granica



share

Niejaki Marcin Król wypowiedział się publicznie, a jego filozoficzne frazy zostały podpisane tytułem profesorskim. Napisałem „niejaki” bez intencji ujmowania profesorowi czegokolwiek, po prostu zupełnie nie kojarzę człowieka, tym bardziej jego osiągnięć. Tak, czy siak i bez wzglądu na moja ignorancję, profesor Król zabłysnął pokonaniem kolejnej granicy i stwierdził, że Kaczyński nienawidzi Europy, ponieważ nigdy nie pił wina w Toskanii i nie pałaszował ostryg w Bretanii. Stąd też taki, a nie inny tytuł felietonu ukazujący bieżącą granicę głupoty i bezradności, która każdego dnia jest przekraczana i za każdym razem pośpiesznie się stwierdza, że to dno. Nic z tych rzeczy, nie ma dna! Bezdenna głupota połączona z desperacją dna mieć nie mogą.



share

Najświętsza ze wszystkich organizacji biznesowo-charytatywnych autorytetem swojego lidera, Jerzego Owsiaka, zorganizowała konkurs. Od kilku tygodni na videoblogu prezes Owsiak składa przyrzeczenie publiczne, którego treść brzmi następująco: „każdy kto rozszyfruje skrót R.W.K.P.W.K otrzyma „koszulkie” od nas (WOŚP)”. Wszelkie tego typu deklaracje podlegają kodeksowi cywilnemu, a ściślej: „Art. 919. § 1. Kto przez ogłoszenie publiczne przyrzekł nagrodę za wykonanie oznaczonej czynności, obowiązany jest przyrzeczenia dotrzymać.” W przypadku działań prezesa Owsiaka często mamy jednak do czynienia nie z przestrzeganiem, ale z łamaniem kodeksu i to karnego. Czas powiedzieć sprawdzam!Swego czasu Polaków bulwersował głośny przypadek ukarania kibiców z Białegostoku za okrzyk: „Donald matole”. Kibice zostali skazani z komunistycznego artykułu: „Art. 226. § 3.



share

Uroczyście przysięgam, że póki żyję nie odpuszczę, choćby mi przyszło skończyć na śmietniku śmieszności, Smoleńsk będzie moim corocznym postanowieniem, aż po rozstrzygniecie. Wszystko się zmienia, ale wyjaśnienia tej morderczej zagadki niczym zastępować nie można, ponieważ w słowie Smoleńsk Pan Bóg lub kosmos przekazał Polakom wszystko, od przeszłości, przez teraźniejszość, aż po przyszłość. Mogę pisać, mogę siedzieć cicho, to nie ma znaczenia, ważne, że zapętlonej symbolami i podpowiedziami tragedii nie zatracę – ślubuję. Obojętnie, z jakich pozycji i perspektywy spogląda się na tę przeklętą ziemię, zawsze widać polską cienką czerwoną linię. Gdy ta granica zostanie przekroczona obudzimy się w cyrkułach, dlatego Smoleńsk, Smoleńsk, po trzykroć Smoleńsk. Po egzaltacji, która towarzyszy wszelkim przysięgom i postanowieniom, czas na spokojne przekazanie powodów. Gotów jestem przyjąć każdą wyłożoną rozumem rację.