Reklama

Tytułowe pytanie nie zawiera tezy, ale pewnik. Troje senatorów PiS przyczyniło się od odrzucenia kandydatury Lidii Staroń na RPO. Tak się składa, że cała trójka: Janina Sagatowska, Andrzej Pająk i Dorota Chudowska, bez zgody Kaczyńskiego boi się iść do łazienki. Pierwsza senator w ogóle nie głosowała, dwoje pozostałych wstrzymało się od głosu. W normalnych warunkach byliby co najmniej zawieszeni, dostali upomnienie lub doszłoby do publicznego rugania. Nic podobnego się nie stało, w obozie PiS nastała kompletna i wymowna cisza. Nie ma darcia szat, nie ma połajanek, za to jest cicha satysfakcja z utrącenia kandydatury Staroń, która jako jedyna z listy PiS miała realną szansę zostać Rzecznikiem Praw Obywatelskich.

W tej sytuacji człowiek logicznie myślący zada sobie najprostsze pytanie. Dlaczego Kaczyński nie chciał, aby Staroń została RPO skoro sam ją rekomendował, zachwalał i prowadził ku zwycięstwu? Na czym tym razem polega geniusz strategii i przenikliwość lidera PiS? Może chodzi o to, że wypłynęły jakieś taśmy? Może Staroń na finiszu okazała się nielojalna i weszła w zgniłe kompromisy z „najgorszym sortem? Tego nie wiemy i się nie dowiemy, ale też nie musimy, ponieważ kluczowym powodem było coś zupełnie innego. Otóż prezes Kaczyński w przenikliwości swojej zorientował się, że wybór Staroń oznacza zwolnienie stanowiska senatora, co z kolei skutkuje ponownymi wyborami. Czyżby PiS się bał wyborów do senatu? Niemożliwe krzykną optymiści, przecież ostatni sondaż CBOS pokazał rekordowe 46% poparcia dla PiS, to nic tylko robić wybory i nie w warmińsko-mazurskim, ale w całej Polsce. Tyle od optymistów, a co na to wszystko polityczni realiści, którzy w ostatnim momencie się zorientowali, że świat sondaży i świat polityki nie idą w parze?

Tydzień temu PiS zebrał łomot w swoim mateczniku, naturalnie dalej słyszy się te desperackie opinie, że Rzeszów to nie Podkarpacie, ale w Rzeszowie PiS w 2019 roku uzyskał prawie takie poparcie, jakie wczoraj, na partyjne zlecenie, wykręcił CBOS. Życie i wyborcy zweryfikowali ostatnie dwa lata działalności PiS i obecna wojewoda z PiS uzyskała żałosny 23% wynik, przegrywając z kandydatem opozycji w I turze. W natłoku spraw bieżących, bitew z Gowinem, Ziobro, podcieraniem nosa Morawieckiemu, prezes PiS w końcu zaskoczył, że Olsztyn to nie Rzeszów i tam dopiero PiS może zebrać łomot, co oznacza kolejne tarcia w „Zjednoczonej Prawicy”. W Olsztynie PiS nie odważył się wystawić swojego kandydata i musiał się dogadywać z niezależną Staroń. Dziś kandydat PiS, ktokolwiek by nim był, choćby sam Kaczyński, miałby takie szanse na zwycięstwo w Olsztynie, jak dowolny kandydat PiS na zwycięstwo w Warszawie albo w Gdańsku. Jak zwykle w pośpiechu, wręcz w popłochu i bez liczenia się z kompromitującymi konsekwencjami, Kaczyński z gronem doradców utrącili Staroń, aby uniknąć jeszcze większej kompromitacji.

Prawie każdego dnia, takie i bardzo podobne żenady z udziałem PiS, pokazują co się z tą partią i jej liderem stało. W 2015 roku coś takiego by się nie wydarzyło, wówczas Kaczyński rzeczywiście miał rozpisanych kilka scenariuszy dla najważniejszych rozgrywek, patrz czyszczenie Trybunału Konstytucyjnego. Obecnie nie ma w PiS nikogo, kto potrafiłby ogarnąć najprostsze sprawy i tylko cudownemu zbiegowi okoliczności partia rządząca zawdzięcza to, że kosztem mniejszej kompromitacji uniknęła większej kompromitacji. Inna rzecz, że „najgłupsza na świecie opozycja”, dostała od PiS prezent na aksamitnej poduszce i zamiast z niego skorzystać doprowadzając do wcześniejszych wyborów w Olsztynie, to popisała się polityczną głupotą, jak zawsze zresztą. Jednak ten wątek to oddzielna tradycja i temat na oddzielny felieton. „Nie zostało nam już nic, tylko słowa tylko łzy”, tyle może sobie zaśpiewać za telewizją Kurskiego PiS i Kaczyński. Z tego co dostali nie został nawet sznur.

