Reklama

Dla higieny ciała i umysłu trzeba sobie robić przerwy od dyżurnej paranoi sanitarnej, inaczej człowiek nie wyjdzie z kwarantanny. Oczyma wyobraźni widzę śmiech i rezygnację, bo jakaż to odskocznia od paranoi, skoro w zastępstwie zgłasza się jeden z najbardziej zgranych tematów politycznych. Cóż poradzę?! Mamy to, co mamy i w ramach tego, co mamy trzeba przyjmować optymalne scenariusze. Składanie jakichkolwiek deklaracji politycznych na parę lat przed wyborami nie ma większego sensu, życie mnie tego nauczyło. W każdym razie nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, aby wrzucić głos do urny przy nazwisku jakiegokolwiek polityka PiS, nawet gdyby to była poseł Siarkowska, która raczej na listach PiS się już nie pojawi. Za to, co się stało z Polską i Polakami nie ma litości i pełną odpowiedzialność ponosi cała partia, a ponieważ jestem realistą to wiem, że jedyna kara, jaka może PiS spotkać, to utrata realnej władzy.

Na inne dyżurne pytanie: „Kto w zamian?”, w zasadzie nie chce mi się odpowiadać, ale z szacunku dla Czytelnika podejmę ten trud. Po pierwsze: „mam to głęboko, kłuje mnie w boku i drażni mnie otoczenie” – cytując poetę. Bardzo poważnie biorę pod uwagę absencję wyborczą albo wrzucenie nieważnego głosu w postaci jakiegoś soczystego bluzgu. Drugi scenariusz to głos oddany w taki sposób, aby osłabić PiS i doprowadzić do sytuacji, w której bez koalicjanta Nowogrodzka nie zrobi nic. O ile pierwszy wybór jest banalny, o tyle z drugim tak prosto nie jest i znów powraca pytanie, ale na kogo niby głosować? Nie dałbym rady zastosować „strategii” części „Konfederacji” i przyłożyć choćby palec do wyboru Trzaskowskiego, czy Tuska. W takim wariancie po prostu zostaję w domu i przynajmniej mam czyste sumienie. Jeśli mam zamieniać Sasina na Starczeskiego, Lichocką na Jachirę i Kraskę na Kopacz, to bardzo serdecznie dziękuję za tę zabawę. Osłabianie PiS przy jednoczesnym wzmacnianiu Tuska, który stał się Palikotem, dla przyzwoitego człowieka jest czymś więcej niż rzeźbieniem w produkcie przemiany materii. No, ale tyle wie każdy i to nadal niczego nie rozwiązuje, dlatego jedynym rakiem na tym bezrybiu jest kierunek bardziej na prawo.

Reklama

Do wyboru są dwie opcje i obie mają więcej wad niż zalet, niestety innych nie ma. Pierwsza to „Solidarna Polska”, która pręży muskuły i stara się odróżniać od PiS w kwestiach światopoglądowych i relacjach z Unią. Fajny teatrzyk polityczny, ale tylko teatrzyk i prawdopodobieństwo, że Ziobro zdecyduje się na samodzielny start oceniam nisko. Gdyby się stało inaczej, to i tak więcej niż 6-8% „Solidarna Polska” nie zdobędzie, co oznacza, że za stołek ministra sprawiedliwości Ziobro odda wszystko, co ma. Druga opcja to „Konfederacja”, czyli zbieranina bez najmniejszych szans na samodzielne sprawowanie władzy i w moim przekonaniu po rządami Korwina i Bosaka, dopiero mielibyśmy „wesoło”, bo to są „influencerzy”, nie politycy. Natomiast jako hamulec dla PiS mogliby pełnić bardzo pożyteczną rolę. Układ polityczny w którym lewacka opozycja nie ma większości i jednocześnie PiS musi się dogadać z „Konfederacją”, żeby dalej rządzić jest fatalny, ale lepszego nie ma i nie będzie. Czy przyłożę rękę do takiej rozgrywki?

Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Gdybym miał podejmować decyzję jutro, zostałbym w domu, z czysto emocjonalnych i estetycznych powodów. Nie byłbym w stanie zmusić się do udziału w wyborach, które wprawdzie pozbawiają władzy PiS, ale w takiej formie, że jest to w zasadzie nagroda nie kara. W związku z tym proszę niniejszy felieton i krótką analizę potraktować wyłącznie w kategoriach teoretycznych rozważań. Tym bardziej, że realizacja podobnego scenariusza nie jest łatwa. Ustawienie proporcji głosów, w taki sposób, żeby PiS spadło ze stołka, a Tusk na stołek nie powrócił to neurochirurgia polityczna i co za tym idzie operacja niekoniecznie musi się udać. Tak, czy siak w teorii lepszego rozwiązania nie ma, w praktyce na szczęście nie będziemy podejmować decyzji za tydzień, czy dwa, to sobie możemy pogadać.

PS Proszę Użytkowników Twittera o wrzucenie linku do felietonu.

Reklama

32 KOMENTARZE

  1. Czasy kiedy w środku natarcia strony uzgadniały przerwę minęły jakieś sto lat temu. Właśnie dlatego, że co chwile jakieś przerwy sie ordynuje na tematy z d…py, większość siedzi w kwarantannie, tylko innego niż sanitarny, rodzaju bo przed ołtarzykami liczonymi w calach.
    Zajmowanie się towarzystwem profesji na P i ich wiernymi na K spod znaków pasożyten und hochsztaplerem, to jest dawanie im kolejnej pożywki, a nie walka symbolicznym głodem i symbolicznym ogniem. Jeszcze “zrzutkę” zaproponuj Gospodarzu, bo na pewno za małe podwyżki sobie przyznali i za małe subwencje mają, o fruktach z tytułu okupacji szczytu szklanej góry również warto wspomnieć.
    Nie zapominajmy również o reszcie towarzystwa spod wymienionych znaków, które zasilone tarczowo w impulsowe gigawaty, pozwalają sobie na koszałki opałki w publikatroni, ekssłonecznej propagandowni, czy też w poczochranej w ukrzane kolory, ziejąc przy tym nienawiścią do (jak to oni nazywają) antyszczepanów i antymaskowników, jednocześnie przypisując ową nienawiść tym wymienionym.
    Tematy są połączone i esencja nie jest w stołkach, zdolnościach czy prankdemii. Nawet nie w dawaniu głosu w żarcie zwanym wyborem wolnym na zasób ograniczony do racjonalnego zera. Esencja jest w zwalczaniu tzw pasożytów które na różnych odcinkach uruchamiają coraz to nowsze metody by zagłodzić żywiciela. Taka bowiem rola pasożytów w odróżnieniu od symbiontów. Z symbiontem da się żyć. Z pasożytem się tylko walczy, a nie robi przerwy “sanitarne”.

    • Dzień dobry, jak najbardziej pasożyty są różnej maści. Na razie nawiązałam, zgodnie z wpisem MK, do niecnej działalności tych na P. Gdyż działalność ta nadaje ton działalności innych pasożytów, “dzięki” którym jesteśmy tak głęboko w czarnej … pupie.
      Pozdrawiam

