Reklama

Z chwilą, gdy zapadł wyrok Trybunału Konstytucyjnego, Kaczyński najpierw zacierał ręce, a potem bardzo szybko wpadł w panikę, co jest dość charakterystyczne dla całego obozu PiS. Nie ma chyba bardziej miękkiej partii, która tak by się dała sterować oporem społecznym, czy nawet komunikatem z TVN. Doskonałym przykładem jest tutaj Banaś, na początku „kryształowy człowiek”, po reportażu TVN wspólnik gangstera i na końcu role się odwróciły, TVN znów zrobił z niego kryształ, a PiS nie potrafi sobie z tym poradzić. Pierwsze protesty uliczne „Strajku kobiet” mogły robić wrażenie na kimś, kto nie rozumie podstawowych mechanizmów społecznych. Było jasne, że wulgarna forma i treść tych spędów, to nie zagrożenie, ale błogosławieństwo dla rządzących. Równie jasna jest przyszłość takich akcji, paliwo wypala się błyskawicznie i trzeba dokładać więcej „wysp…ć” i więcej „j..ć PiS”, czyli jechać na oparach.

Wczoraj była rocznica wyroku TK i towarzyszka Lempart z towarzyszką Suchanow usiłowały odtworzyć atmosferę tamtych dni. Co wyszło? Nie będę się posługiwał językiem towarzyszek, ale obrazowo napiszę, że wyszła pustynia, na której pod mikroskopem dało się znaleźć oazę protestu, o ile nie była to fatamorgana. Było tak źle, że wspominany TVN nie próbował liczyć i mnożyć demonstrujących, a sama towarzyszka Suchanów przyznała, że protesty nie mają sensu. Aborcja, jak inne dyżurne tematy, zawsze działa tak samo, rozpala słomiany ogień i po paru dniach, góra tygodniach nikt z popiołów nie powstanie i tak do następnego razu. Niespecjalnie przepadam za diagnozami społecznymi „wybitnych socjologów”, niemniej i paradoksalnie sprawdzają się te najbardziej banalne, na przykład ta, że Polscy są bardzo konserwatywni i zachowawczy i wolą to co jest, żeby nie było gorzej. Przy aborcji widać to wyraźnie, zdecydowana większość nie chce grzebać przy ustawie, natomiast radykałowie po obu stronach mają swoją wieczną wojenkę, ale tylko swoją. Za przyzwyczajeniem do starego, konsekwentnie idzie brak woli do zmian, szczególnie rewolucyjnych zdobyczy na barykadach.

W Polsce nigdy żadna rewolucja ideologiczna nie przeszła w ten sposób, dość wspomnieć, że jedną z większych tragedii narodowych, czyli komunizm, przywieziono nam kibitkami i na siłę, pod bagnetami, wprowadzono „pod strzechy”. Protesty z czasów komuny nie bez powodu nazywano robotniczymi, ich geneza zawsze była taka sama – ceny chleba i masła. Naiwni się upierają, że „Solidarność” to zryw społeczny, ale z tego zrywu po wprowadzeniu stanu wojennego zostało może 10 000 protestujących, reszta zwinęła żagle. Jest coś takiego w Polakach, że jak się mobilizują to wyłącznie przeciw zewnętrznemu wrogowi, wewnętrzne rewolucje nigdy nie miały w Polsce wielkich tradycji, nie mówiąc o skuteczności. Jeśli już udają się jakieś uliczne protesty to w obronie konkretów, na przykład „TV Trwam” albo TVN, cała reszta to bicie piany i sztuczne mnożenie protestujących. Przekonał się o tym Kaczyński, przekonał się Tusk, przekonały towarzyszki Lempart i Suchanów, co więcej wszyscy w wyniku podkręcenie „narracji” ponosili dotkliwe straty. PiS przegrywał Smoleńskiem, Tusk przegrał Palikotem, towarzyszki przegrywają wulgarnym spektaklem dla radykałów.