Reklama

18 KOMENTARZE

  1. Dla Kaczyńskiego Bodnar jest najlepszym z możliwych rzeczników praw obywatelskich. Chętnie będzie walczyć o prawa lewaków, dziwaków, nachodzców a nawet zwierząt. Nie dotknie żadnych istotnych problemów.

    Staroń mogłaby się okazać koszmarem, podobnie jak Banaś. Jeszcze by zaczęła walczyć o prawa małych przedsiębiorców niszczonych lockdownami, mundurowych zmuszanych do szczepień, obywateli karanych przez milicję za brak szmaty. Dlatego storpedowanie tej kandydatury nie dziwi.

        • @Egon O.
          Z tą nadzieją bym nie szarżował bo niby jakie mamy opcje?
          Nie ma zupełnie żadnych, chyba że masz (albo inni mają) pomysł jak utrzymać wojsko, służby ratownicze i kryminale pod kontrolą suwerena (ale nie przedstawicieli samozwańców), a jednocześnie obyć się bez zawodów na P, zawodów na S, albo tak po prostu wszelkiego rodzaju zwyrodnialców, pasożytów i hochsztaplerów, i to w całej drabince, tak na samej górze jak po sam dół.
          Nie da się, a całości dopełnia tzw legalizm i praworządność, które nie tylko nie pozwalają na zmianę stanu rzeczy, ale większość gawiedzi w nie WIERZY i wspiera, czego skutkiem przyjdzie na miejsce jednych kolejna banda frędzli z takimi czy innymi bogoojczyźnianymi frazesami i ew czekoladowym orłem w d..pie.
          Nie ma żadnej nadziei. Bez wielkiego, całkowicie losowego i nieprzewidywalnego zdarzenia, do tego jeszcze długotrwałego, nic się nie zmieni.
          Bardzo chętnie posłucham realnych propozycji ale bez… nie wiem… rozbłysku Słońca co to wyłączy prąd i elektronikę na dziesięciolecia nie ma szans i będzie tylko gorzej. Może łatwiej by było gdyby suweren miał pałkę, a nie jego wynajęta służba, lecz jest wspak. Z pałką biega i wygraża nią nie tylko majordomus i stajenny ale wszystkie kucharki, a właściciele domu siedzą pozamykani w pokojach malując kredkami (głównie elektronicznymi) protesty.
          Suweren nie ma pałki a za chwilę nawet nie będzie mógł udawać że ma. Praworządność k..wa. Nawet cieszy się po meczy suweren nie może po k..wa cisza nocna i przyjeżdżają tacy co też by się cieszyli ale praworządni kazali użyć prawdziwych pałek i wystawić mandaty.
          Praworządnie nie można się cieszyć. Rozumiecie że to droga donikąd?
          Nadzieja k..wa…

          • @nikt_ważny
            Wielkie, losowe i nieprzewidywalne zdarzenie niedługo nastąpi i wyczyści tę całą stajnię Augiasza. Co do bajzlu, to dzięki niemu poluźnią się nieco kleszcze reżimu, a sami bajzlotwórcy dostaną swoją porcję upokorzenia. A my trochę oddechu.

