Reklama

Wio, wiśta wio! Tak wołał mój dziadek na kasztankę lat temu ho ho. Kasztankę dziadek podłączał do pługa. Zatrzymywał ją prostym prrr!
Dziadek zmarł.

Wio, wiśta wio! Tak wołał mój dziadek na kasztankę lat temu ho ho. Kasztankę dziadek podłączał do pługa. Zatrzymywał ją prostym prrr!
Dziadek zmarł.
Nie minęło wiele i za kasztankę będę robił ja. Tyle, że nie dziadek będzie trzymał lejce. To mnie właśnie boli, bo dziadek starego konia nie oddawał do rzeźni tylko zapewniał mu ciepły kąt u siebie. Do końca.
Na mnie szykują się jacyś cwani w garniturach. Nigdy mnie nie widzieli, w zęby nie zaglądali tylko ustalili, że będę ciągnąć do 67 lat. Niektórzy chcą by do 72 lat.
http://liberalzgory.bloog.pl/id,330848078,title,ZABRALI-NAM-PIENIADZE-Z-OFE-a-teraz-w-nagrode-będziemy-mogli-dluzej-pracowac,comment,1,index.html
Potem szykują mi łagodne odejście.
http://www.sme.sk/holandsko-spustilo-mobilne-timy-na-eutanaziu
Mam nadzieję, że będę mógł ciągnąć jaką bryczkę, a nie zaprzęgną mnie do pługa.
Pług zostawię moim dzieciom, bo skoro nie chcą słuchać starego, niech słuchają młodych zatrudnionych w telewizorze. Ci tam mają po 30 lat i jeden w jeden to spec od finansów, polityki i wszystkiego co ważne. Starych używa się tylko gdy trzeba się podetrzeć łałtorytetem, albo wywołać odruch żalu i litości.
W pierwszym przypadku nie używa się jednego – z reguły dwa łałtorytety się ślinią. Bardzo często łałtorytety stają po 2 stronach barykady i udają dysputę.
-link- /tu w wydaniu bez barykady, najlepiej wyłączyć dźwięk/

I nawet nie stać ich na wyjście ze studia, jak tu:
http://volby.sme.sk/c/6279785/slota-odisiel-z-telewiznej-diskusie-a-poskodil-si-tvrdia
www.youtube.com/watch?v=czkP1kOwgEil
W drugim przypadku wystarcza jedna płacząca starowinka.
-link- /pominę, pokazują przy każdym nieszczęściu typu powódź, pożar/
Ale do rzeczy.
Zgoda, jak koń zdrowy to nogami jeszcze nie ciągnie. Niestety po 60-tce nogi zaczynają włóczyć, bo podkowy robią się cięższe i nikt nie wie dlaczego. A nauka przecież do przodu poszła… bo już nawet takie hadrony zderzają.
Kasztanka dziadka miała bardzo dobrze. Kiedy trzeba to orała, kiedy trzeba to ciągnęła. Potem miała czas wolny – postała w stajni, pobiegała po łące lub pastwisku.

Czasem przyprowadzili jej męską odmianę i stawało /się/ ciekawie.
-link- /pominę, ale jak kto chce – trzeba wpisać „horse mating”/
Dziadek kasztankę codziennie czesał, dawał dobrego świeżego żarcia i czystej wody do picia, takiej prosto ze studni, zimnej, że aż zęby dęba stawały.
Jak kobyła zaniemogła i dziadek sam nie pomógł to sprowadzał felczera, kowala lub weterynarza. Jak się wkurzyła to kopała. To naprawdę bolało.
A mnie co czeka? Tyle lat po Światowej /tej Drugiej/, w cyfrowym społeczeństwie sterowanym z Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, w powszechnym dobrobycie i poczuciu bezpieczeństwa…
-link- /na stronie www.se wystarczy wpisać – zabraknie pieniędzy na emerytury w latach 2013-2017/
Trzeba orać codziennie, z roboty do stajni tak daleko, że można się ze 2x ochwacić od stania w korkach.

