Reklama

Na długo przed „pandemią” mówiło się, że PiS to jest taka partia, która potrafi z każdego zwycięstwa zrobić PR–ową porażkę. Jednych to niesamowicie drażniło inni uznawali to za wielką zaletę. Naturalnie ocena zależy od punktu widzenia, jeśli uznać, że PR to po prostu propaganda zastępująca realne działania, to z kiepskiego PR–u należy się tylko cieszyć. Gorzej, gdy działań nie ma albo są wyjątkowo głupie, a na to nakłada się jeszcze bardziej idiotyczny PR. Dokładnie tak to wygląda po wczorajszych decyzjach Niedzielskiego i Horbana ogłoszonych na wspólnej konferencji. Wiem, że to bardzo trudne, bo sam mam ochotę nie tylko krzyczeć, ale wziąć drąga i walić po tych pustych łbach, niemniej spróbujmy się wszyscy wyciszyć i przyjrzeć sprawom na chłodno.

O co w tym wszystkim chodzi? Gdy nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o szczepionkę. Polacy mają być tak zamęczeni kolejnymi absurdalnymi decyzjami i tak mieć wszystkiego dość, że będą błagać o szczepionkę, byle się to wreszcie skończyło. Uda się? W żadnym wypadku i z bardzo prostego powodu, im bardziej na chama wciska się cudowną „szczepionkę”, tym bardziej Naród czuje, że to okrutnie śmierdzi. Poza tym nie da się poważnie traktować ludzi, którzy łamią własne zasady i podejmują decyzje całkowicie sprzeczne z przedstawionym planem działań. Nie było żadnych podstaw do zaostrzenia restrykcji przeczących wcześniej przedstawionym założeniom. „Geniusze” stworzyli w Power Poincie tak zwaną „infografikę”, gdzie pokazali kiedy będą strefy zielone, czerwone i w końcu „narodowa kwarantanna”. Swoją drogą przymiotnik „narodowy” niedługo będzie dodawany na obraz i podobieństwo Wojewódzkiego, do psiej kupy, ale wróćmy do sedna. Z tej „infografiki” wyraźnie wynika, że w tej chwili nie tylko nie jesteśmy w strefie „narodowej kwarantanny”, ale brakuje zaledwie kilka punktów, aby zejść do strefy zielonej. I co się w takich warunkach dzieje?

Reklama

Wychodzi Niedzielski z Horbanem i krzyczą, że jest tragicznie, dlatego musimy wprowadzić „narodową kwarantannę”. Jest to podwójnie idiotyczny komunikat społeczny, po pierwsze stworzony przez MZ termin dotyczy zupełnie innych restrykcji, jest to po prostu pełen lockdown, czyli znacznie dalej idące obostrzenie, niż te zapowiedziane. Po drugie, w ogóle trzeba było siedzieć cicho i nie wspominać o strefach, tylko wprowadzić korektę dotyczącą „wyjazdów służbowych”. Tak postąpiłby początkujący PR-owiec, ale nie „fachowcy” z PiS, którzy dziś od rana prostują kompromitującą konferencję Niedzielskiego. Idźmy dalej. Jaki był sens używania terminu „godzina policyjna”, co się w Polsce kojarzy fatalnie i jaki w ogóle był sens wprowadzania tego obostrzenia? Przypomnę, że działa zakaz zgromadzeń i organizowania imprez masowych, wystarczyło zrobić konferencję i powiedzieć, że 31 grudnia policja będzie bardzo ostro traktować łamiących zakazy i wlepiać mandaty po 1000 zł. Tym bardziej jest to proste, że przecież było wielokrotnie przerabiane, na przykład w ramach „zero tolerancji”. Zakaz wyjścia z domu dodatkowo nazwany „godziną policyjną”, to jest wybitne dzieło PR-owego kretyna i to takiego ostatniego z ostatnich.

Poza wszystkim ten zakaz w żaden sposób nie ogranicza samych imprez domowych, które mogą się normalnie odbywać, wystarczy rozpocząć przed 19.00 i skończyć po 6.00. Z kolei weryfikowanie liczby gości, to czysta fikcja, policja nie ma żadnych narzędzi, aby to weryfikować, nawet jeśli ktoś zgłosi awanturę domową, to wszyscy obecni mogą powiedzieć, że mieszkają tu od miesiąca, bo w Polsce nie ma już obowiązku meldunkowego. Najtrudniejsze do przeprowadzenia było zamknięcie stoków i hoteli, ale tutaj wystarczyło pójść w kierunku jednego terminu ferii i mówić o tym, że musimy te trzy tygodnie przecierpieć, aby rozpocząć szczepienia i wreszcie „zacząć żyć normalnie”? Co zrobili PR-owi kretyni z PiS? Rzucili się na walczących o życie hotelarzy i właścicieli stoków i jeszcze do tego dołożyli Polaków szukających normalności, by wszystkich razem nazwać cwaniakami i w domyśle mordercami.

