Reklama

Tajemnica obostrzeń wyjaśniona – PiS znów padł na kolana przed „IV Rzeszą”! Od kilku dobrych dni zastanawiałem się skąd się wzięła ta konkretna data wyznaczona w Niemczech, Austrii i konsekwentnie w Polsce, jak na „obóz patriotyczny” przystało. Teorii było wiele, jedne sensowne, inne kompletnie bzdurne, ale w końcu pojawiła się informacja, która rozwiewa wszelkie wątpliwości. W znanej formule: „jak dowiedział się nasz reporter, od wysokiego urzędnika Komisji Europejskiej”, do mediów głównego nurtu przedostał się nowy projekt „europejski”. Czego dotyczy? Skrócenia ważności „paszportów” z roku do 9 miesięcy. Kto pamięta czasy PRL-u ten wie, jak działały paszporty do krajów demokracji ludowej i pozostałych krajów przesiąkniętych zgnilizną kapitalizmu. Kto nie wie i tak miał wszystko wyłożone na tacy, wystarczyło skojarzyć liczbę zakupionych „szczepionek” przez UE (2,4 miliarda) i popatrzeć na miejsce w paszporcie, gdzie wstawiono kilkanaście pozycji dla pieczątek kolejnych dawek.

Siła propagandy jest potężna i globalna, ale mimo wszystko ciężko jest ludziom wytłumaczyć, że 100% bezpieczna i w 100% ratująca przed zgonem cudowna mikstura, jednak wymaga kolejnych dawek. Dlatego też cały czas trwał propagandowy balans pomiędzy „pełną odpornością” i „dawką przypominającą”. Zaczęło się od „delty”, która raz była odporna na „szczepionki” innym razem padała natychmiast po kontakcie z „zaszczepionym”. Rzecz w tym, że działo się to wszystko w czasie podawanie drugich dawek i już wtedy ludzie omijali specyfiki, co się przełożyło na wprowadzenie obowiązku i przymusu. Teraz mamy taki czas, że bezlitośnie jest obnażana co najmniej dużo mniejsza skuteczność od tej reklamowej i to hurtowo zaczynają zauważać nie tylko „foliarze”, ale o dziwo światowe organizacje, poczynając od WHO mówiącej o przecenianiu roli „szczepionek”. Poniżej wklejam cytat z Wyborczej, czyli w tym przypadku jak najbardziej pewnego źródła:

Komisja Europejska zwraca uwagę na słabnącą ochronę po szczepieniu, a co za tym idzie, dąży do skrócenia ważności certyfikatu covidowego. Dokument ten do tej pory ułatwiał podróżowanie, a w niektórych krajach umożliwiał funkcjonowanie jak sprzed pandemii. (…)

Obecnie certyfikaty covidowe, które można zdobyć po pełnym zaszczepieniu się, obowiązują przez rok. Bruksela chce jednak skrócić ich ważność do dziewięciu miesięcy. Mimo ostrzeżeń, wielu ministrów, inne kraje opowiadają się za tym, by ważność certyfikatów covidowych była jeszcze krótsza.

W zasadzie już to wyjaśnia nagły zwrot akcji w wykonaniu PiS, które na obostrzeniach nie na 100%, ale na 1000% straci politycznie i to bardzo mocno. Mamy jednak jeszcze jedną bardzo ważną okoliczność podaną przez tę samą „Wyborczą”:

Europejskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) zauważa, że w 25 państwach Unii Europejskiej został potwierdzony najnowszy wariant koronawirusa – omikron. Bruksela zaleca przyspieszenie akcji szczepień ze względu na zakaźność najnowszego wariantu koronawirusa. Jak podaje “Rzeczpospolita”, przy takich odmianach wskaźnik zaszczepienia musi wynosić więcej niż 66 proc., a w Polsce wynosi on obecnie 47,16 procent.

Czy wszystko jest teraz jasne? Do zmobilizowania ludzi widzących, co się dzieje i jak bardzo dziej się inaczej niż zapowiadano, potrzebny jest „Omikron”. Rozbieżna propaganda usiłująca łapać dwie sroki za jeden ogon zostanie połączona nowym wariantem. Owszem dwie dawki dają pełną odporność, ale pojawił się nowy bardzo groźny wariant i on nie tylko wymaga trzeciej dawki, ale tę trzecią dawkę musi przyjąć ponad 66%. Co więcej gdyby była taka potrzeba, to producenci już zapowiedzieli, że w 100 dni, czytaj w 3 miesiące, spokojnie się wyrobią z produkcją nowego cudownego medykamentu. Przełom lutego i marca idealnie pasuje do terminu skrócenia paszportów i zapowiedzi producentów. W Polsce bez obowiązku „szczepień” nie ma szans na 30% trzeciej dawki, a nadzorcy polskiej kolonii wyznaczyli próg 66%. PiS po raz setny wykonuje zarządzenia „IV Rzeszy” i to jeszcze przed wizytą nowego kanclerza. Polska jest drugim pa Austrii krajem, co też ma wymiar symboliczny, który bezwarunkowo podporządkował się wytycznym z Berlina.

