Reklama

Zacznę z grubej rury! Nie ma takiego punktu z programu globalnej marksistowskiej agendy, którego PiS przez ostatni rok by nie wypełnił. Jedne punkty, jak szacunek do LGBT, wypełnia z niechęcią i propagandowym uniesieniem, patrz ostatnie uciszenie Krystyny Pawłowicz, inne z prawdziwą pasją, patrz głosowanie w Parlamencie Europejskim nad „zielonym paszportem”. Udawany sprzeciw, poparty bogoojczyźnianą paplaniną o suwerenności Polski, ma swój finał w złożeniu podpisu pod „europejską praworządnością”. Jeśli chodzi o „pandemię”, to można wręcz mówić o fanatyzmie i własnej inicjatywie. Z takim zaangażowaniem i poświęceniem 110 tysięcy obywateli, niewiele prawicowych rządów zrealizowało marksistowskie założenia.

Jedynym obszarem, w którym PiS jeszcze w miarę wiarygodnie udaje samych siebie sprzed lat, są państwowe uroczystości i aktywności na arenie międzynarodowej związane z pamięcią historyczną, co dotąd było poza zasięgiem RP III. Niestety mniej naprawiono, więcej zostało ośmieszone, począwszy od Smoleńska, kończąc na żałosnej akcji z ustawą o IPN. Jednym zdaniem dziś ani Niemcy, ani Rosja nie muszą się specjalnie wysilać, mają w Warszawie wszystko pod kontrolą jeśli chodzi o treść, dlatego na tę czy inną „patriotyczną” formę pobrzękiwania przymykają oko. Naturalnie nie postradałem rozumu i przyzwoitości, przynajmniej do tego stopnia, aby powielać artykułu z „Gazety Wyborczej” i materiały z TVN o Kaczyńskim największym przyjacielu Putina, to są brednie. Podobnie rzecz się ma z miłością do Niemiec, większość PiS–owców, z Kaczyńskim na czele, autentycznie Niemców nienawidzi i to widać gołym okiem. Piszę o czymś innym, mianowicie o tym, że po pięciu latach z buńczucznych deklaracji „mężów stanu” zostało wycieranie smarków rękawem w kącie, do którego Putin i Merkel odesłali „obóz patriotyczny”. Poza „patriotycznymi” ornamentami polityka PiS, co najmniej od roku, jest absolutnie nieszkodliwa dla Niemiec i Rosji, za to bardzo szkodliwa dla Polski.

Reklama

Jeśli ktoś chce się pokusić o sformułowanie tezy przeciwnej, to mu nie zazdroszczę, bo jest to robota dla Syzyfa albo dla skrajnie tępego propagandysty. Wystarczy przywołać podstawowe cele, jakie PiS sobie stawiał i popatrzeć na uzyskane „efekty”. Nie chcę się pastwić nad „my ten wrak ściągniemy”, w swoim czasie było to hasło bojowe używane do pokonania PO i w mojej ocenie normalna polityczna gra, gorzej, że PiS, a przez to Polska, kompromituje się na wielu innych płaszczyznach. Wsadzamy palce między drzwi i futrynę, polska polityka wobec Białorusi i Ukrainy wygląda tak, jakby rzeczywiście w Moskwie była spisana. Zamiast się trzymać z daleka od konfliktów, które nas nie dotyczą, Polska w żałosny stylu próbuje „cywilizować” naszych sąsiadów, poprzez wciągnięcie ich do „europejskiej wspólnoty”. Utopijna „polityka” skutkuje tym, że Polska traci biznesy na Białorusi i Ukrainie, a Merkel i Putin za chwilę położą kolejną rurę z gazem. Jedyne, co Polska ma do roboty na Białorusi i Ukrainie, to export towarów i usług, cała reszta to tragikomiczne wycieranie smarków w kącie.

