Reklama

Popisowy numer w wykonaniu PiS, prawda? I nie tylko PiS, „niepokorni” też się przyłożyli. Co najmniej od tygodnia wysocy przedstawiciele partyjni i rządowi albo zapewniali, że żadnego „Pegasusa” nie mają albo stosowali jedną z bardziej prymitywnych metod, czyli szyderstwo. Minister Woś wklejał jakieś zabawki z ubiegłego wieku, reszta mówiła o obsesjach opozycji i braku umiejętności pogodzenia się z porażką. Na tym samym froncie wierni „niepokorni” powtarzali partyjne przekazy dnia i już prawie temat umierał śmiercią naturalną, gdy do gazety Karnowskich przyszedł prezes Kaczyński. Cały wywiad ma się ukazać dopiero w poniedziałek, ale tak zwanego szczura puszczono znacznie wcześniej, bo wczoraj.

W podręczniku „Komunikacja społeczna dla klas pierwszych” na pierwszej stronie stoi wół: „komunikat zawsze musi być spójny, jeśli chcesz kłamać to kłam, jeśli chcesz mówić prawdę, to mów prawdę, ale zawsze bądź konsekwentny w przyjętej strategii”. Jestem więcej niż pewien, że nikt z PiS nie przebrnął przed ten krótki akapit i nie widać nadziei na przebrnięcie. Nie można zrobić nic bardziej głupiego, niż na tle oczywistych faktów, które zresztą samemu się potwierdzało i to wielokrotnie, zacząć topornie kłamać. PiS dokładnie tak zrobił i Bóg jedyny wie na co kadry Nowogrodzkiej liczyły, chyba tylko na cud, który się nie przydarzył. Temat jest dla mnie tak banalny, że prawie się nim nie zajmowałem, magiczne słówko „Pegasus” to nic innego, jak nazwa oprogramowania, nawiasem mówiąc wykorzystywana na wszystkich kontynentach. O „Pegasusie” mówi się co najmniej od kilku lat, były temu poświęcone komisje sejmowe, były materiały w TVN i żadna afera nie wybuchła. Powszechny stan wiedzy, przynajmniej wśród mediów i polityków był jednoznaczny, Polska takie narzędzie nabyła. Potem mieliśmy jakieś ruchy propagandowe ze strony Izraela, który rzekomo odmówił sprzedaży oprogramowania, ale każdy głupi wiedział, że to była gra na potrzeby konfliktu jaki wybuchł między Polską i naszym „sojusznikiem”.

W świetle przedstawionych faktów i okoliczności narada sztabu na Nowogrodzkiej powinna wyglądać mniej więcej tak. Nie udajemy głupich, mówimy prawdę, która jest tajemnicą publiczną. Kupiliśmy „Pegesusa” do ścigania przestępców i jak w każdym innym przypadku o możliwości wykorzystania w ramach działań operacyjnych decyduje sąd. Koniec i króciutka kropka, jak mówi Danka Holecka! Jak widać wnioski zostały wyciągnięte w zupełnie innym kierunku, po czym Kaczyński u Karnowskich powiedział dokładnie to samo, ale już w zupełnie innym kontekście, po serii idiotycznych zachowań ze strony przedstawicieli rządu i PiS. Piękna katastrofa i tylko PiS potrafi się tak spektakularnie pogrążać. Przy tym wszystkim warto jeszcze pamiętać, że „Pegasus” to de facto koń trojański dający producentowi, czytaj Izraelowi, pełen dostęp do zebranych informacji. Oznacza to tyle, że obce służby mogą w dowolny sposób wpływać na rząd i służby w Polsce. Na przykład taki, że jakiś izraelski dziennikarz pisze artykuł, a w nim przedstawia dowody na to, że polski rząd w sprawie zakupu „Pegasusa’ kłamał.

Geniusze z PiS miały do rozegrania prosty temat i naprawdę ciężko było tu cokolwiek zepsuć, ale Nowogrodzkiej i „niepokornym” się udało z igły wykuć widły i jeszcze wbić we własne tyłki. Mejle Dworczyka pokazały, jakie „burze mózgów” wybuchają w „obozie patriotycznym” i jeden pewnik wyłania się z tego cyrku. Nie na 100%, nie na 200%, ale na 1000% pół świata ma kwity na PiS, z czego większość dostarczyło samo PiS. Trzeba być więcej niż naiwnym, trzeba być po prostu głupim, żeby używać oprogramowania wyprodukowanego przez obce służby i to takie, które łagodnie mówiąc nie są Polsce życzliwe. Mit PiS-u myślącego i dbającego o interes Polski, każdego dnia zamienia się w „państwo z dykty”. W żaden sposób nie da się wytłumaczyć tej żenady, jaką urządził PiS wokół „Pegasusa” i na sam koniec Jarosław Kaczyński, wicepremier od bezpieczeństwa, pokwitował wszystko swoim autorytetem, pogrążając swoją partię, rząd i zaplecze medialne. Suski zgasi światło.