Niestety ta prawidłowość i diagnoza społeczna ma także przełożenie na „pandemię”. Zarzucano mi gaszenie zapału, ale problem polega na tym, że żadnego zapału nie ma. Nieliczne protesty niczego nie zmieniły, a raczej dostarczyły materiału Niedzielskiemu i „telewizjom” po obu stronach. Czy to się komuś podoba, czy nie, opisany stan rzeczy po prostu jest niezmienny od lat i widoków na zmianę nie widać. W Polsce na ulicy można wygrać jakąś pojedynczą sprawę, ale nie rewolucję, szczególnie ideologiczną. Na szczęście jest jeszcze inna diagnoza społeczna, mianowicie taka, że Polacy masowo nie wierzą telewizji, politykom i lekarzom. Z tego potencjału powstają kanapowe i ciche rewolucje, szczególnie groźne dla władzy, bo objawiają się dopiero przy urnach.

PS Proszę Użytkowników Twittera o wrzucenie linku do felietonu.

Reklama
Poprzedni artykułSensowna akcja Dudy i „Solidarności” przed siedzibą TSUE
Następny artykułJeśli Niedzielski dobije do 20 000 zakażeń, to w „szczepionki” uwierzy tylko Horban
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

39 KOMENTARZE

  1. “W Polsce nigdy żadna rewolucja ideologiczna nie przeszła w ten sposób, dość wspomnieć, że jedną z większych tragedii narodowych, czyli komunizm, przywieziono nam kibitkami i na siłę, pod bagnetami, wprowadzono „pod strzechy”.”

    Niektórym “pod strzechy” kanalizację i prąd trzeba było siłą wprowadzać. Co to w ogóle za argument? W czasach gdy postęp nie miał negatywnych aspektów, jego wprowadzanie nadal spotykało się z oporem.
    Widzenie komunizmu jako niemal największej tragedii oznacza jedną z dwóch rzeczy – albo Pan Kurka nie myśli, albo w “odnowionej” II RP miał widoki na bycie “arystokratą”. Nie bez powodu w latach 90-ych ludzie wzdychali do Gierka, a ci bardziej myślący do Gomułki (bo jego “stabilizacja” nie była na kredyt).

    • Tak towarzyszu, niektórym to nawet trzeba było paznokcie wyrywać, żeby można ich było podłączyć do prądu. Cóż, postęp wymaga ofiar. W latach 80. ludzie też wzdychali do Gierka: “wracaj Edziu w nasze serca, lepszy złodziej niż morderca”. Są też tacy najbardziej myślący, którzy wzdychają do dziś do Stalina i Bieruta. Widzę, że towarzysz Siwiec również zaczyna rozwijać swoje myślenie w tym kierunku.

    • Widzenie komunizmu jako niemal największej tragedii nie wymaga w ogóle myślenia – dla pokolenia Matki Kurki to po prostu kwestia banalnego porównania ‘osiągnięć’ komunizmu w Polsce z sytuacją chociażby we wtedy jeszcze w miarę konserwatywnej Europy zachodniej na przełomie lat 80/90 ubiegłego wieku.

      • Świetny argument, tylko jeśli go zastosować do II RP – to ją również należałoby zaorać, a co najmniej nazwać “największą tragedią” – porównanie “bied” ówczesnych wypadało na jeszcze większą niekorzyść dla RP. No i dlaczego porównuje Pan Europę Zachodnią do katastrofy naszych przemian – czytaj lat 80/90ych.

          • Raczy Pan żartować. Ma się Pan spowiadać (jeśli już chcemy tej poetyki używać) z tego, że w 1935 było bardziej biednie w Polsce w stosunku do zachodu, niż w 1985.
            Nie wiem też, skąd to bajanie o większej kreatywności – przydałyby się jakieś badania. Intuicje na temat tego, jak sobie ludzie radzili w omijaniu “komuny” proszę sobie w buty włożyć.

