Reklama

Zmęczony jestem już analizami i logicznymi wywodami, co sobie urodzę to zaraz usłyszę, że za dużo napisane, a życie przecież proste jest. Niech będzie, że jest proste, w tym tekście będą same życiowe i ludowe prawdy oraz spostrzeżenia, na takim poziomie, że każdy może zrozumieć i dodać własne. Prawdy ludowe zamiast logiki, to też wystarczający oręż aby podsumować Ricardo Sobiesiaka, wszak człowiek skomplikowany nie jest. Pierwsze ludowe spostrzeżenie jakie zaprzęgnę jest takie, że najlepszą obroną jest atak i z tego samego ludowego założenia wyszedł kryminalista Sobiesiak. Polski sąd w czasie procesu Rokita vs Dochnal orzekł, że bez wyroku nie wolno tak do bliźniego powiedzieć, zaryzykuję wniosek, że po wyroku wolno. Podobnie postąpił poseł Wassermann, nazwał Sobiesiaka kryminalistą i dostał atak w ramach obrony.

Wykluczyć Wassermanna z komisji, to pierwszy wniosek jaki dziś padł w komisji hazardowej i złożył go kryminalista Sobiesiak. Tę prawdę ludową komisja odrzuciła niemal zgodnie, przy jednym głosie wstrzymującym się. Druga prawda ludowa, tylko winny się tłumaczy i tu kryminalista Sobiesiak nie pozostawia złudzeń, tak jak on się tłumaczył to nawet rzadko, który kryminalista się tłumaczył. On się tłumaczył tak, jakby Adama Michnika ubrać w garnitur Jarosława Kaczyńskiego, do ręki włożyć badylek, a całość przepasać biało-czerwoną szarfą dziedzica Pruskiego. Sobiesiak mówił głosem Michnika, że to spisek i szpiclowanie, w garniturze Kaczyńskiego, że to układ polityczny, badylkiem opędzał się od straszliwych krzywd wyrządzanych ludziom biznesu, z panem Kluską i piekarzem na czele, a biało-czerwoną szarfą przywołał krew i pot biznesmena, czystego i moralnego jak dziewica, która cnotę złoży tylko na ołtarzu Ojczyzny.

Reklama

Trzecia prawda ludowa, jak cię widzą tak cię piszą. Czasami jest tak, że w TV pokażą jakiegoś przestępcę, takiego co był cichy i zawsze pomagał sąsiadom. Patrzymy sobie na takiego, a on w ogóle nie przypomina bandyty, kto by pomyślał, że taka sympatyczna buzia robiła takie przykre rzeczy. Patrząc na Sobiesiaka nic podobnego do głowy nie przychodzi, wręcz coś przeciwnego przychodzi, widząc gębę Sobiesiakową widzimy klasyczną zakazaną gębę, małe świdrujące ślepka, koścista, końska szczęka, długi nochal, normalnie jak karykatura przestępcy, z definicji przerysowana. Gęba Sobiesiaka wypisz wymaluj, rozkładówka pitawalu, ale gęba to nie wszystko, te charakterystyczne dla szemranych biznesmenów ruchy.

Tak się dzieje gdy człowiek w wieku 40 lat przerzuca się z sety pod meduzę, na homara i Porto. W kieliszku już trunek za parę baniek, ale tego charakterystycznego energicznego ruchu karkiem w tył zniwelować się nie da, tego paluszka odstającego od kieliszka i tego widelca trzymanego jak szpadel. Lubię patrzeć na ludzi tak jak robił to Breja. Bardzo charakterystyczne dla takich cinkciarzy co zostali przedsiębiorcami, jest machanie barkami i poprawianie marynary, tudzież dłubanie przy krawacie. No i rzecz nieodzowna dla buraka handlującego w latach 80 kawą i bananami, czyli okulary w złotej lub srebrnej drucianej oprawie. Tak spreparowany Sobiesiak zjawił się na komisji.

Czwarta prawda ludowa, która bardziej jest miejską legenda, to pełnomocnik przy boku. Klasyka gatunku, przy Sobisiaku musi tkwić pełnomocnik, aby mu podpowiadać jak rozkładać akcenty patriotyczne i dowcipne uwagi w stylu: „to może jeszcze dzieci jadłem na surowo, to jest lincz i polityczna hucpa”. Pełnomocnik jest od tego, żeby podpowiadać „lub czasopisma”, od jednego lub wisi na włosku klasyczny kryminalistyczny łeb Sobiesiaka. On musi gadać nie to co wie, ale to co paragrafu podpowiadają. Pełnomocnik jest Sobisiakowi niezbędny, a gdyby kto się czepiał, to oczywiście wszystko jest zgodne z prawem. Piąta i ostania prawda ludowa, ostatnia w moim pozbawionym logiki wywodzie, bo w ogóle to prawdy ludowe nie mają końca.