Niemcy poza utratą pracowników do zbioru szparagów, pod rządami PiS notują same zyski. Tempo w jakim Morawiecki zrujnował całe sektory polskiej gospodarki, przykrywając to kreatywną księgowością w postaci „tarcz”, czyli długu na 250 miliardów, musiało zrobić wrażenie za Odrą. Chyba nawet Berlin nie spodziewał się, że tak gładko pójdzie, reszta, to już formalność zdefiniowana przez Ursulę von der Leyen:

Cenię u naszych krajów członkowskich to, że akceptują (wyroki), zgrzytając zębami i zaciskając pieści w kieszeniach, ale akceptują, gdy przemawia państwo prawa. To też jest powodem do dumy z Europy.

O polityce z USA, czy Izraelem nie będę się rozpisywał, po prostu nie ma o czym pisać, tutaj wyłącznie się podpisuje podstawione kwity. Rząd „Zjednoczonej Prawicy” na wielu odcinkach z zaangażowaniem, czasami z obrzydzeniem, realizuje wszystko, co trzeba. Sen o suwerennej Polsce opartej na fundamencie tradycji i chrześcijaństwa od dłuższego czasu przeradzał się w koszmar, w ostatni roku koszmarem się stał. Na pocieszenie jest jeszcze Orban dogadany z Putinem i uprawiający politykę na zupełnie innym poziomie, ale i on obraca się wdzięcznie na pięcie, gdy interes Węgier nie łączy się z interesem Polski. Morał? Władza PiS nie stanowi żadnego problemu dla Niemiec, Rosji, Izraela, Brukseli i to mówi wszystko o tej władzy – cywilizowana europejska prawica.

Reklama

31 KOMENTARZE

  1. Jest jeden (podwójny) powód sytuacji, op której (słusznie!) pisze Pan Piotr. Ten powód nazywa się Morawiecki, a jego podwójność to ślepe zauroczenie Morawieckim Kaczyńskiego. Pisałem już tu wcześniej, że IMO obecna sytuacja to skutek starannego rozpracowania przez BND i FSB tak zwanego portretu psychologicznego Kaczyńskiego. Z tego rozpracowanie wyszło im, że Kaczyński ma głęboki kompleks prowincjusza, to znaczy bardzo mu imponują ludzie znający języki obce i (jak to się mówi) “obyci w wielkim świecie”. Takim człowiekiem “objawił się” Kaczyńskiemu Morawiecki, którego tam podstawiły obce służby wiedząc o tym, że Morawiecki jest bezwzględnym karierowiczem i dla własnej kariery nie cofnie się przed żadnym łajdactwem. W końcu wiele lat był prezesem dużego zagranicznego banku w Polsce. Było więc sporo czasu, aby rozpracować także portret psychologiczny Morawieckiego. Podzielam w pełni pogląd P.Piotra, że Morawiecki stał się w Europie super-prymusem rzekomej “walki z covid-em”. I że buduje na tym swoją międzynarodową karierę. Płacimy za to my wszyscy. Majątkiem, zdrowiem i często niestety także życiem. Im wcześniej to zrozumiemy i skutecznie się temu przeciwstawimy, tym lepiej.

    • To nie służby wypromowały Morawieckiego. Zrobiła to elita NWO według dość powtarzalnego schematu. Tak jak w przypadku Johnsona, Macrona, Trudeau, Sáncheza czy Kurza. Młody, trochę buntowniczy i antyestablismentowy zostaje nagle katapultowany na najwyższe stanowisko i zaczyna wypełniać swoją rolę.

    • To niejaki jacek kseń był tym “ojcem chrzestnym”, który z historyka morawieckiego zrobił “bankiera”.

      Tak dla informacji kto jest niejaki Kseń, promotor antypolskiego ścierwa morawieckiego:

      Jacek Kseń – (krótka Charakterystyka) w 1972 r. kończy Wydział Handlu Zagranicznego AE w Poznaniu.

      Cala jego kariera jest podporządkowana służbom wojskowym. większość transakcji walutowych (w latach 1975-1990) przechodziła przez jego ręce, ma informacje o ludziach, kwotach i celach.