          • @Siwiec
            To wy, towarzyszu, wyspowiadajcie się ze strzelania nam w tył głowy, wywożenia na Sybir, a w najlepszym wypadku z odwracania głowy na ciepłej posadce w PRLu, gdy gnojono zacnych ludzi. Nie traktujemy was jak wy nas, bo po prostu jesteśmy inni, czego nie jesteście w stanie prawie nigdy zrozumieć. Tłumaczymy wam podstawy jak dzieciom, żeby przynajmniej nieliczni z was coś na starość zrozumieli.

  2. Ciekawa analiza socjologiczna dokonana przez praktyka, który rzadko się myli w swoich diagnozach. I pewnie słusznie dokonuje oceny działania ekstremistów z obu strony z punktu widzenia skuteczności ich działań. Jednak Matka pomija „wyraz estetyczny”: jedna ze stron walczy o życie mniejszości ludzkiej tj. nienarodzonych dzieci. Czyni to w większości swoich działań nieskutecznie, ale zrównanie jednej ekstermy do drugiej z punktu etyki jest co najmniej dziwne. Te skrajności walczą o zupełnie inne wartości (śmierć przeciwko życiu). Warto, aby Matka miała tą dychotomię skrajności w swej świadomości. Czysta analiza socjologiczna, mimo swej słuszności nie powinna całkowicie przesłaniać istoty problemu. Trzeba wziąć pod uwagę również fakt, że jeśli ktoś walczy w słusznej sprawie, to nie zwalnia to od krytyki jego działania. Co słusznie zauważyła Matka.

    • “Ciekawa analiza socjologiczna dokonana przez praktyka, który rzadko się myli w swoich diagnozach.”

      Zupełnie na marginesie – z jednej strony nie życząć ludziom źle, ale z drugiej ceniąc interesujące rozwiązania – chciałbym zobaczyć, jak zmieniłby się przekaż, gdyby Kurka odwalił Semkę…

      “I pewnie słusznie dokonuje oceny działania ekstremistów z obu strony z punktu widzenia skuteczności ich działań.”

      Nie ma czegoś takiego jak “skuteczność” działań ulicznych – zwłaszcza w dzisiejszych czasach – przy pełnej kontroli komunikacji i wysokiej znajomości psychologii społecznej.
      Akurat hasło “wyp…” było najlepszym, jakie słyszałem od lat. Bo do tego momentu zawsze było “przepraszamy, że istniejemy; może byście się jednak zgodzili na małą koncesję na rzecz naszej wolności” itp. A tu mieliśmy “górników” – “bo wam nogi z d… powyrywamy, jak nie dacie nam tego, czego chcemy”.

      “Jednak Matka pomija „wyraz estetyczny”: jedna ze stron walczy o życie mniejszości ludzkiej tj. nienarodzonych dzieci.”

      Przede wszystkim walczy z WOLNOŚCIĄ – to że Panowie uznali, iż kobiety nie cenią wolności (nie powiem, bym sam nie miał wątpliwości co do tego), nie znaczy, że należy wykrzywiać obraz sprawy.

      • Dzień Dobry @Siwiec
        Mniejsza o widzenie tzw świata, bo tu protokół rozbierzności może być dość obszerny, ale w terażniejszości mówienie o faktach i faktografii jakie są/była moż spotkać się jedynie z co najmnie ostacyzmem. Homo rzekomo sapiens żyją mitami i bełkotem z ołtarzyków. Rzeczy wielkich nie ogarniają i wo)ą niczym glonojad do szyby być przyzsani do bieżących mitów. Matek kurek też żyje w propagandowym getcie “prawdy” ekranu a reakcyjnie jest na tyle nieskomplikowany że homo rzekomo sapiens łykają jak pelikany mimo że relikty z wyżyn analitycznej przeszłości wiedzą że to ustawka celem kanalizacji. Te tzw prognozy też jak przepowiednie jackowskiego albo tarot wróżbity macieja ale na poziom gawiedź plus w zupełności wystarcza. Ja bym z betonowymi ścianami nie dyskutował ale ja stary jestem no i uważam że każdy niech czyni co sam uważa za słuszne.
        Pozdrawiam