Reklama

28 KOMENTARZE

    • Powiedz to, jak chroni, wszystkim co zniknęli, a nie musieli jeszcze przez długie lata. Znikanie po respirem nie należy do czynności obojętnych względem czegoś takiego jak ból.
      Cześć @Egon O., pozdrawiam.
      Wolna wola. Rozumiesz? No chyba że ten “twój” to taki z innych mitologii, to w takim razie mi nic do tego, w co tam sobie wierzysz.

  1. No cóż, lata pracy nad kadrami przyniosły “efekty” – mierny, bierny, ale wierny. Efekt słynnej ręki głównego kadrowego, i nie ma tu mowy o pomyłkach – kadrowy dobrał takich pomagierów, jakich chciał mieć. Jełopozycja niech się nie cieszy – ma identyczne kadry.

    • @jaber
      Super wideo! Pracowałem przez kilka lat, praktycznie ekskluzywnie, z firmami prowadzonymi przez tzw. “izraelczyków”. Każdy kto myśli, że z nimi można prowadzić uczciwy biznes jest … lunatykiem, żeby nie użyć słowa “idiota”. Chłoptysie w rurkach od pinokia, niestety mający coś do powiedzenia w kwestii bezpieczeństwa kraju, są nabijani w butelkę i nie są nawet w stanie tego zarejestrować. Niestety, znowu wracamy do problemu nadreprezentacji wiadomej nacji, w tzw. “polskim” rządzie….

  2. Szczerze mnie cieszy pegasusowe zamieszanie, bowiem im gorzej dla władzy, tym lepiej dla rozumnych ludzi. Gdyby nie potykali się wciąż o własne nogi, to byśmy już trafiali do obozów edukacyjnych dla negujących kowidianizm.
    Jestem pewien, iż dla służb specjalnych obcych państw, nawet mniejszych graczy, typu Czechy, lub Białoruś, jesteśmy łatwi do, że tak powiem, dogłębnego spenetrowania.
    Wiecie Państwo, tak mi teraz do łba wpadło. A może to kolejny, żałosny pomysł z bunkra na nowogrodzkiej. Trzeba jakoś odwrócić uwagę mas ludowych od banalnego faktu. Wszystko się sypie, więc sam prezes wrzucił następny, za przeproszeniem, temat z dupy. Byle tylko nie gadali o tym, że im się żyje coraz biedniej. Człowiek tak odrealniony, jak Jarosław Kaczyński, jest, moim zdaniem, zdolny do tak głupiej kombinacji. Co mógłby uczynić dziś prezes?
    Gdyby posiadał w duszy odrobinę odwagi mógłby zagrać np. w grę, pt. wszyscy tego chcieliście.
    Gdybym był rządowym doradcą w departamencie propagandy, to mniej więcej takie, do bólu lapidarne wystąpienie bym niedoszłemu zbawcy narodu nabazgrał:
    (Przecież każdy bał się pandemii, jedynie wyznawcy spiskowych teorii twierdzili od początku, iż jej nie ma. Ale my, ludzie na poziomie, do tego grona nie należymy. Dlatego rząd podjął walkę z zagrożeniem i koronawirus nas tyle kosztował. Czy ktoś z was neguje to wielkie medyczne niebezpieczeństwo?
    Milczycie, totalna opozycjo, zatem przyznajecie mi rację. Robiliśmy co w naszej mocy i powstrzymaliśmy najgorsze. Dlatego każdego, kto narzeka na obecny kryzys, należy zaliczyć w poczet głupców bredzących, iż żadnej epidemii nie było i wszystko jest jedną, ogromną mistyfikacją.)
    Przekonujące, czyż nie? Problem polega na tym, że umiejętne manipulowanie tłumem wymaga jednak pewnej dozy powagi, autentycznej, nie zaś wyuczonej, czyt. udawanej, pewności siebie. Jacy oni wszyscy, mali, pospolici, bezpostaciowi.
    Chodzi mi tu o obecną, postmagdalenkową, tfu, polską klasę polityczną. Są do szpiku kości zepsuci, lecz do własnej nikczemności, nawet przyznać się publicznie nie potrafią. Gdzież im tam do takiego komucha jak choćby wieloletni premier Józef Cyrankiewicz. Był ostatnią świnią, przypuszczam, że również człowiekiem okrutnym, ale przynajmniej swojej natury nie ukrywał. Ogłaszał m.in, że kto podniesie rękę na władzę ludową, niech będzie pewny, że mu władza ludowa tą rękę odrąbie. Tkwi w tym jakaś, politycznie rozumiana rzecz jasna, uczciwość.
    Człowiek zły mówi otwarcie, że jest zły. A Jarkacz co robi?
    Stosuje zagrywki godne drobnego cwaniaka.
    To ma być przywódca narodu?
    Mąż stanu?
    Poważny polityk?