      1975-1978 – Bank Handlowy w Warszawie Operator na rynkach walutowych,
      1978 1984 – Bank Polska Kasa Opieki SA w Paryżu – Wicedyrektor Departamentu Gospodarki
      Dewizowej oraz Prokurent Banku,
      1984-1990 – Lyonnaise de Banque w Paryżu, Wicedyrektor Banku nadzorujący operacje
      walutowe,
      1990-1996 – Caisse National du Credit Agricole w Paryżu, Członek Ścisłego kierownictwa
      odpowiedzialny za rynek pieniężny w dewizach,
      1996-2001 Wielkopolski Bank Kredytowy S A. (WBK) Prezes Zarządu,
      2001- IV. 2007 BZWBK S.A. Prezes Zarządu (czyli po zakupie Banku Zachodniego (BZ) i połączeniu z Wielkopolskim Bankiem Kredytowym WBK),
      Wszystkie drzwi są przed nim otwarte (przyjaciel Kwaśniewskiego i Kulczyka). Fakt ukończenia przez niego Akademii Ekonomicznej w Poznaniu ma znaczenie w kontekście jego relacji z Kulczykami. Trzeba mieć świadomość że WBK był bankiem, o którego losach decydował Kulczyk, on zasilał bank w kadry i czerpał kadry z banku do swoich spółek (nie można było być prezesem, członkiem zarządu, dyrektorem – bez akceptacji Kulczyka).
      Ostatnie miesiące roku 1996 rząd SLD zaczyna na raty sprzedawać Irlandczykom bank WBK. wtedy Jacek Kseń jest ściągnięty z placówki finansowej w Paryżu i zostaje powołany przez Ministra Skarbu (SLD) na Prezesa WBK. Kika miesięcy po objęciu stanowiska Prezesa banku WBK Jacek Kseń ściąga do pracy w banku swojego najbardziej zaufanego człowieka Tadeusza Kościńskiego (znał go przynajmniej od 197Sr z Banku Handlowego). Kościński nie miał żadnych doprecyzowanych obowiązków, był do specjalnych poruczeń, w banku mówiono o nim “ZIELONE UCHO”.

      I takie to persony stoją za karierą tego ścierwa …

  2. Dobre wyniki sondażowe PiS biorą się stąd, że duża część społeczeństwa obawia się tego, co by się stało gdyby rządziła PO z przystawkami. Dzięki osobistym doświadczeniom ludzi, taka narracja zaczyna się walić. Coraz więcej osób zaczyna dostrzegać rzeczywistość: niezależnie od tego, kto Polską “rządzi” to praktyka rządów będzie dokładnie taka sama. To, co ich różni, to tylko sfera werbalnych deklaracji. O praktyce decyduje lucyferiańska elita NWO.

  3. W M. narada była, a na niej starokomuchen, komuchen okupanten, komuchen agenten i neokomuchen. Jakie sobie tam nalepy na garniaki naklejaja nie ma specjalnie znaczeń. Nie trza pisować wiele, bo kto świadom to widza, choć dziś stare termina nie mają zastosowań. Za to niezalżnie od umiejętności rachowania, lud z od babek na matki uczon, z dziada i ojca czynsto nie wprost przysposobion jak żyć pod butem, i legalnie żyć wbrew, i oddychać wbrew. Bo lud ten, z ojców i matek nauczon, które to zabor i okupacyje przeżyli, uciskiem czy poborców narracyją, wi jak posłusznom się wydawać, a cicho odprawę planować pod czapką. Wróg pewnikiem ten sam wciąż, choć historyja raz go komuchem raz naziem zwała. Wróg panośliwy okrutnie od czasów nie ludu króla, co to chuciom powodowan na łono Ojczyzny matki go sprowadzał, a po nim jeszcze wielu.
    Tak i wygląda ta historyja w narracyji gawiedzi obecynej a czy prawdziwą jest czy bajaniem to już gawiedź ludem czasym zwana sama rozsądza.