Reklama

48 KOMENTARZE

  1. Komunikat ze strony rządu wyrażony ich ostatnimi wypowiedziami był jasny – “jesteśmy rządem okupacyjnym wykonującym polecenia miedzynarodowej lucyferiańskiej mafii i będziemy robić wszystko, co nam nakazują”. Miał on miejsce kilka dni po “abdykacji” prezydenta Rzeczypospolitej, który kilkukrotnie ogłosił że “tu jest Polin”. Okupant, który zawłaszczył sobie struktury Państwa Polskiego myśli że jest nie do pokonania i to go ośmiela. Ale tak naprawdę to grupka kilkudziesięciu osób. Bez wielu z NAS, realizujących ICH cele sobie nie poradzą. Przecież oni sami nie wyjdą z pałami na ludzi.

    • Pisalem chyba 2 tygodnie temu, ze w gazetach zwykly pracownik techniczny ambasady izraela jest tytulowany ambasadorem.

      Dzis zostalo to oficjalnie potwierdzone, “ambasador Izraela” nie jest ani ambasadorem, ani charge d’affair. Po prostu zwykly pracownik ambasady, od ostrzenia ołówków i kładzenia soczków na stole. A może mitomanka?

  2. Nie zdziwię się wcale jak nowo nam mianowany uberkanclerz Niemiec i Pollin wraz ze swoim namiestnikiem a naszym premierem poruszy oficjalnie na konferencji temat szczepień. Wygląda, że ktoś tu komuś śrubkę przykręca… Próba wprowadzenia obowiazku w mundurówce, służbie (nomen omen) zdrowia i belfrów teoretycznie mogła zwiększyć procent szczepienny. Tyle, że aparat sam się przyznał, że tam jednak ten procent taki wysoki nie jest, poza tym co zrobią jeśli objęci tym nakazem jednak wybiorą odejście ze służby? No i zachód europy to państwa dużo bardziej poukładane, społeczeństwa bardziej karne niż u nas. Jak nie idzie to nie idzie. I może być jeszcze śmieszniej jak po 1 stycznia wielu ludziom realny głód zaglądnie w oczy, a z wielu kierunków płyną informacje, że tak właśnie będzie. I nie tylko w PL.

      • Wspominałem o prawdopodobnym upadku strefy euro. Grecja to był pierwszy klocek tego domina. Srandemia prawdopodobnie przykryła to samo we Włoszech i Hiszpanii. Cały czas zagadką są Niemcy ale bliżej im chyba do “ledwo przędę” niż do “prosperity”. Za moment cała europa stanie się zbyt biednia na nowe limity CO2 a za moment plus moment uzależni się od ruskiego gazu, co z resztą również niemcom zawdzięczamy. Nie twierdzę, że będzie tu jakaś odyseja syberyjska ale czeka nas chyba jakiś grubszy regres. Dzisiejsza mówiać kolokwialnie “młodzież” nie będzie sie bić za flagę, ale za prąd do smartfona już tak. Grzebiąc gdzies w czeluściach internetów natrafiłem na opinię jakiegoś ekonomisty z 2004 roku. Prognozował owy specjalista, że wspólna waluta europejska przeżyję max kilkanaście lat zanim doprowadzi do krachu. W starożytnym Rzymie kiedy w państwie działo się źle, cezar zarządzał igrzyska, żeby uwagę tłuszczy odwrócić i spóścić trochę powietrza z rozemocjonowanego społeczeństwa.

        • To nie jest problem tylko euro. To jest problem światowy, dotyczący wszystkich walut. Od dawna wiadomo, że około 80% wszystkich pieniędzy zapisanych na cyfrowych kontach w bankach nie ma rzeczywistego pokrycia w niczym. To jest podstawowe zagrożenie ogólnym głębokim krachem finansowym na skalę światową. Stąd właśnie wzięła się idea “pieniądza cyfrowego” (CEBC), czyli praktyczna likwidacji gotówki. Szwajcarzy niedawno przećwiczyli podobne rozwiązanie, gwałtownie likwidując ważność banknotów serii 8. Oni co prawda zastąpili je w 100% inną serią banknotów, ale moim zdaniem, cała to operacja, to był test praktyczny podobnych rozwiązań światowych (a przy okazji Szwajcarzy ładnie sobie zinwentaryzowali stan gotówki w rożnych miejscach na świecie). Kilka dni temu obecna szefowa EBC Legarde (ona jest “etatową” szefową wśród światowej banksterki) zapowiedziała wymianę banknotów euro. Niby na lepiej zabezpieczone, ale to oczywista ściema. Moim zdaniem cały obłęd pandemijny ma docelowo przygotować świat (głownie cywilizację “europejską”) na zamrożenie w bankach pieniędzy, które nie mają żadnego pokrycia praktycznego.