  2. Matka Kurka żartuje, czy rżnie głupa?
    Przecież pis nie spiera się z totalnymi, gdy idzie o sprawy naprawdę istotne. Ostatnio wypada wymienić ustawę o zasobach własnych Unii Europejskiej i zamordyzm srowidowy. Wcześniej były to traktat lizboński oraz pakiet klimatyczny. Zarówno pisowcy, jak i platfusy, dążą do zamknięcia elektrowni węglowych, tym samym wywołania kataklizmu rodem wprost z literatury post apokaliptycznej. Idzie mi tu o zrujnowanie życia zdecydowanej większości mieszkańców polin. Skoro banda czworga głosuje zgodnie, to jedynym problemem do rozwiązania pozostaje podział stołków. Tu, w razie nieporozumień, z pomocą przyjdą starsi i mądrzejsi. Pojechać z delegacją do korzennej ambasady, a tam już wyjaśnią co trzeba i wszelkie konflikty o frukty, jednym ruchem zakończą. Mam masę zastrzeżeń do Konfederacji, już tu o nich niejednokrotnie wspominałem, więc się nie będę powtarzał. Właściwie jedynie Grzegorza Brauna szanuję, gdy idzie o tą zbieraninę, lecz uczciwie wypada przyznać, iż obecnie to tylko konfa stanowi opozycję parlamentarną. Cała reszta gra do jednej bramki. Swoista magdalenkowa zgoda ponad podziałami, funkcjonująca już od trzydziestu lat.

    • Dzień Dobry
      “żartuje, czy rżnie głupa”
      Coś pomiędzy i nawet erzac racjonalnego usprawiedliwienia podaje. Zawsze mi się podoba ta socjotechnika trzyliterców: “nie podoba ci się – nie głosuj”.
      I w ten oto sposób przytłaczająca większość homo rzekomo sapiens daje przyzwolenie na pasożytowanie znikomej mniejszości aż do zejścia kolejnych żywicieli spośród wspomnianej większości. A to czy to będzie ich sto, tysiąc, czy sto czterdzieści tysięcy, większości homo rzekomo sapiens nie obchodzi póki mniejszość nie zacznie procederu na nich i cały dorobek w góralskim stylu w drzazgi pójdzie. Znaczy że dorobek w style a nie że w drzazgi w stylu 😉
      A wtedy i tak zamiast odwetu są kredki i koszałki opałki po internetach, a w rzeczywistości “nie będę na nich głosowała” (też fajne – nie “nie wybiorę ich” czy “nie pozwolę im nawet pomyśleć o korycie” tylko “nie będę na nich dawać głosu kiedy mówią ‘daj głos'”).
      Pozdrawiam

    • Mam wrażenie, że PiS pełni rolę “dobrego policjanta”. To tak jak było w USA z NAFTĄ – chciał ją podpisać Bush senior. Ale nie mógł – podniósł się rwetes na lewicy. Dlatego trzeba było poczekać na podmiankę, by “lewica” zaczęła rządzić – i Clinton podpisał NAFTĘ. I lewica musiała spasować…
      Tak samo zdrady nie mógł dokonać “obóz zdrady i zaprzaństwa”; zdrady interesów narodowych mogli dokonać (skutecznie) jedynie “patrioci”. Gdyby to PO podpisała fundusz zadłużenia Unii i Pakiet Klimatyczny, to PiS darłby mordę o zdradzie. A tak to nikt nie drze mordy i jest git.
      Pytanie jaką rolę Pan Kurka pełni? Gdyby założyć realność jego oburzenia na różne sprawy, to powinien drzeć mordę, by poprzeć Konfederastów. Nie drze…

  3. PiS aby traktować uczciwie i poważnie wyborców powinien zmienić flagę na białą z wielkim , czarnym napisem” ZDRADA KORUPCJA NEPOTYZM”. Wtedy miliony wyborców miałyby napisane CZARNO NA BIAŁYM przy urnach wyborczych, na co i na kogo głosują a wybory byłyby uczciwe.

