Konfederacja



share

Przekonywanie wyborców Boska przez wyborców Dudy, to polityczna tragifarsa. Rzecz była do przewidzenia, że po pierwszej turze wyborów prezydenckich część polityków i wyborców PiS nagle zacznie pałać żarliwą miłością do „ruskich onuc”. Jako zdecydowany krytyk zbieraniny politycznej pod szyldem „Konfederacja” patrzę na to nie tylko z zażenowaniem, ale i odruchem, którego w szczegółach opisywał nie będą. Zabiegi te, na poziomie czysto ludzkim i przede wszystkim politycznym, bo to mnie interesuje najbardziej, są całkowicie pozbawione nie tylko klasy, ale i sensu. Mamy do czynienia z bardzo specyficzną grupą zwolenników politycznej utopii, którą firmują osobliwości polskiej sceny politycznej: weteran Korwin-Mikke, Grzegorz Braun i politycy Ruchu Narodowego.



share

Układ sił politycznych w Polsce jest dość prosty i podobny do wielu innych krajów, gdzie ukształtował się ustrój demokratyczny. Mamy dwie duże partie walczące ze sobą od lat, no może nie są to amerykańscy demokraci i republikanie, ale jak dobrze policzyć, to ponad 15 lat toczy się walka o władzę pomiędzy PiS i PO. Po bokach, jako tako funkcjonują mniejsze partie, jedna „Lewica”, druga Konfederacja. Jest jeszcze dziwoląg PSL-Kukiz, a powstał wyłącznie z jednego powodu, oddzielnie te dwie partie nie weszłyby do sejmu. Co by się musiało stać, aby jedna z mniejszych partii albo jakaś „nowa siła polityczna” trafiła na szczyt? Oczywiście układ PO-PiS musiałby się rozpaść, o czym wielu marzy. Pytanie tylko w jakiej konfiguracji to zdanie jest wykonalne?



share

Ulubiona „argumentacja” postępowych środowisk europejskich, to teorie spiskowe i oszołomy. Takimi stwierdzeniami obrzucani są ludzie usiłujący racjonalnie tłumaczyć sobie poszczególne wydarzenia. I co to się nagle dzieje? Oto redaktor Lis, ale i wielu innych marzących o pokonaniu Andrzeja Dudy, od dwóch dni zachowują się jak oszołomy poszukujące spisków. Wczorajsza demonstracja „tęczowej zarazy” jeszcze przed zapowiedzią, że się odbędzie, została okrzyknięta podstępem PiS. Wspomniany redaktor osobiście firmował tę hipotezę, a za nim poszły tłumy zwolenników i aktywistów POKO. Doszło do takiej tragifarsy, że pan Poniedziałek, bardziej znany z tego, że jest „gejem” niż aktorem, wydał specjalnie oświadczenie.

Strony