  3. Nie mogę się oprzeć podejrzeniom, że tu nie tylko chodzi o jakieś “podporządkowanie się Niemcom”. Oczywiście, chodzi również i o to. Obecnie kontrast pomiędzy tym, co dzieje się w Niemczech i w Polsce jest tak zasadniczy, że Niemców musi to wkurzać (najłagodniej mówiąc). Kiedy jednak patrzę na “bijącą w oczy” głupotę i niespójność tych ostatnich “decyzji”, to coraz bardziej dochodzę do wniosku, że tu jakąś (chyba dość znaczną) role odgrywają również sprawy polityki wewnętrznej. Jeśli dzisiaj, przy głębokim kryzysie służby zdrowia, ogromnym zagrożeniu bezpieczeństwa i skrajnej zapaści systemu szkolnego rząd właśnie tym trzem grupom zawodowym wstawia przymus szczepienia, to ja muszę zadać sobie pytanie o sens tego wszystkiego. Z góry odrzucam tezę, że to są tacy skrajni idioci, że nie rozumieją skutków tego, co robią. Wyjaśnienie może więc być inne: wewnętrzne konflikty naszej władzy. Myślę, że całą tą nową hucpę pandemijną rozpętał osobiście Morawiecki. Jego pozycja polityczna ostatnio wyraźnie osłabła. Nie wzmocnią jej nawet mgliste zapowiedzi UE, że wkrótce możemy wreszcie dostać jakieś nasze “fundusze” (choć i one nie są zapewne przypadkowe). Aktualna afera żony Morawieckiego dotycząca handlu nieruchomościami też ładnie się wpisuje w ten scenariusz. Być może Morawiecki postanowił więc, że nie ma innego wyjścia, niż kopnąć obecnie w przysłowiowy “stolik” i spróbować go przewrócić. Ostatnie decyzje covidowe to jest wręcz zaproszenie do masowych rozruchów. W tej sytuacji, i wobec mocno zagrożonej granicy, Morawiecki ostro konfliktuje najważniejsze służby związane z ładem i bezpieczeństwem? Przecież to jest najprostsza droga do ogólnej anarchii i upadku władzy PiS. Wystarczy teraz kilku(nastu) zręcznych prowokatorów i będzie się działo. Morawiecki to jest zimny i bezwzględny sk….n, więc nie wątpię, że jest gotowy na takie skrajne scenariusze. Więc naprawdę może zacząć się “dziać”. Cóż, zobaczymy.

    • Właśnie to najbardziej nie pasuje do układanki. Uderzenie w resorty od których zalezy powodzenie całej akcji to strzał w kolano. Przecież jeszcze niedawno tryumfalnie ogłaszali koniec procesu szczepenia medyków, nauczycieli… Więc po co przymus teraz. Albo w tych grupach nie było tylu chętnych do szprycy ilu zaklepała rządowa propaganda albo szpryca zbiera większe żniwo niż sam wirus. Jakieś przecieki szły od belfrów kiedy sie okazało, że szczypnieci chorują i wysyłyłają na kwarantanne całe szkoły. Wśród lekarzy to nie wiadomo ale sądzę, że oni sami dobrze już wiedzą jakie ryzyko niesie igła. Czy zaistniało ryzyko, że te grupy akcję wywrócą? Co do Morawieckiego to fakt, może to być element decydujący. W środku walki ze strasznym wirusem takie przekręty finansowe… ojojojoj to bardzie źle wygląda. Tym bardziej ze w innych krajach już paru polityków tak pofrunęło. Jeżeli rzeczywiście to prawda to stawiając się na jego miejscu zrobiłbym tak samo. Igrzyska dla ludu.

    • @ klamar
      Zadzieje się blackout – na to wskazują dane. Taki na skalę europejską. Zaczyna być coraz zimniej, a część elektrowni nie wytrzymała “podatku Rotszylda” zwanego opłatą za emisję CO2. Ciekawe czy sprawdzą się dotychczasowe środki manipulacji społeczeństwami. Tym razem ludzie odczują “głupotę” rządzących na własnych, przemarzniętych dupach.

      • Blackout europejski, to może być przysłowiowe przekroczenie czerwonej linii przez rządy europejskie. Co do nagłych braków prądu w Polsce, to jest (moim zdaniem) kolejna ściema propagandowa. Co-nieco wiem o energetyce (skończyłem AGH w latach 60-tych), więc żaden propagandysta mi nie powie, że z “dnia na dzień”, bez żadnej wielkiej klęski żywiołowej i bez żadnej gwałtownej zapaści klimatycznej, nagle w Polsce zabrakło tyle prądu, że musimy go “pożyczać” od Szwedów. To nie tak działa, energetyka to jest wielka i bezwładna machina, która nie kołysze się z dnia na dzień jak ciężko naprany pijaczek. Ale naszej propagandzie bardzo obecnie “pasuje” panika około-energetyczna. Bo ludzie już przestają się bać pandemii, więc trzeba ich od nowa postraszyć czymś jeszcze bardziej dotkliwym. Nie zamierzam udawać, że polska energetyka nie jest obecnie poważnie zagrożona idiotycznymi (najłagodniej mówiąc) decyzjami Morawieckiego oraz UE. Ale do zapaści to jeszcze jest kawałek. A zanim w Polsce zacznie być zimno, zimno zrobi się w Europie wielu ludziom, którzy w ogóle już zapomnieli, że w domu może być zimno. I tam, w nałożeniu na covidowy zamordyzm, może wreszcie dojść do prawdziwych i masowych protestów. Myślę, że cała światowa “elita nowego ładu” balansuje obecnie na bardzo cieniutkiej linie. I wiele wskazuje, że dojdzie jednak do masowego przesilenia. Oby.