      • @gracz, @pro100
        Dzień Dobry
        Słabe te przewiny wymieniacie i ciężkie do udowodnienia. Kwalifikuje się co najwyżej na postępowanie poszlakowe. Wszak legalistycznie ujmując to w świetle zakazów, nakazów i kar nieustająco i nieustająco żartobliwie nazywanych prawem, to ów nepotyzm, zdrada i korupcja są całkowicie legalne co najmniej od imienin u Madzi, choć to nie do końca ale żaden z tych innych na P dziś się pod tym nie podpisze. W razie czego będą mogli powiedzieć że oni, owszem, “palili, ale się nie zaciągali”.
        Za to personalnie można wskazać każdego współwinnego ustalenia zakazów, nakazów i kar (…) które finalnie skutkowały wzmożonym odchodzeniem z tego łez padołu, znakomitej części spośród homo rzekomo sapiens. Warto przypomnieć, że nie tylko lokalnie ale i na tzw gruncie międzynarodowym, pewne przewiny się nie przedawniają i podlegają nie tylko ściganiu po kres życia ściganych i nawet tzw. samosąd, czasem zwany linczem, wykonany przez gawiedź, a zwany ładnie “gniewem ludu”, jest uważany za dokonanie się sprawiedliwości. Ci na P dokładnie wiedzą, że te sidła co wokół siebie porozstawiali co by gawiedź na szczyt szklanej góry nie wlazła, stworzyły jednocześnie getto dla tych na P i pułapkę na nich. I tu pasuje jakaś przypowieść o mieczu obosiecznym. Oczywiście jeśli ktoś skutkiem trwałe utraty pobratymców nadal uważa że zabawa przed P z rodziny togowatych kwalifikuje się do kategorii etapu żałoby, tudzież pospolitej i jakże popularnej zemsty. Homo rzekomo sapiens wszak nie wyrzekł się tej starej dobrej metody, bo kiedy nie ma możliwości na zadośćuczynienie to cóż takiego homo rzekomo pozostaje…? Wiem, wiem… niektórzy lubią wirtualnie się wyżywać kredkami na wirtualnym asfalcie Internetów – ok, ale ja o tych raczej zdrowych na umyśle homo rzekomo sapiens, a nie o tych których życie jest w zasadzie jedną wielką konfabulacją.
        Pozdrawiam

        • @nikt_ważny
          Witam
          Nie o przewiny i karę mi chodzi bo też w pobliżu 7 dych naiwność mi już nie grozi. Po prostu lud ciężko pracujący na setki tysięcy pasożytów na różnych szczeblach władzy, podczas głosowania miałby wszystko CZARNO NA BIAŁYM i tyle.
          Pozdrawiam.

          • @gracz
            A jakiej “chwili głosowania” Ty piszesz bo mi to wygląda na uzupełnienie narracji Gospodarza? Na pasożyty się nie “daje głosu” czy ma na Tobie się pożywić do środy czy do poniedziałku po weekendzie. Co do zasady nie ma różnicy czy się głos daje czy nie daje się wcale. W obu przypadkach pasożyty nadal będą żerować i w obu przypadkach znajdą sobie erzac racjonalnego usprawiedliwienia na swoje pasożytnictwo.
            Nic nie trzeba “czarno na białym”. Pasożyty są rozpoznawalne bez tego, choć skrzętnie ukrywają i inne przewiny, czy są bardziej czerwieńszy, czy też zieloniutcy, czy nawet wyklęci czy tam przeklęci, o przewinach na które nawet sidła są, z kategorii powiedzmy, obyczajowych, jakoś tak się nie wspomina.

    • Kolejna młoda osoba (37 l.) zmarła “nagle”. RMF leje krokodyle łzy jednocześnie w kółko i bez ustanku puszcza spoty nagabujące na przyjęcie “ostatniej prostej”. Nie mają wstydu, honoru, niczego. Może chociaż raz zainteresowaliby się prawdziwą przyczyną nagłego zgonu młodej dziennikarki. Ale nie zrobią tego. Po co psuć szczepionkowy biznes? To niedobra jest.

        • Jestem ciekawa, czy przypadek prezydenta Białegostoku to zapowiedź wysypu chorych na Covid po “wyszczepieniu”? Ma biedaczek zajęte płuca i wylądował w szpitalu. A blokować łóżka chorym mieli raczej nieszczepieni. Kolejny absurd do kolekcji. Wymierać raczej nie będą, przynajmniej ci ze świecznika. Leczenie przecież jest. No chyba że kogoś dopadnie coś innego niż ADE…

          • @Iwonn
            Propagandyści szczepionkowi nie mają lekkiego życia. Z jednej strony chcieliby namnożyć ilość “przypadków”, by przestraszeni ludzie się szczepili. Z drugiej nie mogą tego zrobić, bo oznacza to że szczepionka nie działa, co odepchnie ludzi od szczepień. Dlatego działają tak, jakby byli bliscy obłędu.