A tu wystarczy 1 minuta oglądania

Jak już doczłapię do stajni jest ciemno i na łąkę nie chce się iść.
Nie dość, że cały dzień się orze to nawet dobrego siana nie dadzą. Nad żłobem powiesili jakieś pudło z dekoderem, ale sieczka z niego jest niezjadliwa.
Jedzenie byle jakie i zmanipulowane genetycznie, a wszystko zaprawiają hormonami, od których rosną skrzydła albo zanikają kopyta. Nie wiem czy poznam swoje wnuki, którym coraz bliżej do pegaza i krewnego z szachownicy.
A co, jak pojawiają się płetwy? Grzbietowa i brzuszne. Zaczną pływać?
http://wiadomosci.ekologia.pl/srodowisko/Stworzyli-150-zwierzeco-ludzkich-hybryd,15785.html
W stadzie źrebięta są nasze, ale gdy zaczęto nam je odbierać przestajemy mieć na nie wpływ.
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/norweskie-ministerstwo-potwierdza-dzieci-sa-panstwowe
Człowiek jest zły bo pozwala by źrebięta straciły dziecięcą radość.
/z linku 3 ostatnie zdjęcia/
http://stosyjonizmowi.wordpress.com/2012/02/04/smiertelnie-humanitarne-trutnie
Woda jest paskudna – koń takiej kiedyś nie pił, a z nadającą się do picia coraz trudniej i ciągle droższa.
http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/110536,ludzi-coraz-wiecej-wody-coraz-mniej
http://biznes.onet.pl/systemy-handlu-woda-na-calym-swiecie,18491,4816006,1,news-detal
I ponoć zanieczyszczam atmosferę bo oddycham.
http://www.adamduda.pl/2012/02/04/konsumowanie-cO2
Nikt nie uczesze, nie wyszczotkuje. Z weterynarzem też kiepsko.

Zamiast spokojnie pasać się na łące cały czas nerwowo oglądam się za siebie i na boki, kopię na lewo i prawo bo mnie wkurzają różni.
Nie wiem jak widzą to inni, ale świat konia schodzi na psy.

PS.
Wczoraj były imieniny Pelagii… i nic na to nie poradzę, że mi się to zaraz z tym kojarzy:
Pani Pelagio, czy pani może… – No pewno, hahaha –
I każdy koń rży ze śmiechu

Reklama

9 KOMENTARZE

  1. Z końskiej perspektywy – Boxer
    Koń pociągowy, wysoki, muskularny, o niezwykłej sile. Choć wyglądał na niezbyt bystrego, cieszył się poważaniem wśród zwierząt ze względu na niezłomny charakter. Mimo iż starał się nauczyć czytać, poprzestał tylko na czterech literach alfabetu. Bohatersko walczył w “Bitwie pod oborą”, został odznaczony orderem “Bohater Zwierzęcy Pierwszej Klasy”. Był pracowity i z poświęceniem wykonywał swoje obowiązki. Oddany sprawie rewolucji i jej przywódcom, narzucił sobie morderczy tryb życia, wstawał wcześniej niż inne zwierzęta, rezygnował z odpoczynku, podejmował się najcięższych prac. W trudnych sytuacjach zawsze postanawiał pracować jeszcze więcej. Nigdy nie okazywał swojego niezadowolenia, wyznając zasadę, że “Napoleon ma zawsze rację”. Jego życiową ambicją było ukończenie budowy wiatraka przed odejściem na emeryturę. Nie słuchał przestróg innych zwierząt, pomimo dokuczliwego bólu kopyta ukrywał swoje cierpienie i nadal ciężko pracował. Wykonując pracę ponad swoje siły, coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Pomimo obiecanej emerytury pewnego dnia został podstępnie wywieziony do końskiej jatki. Squealer przedstawił zaniepokojonym zwierzętom kłamliwą wersję śmierci Boxera, zapewniając, że został on zawieziony do szpitala i jest pod doskonałą opieką.
    (Folwark zwierzęcy)
    Na pocieszenie – Pianissima wróciła do Janowa, dziś podali w TV
    http://www.youtube.com/watch?v=2a6V-bzRlpY

    • Nie chciałbym dostać Boxera
      Nie chciałbym dostać Boxera na maturze. Z jednej strony jest dokładnie tak jak piszesz i ładnie charakteryzujesz, z drugiej strony ten roboczy koń został zaprzęgnięty do fałszywego kieratu i na tym polega jego dramat. Cóż można poradzić na to, że potencjał Boxera nie przeskoczył czterech liter – Bozia, natura, czy geny więcej nie dały. Poradzić można na dwa sposoby: “wydymać”, zatrudnić jako oddanego pracownika i szanować, by firma rosła w siłę, bo ten koń był pewny w robocie jak kałasznikow. Nielichy dylemat, wszyscy nie będziemy “menedżerami”, ktoś musi ciągnąć ten kierat, a Boxer głupi nie był, tylko prostoduszny.