        • “True”.
          Dzień Dobry @klamar
          Co do końcówki to zależy co masz na myśli pisząc “elitę”, ale spekuluję że mówisz o “aktorach” uważanych przez homo rzekomo sapiens za elitę. No coż…. letni nie są, ci pierwsi, ale nie wolno nie doceniać bo w kilku niegodziwościach, bezeceństwach a czasem i nawet bestialstwach są biegli i mogą pokonać każdego doświadczeniem. Tak że z tą liną bardzo cieniutką bym uważał bo może być z niezłych materiałów i o wyczynowym splocie.
          Pozdrawiam

  4. Sprawa ewidentnie śmierdzi. Pis dąży do destabilizacji państwa, zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Nie gaszą żadnego kryzysu, lecz rozniecają nowe pożary. Czemu to służy?
    Moim zdaniem temu, aby ostatnia deklaracja prezydenta Andrzeja Dudy stała się oficjalnym stanem rzeczy. Trzeba zlikwidować Polskę, aby powołać do istnienia polin.
    Swoim zwyczajem szukam akcentów humorystycznych. Jak przepadać, to z uśmiechem;
    Ciekawe, w co jeszcze uwierzą kowidianie. Boją się zarazy bezobjawowej, przyjmują kolejne eliksiry nieśmiertelności, więc przedatowanie preparatów też powinni przyjąć jako nowy dogmat. Pisałem niegdyś na kontrowersjach o tym, że kenkarty są terminowe, za co wówczas kowidianie wyzywali od oszołoma, płaskoziemcy, itd. itp.
    Nawet ja, ekstremalny zwolennik spiskowych teorii, nie sądziłem, iż stanie się to tak prędko. Odpowiadam zatem tu, korzystając z gościnnych ram kurkowego portalu;
    Do was wołam, wszystkich czerpiących wiedzę z mediów głównego ścieku. Spiski nie odgrywają w historii świata tak wielkiej roli, jak twierdzą wyszydzane i pogardzane przez was “oszołomy”. Rola działań zakulisowych jest, w rzeczywistości, znacznie większa, bowiem to decyzje podejmowane w ciszy faktycznie są jedynie wdrażane przez oficjalną władzę.

  5. Wspominałem o tym bodajże we wrześniu, że ‘nasi’ będą czekać na powyborcze dyrektywy formującego się rządu kanclerskiego. Sytuacja polityczna w RFN nieco się wyklarowała, zatem ruszono u nas i ościennych krajach (Austria, Czechy) z konkretnymi decyzjami. Naiwni ci, którzy myśleli że PiS kieruje się jakimiś sondażami.

  6. “….mimo wszystko ciężko jest ludziom wytłumaczyć, że 100% bezpieczna i w 100% ratująca przed zgonem cudowna mikstura, jednak wymaga kolejnych dawek….”
    No nie wiem. Mój szwagier kowidianin za zupełnie normalne uważa “doszczepianie”. Przecież to tak jak w grypie, mówi. Mózg uprany TVNem. Nawet reżimówka tak sprawnie nie pierze.
    Mnie natomiast zastanawia całkowity brak dyskusji o naturalnej, nabytej po przechorowaniu odporności, z przeciwciałami IgG, jako jej widomym znaku. Już pomijam, że w chorobach wirusowych odporność komórkowa (limfocyty) ma większe znaczenie długofalowe. Ale niech im będzie, że przeciwciała. Limfocyty są trudniejsze do masowego testowania. No więc, dlaczego wysokie miano przeciwciał nie daje statusu ozdrowieńca? Przecież to pewniejsze niż potwierdzenie infekcji testem PCR z liczbą cykli 35. A to status ozdrowieńca do pół roku daje. Każda moja dyskusja w sieci z mądralami “wierzącymi w naukę” kończy się po zadaniu tego pytania. To wszystko pokazuje, że nie o zdrowie tu chodzi, oj nie.

    • @ Iwonn
      Tu nigdy nie chodziło o zdrowie. Lokalnym wykonawcom chodziło o niekontrolowaną władzę i pieniądze, a ich mocodawcom i rozkazodawcom o transhumanizm.

      Trudno powiedzieć, czy ci co dobrowolnie i świadomie zrezygnowali z bycia stworzeniem Bożym, będą przez Boga w jakikolwiek sposób chronieni. Ci, co ich do tego nakłonili lub przymusili mogą już witać się z piekłem.