            Z drugiej strony mamy prosty test logiczny. O ile szczepionka jest skuteczna w 95% i zaszczepiono połowę narodu, to teraz powinna być połowa przypadków “zachorowań”, hospitalizacji i śmierci co przed rokiem i to przy założeniu, że uprzednie przechorowanie nie daje żadnej odporności. A skoro prawie wszyscy przeszli już zakażenie lub zostali zaszczepieni, to skąd nowe przypadki? Prawdopodobnie większość z nich to powikłania poszczepienne lub efekt ADE bądź fałszywy wynik testów “z dupy wziętych”.

      • @Iwonn Presstytutki nie zainteresują się prawdziwą przyczyną zgonu, bo kasa, kasa, kasa. Pamiętam jeszcze czasy, gdy legalna była reklama papierosów, chociaż wszyscy wiedzieli że są szkodliwe. I dopiero musiał być wprowadzony ustawowy zakaz reklamy papierosów. A teraz to państwo jest głównym reklamodawcą preparatów genetycznych, mimo że z bazy VAERS wynika, że po szczepionkach przeciwko kowidowi jest 91 razy więcej zgonów niż po szczepionkach na grypę. A śmiertelność na obie choroby jest podobna. Czyli państwo reklamuje w mediach śmierciotwórczy środek.
        https://americanfaith.com/safety-signals-for-covid-vaccines-are-loud-and-clear-why-is-nobody-listening/

        • Oczywiście. Ja to też tak widzę. Ale duża część ludzi daje się omotać telewizjom, radiu, rządowym ekspertom, którzy robią bardzo złą robotę. Sama gdybym nie była biologiem, pewnie dłużej niż kilka dni brałabym na poważnie to co wygadują. Ale to co wiem z racji wykształcenia i umiejętności krytycznego spojrzenia na świat daje mi inna perspektywę. W związku z tym od 1,5 roku mam wrażenie że żyję w domu wariatów. Na dodatek końca obłędu nie widać, zwłaszcza jak się jeszcze wie, do czego to wszystko finalnie ma zmierzać. A propos, chorych na grypę przybywa w astronomicznym tempie. Są to zaszczepieni preparatem, których nie można testować. Ich liczba wzrasta głównie w mazowieckim i pomorskim. Przypadek? I teraz ciekawe czy będą leczeni amantadyną czy respiratorem? Bo od tego zależy jaka będzie śmiertelność tegorocznej grypy.

  4. Autor niestety ściemnia. Tak bardzo nie chce przyznać, że głos na Konfederację mógłby być odpowiednim rozwiązaniem dla konserwatystów, którzy chcieliby utrzeć nosa PiSowi, jak również popchnąć PiS w bardziej konserwatywną stronę.
    No ale odkąd zbanował mnie na jutjubie, wiem że w pełni uczciwie mierzyć się z krytyką nie lubi…

    • “Co to w ogóle za argumentacja?!”
      Podpowiem: “z d..py”. Z innej perspektywy: nie wymagałbym wiele od kogoś kto raczej doświadczenie ma jedynie w walkach wirtualnych, kredkami, od biedy z użyciem zakazów, nakazów i kar nieustająco i nieustająco żartobliwie nazywanych prawem.
      Dzień Dobry. Pozdrawiam

      • Zażyłość z K. Pawłowicz wskazuje mi jasno – w kontekście tej “z czapy” niechęci do Konfederacji – że jak przyjdzie co do czego (w końcu wybory za ponad 2 lata) powie, iż z obrzydzeniem należy zagłosować na PiS. Albo przynajmniej nie iść głosować przeciw PiS.
        To jest straszne, że tak dobrze została poznana ludzka psychika, iż grając na różnych fortepianach można skłonić ludzi do “dobrowolnego” wybrania niemal czegokolwiek…