    • Dzień Dobry @Ufol
      “A może to kolejny…”
      Miło mi to… czytać 😉
      To że szczyt kryształowej góry ma różne takie graty, to nawet często nie jest tajemnica (chociaż częściej jest ale o tym niżej). Tzw spiskowa praktyka dziejów, a przynajmniej ostatnich dekad (choć można śmiało powiedzieć o wiekach) dowodzi, że jeśli mówi że nie ma i ma jednocześnie, to zwykle ma, ale nie bardzo wie po co i/lub jak tego użyć, tudzież równie często nie ma, choć chciało by mieć tylko, nie bardzo wie po co i/lub jak tego użyć. Umowne magazyny szczytów kryształowych gór są pełne rzeczy które “mogą się przydać”, choć zwykle ich zawartość sczeźnie w zapomnieniu. Stąd zresztą te wszystkie tajemnice. Co by to bowiem było, gdyby mityczny suweren dowiedział się, że np takie dziewięć dziesiątych tego co mu proceder pasożytniczy podprowadził, zostało zwyczajnie przepalone.
      Poszło w piach.
      A to bardzo ostrożne szacunki.
      Pozdrawiam

    • Witaj Ufol.
      Kaczyński mógłby powiedzieć do opozycji, tak jak napisałeś, gdyby nie jeden mały szczegół. Ponad 200tyś dodatkowych zgonów za czas srovida. Biorąc pod uwagę że, znaczna część tych zgonów to osoby w ostatniej fazie innej, przewlekłej choroby która i tak by ich zabiła w krótkim okresie czasu, to 90-pare tysięcy rzekomych zgonów na srovid można miedzy bajki włożyć. Eskimoskie media dość szybko znalazłyby setki jeśli nie tysiące osób które potwiedziły by że, bliskie im osoby zmarły na coś zupełnie innego niż wypisano w akcie zgonu. Nie da się przykryć ogromnego wzrostu umieralności Polaków. Przyjmując fakt że się starzejemy oraz owe zgony na srovid (bo na grypę czy zapalenie płuc od początku srandemii prawie nikt nie umierał) to i tak zostaje grubo ponad 100tyś zgonów do “politycznego zagosopdarowania”. Te zgony to beneficjenci teleporad, odwołanych zabiegów i stresu pielęgnowanego medialnie od dwóch lat. Umiejętnie poprowadzona opozycja łatwo może wypunktować wszystkie błędy rządu i twierdzić że oni zrobiliby to inaczej i lepiej. Tym bardziej że takie gadanie nic ich nie kosztuje. Gdyby Kaczyński powiedział jak proponujesz to by wystawił się na ostateczny odstrzał. Denat ma strasznie durne kadry. PiS-owi brakłoby sił i umiejętności na ekwilibrystykę tefałenu i innych w odwracaniu; nomen omen; kota ogonem. Pytanie jest czy pryncypał pozwoli tzw. obrońcom demokracji na taką rozgrywkę z pisiorkami?

      • Jeżeli ktoś do tej pory nie poszedł w sugerowanym przez Ciebie kierunku to już raczej (w tych samych okolicznościach) nie pójdzie. Buduje się z tego co jest a nie z tego co chciałoby się mieć.

        Mój link pokazuje co trzeba zrobić żeby nie zaprzepaścić szansy. A według niego wystarczy tylko robić to co do tej pory i nie dać się złamać. To jest do zrobienia dla ludzi którzy do tej pory to robili. Wystarczy tylko im od czasu do czasu o tym przypomnieć. Jak dla mnie to jest realne i ma jakieś perspektywy.