  4. O specyfice konotacji Morawieckiego z Kaczyńskim pisałem już tu wcześniej pod innym artykułem i diagnoza Gospodarza w pełni się z tym pokrywa. Już czysto teoretycznie jednak: co się dzieje z resztą PiS? Przecież to nie tylko Kaczyński jest tam wielu innych polityków, którzy do tej pory nie sprawiali w ogóle wrażenia w którą stronę ostatecznie sie obrócą. Daleki jestem od stawiania naiwnych pytań oczywiście. Wygląda więc że wzorem Tuska Kaczyński wszystkich mądrych wyciął zostawił sobie wierne miernoty plus ci z tzw zakonu PC którzy myślą tak samo jak wódz. Fakt jest taki że Morawiecki drogą Tuska podąża teraz. Kiedy przyjdzie odpowiedni moment wbije niż w plecy partii matce i katapultuje się na jakieś ważne i znamienite stanowisko. Całe zło skupi się na Kaczyńskim. Co do owej prowincjonalności Kaczyńskiego i jego zakochania w “bywałych” politykach to Morawiecki nie jest pierwszym obiektem zachwytu wodza.

      • Kaczyńskiego można nazwać geniuszem intrygi, ale moim zdaniem jest jednocześnie idiota w dobieraniu sobie ludzi. Jego przerośnięte ego pozwalało jedynie na takie kryteria, jak absolutne poddaństwo, wazeliniarstwo, posłuszeństwo, klakierstwo itp. Nie muszę dodawać, że na takie warunki przystają co najwyżej przeciętniacy i w zdecydowanej większości ludzie nie grzeszący inteligencja bądź cwaniacy pokroju Morawieckiego.

    • A kim sa Pisowcy? Ludzmi posredniego sortu, ktorym si enie udalo zrobic powazniejszej kariery nigdzie indziej i wczesniej, 40 plus i sfrustrowani brakiem osiagniec. Podpisali sie pod nowa partia i plyna n afali powodzenia. Wtym wieu moich osobistych znajomych, z ktorych wiekszosc juz tusowala w innych partiach wczesniej,ale nie udalo sie wybic. Calosc nakrecana przez specow od PR-u zgarniajacych ciezkie pieniadze w pisowskich i pisowsko amerykanskich lze mediach. Z Kaczynskiego rowniez zrobili geniusza, choc to czlowiek przecietny i wysoce sfrustrowany. O jego przecietnosci swiadczy fakt, ze zapakowal caly samolot oficjeli i wojska, sam rowniez prawie do niego wsiadajac. To tak wielki blad taktyczny i logiczny, ze zaden geniusz by go nie popelnil.

      • Najpierw pierwsza część wypowiedzi – ok zgadza się ale po co ten Smoleńsk? Jest jedno autentyczne zdjęcie, jakiś reportaż filmowy jak owi WSZYSCY wsiadają do TEGO samolotu? Za dużo jest kraterów po bombach w tej narracji, żeby o tym to pisać. Dakowski.pl

  5. Przygnębiająca ocena pisu i sytuacji Polski zarazem wynika m.in. też z chwilowego depresywnego stanu autora. pisu mi nie szkoda bo to typowa partia wodzowska z degradującym się umysłowo naczelnikiem i gdy go zabraknie pis się rozwali i zostanie zwyczajnie rozszarpany. Polska się dźwignie gospodarczo bo ludzie pracują na przekór władzy jak to zawsze było i tylko niekiedy władza albo nie przeszkadzała czy sporadycznie na krótko wręcz dopomogła. Jest 150 mld usd rezerw walutowych a po klepnięciu w sejmie paktu pomocowego z ue będzie drugie tyle. Część jak to przyjęte zostanie rozkradziona a także wyprowadzona z Polski jako zyski zachodnich koncernów ale jednak gros tego pozostanie . Kto pamięta stan zamożności Kraju i polskich rodzin z 2003 a 2020 styczeń to nie zaneguje korzyści widicznych po wejściu do UE.

    • Dostawaliśmy z tej uni i dostawaliśmy . Aż zrobiło bln długu od tego dostawania. Przedakcesyjnie rozpirdolilismy (jakie q my!) znaczną część gospodarki. Cło nieznaczne na import wyrobów gotowych a duże na surowce do naszej produkcji Potem wrogie przejęcia i likwidacja całych gałęzi produkcyjnych konkurencyjnych dla “naszych przyjaciół w unii”. Tak to w telegraficznym skrócie wyglądało.