Piąta prawda ludowa, czyli z kim przystajesz takim się stajesz nie przystaje już tak bardzo do Sobiesiaka, Drzewieckiego, Chlebowskiego, Schetyny, chociaż przystaje podwójnie. Nie odważę się nawet intuicyjnie wskazać, kto tu do kogo przystał i jakim się stał. Mogę natomiast pokusić się o stwierdzenie ogólne, że tu jeden do drugiego po prostu pasuje. Nie ma większej różnicy miedzy Chlebowskim, Drzewieckim, Schetyną i Sobisiakiem, to jest ten sam typ mentalny, no może odrobinę odstaję Chlebowski, bo to jednak dupa wołowa, ale on też bardzo chciał być ważny i tak jak starsi koledzy z branży. Byłoby na tyle prawd ludowych i zanim skończy się to całe przesłuchanie, bez sądu, twardych dowodów, kierując się tylko niezawodnymi prawdami ludowymi, stwierdzam, że Sobisiak to kryminalista pełną gębą, a porządny człowiek z kryminalistami nie spaceruje ani po cmentarzu, ani nawet po polu golfowym.

Reklama

105 KOMENTARZE

          • wyskoczył z googli na pierwszym miejscu
            nie chciało mi się szukać dalej. Przeczytałem na spokojnie. Bez uprzedzeń. Do wielu trafi. Wykorzystywanie znajomości jest w naszym kraju naganne. Ale to hipokryzja i każdy o tym wie. To zależy od skali. Przychodzi znajomy i pyta o to czy nie znam kogoś kto mógłby zatrudnić jego córkę, trzy języki, wykształcenie ok. Ja mówię, że nie pomogę bo nie mam możliwości. Powód jest inny. Wg mnie to jełopa bo z takim CV znalazla by pracę sama. Czy takie wykorzystywanie znajomości jest dla mnie naganne – nie. Ja inaczej na to patrzę. Gdyby przyszła i położyła mi na stół takie CV to bym mial dylemat – bo wiem, że znajomy szuka pracownika na poziomie. Gdzie jest granica tej skali. Za czasów Kaczyńskiego wygrałem przetarg na lokal. We wrześniu. Papiery poszły do sprawdzenia do jasnego Prezydenta W-wy. Za lokal trzeba było płacić. Wg UD był już mój. Ale wejść nie można bo dokumenty nie sprawdzone. Zanioslem urzędniczce kwiaty i dała mi klucze. Po cichu. Zrobilem sobie wszystko tak jak chcialem. Papierki przyszły tuż przed gwiazdką. Trzy miesiące strat (6 z ew urządzaniem). To była korupcja na moją skalę. Czy była?

    • Hmm… Albo jest sprytny i cwany albo…
      Przeczytałem, w wielu miejscach ma rację np. to o urzędasach, politykach, Kamińskim. Ale nie wiem czy nie próbuje się za bardzo wybielić.

      [“Ryszard Sobiesiak wybrał złą drogę, pokazał się jako osoba niegrzeczna, jako bufon” – ocenił dzisiejsze zeznania biznesmena przed hazardową komisją śledczą poseł PiS Paweł Poncyliusz.] – jeśli to ma być odpowiedź na zarzuty wobec Kamińskiego to w stylu “A u was biją murzynów!”. Kamiński może powinien czytać mniej kryminałów, zająć się rolnictwem czy agroturystyką i zająć się co najwyżej rozstrzyganiem czyj pies zagryzł kury sąsiada, albo zjawiskami kryminalnymi wśród mrówek czerwonych (nomen omen).

          • wyskoczył z googli na pierwszym miejscu
            nie chciało mi się szukać dalej. Przeczytałem na spokojnie. Bez uprzedzeń. Do wielu trafi. Wykorzystywanie znajomości jest w naszym kraju naganne. Ale to hipokryzja i każdy o tym wie. To zależy od skali. Przychodzi znajomy i pyta o to czy nie znam kogoś kto mógłby zatrudnić jego córkę, trzy języki, wykształcenie ok. Ja mówię, że nie pomogę bo nie mam możliwości. Powód jest inny. Wg mnie to jełopa bo z takim CV znalazla by pracę sama. Czy takie wykorzystywanie znajomości jest dla mnie naganne – nie. Ja inaczej na to patrzę. Gdyby przyszła i położyła mi na stół takie CV to bym mial dylemat – bo wiem, że znajomy szuka pracownika na poziomie. Gdzie jest granica tej skali. Za czasów Kaczyńskiego wygrałem przetarg na lokal. We wrześniu. Papiery poszły do sprawdzenia do jasnego Prezydenta W-wy. Za lokal trzeba było płacić. Wg UD był już mój. Ale wejść nie można bo dokumenty nie sprawdzone. Zanioslem urzędniczce kwiaty i dała mi klucze. Po cichu. Zrobilem sobie wszystko tak jak chcialem. Papierki przyszły tuż przed gwiazdką. Trzy miesiące strat (6 z ew urządzaniem). To była korupcja na moją skalę. Czy była?

    • Hmm… Albo jest sprytny i cwany albo…
      Przeczytałem, w wielu miejscach ma rację np. to o urzędasach, politykach, Kamińskim. Ale nie wiem czy nie próbuje się za bardzo wybielić.

      [“Ryszard Sobiesiak wybrał złą drogę, pokazał się jako osoba niegrzeczna, jako bufon” – ocenił dzisiejsze zeznania biznesmena przed hazardową komisją śledczą poseł PiS Paweł Poncyliusz.] – jeśli to ma być odpowiedź na zarzuty wobec Kamińskiego to w stylu “A u was biją murzynów!”. Kamiński może powinien czytać mniej kryminałów, zająć się rolnictwem czy agroturystyką i zająć się co najwyżej rozstrzyganiem czyj pies zagryzł kury sąsiada, albo zjawiskami kryminalnymi wśród mrówek czerwonych (nomen omen).