      • Ponieważ nasze komentarze pojawiają się wyłącznie dzięki uprzejmości Matki, więc wypada szanować Jego (czyli Jej) zasady: mn.in. “Patrzymy na fakty”, “Wyciągamy wnioski”. Komentator Siwiec był uprzejmy skomentować mój komentarz odnośnie zasadniczych różnic “estetycznych” w tle nieudanych akcji obrońców życia i “Strajku Kobiet” powołując się na wolność kobiet. Matka – w kontekście zajoba- odwołuje się do podstawowej wiedzy z dziedziny biologii. No to i ja się odwołam: poczęte w łonie matki dziecko ma swój niepowtarzalny kod DNA. On różni się tak od kodu kobiety, że to już jest człowiek (choć nienarodzony), a przez to Suweren w rozumieniu prawa naturalnego. Suweren słaby, o ograniczonych zdolnościach artykulacji swojej woli, ale w świetle dowodów naukowych mocno wyrażający swój sprzeciw przeciwko jego mordowaniu podczas aborcji. Drugi Suweren (Hegemon) podejmuje decyzję wyłącznie w swoim imieniu (choć bardzo często nie w pełni świadomy konsekwencji swego czynu). Wolność Hegemona nie jest ograniczona prawem naturalnym, gdy chce decydować o losie swojego DNA (np. obcięcie paznokci, włosów, czy wykonanie tatuażu), ale realizowanie swojej wolności kosztem zamordowania suwerennego DNA jest morderstwem, które w praktyce nie jest penalizowane. Inną sprawą jest pomoc Hegemonowi po urodzeniu niechcianego dziecka, które- dla przypomnienia posiada swoje, jedyne niepowtarzalne DNA. Jednak najważniejsze to, że swojej wolności nie realizuje się kosztem cudzego DNA. Tyle fakty

        • Witaj @jobart
          I dokładnie tak to wygląda z poziomu Biologii (z dużej litery bo to jednak prawdziwa Nauka w odróżnieniu od takiej socjologii np.). Problem jest w WIERZE w zakazy, nakazy i kary nieustająco i nieustająco żartobliwie nazywane prawem, które obok Prawa od wieków już nawet nie leżały i nadal nie leżą a najczęściej są jedynie erzacem racjonalnych usprawedliwień na dowolnej wielkości niegodziwość a coraz częściej także i bestialstwo. Proponowałbym mówić jednak o niezbywalnym prawie do życia człowieka choć to bestiom i tak w niczym nie będzie przeszkadzać. Nie na darmo od niepamiętnych już czasów mówi się (przekładając n współczesne) że za każdym sukcesem stoi współmierna niemu niegodziwość. Co do “uprzejmości” to warto nie mylić jej z pluciem w twarz.
          Pozdrawiam

        • “No to i ja się odwołam: poczęte w łonie matki dziecko ma swój niepowtarzalny kod DNA. On różni się tak od kodu kobiety, że to już jest człowiek (choć nienarodzony), a przez to Suweren w rozumieniu prawa naturalnego.”

          Proszę zauważyć, jak lokalny jest ten Pana absolutyzm. Gdyby chodziło o Pana wolność, to nagle przestaje się liczyć, ile tam ludzi gryzie glebę i ma zkichane życie. Wystarczy zapytać, co się dzieje z dziećmi “się-pomaga”, dla których nie uda się zebrać miliona na operację w USA. Te mogą “sczeznąć”. Jeżeli “życie” płodu (bez względu na moment rozwoju) jest warte niewoli ciężarnej, to i Pan (i ja i całe społeczeństwo) powinien nie móc zrobić nic poza czystymi działaniami zapewniającymi przeżycie, dopóki istnieją dzieci, które potrzebują skomplikowanej operacji i jej jeszcze nie dostały.
          Gdy się ten fakt weźmie pod uwagę, jedyny wniosek, który pozostanie do wyciągnięcia, to że tak naprawdę chodzi, by tamta i owa rozumiała, gdzie jej miejsce.

