Przyznaję, że mało brakowało i sam bym się zachował idiotycznie. W natłoku informacji człowiek się gubi i przede wszystkim ma tendencję do szybkiej reakcji, bez sprawdzania co w rzeczywistości się stało. Do tego dochodzi ten nieustanny prymitywizm w opisywaniu wydarzeń, nie mający z faktami nic wspólnego i dokładnie tak się zaczęła afera z „Dziadami” i kurator Barbarą Nowak. Panią kurator znam od dawna i przez długi czas była to znajomość od najlepszej strony, potem przyszła „pandemia” i drogi się radykalnie rozeszły. Tak, czy inaczej nie jest to kobieta, która nie wie o czym mówi i nie potrafi logicznie wyłożyć racji. Gdy przeczytałem nagłówki, że Barbara Nowak jest przeciwniczką „Dziadów” i to w szkole, od razu miałem ochotę wykrzyczeć, że to już kompletny idiotyzm, a nie katolicyzm.

Na moje szczęście, zanim otworzyłem buzię, poszukałem w Internecie o co tak naprawdę chodzi, bo rzecz mi się wydawała nieprawdopodobna. Co się okazało? Barbara Nowak nie jest żadną przeciwniczką „Dziadów” i w żadnym razie nie chce tego dzieła usunąć z katalogu lektur szkolnych. Kurator Nowak jest przeciwna tandetnej prowokacji i profanacji dzieła Mickiewicza, która ma miejsce w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie za sprawą reżyserki Mai Kleczewskiej. Pani „reżyserka” postanowiła zrobić z „Dziadów” propagandówkę, w której eksponuje wszystkie brednie związane z bieżącymi wydarzeniami politycznymi i ideologią „niebinarną”, co uwypukliła obsadzeniem kobiety w roli Konrada. Oczywiście natychmiast narodziła się bzdurna analogia do „Dziadów” Dejmka z 1968 roku, ale jest to tak adekwatne jak porównanie trądziku do brokatu, chociaż jeden aspekt się zgadza. Cała afera jaka wybuchła wokół tamtej interpretacji „Dziadów” polegała na odczytaniu dramatu jako ciągłości historycznej, co więcej prawdziwe okoliczności powstania i ocenzurowania tego spektaklu zna naprawdę niewielu.

„Dziady” w reżyserii Dejmka w założeniu nie tylko nie miały być antysystemowe, ale zostały zamówione przez KC PZPR z okazji rocznicy rewolucji październikowej. Premiera miała miejsce 25 listopada 1967 roku, a dopiero 16 stycznia 1968 wybuchła afera z powodu partyjnych recenzji i odczytania aluzji do ZSRR w słynnych wersach:

Nie dziw, że nas tu przeklinają Wszak to już mija wiek, Jak z Moskwy w Polskę nasyłają Samych łajdaków stek

Mimo wszystko tamte historyczne „Dziady” w reżyserii Dejmka i z Holubkiem jako Konradem, były sztuką i w najmniejszym calu nie odbiegały od przekazu samego autora. Dejmek nie miał najmniejszego zamiaru uderzać w ówczesny system komunistyczny, ale realizował zamówienie z KC PZPR. Tak wyglądają fakty, o których dziś prawie nikt nie pamięta albo nie chce pamiętać. Z profanacją „Dziadów” w wykonaniu Peszka i „reżyserki” Mai Kleczewskiej tylko pod jednym względem jest podobnie, otóż spektakl również powstał na polityczne zamówienie, ale był kompletnym gniotem, na który nikt nie zwrócił uwagi, dopóki Barbara Nowak nie nazwała rzeczy po imieniu. Zawsze powstaje pytanie, czy warto było się odzywać? Moja odpowiedź jest jednoznaczna i brzmi – zdecydowanie tak! Owszem to zawsze tak działa, że głupota się dobrze promuje i na zasadzie robienia na złość „katolom”, cała armia lewicowców nagle stała się wielbicielami Mickiewicza i „Dziadów”. Szczególnie śmieszno to zachowania, bo to właśnie ta grupa dotąd uważała polską klasykę romantyzmu, za „typowo polską martyrologię i katowanie dzieci w szkole nudnymi lekturami”.

Jednak z drugiej strony wielu Polaków dowiedziało się, że w lewackich „sztukach” nie ma niczego poza tandetną profanacją, która udaje sztukę. Tylko i wyłącznie sztucznie wywołana sensacja w mediach zrobiła z Mai Kleczewskiej „artystkę”, a z jej „reżyserii” sztukę. Dlatego trzeba reagować, trzeba pokazywać tę całą nieprawdopodobną żałość, bylejakość i grafomanię udającą sztukę. Prawda o lewicowych półbożkach „sztuki” jest taka, że nie potrafią niczego nowego stworzyć, jedynie zbezcześcić to, co jest poza ich intelektualnym i moralnym zasięgiem. Nie ma nic „obciachowego” i „ciemnogrodzkiego” w ostrym sprzeciwie Barbary Nowak wymierzonym w ideologicznych grafomanów udających artystów. Jeśli nie będzie sprzeciwu, to za 20 lat nie poznamy ani Mickiewicza, ani Słowackiego, ani nawet Gombrowicza, bo wszystko będzie „niebinarne”.

Poprzedni artykułLast Minute NEWS
Następny artykułBrakuje półprzewodników „samochodowych” – zajmę się tym
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

11 KOMENTARZE

  1. Komisja Europejska chce skrócenia ważności certyfikatu covidowego do 9 miesięcy. Przyjmując trzecią dawkę szczepionki, będzie można dostać paszport covidowy bez terminu ważności.
    Zadeklarował jednocześnie, że paszporty covidowe osób zaszczepionych dodatkową dawką preparatu na Covid-19 nie będą na razie miały terminu ważności. Zastrzegł jednak, że może się to zmienić.

    No cóż, żeby wyjechać na kolejne wakacje znów trzeba będzie przyjąć paszport….. w lewe ramię

  2. ostatno było “wystąpienie” trolllla
    i trol mówi
    “to jest karta… i ja mam tą kartkę…. to jest karta którą ja mam i nie pokaze co jest na tej kartce…………. tą klartkę mam ja…… i na tej kartce jest napisane… nie pokaze co jest napisane bo tą kartke ja mam…. i to jest wlasanie ta kartka gdzie jest napisane i ja mam tą kartkę”
    hahahahaha
    śmicać sie czy płakać ze to jest “lyder” “najwieszej parti łopozycyjnej

  3. “Nie karmić trolli” – jakoś tak…, lecz jak widać temat z rangi “z d..py” urósł do jakiegoś arcyważnego. Brakuje jeszcze “felietonów” o ładnych kotkach, cyckach, “fiutach” i urządzaniu domu.
    Pisząc o rzeczach “z d…py” nadal będziemy w d…pie.
    Inercyjnie w piach.