        • @Egon O.
          Niby co się poluźni i kiedy? Pandemiczne naparzanie gawiedzi odbywa się nawet nie ustawami ale aktami jakiegoś patafiana co go innym patafian na ministra wysunął. Doradcami tego drugiego są też patafiany, a pierwszym kryterium przy ich doborze spekuluję że było czy są wystarczająco umoczeni by zrobić wszystko dla uniknięcia konsekwencji.
          Może zakładasz zmianę z wielbicieli metod Shin Bet? Na kogo? Na wielbicieli metod Gestapo wsparte kochającymi inaczej, ekozwyrodnialcami i/lub chwastojadami, czy tzw ratowniczymi planety poprzez propagacje, a kto wie czy nie wykonawstwo masowych mordów wszystkiego co puszcza bąki, od norek po homo rzekomo sapiens? Nie Gestapo? To może bardzie “na lewo”? Rożnica w sumie żadna, bo wsparcie identyczne i tych samych, prócz tego, że nad metody Gestapo w wielbieniu przedkładają metody KGB. Może największych legalistów i praworządnościowców z tak zwanej Konfederacji co to na udawanym buncie kasę robią, ale wspierają zasady systemu jak nikt inny?
          Nie wiem również skąd masz “nadzieję” na zdarzenie, ale będzie tylko gorzej i to nie przez zdarzenie tylko przez to że generalnie nie zwalczamy pasożytów. Jak ci pluskwy, karaluchy czy inne robactwo wejdzie do domu to oddajesz sprawę do sądu czy ordynujesz dezynsekcję?
          “Poluźnią się kleszcze reżimu”? Sorki ale na jakiej podstawie? Bo w telewizji powiedzieli? W internetach napisali? Bo jakiś tak zwany ministrem rozporządzenie wydał? Wiesz że te rozporządzenia to głównie na podstawie “widzi mi się” mogą być wydane jednoosobowo. Nie potrzeba tzw Sejmu czy Senatu, a w ustawach jest tyle wyjątków, że podstawa już może być właściwe prawie dowolna. Służby pokornie będą wykonywać bo to prawo, a trzeba być praworządnym, bo jak nie to won ze “służby”, emerytura cała w piach, a że dach nad głową w kredycie, jak wiele innych rzeczy często, to w perspektywie nie tylko bezdomność ale perspektywa życia na tyle upierdliwego być żyć się odechciało.
          To że Słoneczko świeci, jest cieplutko i tzw obostrzenia cofnęli niczego nie oznacza. Stan jest gorszy niż wczoraj i jeszcze gorszy niż przedwczoraj. I nie tylko zakresie zakazów i nakazów żartobliwie nazywanych prawem oraz ich ich wykonywania, ale mentalnie gawiedź jest w d..pie. Jakiś ułamek co najwyżej wykorzystany emocjonalnie, często przez trzyliterowców, zrobi “kto nie skacze” i to wszystko co zrobi, ale reszta pokornie wykonana najgłupsze nakazy czy zakazy.
          Samo wyhodowanie w sobie jakiego nadziejowego optymizmu niczego nie zmieni. To się zresztą nazywa właśnie WYPARCIE.

  2. Każda z przedstawionych opcji ma szansę bycia prawdziwa. Osobiście skłaniam się ku tej że utracenie Staroń miało uchronić PiS od niechybnej nawet nie porażki ale kompromitacji w wyborach nowego senatora. Ale jest jeszcze jedna kwestia która chodzi mi po głowie. Minęło już sporo czasu od formalnego zakończenia kadencji Bodnara i w każdej chwili Kaczyński mógł go zastąpić. Cały czas jednak tego nie robi… Pisałem już i tym wcześniej mianowicie każdy kolejny dzień trwania PiS przy władzy znacznie ułatwiają wrogowie. Odstrzelenia Bodnara sprawi że jeden wróg ubedzie że zbioru. A Bodnar idealnie się nadaje to rozkręcania histerii. Karnowscy albo sakiewicz bez trudu wysmarują artykuł jak to tęczowy RPO niszczy dorobek dobrej zmiany. I mniej takich ideowych przeciwnikow tym trudnej będzie PiS sytlumaczyc się z nieróbstwa. Tym bardziej że wojna z Bodnarem sporządza się do miedialnej pyskówki….

  3. Mysle, ze opcje PiSu, podobnie zreszta jak opozycji, przypominaja opcje rybek w akwarium, plywajacych sobie w rozne strony, pozerajacych sie czasem nawzajem i wykonujacych wszystkie czynnosci lezace w ich naturze, ale ostatecznie caly system jest i zawsze byl sztuczny, nieautonomiczny, bez mozliwosci realnej interakcji ze srodowiskiem naturalnym, jako ktore rozumiem procesy geopolityczne zachodzace w tamtym czasie, a ktorych epilogiem sa przyspieszajace teraz z kazdym dniem zjawiska.

    Jezeli siegniemy pamiecia do 2015, prosze mnie nie posadzac o cwaniakowanie z perspektywy czasu, bo to przeczucie towarzyszylo mi przez caly tamten okres, bylo cos nieorganicznegow samym fakcie, ale tez skali zwyciestwa PiS. Reka boga…

    Byc moze bylismy przedmiotem operacji ktorej celem bylo pozyskanie aktywow, a ktorych jedyna funkcja ograniczala sie do funkcji karty przetargowej w nadchodzacej pierestrojce, moze caly czas bylismy tylko miesem, ktore najpierw zabrane, pozniej mialo byc rzucone euro-sowieckiej psiarni w zamian za neutralnosc, ewentualnie pomoc w nadchodzacej konfrontacji USA z Chinami.
    Oczywiscie tego rodzaju porozumienia i plany to ostatecznie tylko brudnopis, bo pelna kontrola nad tak poteznymi procesami nigdy nie jest mozliwa i niosa one ze soba nieprzewidziane konsekwencje.
    Wyglada to troche tak, ze wracamy do “Gdy wielki wielkiego dusi…”

    Jak by nie bylo, to moze byc dobry czas zeby zaopatrzyc sie w niezbedna elektronike, jakies niezalezne zrodlo zasilania, narzedzia i oczywiscie leki i suplementy, przede wszystkim vitD (liczcie kila tys IU dziennie) – przypominam, ze niemal caly lancuch dostaw i proces produkcji polprzewodnikow znajduje sie w TEJ czesci Azji, a substancje aktywne dla swiatowego przemyslu farmaceutycznego produkowane sa niemal wylacznie w Chinach i Indiach.

