Reklama

Przez ostatnie dni z budowy nie schodzę i w dodatku też buduję od nowa, tylko w moim przypadku to konieczność i prawdziwa harówa. Wczoraj poszedłem spać o szóstej nad ranem dziś znów do 15 walczyłem, aby strona www.kontrowersje.net ożyła. Cała operacja związana jest z tym, że stare skrypty po prostu nie dawały rady i co gorsze wyszły z obiegu, niczym jeden z lepszych Windowsów XP, o ile można mówić o dobrym Windowsie. W kilka tygodni musiałem się sam nauczyć w tym grzebać i jak widać strona żyje, na zupełnie nowym WordPressie. Wymagało to przeniesienia 1,5 gigabajtów danych z samej bazy i 1,2 z plikami. Taka skala, a przy tym każdy najmniejszy błąd wywala całość w kosmos, stąd przez dwa dni strona była na cienkiej czerwonej linii.

Dziś wszystko co najważniejsze chodzi, jest cała treść, 11 000 artykułów, 150 000 komentarzy, 6000 kont, 5000 zdjęć i każdy element na swoim miejscu. Wiem w co się pakuję, zaraz usłyszę serię uwag krytycznych, że coś nie tak wygląda, ale nie o tym piszę. Strona nie ma jeszcze ostatecznego kształtu i wymaga jeszcze wiele pracy na kolejne tygodnie, piszę o samej migracji danych, co wymagało wiele wysiłku, dość powiedzieć, że baza „ciągnęła” się ponad dobę. Na starej stronie było tyle błędów, że co i rusz musiałem je kasować i ponownie odpalać skrypty. W dzisiejszym felietonie, pod dwóch dniach przerwy, co się nie zdarzyło nigdy wcześniej, postanowiłem połączyć swoje wysiłki z wysiłkami władzy i zacząć od przeprosin, czego władza nigdy nie robi. Wiem jak to irytuje, gdy na stronie się wszystko wiesza, niestety inaczej nie dało się tego zrobić, jeśli nie liczyć metody „zapłać frajerze minimum 10 000 zł, to pogadamy”. Pierwszy raz robiłem coś podobnego i od razu wpadłem do głębokiej wody, co idealnie da się porównać z aktywnością i działaniem rządzących, którzy się utopili w kałuży. Po mojej robocie strona działa, co więcej z 2,7 gigabajtów danych zostało jakieś 1,3 i jak łatwo policzyć 1,4 to były śmieci obciążające portal. Zrobione, wyczyszczone i będzie się robić dalej, żeby wyglądało i funkcjonowało znacznie lepiej.

Reklama

Jakie osiągnięcia mają patałachy ze „Zjednoczonej Prawicy”, którzy zderzyli się z „pandemią”? 80 000 trumien i daje konsekwentne dobijanie Polaków. 1500 razy „wywalało im skrypty”, 2000 razy powtarzali te same bandyckie operacje, chociaż widzieli, że to nie działa i co więcej nie ma prawa działać. Człowiek, który bierze na siebie jakieś zadanie, nawet takie, którego wcześniej nie wykonywał i przeraża go skala, jest w stanie unieść ten ciężar pod kilkoma warunkami. Na pierwszym miejscu myślenie, równolegle ciężka praca, dalej wyciąganie wniosków i wreszcie racjonalne, ale też odważne decyzje. Patałachy nie wykonały żadnego z punktów i na wszystko mają tę samą odpowiedź, że całemu światu wywala skrypty, że na całym świecie wysypała się baza i wieszają się strony. Oni się po prostu do żadnych zadań nie nadają, poza pyskowaniem do drugich, takich samych „mądrych”. W dziejach Polski okresy wielkości były wyłącznie wówczas, gdy na czele państwa stali wybitni i odważni władcy: Kazimierz Wielki, Jagiełło, Piłsudski. Wyrosłe z komuny pokolenia, do których też należę, w większości mają jakąś zapadkę we łbie i ta zapadka blokuje im wszelkie inicjatywy wymagające wyjścia z kompleksów i podjęcia niestandardowych decyzji.

Nie mam najmniejszych złudzeń, że dwie kadencje PiS–u przejdą do historii jako farsa, chociaż pierwsze kilka lat, to było naprawdę odważne, nawet bardzo odważne działania. Teraz nie tylko zniszczyli wszystko, co zrobili dobrze, ale doprowadzili kraj i ludzi do skraju rozpaczy, bo są tchórzami i gówniarzami, nie zdolnymi do rzeczy wielkich. Przeprowadzili migrację na żywych Polakach i pozostawili po sobie zgliszcza, niczego nie oczyścili, niczego nie usprawnili, a o widoku zaszczutych i obwiązanych szmatami Polaków nie mam siły wspominać. Żadnej satysfakcji to podsumowanie mi nie sprawia, zwłaszcza, że poświęciłem bardzo dużo czasu, jak wielu Polaków, żeby te lebiegi dostały się i utrzymały przy władzy, niemniej inaczej tego podsumować się nie da. Trzymajmy się i pracujmy na swoje, po „obozie patriotycznym” nie zostały strzępy i będzie jeszcze gorzej.

Reklama
Poprzedni artykułLegia i Michniewicz Pany!
Następny artykułZanzibar albo zakrzepica – paszport dla niewolników z krajów demokracji ludowej
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

3 KOMENTARZE

  1. Działa, zmieniłem hasło i zalogowałem się u Tu u Ciebie po dłuugiej przerwie. Kawał roboty zrobiłeś, chapeau bas.
    Po tym, co dzisiaj wygłosił psychopata Heinrich Poniedzielski, a później “doradca Rady Ocalenia Narodowego” Sutkowski – o wyprowadzeniu wojska i milicji na ulice, myślę, że to może jednak przelać czarę…

  2. Protest przeciwko temu zamordyzmowi odbył się w Warszawie w sobotę, ale nadal większość społeczeństwa zdaje się wierzyć w tą plandemię. Żadnego przełomu nie zauważam. Po mojemu kto myśli samodzielnie zoriętował się w tej koszmarnej inżynierii społecznej już rok temu. “Mądremu dwa słowa wystarczą, a głupiemu i referatu mało”, że tak dozorcą Aniołem pojadę. Co musi się wydarzyć, aby ten ciemny lud wreszcie zrozumiał w czym bierzemy udział? Moim zdaniem dopiero nadejście nędzy przemówi większości do rozsądku.