  5. “Druga opcja to „Konfederacja”, czyli zbieranina bez najmniejszych szans na samodzielne sprawowanie władzy i w moim przekonaniu po rządami Korwina i Bosaka, dopiero mielibyśmy „wesoło”, bo to są „influencerzy”, nie politycy.”
    Gospodarzu, inaczej rozumiemy podstawowe pojęcia, czyli mądry wybór i termin polityk. Zawsze głosowałem zgodnie ze swoim, podkreślam własnym rozumem i sumieniem. Okazywało się zazwyczaj, iż popierani przeze mnie do parlamentu nie wchodzili, lub, jeśli wspominam wybory prezydenckie, znajdowali się na szarym końcu wynikowej listy. Nie żałuję, ponieważ uważam, iż sensem wyborów jest wyrażenie, choćby i tak mało istotne, własnego zdania, a nie znalezienie się w tzw. obozie zwycięzców. Dlatego np. w 2015 zagłosowałem na partię influencera Korwina, zamiast na pis pod wodzą Jarkacza.
    Janusz Korwin-Mikke, czy Piotr Ikonowicz, to politycy, natomiast Jarosław Kaczyński to demagog. Można się całkowicie nie zgadzać z Korwinem, czy Ikonowiczem, lecz rozumiem, co oni mówią, jaką koncepcję państwa przedstawiają. Co, ich zdaniem jest dobre, a co złe.
    Jarosław Kaczyński, jest przeciwieństwem obydwu Panów wyżej wymienionych. Nigdy z realnym życiem się nie zetknął. Nie posiada żadnych kompetencji do kierowania państwem, o reprezentowaniu go nie wspominając. Odrealniony tępy partyjny aparatczyk, którego skrajnie wąskie horyzonty kończą się na niekończących się, za przeproszeniem, gabinetowych nasiadówkach. Sprawia wrażenie, iż wierzy w ich moc sprawczą. M.in w możliwość kreacji prawdziwych pieniędzy z niczego, czyli z decyzji rządowych o kolejnym dodruku.
    Umysłowe, ujmując rzecz eufemistycznie, niedostatki prezesa, rzutują na całą partię. Ponieważ lansuje on aparatczyków równie ograniczonych, jak on sam. To natomiast wywołuje straszno-śmieszną konieczność pozyskiwania kadr z zewnątrz. Przede wszystkim cynicznych karierowiczów posiadających jednak pewne umiejętności w pisie niewystępujące. Luźno pozwolę sobie myśl Usziego przywołać. Przy okazji jego kanał szczerze polecam. Vlog konserwatywny w łatwo przyswajalnej formie.
    Poniżej ciekawy materiał o szykowanej obecnie, hue-hue, reformie krajowej energetyki:
    https://www.youtube.com/watch?v=qjS4lNku7Yo
    Teraz powracam do naszych, nomen omen, baranów. Dlaczego pisowcy opierają się na indywiduach typu Mateusz Morawiecki, czy Michał Kurtyka?
    Dzieje się tak, ponieważ tzw. stary zakon PC składa się z aparatczyków podobnych prezesowi. Zasłużeni towarzysze partyjni nie nadają się nawet do pokazania na zachodzie.
    (Wicie, rozumicie, tam, na zachodzie znaczy, trza trochę obycia mieć. Jakimś językiem obcym zrozumiale gadać, papieru toaletowego używać, itd.
    Mówi prezes;
    Starzy towarzysze pustymi łbami kiwają, w milczeniu przytakują i zgadzają się jednogłośnie na przyjęcie następnego podkupionego od konkurencji. Niechby i doradcy wrażego Donalda Tuska.)
    Tak sobie, skrótowo, narady w bunkrze na ul. Nowogrodzkiej wyobrażam.