniek podejmował dwie kluczowe decyzje dla reprezentacji Polski i obie był fatalne, bo zbudowane na jego polityce i rozdętym ego.

Trener, który nie osiągnął nic wielkiego w klubowej piłce, został selekcjonerem według dwóch kryteriów: tani i nie przykryje blasku Bońka. Tak popularny „Wuja”, oficjalnie Jerzy Brzęczek, został trenerem reprezentacji. Zwolnienie Brzęczka i zatrudnienie Sousy, to w zasadzie decyzje podlegające kodeksowi karnemu. Kiedy cała Polska widziała, że z Brzęczkiem ta reprezentacja nie ugra już nic, Boniek jako jedyny zajmował przeciwne stanowisko. Potem odczekał parę miesięcy i Brzęczka zwolnił na parę miesięcy przed eliminacjami do MŚ. Po co? Nie po co, ale dla kogo! Dla Bońka i jego ego, chodziło wyłącznie o to, aby Boniek decydował o zmianie trenera, nie kibice i dziennikarze. Wybór Sousy, który jest wręcz kopią Brzęczka, trener ligowy, kojarzony z seriami porażek i kompromitacji, nastąpił przez przypadek i po jakiejś rozmowie Bońka z dawnymi kumplami z boiska.

Polska reprezentacja przegrywa nie z braku umiejętności, bo nikt mi nie powie, że Słowacja, złożona głównie z byłych piłkarzy polskiej „ekstraklapy”, ma większy potencjał, czy doświadczenie. Polska przegrywa z braku pasji i przez tę legendarną atmosferę, która jest atmosferą fryzjerską i frajerską. Ta reprezentacja nie potrafiłaby Maszczyka i Bulzackiego odnaleźć w Google, za to żele do włosów, kremy pod powieki i damskie torebki mają opanowane do perfekcji. Patologia w polskiej piłce trwa od lat, ostatnie dobre drużyny reprezentacyjne i klubowe mieliśmy za komuny i tutaj nie ma przypadku, wtedy pasja i chęć przebicia się na Zachód nakręcały piłkarzy. Teraz taki, co grzeje ławę w niemieckiej albo włoskiej lidze jest „polskim Messim”, to jakie wrażeniem na nim zrobi jakiś tam Sousa?

Uczciwie trzeba powiedzieć, że nie Zbigniew Boniek, polityk z rozdętym ego, zbudował tę patologię zwaną PZPN i polską ligą, ale to Boniek ją udoskonalił PR–owo, czym wyrządził kolosalne szkody. Ludzie uwierzyli, że to inny PZPN i inni działacze, inna organizacja i nie ma w niej „Fryzjerów”. Współcześni „fryzjerzy” działają w pełni legalnie, ustawianie meczów zastąpiono bandyckim handlem piłkarzami i tak w ciągu jednej rundy drużyna klubowa potrafi stracić połowę składu, patrz Lech Poznań. Potem większość z tych piłkarzy po roku, dwóch grzania ławy „na Zachodzie” wraca do polskiej ligi, ale nie jako zdolna młodzież, tylko „zmarnowane talenty”. Jaką Boniek poniesie za tę politykę odpowiedzialność? Taką, jak każdy polityk i Stanisław Anioł – dostanie awans i stołek w UEFA. PZPN jest do zaorania natychmiast, choćby kosztem wykluczenia Polski z eliminacji MŚ, które w zasadzie już przegraliśmy. Nie ma w tym apelu nic oryginalnego, ale na tym właśnie polega cały problem z polską piłką, że nie zaczyna się od rzeczy podstawowych, tylko bredzi w kółko te same frazesy o „atmosferze” i prezesie, który na boisko nie wyjdzie.

Reklama
Poprzedni artykułAmeryka na niebezpiecznym zakręcie…
Następny artykułKaczyński, wicepremier od bezpieczeństwa, nie ustrzegł rządu przed ruskimi agentami
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

10 KOMENTARZE

  1. To ja znam nazwiska o pokolenie wcześniejsze, mnóstwo tych nazwisk, chociaż piłką się mało interesowłem. Brak zainteresowania oznaczał, że grałem codziennie tylko w szkole i na podwórku, nigdy w klubi. A teraz jak przypadkiem włączę w TV jakiś kanał z meczem piłkarskim, to zaraz przełączam na snookera. Tam dzieje się dużo więcej.

    Nie będę epatował tymi nazwiskami, podam tylko jako anegdotę, że był taki Antoni Szymanowski, prawy obrońca. Był na tyle wybitny, że powoływano go nawet do popularnych kiedyś reprezentacji Reszty Świata na organizowane dawniej honorowe mecze z wielkimi drużynami klubowymi. Ten Szymanowski kiedyś bezkompromisowo stwierdził, że w piłkę, to grał tylko on i Kazio Deyna, a pozostali to piłkę tylko podkopywali. Ale rożnica do czasów obecnych jest taka, że przynajmniej im się chciało, bo wsród tych pozostałych byli m. in. widoczni na obrazku Boniek i Lato. Ten ostatni prawdziy koń roboczy.

