Prześlij dalej:

Jedyna wątpliwość jaką miałem przy tytułowym zdaniu, odnosiła się do warstwy językowej, a ściślej do końcówek żeńskich. W gęstych oparach ideologicznego kretynizmu, człowiek może się poczuć zaczadzony. Tak też się poczułem i przez dobrą chwilę zastanawiałem się, czy „chamka” nie jest przypadkiem „gościnią”. Na szczęście mam w domu parę słowników, w tym mój ulubiony słownik Doroszewskiego, który „Szczerze” polecam wszystkim, bo takie nastały czasy, że podstawowe słowa tracą znaczenie albo zmieniają się w karykaturę. Cała reszta nie wzbudziła żadnych wątpliwości, wszystko w tytule się zgadza co do joty, wystarczy tylko udzielić poprawnej odpowiedzi.

Zapraszam do zabawy w formie epickiej zagadki, która będzie się składać z szeregu podpowiedzi, a raczej przesłanek o nieco zdradliwym i mylącym znaczeniu. Zaczynamy. Czy chama Nitrasa z chamką Różą Thun łączy sposób uprawiania polityki? Zdecydowanie tak, ale nie o taką odpowiedź chodzi, gdyby zagadka była aż tak prosta, zabawa przybrałaby charakter tytułowych polityków. Podpowiadam i zwodzę dalej! Czy chama Nitrasa z chamką Różą Thun łączą prymitywne prowokacje wymierzone w Jarosława Kaczyńskiego, nie wykluczając odniesień do tragedii po stracie brata i wielu przyjaciół w katastrofie smoleńskiej? Nie ma co do tego wątpliwości, przykładów jest tak wiele, że nawet w epickiej zagadce się nie zmieszczą, ale nie o to chodzi.

Czy chama Nitrasa z chamką Różą Thun łączy agresja? Tutaj wypadałoby się pokusić o mały obiektywizm i przyznać, że jednak Nitras jest bardziej „pobudzony” i pewnie takiego podziału bym dokonał, gdyby nie fakt, że agresja Thun wcale nie jest mniejsza, tylko przybiera inne formy. Nitras biega po sejmie, grzebie w cudzych rzeczach, rzuca w Jarosława Kaczyńskiego jakąś maskotką, przepycha się i biega po Sali i korytarzach, jak naszprycowany. Thun tego nie robi, jednak jej agresywne ataki na Polskę i Polaków w niemieckich telewizjach i w Brukseli są znacznie bardziej szkodliwe i w rezultacie agresywne. Tak, czy inaczej, nie agresja chama i chamki rozwiązuje zagadkę, to kolejna niekoniecznie ślepa, niemniej niewłaściwa uliczka.

Czy chama Nitrasa z chamką Różą Thun połączyła pogarda dla polskości, tradycji, wartości, jakie towarzyszyły przez wieki naszym wielkim przypadkom i bohaterom? Kto ma ochotę niech próbuje szukać argumentów przeciw takiej tezie, ale dla mnie jest to na tyle oczywiste, że po prostu powiem TAK. Z tym, że nie na pogardzie dla polskości i tradycji opiera się zagadka, choć to jeden z elementów stanowiący sens zagadki. Czas na podpowiedź najbardziej podstawową i ściśle związaną z treścią zagadki. Czy chama Nitrasa z chamką Różą Thun łączy chamstwo? Komu przyjdzie do głowy tradycyjne: „No jak, nie jak tak”, ten jest już bardzo blisko właściwej odpowiedzi, o ile połączy tę oczywistą oczywistość z czymś, co takie proste do połączenia nie jest. Słowem ciepło, jednak to jeszcze nie to.

Strony

Źródło foto: 
32033 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

45 (liczba komentarzy)

  1. No rzeczywiście, jak to kur.a możliwe ???

    To jest niemożliwe, ale marzy mi się taka opcja w sądach

    WSZYSCY WON !!!