    • Iwonn.
      A propo/s testów znalazłem ponad rok temu taki tekst wrzucony do sieci, niestety autor nieznany. Było podpisane “z sieci”
      “Rosyjska ruletka
      Przestrzeń publiczna jest ostatnio zawłaszczona przez testy RT-qPCR podobno identyfikujące koronawirusa. To nic, że wyniki fałszywie pozytywne i fałszywie negatywne są na porządku dziennym. Medialni eksperci jak mantrę powtarzają, że testy są wiarygodne i dlatego na ich podstawie zarządza się kwarantannę. To nic, że nieszczęśnicy, na których padło otrzymują na przemian wyniki pozytywne i negatywne niemal jak w rosyjskiej ruletce. Jakakolwiek próba podważania wiarygodności testów wiąże się z wyzwiskami od nieuków, wyznawców teorii spiskowych czy szarlatanów. Autorytety z profesorskimi tytułami i stopniami doktorskimi natychmiast rzucają się na takowego wątpiącego zarzucając mu, że był niezbyt pilnym studentem, nie starcza wiedzy, aby zrozumieć i opisać PCR. Gdy owi eksperci dowiadują się, że mają do czynienia z osobami, które mają wieloletnie doświadczenie z reakcją PCR przeprowadzając tysiące reakcji wszelakiego typu (PCR, RT-PCR, qPCR), optymalizując je, projektując setki starterów, wykorzystując całe spektrum metod genetyki molekularnej (biblioteki, sekwencjonowanie, markery, mapowania, metody genetyki populacyjnej, bioinformatyki i wiele innych) analizując genomy rozlicznych roślin, zwierząt i mikroorganizmów również w ramach międzynarodowych projektów, gdy dowiadują się, że ten wątpiący to nie student pierwszego roku, ale specjalista z udokumentowanym dorobkiem oraz stopniami i tytułami, pojawiają się zarzuty o brak etyki i chęć kreowania się na gwiazdę.
      Niestety żaden wyznawca wiarygodności testów PCR na koronawirusa nie chce jakoś podjąć merytorycznej dyskusji. Po napisaniu kilku inwektyw na ogół obraża się na utytułowanego wątpiącego i żegna z nim chyba tylko dlatego aby dalej się nie kompromitować. Wystarczy bowiem prześledzić kilka zestawów diagnostycznych do wykrywania koronawirusa aby specjalista genetyki i biologii molekularnej nie miał wątpliwości, iż ta reakcja nie ma szans bycia specyficzną. Prawie na każdym etapie reakcji popełniane są błędy, które skompromitowałyby każdego biologa molekularnego, gdyby zastosował je w swoich badaniach. Tymczasem procedurę według zestawów diagnostycznych stosuje się powszechnie do testowania ludzi, czasami wbrew ich woli. Czyżby więc firmy produkujące zestawy diagnostyczne tak bardzo się myliły i dostarczały testów niewłaściwych?.
      Firmy doskonale znają ograniczenia produkowanych przez siebie testów. Dlatego każdy jest opatrzony magicznymi słowami „for research use only” (tylko dla badań). Wczytując się dalej w ulotki dołączone do zestawów diagnostycznych dowiadujemy się, że test wykrywa „SARS-Cov2 jak również inne powiązane z SARS wirusy infekujące nietoperze” (Roche), „służy do rozróżniania betakoronawirusów” (RealStar Altona), „wykrywa wirusa grypy H1N1, adenowirusy, Mycoplasma pneumonie, Chlamydia pneumonie” (Creative Diagnostics). Ten ostatni test nawet nie wymienia koronawirusa. Nie przeszkadza to firmie rekomendować go jako „SARS-CoV-2 multiplex RT-qPCR”. Każda z firm produkujących zestaw diagnostyczny wyraźnie zaznacza, że „test nie ma zastosowania w diagnostyce. I tak Roche stwierdza: „these assays are not intended for use in the diagnosis of coronavirus infections”, podobnie Altona: „not for use in diagnostic procedures”, i wreszcie Creative Diagnostics: the product is not intended for diagnosis use”. Innymi słowy producenci testów wyraźnie zaznaczają, że nie służą one do diagnostyki infekcji koronawirusem.
      Właściwie na tym należałoby sprawę zamknąć, nie dyskutować o ograniczeniach testów gdyż wprawny genetyk molekularny poradzi sobie z nimi. Testy są przeznaczone do badań, zatem diagnozowanie choroby na ich podstawie jest nielegalne. Jakim więc prawem zamyka się ludzi w aresztach domowych na podstawie testów, które nigdy nie powinny być stosowane w diagnostyce? Dlaczego, jako społeczeństwo zgadzamy się na dyktat tych, dla których nie ma znaczenia nie tylko nasza wolność, ale także nasze zdrowie? Jaka jest wartość wyników uzyskanych na podstawie testów, które w zamierzeniu miały zastosowanie tylko laboratoriach badawczych? Ponieważ testy stworzone na potrzeby badań laboratoria badawcze opuściły to mamy rosyjską ruletkę na plusy i minusy”

      • @ Daniel
        To jeszcze nic. Technika PCR jest niezwykle wrażliwa na zanieczyszczenia próbek. Wiele laboratoriów działających w systemie GMP/GLP ma z nimi dużo problemów nawet przy pojedynczej replikacji. Wyobraźmy sobie teraz masową, “seryjną” produkcję wyników.
        W Polsce badania za pomocą tych testów robi około 90 laboratoriów. Ile z nich ma odpowiednią akredytację? Ile z akredytowanych laboratoriów jest w stanie podołać wyzwaniu masowego obrabiania próbek bez ryzyka zanieczyszczeń krzyżowych?

        Technika PCR jest bardzo wrażliwa. Bez trudu można sobie wyobrazić sytuację gdy jedna pozytywna próbka zanieczyszcza 100 pozostałych w laboratorium nie za bardzo dbającym o standardy przechowywania próbek.

    • No właśnie ja się zastanawiam dlaczego status ozdrowieńca uzyskuje się tylko po pozytywnym teście sprzed kilku miesięcy, a nie poziomie przeciwciał z wczoraj? Znajomi covidianie nie umieją mi odpowiedzieć na to pytanie, jak również na takie : skoro ten straszny wirus jest tak zaraźliwy, że trzeba nosić maski i zachowywać dystans, żeby broń boże nie obdarzyć kogoś swoją “drogą kropelkową”, czyli śliną albo parą wodną z oddechu.. to dlaczego to całe testowanie nie polega na splunięciu na szkiełko albo pobraniu wymazu z wewnętrznej strony policzka albo języka?? Albo z kropelki krwi po ukłuciu paluszka, jak to robią cukrzycy badając poziom cukru? Z kropli krwi można wyczytać całą informację genetyczną o człowieku, a nie można tam znaleźć głupiego wirusa? Dlaczego grzebią nam głęboko w nosach?