        Oczywiście jeżeli wierzymy, że do tej pory zamordyzm nie poszedł dalej do przodu tylko dlatego ze nie doszli do tego punktu w programie to cokolwiek się zrobi nie ma sensu. Ja wolę wierzyć że brak wystarczających postępów bierze się z oporu. Jeżeli tak faktycznie jest to nie należy opresorom ułatwiać życia z pełną świadomością że im bardziej rzeczywistość będzie oddalać się od ich planów tym bardziej radykalnie będą działać… być może wtedy będzie czas na działania które sugerujesz?

        To jest kwestia perspektywy. Jeżeli uważa się ze czas działa na ich korzyść to działania należy podejmować teraz. Jeżeli (tak jak w linku) uważa się że im się okno akceptacji zamordyzmu przez społeczeństwo zamyka to wystarczy tylko wytrzymać do momentu kiedy ono się ostatecznie zamknie.

        • W takim razie życzę powodzenia.
          Ja ze swojej perspektywy mówię o tym co bym chciał bo jestem niewolnikiem w czworakach, tfu, w mieście, tylko jestem bardzo starym wsiokiem co to już dawno co trzeba ma i tylko odcina kupony od prawdziwego życia, a by odcinać trzeba mieć a nie udawać że się ma nic nie robiąc.
          Tak że ten tego, powodzenia 😉

          • Robieniem jest niezaszczepienie się i sabotowanie działań okupanta. Myślę, że przeceniasz jego możliwości wpływania na rzeczywistość i nie doceniasz oporu materii który musi pokonać.

            Różnimy się też pewnie celami które chcemy osiągnąć. Odczytuję, że chciałbyś powrotu do normalności… i to normalności z lat swojej młodości… to dość ambitny cel…

            Ja nie jestem aż tak ambitny. Zmiany będą i jedyne co możemy zrobić to jak najmniej na nich stracić a do tego co nie jesteśmy w stanie zapobiec musimy się jakoś dostosować.

            Może to kapitulanctwo, może minimalizm, może mało inspirujące… problem polega na tym że “postępu” nie da się zatrzymać, można tylko próbować go odchylać albo się do niego jakoś przystosować. Na siebie mamy DUŻO większy wpływ niż na innych, szczególnie tych którzy chcą zupełnie czegoś innego niż my.

            To jest decyzja, czy inwestuję zasoby w coś idealnego ale o niskiej szansie powodzenia czy coś co nie jest idealne ale realnie poprawi moją sytuację w stosunku do sytuacji w której bym nic nie robił. Ja siebie znam, mam tendencje do szarż rozpaczy, ciężko pracowałem żeby nie dać się im ponosić. Uparcie, systematycznie, powoli, do przodu. Uważać czy decyzja która ma raptownie poprawić moją sytuacje przypadkiem jej gwałtownie nie pogorsza a przy okazji ktoś mnie przy okazji nie odseparuje od moich zasobów.

          • Witaj w niedziele @Antyglobalista2
            W Twojej ocenie mnie ( no niestety 😀 ), popełniasz klasyczny błąd założeń w korelacji z błędem perspektywy.
            Strzałka czasu działa w jedną stronę. Ja nigdy nie miałem zamiaru do czegokolwiek wracać. Bo niby co miałoby być później? Te wszystkie błędy przytłaczającej większość? Bierność a jej skutkiem, głód, śmierć i jeszcze więcej śmierci? Nic nie powinno i nie dzieje się dwa razy. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że większość z tych się się naprawdę(!) nap…li z gestapo i generalnie z …pejskimi, ma dokładnie takie spojrzenie i doskonale rozumie, że historię się pamięta, lecz się nią nie żyje. Historię w rozumieniu faktografii. Chodzi o przyszłość, zawsze chodziło i chodzi o nią, a by się nie powtórzyła, musimy kreować zmiany zabierając miejsce tym które bez tego nadejdą, nie zaś usiłować zapobiec nadchodzącym.
            W wieku gdy gadająca żaba to jest coś, nie mam złudzeń. Aspirantów do roli żywcem z powieści Cervantesa jest na pęczki. Konfabulujących zapewne drugie tyle. TZw smartzaraza, “hollywood”, konfabulacje i bazgranie kredkami po internetach zrobiły swoje. “wolność, równość, pocahontas” i pokojowa walka. Gospodarz pewnie nie znając tej perspektywy i wielu innych również, dokłąda swoje do świata który nadejdzie. Zła nie zwalcza się modlitwą, wierszem czy zagaszaniem ognia pod kotłem. Nie ogień jest celem złą tylko homo rzekomo sapiens, jedyny kapitał tej rzeczywistości.
            To jeszcze nie jest Wojna, a nawet jeśli to jej preludium, to takie niemrawe. Mimo to zasady Pokoju na Wojnie nie obowiązują. Cokolwiek wcisnęło komukolwiek “hollywood” zapomnijcie. Kiedy przychodzi głód, kiedy trzeba podejmować naprawdę trudne decyzje, zasady Pokoju gwarantuję jedynie samotną śmierć w otoczeniu kruków i wron. Naprawdę wszystkim życzę byście nie zaznali głodu czy warunków rzeczywistości za drutem kolczastym. Człowieczeństwo brzmi fajnie tylko w …pejskich bredniach, w miastowych legendach.
            A miasta upadają jako pierwsze.
            Pozdrawiam