  2. "Wszyscy won"

    W stosunku do nadzwyczajnej kasty to bardzo dobra opcja, przynajmniej w sensie propagandowym i retorycznym. Społeczeństwo dojrzewa do takiego rozwiązania.

    "cham NItras i chamka Thun"

    Należałoby pochwalić MK za użycie takich słów w tytule. Wojna z polskimi chamami z POKO nie będzie wcale przebiegała łagodnie i oni muszą od początku wiedzieć, że jeńców nikt tu brał nie będzie. Chamy z POKO groźniejsze są od historycznych już kolaborantów NKWD czy gestapo, bo połączyli dziś siły ze wszystkimi siłami antypolskimi i z największą anty cywilizacyjną falą w historii.

  3. Powoli czara goryczy przelewa się i sądy zaczynają tracić zaufanie społeczne. Oznacza to, że Państwo Polskie także.

    O ile jeszcze niesprawiedliwy wyrok skazujący aparat państwowy może zignorować nie podejmując żadnych działań, to już nic się nie da zrobić z wyrokiem uniewinniającym. Alternatywą byłyby tylko samosądy, co oznacza w praktyce rozpad państwa. Na takie coś żadne państwo nie może sobie pozwolić. Dlatego też wartym rozważenia rozwiązaniem wydaje się powrót do zawetowanych przez Dudę ustaw, nie wykluczając zaostrzenia niektórych przepisów. Gdyby Duda je jeszcze raz zawetował, oznaczałoby to że PiS w wyborach musiałby sięgnąć po innego kandydata. Inną opcją byłoby zarządzanie tym problemem via finansowanie sądownictwa.

  4. avatar

    Niedawno spotkałam się z taką opinią, że Duda zawetował ustawy, żeby uspokoić Unię, bo się szykowała jakaś afera z jej strony, i to było uzgodnione z PiS. Przyznam, ze to stawiałoby Dudę, dotąd nazywanego hamulcowym, w innym świetle

  5. tak uważałem od początku. Kaczyński dostał ultimatum i to nie z UE

  6. Gdy się czyta takie komentarze, to aż dziw, że w Polsce mógł działać rtm. Pilecki. Przecież jakby był grzeczny i Niemcom nie fikał, oni też by go może nie ruszali, podobnie z resztą jak i UB. Posłuchał by dobrych rad światłych hegemonów i zamiast rozrabiać grzecznie spełniał by ich 'prośby', donosząc na takich, którzy tych dobrych rad niemieckich, czy sowieckich słuchać nie chcieli. 

    Także to, że w Białymstoku nie jest potrzebna ulica mjr Łupaszki, a znacznie lepiej pasowałaby im ul. Jedności Robotniczej (jak tym z Żyrardowa wyrzucającym rtm. E. Fieldorfa, ale na razie zatrzymali się na Podlaskiej) całkiem przestaje dziwić.

  7. avatar

    Rotmistrz Pilecki był bohaterem i nigdy tego nie kwestionowałam, nie zakwestionuje i zakatrupię każdego, kto zakwestionuje. Ale co przyniosło Polsce i Polakom jego ofiara? Moralne zwycięstwo, które zresztą jest zgnojone, przez tak zwane siły niechętne Polsce. Możliwe, że J. Kaczyński szuka innej drogi

     

  8. Ale czy byłby gdyby w podobny sposób rozstrzygał dylematy jak robią to współcześni szukający 'złotych' rozwiązań. Cytat z piosenki: 'pragnę tutaj zrobić polityczny przytyk, że co drugi volksdeutsch był real politik.

  9. avatar

    Piosenki to sobie proszę spiewać do poduszki, albo przy ognisku. Narodu nie należy już wykrwawiać, bo zresztą nie ma już kogo na stracenie wydać

  10. Chyba zostałem źle zrozumiany. Ja  nie agituję za śpiewaniem piosenek, ale chciałem przypomnieć co to jest honor i co to jest jego brak.

  11. Strony