      • Boxer na maturze
        wymaga rozważenia aspektów. Jest bez wątpienia postacią tragiczną. I nie powiem, że z własnej winy, bo prostoduszny. Jest nieetyczne wykorzystywanie takich istot. I nie jest to „sprawiedliwość społeczna” tylko właśnie etyka. Ogólnie nie mam oczu w mokrym miejscu, ale czytając o jego losie, się spłakałam.
        Natomiast z punktu widzenia władzy Boxer jest idealnym obywatelem. Pracuje, nie kwestionuje, nie pobiera emerytury, i jeszcze można na nim zarobić sprzedając go do jatki i przerobić na karmę dla psów.
        Wiem, że potrafię ładnie napisać, ale tym razem tekścik nie mój, a pani Agaty Krajniak, nie będę się podszywać. Podobał mi się, zacytowałam. Sama na razie zajmuję się obliczaniem różnic kursowych, przeważnie niezrealizowanych, ale koniecznych, żeby właściwie wycenić majątek. Czyli „zarobiona jestem”

  2. Z końskiej perspektywy – Boxer
    Koń pociągowy, wysoki, muskularny, o niezwykłej sile. Choć wyglądał na niezbyt bystrego, cieszył się poważaniem wśród zwierząt ze względu na niezłomny charakter. Mimo iż starał się nauczyć czytać, poprzestał tylko na czterech literach alfabetu. Bohatersko walczył w “Bitwie pod oborą”, został odznaczony orderem “Bohater Zwierzęcy Pierwszej Klasy”. Był pracowity i z poświęceniem wykonywał swoje obowiązki. Oddany sprawie rewolucji i jej przywódcom, narzucił sobie morderczy tryb życia, wstawał wcześniej niż inne zwierzęta, rezygnował z odpoczynku, podejmował się najcięższych prac. W trudnych sytuacjach zawsze postanawiał pracować jeszcze więcej. Nigdy nie okazywał swojego niezadowolenia, wyznając zasadę, że “Napoleon ma zawsze rację”. Jego życiową ambicją było ukończenie budowy wiatraka przed odejściem na emeryturę. Nie słuchał przestróg innych zwierząt, pomimo dokuczliwego bólu kopyta ukrywał swoje cierpienie i nadal ciężko pracował. Wykonując pracę ponad swoje siły, coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Pomimo obiecanej emerytury pewnego dnia został podstępnie wywieziony do końskiej jatki. Squealer przedstawił zaniepokojonym zwierzętom kłamliwą wersję śmierci Boxera, zapewniając, że został on zawieziony do szpitala i jest pod doskonałą opieką.
    (Folwark zwierzęcy)
    Na pocieszenie – Pianissima wróciła do Janowa, dziś podali w TV
    http://www.youtube.com/watch?v=2a6V-bzRlpY

    • Nie chciałbym dostać Boxera
      Nie chciałbym dostać Boxera na maturze. Z jednej strony jest dokładnie tak jak piszesz i ładnie charakteryzujesz, z drugiej strony ten roboczy koń został zaprzęgnięty do fałszywego kieratu i na tym polega jego dramat. Cóż można poradzić na to, że potencjał Boxera nie przeskoczył czterech liter – Bozia, natura, czy geny więcej nie dały. Poradzić można na dwa sposoby: “wydymać”, zatrudnić jako oddanego pracownika i szanować, by firma rosła w siłę, bo ten koń był pewny w robocie jak kałasznikow. Nielichy dylemat, wszyscy nie będziemy “menedżerami”, ktoś musi ciągnąć ten kierat, a Boxer głupi nie był, tylko prostoduszny.