          “Suweren słaby, o ograniczonych zdolnościach artykulacji swojej woli, ale w świetle dowodów naukowych mocno wyrażający swój sprzeciw przeciwko jego mordowaniu podczas aborcji.”

          W obrębie mojego ciała nie ma innych suzerenów, niż ja. Gdyby Pan potrzebował mojego ciała do swojego przeżycia, to NADAL mogę go Panu nie udzielić, mimo iż WIEMY że jest Pan pełną osobą ludzką.

          “ale realizowanie swojej wolności kosztem zamordowania suwerennego DNA jest morderstwem, które w praktyce nie jest penalizowane.”

          Znowu nie zauważa Pan, jak lokalny ma argument – czy bliźnięta monozygotyczne, które oczywiście mają TEN SAM DNA, mają jakieś inne prawa. Na tym jednym przykładzie widać, że różność/tożsamość DNA nic nie znaczy.

          “Jednak najważniejsze to, że swojej wolności nie realizuje się kosztem cudzego DNA. Tyle fakty”

          Jest dokładnie odwrotnie – wolność zwykle realizuje się kosztem cudzego DNA. Przecież “zatrudniacz” wykorzystuje cudze DNA – czy to ludzkie, czy zwierzęce – do powiększania swojej “wolności”.

          • Nie brnąłbym bym w tym kierunku bo to abustronnie zaczyna przypominać rozmowę psów o kolorach a mieszanie do tego bełkotu udajacego logikę do spółki z zakazami, nakazami i karami nieustająco i nieustająco żartobliwie nazwywanymi prawem, jest jak przepychanka debili funcjonalych w temacie “kto ma dłuższego”. Na razie do adwokatów nie porównuje bo póki co takich dzbanów tu nie widzę i zakładam że nie ma.

          • Zastanawiam się, po co Pan w ogóle się wypowiada. Pana wypowiedzi są tak ezoteryczne (we wszystkich wątkach), takie “ni z gruchy ni z psiej juchy” że nawet nie wiadomo do czego sie odnoszą. Gdybym był niegrzeczny, to zapytałbym, który psychiatryk podłączono do Internetu.
            Jesteśmy w Internecie; nikt z nas nie jest tu po nazwisku, dlatego nikt nie ma autorytetu ponad kogokolwiek innego. Dlatego komentarz “Ludwiku Dornie, Sabo, nie idźcie tą drogą” może powodować tylko wzruszenie ramion.

          • Jeśli ktokolwiek dopuszcza realizowanie swojej wolności przez mordowanie cudzego DNA, to już nie są fakty tylko ideologia. Totalitaryzmy (np. Pol Pot w Korei, czy Stalin w ZSRR) właśnie w ten sposób wprowadzali patologiczne “szczęście ludzkości”. Kanibale też realizowali swoje szczęście poprzez konsumpcję ludzkiego DNA. A teraz szczątki nienarodzonych są konsumowane np. w “szczepionkach”, czy w kosmetykach. Kanibale wszystkich epok łączcie się! Łącznie z Siwcem jako przedstawicielem najbardziej świadomego odłamu postkomunizmu-kanibalizmu na świecie!

          • @jotbart: Pana wypowiedź ma siłę Niedzielskiego mówiącego, że jeśli się nie zaszczepisz, to mordujesz swoją babcię.
            Nie chcę Pana “uświadamiać”, ale prawie wszystko czym się żywimy ma DNA – zarówno rośliny, jak i zwierzęta.
            Zatem widzi Pan (mam nadzieję) słabość swojej arugmentacji.