        • Ale o tym co może być i jest przedmiotem nieoclonym też nie bardzo decydujemy. Nie wiesz jak wyglądałaby zamożność bez UE bo ten scenariusz nigdy nie zaistniał. Natomiast granciarze (ale i grandziarze też) do dziś dyskredytują okres prze UE w którym jedynym problemem były komuchen wsie strana c druzjami za miedziaki srebra rodowe oddające aby słabościom pofolgować. Taki syndrom alkoholika tylko z innym niż alkohol podmiotem. Wszystko z domu wyniesie z sprzeda za promil wartości byleby “napić się”.
          Nie ma żadnej dobrej rzeczy z przynależności do UE. Żadnej.
          Bez Polski i jeszcze z czterech może pięciu obecnie takich czarnych owiec w UE, spekuluję że reszta by zaczęła głodować a w tym roku obchodzilibyśmy 20 rocznicę upadku UE.
          Dopasowywanie na siłę Grecji, Włoch, Hiszpanii, Portugalii, Irlandii i całej Europy Środkowej do systemu ekonomicznego UE miało tylko jeden cel i nie było to ideologiczne pitu pitu o zjednoczeniu tylko zimna i mordercza kalkulacja jak zabezpieczyć zasoby i dyktat ekonomiczny tym którzy teraz niby dominują. “Niby” bo to się opiera na wierze i machlojach w rodzaju skupowanie obligacji za dopisane w rejestrach komputerów pieniądze. To żadna tajemnica na salonach że dolar czy euro są podtrzymywane tylko wiarą i rozkazami. Stąd rojenia o resetach i przebudowie Świata oraz milion innych historii i teorii. Stąd zarządzanie strachem i jak się spekuluje, wypuszczenie wirusa. Tyle że należy patrzeć nie na teorie a na fakty. A te są takie że dzięki zarządzaniu wiarą i strachem, po roku strasznej i rujnującej glob ludnościowo i gospodarczo pandemyji, garść tzw najbogatszych w teorii ma dwa razy więcej, zaś “reszta” zaczyna gryźć tynk, a coraz częściej piach.
          Żeby zrozumieć nie tyle modną chorobę czy niby to polityczne salony lokalne należy iść za okruszkami, a później, jeśli już trzymać się bajkowej analogii, po posileniu się i nabraniu energii, należy wiedźmę wrzucić do pieca i spalić. Tam nie było mowy o stawianiu wiedźmy przed sądem, a już tym bardziej przed wiedźmim sądem, nie było mowy o badaniu (przez inne wiedźmy – a jak!) czy psychiczna była, o zapewnianiu wiedźmiej opieki zdrowotnej w wiedźmim państwie rządzonym przez wiedźmy z pomocą wiedźmiego prawa. No i nikt nie sprawdzał czy piec aby nie jest kopciuchem i nie trzeba zakazać jego używania aż do wymiany.
          Ja rozumiem że mity o UE krążą ale rozpowszechniają je głownie beneficjenci tego łupieżczego systemu. Tak jak krążą teorie o modnej chorobie, pandemii, gospodarczych i ekonomicznych teoryjkach, slogany, motywacyjne sentencje, ale i teorie dyskredytujące. Kto wymyślił pojęcie “teoria” spiskowa” albo nurt “płaskiej ziemi i płaskoziemców”? No kto?
          Jest dość osobników homo rzekomo sapiens zdominowanych syndromem Kubusia Puchatka aby każdą idiotyczną teorią uwiarygodnić a potem do stumilowego lasu wrzucić wszystkich niewygodnych.
          UE? Korzyści? Z czego? Z zadłużenia większości, u (jak inna teoryjka głosi) małej grupki niegodziwców i ich uzbrojonych bojówek o mentalności i uwarunkowaniach ekonomicznych zbliżonych do Judasza?
          I nie pomoże tu bajanie że to dla naszych dzieci czy wnuków. To są mrzonki, bajki dla potłuczonych. Liczą się fakty a te ukazują Brave New World ale ten Aldousa Huxleya, albo raczej jego mroczny wariant. UE to jest stryczek i sprzedanie na organy przyszłości naszych potomnych. Każda struktura im większą się stacje tym większych staje się potworem i dopuszcza większych potworności. Przypowiastka o tym jak deprawuje władza nie wzięła się znikąd. To są tysiące jak nie dziesiątki tysięcy lat doświadczeń homo rzekomo sapiens. Niestety nadal rzekomo bo nawet to wiedzą nadal ten gatunek nie faktom a chuciom i urojeniom.