      • Witaj @Atomheart
        Te pytania są równie zabawne, jak zabawne są inne wobec innych WIERZĄCYCH. O ile jeszcze wspomniani posługują się resztkami rozsądku, to logicznie uzasadnione pytania wprowadzają ich nieustająco w konsternację, a tym którym edukacja klasyczna nie była obca, zapewniają dysonans poznawczy na jakiś czas. Niestety WIARA u dużej części wygrywa. Natura taka widać u homo rzekomo sapiens.
        Pozdrawiam serdecznie

      • Dlatego właśnie dla myślącego człowieka, nic tu się kupy przysłowiowej nie trzyma. Wiadomo, że czy preparat czy test PCR są drogie, kilka stów. Test na przeciwciała coś koło 120 zł, z tym że wystarczy go zrobić raz na dłuższy czas. Jeszcze nie wiadomo jak długi. odporność naturalna może trwać kilka lat. A testy PCR trzeba w skrajnych przypadkach powtarzać co kilka dni. To samo preparaty vs leczenie. Amantadyna 20 zł, wystarcza na 3 kuracje. Preparat kilka stów na osobę, po pół roku do doszczepienia. Interesy na covidzie są gigantyczne i nie wiem jak można tego nie widzieć. A info z ostatniej chwili jest takie: nczas.com/2021/12/09/resort-niedzielskiego-ogranicza-dostepnosc-amantadyny-stala-sie-zbyt-popularna-w-leczeniu-covid-19/

          • Fizycznie można wyprodukować jak najbardziej. To jest lek stary, bez ochrony patentowej. Może go wyprodukować każda firma. Nie wiem jak jest z wymaganiami, pozwoleniami w temacie produkcji leków bez patentów? Nie znam się na tym ale domniemuję, że dosłownie każdy może to wyprodukować. Jest jednak procedura dopuszczenia do obrotu, trzeba zapłacić za świeże badania, mimo że lek stary. To wszystko sprawia, że nie bardzo się firmom ten lek opłaca. Wolą produkować suplementy diety. Koszt produkcji i pozwoleń minimalny. W aptece cena taka jak leków OTC, z wolnej ręki. Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, na pewno chodzi o pieniądze.

    • Cześć @Iwonn, Dzień Dobry
      Dyskusja o którą wnioskujesz, istnieje i ma się bardzo dobrze. Nie znajdziesz jej jednak w oficjalnej narracji i zdecydowanie nie w śmietniku sieci Internet, bo kontrola pełna jest, a i nawet tu, u Gospodarza, wszystkiego nie napiszesz (Gospodarz na pewno nie napisze), choćby dlatego, że za chwilę przykleją Ci różnego prowadzenia osobo postacie, taki stek bzdur zmyślonych na poczekaniu, czy kopiowanych i wklejanych (taka zbrodnicza technologia) z wymienionego śmietnika, że sens tego będzie żaden. Jedni w ramach “obowiązków służbowych” (a sieć Internet żadnej anonimowości nie zapewnia), inni z wątłości wiedzy tudzież intelektu, a jeszcze inni ze swojego kosmicznego ego i poczucia równości w dyskusji. W takich miejscach trzeba raczej prosto, tak by nie potrzeba było tłumaczyć, czasem nawet topornie i wulgarnie. Zwolnić do prędkości potencjalnych odbiorców.
      Na poziomie zawodowym zaś dyskusja toczy się trochę tak w konspiracji, tu nawiązując do perspektywy okupacyjnej. “Druga strona” nie jest zainteresowana argumentami merytorycznymi. Garść specjalistów wie o oryginalnym wirusie właściwie wszystko co potrzebne i wie, że odpowiednio reagując, można leczyć z powodzeniem, wie też wszystko o układzie odpornościowym. Przynajmniej wszystko co Nauka już o nim wie, a jest tego dużo więcej niż się wielu wydaje. Reszta jest WIERZĄCA (zresztą po “obu” stronach). Dla nich fakty zupełnie nie mają znaczenia, uczepieni są, “zafiksowani” na jakieś konkretnej teorii albo zestawie różnych teorii i im bardziej fakty do tych teorii nie pasują tym gorzej dla faktów. Jedni tylko o preparatach i to takie koszmarne koszałki opałki jakby to lek na śmierć był, drudzy o jakiś wymyślnych spiskach rodem z komiksów i przytłaczająco głupiego hollywood. Obie strony tzw “szurów i foliarzy” recytują przygłupawe formułki, nieustająco te same.
      Ty proponujesz realne rozwiązywanie problemów, taką “trzecią drogę”. Wysoce niepopularne publicznie stanowisko ;-). Bardzo wiele na to wskazuje, że homo rzekomo sapiens nie są biologicznie przystosowani, nie tylko do rozwiązywania problemów, ale generalnie do życia bez nich. Mimo to od czasu do czasu możemy próbować, również tutaj. Może ktoś nowy dołączy…
      Pozdrawiam