  3. Działania Lempart to nie rewolucja, ale sterowana odgórnie akcja rozmiękczania morale społeczeństwa. Prawdziwa rewolucja może wybuchnąć, ale nie będzie związana z ideologią, ale czymś, co eufemistycznie się określa mianem “zakłóceń w łańcuchach dostaw”. Niedługo zabraknie wielu towarów, w tym żywnościowych, a ceny nośników energii poszybują pod dach. Przyczyną tego są lockdowny, ale przede wszystkim spekulacja różnych “rotszyldów” na giełdach towarowych. Warto w tym kontekście zobaczyć co stało się z prawami do emisji CO2, odkąd stały się instrumentem finansowym.

  4. Fakt, nie wygrywa się na ulicy ale problemem opozycji jest brak oferty poza ulicą. Brak akceptowalnego programu jest słabością a nie metody walki. Opozycja nie może porwać mas, ponieważ w tematach, które wkurzają ludzi w PiSie oferuje jeszcze gorsze recepty.
    Zmęczeni koronką obywatele słyszą od polityków opozycyjnych nawoływanie do niecackania się z nieszczepionymi. Ludzi boli drożyzna ale opozycja a szczególnie różne lemparty maja program ekologicznego duszenia gospodarki i windowania cen energii. Muzułmanów importowaliby hurtowo.
    Jak mają wyprowadzić ludzi na ulicę (niezależnie od tego czy jest to skuteczne) skoro oferują program ewidentnie antyludzki. Nie da się forsować totalitarnej agendy światowej arystokracji finansowej i jednocześnie oczekiwać, żeby tłumy na ulicach to popierały.

  5. A czym się różni wyśmiewanie strajkujących rok temu kobiet od obecnych covidian? Wtedy było: kobieto musisz urodzić zdeformowane dziecko, a teraz jest: wnuku zaszczep się bo babcia umrze. Zmuszanie do rodzenia chorego dziecka które zaraz umrze jest tak samo nieludzkie jak zmuszanie do szczepienia. Ciekawe że prawacy odmawiają prawa do aborcji nawet przy zagrożonym życiu kobiety, ale są przeciwni obowiązkowi szczepień, a lewacy odwrotnie. Niech każdy decyduje o swoim ciele sam. Kogo nie boli temu powoli.

    • Tych zdeformowanych dzieci tak naprawdę jest bardzo mało. Jakieś 5% wad. Głównie chodziło o zespół Downa. Z Downem można żyć, choć zmuszanie do urodzenia takiego dziecka 40-letnią kobietę jest dość okrutne. Dziecko, którym trzeba się opiekować również w dorosłości, będzie żyło prawdopodobnie dłużej niż matka. I co wtedy? Jeżeli państwo zmusza do urodzenia nieuleczalnie chorego dziecka, powinno zapewnić całodobową opiekę nad nim przez całe jego życie. Jak jest, wiemy. Tak samo gdy zmusza do szczepień – pełna opieka i rehabilitacja po wystąpieniu NOP. I też wiemy jak jest. Więc grzecznie proszę, żeby państwo nie wchodziło w moje życie z brudnymi buciorami. Nie jestem prawakiem ani lewakiem. W moim przypadku ta “reguła” się nie sprawdza.

    • Cały czas mam nikłą nadzieję, że my to nie Austria, kraj Hitlera. Ale nadzieja jest coraz mniejsza. wczoraj późno w nocy zajrzałam na chwilę na Polsat News a tam rozmowa z Szułdrzyńskim od chorób, w odróżnieniu od Szułdrzyńskiego od polityki. Celowo nie piszę dr bo ten ktoś na to nie zasługuje. Facet z bladym licem, mimika Niedzielskiego, opowiadał się za green pass, zresztą razem z obecnym jeszcze Grzesiowskim. Po obejrzeniu tego jestem na 99,9% pewna ze będziemy mieć problemy. Duże problemy. Aha, Grzesiowski rzucił liczbą. 60%. Na tyle chroni szczepionka przed zarażeniem.