        • @Antyglobalista2 też uważam że nie czas na wojnę domową. Z tego co wiadomo, to “oni” właśnie na to liczą aby zresetować status quo (taki Makaron wręcz przyznaje że chce zdenerwować nieszczepionych i szcza na nich) i wprowadzić swój cel wiadomo jaki. Musimy trzymać swoją ramę, stawiać bierny opór, ale jednocześnie uprzedzać szczepionych czym się dla nich skończą te paszporty zdrowia. Dobrze to wytłumaczone jest w tym artykule:
          https://www.bibula.com/?p=130267

          • Dzień Dobry @jaber
            Nie o Wojnę domową chodzi a kreowanie przyszłości. Sam termin Wojna domowa jest jak Demokracja przedstawicielska. Ani to Wojna ani domowa. To jest zwykła jatka.
            Wojna to Wojna. Nie przymiotników innych niż faktograficzne oceny. Jeśli jedni zabijają drugich by się wzbogacić, grabieżą lub zapłatą to to jest Wojna. Nie ma żadnych humanitarnych usprawiedliwień na taki proceder.
            Czy robione jest absolutnie wszystko co możliwe by uratować jak największą ilość homo rzekomo sapiens? Nie, a tej mniejszości która próbuje, czyni się życie co najmniej nieznośnym. Ludzi umiera więcej, mniejsza o publiczne przebijanie się ile więcej niż kiedyś tam. Umiera więcej z bierność, z chciwości, brak prawdziwej walki o ich życie z z przyczynami ich potencjalnej śmierci, a nie ze skutkami jakie przyczyny kreują. To jest dokładna analogia sytuacji leczenia c19 respiratorem. Przy optymistycznej wersji wychodzi spod niego jakaś jedna piąta. To nawet nie zasługuje na nazwę leczenia, jakiejkolwiek terapii, a mniej optymistyczne lokalne warunki mówią że wychodzi góra dwa procent. Ktoś się tym zajmuje? Ktoś prowadzi z tym Wojnę? Nie. Przytłaczająca większość nie robi nic. Bazgrze kredkami po internetach a między wierszami można wyczytać że “inni zrobią”. Bo mam mieszkanie, dom, kredyty do spłacenia, więc ograniczę się do nic nie robienia i wyrażę sprzeciw w internetach.
            Bierność i usiłowanie tą biernością zachowania tego co nigdy nie wróci.
            To już nudne ale będę to powtarzał.
            Jesteśmy w d..pie i lecimy inercyjnie w piach.
            Pozdrawiam

  3. Jak sytuacja będzie się rozwijała moim zdaniem.

    Dotarli do granicy ludzi którzy się zaszczepią dwiema dawkami. Jeszcze jakieś małe przyrosty są możliwe ale… wchodzą boostery. Na świecie każdy kolejny booster ma mniej chętnych niż poprzednia dawka. Wraz z nim zmienia się definicja tego kto jest zaszczepiony a kto nie.

    Obostrzenia najłatwiej się wprowadza kiedy ma się poparcie społeczne ludzi którzy mają z tego korzyść i jak najmniejszą grupę tych którzy na nich tracą. Z tego punktu widzenia najtrudniejszy moment (dla czystokrwistych) był albo na zakończenie podstawowego wyszczepiania albo pomiędzy nim a zakończeniem pierwszego boostera. Po tym okresie (z tego punktu widzenia) jest tylko trudniej wprowadzić zamordyzm.