  7. trochę dziwi mnie uległość kilku grup zawodowych w obecnej sytuacji pewnie na zasadzie ” jesteśmy potrzebni i zawsze sobie poradzimy” Chodzi mi o prawników, lekarzy, nauczycieli, policjantów. Otóż wg mnie nie jest to prawdą. Wszystkie te grupy a dwie pierwsze na pewno – jako midle class straca najwięcej na szwabowym “nie będziesz miał niczego….”- pójdą się j…ć domy, wille w uzdrowiskach i dacze na przedmieściach, drugie i trzecie auta w rodzinie itp gadżety. Oni stracą więcej niż menelstwo które teraz i tak nie ma nic. Prawnicy- jeżeli faktycznie ma tu być Polin to Żydzi mają od ch… własnych prawników i nasze gwiazdy palestry będą mogły co najwyżej ostrzyć ołówki w ich kancelariach. Zresztą prawo jest specjalnie gmatwane pod nację prawniczą. Lekarze- dwa lata srajdemii i teleporad pokazało ludziom że bez POZ można się obejść. Prognozuję SI w roli lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej ( chory odhacza czeklistę na zasadzie gorączka T/N, wysypka T/N) i roboty chirurgiczne do operacji. Nauczyciele- powrót do nauki zcentralizowanej a’la lata 70 i 80 w TV- od godziny 8 do 15 były w TV “lekcje” z różnych przedmiotów. Teraz da się to przeprowadzić w necie dla wszystkich klas bo za komuny jak była lekcja w Tv fizyki dla klas ósmych to nie dało się jednocześnie puścić historii dla klas piątych ( były tylko dwa kanały TV). Teraz w necie kilka pań obskoczy bez problemu kilka milionów uczniów i dodatkowym plusem będzie jedna oficjalna wersja programu nauczania. Policja- gęsty system kamer z funkcją rozpoznawania twarzy, sposobu chodzenia, mowy itp plus wszechobecne komórki( w dalszej perspektywie czipy ) w lokalizacją rozwiążą problem przestępczości. Policjanci nie będą potrzebni. Przy interwencjach- sprawę załatwią uzbrojone roboty z Boston Robotics.

    • Na początku duży żal miałam do prawników. Nie rozumiałam, że robią tak mało albo nic wobec oczywistego zalewu bezprawia. Tam gdzieś mec. Schramm ze swoim kontem na FB, tam gdzieś jakieś stowarzyszenie do pomocy zawiązało się. I tak sobie myślę, że czekali i dalej czekają na sprawy, które dadzą im zarobić konkretne pieniądze. Tylko żeby się nie przeliczyli i przeczekali bo niedługo może dojść do sytuacji takiej, gdzie kryterium uliczne i zwykli rozjuszeni ludzie, już bez ich pomocy będą walczyć z nowym totalitaryzmem i bezprawiem. Chlubne wyjątki są, np. pani mec. Katarzyna Tarnawa Gwóźdź i kilka innych osób, praca pro publico bono. Reszta obudzi się z ręką w nocniku. Nie będzie czego zbierać bo będzie anarchia.
      A teraz największy żal mam faktycznie do lekarzy. Oni swoim autorytetem firmują całą ta hucpę. Na palcach jednej ręki można policzyć, kto wypisze amantadynę i kto nie skrzywi się na negatywna odpowiedź w sprawie przyjęcia preparatu. Osoba z Rady Medycznej pochodząca z miasta i uczelni moich studiów i wcześniejszej pracy, twierdzi, że “amantadyna jest lekiem na Parkinsona. Była też stosowana na grypę ale się nie sprawdziła”. Na takie brednie osoby z tytułem profesora reaguję niedowierzaniem i złością. A co mają powiedzieć osoby, które pogłębionego kursu biologii i częściowo medycyny nie przeszli? Wierzą w naukę, panią profesor od siedmiu boleści i radę mędrców przy premierze. Ale ich koniec też może się dokonuje. Jak ktoś wyżej napisał, sztuczna inteligencja, wujek gugiel, ziołolecznictwo. To będą alternatywy. Niektóre ze średniowiecza, ale z innymi sprawami też wracamy w te czasy – regres motoryzacji, niedobory prądu, żywności i innych towarów. Dystopia. Jakim trzeba być nieogarniętym, by nie wpaść na to, że w systemie w którym funkcjonuje minimalny gwarantowany dochód i pieniądze z data ważności, nie ma pola do popisu dla lekarzy i ich interesu ekonomicznego. Wspierając obecną degrengoladę, przykładają rękę do swojego końca.

      • @Iwonn Polecam stronę bacologia.wordpress.com/2021/12/06/nowy-rok-nowe-choroby/#more-1310 i ciekawe informacje też w komentarzach, m.in. link do badania “Evidence for a connection between coronavirus disease-19 and exposure to radiofrequency radiation from wireless communications including 5G”

        • Znam to 😉 Facet ma niezłe poczucie humoru 😀 A komentarze na takich blogach i w ogóle pod artykułami są nieraz ciekawsze i więcej wnoszące niż sam artykuł. Temat 5G, i to w jaki sposób nasi podeszli do wprowadzania tego, jeszcze przed plandemią otworzył mi oczy na działania rządu ewidentnie sprzeczne z dobrostanem obywateli. Bo jak nazwać zwiększenie limitów PEM mikrofalowego w środowisku z 7 V/m (już i tak wysokiego) do 61 V/m przez uwaga, Ministra Zdrowia (wtedy Szumowski)! Mimo protestów niezależnych naukowców. Tu kiedyś przytaczałam wypowiedź prof. Haliny Abramczyk o łączeniu nowotworów mózgu z 5G. Wtedy wydawało mi się, że to szczyt włażenia w tyłek wielkim koncernom. Myliłam się.

      • @ Iwonn
        Lekarze nie bardzo znają się na mechanizmie działania leków i ich biodystrybucji. Oni są od wykrywania chorób i zapisywania jakiś gotowych kuracji. To jest to samo zjawisko, co u mechaników samochodowych – wiedzą że trzeba wymienić akumulator i potrafią to zrobić, natomiast na budowie akumulatorów się za bardzo nie znają. Po prostu dobierają to, co mają zalecone w instrukcji.

        Tu mamy nowy niezbadany lek – białko kolca (eliksir jest tylko systemem dystrybucyjno-produkcyjnym) i większość lekarzy nie wie jak on działa i jakie powoduje skutki uboczne. Po prostu pojawił się nowy rodzaj akumulatora, który trzeba zamontować.