      • Osiem do góra jedenastu procent dla organiów w dobrym zdrowiu. Dla choćby lekko osłabionych poziom był niemieżalny w gupie kilkudziesięciu tysięcy więc można zaryzykowac że nie chronią przed czymkolwiek nie licząc ochrony przed zdrowiem bo odczyny po przyjęciu preparatu występują dwa rzędy częściej niż np propagandówka pezetha. Oczywiście kikadziesiąt tysięcy to wciąż za mała grupa ale do modelowania starcza. Cokolwiek więc twierdzi zwyrodniałe lewo czy patologiczne prawo – kłamią.

    • “DO BOJU POLSKO!!!!.”
      To chyba ostatni moment na naprawdę poważne działania. Walec rozpędza się.
      Jeszcze jedna symptomatyczna sprawa. W Polsacie jedyną sprawą wartą relacjonowania z Australii jest zaginięcie dziewczynki na prerii. I to by było na tyle, jeżeli chodzi o informacje z Australii wg Polsatu.

      • Witaj @Iwonn
        Zamawiający płaci, Wykonawca wykonuje. Owszem niektórym wykonawcom czasem świta że to co nadchodzi za przysłowiową mordę chwyci również ich, ale większość niezależnie od pozycji na zboczy szklanej góry zalicza się do zbioru gawiedź i nawet nie zauważom jak projek na własną odpowiedzialność będą realizować wględem siebie wzajemnie bo tzw kapusiów, konfidentów czy kolaborantów już nie ma. Są sygnaliści, odpowedzialni społecznie i obywatelko pracowici. Co by nie było ilość szczepańskich ataków jest niemałą nie wspomniając już o zamaskowanych mordercach i morderczyniach które mimo sędziwego wieku potrafią za brak maseczki potrafią do nieprzytomności pobić obce im dziecko. Większość nie wie nic o tym co nadchodzi bo nie ma tego w liczonych calami ołtarzykach i to mimo tego że nie są to jakieś sporadyczne przypadki. Trzeba raczej pracować nad stłumieniem tego gniewu bo to nimożliwe tylko nad zmianą celu na szczyt szklanej góry. Medycznie z zamaskowanymi mordercami i szcze-państem też jest już bardzo źle ale sa uwarunkowani na winę nieokreślonych antyszczepów do którego takie simki czu sutki wrzucają każdego “wroga ludu” a kuraki co łatwowierniejszych kanalizują w ” zadamya nie działa”. Ewenement na skalę wszechczasów – z nic nie robienia samo się coś zrobi. Tylko socjolog pasożyt coś takiego może wymyślić. I nawet wiem już za ile.
        Pozdrawiam

        • Dobry wieczór, zawsze się zastanawiam, jak ciemnym trzeba być, żeby nie widzieć że kopie się dołek pod samym sobą, względnie tnie gałąź na której się siedzi? Ale prędzej czy później rzeczywistość gady dopadnie a rewolucja jak zwykle zacznie zjadać swoje dzieci.
          Pozdrawiam

          • Dzień Dobry @Iwonn
            “Ciemność” jest dość powszechna i nierokujące często wręcz modna. Wąska specjalizacja w przyuczaniu do zawodów fałszuje te obraz a proceduralizm ten fałsz utrwala. Mamy tak więc ciemych nie tylko ludzi z umownego gminu czy obiegowej gawedzi ale równie ciemno jest wśród takich np. lekarzy, prawników a coraz częściej również inżynierów. Bo że przesiąknięci do cna są tzw politycy, poltrucy (których ktoś dowcipny nazwał dziennikarzami), “programiści” to nowość żadan bo wbrew propagandzie zwanej historią jest tak od wieków. To ostatnie to też zabawna sprawa bo w tzw historii zawsze brakuje ok. połowy faktów które winny być podane przez przegranych, a brak ich i tym samym brak kontrastu powduje że to co spisane staje się jedynie propagandą sukcesu ukrywającą smute fakty o niegodziwościach.
            Udanego dnia życzę.