    “Ale jest jeszcze presja z zewnątrz” Tak, ale… świat ma na głowie własnych “antyszczepionkowców” i rewolucja będzie eksportowana na zewnątrz dopiero jak odniesie sukces lokalnie. Do tego czasu może być już w Polsce po epidemii.

    Oczywiście może być pomysł okupacji Polski i narzucenia szczepienia siłą… tyle że to już będzie Polska z 50-75% społeczeństwa która jest antyszczepionkowcami i jasny i wyraźny okupant z morderczą agendą. Biorąc pod uwagę, że ze względów pragmatycznych nie przeprowadza się już długotrwałej okupacji nie widzę powodu aby akurat Polska miała być wyjątkiem.

    Ten temat, moim zdaniem się wypala.

    2022 będzie pod znakiem innych problemów. Być może będziemy mieli odpaloną hiperinflację i problemy gospodarcze (z głodem i wyłączeniami prądu)?

    Projekt przekształceniowy jest duży i nie ma się co za bardzo zafiksowywać tylko na jednym aspekcie. Można w ten sposób długo ignorować nowe zagrożenia.

  4. Przeciętny inżynier starej daty (czyli prawdziwy) robi to co mityczny tzw pegasus tylko bez tzw pegasusa. “Pegasus sregasus”, a konfabulacje z gatunku tych żoliborskich są znane od dekad.
    Stawiam tezą że w przyszłym roku pojawią się tematy o… hmmm… no właśnie skoro były już tak durne, że bożyszcze wielu przysnęło na konferencji, albo dwa różne buty założyło, czy też zegarek odwrotnie… to już ciężko coś durniejszego wymyślić. Chyba że jakieś Nintendo albo bierki, aa… nie bierki to są codziennie tak jak szopka.
    Czy faktycznie wierzycie w te wszystkie koszałki opałki, że pasożyty und hochsztaplerzy są w jakimś cudownych przebłyskach szczery, uczciwi, nie zmyślają, nie konfabulują, że zależy im na kimkolwiek oprócz siebie i ew. potomstwa, że nie “…świadectwa przeciw bliźniemu swemu” i “…ani żadnej rzeczy która jego jest”? Upraszczając: nie pasożytują?
    Z innej perspektywy: znam nazbyt przykładów kiedy np wyrobnicy tego czy innego gniazda dowiedzieli za sprawą takiego zjonowanego i szczerbatka, że szczyt kryształowej góry jednak sobie nagrody przydzielał mimo że wyrobnikom powiedział, że nie będzie żadnych dla nikogo po prankdemia i takie tam właśnie koszałki opałki. I co ? I nic. “Nic się nie stało”. Do dziś wyrobnicy usłużnie wykonują pasożytnicze dzieło gniazda względem podobnych sobie poza gniazdami.
    Ja rozumiem że to chyba istotne źródło przychodu Gospodarza i nawet istotne, i to że niektórych tematów nie można bo są… cóż… kontrowersyjne 😀 . Jest jednak mnóstwo takich które przykrywane takim sregasusem, zegarkami, butami zachorzeniem pilnującego oświetlenie podsufitowego, mejzą, kolejnym bredzeniem niedzielaka czy innych mejzowatych.
    A jak nie będzie nagle co do gara włożyć albo zamarznie komuś pół rodziny to będzie lament. Nawet “rurki z Wilanowa” szafujące tekstami w rodzaju “przed szkodą i po szkodzie”, gardłują o takich sregasusach, a mimo to podlegają pod te “przed szkodą i po szkodzie”.
    Nie to że widzę jakieś wiatraki i mam choćby zadatki na bohatera powieści Cervantesa, lecz może warto nie uczestniczyć w codziennej szopce i co najmniej aktywnie przygotowywać się na czynny opór a nie zastępować go jakimś przygłupawym erzacem w rodzaju opornika w klapie, niezłomnego przyklepywania kolejnej wersji propagandy, bazgrania kredkami po wirtualnymi asfalcie internetów w jakiś chaszczach, czy nawet uczestnictwo w pokojowych demonstracjach milionowych ruchów solidarnych ludzi. Pokojowo nikt nigdy niczego nie wygrał. Osiem dekad temu przez kilka lat trwaliśmy w pokojowym oporze. Chwilowo nie będę rozwijał że w kolejnych trwamy do dziś.
    A tutaj… ? Sregasus. Tysiące lat wrogowie się szpiegują więc “nie kumam co was tak jara”.