Reklama

Każdy rozsądny rodzic wie, że nie można zrobić nic gorszego niż dać dziecku nagrodę za złe zachowanie. Rodzic wie, ministrowie i politycy nie wiedzą albo wiedzą i z tej patologii żyją. W chwili, gdy Niedzielski, najgorszy minister zdrowia w dziejach wszystkich Rzeczypospolitych, zdecydował o 100% dodatku „covidowym” i dołożył do tego „teleporadę” jako główną formę „terapii”, było jasne, że tej rzeki nikt nie zawróci. Do systemu, który płonął, dolano nitrogliceryny i tak obecna władza ostatecznie dobiła coś, co się nazwa „służbą zdrowia”. Oczyszczenie tego bagna wymaga nadludzkiej siły i odwagi, czym Niedzielski i cały rząd PiS nie dysponują, dlatego trzeba się przygotować na to, że bez „koperty” będziemy wychodzić ze szpitali „nogami do przodu”, jak mawiał pacjent z serialu „Czterdziestolatek”.

Gdy się do patologii dosypie patologię, to mamy taką mieszankę wybuchową, której wszyscy boją się dotknąć. Dodatkowo rządzący sami sobie założyli pętlę na szyję, nakręcając histerię „trzeciej fali” jednocześnie próbowali odebrać „lekarzom” 100% dodatków i nicnierobienie w postaci „teleporad”. Identycznie postąpili na przełomie kwietnia i maja, pokazując na zmianę „ciężarówki z Bergamo” i bezpieczne głosowanie kopertowe. Oczywiście te dwa przekazy się kompletnie rozjeżdżają i dopóki będzie trwała „pandemia” smakosze pizzy i koneserzy braw na balkonie w bardzo prosty sposób wywalczą swoje. W jaki? Dokładnie w taki sam, jak to robiło PiS i „media narodowe”. Pokażą pielęgniarki w kosmicznych skafandrach i lekarzy z oczami bardziej podpuchniętymi niż oczy Szumowskiego. Gotowe! Dzielna kadra medyczna walczy o nasze życie, tymczasem zły rząd dokonuje zamachu na „zdrowie publiczne”. W szczegóły nie ma sensu wchodzić, bo i głupi w pół słowa zrozumie albo wyczuje o co chodzi. Nie znaczy to jednak wcale, że samo wygaszenie pandemii wygasi patologię w służbie zdrowia. Nic bardziej mylnego, ktoś te apetyty patologiczne rozbudził i niczym w PRL–u kolejne walki z bumelanctwem i alkoholizmem przyniosą odwrotne skutki.

Reklama

Człowiek do złego przyzwyczaja się bardzo łatwo i tak jak żadną miarą nie dało się zreformować sklepowej GS–u, która klienta miała w poważaniu, tak żadną miarą nie da się zmusić „lekarza” do ludzkich zachowań. Nauczyli się, że mają dwa razy więcej za dziesięć razy mniej roboty, przyzwyczaili się do pustych oddziałów szpitalnych i „diagnoz” stawianych przez sms–y i tego nie oddadzą. Naturalnie zawsze można się odwołać do magicznego zawołania „większość lekarzy to fantastyczni ludzie”, ale „pandemia” pokazała, że w tym zawołaniu jest tyle sensu, co w zamykaniu lasów. Większości w to graj, co gorsza uczciwa mniejszość, która na miano lekarza zasługuje, jest natychmiast zaszczuwana, gdy zwraca uwagę na patologię. Prócz jak najszybszego zakończenia tragifarsy „pandemicznej” potrzebny jest zaciąg co najmniej 10 000 lekarzy z Ukrainy, Chin, czy innej Mołdawii, ale do tego też potrzeba jaj, nie wydmuszek Niedzielskiego. PiS z tym bagnem nie zrobi nic, będzie ulegał kolejnym szantażom „środowiska”, które pasł przez rok. Próby dyscyplinowania skończą się tym, co zawsze, pokrzyczą, a potem wycałują tyłki.

Dla nas oznacza to jedno, zacznijmy się oswajać z prywatnym leczeniem w takiej skali, jakiej dotąd nie widzieliśmy albo będziemy kończyć żywot w umieralniach „państwowych” zwanych szpitalami. Wszystko to dało się przewidzieć bez większego wysiłku intelektualnego, ale w myśl zasady „łatamy dziury, a potem jakoś to będzie”, Niedzielski z „radą medyczną” zawarł sztamę i razem dokarmili potwora. Teraz „rada medyczna” Niedzielskiego wystawi do wiatru, ale to pół biedy, najbardziej na tym wszystkim przegrają ludzie i jak zawsze ci najbiedniejsi. Hasło „dbajmy o seniorów” nabierze nowego znaczenia, dzieci o ile mają takie możliwości finansowe, będą musiały zadbać o prywatne leczenie rodziców i dziadków. Jeśli się komuś wydaję, że przesadzam i wszystko wróci do normy, to przyjmę zakład o każde pieniądze, że nie wróci, nie z tym ministrem i nie z takimi rządami.

Reklama

49 KOMENTARZE