  6. No i otwiera się tutaj kolejna wojenka ideolo chociaż odniosłem wrażenie, że nie to miało być tematem przewodnim felietonu… Na temat owej nieszczęsnej aborcji każdy ma swoje zdanie i jedni drugich nie przekonają. Natomiast zupełnie osobną rzeczą jest lempartowa i jej zgraja. Każdy głupi wie, że dla niej temat aborcji jest równie istotny jak zeszłoroczny śnieg. Jest to pospolita prowokatorka, pewnie opłacana i zwyczajnie wybrała sobie chwytliwe acz kontrowersyjnie hasełko zeby podobnie agresywnych jak ona sama przyciągnąc. Gra idzie nie tylko o obalenie rządu ale zwłaszcza o sianie fermetnu i podziałów bo tak zepsute i podzielone społeczeństwo łatwiej pokonać. Żadnych protestów już z tego nie będzie bo martusia swoją rolę póki co spełniła. Zasiała spory ferment. A że sama jest dość odstręczającą kreaturą to już każdy widzi. Z takiej gliny lidera zrywu społecznego nie bedzie. W zeszłym roku akcja sie udała bo – jak podejrzewam – ludzie zwłaszcza gówniarzeria była zwyczajnie zmęczona i znudzona lokdałnowaniem sie w domu. Szkoły nie ma, dystkoteki i knajpy pozamykane… co tu robić. W nagle wychodzi martusia i ciągnie wszystkich na ulice. Szkolnych gówniaków dwa razy nie trzeba prosic. Mogli sobie poskakać i potańćzyć, podrzeć japy wyrzyć sie wyszumieć i nikt im nic nie zabraniał. Okazja jak znalazł.

    Przy okazji lempartowej, której nawet kijem bym nie trącił (i nie idzie tutaj o jej wygląd wcale…) to inna zupełnie rzecz przyszła mi do głowy. Temat aborcji jest cały czas obecny w propagandzie pis. I mieli 6 długich lat na spełnienie tej obietnicy. Dlaczego teraz? Pytanie retoryczne. Zeszły październik to większy strach niż teraz i rozpędzająca sie fala (nie spamiętałem czy 2 czy 3…) Kazdy głupi wiedział, że grzebanie w ustawie tzw aborcyjniej sprowokuje protesty. Z poziomu zarządzania srandemią taktyka genialna. Cały październik protesty i na 1 XI cyk! zamykamy cmentarze bo mamy skok zakażeń. i “wicie rozumicie” nie można ryzykować. Usłużne media wyjasniły wyborcom, że nie mozna było nic zrobić bo “oni” mają poparcie zagranicy i targowicy i zamiast sie złościć poprzyjmy “nasz rząd” w tej nierównej walce. Oczywiście narracja ze lempartowa spowodowała wzrost pozytywnych testów została skutecznie wyciszona. Ale mrożące krew w żyłach dzienne raporty pozostaly. Czy chodziło o rozpędzenie fali czy o coś innego jeszcze tego nie wiem. Natomiast jestem prawie pewień, że Kaczyński odpalił tą bombe celowo mając zapewne jakiś napoleoński plan.

    • Homo rzekomo sapiens odprawiają rytuały z motywem przewodnim obleśnego dziada w czerwonym szlafroku co to do małych dzieci się niczym pedofil zakrada przez komin. WIERZĄ w takie idiotyzmy z liczonych w calach ekraników że nieuctwo w zakresie pochodnych od Nuki to jest coś co można im wybaczy’ bez żadnych warunków. Bo skoro bycie na prawo czy lewo i bez znaczenia że zwyrodniale i patologiczne jest dla nich ważniejsze niż bycie po prostu (dla niektórych aż) człowiekiem to trzeba wzruszać ramionami. Z betonową ścianą się nie dyskutuje. Pozdrawiam. Udanego dnia życzę.