        • Oj tak. Podejście czysto techniczne i proceduralne. Zemściło się nawet na niektórych z nich. Trudno. Znam temat od podszewki, bo prowadziłam kiedyś zajęcia z farmakologii na III roku Wydziału Lekarskiego i Stomatologii. Głąbów, którzy będąc na tym etapie studiów nie umieli policzyć 5% z 90 ml, było sporo. Od tego czasu nabrałam dystansu do “medyków”. Poza wybitnymi jednostkami, głównie zabiegowcy, przed którymi chylę czoła, jest cała masa wyrobników i realizatorów procedur. Coraz bardziej to widać. A medycyna to przecież SZTUKA. Chyba ktoś o tym zapomniał?

    • @Kupaśmiechu: “trochę dziwi mnie uległość kilku grup zawodowych w obecnej sytuacji”. – To jest bardzo proste:

      1. Lekarze, czyli siewcy śmieci:
      – Kasa, kasa, kasa. Za posłuszeństwo władzy lekarzom – covidianom dawane są GIGANTYCZNE pieniądze. Naprawdę. Wiem, co piszę, moja Żona jest lekarzem (z wymierającego gatunku uczciwych); to, co opowiada, się nie mieści w głowie. Bez łapówki jeśli przyjdziesz z odciętą głową, powiedzą, że nic Ci nie jest i odeślą na test, bo jeśli zaliczasz się do niezaeliksirowanych, to na pewno masz covida.
      – Pożyteczni idioci: Wielu lekarzy to są prawdziwi idioci. Z reguły bardzo dobrzy fachowcy w swojej dziedzinie, ale ich wiedza ogólna i tzw. “życiowa” jest w istocie ujemna. Napatrzą się na oddziały covidowe, posłuchają specjalistów i histeryzują. Przykład: emerytowany lekarz po szczepieniu dostał zapalenia siatkówki. Wnioski: Poszedł na trzecią dawkę.

      2. Policja i inne służby:
      – Oni są od wykonywania rozkazów a nie od myślenia. Może (MOŻE !) pomyślą, gdy im dziecko umrze.
      – Za odmowę wykonania rozkazu w najlepszym przypadku wywalą ich natychmiastowo z roboty. Co zrobią z politycznym wilczym biletem?

      3. (bez)Prawnicy:
      – Patrz: lekarze – kasa, kasa, kasa.
      – To jest szczególnie cyniczna grupa (dobry adwokat broni klienta do ostatniego centa). Nie będą się wychylać, żeby nie podpaść władzy. Poczekają, aż władza upadnie i zobaczą, czego oczekuje nowa.

      @Kupaśmiechu: “Wszystkie te grupy a dwie pierwsze na pewno – jako midle class straca najwięcej na szwabowym…” – Tak samo myśleli w czasie rewolucji w Rosji. Zakładali, że tego się nie da zrobić i że to wszystko upadnie, zanim zdąży się im coś stać. A potem gorliwie przeszli na zwycięską stronę. Czyż teraz nie jest tak samo? Lekarze byli zawsze w opozycji wobec PiS. Teraz są jego gorliwymi wyznawcami. Policja jak policja – zawsze jest po stronie władzy. To wojsko i służby obalają rządy i prezydentów, nie policjanci.

  8. największy żal mam do lekarzy- bez ich pomocnictwa srajdemia by nie wypaliła- nawet sprzedajne dziwki dziennikarskie nic by nie wskórały swoimi artykułami gdyby każdy Kowalski przestraszony felietonem w TV po przyjściu do przychodni usłyszał- ” Panie to wszystko bzdura…” Niestety dodatki kowidowe totalnie skorumpowały białe kitle. I lekarze i prawnicy są przekonani o swojej przezajebistości. Życie zweryfikuje. Agenda 2030 zabierze im wszystko tak jak i pozostałym grupom zawodowym. Swoje 3 domy trzeba będzie oddać do Funduszu Narodowych Zasobów Mieszkaniowych i od niego wypożyczyć. 2 mercedesy zresztą też.

  9. Dwoje studentów zmarło nagle 4 grudnia we Wrocławskim AWF-ie po “namowie” na szczepienie, Joanna Kurdys i Dawid Akuła, padł na murawę podczas meczu. Można sprawdzić na stronie uczelni. Co mają powiedzieć zrozpaczeni rodzice? Że korzyści były większe? Matka wprost pisze, że zamordowali jej dziecko. Ilu młodych ludzi jeszcze padnie?
    Mieli po 21 lat zmarli tego samego dnia !!
    Z informacji wynika,że władze uczelni wywierały naciski na studentów, żeby się zaszczepili.

    Natomiast wczoraj na głównym ścieku medialnym WP ukazał się artykuł o dziwnej i nagłej śmierci 17-latka. Napisali, ze interesował się chemia i MOŻE coś połkął…… Bez komentarza.

    • @Daniel Odnośnie tej strony takniewiele.pl, to znajomi kowidioci negują prawdziwość danych, bo anonimowe, bo każdy może sobie wpisać co chce, bo powód śmierci lub choroby mógł być inny. Ja już się zaczynam stosować do rady R.Fuellmicha: „Rozpowszechniaj prawdę i fakty tak bardzo, jak to możliwe i nie marnuj energii na ludzi, którzy są desperacko zaszczepieni. Nie możemy uratować wszystkich. Wielu ludzi umrze”.