          • Tworzyć państwo podziemne, osobny obieg gospodarczy oparty o płaciwo metalowe (srebro?), tajne komplety, uprawy i chodowla poza ewidencją. Z tym, że bedzie trudniej jak za Hitlera – to było przedszkole a teraz uniwersytet totalitaryzmu.

          • @pro100
            Po co? Nie ma sensu tworzyć czegoś co już istnieje. Państwo to ludzie. Ważne czego nie robić. Nie tworzyć struktur i to wielopoziomowych. Nie tworzyć kolejnego potwora. Tylko płaski redundantny system rozproszony jest w stanie przetrwać.
            Jak ktoś potrzebuje poetyckiej analogi to trzeba być wodą i powietrzem. I tym jesteśmy.
            Dlatego też próbuje się dolać innych substancji do tej wody i wpuści innych gazów do powietrza. O to cała gra. Byśmy byli niczym breja, toksyczni dla samych siebie.
            Resztę można wymyślić na nowo.
            Na tą chwilę trzeba podążać za okruszkami. Na końcu na pewno jest wiedźma i piec.

          • Nie wchodząc do UE raczej byśmy dziś wyglądali bardziej jak ukraina, białoruś, rosja ewentualnie serbia. Byłem , widziałem i to jest katastrofa w porównaniu do dzisiejszej Polski. I gospodarczo , kulturowo i politycznie „i pod każdem innem względem”.

          • @jest git
            Zapomniałeś jeszcze dodać Koreę Północną. Może zrobimy sprawdzam bo akurat mam świeże doświadczenia z tych miejsc i to nie tylko przez pryzmat stolicy ale i prowincji czasami głębokiej. “Nie wchodząc do UE” to jest za słaby argument. To nie wejście było/jest problemem, ale to kto i w jaki sposób przewodził wejściu. Od tamtego czasu Polska to tylko fasada dla gawiedzi której w przerwach odstawia się “patriotyczny show” przy pomocy tzw “słupów”. Tyle że w ŻADNEJ SPRAWIE nie poszliśmy własną drogą, a jeśli ktoś lubi papierki to FAKTYCZNY bilans w tzw UE to niemal 1,2 bln w plecy i więzienie które, żeby nikt nie zauważył, maluje się pastelowo a w kratach wiesza firanki. Mówię to z perspektywy kogoś kto z d..py nie wyciąga teoryjek tylko kogoś kto przy korytociągu mierzy ilość i jakoś karmy. Sorry ale UE to jest zwykły samobój dla większości która raczy się gwiazdązenkiem, poi produktami piwopodobnymi, liczy w czteropakach i pitoli ideologiczne kocopały. To cosię dzieje na poziomie korpopaństwowym to nie jakieś cumbaja przy ognisku tylko twarde interesy w rzeczach których gotówka jest jedynie przelicznikiem. Tylko bo sama w sobie jest nic nie warta.
            Wrzucając Rosję i Białoruś do Koszyka z Ukrainą tez widzę jakąś skłonność do lewacki g…noburzy. Ukrainę mamy u siebie tyle ze dużo dużo wcześniej strzeliliśmy sobie w stopę. Białorusią długo nie będziemy bo jesteśmy w strzelaniu sobie w w brzuch (to już po stopie) parę lat świetlnych przed nimi a z Rosją w większej części nie mamy podobnej nawet mentalności i kultury.
            I paradoksalnie komuchen nie zninkęli pokonani. Oni ewoluowali. Kto nie widzi zmian, nie łączy kropek ten zczeźnie w tym więzieniu tudzież zostanie sczeźnięty, czasy takie że pewnie nawet można to modna chorobą zrobić (to dla tych co teorie spiskowe lubią).
            W prawdziwym świecie liczą się zasoby i kontrola.