Efekt? Miliony do czerwoności wku…rzonych Polaków, kolejna grupa zawodowa nienawidząca PiS i… więcej niż pewne liczne imprezy domowe, w znacznie większym ścisku i skali, bo ludzie, którzy odwołali imprezy w górach i innych ośrodkach, gdzieś się będą musieli podziać. Gdzie się podzieją? Być może Nowogrodzka myśli, że usiądą grzecznie przed telewizorami i będą oglądać archiwalne konferencje Niedzielskiego albo przemówienia Kaczyńskiego, ale każdy myślący człowiek wie, czym to się skończy. Pomijając cały absurd i zbrodnię „pandemiczną”, politycznych działań PiS-u i chaosu komunikacyjnego niczym innym niż głupotą i skrajną nieudolnością wytłumaczyć się nie da.

Reklama

68 KOMENTARZE

  1. 1. Jest o wiele więcej osób
    1. Jest o wiele więcej osób zarażonych niż statystyka?
    2. Jest nieźle ale widząc niechęć do szczepień to jakiś sposób na zdławienie wirusa?
    3. Policja chce mieć wolne ?Jestem za .
    4.Będę zdziwiona jak ludzie tego nie oleją bo to urąga logice nawet dla średnio rozgarniętego.

  2. 1. Jest o wiele więcej osób
    1. Jest o wiele więcej osób zarażonych niż statystyka?
    2. Jest nieźle ale widząc niechęć do szczepień to jakiś sposób na zdławienie wirusa?
    3. Policja chce mieć wolne ?Jestem za .
    4.Będę zdziwiona jak ludzie tego nie oleją bo to urąga logice nawet dla średnio rozgarniętego.

  3. Nieszczęściem służby zdrowia

    Nieszczęściem służby zdrowia jest mianowanie na ministrów Zdrowia kolejnych profesorów i ekonomistów. Profesorowie to ludzie, którzy zajmuja sie nauczaniem i nauką, a nie zarządaniem ludźmi i instytucją. Podobny problem jest z ekonomistami, którzy potrafią. No własnie co potrafią? Otóż powinni umiec policzyć koszty w firmie. Do zarządzania ludzmi potrzebni są ludzie, którzy się z tym rodza. To jest dar i żadne tam MBI tego nie nauczy. Sądzę że najlepszymi z nich to dyrektorzy szpitali powiatowych którzy na codzień doświadczają systemu zarządzania służba zdrowia przez dyletantów politykierów, ekonomistów i profesorów. Wydaje sie że poziom powiatowy to sedno systemu. Dyrektorzy na poziomie instytutów to na ogół już  docenci lub profesorowie którzy musza pogodzić innych profesorów pracujących na oddziałach  klinicznych..

    • Gdyby była prawdziwa pandemia

      Gdyby była prawdziwa pandemia jak np. w wiekach 17-19 to połowa ludności Polski by już wymarła, bo "ekspert" Horban wiedząc, że pandemię można wyleczyć choćby amantadyną zabroniłby jej stosowania i czekał ze dwa lata aż ona przejdzie "proces dopuszczenia do leczenia". Takich mamy obecnie "ekspertów" i lekarzy. 

      A lekarze pozamykali by się w ziemiankach lub uciekli na Księżyc w obawie przed zarażeniem …

  4. Nieszczęściem służby zdrowia

    Nieszczęściem służby zdrowia jest mianowanie na ministrów Zdrowia kolejnych profesorów i ekonomistów. Profesorowie to ludzie, którzy zajmuja sie nauczaniem i nauką, a nie zarządaniem ludźmi i instytucją. Podobny problem jest z ekonomistami, którzy potrafią. No własnie co potrafią? Otóż powinni umiec policzyć koszty w firmie. Do zarządzania ludzmi potrzebni są ludzie, którzy się z tym rodza. To jest dar i żadne tam MBI tego nie nauczy. Sądzę że najlepszymi z nich to dyrektorzy szpitali powiatowych którzy na codzień doświadczają systemu zarządzania służba zdrowia przez dyletantów politykierów, ekonomistów i profesorów. Wydaje sie że poziom powiatowy to sedno systemu. Dyrektorzy na poziomie instytutów to na ogół już  docenci lub profesorowie którzy musza pogodzić innych profesorów pracujących na oddziałach  klinicznych..

    • Gdyby była prawdziwa pandemia

      Gdyby była prawdziwa pandemia jak np. w wiekach 17-19 to połowa ludności Polski by już wymarła, bo "ekspert" Horban wiedząc, że pandemię można wyleczyć choćby amantadyną zabroniłby jej stosowania i czekał ze dwa lata aż ona przejdzie "proces dopuszczenia do leczenia". Takich mamy obecnie "ekspertów" i lekarzy. 

      A lekarze pozamykali by się w ziemiankach lub uciekli na Księżyc w obawie przed zarażeniem …