    Teraz jest tylko kilku tytanów pracy, jak Lewandowski i bramkarze. Poza tym w nogę reprentują nas żelki bez chęci pracy i bez talentu. I chyba nawet bez twarzy, bo np. takiego Krychowiaka, o którym jakoś głośno, kojarzę bardziej od dupy strony, jak na fimiku z francuskiej plaży jego flama wpycha mu palec. Taki żart i taki poziom, ale motłoch od tego się nie odrwaca, tylko płaci za oglądanie debili.

    To nie PZPN jest patologią, tylko piłka nożna. PZPN-u nikt nie zaora, bo jest on ściśle wpisany we współczesność. Piłka nożna to jest to samo co telewizyjne turnieje “talentów” w różnych dziedzinach rozrywkowych. Czyli wentyl dla marzycieli o pieniądzach i sławie, które jakoby każdemu się należą. Z tym, że większość wyjców albo pląsaczy wcześniej czy później i tak trafi do jakiegoś działu obsługi klienta i tyle z ich karier zostanie. Natomiast kopacze mają tu lepiej, bo wielu patałachów może trafić do jakijś dalekiej dolnej ligii i swoje tysie dostanie.

  2. A ja zauważyłem pewną regularność. Wszyscy nasi sportowcy co wzięli udział w naganianiu królików do eksperymentów medycznych (byli na plakatach wyszczepiania lub chwalili się tym faktem) dostają bęcki: siatkarze co mieli być mistrzami olimpijskimi (0-3 z Brazylią, porażka ze Słowenią itp.), Iga co miała zdobyć dwa tytuły na Roland Garros – została największą przegraną tego turnieju, wczoraj kopacze; jeszcze do kompletu brakuje lekkoatletów jak nie zdobędą żadnego medalu w Tokio na kowidowych igrzyskach. Karma wraca?

    • Też to zauważyłam. A co do piłkarzy jeszcze przyszła mi do głowy jedna myśl. Że podprogowo mógł zadziałać casus Eriksena. Może nasi czują lekki strach bycia w kolejce do użycia defibrylatora. Ale to tylko taka luźna koncepcja antyszczepionkowca 😉

  3. Jesli wszystko w tym swiecie jest ustawiane, a pieniadze ida nie za wygrana, a za podporzadkowanie sie ustawianiu, to o jakim “sporcie” mozemy mowic? A czy za komuny mecze nie byly ustawione? Polska miala wygrac MS, bo miala byc “Solidarnosc” i oddac majatek zachodnim korporacjom. Wiec “wygrla” zeby sie duch w narodzie podniosl. Kiedy zrozumialam ten prosty fakt przestalam ogladac pilke nozna.

        • Drogie koleżanki. Kopacze pęcherza czy próżna lala to detale. Za to jaki numerek poszedł wielkim papą na czele najstarszego cechu poborców podatkowych. Oczywiście papa się trochę burzył początkowo jak się zorientował że nie o ideolo idzie i nawet go chcieli kilim zrobić (agnostycy z pejsami twierdzą że to ruskie – ale u nich wszystko kojarzy się z ruskimi). Ostatecznie piana ustąpiła bo to nie po pastersku i stolarsku oraz jak wejdziesz między wrony to morduj i żryj gołębie. W Alternatywie głodówka i look na tragiczne w skutkach wypadki wszystkich co ich znać.
          Cóż… z potworami może wygrać tylko większy potwór czyli sprawa jest przesądzona bo to problem u podstaw emocjonalnych, etycznych i moralnych.

  4. Umarla 12 letnia gwiazda tenisa po szczepionce.

    Zrozumieliście to ⁉️
    Trzeba takie informacje drukować + link + rozwieszać po szkołach, żeby dzieci, rodzice to czytali.

    Im więcej znanych osób umrze, tym szybciej zaczną się zastanawiać ‼️

    źródła:
    https://t.me/qpolska/36636
    https://www.ruetir.com/2021/06/12/mourning-in-the-world-of-sport-cloe-died-at-the-age-of-12-curler

    Podaje listę polskich kanałów antyszczepionkowych na telegramie, zbierają one wszelkie ukrywane informacje ze Świata i Polski i możecie je powielać.
    https://t.me/qpolska
    https://t.me/QanonPolska
    https://t.me/wolne_media
    https://t.me/straznicywolnosci
    https://t.me/anon_polska
    https://t.me/KrisAtl
    https://t.me/stopcovid1984
    https://t.me/EpicentrumPolska
    https://t.me/fabnewsjp