      • Boxer na maturze
        wymaga rozważenia aspektów. Jest bez wątpienia postacią tragiczną. I nie powiem, że z własnej winy, bo prostoduszny. Jest nieetyczne wykorzystywanie takich istot. I nie jest to „sprawiedliwość społeczna” tylko właśnie etyka. Ogólnie nie mam oczu w mokrym miejscu, ale czytając o jego losie, się spłakałam.
        Natomiast z punktu widzenia władzy Boxer jest idealnym obywatelem. Pracuje, nie kwestionuje, nie pobiera emerytury, i jeszcze można na nim zarobić sprzedając go do jatki i przerobić na karmę dla psów.
        Wiem, że potrafię ładnie napisać, ale tym razem tekścik nie mój, a pani Agaty Krajniak, nie będę się podszywać. Podobał mi się, zacytowałam. Sama na razie zajmuję się obliczaniem różnic kursowych, przeważnie niezrealizowanych, ale koniecznych, żeby właściwie wycenić majątek. Czyli „zarobiona jestem”

  3. Z końskiej perspektywy – Boxer
    Koń pociągowy, wysoki, muskularny, o niezwykłej sile. Choć wyglądał na niezbyt bystrego, cieszył się poważaniem wśród zwierząt ze względu na niezłomny charakter. Mimo iż starał się nauczyć czytać, poprzestał tylko na czterech literach alfabetu. Bohatersko walczył w “Bitwie pod oborą”, został odznaczony orderem “Bohater Zwierzęcy Pierwszej Klasy”. Był pracowity i z poświęceniem wykonywał swoje obowiązki. Oddany sprawie rewolucji i jej przywódcom, narzucił sobie morderczy tryb życia, wstawał wcześniej niż inne zwierzęta, rezygnował z odpoczynku, podejmował się najcięższych prac. W trudnych sytuacjach zawsze postanawiał pracować jeszcze więcej. Nigdy nie okazywał swojego niezadowolenia, wyznając zasadę, że “Napoleon ma zawsze rację”. Jego życiową ambicją było ukończenie budowy wiatraka przed odejściem na emeryturę. Nie słuchał przestróg innych zwierząt, pomimo dokuczliwego bólu kopyta ukrywał swoje cierpienie i nadal ciężko pracował. Wykonując pracę ponad swoje siły, coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Pomimo obiecanej emerytury pewnego dnia został podstępnie wywieziony do końskiej jatki. Squealer przedstawił zaniepokojonym zwierzętom kłamliwą wersję śmierci Boxera, zapewniając, że został on zawieziony do szpitala i jest pod doskonałą opieką.
    (Folwark zwierzęcy)
    Na pocieszenie – Pianissima wróciła do Janowa, dziś podali w TV
    http://www.youtube.com/watch?v=2a6V-bzRlpY

    • Nie chciałbym dostać Boxera
      Nie chciałbym dostać Boxera na maturze. Z jednej strony jest dokładnie tak jak piszesz i ładnie charakteryzujesz, z drugiej strony ten roboczy koń został zaprzęgnięty do fałszywego kieratu i na tym polega jego dramat. Cóż można poradzić na to, że potencjał Boxera nie przeskoczył czterech liter – Bozia, natura, czy geny więcej nie dały. Poradzić można na dwa sposoby: “wydymać”, zatrudnić jako oddanego pracownika i szanować, by firma rosła w siłę, bo ten koń był pewny w robocie jak kałasznikow. Nielichy dylemat, wszyscy nie będziemy “menedżerami”, ktoś musi ciągnąć ten kierat, a Boxer głupi nie był, tylko prostoduszny.

      • Boxer na maturze
        wymaga rozważenia aspektów. Jest bez wątpienia postacią tragiczną. I nie powiem, że z własnej winy, bo prostoduszny. Jest nieetyczne wykorzystywanie takich istot. I nie jest to „sprawiedliwość społeczna” tylko właśnie etyka. Ogólnie nie mam oczu w mokrym miejscu, ale czytając o jego losie, się spłakałam.
        Natomiast z punktu widzenia władzy Boxer jest idealnym obywatelem. Pracuje, nie kwestionuje, nie pobiera emerytury, i jeszcze można na nim zarobić sprzedając go do jatki i przerobić na karmę dla psów.
        Wiem, że potrafię ładnie napisać, ale tym razem tekścik nie mój, a pani Agaty Krajniak, nie będę się podszywać. Podobał mi się, zacytowałam. Sama na razie zajmuję się obliczaniem różnic kursowych, przeważnie niezrealizowanych, ale koniecznych, żeby właściwie wycenić majątek. Czyli „zarobiona jestem”