Konfederacja



share

Czytanie sondaży to od lat zajęcie dla satyryków i ten patologiczny stan nie jest wyłącznie polską specjalnością. Na świecie wygląda to bardzo podobnie, może jeszcze nie tak bezczelnie i zgodnie z życzeniami klienta, ale poziom manipulacji daleko nie odbiega. Tylko z tego względu należy sobie dać spokój z wygłupami, które przydzielają dwóm głównym partiom przewagę na poziomie 10-15%, w zależności od potrzeb poszczególnych ośrodków medialnych wykładających kasę na propagandowe pranie mózgu.



share

Inspirację do dzisiejszego felietonu zaczerpnąłem z kilku miejsc i od kilku osób, ale nie zgadzam się z miejscami i osobami, że najnowszy twór „narodowy” jest języczkiem uwagi najbliższych wyborów. Tym bardziej odrzucam „radę”, aby PiS za wszelką cenę zawalczył o elektorat „narodowy”, ponieważ to droga donikąd i po nic. Na wstępie kilka faktów. „Konfederacja” jest mieszaniną wszystkiego, co się skupia pod szyldem „antyPO-PiS”, czyli w takie poszerzone „antypis”. Dlatego znajdziemy tutaj dosłownie wszystkie prawicowe kanapy, które usiłują odszukać trzecią drogę.