  4. Mieszkam glownie w Stanach, jestem z tym gownem na biezaco.

    Ostatnio jakies znane uniwerki w Kalifornii zrezygnowaly z punktacji SAT (cos jak nasza matura) w przyjmowaniu na uczelnie, ze wzgledu na to, ze to stawia w trudnej sytuacji mniejszosciowe dzieci.

    Ale kogo tam biedota obchodzi, najlepiej dla nich zeby byli analfabetami, prawdzwe elity ksztalca sie w Ivy League, prawda? Sprawdzmy… ok jest:

    “Harvard student raps for senior thesis”

    Nic wielkiego, wyrapowal swoja prace zaliczeniowa bo to pewnie byl jakis ekscentryczny student od muzyki i kultury, prawda?
    Hmm..:
    “Shaw said he will graduate from Harvard with an A- for his work in the English Department, and that he’ll be going to work for Google as a software engineer after graduation.”

    Gdyby nie posilki z Azji (prosze sprawdzic zdjecie amerykanskiej druzyny ktora w tym roku wygrala miedzynarodowa olimpiade matematyczna), w Ameryce nie rozmawialoby sie teraz o locie na Marsa tylko o tym jak zapewnic biezaca wode.

  5. @ Rotor – Proszę nie zapominać o informatykach, polskich, ukraińskich, rosyjskich, dzięki którym Wall St. funkcjonuje. A propos SAT, mieszkam w Kanadzie więc też mam z tym gooownem do czynienia. Ostatnio, mamy dosłownie najazd Hindusów na college (z grubsza, odpowiednik polskiego licencjatu). Teoretycznie, mają oni już dyplom inżyniera z Indii ale dorabiają sobie kanadyjski licencjat, żeby uzyskać prawo do pracy w Kanadzie. Prowadzę, między innymi, laboratorium gdzie testuje się właściwości różnych materiałów, włącznie z glebą. W jednym z testów używamy oleistej cieczy do testowania zachowania się zawiesiny gleby w cieczy. Ze względu na konsystencje tejże cieczy, nie wylewa się jej do zwykłej kanalizacji tylko do zbiornika i potem się odpowiednio procesuje. Jednego dnia, przychodzę do laboratorium, cała podłoga zalana tą właśnie oleistą cieczą. Wołam na dywanik ostatnich “testerów” i pytam co się stało.”Wlaliśmy użytą ciecz do pojemnika, tak jak kazałeś” – odpowiadam, że pojemnik był pełny i się przelało – “kazałeś wlać do pojemnika i tak zrobiliśmy”. No fantastycznie, “inżynierzy” zrobili co kazałem ale, że się rozlało to już nie ich wina “bo ja tak kazałem”. Powiedziałem żeby to posprzątali używając papierowych ręczników i te ręczniki wyrzucili do do kosza – czego nie powiedziałem, to żeby kosz przynieśli do miejsca gdzie ciecz była rozlana. Zebrali rozlaną ciecz papierowymi ręcznikami i odnieśli je do kosza który stał w drugim końcu laboratorium, oczywiście cała podłoga była zakapana tą cieczą. Co jest zabawne w tym wszystkim, ale tak na zasadzie czarnego humoru, to powtórzyłem ten eksperyment z “białasami”, tylko imigrant a Albanii zaskoczył, że jak się z pojemnika przelewa to najpierw trzeba pojemnik opróżnić a dopiero potem do niego wlewać co trzeba, reszta, urodzona i “wykształcona” w Kanadzie wlewała “bo takie było polecenie”. Strach się bać gdzie tzw. “zachodnia” cywilizacja zmierza.

      • Tak, tez tak przypuszczam.
        Poza oczywistym i wymiernym czynnikiem oszczednosci, caly ten proces optymalizacji kosztow sily roboczej ma te wartosc dodana, ze destabilizuje spoleczenstwa i zaciera tozsamosc kulturowa, sprowadzajac kapital spolecznyi, kiedys motor postepu krajow zachodnich i w dalszej kolejnosci reszty swiata, do stanu bezideowej masy, ktora kieruje sie juz tylko potrzeba zaspokojenia prymitywnych potrzeb.
        Ludzie pospolici, pozbawieni wypracowanych przez stulecia wzorcow i standardow etycznych, pozbawieni zostaja skali umozliwiajacej ocene kwalifikacji etycznych ludzi sprawujacych nad nimi wladze.